Wednesday, February 03, 2016

Kwiaty na lodowcu

Coś uszyłam. Ale Wam tego nie pokażę, bo ciuch jest przeznaczony na syberyjską zimę, a chwilowo mamy wietrzne przedwiośnie, no to najpierw pokażę coś innego, bardziej odpowiedniego na aktualną porę roku.
I've sewn something. But I won't show it yet because I made something very warm for the severe Winter, and currently we have a windy early Spring in Poland. So first I'll show you something more suitable for the season.





Inspiracją dla dzisiejszego stroju było zdjęcie sukienki znalezione gdzieś w Sieci - urzekła mnie kolorem, kwiatowym wzorem, obfitością spódnicy. Długo szukałam podobnego materiału i oczywiście nie trafiłam na identyczną wersję, ale taką, która mi do tego modelu bardzo przypasowała. W sklepie z tkaninami Kameleon kupiłam stalowoszary batyst w duże kwiaty a w Textilmarze batystową podszewkę w kolorze Szarość Lodowca (postanowiłam dodać podszewkę dla zwiększenia objętości/masy sukienki). Przedstawiam Kwiaty na Lodowcu.
For today's outfit I was inspired by some dress from the Internet - I loved the colour of the fabric, the big flowers, the full skirt. I kept looking for a similar fabric for a long time and of course I didn't get exactly the same one, but the one that suited this project. I bought my patterned cotton batiste in one online shop and a plain grey batiste in another, because I decided I want to add lining to this dress and give it more texture and weight. Please meet the Glacier's Flowers.




Od razu wiedziałam, że sięgnę po jeden z wygodniejszych i moich ulubionych wykrojów na górę sukienki - wykrój na retro bluzkę z kimonowymi rękawami z holenderskiego magazynu Libelle nr 14 z 1951 roku. Dodałam jej kryty suwak z boku. Spódnica to po prostu mocno zmarszczone dwa 1,4 metrowe prostokąty. Dla porządku dopiszę, bo może ktoś zapyta - na ustach mam moją najnowszą szminkową miłość, Maybelline Creamy Matte w kolorze 965 Siren in Scarlet.
I knew from the beginning I'd use my good old trusty retro blouse pattern for the top part of that dress, it has a kimono sleeves and is very comfortable. I added the zipper in the side. The skirt is just two 1,4 m rectangles gathered. My dress is accompanied by my recently favourite lipstick - Maybelline Creamy Matte 965 Siren in Scarlet.




Niestety, batyst nie jest tkaniną idealną, gniecie się jak diabli i nie za bardzo nadaje się do noszenia pod swetrami i płaszczami... (zdjęcia robiliśmy po tym, jak przejechałam kawałek miasta dwoma autobusami i szłam w wietrznej atmosferze, tak więc trochę się zdążyłam nagimnastykować ^^*~~) Przy temperaturze plus 8 stopni było mi w tej sukience akurat, chociaż na razie zawiśnie w szafie i następnym razem wyjmę ją, kiedy będzie można wyjść na zewnątrz z gołymi nogami, w sandałach! ^-^*~~
Unfortunately the cotton batiste creases like crazy and it's no perfect to wear under the sweaters and coats... (we took the photos after I travelled across the city on two buses and walked in the crazy wind so I gave this dress quite a good exercise ^^*~~). At the temperature of 8 degrees C I was quite comfortable in it but I'm going to hang it in my closet for now and wear it again when the weather is warm enough to have bare legs and sandals! *^-^*~~




Zdjęcia jak widać robione przy bardzo wietrznej aurze, ale nie chciałam czekać do kwietnia. A czemu w ogóle zabrałam się za ten batystowy projekt właśnie teraz, zimą? Bo zebrałam się w sobie i wykańczam zaległości, które powycinałam jeszcze na jesieni i zalegają mi w kawałkach na manekinie i na półkach... Dzięki temu skończyłam jeden projekt z kraciastej wełny, jeden z kwiatowego batystu i jako kolejny czeka w kolejce drobna bastystowa łączka o strukturze jedwabiu (lejąca się tkanina, na upalne lato!). Na pewno wprowadzi mnie ona w planowanie sukienek na wakacje. *^O^* Ale o tym będzie w swoim czasie.
As you can see we took photos in heavy wind but I didn't want to wait till April. And why on Earth I even thought about working with batiste right now in Winter? Because I decided to get rid of the UFOs that I cut in Autumn and left on the mannequin and the shelves... I finished one plaid woollen dress, I finished this cotton dress and the next one is a thin silky flowy batiste with a pattern of tiny flowers, a typical hot Summer project. It will definitely wind me up for the dress planning for our holidays. *^O^* More about that in due time.  




A po zdjęciach poszliśmy na obiad do gruzińskiej restauracji Granat na warszawskiej Ochocie, serdecznie polecam!
After photo shoot we went for lunch to the Georgian restaurant, delicious!



I jeszcze mały update drutowy - od zeszłego tygodnia rękawiczka ani drgnęła, bo w tajemniczy sposób uszkodziłam sobie kciuk lewej ręki i nie byłam w stanie trzymać drutów. Na szczęście już mi się polepszyło i planuję podjąć pracę nad przyrostem rękawiczki, chociaż nie dzisiejszego wieczora, bo idziemy do kina! *^o^*
Pozdrawiam serdecznie i do następnego wpisu!
A small knitting update - I haven't touched the needles since last week because something happened to my left thumb and I couldn't hold the needle. It finally got better and I want to start working on the glove again, but not tonight because we are going to the movies! *^o^*
Love you and see you next time!

Wednesday, January 27, 2016

Czytanie i faworki

Proponuję faworka do dalszej lektury. *^-^*
Have a cookie and read on. *^v^*




Jeśli ktoś chciałby znać moją opinię o książce "Nagi lunch" Williama Burroughsa, za którą miałam się zabrać w zeszłym tygodniu, to powiem tak - nudny narkomański pretensjonalny bełkot przeplatany szpanerskim popisywaniem się znajomością policyjno-narkomańskiego slangu, przekleństwami, obrzydliwościami i odniesieniami do homoseksualizmu (homoseksualnych scen jest w tej książce tyle, że aż daje mi to do myślenia, co działo się w umysłach mężczyzn w Ameryce lat 1950-tych...). Tyle z mojej strony. Strata czasu i kompletnie dla mnie niezrozumiały fenomen klasyka literatury, na szczęście książka jest chudziutka, więc jak się dodatkowo przebiega wzrokiem ultra nudne i bezsensowne fragmenty to można ją szybko skończyć i spokojnie przejść do czytania innych ciekawszych książek. Może jako nie-narkomanka nie mam punktu odniesienia i nie jestem w stanie docenić tej książki. Jakoś z tym będę żyć. *^v^*
If you want to know my opinion of the "Naked lunch" by William Burroughs I read last week, my opinion is the following -  boring pretentious drug addict's mumbo jumbo together with showing off the knowledge of police-drug slang, swearing, repulsive scenes and lots of homosexual references (seriously, what was happening in the minds of the men of 1950's?.....). That's what I think about this book. A total loss of time but fortunately it's a rather thin piece of literature so skipping the more boring or disgusting fragments allows the reader to finish it quickly and move on to more interesting books. Maybe, not being a drug addict, I just cannot understand the message but that's alright, I can live with that. *^v^*



W zeszłym tygodniu przeczytałam też pierwszy tom trylogii Toma Holta pt.: "Przenośne drzwi". Cykl ten jest porównywany do książek Terryego Pratchetta, ja bym dodała analogie do "The Laundry Files" Strossa, i choć od obydwu powyższych jest to sporo słabsze, to czyta się gładko i bardzo żałuję, że nie mam tego w oryginale, bo nawet przez tłumaczenie przebija zapowiedź cudnej rasowej brytyjszczyzny językowej! Chwilowo robię sobie przerwę od Holta i zabieram się za "Życie towarzyskie elit PRL" Sławomira Kopra. Na telefonie wciąż Stephenson i Stross, podczytuję w komunikacji i jak mi się nie chce iść do drugiego pokoju po książkę papierową.
Last week I also finished the first part of the trilogy by Tom Holt, "The Portable Door". His books are compared with the ones by Terry Pratchett, I'd also add a slight resemblance to the works by Charles Stross. And although they're inferior to the mentioned authors' books, they're smooth and fun to read. And I so wish I had it in the original version, because even through the (good) translation to Polish I can feel a good old British English underneath! At the moment I decided to take a break from the world of Holt's and I started "Życie towarzyskie elit PRL" by Sławomir Koper. I still have Stephenson and Stross's ebooks on my phone, reading them on the bus or when I'm too lazy to go fetch the book from the other room.

A na drutach niezmiennie rękawiczka Old Runo, wciąż pierwsza z pary, urosła nieco od zeszłej środy ale nie tak bardzo jak się spodziewałam, bo przez ostatni tydzień trochę nie miałam głowy do niczego, z robieniem na drutach na czele. W każdym razie jeszcze kilka rzędów i dojdę do palców.
On my needles I still have the first Old Runo glove, I didn't have a mood for knitting (or anything else) last week, having some family worries. A few more rows and I'll be knitting fingers.
 
 
Pozdrawiam serdecznie i idę teraz do maszyny do szycia, chyba przełamałam impas trwający od jesieni i może coś uda mi się wreszcie skończyć!
Have a nice day, now I'm going to sit at the sewing machine, I think I might have managed to end the sewing deadlock and I might finally finish something since Autumn!
  

Friday, January 22, 2016

Zapastowana I

Uwielbiam pasztety i pasty do chleba. Najbardziej Podlaski Belgijski, mogę go jeść łyżką z puszki!
Ostatnio sprawdziłam jego skład i powiem Wam, że jestem mile zaskoczona - nie jest tak źle, chociaż jest oczywiście sól, cukier i zagęstniki, a jak kupujemy przetwory z takimi składnikami to nie mamy pojęcia, ile tego tam wpakowali, a tym samym nie mamy kontroli nad ilością spożytej soli i cukru. Można oczywiście piec pasztety własnoręcznie i od czasu do czasu ja to robię, ale pasztety wymagają ugotowania mięs czy warzyw, mielenia ich w maszynce (mam żeliwną ślimakową staruszkę na korbę...), pieczenia, ten proces wymaga zaplanowania i dłuższego czasu produkcji. A czasami chce się pasztetu na kanapce już teraz! ^^*~~
I love pates and pastes to eat with bread. I recently checked the contents of my favourite store-bought paste and it wasn't THAT bad, but you know, there was salt, sugar and inspissants, and when we buy food with such ingredients we have no idea how much of them went into the final product so we cannot control the amount of salt and sugar we eat. You can bake your own pates and I do that sometimes but a pate takes time to prepare - cooking meats or vegetables, grinding them (I have an old cast iron grinder with a crank...), baking them, it requires good planning. And sometimes I just want a pate sandwich right now! ^^*~~


Nasza impreza sylwestrowa w tym roku była wegetariańska - tak wyszło, znajomi wybrali pub, w którym się bawiliśmy, my przyklasnęliśmy pomysłowi i dopiero po jakimś czasie okazało się, że catering nie przewiduje mięsa. Mąż na początku trochę struchlał (mnie to aż tak nie przeszkadzało ^^), ale na miejscu okazało się, że menu jest po pierwsze bardzo zróżnicowane i obfite, a po drugie niesamowicie smaczne! *^o^* Do chleba zaproponowano kilka pasztetów i past roślinnych, i już w trakcie imprezy próbowałam rozgryźć składy niektórych potraw. (Tak, Joanna na balu Sylwestrowym na przemian tańczyła i jadła myśląc o gotowaniu!... ^^*~~) No i z nowym rokiem zabrałam się za odtwarzanie tamtych smaków.
Our New Year's party this year was vegetarian - it just happened like that, our friends chose the pub and booked us a table, and after we agreed to go we found out about the vegetarian menu. My husband wasn't too happy at the beginning but then it turned out that there's loads of food and not just food, but some really delicious delicacies! *^o^* There were several pates and pastes for bread and even during the party I already tried to decipher the ingredients (yes, that's me, on New Year's party I was dancing or eating and thinking about food!... ^^*~~) So, I started to recreate those flavours when the new year came.


Zaczęłam od kilku past, inspirowanych Sylwestrowym menu i takich, które znalazłam w Sieci i wydały mi się smakowite. Do ich wykonania wystarczy mały blender (albo końcówka "żyrafa" do miksera).
Po pierwsze, pasta z serka kremowego, suszonych pomidorów i kaparów. Proporcje proponuję wybrać wedle swojego smaku, zaczynając od pół na pół serka do pomidorów i łyżki stołowej kaparów. Gotową kanapkę posypałam słodką papryką i pestkami słonecznika.
I started with some pastes, some inspired by the New Year's party menu and some I found online and thought they might be nice. To make them you just need a small blender.
First, the cream cheese, dried tomatoes and capers paste.  Just mix the ingredients to your taste, I'd start with 1:1 ration of cheese and tomatoes and 1 Tsp of capers. I sprinkled my sandwich with sweet paprika and sunflower seeds.




Następna była pasta z zielonego grochu i wakame, zaintrygował mnie dodatek wodorostów i musiałam ją wypróbować! Nie są one mocno wyczuwalne, stanowią raczej zdrowy dodatek, pasta jest czosnkowa i taka zimowo-treściwa. Zjadłam ją z musztardą ziarnistą i kiełkami rzodkiewki, ale idealnie pasowałby też kiszony ogórek. (ta pasta wymaga trochę więcej czasu, bo trzeba namoczyć i ugotować groch)
The next one was  green peas and wakame paste, I was intrigued by the wakame but it's not very prominent, the paste is rich, full of garlic and perfect for Winter. I ate it with French mustard and radish sprouts but the pickled cucumber would be also perfect. (this paste take more time because you have to soak and cook the peas)




Potem pasta z czerwonej fasoli. Z konieczności dokonałam jednej zmiany - dodałam paprykę wędzoną zamiast słodkiej, bo tej drugiej nie miałam w domu, i to dodało paście świetnego wędzonego posmaku. Potrzebujemy puszkę czerwonej fasoli, łyżkę papryki słodkiej (lub wędzonej), szczyptę chilli, łyżkę suszonego oregano, 3 łyżki oliwy, sól i pieprz do smaku. I jakiś pyszny chleb, u mnie żytni z żurawiną.
Then was the red bean paste. I made one change to the recipe out of necessity - I didn't have the sweet paprika so I added the smoked one and it was the best choice, the paste gained that great strong smoked flavour. We need a can of red beans, 1 Tsp of sweet (or smoked) paprika, a pinch of chilli flakes, 1 Tsp of dried oregano, 3 Tsp of olive oil, salt and pepper to taste. And some nice bread to serve it on, like mine - rye bread with dried cranberries.




W sklepie zauważyłam puszkę czarnej fasoli, więc połączyłam ją z garścią rukoli, bazylii, natki pietruszki i suszonej żurawiny, doprawiłam pieprzem i octem balsamicznym. Moje pierwsza autorska pasta, słodkawa i treściwa. ^^*~~
While doing shopping I spotted a can of black beans, so I blended it with a handful of rocket, basil and parsley (each), and a handful of dried cranberries. I added some pepper and a splash of balsamic vinegar. My own recipe, the result is sweet and nourishing. ^^*~~




A na koniec kuchnia fusion - arabski hummus z japońską pastą miso. Działa? Działa! *^v^* Czuć zarówno pastę tahini jak i miso, bardzo smakowita pasta, która jak na razie zajmuje pierwsze miejsce na równi z pastą z czerwonej fasoli.
Last but not least some fusion cooking - Arabic hummus with Japanese miso. Does it work? Yes, it does! *^v^* You can taste both the tahini and the miso, this paste takes the first place together with the red bean paste from above.

 


Każdej pasty robię małą miseczkę, żebyśmy nie jedli jej za długo i żeby się w związku z tym nie znudziła! Za to przez cały czas mamy w lodówce dwie różne pasty do wyboru, smarujemy nimi chleb albo zawijamy z warzywami w orkiszowo-owsiane placki, dekorujemy kiełkami, nasionami, suszonymi owocami. Pasty można też podać na imprezie jako dip do surowych warzyw. Poza tym, że są pyszne, są też wegańskie albo wegetariańskie i bezglutenowe. ^^*~~ Na razie skupiam się na treściwych warzywach strączkowych, wiosną pewnie pasty staną się bardziej zielone od ziół.
I make a small batch of each paste each time, I don't want to keep them in the fridge for ever and get bored eventually! But all the time we have two different pastes to choose from, we put them on the slices of bread or turn into wraps, we decorate them with sprouts, seeds, dried fruit. Pastes can be served as dips for raw vegetables for the parties. Apart from being tasty, they're also vegan or vegetarian and gluten-free. ^^*~~ At the moment I mainly prepare on the legumes, in Spring my pastes will probably be greener from fresh herbs.



Coś czuję, że zrobi się z tego seria jak ta z zupami, bo pomysły na pasty wciąż jakoś pojawiają się w zasięgu mojego wzroku. *^v^* Zapraszam na kolejne wpisy o gotowaniu, niebawem napiszę o nowych książkach kucharskich na mojej półce.
It may turn into a series, just like the one with the soups, what do you think? *^v^* Stay tuned for more culinary posts and please look forward to my latest cooking books purchases.

Wednesday, January 20, 2016

Czytanie i dłubanie

Powiem Wam, że gdybym miała świadomość, jaka praca czeka mnie przy rękawiczkach Old Runo, to chyba nigdy bym się za nie nie zabrała... Jeśli któraś z Was myśli o wydzierganiu tych rękawiczek, to od razu uprzedzam,  że to NIE jest dobry pomysł dla osób niecierpliwych, niedokładnych, liczących na szybki rezultat. Dodatkowo, jeśli nigdy wcześniej nie znałyście estońskich technik dziergania to ten projekt wymaga nauczenia się nabierania oczek metodą Kihnu Troi czy poziomego dwukolorowego łańcuszka wrabianego na robótce. Wzór jest jednorozmiarowy, na małe lub średnie dłonie damskie a autorka zaleca dzierganie bardzo ścisło, czego nie ułatwiają druty 1,25 mm! To cieniutkie patyczeńki, popracuję nimi kilka rzędów i muszę dać dłoniom odpocząć, a dziergać mogę tylko przy porządnym świetle. Co więcej, sam wzór to po prostu rozrysowany schemat wierzchu rękawiczki i ilość oczek napisana obok, samemu trzeba pilnować, gdzie dodać lub ująć oczka (w jednym rzędzie mamy po 22 oczka na drucie, a w następnym już po 25 oczek), jak robić kciuk, jak wykończyć palce. Na pewno NIE jest to projekt dla osoby początkującej!
No, ale jak już przegryziemy się przez te wszystkie techniki i pomęczymy z cienkimi drucikami i nitką, to efekt wynagradza nam wysiłki. *^0^*~~~
Let me tell you, if I knew about all the difficulties with knitting Old Runo gloves, I wouldn't have started them at all... If you think about making them let me warn you that's NOT the project for the impatient, the lazy, the fast-result oriented people. Additionally, if you never tried the Estonian knitting techniques, you'd have to learn how to do the Kihnu Troi cast-on or the horizontal chain. The pattern is in just one size - small to medium woman's hand and the author suggests tight knitting which is not easy with 1,25 mm needles! I can work for a few rows and have to rest for a while, and I have to have a good light to see everything well. What's more, the pattern is just a chart with a number of stitches required, almost no notes at all, you have to guess for yourself where to increase or decrease stitches, how to make the thumb or finish the fingers. It's definitely NOT the project for the beginner knitter!
But, when we get through all the difficulties the reward is waiting for us in the for of a beautiful glove. *^0^*~~~



Na razie mam pół pierwszej rękawiczki, niestety kupiłam tylko jeden komplet drutów, więc muszę skończyć pierwszą rękawiczkę, żeby zacząć robić drugą. Gdybym robiła ten model ponownie, to zaczęłabym z mniejszą ilością oczek na nadgarstku, bo mam tu sporo luzu, widocznie mam wyjątkowo chude nadgarstki. 
Jeśli chodzi o czytanie, to skończyłam Murakamiego i zanurzyłam się w świat detektyw Phryne Fisher "Morderstwo w pociągu" Kerry Greenwood. Jeśli ktoś polubił serial z tą bohaterką, puszczany u nas na AleKino, to zakocha się też w książkach (bo to pierwsza część serii), narracja jest prowadzona w taki sposób, że przed oczami czytelnika stają sceny filmowe. Nie jest to literatura bardzo ambitna, ale na pewno jest rozrywkowa i relaksująca. *^v^* A ponieważ przygody panny Fisher to książka, którą się połyka w góra dwa wieczory, wczoraj zaczęłam "Nagi lunch" Williama Burroughsa, amerykańskiego klasyka, do czego zachęcił mnie jeden z programów kulinarnych Anthonyego Bourdain i jego wycieczka do Tangeru. Zobaczymy, o co tyle zamieszania, czy to po prostu następny pamiętnik narkomana czy jest w tej książce coś jeszcze, co usprawiedliwiałoby wyniesienie jej na piedestały literatury.
So far I have half of the first glove, unfortunately I bought only one set of needles and I have to finish the first one before I can go on to the second one. If I was to knit this project again I'd start with less stitches because apparently I have very thin wrists and I have some excess of fabric there. 
As far as reading, I finished Murakami last week and I dived into the posh world of detective Phryne Fisher's, "Murder on the Ballarat Train" by Kerry Greenwood. If you liked the tv series about Miss Fisher you'll love the books (there's more than one of course), it's a nice funny and relaxing literature. *^v^* Books about Phryne Fisher are the quick knits and I finished mine in two evenings, so last night I started "Naked lunch" by William Burroughs, the American classic. I felt encouraged to read it after I watched Anthony Bourdain's tv episode about Tangier. We'll see what this fuss is all about, is it just a memoir of a drug addict or is there anything more to it than that.

***

Below I'm writing about my search for a perfect handcream and what I recently found, a great cosmetic by Mixa.
I jeszcze moje wczorajsze odkrycie, którym muszę się podzielić z koleżankami-dziewiarkami! Mam suchą skórę, a na dłoniach, które przecież często moczę przy zmywaniu albo myciu warzyw to już w ogóle!... Czasami moja skóra tak wysycha, że aż mnie bolą ręce... Podobnie niektóre włóczki "wyciągają" mi nawilżenie z dłoni a tubki kremów do rąk leżą zawsze w pobliżu kanapy, gdzie dziergam. (oraz gdzie tylko mi przyszło do głowy w całym mieszkaniu i w każdej torbie, jakiej używam) Przetestowałam miliony kremów i powiem Wam szczerze, że w tym departamencie nie jest różowo. Przeważnie kremy dają chwilową dawkę wilgoci i za moment albo najdalej do najbliższego zmoczenia rąk wszystko wraca do bardzo suchej rzeczywistości. Nawet nie będę komentować konsystencji, bo trafiały mi się kremy cieknące jak woda które nie robiły nic oraz tłuste jak gęsi smalec, które wyłączały ręce z działania na długi czas, i wszystko co pomiędzy. Nie najgorsze są kremy Delii, The Body Shop, Neutrogeny i Evree, kiedyś miałam próbeczkę kremu Heleny Rubinstein, którego jedna kropelka wchłonęła się błyskawicznie i nawilżyła moje dłonie na długi czas, ale ten kosztował rękę, nogę i nerkę, jak wszystkie kosmetyki tej marki. Słyszałam, że świetne kremy ma Clarins i L'Occitane.
Wciąż poszukiwałam mojego świętego Graala kremowego.





No i wczoraj będąc na zakupach w supermarkecie sięgnęłam po Mixę. Używam regularnie płynu micelarnego i toniku tej firmy, a ponieważ sprawdzają się na mojej suchej skórze twarzy cudownie postanowiłam przetestować krem do rąk. I wiecie co? To jest IDEAŁ!!! *^0^*~~~ Jest bardzo gęsty, ale nie tłusty, wchłania się w 10 sekund i świetnie nawilża moje dłonie! Praktycznie zaraz po posmarowaniu mogę używać rąk a uczucie nawilżenia pozostaje na długo. Mixa ma dwa rodzaje kremów do rąk i na pewno kupię ten drugi do testów, kosztują ok. 12 zł. Rozważam przyjrzenie się innym kosmetykom firmy Mixa, bo już trzy z nich od pierwszego użycia stały się moimi ulubieńcami. *^v^*

Saturday, January 16, 2016

Gruba Berta i insze inszości

Jak na zamówienie przez pół piątku padał śnieg, a w sobotę rano obudziło nas piękne słońce, więc nie pozostało nic innego jak tylko iść na spacer i obfotografować nowe udrutki! *^O^*
On Friday afternoon it started to snow and it didn't stop until late night, so on Saturday we woke up to a beautiful sun and a Winter Wonderland outside. Immediately we took this opportunity to go for a walk and take photos of my latest knitting projects! *^O^*




Ciepło się ubrałam i wyruszyliśmy prosto w zimę!
I put on some warm clothes and we set out straight into Winter scenery!




Na śniadanie zaszliśmy do Kafelka (polecam!) a potem zrobiliśmy sobie trzykilometrowy spacer do mojej mamy, gdzie trzeba było ratować zepsuty komputer. A po drodze były takie widoki:
We had breakfast at the local cafe and then we took a three km walk to my mother's house to repair the broken computer. We passed such views on our way there:




Kaczki nic sobie nie robiły z trzaskającego mrozu, tym bardziej, że były karmione przez dzieci chlebkiem!
Ducks didn't seem to notice the freezing temperature because they were fed with bread by the kids!




Nie skusiło nas zjeżdżanie z górki (tym bardziej, że musielibyśmy to robić na tyłku, bo sanek nie mamy...), więc poszliśmy dalej w bardziej tajemnicze ostępy...
And we didn't get tempted by the mountain covered in snow (we don't even have a sleigh...), just carried on towards some mystery scenery...




... fotografować to, co ostatnio wydziergałam!
Zacznijmy od grubego ultraciepłego swetra, który nazwałam Grubą Bertą. ^^*~~
...to take photos of my knitting!
Let's start with the thick and warm Winter pullover I called Dicke Bertha. ^^*~~




Pomysł na układ pasków zaczerpnęłam z projektu Ravello, ale kształt został podyktowany grubością włóczki i drutów - 7 mm. Sweter robiłam od bezszwowo od góry, na sam koniec dorobiłam golf. A pod koniec gdzieś zgubiłam moje notatki, więc gdybym chciała go powtórzyć, to musiałabym na nowo policzyć wymiary i oczka, ech...
The inspiration for the stripes came from Ravello, but the shape was based on my yarn's and needles' thickness - 7 mm. I made this top down and I finished with a turtle neck. And I even lost all my notes at the end of knitting so I'd have to count everything and design it from  scratch if I wanted another wersion, duh...
 



Włóczki to ciuchlandowe zdobycze wełniane - Rauma Vamsegarn, Sandnes Garn Alfa i Sandnes Garn Fritidsgarn (musiałam dokupić dwa białe motki i jeden szary, na szczęście znalazłam tę włóczkę tanio w UK), druty 7 mm. Daaaawno już nie dziergałam na tak grubych drutach, dobrze wiecie, że jestem raczej miłośniczką rozmiarów w okolicach 2,5 mm, ale miało to swoje zalety, projekt przyrastał błyskawicznie! *^o^*
The yarns are my second hand finds - Rauma Vamsegarn, Sandnes Garn Alfa and Sandnes Garn Fritidsgarn, I had to buy three more skeins and lucky me I managed to find them cheaply in the UK, 7 mm needles. I haven't used such thick needles in a looooong time and although working with them wasn't easy (I love the 2,5 mm sizes best), the project kept growing really fast! *^o^*




Zgłaszam ten pulower do Herbatkowej Kampanii Zwyklakowej, bo to taki mój idealny Zwyklak na surową zimę. ^^*~~
With this pullover I take part in Herbatka's Average Sweater Campaign, because it's my everyday pullover for heavy Winter. ^^*~~





A jak już skończyłam sweter to zostało mi trochę końcówek różnych włóczek, więc żeby nie zalegały w koszyku przemieniłam je w dwie zimowe grube czapki! *^v^* Pierwsza powstała z zielonego Sandnes Garn Alfa i motka czerwonej bawełny Solberg 12/4, a pod spodem jest warstwa pomarańczowej grubej wełny dla ocieplenia (brak banderoli). Spód dziergany na gładko a wierzch francuzem, dopóki nie skończyła mi się cała włóczka. Na przodzie naszyłam "złote" ziarenko kawy dla ozdoby.
When I finished the pullover I had some leftover skeins and I didn't want to keep them in my stash so I turned them into Winter hats! *^v^* The first one was made from green Sandnes Garn Alfa and a skein of red Solberg 12/4 cotton, with a underneath layer of orange wool around forehead (label missing). The bottom layer was knit, the outer layer was made in seed stitch until I ran out of yarn. I added a small "golden" coffee bean as an embelishment.







Druga czapka powstała z resztek wełny Sandnes Garn Fritidsgarn w kolorze białym i szarym, na czubku dodałam jeszcze trochę podwójnie łapanej nitki z innej szarej wełny z resztek, bo czapka wydała mi się za krótka. Tak samo jak w poprzedniej czapce zrobiłam podwójną część na czole, dziergając drugą warstwę z jasnej włóczki bez banderoli znalezionej w zapasach. Dla ozdoby przywieszka w kształcie wisienek, którą dostałam od MaroccanMint. ^^*~~
The second hat was made from the leftovers from white and grey Sandnes Garn Fritidsgarn, I also added some no-label gray yarn held double to lengthen the hat. Just like in the previous hat I added the inner layer around my forehead using some cream wool yarn from my stash (no label). I added a small cherries charm I received from MaroccanMint as an embelishment. ^^*~~




Kształt tej czapki jest bardzo prosty a efektowny - nabieramy oczka na obwód głowy i dziergamy na prosto ile nam się podoba, trochę dalej niż czubek głowy, żeby było z czego zrobić "rączkę" czapki. Kiedy już uznamy, że wystarczy nam długości, składamy robótkę na pół i zamykamy oczka "na trzy druty". Po położeniu czapki na płasko mamy prostokąt. Teraz wystarczy złapać i związać ze sobą dwa górne rogi tego prostokąta i robi nam się "uchwyt" na czubku. *^v^*
The shape of that hat is simple to make yet interesting - you cast on the number of stitches for the size of your head and knit straight for as long as you like, a few cms longer than the top of your head. Then you fold the hat in half and do a three-needle bind off. When you lay your hat flat it looks like a rectangle. Now you just take two top points of that rectangle and tie them together, and voila - there is a "handle" on the top. *^v^*





Obydwie czapki zgłaszam do akcji Asi i Justyny WZW czyli Wykorzystanie Zalegających Włóczek. Te włoczki na szczęście nie zdążyły mi długo pozalegać. ^^*~~
With those two hats I take part in Asia and Justyna's campaign Use Your Stash Yarn. Lucky me those skeins didn't linger in my stash for long! ^^*~~





To był taki dzień, że niedźwiedzie mi z ręki jadły! *^V^*~~~
It was such a day that the polar bears were like puppies! *^V^*~~~



Taka zima to ja rozumiem! *^0^*~~~ Trzymajcie się ciepło!
That's what I call Winter! *^0^*~~~ Stay warm!



#kampaniazwyklakowa, #wzw

Wednesday, January 13, 2016

Czytanie i zaczynanie dziergania

Już myślałam, że nie będę miała co pokazać w dzisiejszym Czytaniu i Dzierganiu, po szarej czapce nastąpiła bowiem przerwa na drutach! Błyskawicznie wydziergałam grubą zimową czapę (postaram się namówić męża na spacer i zdjęcia w weekend. *^v^*) Na skończenie czekał grubaśny zimowy sweter, ale wciąż nie miałam zamówionej w grudniu włóczki. W weekend zaczęłam rękawiczki, jednak najcieńsze druty jakimi dysponowałam to było 2,25 mm a te okazały się sporo za grube i musiałam kupić cieńsze.
Na szczęście w poniedziałek pan listonosz przyniósł mi brakujące motki norweskiej wełny do skończenia swetra a we wtorek - druciki skarpetkowe/rękawiczkowe 1,25 mm. *^o^* Wczoraj wieczorem zamknęłam ostatnie oczka swetrzyska, a dzisiaj, jak tylko opublikuję ten wpis, siadam do drugiego podejścia do Old Runo Gloves.
I thought I wouldn't be able to take part in this week's Reading and Knitting because after the last weel's grey hat I had a knitting hiatus!
I quickly made a warm Winter hat (to be photographed soon, I hope to take my husband for a walk this weekend *^v^*). I had a warm thick pullover to finish but I was still waiting for the yarn I ordered in December. Over the weekend I started to knit new gloves but it turned out 2,25 mm needles were way too thick so I had to buy something much thinner. 
Lucky me on Monday I received the yarn from the UK and on Tuesday - a set of 1,25 mm needles. *^o^* So, last night I finished the warm sweater and tonight, as soon as I publish this post, I'll have a second go at a pair of Old Runo Gloves.




Jeśli chodzi o lektury, to na telefonie wciąż czytam "Seveneves" Neila Stephensona i zaczęłam "Rhesus Chart" Charlesa Strossa, a w formie papierowej zbiór opowiadań Harukiego Murakami "Mężczyźni bez kobiet". Gorąco polecam każdą z tych książek, ale nie jestem obiektywna, bo jestem wielką fanką każdego z tych trzech autorów! *^v^*
As far as reading is concerned, on my phone I've been reading "Seveneves" by Neil Stephenson and I stearted "Rhesus Chart" by Charles Stross. A traditional book on my bedside table is "Men Without Women" by Haruki Murakami. I strongly recommend all three books but I may be biased because I'm a great fan of all three authors! *^v^*


Zapraszam w weekend na zdjęcia nowych udrutków i niebawem na gotowanie! ^^*~~
Please stay tuned for the photos of new knitting projects and some cooking! ^^*~~

Wednesday, January 06, 2016

Z nowym rokiem nowym krokiem!

I to wcale nie dlatego, że Sylwestra spędziłam w glanach, których nie miałam na nogach przez około 11 lat!.... *^0^*~~~
I entered the new year with a new attitude, and not because I wore army boots for the new year's party, for the first time in 11 years!... *^0^*~~~
 



Niby to nadejście pierwszego stycznia takie normalne, jak na przełomie każdego innego miesiąca, zawsze po ostatnim dniu poprzedniego przychodzi pierwszy dzień następnego, ale czuje się w powietrzu jakąś zmianę. Na przykład my po raz pierwszy w życiu spędziliśmy Sylwestra na płatnej imprezie w pubie! Co było doświadczeniem częściowo przyjemnym, a częściowo interesującym, że tak to ujmę. ^^*~~ Niestety nowy rok zaczął się też niezbyt pozytywnymi wiadomościami rodzinnymi, ale trzeba się będzie z tym po prostu uporać, kto da radę jak nie my?...
The 1st of January is a day like many other first days of each month but somehow you can feel the difference in the air. For the first time ever we spent the new year's party in a restaurant and it was partly nice and partly an interesting experience. ^^*~~ Unfortunately 2016 started with not so good health news in the family, but we shall overcome the problems, that's the plan!




Pierwszego stycznia spędziliśmy tradycyjnie jak co roku - w południe oglądaliśmy skoki narciarskie a pod wieczór reżyserską wersję filmu "Aliens".  Nie siedziałam przed telewizorem z bezczynnymi rękami - już pierwszego stycznia narzuciłam na druty oczka na nową czapkę! *^o^* Poczułam zapotrzebowanie na nowe zimowe nakrycie głowy, ponieważ tuż przed końcem roku upolowałam na ciuchach szary płaszcz jak na mnie szyty (Marks'n'Spencer, wełna z kaszmirem!), a nawet niespecjalnie na niego musiałam polować, po prostu wisiał na wieszaku i czekał na mnie. *^v^* I do tego płaszcza zupełnie nie pasowały mi czapki, które są w moim posiadaniu, więc wygrzebałam jasnoszarą wełnę (zdobyczną, bez metki) i wydłubałam czapkę, model ulubiony i sprawdzony czyli Wurm.
We spent the 1st of January as usual - we watched ski jumping around noon and the "Aliens" director's cut in the afternoon. I didn't sit in front of the tv empty handed of course! *^o^* Just before the end of December I bought myself a new grey coat (it just waited for me in the second hand shop, wool with cashmere, Marks'n'Spencer *^v^*), and I felt the need for a new hat matching the coat. So I took my trusty pattern Wurm, some grey wool without the label and I finished a new hat in two evenings.




Po tej czapce zabrałam się za drugą czapkę, taką z bardzo grubej wełny na temperatury minus 15 stopni oraz planuję nową parę rękawiczek i nawet mam na nie włóczkę w zapasach, ale mimo, iż jest bardzo cienka, to jeszcze nie sprawdzałam, czy nie jest aby za gruba do tego projektu, taka to będzie dłubanina.
After that hat I started another hat using a very thick wool because I need one for the minus 15 degrees C temperatures. And I plan to knit those gloves, I have the wool in my stash but I must check whether it's thin enough for that project.



Nie wymyśliłam sobie żadnych postanowień noworocznych, chociaż planuję trochę różności w moim życiu i akurat te plany zbiegły się u mnie z końcem roku. ^^*~~ Na przykład, przyłączyłam się do akcji Przeczytam 52 książki w 2016 roku. Moje czytelnictwo jakoś podupadło pod koniec zeszłego roku i najwyższy czas coś z tym zrobić. Dlatego pierwszego stycznia wrzuciłam sobie do telefonu ebook "Seveneves" Neala Stephensona i nawet zaczęłam go już czytać, chociaż nie przewiduję skończenia tego tomiszcza w siedem dni... Skończyłam też "The Apocalypse Codex" Charlesa Strossa, idzie do mnie świeżo zamówiony najnowszy Haruki Murakami "Mężczyźni bez kobiet" a koleżanka pożyczyła mi "Morderstwo w pociągu" Kerry'ego Greenwooda (wspaniała Panna Fisher!) i trzy tomowy cykl Toma Holta, tak więc jestem chwilowo zabezpieczona czytelniczo zarówno na podróże komunikacją miejską (ebooki w telefonie) jak i na czytanie przed snem w łóżku czy do obiadu (książki papierowe). *^O^*
I didn't make any new year's resolutions although I've been planning some changes in my life at the end of 2015. For example, I joined the I will read 52 books in 2016. My reading fell down in the fourth quarter of 2015's and I want to do something about it. That's why on 1st January I uploaded a new ebook on my phone - "Seveneves" by Neal Stephenson and I already started to read it just when I finished "The Apocalypse Codex" by Charles Stross. I ordered "Men without women" by Haruki Murakami and my friend lent me "Murder on the Ballarat Train" by Kerry Greenwood (great Ms Fisher mysteries!) and a three part series by Tom Holt. So, for a moment I am well supplied with good reads. *^O^*  



Dodatkowo, wprowadzamy z mężem małe zmiany w naszej kuchni - będzie więcej warzyw w najróżniejszych postaciach, będzie zdrowiej i lżej niż dotychczas. (Przyznaję, że często nie zawracałam sobie głowy kalorycznością potraw czy ich zaletami zdrowotnymi, stawiając przede wszystkim na smak i obfitość, a to błąd.) Od dawna już po pomysły na warzywa sięgam do różnych blogów wegetariańskich (poniższe placki z kaszy jaglanej i marchewki na stałe goszczą już w naszym jadłospisie! *^v^*), a dodatkowo kupiłam właśnie kilka książek, które mnie w tym wspomogą, pochwalę się jak przyjdą.
Chodzi mi też po głowie powrót do regularnego biegania, bo chociaż strasznie mi się nie chce, to jednocześnie czuję, że moje mięśnie są tego bardzo spragnione.
Additionally, we decided to introduce some changes in our cooking and eating - there will be more veggies in many forms, it'll be lighter and healthier. I admit I always cared for the taste but didn't always pay that much attention to low calories, and that was no good. I've been looking through the vegetarian blogs for inspirations (those millet and carrot patties are the best and we eat them often! *^v^*) and I ordered some books that I'll share with you when they arrive.
I've been thinking about going back to running, as much as I don't feel like doing it on a regular bases I feel my muscles really yearn for it!




W nadchodzącym roku będę szyć oczywiście! *^v^* Będę chodzić w kapeluszach, będę nosić czerwone szminki, a co jeszcze, to się okaże.
Czy zauważyłyście małą maszynę do szycia przyszytą do mojej nowej czapki. *^O^*
In the new year I'm going to sew of course! *^v^* I'm going to wear hats and red lipstick, and we will see what more is going to happen.
Have you notices a small sewing machine charm on my hat? *^O^* 



Thursday, December 31, 2015

Robótkowe podsumowanie 2015 roku

To ten dzień w roku, kiedy patrzę wstecz na to, co mi się udało w mijającym roku stworzyć. *^v^*
So, today is the day to look at the passing year and see what I managed to create. *^v^*


Z drutów zeszło mi osiem kardiganów i dwa pulowery oraz trzy projekty dla lalki. Przyłączyłam się do akcji Zwyklakowej i wbrew moim obawom bawełnianego pasiastego zwyklaka nosiłam latem i jesienią całkiem często, okazał się niezbędnikiem do szybkiego wyskoczenia do sklepu! ^^*~~ Przerobiłam nienoszony pulower na ulubiony kardigan (Elementary). Zaszalałam z nietypowym u mnie kolorem słoneczno-żółtym i jestem zadowolona z tego wyboru. Odważyłam się i nauczyłam technik steekingu i graftingu. 
I knitted eight cardigans, two pullovers and three doll projects. I joined the Average Sweater KAL and made a blue cotton pullover that to my surprise I wore very often. ^^*~~ I re knitted the unloved pullover into a favourite cardigan (Elementary). I was brave enough to make something bright yellow and I liked how it looked on me! I learnt how to do steeking and grafting.




Dużo lepiej poszło mi z szyciem, można powiedzieć, że w tym roku zaszalałam przy maszynie! *^v^* 
Uszyłam osiemnaście sukienek, jedną spódnicę i jedną parę spodni męskich. Nie wszystkie sukienki okazały się w ostatecznym rozrachunku strzałem w dziesiątkę, ale kilka z nich jest moimi absolutnymi faworytami. Odkryciem roku stały się dla mnie luźne w kroju wygodne batystowe sukienki letnie i na pewno będzie ich więcej! Zaliczyłam też jedną porażkę szyciową - to chabrowa sukienka z satyny azja. Model uważam za udany, ale niestety ten materiał to tragedia - elektryzuje się jak wszyscy diabli i mechaci od samego patrzenia na niego... Z tej samej tkaniny uszyłam w zeszłym roku czerwoną sukienkę zapinaną z przodu na guziki i tamta już nie nadaje się do noszenia... Szkoda pracy i pieniędzy na materiał, nigdy więcej poliestrów! Za to ulubionym materiałem okazała się mieszanka bawełny z lnem, którą kupowałam na Etsy z Chin.
I was much more productive as far as sewing was concerned. *^v^*
I made eighteen dresses, one skirt and a pair of man's trousers. Not all of the dresses turned out to be a winner but many turned into my favourites. My great discovery were not fitted thin cotton Summer dresses, super comfortable to wear and I want to make more for next Summer! I had one sewing fail - a blue dress made from satin asia, the pattern is great but the fabric is an abomination!... It picks up static like crazy and what's even worse it pills just from looking at it!...... Last year I made a red dress from the same type of fabric and it really cannot be worn anymore, waste of time and money unfortunately, no more polyester! On the other hand my favourite fabric turned out to be a linen/cotton mix I bought on Etsy from China.






W nowy rok wchodzę z długą listą planów szyciowych - na pewno powstaną dwie pary spodni męskich, będzie więcej sukienek jesienno-zimowych w kratę i wiosenno-letnich w kwiaty, na te projekty materiały już czekają na półce.  *^v^* Chciałabym wreszcie zabrać się za opracowanie wykroju na sukienkę z wygodnymi rękawami, uszyć coś z wykroju vintage i może spróbować się z płaszczem? Jeśli chodzi o druty, to nie mam planów... Dokończę gruby zimowy sweter jak tylko dostanę brakującą włóczkę, potrzebuję czapkę i chyba zabiorę się za nią na początku roku, ale poza tym doszłam do punktu, w którym zaczęłam uważać, że nic więcej dzierganego nie potrzebuję. Czas pokaże, co mi się zachce dziergać.
I'm going to enter new year with a long list of sewing plans - I want to make two pairs of man's pants, more plaid dresses for Autumn/Winter and more flower dresses for Spring/Summer, fabrics for all that is already in my stash. *^v^* I'd like to try to construct a comfortable sleeves, use a vintage pattern and maybe try to make a coat? As far as knitting is concerned, I don't have many plans... I'll finish the thick warm Winter sweater when the yarn comes from UK, I also need a new hat and I'll probably work on it at the beginning of January. But I think I came to a point where I started to think that I don't really need to have anymore knitted items because I have everything. We'll see about that later.


Ogólnie podsumowując, w tym roku prawie udało mi się uniknąć projektów bez sensu, nie do noszenia, niedopasowanych do mnie, mojego stylu życia i ubierania się, i z przyjemnością taki trend podtrzymam w nadchodzącym roku. *^o^* Życzę Wam szampańskiej zabawy sylwestrowej i do przeczytania w przyszlym roku!
To sum up, this year I almost managed to avoid projects not fitted to my figure and lifestyle, and that's the trend I want to sustain next year. *^o^* Have a great New Year's party and see you next year!

Monday, December 28, 2015

Mashimaro

Jak człowiek wyjdzie wreszcie po dwóch miesiącach zrobić zdjęcia nowej tfurczości rękodzielniczej, to mu od razu na głowę deszcz spadnie, no żesz!..... 
Just when you get outside to have the photos taken, the rain starts to pour on your head, duh!......




Dawno dawno temu skończyłam sweterek. Czekał potem na skrócenie rękawów i guziki. Skrócenie rękawów, bo po praniu okazało się, że włóczka nieźle się rozciągnęła i miałam ponad 10 cm nadmiarowych mankietów. A ponieważ rękawy tak jak wszystkie skrajne brzegi swetra też były żakardowe, to nie była to taka prosta sprawa. (No, po prostu nie chciało mi się pruć całego żakardu i kawałka gładkiego rękawa, i robić żakardu jeszcze raz.....)
I have finished this sweater a long long time ago. Then it waited ages for the sleeves to be shortened and the buttons. And I had to shorten the sleeves because after washing they grew more than 10 cm longer than wearable. But it wasn't that easy because the cuffs were not plain, I knitted the fair isle pattern on all edges of that sweater, and I really didn't want to frog both cuffs, shorten the sleeves and knit fair isle on the cuffs again, that's how lazy I am...




No to poszukałam w Sieci, jak to spruć i połączyć za pomocą graftingu, i okazało się, że to banalnie proste. *^v^* Korzystałam z tego filmu instruktażowego. Odcięłam rękawy dwa rzędy nad pożądanym punktem nowego połączenia, sprułam nadmiar rzędów, doszyłam mankiety i śladu nie widać. *^0^*

So, I did a quick research on-line and I found a very helpful tutorial on grafting. Turned out it's very quick and easy! *^v^* I cut off the sleeves two rows above the desired length, removed the excess of the yarn, grafted both edges together and you cannot even tell where the connecting line is. *^0^*




Z guzikami też z początku nie było łatwo - no bo zwlekałam z szukaniem do Świąt, a wtedy sklepy były zamknięte. Ale porządnie poszukałam w domowych zapasach i znalazłam idealne wielkością biało-błękitnawe guziczki z jakiejś męskiej koszuli do przerobienia. *^v^*
It wasn't easy with the buttons either. I delayed shopping for buttons till later and later, and suddenly Holidays happened and all the shops were closed for a few days. But I looked through my stash and I found perfect buttons on some to-recycle man's shirt. *^v^*




Wzór to darmowy, znany i lubiany Winter Fantasy Jacket z Dropsa, i powiem Wam, że marzyła mi się sesja w śniegu, no ale zima jest jaka jest - deszczowa, buuuu...... Podobno po nowym roku coś ma spaść, pożyjemy, zobaczymy, ale już mi się nie chciało czekać. Włóczka to trzy kolory Ice Yarn Soft Merino ze starych zapasów (już jej nie produkują), druty nr 4. 
The pattern is a free, well known and loved Winter Fantasy Jacket by Drops, and to be honest I wanted a Winter Wonderland photoshoot for it, snow and all... But this year's December is like that - rainy and grey... I've hear Winter is coming in a few days and we should expect snow in the new year but I didn't want to wait any longer. I used Ice Yarn Soft Merino in three colours (discontinued yarn unfortunately), on 4 mm needles.




Nie trzymałam się dokładnie wzoru, bo niestety ten sweter (jak większość żakardów, jak zauważyłam) jest robiony od dołu, a jak chciałam od góry i kropka! No to zaczęłam sobie od góry, zrobiłam białą nitką dekolt modelowany rzędami skróconymi, a potem przeszłam do żakardowego karczka i szłam w dół diagramu, dodając oczka na poszerzanie karczka zamiast ujmować, prosta sprawa. Po obejrzeniu wielu swetrów innych dziergających dodałam żakard na dole i na rękawach, sweter jest taliowany (nawet na pewnym etapie jest taliowany inteligentnie, to znaczy odejmowałam oczka tylko na plecach, zostawiając więcej przestrzeni na biust! *^v^*).
I didn't follow the pattern to the letter because this sweater is made bottom up, and I wanted a top-down version. So I started with white yarn and shaped the neckline with short rows, and then I work the yoke reading the chart upside down and adding the stitches instead of decreasing, it worked perfectly. I saw many versions of that sweater and I liked the ones with the fair isle pattern on the yoke, bottom edge and cuffs, so I did mine like that. I did some waistline fitting and even some intelligent fitting took place - I decreased more stitches on the back that on the front, leaving more space for boobs! *^v^*  




No i oczywiście znowu jest to sweter cięty!
Po skończeniu robótki przeszyłam środek przodu na maszynie, ciachnęłam w pionie i dorobiłam białe listwy guzikowe. Brzegi podszyłam taką samą taśmą jak w niedawno przerobionym Elementary
Grafting i steeking to dwie nowe techniki, jakich nauczyłam się w tym roku, tym samym odkreślam punkt szósty z Wyzwania Dziewiarskiego. Niezbyt dobrze mi w nim poszło, tylko sześć z piętnastu punktów, hm....
And of course, I applied steeking!
After finishing the body I machine stitched along the middle of the front, cut it and knitted the button bands. I secured both edges with the same cotton ribbon like on Elementary
Grafting and steeking are two new techniques I learned this year, so I can cross out point 6 on the 2015 Knitting Challenge. Taking into consideration I only crossed out six points so far I'm not too good with challenges, oh well.....




Co mam teraz na drutach?
Na razie nic... 
To znaczy, nic takiego, co jakoś bardzo chciałabym teraz dziergać. Mam grubaśny sweter z ciuchlandowych zdobyczy kłębkowych, ale zabrakło mi włóczki na półtora rękawa i czekam na brakujące motki z UK. Rozważałam kiedyś kupienie czegoś u nas, jakiegoś zamiennika, ale dużo taniej wyszedł mi zakup online identycznej wełny, z wysyłką z Wielkiej Brytanii! Tak więc, czekam na włóczkę i jak już przyjdzie, to skończę sweter błyskawicznie, bo robię go na drutach 7 mm. Mam nadzieję, że będzie już śnieg do zimowych zdjęć! *^v^*
Poza tym rozważam zaczęcie czegoś nowego, ale jeszcze nie wiem czego, grzebię we wzorach i szukam inspiracji, może przyjdzie z nowym rokiem. ^^*~~
What's on my needles now?
Not much...
I mean, nothing I'd very much look forward to knitting and wearing. I have a thick Winter pullover but I ran out of yarn, I found some skeins of wool in a second hand shop and I only had a few of them. I tried to find something to finish this sweater here in Poland but I gave up - in the end it was much cheaper to buy exactly the same yarn in the UK (including postage!). So now I'm waiting for the yarn to come by post and when it comes it'll be a quick knit because I'm using 7 mm needles and I need to knit one and a half sleeves. I hope to have snow for the photos some time in January! *^v^*
Apart from that pullover I keep looking through the patterns and searching for inspiration. Maybe it comes with the new year. ^^*~~