Showing posts with label szyjęsobie. Show all posts
Showing posts with label szyjęsobie. Show all posts

Saturday, December 07, 2019

Blue Moon

Pamiętacie Diamenty? Jesienną kurtkę wełnianą, którą uszyłam na podobieństwo japońskiego haori, a posłużyłam się wtedy wykrojem na ... szlafrok! *^V^* Był to model 138 z Burdy 10/2003.
Do you remember Diamonds? This was my Autumn woolen jacket similar to Japanese haori that I made based on the ... bathrobe's pattern! *^V^* It was model 138 from Burda 10/2003.  




Kiedy myślałam nad uszyciem ciepłego zimowego płaszcza, rozważałam różne opcje. Pierwszą był model znaleziony gdzieś w Sieci, który wygląda jak wielki prostokąt z wstawionymi rękawami. Jest to pomysłowe i banalnie proste do uszycia, ale nie chciałam prostokąta. Na mojej figurze klepsydry i rozkloszowanych sukienkach, które często noszę, taki prostokąt za bardzo by się opinał i rozchylał na przodzie. Przez moment myślałam o dodaniu klinów po bokach, ale wtedy padłaby cała idea prostoty modelu. Ale...
When I was thinking about making a Winter coat I was considering various options. One was the shape I found online that looked like a huge rectangle with inserted sleeves. It's a good idea and easy to make but I didn't want a straight rectangle. On my hourglass figure and full skirt dresses such rectangle would cling tightly and tilt at the front. For a moment I thought about adding gussets at the sides into that rectangle but it would defy the idea of simple sewing. But...




Przypomniałam sobie o mojej wersji haori - składało się z dwóch przodów i tyłu plus rękawy i szalowy kołnierz. A jakby tak wydłużyć elementy korpusu, pod pachami wstawić trójkątne kliny rozszerzające kształt do trapezu, pokombinować z kołnierzem/kapturem? Rozrysowałam to sobie i doszłam do wniosku, że to może być niezły pomysł! I w ten sposób powstało coś na kształt japońskiej zimowej kurtki hanten - tylko jej dłuższa rozszerzona wersja.  *^0^*
I remembered my version of haori - two fronts, back, two sleeves and a collar. What if I lengthened the body pieces, added trapezoid gussets under the arms, change the collar maybe or add a hood? I drew it on paper and realized it might be a good idea! So, I made something similar to the Japanese padded Winter jacket called hanten - only longer. *^0^*






Wymyśliłam sobie, że płaszcz będzie z dwóch warstw ocieplanej pikówki i długo wybierałam kolory. Wreszcie w sklepie Amstii znalazłam materiał imitujący jeans pikowany w 4 cm pasy, a na allegro dokupiłam na "podszewkę" trochę cieńszą "pogniecioną" pikówkę w podobnej niebieskiej tonacji kolorystycznej z nadrukiem liści bambusa, przeszywany w zawijasy i małe kwiaty.
I wanted to use two padded fabrics for more warmth and I kept choosing colours for some time. Finally I got thicker jeans-like padded fabric for the outer layer and blue shaded thinner padded fabric with a bamboo leaves pattern printed for the inner layer.

 


Na warstwie zewnętrznej naszyłam dwie duże prostokątne kieszenie w okolicy talii, zapinane na zatrzaski, tak samo jak cały płaszcz. Przód jest krótszy od tyłu o 4 cm (jeden pasek pikowania), a boczne kliny są krótsze o ok. 15 cm - zmienia to nieco linię dołu i odejmuje płaszczowi wizualnej cieżkości. Uszyłam też dopinany kaptur i chociaż jest funkcjonalny to nie układa się tak, żebym była w stu procentach zadowolona. To kompletny prototyp, musiałam go wymyślić i dopasować do kształtu podkroju szyi od zera. Będę go nosić ale z tego elementu nie jestem dumna.
I added two big pockets on the front, closed with press studs just like the whole coat. Front is shorter than the back by 4 cm and side gussets are shorter by about 15 cm - it optically disturbs the edge's line and makes the coat look lighter. I also made a hood you can add with a few press studs and although it's functional it doesn't look the way I thought it would. It's a prototype I had to make from scratch to fit the coat's neckline and I'm not 100% happy with how it turned out.








Płaszcz jest szeroki i duży, Robert się ze mnie śmieje, że mogłam go uszyć pikowaniem w pionie a nie w poziomie, bo tak wyglądam jak ludzik Michelin... A mnie się tak podoba i basta! Nigdy nie widziałam zimowej kurtki pikowanej w pionowe pasy, a w poziome - całe mnóstwo! I co najważniejsze - jest bardzo ciepła!!! Podczas spaceru w wietrzną sobotę sprawdziła się idealnie, gdyż okazała się nieprzepuszczalna dla wiatru. I chociaż nie szyło się jej tak łatwo - chwilami było dużo warstw no i siateczka na spodzie pikówki haczyła się o stopkę maszyny a sam ocieplacz wyłaził i się plątał - to też nie było to bardzo trudne, łatwiejsze niż się spodziewałam.
Mam w planach elegancki płaszcz wełniany, według konkretnego wykroju vintage, być może zabiorę się za niego po nowym roku. Na razie zamierzam cieszyć się moją ciepłą zimową kołdrą, o pardon, kurtką! *^-^*
The coat is wide and huge, Robert laughs I look like a Michelin doll... He says I could have cut it with the quilting from head to feet, not horizontal. But I like it like that! I've never seen a Winter jacket with the vertical quilting and lots of them with horizontal direction! What's more important - the coat is very warm!!! I wore it during the walk on Saturday and it turned out completely wind-proof. Although sewing it wasn't that easy - sometimes I had a few layers to stitch through and the padding stuffing was catching onto the machine foot - it wasn't that difficult either.
I want to make a wool elegant coat from vintage pattern too, but I'll think about it in January maybe. At the moment I'm going to enjoy my new warm Winter duvet, oh sorry, coat! *^-^*

Sunday, December 01, 2019

Anna M.



Już kiedy skończyłam szyć Marzenie Akwarelisty wiedziałam, że tego modelu sukienki będzie więcej. Kołnierzyk i listwa z guzikami, bufiaste rękawy, rozkloszowany dół - czego chcieć więcej? Okazuje się, że można ten pomysł dodatkowo podkręcić! *^V^*
As soon as I finished A Dream of the Watercolour Artist I knew this dress pattern will appear again in my closet. The shirt dress with puffy sleeves and gathered skirt - what do we need more? It turns out you can upgrade this idea even more! *^V^*




Model to sukienka 118 z Burdy 09/2018. Tym razem szyłam z bawełnianej satyny, którą znalazła dla mnie na Allegro moja przyjaciółka, dlatego nazwałam tę sukienkę Anna M. ^^*~~ Wzór kwiatowy, ale kwiaty jesienne, rude, na ciemnogranatowym tle, zużyłam 3 metry.
The pattern is a dress 118 from Burda 09/2018. This time I used cotton satin that my best friend found for me online, hence the name of the dress Anna M. ^^*~~ The Autumn honey golden flowers on the dark blue background, perfect, I used 3 metres.




Tym razem zmieniłam trochę rękawy - przerysowałam wykrój zgodnie z pomysłem znalezionym gdzieś w Sieci - poszerzyłam rękaw od mankietu i dodałam do długości 10 cm, a mankiet zwęziłam do 3 cm. Dzięki tym zabiegom rękawy stały się bardziej bufiaste przy nadgarstkach.
This time I changed the sleeves a bit - I redrew the pattern according to the idea found online, I made the sleeves wider from the cuff and added 10 cm to the length. Thanks to that they're longer and fuller.



I oczywiście zmieniłam dół sukienki - pozwoliłam sobie na 3 metrową w obwodzie marszczoną spódnicę, do której doszyłam 6-cio metrową w obwodzie falbanę. I jestem w tej sukience ZAKOCHANA!!! *^0^*
And of course I changed the skirt - I made a 3 m wide skirt with the 6 m wide flounce. And I'm absolutely IN LOVE with this dress!!! *^0^* 



Nie obyło się bez dramy!...
Ostatnim etapem szycia było przyszycie guzików i obrzucenie dziurek. Wykonałam to zadanie i wzięłam się do rozcinania prujką obrzuconych dziurek. Zawsze należy przy tym wbić szpilkę w poprzek jednego końca dziurki, żeby przypadkiem nie pojechać prujką za daleko i nie naciąć materiału poza granicę szycia. I tak też zrobiłam tym razem. Rozcięłam dziurki przy mankietach, potem kolejne na listwie przedniej, i kiedy cięłam ostatnią dziurkę..... MASAKRA!!!!!
Jak widzicie na zdjęciu szpilka była wbita prawidłowo, jednak musiałam trafić prujką ponad szpilką i jak przyłożyłam trochę siły, to poszło!....... Do samego brzegu listwy, po skosie!!!
There was a moment of a disaster!...
The last part was to make the buttonholes. When I stitched them all I had to do was to cut the opening with a seam ripper. You should always put the pin at the end of the buttonhole to secure this place so the seam ripper would stop there and not go any further and of course I did it. I cut all the openings in other buttonholes and it was the last hole. As you can see in the photo, the pin was in place but I somehow took the ripper above the pin, added some strength and it went straight through!............ Slanting right to the edge of the buttonband!!!



Przez dłuższą chwilę siedziałam jak skamieniała, nie wiedząc, na co ja patrzę!!! Jeszcze sekundę wcześniej miałam gotową sukienkę, a teraz była zrujnowana!... Ale za chwilę zaczęłam kombinować, jak mam naprawić ten błąd. Wymiana całej listwy nie wchodziła w grę (z różnych powodów - konstrukcja sukienki i wiele szwów, które musiałabym rozpruwać, podszywać), ale zaczęłam myśleć nad dodaniem prostokąta tkaniny zasłaniającego rozcięcie - tej samej bawełny lub czegoś w kontrastowym kolorze), naszyciem wąskiej tasiemki rypsowej albo taśmy ze skosu. Ale następnego dnia Robert poddał mi inny pomysł, z którego skorzystałam - przykryłam to haftem nitką w kolorze zbliżonym do miodowożółtych nadruków roślinnych. *^v^*
For a very long while I just sat there, not knowing what I was looking at!!! A second ago I had a new dress finished and now it was ruined!... But moments later I started to think what to do to save it. I couldn't exchange the whole buttonhole band (various reasons, mainly the construction of the dress and multiple seams to rip and sew), but I thought about adding a rectangle of fabric there - either the same cotton or something in contrasting colour, about adding a narrow rep tape or some ribbon. But on the next day Robert gave me an idea I used - to make an embroidery using a similar golden thread. *^v^*



Z daleka prawie nie widać miejsca naprawy, trzeba się dobrze przyjrzeć a i tak wygląda to na działanie zamierzone.
No i taka jest historia mojej najnowsze sukienki. *^v^* Mam jeszcze kilka pięknych kwiatowych tkanin do wykorzystania i będę je stopniowo przemieniać w kiecki, ale najpierw dwa zupełnie inne projekty - spodnie dla Roberta oraz... zimowy płaszcz! Trzymajcie kciuki, bo już coraz zimniej i potrzebuję go koniecznie!!!
Dodatkowo, wyciągnęłam druty i dziergam czapki, bo najwyraźniej mam ich za mało, hm... ^^*~~ I szykuję się do nowego projektu grudniowego, ale o tym następnym razem. 
Tymczasem, trzymajcie się ciepło! *^o^*~~
From a distance you wouldn't even say there's something that wasn't there in the first place!
So, here's the story of my latest dress. *^v^* I have a few more pretty flower patterend fabrics to turn into dresses but now I'll be making two completely different items - trousers for Robert and ... a warm long coat for me! Keep your fingeres crossed because I need it soon, it's getting colder!!!
I also dug out the knitting needles recently and I keep knitting new hats, because apparently I need more hats, well... ^^*~~ And I'm getting ready for a new December craft project, but more about that next time!
Keep warm and fuzzy! *^o^*~~



Wednesday, October 10, 2018

Wielorybnikiem być niełatwa sprawa

Kiedy pokazałam niedawno moje pierwsze uszyte spodnie obiecałam, że będzie ich zmodyfikowana wersja. Pierwszy model uszyłam zgodnie z wykrojem wpuszczając szeroką gumę w tylną część paska, natomiast w tym egzemplarzu zmieniłam tył spodni.
I oto ona:
When I recently shared my first sewn trousers I promised a modified version. The first pair was exactly as in the pattern, with a wide elastic at the waist in the back part, but here I changed that.
Here they are: 



Model pochodzi z książki "ソーイングナチュリラ シンプルナチュラルなおしゃれ服" czyli "Naturalne szycie. Proste i naturalne modne ubrania". Tym razem tylną część spodni dopasowałam do figury czterema zaszewkami i doszyłam pasek odpowiadający mojej talii plus kilka centymetrów na zapięcie (wszyłam trzy duże zatrzaski). Rozważałam dodanie szlufek i możliwość zakładania dodatkowego paska, ale na razie postanowiłam ich nie doszywać i zobaczyć, jak się nosi taka wersja, gdyby pasek okazał się niezbędny to zawsze mogę szlufki dodać później.
The pattern comes from the book "ソーイングナュリラ シンプルナチュラルなおしゃれ服" which means "Natural sewing. Simple and natural fashion clothes". This time I decided to make the back part fitted to my figure and so I made four darts and added the belt corresponding with my waistline plus a few cms for press studs. I thought about adding the belt loops but I resigned from them for now. I thought I'd see how the trousers behave and maybe add the loops later.






Materiał z jakiego spodnie powstały to bawełna kupiona na modes4you.com, która była sztywna ale po upraniu stała się niesamowicie miękka i trochę lejąca, więc podklejałam fizeliną prawie wszystkie szwy, bo inaczej tkanina uciekała i proste linie się deformowały. W trakcie szycia trochę żałowałam, że przeznaczyłam ten materiał na spodnie, ale po namyślę przyznaję sobie rację za takie wybór - sukienka z tak miękkiej tkaniny byłaby "flaczkowata" i nie trzymałaby żadnego kształtu, a pod postacią spodni blisko ciała, które mają dodatkowe naszywane kieszenie (na pupie i na udach) jest bardziej zdyscyplinowana.
I made those trousers from the cotton bought at modes4you.com, the fabric was stiff but after washing it became incredibly soft and a bit flowy, so I had to glue the interlining to almost all the seams, if I didn't the lines were not straight because the fabric stretched and buckled. During sewing I slightly regretted that I made a pair of trousers from that fabric but later I was happy with my choice - the dress from that very soft cotton wouldn't keep it's shape and it would quickly become flabby, and if it's trousers close to the body, with some patch pockets (on my bum and on thighs) it's more disciplined.



Już myślę o następnych egzemplarzach z tego zmodyfikowanego wykroju - chciałabym spróbować się z dopasowanymi spodniami z elastycznego jeansu, co jest tym bardziej kuszące, że szyjąc sobie sama mogę dowolnie zmienić długość i szerokość nogawek, dopasowując je do moich nóg. *^o^*
I've been already thinking about next trousers from that modified pattern - I'd like to try and make fitted pair from elastic jeans which is more tempting because I can adjust the pants leg length and width to my legs. *^o^*



Jeszcze rzut oka na te przesłodkie wieloryby!... *^O^*
Zdjęcia zrobiono w parku Kyu Shiba Rikyu, Tokio.
One more glance at those cute whales!... *^O^*
Photos were taken in the Kyu Shiba Rikyu park in Tokyo.

Tuesday, August 21, 2018

Latarnia Morska



Było tak - najpierw zobaczyłam okładkę tego japońskiego magazynu z wykrojami gdzieś w Sieci i zapragnęłam sukienki, którą na niej pokazano. Potem dostałam tę książkę od Eri! *^V^* W zasadzie już nic nie stało na przeszkodzie, żebym zabrała się za szycie wymarzonej kiecki, więc w zeszłym tygodniu przerysowałam papierowy wykrój i zaczęłam go dopasowywać do wybranego materiału.
I tu nastąpił klops!
It was like that - first I saw the cover of that Japanese sewing book somewhere online and I liked the dress they put there. Then I received this very book from Eri! *^V^* I could just start making this dress and last week I copied the pattern onto the paper and started to fit the elements onto the fabrics I chose.
And suddenly there was a problem!




Sukienka jest plisowana, luźna, powiewająca, przód i tył to dwa krojone z całości duże elementy. A ja wybrałam na nią materiał w szerokie poziome pasy i nadruk okrętów i latarni morskich występujący w jednym kierunku, którego miałam tylko 1,5 metra. Nie mogłam pokombinować z układaniem elementów wykroju w różnym kierunku bo ze względu na nadruk wzoru mogłam je ułożyć tylko w jeden sposób, a na to miałam za mało materiału...
Dress is pleated, loose, flowy, front and back parts are two big single elements. And the fabric I chose had wide white and blue stripes and big ships, lighthouses, ect. print in one direction, and I only had 1,5 m of it. I couldn't play with the pattern elements because of the print type I could only place it in one direction, and for that I didn't have enough fabric...




No to wyciągnęłam białą bawełnę w kwiaty wiśni, ale niestety tego materiału też miałam tylko 1,5 metra!... Co mi pozostało? Lecieć do pasmanterii i na szybko kupować nową tkaninę? Zdecydowałam, że wymarzona sukienka na razie poczeka, za to zabrałam się za przetworzenie w kieckę tkaniny marynarskiej w pasy. *^v^*
Okay, so I took out the cotton with the cherry branches print but I also had only 1,5 m of that and it wasn't enough!... What could I do? Go to the fabric shop to buy something new? I decided my dream dress must wait and for now I'd try to work with the marine print fabric. *^v^*




Jak już pisałam, nadruk wymuszał formę - szerokie biało niebieskie pasy i w różnych miejscach nadrukowane statki, latarnie morskie, kotwice, zawsze ułożone w jednym kierunku, więc najbardziej oczywistym wyborem była w miarę wąska kiecka do ziemi, bez skomplikowanego wykroju, bo nie chciałam ciąć i składać tych pasów i dużych nadruków, żeby nie powstał chaos. A skoro już zdecydowałam się na model zupełnie "nie mój" - no bo czy ja noszę sukienki do ziemi?!..., to postanowiłam wyjść dalej z mojej strefy komfortu i porwałam się na kompletnie nietypowy dla mnie model, co więcej - szyłam bez wykroju!
As I mentioned, direction of print determined the shape - the obvious choice was a long, around the ankles straight tube, nothing complicated and not many cuts and sewing because I didn't want to disturb the print and create a chaos to look at. So, when I decided upon "totally not mine" style - have you every seen me in an ankle length dress?..., I went further and pushed my comfort zone border even harder and made a style that is very not-me, what's more - I didn't use the pattern!




Inspiracją była poniższa sukienka z japońskiej książki z wykrojami ATELIER to nani IROのソーイング クローゼット, której nie mam... Jednak kształt sukienki jest dość oczywisty więc postanowiłam spróbować sama odtworzyć podobną kieckę, zresztą i tak musiałam dopasować ostateczny wygląd i wymiary do mojego materiału. Wspomagałam się zdjęciami znalezionymi w Sieci i tym wpisem na blogu.
My inspiration was the following dress from the Japanese sewing book ATELIER to nani IROのソーイング クローゼット, the one I don't have... But the shape is pretty obvious so I decided to reconstruct the dress from the photo. I used photos found online and this post on this blog.


Zdjęcie pochodzi stąd / Photo from here 



Góra sukienki jest podobna do modelu, z którego korzystałam już kilka razy - na przykład tutaj. Przód i tył zszyte na ramionach rozcinamy na odpowiednią głębokość przez środek, rozsuwamy rozcięcie, odszywamy taśmą ze skosu i mamy otwór, przez który wysuwamy na świat naszą głowę. *^o^* W tej sukience z przodu zrobiłam rozcięcie na 30 cm a z tyłu na 25 cm. Cały kształt ogólny to dwa prostokąty po ok. 75 cm każdy. Zszyłam je bokami zostawiając otwory na ręce i ok. 30 cm rozcięć po bokach od dołu, żebym mogła wygodnie zrobić pełny krok. I oczywiście na bokach dodałam kieszenie. Natomiast plisowanie odbyło się empirycznie.
The top part is similar to the pattern I used a few times before, for example here.Front and back are sewn together at the shoulders, then we measure the exact middle of each rectangle and make a cut straight down, add the bias tape binding and we end up with the hole for our head. *^o^* In this dress I made a 30 cm cut at the front and 2 cm cut at the back. The shape of the dress is just two rectangles 75 cm each. I sewn them at the shoulders and the sides, leaving the opening for the hands and about 30 cm at the bottom so I could walk comfortably. Of course I added the side seam pockets. This was the obvious part, and then I made the pleating.




Założyłam sukienkę (na etapie, kiedy była zszyta na ramionach a boki były tylko spięte szpilkami), i przed lustrem mniej więcej połapałam zaszewki palcami - wybrałam najlepszą wysokość, ilość, potem zdjęłam sukienkę i spięłam wszystko szpilkami, przymierzyłam. Każda zaszewka ma głębokość 1 cm (2 cm złożone na pół), oddalone są od siebie o ok. 1 cm. Na przodzie dodałam jeszcze dwie zaszewki bliżej środka. Sukienka w oryginale ma dużo zaszewek, bo wycięto ją z szerszego materiału, ja nie potrzebowałam aż tylu przy 75 cm szerokości. Poniżej macie zdjęcia tyłu i przodu (na lewej stronie) i zaszewki przed zaszyciem. Zaszyłam je w pionie na wysokość niebieskiego pasa, potem ułożyłam je po trzy ku bokom sukienki i na prawej stronie przestębnowałam na niebieskim pasie na górze i na dole zaszewek.
I tried the dress on (after finishing the shoulders and neckline, but the sides were only pinned together), and caught the pleats with my fingers in front of the mirror to check the amount and placement, then I took off the dress, pinned the pleats, tried it on. Each pleat has a depth of 1 cm (2 cm folded) and they're placed 1 cm apart. I added two more pleats at the middle front. In the original the dress had many more pleats because it's made from much wider fabric, I didn't need that many with my 75 cm wide front and back. Below I posted the photos of the left sides and the pleats. I stitched each pleat, then put them on the sides towards the sides of the dress, ironed them and them stitched on the right side at the short line on the blue stripe.





Potem pozostało mi tylko zszyć boki (dodać kieszenie w szwach), i podłożyć dół, i voila, nowa sukienka gotowa! ^^*~~ W sam raz na drugą połowę sierpnia, nie tak już upalną ale wciąż słoneczną. Teraz przydałoby się w niej wypłynąć na jakieś szerokie morza, ech... *^o^*~~~
Then, I only needed to stitch the sides (I added the side pockets), hem the bottom and voila, new dress has been made! ^^*~~ Just in time for the August's second half, still warm and sunny but not that hot anymore. Now I only need a sea to sail on.... *^o^*~~~





Wszystkim Joannom wysyłam dziś buziaki i uściski, przecież dzisiaj było nasze święto! *^V^*~~~
To all Joannas - it was our name's day today, so cheers to we all! *^V^*~~~



Sunday, August 12, 2018

Nekorobi



Udało się!
W zeszły czwartek usiadłam do maszyny i powstała nowa sukienka. *^v^*
I did it!
Last Thursday I sat down to sewing and made a new dress. *^v^*





Szkoda, że wybrałam materiał, który przy obecnych upałach nie zda egzaminu i na razie nie będę jej mogła nosić - to mieszanka lnu z bawełną, ale dość gruba i sztywna. Dziś było 20 stopni, więc było mi w niej akurat, ale od poniedziałku wracają upały 30+! Ale nic straconego, mam już gotowy nowy ciuch na pierwsze dni jesieni, które być może kiedyś przyjdą (albo i nie, bo jak patrzę na prognozy pogody, to zapowiada się, że lato będziemy mieć do listopada... ^^*~~).
It's a shame I chose the fabric that cannot be worn in those hot days of August - it's a linen/cotton mix but quite thick and stiff. Today was 20 degrees C but from Monday temperatures 30+ return! But no fear, I have the first new Autumn dress ready, whenever Autumn comes (when I look at the weather forecasts it seems Summer will last forever this year... ^^*~~).





W każdym razie, po tak długiej przerwie od szycia chciałam na rozgrzewkę coś prostego i szybkiego w wykonaniu, coś zapewniającego sukces. Sięgnęłam po wykrój na retro bluzkę z kimonowymi rękawami z holenderskiego magazynu Libelle nr 14 z 1951 roku (było już coś podobnego tutaj i tutaj - z kołnierzykiem). Dodałam jej kryty suwak na plecach i nakładane kieszenie. 
Anyway, after such a long non-sewing break I wanted something to warm me up, easy and quick to make, a guaranteed success. I decided to use the  retro blouse pattern for the top part of that dress, with kimono sleeves (I already made something similar here and here - with a collar). I added hidden zipper and patch pockets (thank you, Kirsty! ^^*~~).




Ze spódnicą miałam troszkę kłopotu, bo tkaniny kupiłam tylko 1,5 m x 1,4 m. Na szczęście wzór kotów jest na tyle gęsto zadrukowany a główki ułożone są w górę i w dół, że po wycięciu korpusu całą resztę mogłam ułożyć w spódnicę. Dzięki temu został mi prostokąt 70 cm na 220 cm, który splisowałam. Taka spódnica jest obfita, ale pozostaje blisko ciała gdy wieje szalony wiatr, tak jak to było dzisiaj podczas robienia zdjęć. ^^*~~ Odszycia musiałam zrobić już z innej tkaniny, więc wybrałam coś fajnego, co na co dzień nie rzuca się w oczy a widać to tylko kiedy sukienka wisi na wieszaku - grochy! *^v^*
I had a small problem with skirt part because the piece of fabric I had was 1,5 m x 1,4 m. Fortunately, the pattern print is very busy so I could cut and patch together some pieces, so I ended up with a rectangle 70 cm per 220 cm. I made pleats with that length, such skirt is full but remains close to body even on a windy day like it was today. I didn't have enough of fabric for the facing so I chose something different and funky - huge polka dots! *^v^* Of course, nobody can see it when I wear the dress.





Zrobiłam przegląd tkanin i już zaplanowałam następne sukienki, mam nadzieję, że w tym tygodniu znajdę czas na szycie. Zabrałam się też za gotowanie i od razu mogę Wam polecić przepyszne danie wegańskie z przepisu Vegan Nerd - makaron z kalafiorowym sosem i pieczonymi pomidorkami. Jeśli chcecie, możecie go łatwo zmodyfikować, Robert dosypał sobie tartego peccorino. Ale nawet bez dodatku sera danie jest pycha! Jest lekkie ale sycące, idealne na upały.
I looked through my stash of fabrics and planned more dresses, I hope to find the time to sew this week. I also started cooking again and today I can recommend you the following vegan dish from the Vegan Nerd's blog - pasta with cauliflower sauce and baked tomatoes. If you like it doesn't have to be vegan, Robert added some grated peccorino, but even without it it's really delicious! It's light but nutritious, perfect for the hot weather.



Obiecałam też koty, no to proszę, kilka aktualnych zdjęć futrzastych głodostworów. Rośnie towarzystwo jak na drożdżach, bawi się za dziesięciu a stopień ich słodkości przekroczył już wszystkie istniejące skale! *^V^*
Also, I promised cats so here they are - they keep growing, playing like crazy everyday, furry cuteness in its full throttle. *^V^*







Do następnego razu! ^^*~~
Till next time! ^^*~~