Saturday, September 22, 2018

Niespodziewany początek jesieni

Dziś pierwszy dzień kalendarzowej jesieni i akurat aura idealnie się do kalendarza dopasowała. Jeszcze wczoraj było 26 stopni, grzejące słońce i gołe nogi w szortach i sandałach, a dziś od rana zachmurzenie, przelotne opady i pogoda kurtkowo-szalowa. Do moich myśli od razu zaczęła się zakradać melancholia, tym bardziej, że utknęłam w procesie sprzątania mieszkania po rodzicach, którego to zadania końca nie widzę, więc dla otrząśnięcia się z rozmyślań zakupiłam sobie trampki w szalonym zestawieniu kolorystycznym starego złota/brązu i pomarańczy, a ta terapia zakupowa od razu wprawiła mnie w wakacyjny nastrój wyjazdowy, gdzie mam nadzieję zażyć jeszcze trochę ciepłej wczesnej jesieni. Ale to dopiero za dwa tygodnie, a tymczasem będę jeszcze ogarniać sprawy mieszkaniowe i urzędowe, mam jeszcze kilka rzeczy do uszycia, muszę wrócić do regularnego malowania i będę powoli pakować walizkę. ^^*~~ Na przykład, uszyłam ostatnio takie spodnie:
Today is the first day of the calendar Autumn and the weather adjusted itself perfectly. Yesterday we had 26 degrees C, warm sun and bare legs in shorts and sandals, today from early morning there's cloudy sky, drizzles and jacket weather. My heart immediately filled with melancholy crawling slowly, supported by the fact that I'm a bit stuck with cleaning my parents' apartment, the task I cannot really see the end to it... So, in order to shoo those thoughts I went shopping and bought some crazy coloured old gold, brown and orange sneakers, a little bit of retail therapy and I'm ready to go on holidays where I hope to enjoy some very warm early Autumn days. But that's in two weeks so for now I have to finish all the apartment issues and some legal work, I still have some things to sew, I need to go back to regular painting and I'll start very slowly packing the suitcase. ^^*~~ For example, I recently finished such pair of trousers:




Ten model był jednym z pierwszych na które zwróciłam uwagę przeglądając książkę "ソーイングナチュリラ シンプルナチュラルなおしゃれ服" czyli "Naturalne szycie. Proste i naturalne modne ubrania". Taki fason (i kolor) kojarzy mi się z ubraniem do biura, a jak wiadomo do biura ja nie chadzam, więc poczułam się skuszona czymś nietypowym i egzotycznym (z mojego punktu widzenia! ^^*~~). Po japońsku są to "spodnie zwężane" i rzeczywiście nogawki zwężają się ku kostkom. Elementem, który mnie najbardziej zainteresował była szeroka guma w tylnym pasku spodni - przy mojej stosunkowo wąskiej talii i szerokich biodrach takie rozwiązanie pozwoliłoby mi wygodnie spodnie założyć i dopasować ich górę do talii. Owszem, można to rozwiązać za pośrednictwem dopasowanego kroju i długiego suwaka z przodu, ale te spodnie suwaka nie mają wcale, co ułatwia ich uszycie (nie znoszę wszywać suwaków w spodnie!... to element, który sprawia mi najwięcej kłopotu).
This trousers' pattern was one of the first ones that caught my attention when I was looking through the clothes in the book "ソーイングナュリラ シンプルナチュラルなおしゃれ服" which means "Natural sewing. Simple and natural fashion clothes". Such shape (and colour) reminds me of the office outfits and as we all know I don't work in an office, so I was tempted by something unusual and exotic (for me! ^^*~~). In Japanese the name simply mean "tapered pants" and yes, the legs get narrower towards the ankles. Also, the back has a feature that can help me adjust the size to my thin waist/wide hips issue - the wide elastic that allows me to put the pants on and fit them to my back. Okay, it can be done also by a very fitted pattern and a long zipper at the front but the beauty of that pair of trousers is that they don't have a zipper (I hate adding zippers to trousers!... that's the most troublesome part of sewing for me).




Materiał znacie już z Kimono Girl i Cukierkowego Morza, ten pierwszy posłużył mi za bazę, ten drugi za elementy dodatkowe - kieszenie i dolną część nogawek. To bawełna, która dawno temu była dostępna w IKEA w kuponach 112 cm na 5 m, i jak można się domyśleć nie jest łatwo zużyć tyle tkaniny na raz. Czerwona bawełna już prawie nie istnieje, ale czarnej mam jeszcze trochę, w sam raz na szorty na następne lato! *^v^*
You know this fabric from dresses Kimono Girl and Candy Sea,the first one I used as a base, the second for the decorative elements - pockets and bottom part of the legs. This cotton was available in IKEA a long time ago and because it's not easy to use up the piece 112 cm wide and 5 metres long, I still have some of that black piece, just enough for a pair of shorts for next Summer! *^v^* I almost ran out of the red one though.




Ponieważ pierwszy raz szyłam sobie spodnie, no i mam dużą różnicę między talią a biodrami, i w dodatku korzystałam z japońskiego wykroju który z założenia jest obliczony na mniejsze kobiety, postanowiłam zrobić próbnik ze starego prześcieradła. Przerysowałam wykrój w rozmiarze LL, zrobiłam próbkę z dużym zapasem na szwy, zszyłam. Nie zmieściłam się wcale. Odpuściłam 1,5 cm na szwach zewnętrznych i 1 cm na szwach wewnętrznych, zszyłam i okazało się, że to jest to! Oczywiście wydłużyłam też nogawki.
Because it was the first time I was making trousers for me, I have a big difference between waistline and hips and I used the Japanese pattern directed to Japanese women who are in general smaller than Europeans, I decided to make a trial pair out of the old linen. I redrew pieces of the pattern in LL size, cut them with big seam allowances and sewn them, and couldn't put the pants on. So, I moved the seams 1,5 cm on the outside seams, 1 cm on the inside seams and the trousers fitted me! Of course, I made the legs longer.




Trochę poszalałam z wyglądem spodni: materiał sam w sobie jest szalony - czerwone ryby, białe ryby, ogromne nadruki imitujące szwy sashiko, do tego dodałam elementy czerwono-różowe - kieszenie na biodrach, nakładane kieszenie na pupie i na udach, mankiet na dole nogawki. Jak szaleć do szaleć! Trochę to wygląda jak piżama, a trochę jakbym uciekła z cyrku, ale co tam. *^V^* Nogawki są na tyle szerokie, że w razie upału można je podwinąć - szerokość konsultowałam z innymi spodniami, które mam w szafie.
I went bananas with this pair: the fabric itself is crazy - big red fish, big white fish, huge prints imitating sashiko stitching, I added elements from the red/pink fabric - side pockets, patch pockets on the back and on the thighs, cuffs on the legs. Why not?  It looks a bit like a pyjama, a bit like I ran away from the circus, but what the heck. *^V^* Legs are wide enough to roll them up in case of a hot weather - I consulted the width with another pair I had in my wardrobe.





Czy poleciłabym taki wykrój spodni - bez suwaka, z gładkim przodem i gumką w tylnej części? Tak, ale...
Ale nie dla osób, które tak jak ja mają różnicę między talią a biodrami większą niż 30 cm. Dlaczego? Jeśli różnica między biodrami a talią jest niewielka, materiału na lędźwiach będzie niewiele i łatwo będzie dopasować gumą spodnie do sylwetki. Jeśli różnica jest duża, żeby dopasować spodnie w tym miejscu musimy mocno zmarszczyć materiał i robi się mocno pofałdowana linia.
Mnie to nie przeszkadza - te spodnie to jest prototyp uszyty z cienkiej bawełny, który z założenia ma być noszony na wakacjach, na luzie, więc nawet jeśli mam nadmiar materiału na nerkach to nie jest to aż tak istotne. Natomiast gdybym szyła takie spodnie do biura z grubszego materiału (tak mi się kojarzy wersja z książki z wykrojami - jasny beż, do tego bluzka koszulowa) to uznałabym, że nie wygląda to odpowiednio. Lepiej zrobić zaszewki dopasowujące spodnie do sylwetki i wszyć suwak w boczny szew, co też zrobiłam w następnej wersji tych spodni, co obejrzycie w innym wpisie niebawem. *^v^*
Would I recommend such trousers pattern - no zipper, flat front, back gathered with a wide elastic? Yes, but...
But not for the girls with the difference between waist and hips bigger than 30 cm. Why? If the difference between waist and hips is not that big, there will be not much fabric on the back to gather. But if the difference is significant, there will be a lot of fabric to gather and there will appear a bulge on the back.
I don't mind it - I made this pair as a prototype from thin cotton and I intended to wear it on holidays, laid-back style. But if I made the office version from thicker fabric (that's how I perceive the trousers in the photo in the pattern book - beige colour, worn with buttoned up shirt), I'd regard this fabric excess as inappropriate. It would be better to fit the back of the trousers with pleats and add the side zipper, which I'm going to show you in another version of those trousers soon. *^v^*


("does my bum look big in this? of course! because it is big, you know..." *^V^*)


A żeby rozpocząć jesień akcentem jesiennym kupiłam włóczkę na dwie nowe czapki. Jedna będzie według wzoru Knitologa (Drops Alpaca w kolorze Mgła i wzór Balloons over Bagan) a druga jeszcze nie wiem, ale kocham ten kolor Głębokiego Oceanu włóczki Drops Nord! *^o^*
To start Autumn with some appropriate element I bought yarn for two new hats. One will be Balloons over Bagan by my friend Knitolog, from Drops Alpaca in the colour Fog, and the other I still haven't decided but I love this Deep Ocean shade of Drops Nord's! *^o^*




To ja teraz pójdę przygotować focaccię z rozmarynem na kolację a Wam życzę gorącej herbaty i ciepłego koca/kota na wieczór, jesień przyszła! ^^*~~
So, now I'm going to go and make rosemary focaccia for diner and I wish you hot tea and warm blanket (and a cat or two) for the evening, Autumn is here! ^^*~~

Friday, September 14, 2018

...

Tak wiele chciałam tu napisać.
I wanted to write so much in this post.

O tym, jak wiele wsparcia fizycznego i psychicznego dostałam od części mojej rodziny podczas całego tego czasu, gdy moja mama chorowała i umierała. I o tym, jak inna część rodziny okazała się totalnymi palantami podczas pogrzebu...
About how much physical and spiritual support I received from some of my family members during the time when my mother was ill and dying. And about some other family members that behaved liked jerks during the funeral...

O tym, że od dwóch tygodni mam tak silną fizyczną reakcję organizmu na stres, jakiej nigdy w życiu się nie spodziewałam, nawet lekarka wpisała mi to jako diagnozę - "reakcja stresowa na śmierć matki"...
About my strong physical reaction to stress I've been having for the past two weeks that I never even suspected myself of, which even went into my medical documentation - "severe stress reaction due to mother's death"...

O tym, że nigdy nie lubiłam mojej mamy, ale kochałam ją najbardziej na świecie. O tym, jak moje stosunki z mamą przez całe życie były trudne bo ona była trudnym człowiekiem, podręcznikowym przykładem osoby toksycznej, chodziłam z tego powodu na terapię i dopiero niedawno zaczęłam psychicznie dawać sobie z tym radę.
About the fact that I never really liked my mother although I loved her with all my heart. About my very difficult relationships with my mum throughout my whole life because she was a very difficult person, a textbook example of the toxic personality, because of that I attended psychotherapy and only recently I started to manage my feelings and cope with this situation.

Chciałam to wszystko tu wylać, ze szczegółami. 
I wanted to pour it all out here, with the details.




Ale nie napiszę o żadnej z tych rzeczy.
Dlaczego?
But I won't do it.
Why?

Bo postanowiłam, że zostawię to wszystko za sobą. Bo gdybym to wszystko opisywała, analizowała, wylewała to z siebie, rozdrapywała te rany, to wciąż tkwiłabym w głowie tamtej małej dziewczynki całe życie walczącej o słowo pochwały ze strony mamy.
A tak, postanowiłam odpuścić. Nie zapomnieć, ale nie przypominać sobie o tym wszystkim, co było źle, już nie drążyć, nie mielić tego w głowie. Odpuścić i żyć dalej.
Z tego też powodu nie włączyłam komentarzy pod tym wpisem. Wiem, że przesłalibyście mi moc ciepłych słów wsparcia i za wszystkie z góry bardzo dziękuję, ale nie chcę już rozmawiać na pewne tematy, a szczególnie o tym jak moja mama chorowała i umierała. Ten wpis jest po prostu pewną cezurą, tak jak ponad dwa lata temu pisałam o śmierci mojego taty. 
Because I decided to leave it all behind me. Because if I wrote about it all, analysed it, went poking around in my past, reopened old wounds, I'd still be stuck in the head of that little girl who all her life fought for mother's approval.
I decided to let go. Not forget, but stop recalling it over and over again. Let go and live my life.
That is also the reason why I turned off the comments for this post. I know you'd send me tons of warm thoughts and words of condolences and encouragement, and I thank you all for those in advance, but I just don't want to talk about some things anymore, number one topic being my mother's illness and death. This post is some caesura just like the post about my father's death two years ago.

Chcę moich rodziców zapamiętać właśnie tak:
I want to remember my parents like that:



***

I jeszcze chciałam dać znać, że o ile nic nie stanie na przeszkodzie (trzymajcie kciuki!!!), od 7 października zapraszam wszystkich na Fumy Turystyczne, gdyż tego dnia ruszamy na kolejną japońską wyprawę! *^V^*
Also, I want to let you know that from 7th October I'll be writing about our new Japanese adventure on the travel blog Fumy Turystyczne (only in Polish). Keep your fingers crossed so nothing would stand in our way! *^V^*

Tuesday, August 28, 2018

Koniec upałów

Moi kochani, jak tam życie pod koniec wakacji?
Ochłodziło się i od razu dostałam kataru, w związku z czym w poniedziałek ugotowałam gar rosołu, ale coś czuję, że na długo mi nie wystarczy, czas zaopatrzyć się w większą ilość włoszczyzny ze szczególnym uwzględnieniem selerowej naci, bo bez niej prawdziwego domowego rosołu po prostu nie ma, i basta! (tak, na zimowe miesiące mam zapas liści w zamrażarce! ^^*~~)
Zaczyna mnie dopadać japońska melancholia, wgapiam się w stare zdjęcia i przywołuję tamte odczucia, smaki, dźwięki, wrażenia. Sytuacja chorobowo-rodzinna wciąż w zawieszeniu a więc nasz potencjalny wyjazd wciąż niewiadomy, staramy się żyć normalnie, każdym dniem, bo ktoś odchodzi ale my zostajemy, a jak będzie potem to się okaże.
My dear Readers, how's life at the end of Summer vacations?
The weather went cooler in Poland and I immediately got a cold, so on Monday I made a huge pot of broth. But I feel it won't last for long and I have to stock up on vegetables to make more, especially the green parts of the celery root's, there's no proper broth without it! (yes, I have a supply of those leaves in my freezer for the Winter soups! ^^*~~)
The Japanese melancholy is crawling upon me, I keep staring at the old photos and recall the feelings, flavours, sounds and impressions. Our family member is still ill and ... dying, and we remain in limbo trying to get on with our lives day by day waiting to see what the future holds for us. 





Kiedy temperatura spadła poczułam mrowienie w palcach.
Otworzyłam moją kolejkę "do wydziergania" na Ravelry i przypomniałam sobie, że jeszcze wiosną kupiłam cztery wzory, które czekają na realizację. No to je wydrukowałam i teraz myślę, w czym chciałabym chodzić jesienią! *^v^* 
Decyzja nie jest taka oczywista, bo ja NAPRAWDĘ mam dużo swetrów różnego rodzaju, i NAPRAWDĘ mam w czym chodzić, więc chciałabym wybrać coś co przyniesie mi radość dziergania i jednocześnie będzie w użytku, a nie będzie grzać półkę w szafie.
When the temperatures dropped I started to feel the tingling in my fingers.
I opened my knitting queue on Ravelry and remembered that in Spring I bought four patterns for sweaters! So I printed them and now I have a task to decide what I want to make and wear this Autumn. *^v^*
The decision is not so obvious because I REALLY have A LOT of sweaters already, so I want to choose something that will bring me joy while knitting AND joy while wearing it later, I don't want to make something to warm the wardrobe shelf.




Muszę się przyznać, że nie pokazałam Wam wciąż jednego swetra, który zrobiłam jeszcze w kwietniu... A nie pokazałam go, bo nie jestem pewna, czy mi się podoba. A nie do końca mi się podoba, bo... w trakcie dziergania spanikowałam!... >< 
Gdybym szła dokładnie według wzoru, to wyszedłby nietypowy (jak dla mnie) fikuśny 'nietoperz', ale nie, ja postanowiłam być mądrzejsza i nie dość, że tego 'nietoperza' zmniejszyłam (no dobra, to akurat nie było złe posunięcie), to jeszcze zakombinowałam z rękawami i zamiast fajnego niecodziennego pulowera wyszedł mi, hm... swetropotwór bez charakteru! 
Może to jest myśl, żeby przed rozpoczęciem nowego projektu przerobić te rękawy i będzie po kłopocie!
I must admit to something - I still haven't shared one pullover that I finished in April... I didn't because I wasn't sure I liked it. And I wasn't because... I panicked while making it!... ><
If I followed the pattern to a T I'd end up with the untypical (for me) funky 'bat-shaped' pullover but no! I decided I was wiser and first, made the body part smaller (okay, that turned out quite well in the end), and second, changed the sleeves. And instead of funky unusual sweater I ended up with... monster pullover without character!
Maybe that's a good idea to reknit those sleeves before I take up a new project?


--->Przy okazji mam pytanie do koleżanek dziergających - proszę mi polecić włóczkę, która daje nierównomierny kolor. Ale nie placki koloru i nie różne barwy zmieszane, tylko jeden kolor w kilku łagodnie przechodzących między sobą odcieniach, takie cieniutkie paseczki jaśniejsze i ciemniejsze. Na przykład coś takiego: niebieski (tak w ogóle, świetny wzór! ^^*~~)
--->Btw, I have a question to the fellow knitters - please recommend me some yarn with the uneven colouring. I don't mean pools of colour and I don't mean many colours in one skein. I mean one colour in several hues, lighter and darker, softly changing one into another, in light stripes maybe. For example such blue yarn (great pattern, btw! ^^*~~).


Mąż zaczyna być znowu karmiony domowymi obiadami, czasami biorę przepisy z tej książki autorstwa Junko Hiraoka, mieszam dania z innymi pomysłami. Przy okazji, muszę po raz kolejny pochwalić Roberta za pomysł kupienia w Japonii maszynki do gotowania ryżu. Wcześniej mieliśmy w domu bardzo prostą maszynkę do ryżu (kupioną na allegro), która dawała mieszane rezultaty. Miała jedną funkcję - wsyp ryż, dodaj wodę, pstryk, jakoś tam ugotowane. W zeszłym roku kupiliśmy w Tokio również dość podstawowy model, który jednak ma kilka programów i te programy pozwalają nam na różnorodność dań - gotuję w nim ryż biały, brązowy, kleik na śniadanie (congee), ryż z warzywami, poza tym nadaje się nie tylko do ryżu krótkoziarnistego, idealnie udaje się a nim ryż basmati czy kasza! Ma fukcję podgrzewania więc ugotowany ryż może stać i czekać na podanie, i wciąż być gorący, a timer pozwala nam wieczorem ustawić koniec gotowania na np.: 7 rano i o poranku wstać na gotowe śniadanie! Bardziej zaawansowane modele mają funkcje gotowania na parze czy gotowania zup, gdybyście mieli możliwość zaopatrzenia się w takie urządzenie a jadacie dużo potraw z ryżami i kaszą, bardzo polecam!
My husband is getting his lunchboxes again, I sometimes take recipes from that book by Junko Hiraoka and mix them with other ideas. By the way, I really must praise my husband again for the idea of buying the rice cooker in Japan. Before that we had a very very basic rice cooker (bought in Poland) that gave us mixed results. It had only one programme - put the rice in, add water, switch it on, the rice was cooked better or worse. Last year we bought a very basic model too, but it had several programmes that allowed us to make different dishes - white rice, brown rice, rice porridge for breakfast, rice with vegetables, I also cook other types of rice in it, like basmati, and even groats! It has the warm-up function so the rice stays hot and waits in the cooker to be served, it has the timer that allows us eg.: to set it in the evening for 7 o'clock in the morning and get up to an almost ready breakfast! More advanced models have the steaming function and you can even cook a soup in it. If you eat lots of rice and groats dishes like we do I highly recommend getting a proper rice cooker, if you have the chance!







W szkicowniku jeszcze letnie kwiaty, ale już mnie ciągnie do grzybów i jesiennych liści. Albo może poszukam tego, co kwitnie jesienią - chryzantemy? astry? jarzębina?
Z szyciem też mnie nieco przystopowało, no bo nie wiem, czy mam jeszcze tworzyć letnie sukienki czy już myśleć o jesieni?.... Na razie zamówiłam nowe tkaniny (tak, bo to jest idealne rozwiązanie dylematu "co szyć?" - dorzucić więcej materiałów do tego co i tak już zajmuje półki... *^w^*), a ponieważ muszę na nie poczekać około 2 tygodni, to na razie biorę się wreszcie za eksperymenty ze spodniami! Wykrój jest, nawet przetestowany na starym prześcieradle, materiał jest, pomysł jest, no to trzeba szyć! *^v^*
In my sketchbook there are still Summer flowers but I've been thinking about mushrooms and Autumn leaves. Or maybe I should look for the flowers that are in bloom in the Autumn, like chrysanthemum? asters? rowan berry?
I was also stopped halfway in sewing because I suddenly didn't know what to do - make more Summer dresses or start something for the Autumn?... For now I ordered some more fabrics (yeah, because that's the best solution for the creator's block, to add even more fabric to the stash in the craft room... *^w^*), and because I have to wait around two weeks for them to arrive I decided to experiment with the trousers. I have the pattern ready, I even tested it using the old sheet, I have the fabric, I have some ideas about what I want them to look like, so let's do the sewing! *^v^*








Poza tym, zaczęłam oglądać serial "Kości" i bardzo się wciągnęłam! Bardzo lubię takie kryminalne seriale a ten jest wyjątkowo dobry, jakim cudem udało mi się go do tej pory pominąć?... Bardzo się cieszę, że jest go tyle sezonów, jestem w połowie drugiego czyli jeszcze wiele odcinków przede mną, yikes! *^O^* 
Z mężem wieczorami oglądamy "Wikingów". Niestety, dysponując nawet podstawową wiedzą na temat ubioru i wyposażenia z tej epoki mamy wiele radości podczas trwania każdego odcinka (scenograf i kostiumolog nieźle sobie poczynają!..... *^W^*). Ale muszę przyznać, że historia jest przedstawiona w taki sposób, że chce się zobaczyć kolejny i kolejny odcinek, żeby dowiedzieć się co będzie dalej, więc w sumie rozrywka jest niezła. Jak nam się skończy ten serial, to na Netflix mamy jeszcze "Norsemen" - parodę "Wikingów", zapowiada się śmiesznie! ^^*~~
Also, I started to watch "Bones" tv series and I'm totally into it! I love detective stories and this one is really good, I have no idea how I could miss it up till now!... I'm happy that it has many seasons, I'm in the middle of season 2 so there's still a lot for me to enjoy, yikes! *^O^*
With Robert we watch "Vikings". Unfortunately, for somebody with even the basic knowledge about the clothing and equipment of the Viking age this series is a source of constant laughter (scenographer and costume designer went mad at some points!... *^W^*). But I must admit the story is presented in such a way that you just want to watch the next episode, and the next one, to see what happens, which is a good entertainment after all. When we finish watching this series there is a "Norsemen" series on Netflix, apparently the kind of a parody. ^^*~~ 

Na razie tyle o tym, co u nas ostatnio się dzieje, biorę się teraz za szycie i jak się uda to może w weekend pochwalę się pierwszymi w życiu uszytymi spodniami! *^o^* (pierwszymi dla mnie, bo dla męża już kiedyś uszyłam trzy pary)
Nie przestawajcie tworzyć czegoś fajnego każdego dnia i do zobaczenia niebawem!
That's the update on our life, now I'll go and start working on the trousers, if I succeed I'll share the results on weekend, it'll be my first trousers! *^o^* (first trousers for me, I already made three pairs for my husband in the past)
Stay creative and see you soon!

Tuesday, August 21, 2018

Latarnia Morska



Było tak - najpierw zobaczyłam okładkę tego japońskiego magazynu z wykrojami gdzieś w Sieci i zapragnęłam sukienki, którą na niej pokazano. Potem dostałam tę książkę od Eri! *^V^* W zasadzie już nic nie stało na przeszkodzie, żebym zabrała się za szycie wymarzonej kiecki, więc w zeszłym tygodniu przerysowałam papierowy wykrój i zaczęłam go dopasowywać do wybranego materiału.
I tu nastąpił klops!
It was like that - first I saw the cover of that Japanese sewing book somewhere online and I liked the dress they put there. Then I received this very book from Eri! *^V^* I could just start making this dress and last week I copied the pattern onto the paper and started to fit the elements onto the fabrics I chose.
And suddenly there was a problem!




Sukienka jest plisowana, luźna, powiewająca, przód i tył to dwa krojone z całości duże elementy. A ja wybrałam na nią materiał w szerokie poziome pasy i nadruk okrętów i latarni morskich występujący w jednym kierunku, którego miałam tylko 1,5 metra. Nie mogłam pokombinować z układaniem elementów wykroju w różnym kierunku bo ze względu na nadruk wzoru mogłam je ułożyć tylko w jeden sposób, a na to miałam za mało materiału...
Dress is pleated, loose, flowy, front and back parts are two big single elements. And the fabric I chose had wide white and blue stripes and big ships, lighthouses, ect. print in one direction, and I only had 1,5 m of it. I couldn't play with the pattern elements because of the print type I could only place it in one direction, and for that I didn't have enough fabric...




No to wyciągnęłam białą bawełnę w kwiaty wiśni, ale niestety tego materiału też miałam tylko 1,5 metra!... Co mi pozostało? Lecieć do pasmanterii i na szybko kupować nową tkaninę? Zdecydowałam, że wymarzona sukienka na razie poczeka, za to zabrałam się za przetworzenie w kieckę tkaniny marynarskiej w pasy. *^v^*
Okay, so I took out the cotton with the cherry branches print but I also had only 1,5 m of that and it wasn't enough!... What could I do? Go to the fabric shop to buy something new? I decided my dream dress must wait and for now I'd try to work with the marine print fabric. *^v^*




Jak już pisałam, nadruk wymuszał formę - szerokie biało niebieskie pasy i w różnych miejscach nadrukowane statki, latarnie morskie, kotwice, zawsze ułożone w jednym kierunku, więc najbardziej oczywistym wyborem była w miarę wąska kiecka do ziemi, bez skomplikowanego wykroju, bo nie chciałam ciąć i składać tych pasów i dużych nadruków, żeby nie powstał chaos. A skoro już zdecydowałam się na model zupełnie "nie mój" - no bo czy ja noszę sukienki do ziemi?!..., to postanowiłam wyjść dalej z mojej strefy komfortu i porwałam się na kompletnie nietypowy dla mnie model, co więcej - szyłam bez wykroju!
As I mentioned, direction of print determined the shape - the obvious choice was a long, around the ankles straight tube, nothing complicated and not many cuts and sewing because I didn't want to disturb the print and create a chaos to look at. So, when I decided upon "totally not mine" style - have you every seen me in an ankle length dress?..., I went further and pushed my comfort zone border even harder and made a style that is very not-me, what's more - I didn't use the pattern!




Inspiracją była poniższa sukienka z japońskiej książki z wykrojami ATELIER to nani IROのソーイング クローゼット, której nie mam... Jednak kształt sukienki jest dość oczywisty więc postanowiłam spróbować sama odtworzyć podobną kieckę, zresztą i tak musiałam dopasować ostateczny wygląd i wymiary do mojego materiału. Wspomagałam się zdjęciami znalezionymi w Sieci i tym wpisem na blogu.
My inspiration was the following dress from the Japanese sewing book ATELIER to nani IROのソーイング クローゼット, the one I don't have... But the shape is pretty obvious so I decided to reconstruct the dress from the photo. I used photos found online and this post on this blog.


Zdjęcie pochodzi stąd / Photo from here 



Góra sukienki jest podobna do modelu, z którego korzystałam już kilka razy - na przykład tutaj. Przód i tył zszyte na ramionach rozcinamy na odpowiednią głębokość przez środek, rozsuwamy rozcięcie, odszywamy taśmą ze skosu i mamy otwór, przez który wysuwamy na świat naszą głowę. *^o^* W tej sukience z przodu zrobiłam rozcięcie na 30 cm a z tyłu na 25 cm. Cały kształt ogólny to dwa prostokąty po ok. 75 cm każdy. Zszyłam je bokami zostawiając otwory na ręce i ok. 30 cm rozcięć po bokach od dołu, żebym mogła wygodnie zrobić pełny krok. I oczywiście na bokach dodałam kieszenie. Natomiast plisowanie odbyło się empirycznie.
The top part is similar to the pattern I used a few times before, for example here.Front and back are sewn together at the shoulders, then we measure the exact middle of each rectangle and make a cut straight down, add the bias tape binding and we end up with the hole for our head. *^o^* In this dress I made a 30 cm cut at the front and 2 cm cut at the back. The shape of the dress is just two rectangles 75 cm each. I sewn them at the shoulders and the sides, leaving the opening for the hands and about 30 cm at the bottom so I could walk comfortably. Of course I added the side seam pockets. This was the obvious part, and then I made the pleating.




Założyłam sukienkę (na etapie, kiedy była zszyta na ramionach a boki były tylko spięte szpilkami), i przed lustrem mniej więcej połapałam zaszewki palcami - wybrałam najlepszą wysokość, ilość, potem zdjęłam sukienkę i spięłam wszystko szpilkami, przymierzyłam. Każda zaszewka ma głębokość 1 cm (2 cm złożone na pół), oddalone są od siebie o ok. 1 cm. Na przodzie dodałam jeszcze dwie zaszewki bliżej środka. Sukienka w oryginale ma dużo zaszewek, bo wycięto ją z szerszego materiału, ja nie potrzebowałam aż tylu przy 75 cm szerokości. Poniżej macie zdjęcia tyłu i przodu (na lewej stronie) i zaszewki przed zaszyciem. Zaszyłam je w pionie na wysokość niebieskiego pasa, potem ułożyłam je po trzy ku bokom sukienki i na prawej stronie przestębnowałam na niebieskim pasie na górze i na dole zaszewek.
I tried the dress on (after finishing the shoulders and neckline, but the sides were only pinned together), and caught the pleats with my fingers in front of the mirror to check the amount and placement, then I took off the dress, pinned the pleats, tried it on. Each pleat has a depth of 1 cm (2 cm folded) and they're placed 1 cm apart. I added two more pleats at the middle front. In the original the dress had many more pleats because it's made from much wider fabric, I didn't need that many with my 75 cm wide front and back. Below I posted the photos of the left sides and the pleats. I stitched each pleat, then put them on the sides towards the sides of the dress, ironed them and them stitched on the right side at the short line on the blue stripe.





Potem pozostało mi tylko zszyć boki (dodać kieszenie w szwach), i podłożyć dół, i voila, nowa sukienka gotowa! ^^*~~ W sam raz na drugą połowę sierpnia, nie tak już upalną ale wciąż słoneczną. Teraz przydałoby się w niej wypłynąć na jakieś szerokie morza, ech... *^o^*~~~
Then, I only needed to stitch the sides (I added the side pockets), hem the bottom and voila, new dress has been made! ^^*~~ Just in time for the August's second half, still warm and sunny but not that hot anymore. Now I only need a sea to sail on.... *^o^*~~~





Wszystkim Joannom wysyłam dziś buziaki i uściski, przecież dzisiaj było nasze święto! *^V^*~~~
To all Joannas - it was our name's day today, so cheers to we all! *^V^*~~~



Thursday, August 16, 2018

Łąkozagubienie

Dziś zacznijmy od czegoś na ząb.
Mam zbiór takich przepisów, które są pewniakami, jak nie wiem co ugotować to wybieram jeden z nich i smaczna kolacja zapewniona! Oto jedno z takich dań - które idealnie się odgrzewa, więc można je zabrać następnego dnia do pracy na lunch - curry z batatem i ciecierzycą. Curry nie jest najapetyczniejszym daniem, kiedy zrobimy mu zdjęcie, ale gwarantuję świetny smak!
Today lets start with something to eat.
I have a collection of recipes that are the sure thing, when I'm not sure what to cook I choose one of them and the good diner is assured! Here's one of them - what's also good is that it rewarms really well so it's perfect to pack for lunch on the next day - it's a sweet potato and chickpeas curry. Curry is not the most appetising dish for the photos but I can guarantee the great taste!





Od jakiegoś czasu zauważyłam, że kiedy gotuję z przepisów nie-hinduskich blogerów, to niestety trafiam na niedoprawione dania, zmodyfikowane pod nie-hinduskie podniebienia... Tutaj nie ma o tym mowy, ilości ziół i przypraw są idealne! Tym razem zrobiłam pewne modyfikacje - dodałam pokrojone w kostkę tofu i kopiastą łyżkę ostrej pasty sambal oelek, bo przy tych upałach mam smaka na ostre dania. Mąż bardzo chwalił! *^O^*

I've noticed recently that when I've cooked from the non-Indian blogger's recipes the food was bland, as if toned down for the non-Indian palate... Here it's not the case, the amounts of herbs and spices are perfect! I made small modifications - I added cubed tofu and a heaped tablespoon of hot sambal oelek paste, when the temperature is that high I like to eat spicy food. Husband liked it a lot! *^O^*


Zabrałam się też znowu za przygotowywanie japońskich obiadów dla Roberta do pracy. Wyciągnęłam książki, które kupiłam w zeszłym roku na wakacjach (no bo po co je kupiłam?...) i poniższe pudełko było zainspirowane przepisami z tej książki autorstwa Junko Hiraoka.
I also started to make lunch boxes again for Robert. I dug out the cook books I bought in Japan (that's why  bought them, to use them after all!...), and the following lunchbox has been inspired by the recipes from that book by Junko Hiraoka.




Bardzo podstawowy zestaw - kurczak teriyaki, ryż z groszkiem i czarnym sezamem, pasta z jajka na twardo ze szczypiorem i majonezem, zblanszowany groszek cukrowy i marynowana rzodkiew (gotowy produkt, sama nie robiłam).
Very basic set - chicken teriyaki, rice with green peas and black sesame, hard boiled egg with Spring onion and mayo, blanched snow peas and pickled radish (store bought, I didn't pickle it myself).

***

Cały czas dużo maluję, zagubiłam się na kwiatowej łące i chwilowo porzuciłam moje ukochane ryby, ale czuję, że lada dzień powrócą na kartki szkicownika i bloków rysunkowych. Szkicownik otwieram każdego dnia, żeby chociażby zrobić kilka szkiców. Zaczynam rozumieć jak się posługiwać akwarelami, choć wciąż czuję, że nie wykorzystuję ich pełnego potencjału - mam na myśli technikę jako taką a nie wrażenia artystyczne, mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśli. *^o^* Ale nie ustaję w ćwiczeniach! Nawet zaczynam wypracowywać moje ulubione sposoby nakładania farby. W weekend planujemy krótki wypad poza Warszawę i mam nadzieję na wiele kwiatowo-zielarskich inspiracji wprost z natury.
I've been painting a lot these days, at the moment I'm still lost in the flowery meadow and my beloved fishes had to step down, but I can feel them coming back to my sketchbook and watercolour pads any day soon! I work in my sketchbook everyday, painting or just drawing things for practice. I believe I've started to understand how to use watercolours although I still can feel I do not exploit their full potential - what I mean is the technique, not the artistic impressions that my paintings render, I hope you know what I mean. *^o^* But I do not give up experimenting and learning! I even started to work on my own favourite ways to apply watercolours. On weekend we are planning to leave Warsaw for a moment and I hope for the flowery-plant first-hand inspirations from nature.

Kliknij żeby powiększyć. / Click to enlarge










***

A na koniec zapowiedź tego, co pokażę Wam w przyszłym tygodniu - nowa sukienka, która miała wyglądać zupełnie inaczej, a jednak przybrała takie kształty (częściowo z konieczności, nie z wyboru, ale w sumie na dobre jej to wyszło! *^v^*).
And last but not least, here's the sneak peak into what I'm going to show you next week - new dress that was supposed to look completely different but it ended up taking this shape (partly out of necessity not choice, but all's well that ends well! *^v^*).




Do następnego wpisu! Życzę wszystkim wspaniałego weekendu! *^v^*
Till next post! Have a great weekend, everyone! *^v^*

Sunday, August 12, 2018

Nekorobi



Udało się!
W zeszły czwartek usiadłam do maszyny i powstała nowa sukienka. *^v^*
I did it!
Last Thursday I sat down to sewing and made a new dress. *^v^*





Szkoda, że wybrałam materiał, który przy obecnych upałach nie zda egzaminu i na razie nie będę jej mogła nosić - to mieszanka lnu z bawełną, ale dość gruba i sztywna. Dziś było 20 stopni, więc było mi w niej akurat, ale od poniedziałku wracają upały 30+! Ale nic straconego, mam już gotowy nowy ciuch na pierwsze dni jesieni, które być może kiedyś przyjdą (albo i nie, bo jak patrzę na prognozy pogody, to zapowiada się, że lato będziemy mieć do listopada... ^^*~~).
It's a shame I chose the fabric that cannot be worn in those hot days of August - it's a linen/cotton mix but quite thick and stiff. Today was 20 degrees C but from Monday temperatures 30+ return! But no fear, I have the first new Autumn dress ready, whenever Autumn comes (when I look at the weather forecasts it seems Summer will last forever this year... ^^*~~).





W każdym razie, po tak długiej przerwie od szycia chciałam na rozgrzewkę coś prostego i szybkiego w wykonaniu, coś zapewniającego sukces. Sięgnęłam po wykrój na retro bluzkę z kimonowymi rękawami z holenderskiego magazynu Libelle nr 14 z 1951 roku (było już coś podobnego tutaj i tutaj - z kołnierzykiem). Dodałam jej kryty suwak na plecach i nakładane kieszenie. 
Anyway, after such a long non-sewing break I wanted something to warm me up, easy and quick to make, a guaranteed success. I decided to use the  retro blouse pattern for the top part of that dress, with kimono sleeves (I already made something similar here and here - with a collar). I added hidden zipper and patch pockets (thank you, Kirsty! ^^*~~).




Ze spódnicą miałam troszkę kłopotu, bo tkaniny kupiłam tylko 1,5 m x 1,4 m. Na szczęście wzór kotów jest na tyle gęsto zadrukowany a główki ułożone są w górę i w dół, że po wycięciu korpusu całą resztę mogłam ułożyć w spódnicę. Dzięki temu został mi prostokąt 70 cm na 220 cm, który splisowałam. Taka spódnica jest obfita, ale pozostaje blisko ciała gdy wieje szalony wiatr, tak jak to było dzisiaj podczas robienia zdjęć. ^^*~~ Odszycia musiałam zrobić już z innej tkaniny, więc wybrałam coś fajnego, co na co dzień nie rzuca się w oczy a widać to tylko kiedy sukienka wisi na wieszaku - grochy! *^v^*
I had a small problem with skirt part because the piece of fabric I had was 1,5 m x 1,4 m. Fortunately, the pattern print is very busy so I could cut and patch together some pieces, so I ended up with a rectangle 70 cm per 220 cm. I made pleats with that length, such skirt is full but remains close to body even on a windy day like it was today. I didn't have enough of fabric for the facing so I chose something different and funky - huge polka dots! *^v^* Of course, nobody can see it when I wear the dress.





Zrobiłam przegląd tkanin i już zaplanowałam następne sukienki, mam nadzieję, że w tym tygodniu znajdę czas na szycie. Zabrałam się też za gotowanie i od razu mogę Wam polecić przepyszne danie wegańskie z przepisu Vegan Nerd - makaron z kalafiorowym sosem i pieczonymi pomidorkami. Jeśli chcecie, możecie go łatwo zmodyfikować, Robert dosypał sobie tartego peccorino. Ale nawet bez dodatku sera danie jest pycha! Jest lekkie ale sycące, idealne na upały.
I looked through my stash of fabrics and planned more dresses, I hope to find the time to sew this week. I also started cooking again and today I can recommend you the following vegan dish from the Vegan Nerd's blog - pasta with cauliflower sauce and baked tomatoes. If you like it doesn't have to be vegan, Robert added some grated peccorino, but even without it it's really delicious! It's light but nutritious, perfect for the hot weather.



Obiecałam też koty, no to proszę, kilka aktualnych zdjęć futrzastych głodostworów. Rośnie towarzystwo jak na drożdżach, bawi się za dziesięciu a stopień ich słodkości przekroczył już wszystkie istniejące skale! *^V^*
Also, I promised cats so here they are - they keep growing, playing like crazy everyday, furry cuteness in its full throttle. *^V^*







Do następnego razu! ^^*~~
Till next time! ^^*~~