Friday, April 30, 2010

IK Summer

Avalon dziękuje za komplementy, dzisiaj ku mojej rozpaczy od rana był upał, więc nie mogłam go już założyć!... (nie, no żartuję! *^v^* ciepełko przemiłe, a sweterek mogę sobie ponosić wieczorem ^^). Lucy rośnie powolutku i faktem jest, że co by nie mówić o opisach Kim H., to ma kobitka niezłe pomysły na swetry, w Lucy urzekła mnie faktura dzianiny, która jest niby jednolicie "ryżowa", ale co jakiś czas następuje pewna nieznaczna zmiana, zaburzenie równo układających się rzędów.
Avalon would like to thank you for the compliments, today I was very sad that I couldn't wear it again because of the hot weather!... (okay, I'm just joking, *^v^*, the weather is beautiful today and I can always wear my cardigan in the evening ^^). Lucy has grown a bit since last time, and I must say that Kim H. has good ideas for the projects, I liked that cardigan because of the texture of fabric, which at first seems even on the whole surface and when you look carefully there is a slight change of pattern.

I nikt nie zauważył mojej nowej chusty, buuu... (no dobra, nie pochwaliłam się, że to nowa ~^^~).
And nobody noticed my new shawl... (oh well, I didn't say it was brand new ~^^~).


Mamy już podgląd na letni numer Interweave Knits. Muszę przyznać, że prezentuje się nie najgorzej, a takie sweterki wpadły mi w oko (na razie nie do kolejki, bo ta jest zapchana swetrami do zrobienia natychmiast *^v^*).
There is a preview of the Summer Interweave Knits. I must admit that I like it more than the previous issues and here are the cardis I might choose to knit one day (but not anytime soon because my knitting queue is way too long... *^v^*).

Marigold

Ambrosia

Picnic



***

Kalino, bento box to pudełko z japońskim lunchem (obento), jakie zabiera się do szkoły/pracy, można wypełniać je samemu albo kupować gotowe zestawy, przeważnie zawierają ryż lub makaron i dodatki - mięsko, rybę, omlet, warzywa, itp, itd. I jest to tradycja która obowiązuje od przedszkolaka do emeryta, a wybór samych pudełek w Japonii jest ogromny - jedno, dwu lub trzykomorowe, z dodatkowymi pojemnikami, w stonowanych kolorach dla szacownego salaryman'a (takie, jak na zdjęciu, mój mąż sobie takie kupił, chociaż nie jest szaconym salaryman'em ^^) albo kolorowe, z Hello Kitty i innymi bohaterami popkultury.

Mehi, fiolki można czasami kupić w sklepach Kuchnie Świata (np.: w Złotych Tarasach), bywają takie maciupcie zakręcane rybki (napełnianie ich sosem sojowym to wyzwanie dla umysłu ^^). Ja swoje mam z www.jlist.com, tak jak pudełka.

***

A jutro znowu będzie o lalkach, ale nie tylko! Będzie ważna wiadomość, więc proszę nie przegapić! *^v^*
And tomorrow I'll again talk about dolls, but not only! There will be big news so stay tuned! *^v^*

4 comments:

  1. Marigold jest jak żywcem wyjęty z czasów młodości mojej mamy i jej sióstr. W moim typie jest natomiast Ambrosia, choć chyba bym zmieniła kolor na piaskowy lub ecru, albo też bardziej soczystą brzoskwinię. Ale to Ty decydujesz...:) Co do kolejki rzeczy do wydziergania, to moja już została przewrócona do góry nogami i nici z konsekwencji; najchętniej wyszydełkowałabym wszystko na raz, a potem siedziała i oglądała :)

    ReplyDelete
  2. Nic mi się na razie nie podoba z nowego numeru IK, jak już zobaczę jakieś wykonania to pewnie mi się spodoba całe mnóstwo ;)

    ReplyDelete
  3. Ambrosia jest genialna.Gdybym tylko umiała,wzięłabym się do roboty!
    I nie mogę się doczekać jutrzejszej notki,bo właśnie lalki interesują mnie najbardziej.Cały dzień czyba będę koczować^^

    ReplyDelete
  4. a beda jutro zdjecia z meetu jutrzejszego ? :D

    ReplyDelete