Thursday, December 01, 2011

Fishy fishy fishy fish! II

Agato, Twój komentarz przyszedł już po czasie, ale naprawdę nie było czego oglądać. Zrobiłam go według tego wzoru, i okazało się, że potrzebna jest jednolita włóczka, żeby ładnie wyeksponować wzór plastra miodu, a ja użyłam ręcznie przędzionej wełny, chwilami cienkiej a chwilami grubej, i wzór nie wyglądał zbyt ładnie. Za to teraz robię otulacz, w którym ta włoczka się sprawdza, mam go już połowę i na pewno nie spruję. ^^

Intensywnie Kreatywna, wiadomo, że po każdej nocy najbardziej zadowolony jest kot! ~^^~

Kite Designer, a to świeżutkie jest, dopiero przyjmują na to zamówienia, szkoda, że tak mało modeli pokazali.

Matyldo, dziękuję za pamięć! ^^

***

Pojechałam dzisiaj do Pana z Rybą i dokonałam zakupu. No więc, mamy rybę. Nawet dwie, ale jedna jest ultra-świeża (halibut) a druga wędzona (karmazyn).
I bought some very fresh fish today - halibut and smoked sebastes.

Po 10 minutach zabawy z nożem (kupiłam sobie nóż do filetowania i jest boski! Co znaczy porządne narzędzie!...) halibut przemienił się w filety:
After 10 minutes of playing with a knife (I bought a special knife for the fillets and it's divine! the right tool is always the best!) I turned my halibut into this:

(jeśli czyta ten wpis jakiś zawodowy kucharz zajmujący się filetowaniem ryb, to proszę, żeby spuścił zasłonę milczenia na moje nieporadne próby wykrojenia pięknych filetów... ~^^~)
(if you are a professional cook dealing with fish, please do not comment on my lousy way of cutting it... ~^^~)
Dodatkowo, Rysiek napchał się halibutem po czubki uszu (i poszedł spać, a to ci niespodzianka!... ^^), a szkielecik dołożyłam do zamrażarki do szkieletu witlinka z zeszłego tygodnia, jeszcze trochę rybich okrawków i będę miała na czym ugotować pyszny bulion! *^v^*
Additionally, Rysiek stuffed himself with halibut (and went to sleep, who would have thought... ^^), and I put away the skeleton into the freezer, together with last week's skeleton, and I'll cook some tasty broth with it soon. *^v^*

Acha, ważna informacja dla Warszawiaków!!!
Dzisiejszy asortyment ryb świeżych to: halibut, dorsz i pstrąg. Wędzonych było dużo różnych, w tym m.in. makrela, witlinek, karmazyn, palia, łosoś, ect.
Pan z Rybą NIE przyjedzie w przyszłym tygodniu. Będzie za to na pewno za dwa tygodnie i przed świętami, kiedy to ma mieć karpie (co mnie średnio interesuje, bo karpia nie lubię, ale może ktoś będzie chciał kupić na święta).

***

Ach, i jeszcze muszę się pochwalić, że zostałam wylosowana w japońskiej rozdawajce prowadzonej przez DwaKoty! *^v^* Tralla la la!

3 comments:

  1. Jesteś kobieta wszechstronna - czy jest coś czego nie potrafisz zrobić? Chyba nie :) Rybki pierwsza klasa - samo zdrowie a ten smak...
    W jakiej ostatecznie postaci rybki będą podane?

    ReplyDelete
  2. Ryby to dla mnie terra incognita. Ślubny nie przepada, a ja nie mam nerwów do przygotowywania. Tym bardziej podziwiam Twoje filety. Moje na pewno nie wyglądałyby nawet w połowie tak profesjonalnie :)

    ReplyDelete
  3. a ja tam karpie lubię :)
    chyba poszukam trochę czasu, żeby się po jednego do tego pana wybrać :3 i może przy okazji coś jeszcze wypatrzę~~

    ReplyDelete