Sunday, August 23, 2015

"Cicha woda brzegi rwie..."

Jak Wam mija weekend? U nas sobota bardzo aktywna - kolega zaproponował wypad na kajaki. Wstaliśmy bladym świtem o 6 rano, żeby na czas dojechać do przystani w Plecewicach pod Sochaczewem i wyruszyć w trzy kajaki z biegiem Bzury. Średniej długości trasa, 22 kilometry, taka na cztery do pięciu godzin wiosłowania.
How's your weekend? We spent Saturday very actively - our friend took us for kayaking on a river. We got up at 6 am to get to the marina about 50 km from Warsaw, rented three kayaks and set out for a middle range trip, 22 kilometres, about four to five hours of paddling...




Jakoś kompletnie nie przyszło mi do głowy, że absolutnie nie jesteśmy w formie na takie wycieczki... Po dwóch godzinach miałam już totalnie obolałe ramiona i kark, zdartą skórę na lewej dłoni od wiosła, spalone słońcem kolana i tyłek obtarty od siedzenia na ręczniku frotte. A tu trzeba było płynąć dalej!....
W sumie największym problemem było to, że poziom wody był miejscami bardzo niski a nurt rwący, więc trzeba było nieźle się namachać i nakombinować, żeby trafić na głębszy przesmyk i przepłynąć nie dając się zepchnąć na mieliznę czy wręcz na brzeg. Ale w sumie bardzo nam się podobało i chcemy więcej, tylko następnym razem może troszkę krótszą trasą, bo dzisiaj ledwo możemy się obydwoje ruszać... *^-^*
Somehow it totally slipped my mind that we are so not in shape for such trips... After just two hours my hands and neck were sore, I had blisters on my left hand palm from a paddle, sun burnt my knees and my butt was aching from sitting on a scratchy towel. And we still had a long way to go!...
The biggest problem was that the water's level was very low at some points and sometimes we really had to struggle in order not to sit on a shallow or a big rock, looking for thin deeper routes. Also the current was strong and you had to control the kayak all the time so you wouldn't end up on a riverbank. But we really really enjoyed it and we want to go again! Maybe on a shorter trip though, because we have problems with moving today... *^-^*





Obiecałam zdjęcia nowego sweterka, więc w niedzielę wyszliśmy na krótką sesję zdjęciową, ale niech będzie po kolei, więc najpierw sukienka.

Sukienka-bombka była moim marzeniem od lat 80-tych, od kiedy przyszła na nie moda. *^0^* Co dziwne, nigdy jej nie miałam i nie wiem dlaczego...
A może wiem? Kiedy byłam nastolatką, to był mój "czas bezszyciowy" - babcia już nie szyła dla mnie sukienek, mama nigdy nie umiała chociaż w domu maszyna była, a jeszcze nie zaczęłam szyć sama. A w sklepach wtedy niewiele było, trzeba było na takie kiecki polować na bazarach za grube pieniądze.
Pomysł na uszycie takiej sukienki przyszedł mi do głowy w zeszłym roku i nawet upatrzyłam sobie na nią idealny materiał, ale jak się jest sierotką i czeka nie wiadomo na co, to inni mądrzejsi ludzie wykupują to co na wyprzedażach i dla sierotki już nic nie zostaje...

Tak więc, pomysł zarzuciłam na czas nieokreślony. Aż do zeszłego tygodnia, kiedy doznałam olśnienia, wyciągnęłam z szafy chabrową satynę Azja i po prostu sobie tę bombkę uszyłam! *^v^* Poznajcie Le bleuet bombe czyli chabrową bombę.

I promised the photos of my latest cardigan so on Sunday we went out to take the photos, but first things first - the dress.
Bubble dress was my dream from the 1980's when it came into fashion. *^0^* Funny thing, I never had one, I don't know why...
Or maybe I do. When I was a teenager it was my "non-sewing time" - my Grandmother stopped making dresses for me, my mother never knew how to operate the sewing machine although we had one at home, and I didn't start sewing myself. It was a difficult time for the Polish economy at that time, we didn't really had anything interesting in the shops then and you had to hunt for latest fashion in the street markets paying a small fortune for overseas clothes.
The idea to make myself such dress came back to me last year and I even found The Perfect Fabric in an online shop on sale but I delayed buying it, thinking and thinking about it and then other people just bought all that pretty fabric and I was left with nothing....
So, I resigned from that pattern and last week it struck me that I can use the cornflower blue satin for this dress, and so I made it! *^v^* Please meet Le bleuet bombe that is the blue bomb.  



Konstrukcja bombastycznej spódnicy jest bardzo prosta - to dwa prostokąty, zewnętrzny i spodni. Zewnętrzny jest około dwa razy szerszy w obwodzie od spodniego i dłuższy o ok. 5 cm (spodnia część podnosi wierzchnią i robi się bombka). Obydwa prostokąty marszczymy, zszywamy na dole ze sobą (wierzchni trzeba trochę podmarszczyć) i doszywamy do paska albo góry sukienki. U mnie te proporcje to: 2,5 m satyny dług. 65 cm i 1,5 m podszewki o dług. 60 cm. W sumie mogłoby być jeszcze więcej materiału bo satyna jest bardzo cienka, wtedy bombka zrobiłaby się bardziej obfita.
The construction of such bubble skirt is very easy - it's just two rectangles sewn together at the bottom. The outer rectangle is around twice as long as the inner one and it's about 5 cm longer (the inner one lifts the outer one and that's how the bubble is created). Both rectangles should be gathered, stitched together at the bottom edge and stitched to the top part of the dress. My proportions are: 2,5 m of satin, 65 cm long and 1,5 m of lining, 60 cm long. If I had more fabric the bubble would have been fuller.



Natomiast góra tej sukienki to coś, co zamarzyło mi się niedawno i przypomniałam sobie, że szyłam już taki dekolt! Pamiętacie Makową Panienkę? To był model 118 z Burdy 10/2012, niestety to jeden z moich sukienkowych niewypałów - nie ten materiał do tego modelu, błędy podczas szycia i w efekcie to jedna z moich nienoszonych porażek... Ale sięgnęłam do tego wykroju na dekolt-wodę. Niestety, tamten model ma dodatkowe marszczenie z jednej strony w talii i na biodrze, które mi tutaj nie było potrzebne, więc nie mogłam z niego skorzystać.
The top part of that dress is something I thought about not so long ago and I've already sewn such neckline! Do you remember Makowa Panienka? It was dress 118 from Burda 10/2012, unfortunately it's one of my sewing failures - wrong fabric, sewing errors, not really worn apart from a few times... But I took out this pattern for the cowl neckline. Alas, that dress has an additional fabric gathered at the side in the waist going down to the hip and I didn't want that so I couldn't use that pattern.



Zaczęłam szukać wykroju na taki dekolt w Burdach, ale trafiałam wyłącznie na bluzki i sukienki z jerseyu, a więc cięte bez zaszewek, bo i tak się to rozciągnie. A ja potrzebowałam zaszewki, bo satyna Azja nie jest elastyczna. No to pozostało mi tylko skonstruowanie takiego wykroju samodzielnie. Znalazłam bardzo przejrzystą i prostą instrukcję, i na jej podstawie oraz na podstawie wykroju na górę sukienki 128 z Burdy 08/2009 wyrysowałam i uszyłam górę z pływającym dekoltem. To było prostsze niż się spodziewałam! *^O^*
Wyszła mi dość uniwersalna sukienka koktajlowa, pasująca moim zdaniem na takie okazje, kiedy nie wypada się pokazać w bawełnianych kwiatkach (nie to, żebym miała wiele takich bardziej oficjalnych wyjść, ale jak już mam, to nareszcie mam się w co ubrać! ^^*~~).
I started to look for a cowl neckline in Burda patterns but I could only find dresses and blouses made from jersey, and my satin wasn't elastic so I needed the pleats to make it work. All I could do is to construct such pattern myself and after finding this very clear and easy tutorial I was able to do so using the pattern for a dress 128 from Burda 08/2009.
Finally I have a cocktail dress for more official occasions where you shouldn't show up in flowery cotton (not that I often have such evenings but when I have one, I'll have the dress! ^^*~~).



I teraz sweterek.
Now the cardigan. 
 


Wpadł mi w oko już dawno temu za sprawą projektu Xeniahelene. Wiedziałam, że chcę go z jasnej włóczki, ale nie mogłam znaleźć tej pasującej. Aż niedawno w koszu z kłębkami w ciuchlandzie wygrzebałam 200 gramowy motek bawełny Solberg Garn 12/4 Mercerisert w kolorze białym.
I found this pattern ages ago and loved the Xeniahelene's project. I knew I wanted to use some light colour but couldn't find the right one. And then in the yarn bin at my local secondhand shop I stumbled across this strange 200 g ball of white Solberg Garn 12/4 Mercerisert cotton.




Wykorzystałam cały motek prawie co do centymetra, dziergając na drutach 2,25 mm (ostatnio mój ulubiony rozmiar!). Jak widać sweterek nie ma zapięcia, bo po ostatnich niepowodzeniach guzikowych nie chciałam ryzykować i na razie zostawiłam go tak jak jest. Nie ma się co łudzić, że coś tak kusego, z rękawami za łokieć ma jakoś szczególnie ogrzewać człowieka, więc jako ozdobnik może nie być zapinany, zawsze mogę go złapać w talii ozdobną spinką.
I used almost the whole skein on 2,25 mm needles (recently my favourites!). As you can see it doesn't have buttons or anything, I really couldn't decided whether I want it to be buttoned up. It's so cropped anyway, with short sleeves that it won't work as a warming up piece of clothing, it's just an embelishment after all. I can always just catch it in the waist with some decorative pin.




Tym samym całkiem przypadkiem udało mi się wykreślić punkt 5 z Wyzwania Dziewiarskiego, a mianowicie zrobiłam coś z jednego kłębka włóczki! *^v^*
Pozdrawiam Was serdecznie, idę odpoczywać po tym całym kajakowaniu!
With this cardigan I fulfilled point 5 of the Knitting Challenge, that it I made something using just one skein of yarn! *^v^*
That's all for today, have a great Sunday and I'll just go and have some rest now after all that kayaking thing!


Monday, August 17, 2015

Bukiet od Toliboskiego

Mąż mnie był zostawił. Na szczęście nie na zawsze, a tylko na weekend i to oznaczało, że nie mam żadnych obowiązków domowych za to mam trzy pełne doby na robienie tego, na co mam ochotę! No to usiadłam do maszyny. *^-^*
My husband left me. Fortunately only for the weekend and it meant I had no household duties and had three days to do whatever I wanted! So I sat down to a sewing machine. *^-^*
 


Znienacka naszła mnie wena, a z nią się nie dyskutuje. Wyciągnęłam zatem mieszankę bawełny z lnem kupioną w zeszłym roku na Etsy i skroiłam sukienkę, które już jest jedną z moich ulubionych. *^-^*  Poznajcie Nenufary.
I was struck by an idea and I couldn't let it pass, so I took out the cotton/linnen I bought on Etsy last year and turned it into a dress that already is one of my favourites. *^-^*  Please meet Water Lillies.




Górę znacie już bardzo dobrze (z sukienek takich jak Too-lipp czy Bettina), chociaż zmodyfikowałam plecy: podzieliłam je na karczek i część główną z kontrafałdą, dzięki temu mam pełną swobodę ruchów. Miałam też dodać kołnierzyk, ale źle pomierzyłam dekolt i zrobiłam za mały kołnierzyk, który brzydko się układał, a ponieważ od razu pracowałam na materiale docelowym to niestety już mi nie wystarczyło tkaniny na drugi egzemplarz. Nic straconego, pomysł ten wykorzystam w którejś następnej sukience. ^^*~~
You know the top part very well from my previous dresses (like Too-lipp or Bettina), although I modified the back part: I drew a small yoke and the main part of the back gained a box pleat in the middle. It's a great help as far as movement is concerned and the dress is very comfortable. I also wanted to add a collar but I miscalculated the length and it turned out too short, looking funny and laying flat. Of course I worked with the dress fabric and I didn't have a piece big enough to cut a new collar. Well, the idea to be used in some next dress I guess. ^^*~~





Dół też już kiedyś widzieliście w moim wykonaniu, to spódnica od sukienki 125 z Burdy 08/2011, którą uszyłam dwa lata temu (niestety tamten projekt to niewypał i nie jest noszony...). Nie dzieliłam elementów wykroju na kawałki tylko wycięłam przód i tył w całości, ale już melduję, że mam pomysł na wykorzystanie tego podziału na fragmenty i nawet mam już na nią materiał. *^v^*
You also know the skirt part, it's from the dress 125 from Burda 08/2011 that I made two years ago (unfortunately that project was a failure and I haven't worn it much...). I didn't cut the pattern pieces into more parts than just the front and the back. And yes, I already have an idea to use this puzzle pattern pieces in another dress and I also have the fabric already, go me! *^v^*



Oprócz szycia sukienki i pracy koncepcyjnej nad zupełnie odmiennym projektem szyciowym, w weekend dużo czasu spędziłam na dzierganiu Zwyklaka, ale niestety utknęłam w jednym miejscu... Doszłam do miejsca, gdzie zazwyczaj kończę Małe Kardigany (dodaję im już tylko kilka centymetrów ściągacza) i nie wiem, co dalej... Nie mam doświadczenia z pulowerami, nie wiem, jak długi chcę, żeby był, więc zanim tego nie wymyślę, przerzuciłam się na dzierganie rękawów, bo co do nich pomysł mam bardzo skonkretyzowany.

Apart from sewing a dress I also worked on designing a totally new sewing project and I knitted my Average Sweater, but I am stuck at the moment... I reached the point where I usually finish my Tiny Cardis (just before a few cms of the ribbing), and I realised not having much experience with wearing pullovers I have no idea how long this one should be... So until the time I figure this out I switched to knitting sleeves because I know exactly how I want them to look like. 




Tyle na dzisiaj, pogoda się zmienia i myślę, że lada dzień będzie temperatura odpowiednia do pokazania białego Małego Kardigana, który skończyłam 1 sierpnia!
Życzę Wam kreatywnego tygodnia!
That's all for today, the weather has been changing and any day now it'll be the right temperature to take photos of the white Tiny Cardi I finished 1st August!
Have a creative week!



Friday, August 14, 2015

Hiacynta Bucket, to znaczy Bouquet!

Nie będę udawać, że przy tych temperaturach jestem codziennie elegancka jak spod igły... W domu chodzę w samych majtkach a na szybkie przemykanie się po ulicach między promieniami słońca zakładam szorty, bluzkę na ramiączkach i kimono z długimi rękawami do ochrony przed skwarem i promieniami UV (to mieszanka jedwabiu i lnu, całkowity sunblocker, muszę uszyć więcej takich na przyszły sezon!). 
No, ale czasami zamiast przylegających spodenek fajnie jest założyć coś luźnego i przewiewnego. Na przykład batystową Hiacyntę Bucket, czytamy Bouquet! *^o^*
Uwaga! Alert kolanowy!!! ^^*~~~ 
I won't pretend I'm elegant in those high temperatures.... I wear only underwear around the house and when I have to go out I put on shorts, spaghetti straps top and a long sleeves kimono to protect me from the sun (it's a silk/linnen fabric, a ttal sunblocker, I must make more of them for next Sumemr season!).
But, sometimes I like to wear something loose and airy, like a thin cotton dress! Please meet Hyacinth Bucket, I mean Bouquet *^o^*
Be warned, the visible knees alert!!! ^^*~~~




To jeden z tych modeli, na który kupiłam konkretny materiał, kwiatowy batyst.  Sukienka 101 z Burdy 03/2009.
It's one of those patterns that I bought a specific fabric for, a colourful cotton batiste model 101 from Burda 03/2009.



Szycie nie przysparza żadnych niespodzianek, tylko w jednym miejscu jest trochę podstępne - przy wszywaniu listw rozcięcia dekoltu. Albo ja jestem niekumata albo opis wykonania tego elementu jest w Burdzie zagmatwany, w każdym razie zrobiłam go na wyczucie, bo nie rozumiem opisu... 
Sewing this dress is easy and without any surprises, the only point I had some problems with was the neckline, but it may be me, not the complicated description in the magazine. Anyway, I did it as I thought it should be done and it looks okay.




Mam jedną uwagę do tego wykroju i widać to na zdjęciach - ponieważ krój tej kiecki jest bardzo luźny i wszystko nam się przesuwa wokół ciała, karczek nie chce się trzymać na swoim miejscu i leci do tyłu a sukienka robi się wtedy krótsza z przodu, do czego również przyczynia się biust większy niż znikomy... Jakoś bardzo mi ten fakt nie przeszkadza, w końcu to letnia narzutka, która ma nam miękko opływać sylwetkę. Ale uznałam ten fakt za godny wspomnienia, może grubsza bawełna zachowywałaby się w bardziej zdyscyplinowany sposób.
I have only one remark about this dress and it's visible in the photos - because it's so wide and flowy it moves around the body as it pleases and the yoke doesn't want to stay in place. As a result, the collar slides downwards at the back and the dress gets shorter in the front, bigger boobs don't help either... I don't really mind that because it's just a Summer frock that's supposed to be flowy, but I thuoght I might mention it. Maybe the thicker cotton lawn would behave better.




No i tyle na dzisiaj, polecam ten model na letnie niezobowiązujące kiecki i niewykluczone, że sama do niego jeszcze powrócę, bo daje nam ciekawy superwygodny letni ciuch, który można łatwo uszyć w kilka godzin i już możemy się cieszyć nową sukienką na upały, na plażę czy na działkę. (Dodałabym kieszenie!) *^0^*~~~

Uwierzycie, że już tyle żółtych liści na trawnikach?..... Połowa sierpnia, wciąż 30 stopni w cieniu ale już idzie jesień.............

That's all for today, I highly recommend this pattern for Summer beach dresses because it's very quick and easy to make, and it's super comfortable. I may get back to this shape for more dresses in the future, and I'd add the pockets. *^0^*~~~

Can you believe there's so many yellow leaves on the lawns already?..... It's half of August, 30 degrees C in the shade but the Autumn is already in the air..............

Wednesday, August 12, 2015

Dzierganie, czytanie i zupa z kurczaka

Ku mojemu zdumieniu całkiem szybko idzie mi produkcja Zwyklaka - mam już całą górę sweterka do linii biustu. Oczywiście spanikowałam i po wydzierganiu karmelowego pasa sprułam go i wyeliminowałam ten kolor z robótki. Na swoją obronę mam fakt, że nie wyglądało to dobrze, być może inne odcienie beżu i błękitu pasowałyby do siebie, ale te dwa nie. Układ pasków powstaje bez planu, w trakcie dziergania.
Jeśli chodzi o lekturę, rozsmakowuję się w "Portrecie miasteczka" Junichiego Saga. Przypominałam sobie wczoraj, że pierwszy raz czytałam tę książkę podczas podróży poślubnej do Szwecji w 2004 roku, ech wspomnienia!..... *^0^*~~~
To my surprise knitting the pullover is going really fast, I have quite a big chunk ready. I panicked and got rid of the caramel stripe right after I made it, I'm not a huge fan of beige and caramel shades, but it really didn't look good with that blue. So I'm sticking with blue, cream and black now. The stripes appear without a plan.
As far as reading, I slowly read "The portrait of the Town" by Junichi Saga, I looove that book! I remembered yesterday that I read it for the first time on our honeymoon in Sweden in 2004. *^0^*~~~




Poza tym, zrobiłam zapas czekoladek. W końcu, jak człowiek czyta książkę, to ręka sama sięga do pudełka i słodkości tak szybko się kończą.... Trzeba mieć dużą ilość, żeby wystarczyło na dłużej!
I also stocked on chocolates, you know how it is when you read a book, your hand just has to grab some candy every now and then... 



...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...




Oczywiście te pudełka nie są pełne czekoladek! (Gdyby były, to byłyby bardzo stare czekoladki!...... *^w^*)
Ewa obdarowała mnie niesamowitym prezentem - muliną firmy Ariadna z zapasów jej mamy! Kolory są takie piękne, jak cukiereczki!.... I dodatkowo dostało mi się cudne kościane szydełko. ^^*~~~ Aż mi się chce zaplanować jakiś kolorowy haft!
No! I'm obviously kidding! *^w^* (That would have been some veeeery old chocolates because the boxes come from the 1970's...)
Ewa gave me something very precious, her mother's collection of embroidery floss from an old Polish company Ariadna that doesn't even exist anymore. The colours are so beautiful, like candies!... And I also got a pretty crochet hook made of bone. ^^*~~ I feel like doing embroidery again!

***

I jeszcze zupa na upały. Koreańska zupa Samgyetang 삼계탕.
Koreańczycy świętują trzy najgorętsze dni w roku - w 2015 roku to 13 lipca (początek lata), 27 lipca (środek lata) i 12 sierpnia (ostatni najbardziej upalny dzień lata). W te dni zajadają gorącą zupę z kurczaka, która ma za zadanie rozgrzać nasz organizm od środka i ożywić nas podczas upalnego dnia, zawiera same zdrowe składniki - chude mięso, imbir, czosnek, dymkę. Nie pytajcie, jak to ma działać, ale działa! Po obiedzie usiadłam do szycia i skończyłam sukienkę. ^^*~~
And there is a soup, a Korean  Samgyetang 삼계탕.
The Koreans celebrate three most hot days of the Summer, in 2015 it's 13th July, 27th July and 12th August. On those days they eat a hot chicken soup that's supposed to energise you and restore the strength in a piping hot Summer. It contains lean meat, ginger, garlic, Spring onions, only the good ingredients. Don't ask me how it works but it does! After lunch I sat down to sewing and finished a dress. ^^*~~




Przepis jest bardzo prosty - gotujemy długo na małym ogniu całą kurę lub kurczaka (odmiany Cornish bo są malutkie, w sam raz na jedną porcję, ale ja wzięłam Podlaskiego Zagrodowego ^^) z dodatkiem korzenia imbiru i kilku ząbków czosnku i ryżu. Otrzymujemy niezwykle aromatyczny bulion, który podajemy z kawałkami kurzego mięsa, siekaną dymką, miseczką kimchi i sosami do maczania mięsa wedle smaku.
Zobaczcie jak Maangchi gotuje tę zupę!
The recipe is very simple - you take a chicken (Cornish hen because they're small, one chicken = one portion, but I just took a good quality chicken I could buy here), some ginger, garlic and rice, and you simmer it all for a long time. The result is a thick aromatic broth which you serve with pieces of shredded chicken meat, chopped Spring onions, a bowl of kimchi and some sauces.
Look how Maangchi makes this soup!

Saturday, August 08, 2015

Relish, chutney, salsa....

Chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że to NIE jest pogoda do fotografowania swetrów! Nawet, jeśli jest to częściowo ażurowy Mały Sweterek z białej bawełny... *^-^*
Almost 40 degrees C! It's SO NOT the weather for taking photos of a sweater! Even if it's a lacy white cotton Tiny Cardi... *^-^*


No to pokażę coś innego, bo nie ograniczam się tylko do leżenia przed wentylatorem!
So I'm going to show you something else today, because I don't sit in front of the electric fan all the time!



Przerobiłam wiadro działkowych czerwonych porzeczek na konfitury. Nastawiłam ogórki do umałosolnienia oraz próbną partię do kiszenia. Zrobiłam mnóstwo małych słoiczków ogórkowo-cukiniowego relisha (chutneya? salsy? sosu?... *^v^*) - jak się okaże smaczny, to podzielę się przepisem.
I turned a bucket of red currants into a jam, then I put cucumbers into jars and made a big batch of a dill relish. I'll share the recipe when I try this and check if it's good or not.




I znowu dziergam!
Miałam tydzień bezruchu, kiedy nie wiedziałam, za co się zabrać - na dokończenie Settlera albo zaczynanie Merle jest stanowczo za gorąco, a nie miałam pomysłu na nic innego. Aż wreszcie popatrzyłam na najbliżej leżące motki, pozostałe po skończeniu Chai Latte i doznałam olśnienia! I tym samym przyłączyłam się do Herbatkowej Kampanii Zwyklakowej.

And I keep on knitting! I had a week of a standstill, after finishing the last cardigan I didn't know what I wanted to work on. It's way too hot to knit wool so I didn't feel like finishing Settler or starting Merle. Then I looked at the yarn skeins left after finishing the last cardigan and I was inspired! So, I joined Herbatka's Average Sweater Campaign.




Wygarnęłam motki Yarn Art Cotton Soft w kolorach czarnym, kremowym i karmelowym, dodałam im jako kolor bazowy średni jeans i dziergam zwyklaka. W sumie nie wiem, czy to będzie można nazwać zwyklakiem, bo będzie to pulower wielokolorowy i z wzorem, więc czy będzie taki zwyczajny?... No, ale w każdym razie się dzieje. Inspiracją jest sweterek Dessine Moi Un Mouton autorstwa Rililie, ale u mnie włóczka jest sporo cieńsza, kolor bazowy nie jest dziergany wzorem tylko na gładko i zamierzam pokombinować z rękawami. Sam ozdobny ścieg - broken seed stitch - można zobaczyć też w innych wzorach, np.: Broken Seed Stitch Socks albo Broken Seed Stitch Kammekkaat.
I took the Yarn Art Cotton Soft skeins in black, cream and caramel, added the jeans blue as a main colour and started a pullover. I'm not sure you can call in an average one because it'll have colourful stripes and a decorative stitch but anyway, that's my contribution. I was inspired by the Dessine Moi Un Mouton sweater by Rililie, although my yarn is much thinner, the base colour is work in knit stitch and I want to change the sleeves. The broken seed stitch used in this project can be seen in other projects, like for example: Broken Seed Stitch Socks or Broken Seed Stitch Kammekkaat




Rozważam również dołączenie do akcji Skarpetkowy KAL u Amanity, ale ponieważ chcę zrobić długie podkolanówki do zimowych kozaków, to z tym poczekam, aż się lekko ochłodzi. ^^*~~
I've been also considering joining the Sock KAL at Amanita's, but because I want to make a pair of long wool socks for the Winter boots I'm going to wait a bit till the weather chills down. ^^*~~ 




Coś tam też się szyje, ale musiałam zrobić sobie przerwę na uzupełnienie zapasów kalki i papieru do wykrojów. Jak skończę, to będzie niebiesko a potem kwieciście. ^^
Tyle na dzisiaj, wracam przed wiatrak z drutami w rękach! Miłego weekendu!
I've been also sewing but I had to take a break for resupplying the pattern paper, ect. When it's finished, it'll be blue and then there will be flowers. ^^
That's all for now, I'm going back in front of the fan now, with knitting needles. Have a great weekend!

Tuesday, August 04, 2015

Lato.....

Taka pogoda, że tylko leżymy z Ryśkiem na zacienionym balkonie....
It's such a weather in Warsaw now that we can only rest on a balcony in the shade...



i popijamy zmrożony Aperol Spritz! *^0^*
and we drink ice cold Aperol Spritz! *^0^*





Lato...... Fajnie, nie? *^v^*~~~

Summer time........ Cool, don't you agree? *^v^*~~~

Sunday, August 02, 2015

Wszystko przez Marchewkową!

No bo wchodzę na jej Instagrama, a tam zdjęcie materiału i podpisane, że w Składzie Bławatnym wyprzedaże... Wiedziałam,  że w lipcu wszędzie są wyprzedaże, ale jakoś mi nie przyszło do głowy, że w internetowych sklepach z tkaninami także... *^-^*~~~
It was all Marchewkowa's fault! I opened her Instagram, and I saw a photo of a pretty fabric and the news that one of the online fabric shops has a sale.... I knew in July there were sales everywhere but it didn't cross my mind that online fabric shops have them too... *^-^*~~~



No to lecę popatrzeć, co mają fajnego i jak zobaczyłam te kwiaty, to nie mogłam się im oprzeć!...... (kupiłam coś innego niż Justyna)
So, I went to take a peek and of course I bought something I just couldn't resist!.... (I bought something different from what she bought)




To bawełna z dodatkiem elastanu i jak tylko zdjęłam ją z maszyny po zrobieniu ostatniego szwu, i przymierzyłam, to okrzyknęłam ją moją ulubioną sukienką na wczesną jesień, Squirk świadkiem, bo do niej okrzyknęłam! *^O^*
Przedstawiam Marchewkową. *^v^*
It's a cotton/elastane blend and just when I finished the last seam, took if off the sewing machine and put it on, I immediately decided that it was to be my favourite dress of the early Autumn's. Squirk is my witness because I decided and straight away I informed her about that. *^O^* Please meet The Carrot dress. *^v^*





Krój jest bardzo prosty, bo cały efekt robi tu tkanina. Dodatek elastanu sprawił, że od razu wiedziałam, że będę szyła rękawy (trudno jest trafić na wykrój na wygodną sukienkę z rękawami, a elastan pozwala mi się ruszać bez ograniczeń), więc sięgnęłam po sprawdzony model #128 z Burdy 08/2009, jeden z moich pewniaków, i uszyłam 10-ciocentymetrowe rękawki (na takie pozwoliła mi ilość materiału, jaka mi została po wycięciu innych elementów). Trochę pokombinowałam z podkrojem szyi - pierwotnie wykroiłam płytkie karo ale jak już zrobiłam odszycia dekoltu, wszystko ładnie ostębnowałam i przymierzyłam, to stwierdziłam, że nie podobam się sobie w takim kwadratowym dekolcie.... Tak więc, prucie i pogłębienie podkroju szyi po łuku, i mamy niewielką łódkę.
The shape is very simple but the fabric makes all the work and give that wow effect. When I found out it was cotton/elastane blend I immediately knew I'll make a dress with sleeves (it's difficult to find a pattern with a comfortable sleeves and the elastane allows me to move comfortably). So I used the well known pattern #128 from Burda 08/2009 and cut the 10 cm sleeves (that's all I could with the fabric I had). I did some combinations with the neckline - at first I cut out and sewn the rectangular one but when I finished it and tried the dress on I decided I don't like it, so I ripped the top-stitching, the seam and drew a new boatneck.




Oczywiście dół sukienki nie należy do modelu 128, tylko jest tym, co zwykle ostatnio, 005A z Burdy Klasyka. Obiecuję, że następna sukienka będzie miała inną spódnicę!... ^^*~~ 
Of course the skirt is not from the pattern 128, it's a good old 005A from Burda Classics. My next dress will have some other skirt, I promise ... ^^*~~




Biorąc pod uwagę, że tkanina jest elastyczna tylko w poprzek i wiedziałam, że muszę wyciąć elementy góry sukienki układając wszystkie fragmenty wykroju górnej części tylko w jedną stronę plus, że mam dość obfitą spódnicę do odrysowania, wykazałam się dużą odwagą (brawurą?...) kupując tylko 1,5 m materiału. Ale wystarczyło! *^O^* Wprawdzie karczki spódnicy są składane z dwóch połówek, ale mi to wcale nie przeszkadza, tył i tak musiał być szyty z dwóch połówek bo w karczku mieści się suwak a nadruk na materiale jest tak wielokierunkowy i bogaty, że na przodzie aż tak to się nie rzuca w oczy. Dół sukienki podłożyłam jasno-czerwoną tasiemką.
Taking into account that this fabric stretches only in one direction so I had to place all the pattern pieces in one direction AND I had quite a full skirt to cut, I was so brave (stupid?...) to buy only 1,5 m of fabric. But it was enough! *^O^* Okay, the yokes of the skirt consist of two parts but on the back it had to be like that because of the zipper and on the front I really don't mind, the print is so busy that you cannot really tell. I finished the hem with a red bias tape.




Na dzisiaj tyle, na drutach skończyłam właśnie biały bawełniany sweterek i mam nadzieję pokazać Wam go niebawem. Miłej niedzieli! *^o^*
That's all from me for today, I've just finished knitting a white cotton cardigan but I'll show it next time. Have a nice Sunday! *^o^*




Sunday, July 26, 2015

#TheOutfitAlong: Teatime in Calcutta
















Dzisiaj skompletowany zestaw na akcję The Outfit Along, czyli sukienka i sweterek.
Ponieważ dostałam tyle komplementów pod poprzednią sukienką, doszłam do wniosku, że już nic lepszego nie uszyję i od teraz będę się trzymała tylko jednego idealnego dla mnie wykroju. *^o^*~~~
Today my finished set of dress plus a cardigan for The Outfit Along. 
Because I got so many compliments on my last dress I decided to stick with this pattern for the rest of my life, it seems I won't invent anything better!... *^o^*~~~




No dobrze, to nie jest prawda. Ale rzeczywiście znowu sięgnęłam po ten sam model spódnicy (spódnica 005A z Burdy Klasyka) i połączyłam go z górą podobną do poprzedniej kiecki - dekolt w głęboki serek z sukienki 104, Burda 05/2014, co prawie okazało się moją zgubą.....
Pierwszy raz korzystałam z wykroju dla kobiet wysokich i według wymiarów szyłam rozmiar 84. Oto sukienka English Rose.
Okay, that's not true. But I again reached out for the good old skirt pattern (005A from Burda Classics) and I attached it to the top from the dress 104 from Burda 05/2014 which wasn't the best idea after all....
For the first time I used the pattern for the tall woman and it seemed my size was 84. Here is the English Rose dress.


 


Dół, jak już mówiłam, to znana Wam i mnie spódnica więc tutaj nie było żadnych niespodzianek szyciowych, natomiast góra......... Co mnie podkusiło, żeby nie zrobić modelu próbnego? Chyba zapomniałam, że jedyną sukienką, która od razu bez poprawek pasowała do mnie był model 124 z Burdy 01/2014, w ogóle niezaprojektowany przez projektantów Burdy tylko przez dom mody Aquilano/Rimondi!
Coś mi zbyt pięknie to wyglądało, pojedyncze szerokie zaszewki pionowe pod biustem i już, i do tego głęboki dekolt w zakrzywioną literę V. Ale odrysowałam i wycięłam wszystkie elementy i po prostu je zszyłam. Zrezygnowałam z rękawków i na etapie wykańczania podkrojów pach ratowałam nadmiar materiału dodatkową poziomą zaszewką. Kiedy miałam już gotową całą górę popatrzyłam na sukienkę krytycznym okiem i zaobserwowałam spory nadmiar materiału pod biustem... Być może tak ma być, ale nie w moich sukienkach! Albo jest zupełnie na luzie albo porządnie dopasowana, nie ma dla mnie rozwiązań pośrednich!
As I said, the skirt is well known to me and there were no surprises while sewing it, but the top........ Why did I skip the muslin? I forgot that the only Burda's dress that fit me perfectly from the beginning was the one 124 from Burda 01/2014, and it wasn't even the Burda's design, but the Aquilano/Rimondi fashion house's!
I was a bit suspicious from the beginning because the front had only two vertical folds and a deep curved V-neckline. But I still cut out the elements and assembled them. I skipped the sleeves on purpose and when I was finishing the armholes with a bias tape I noticed an excess of fabric above the bust, so I added the horizontal folds there. When I finished the neckline I realised that I have a lot of hanging fabric under the bust...... Maybe that's how it should be (judging from the finished dresses by other seamstresses) but not in my dress, it shouldn't! I either wear totally loose shapes of fitted ones, nothing in between.




W związku z tym miałam dwa wyjścia - rzucić sukienkę w kąt i się poddać albo zrobić więcej zaszewek!... *^v^* Przysięgam, że przez moment rozważałam pierwszą opcję, plując sobie w brodę, że nie zrobiłam testera, ale po chwili kopnęłam siebie samą w zadek i kazałam sobie pokombinować, szkoda mi było materiału. No to powstały kolejne zaszewki, tym razem półkoliste linie przechodzące na skos przez piersi, i o dziwo to trochę pomogło! Niestety wciąż dekolt odstaje i rozważam generalne poprawki - albo odpruję całą górę i zmienię ją na inną (mam jeszcze trochę tego materiału), albo w ogóle zrobię z tego spódnicę, i tyle!
Drugi raz już do tego wykroju nie wrócę, za dużo musiałabym poprawiać (wszystkie poprawki robiłam na żywo na gotowej sukience, więc niestety musiałabym je rysować i testować na nowo), mam lepsze wykroje, które są do mnie lepiej dopasowane.
I had two solutions to choose from - just ditch the dress into the bin or add more folds!.... *^v^* I swear for a moment I seriously considered the first option, scolding myself for not making the muslin first, but then I felt sorry for the nice fabric, got myself together and worked on saving the situation. I constructed more tucks that go across each breast in a half-circle shape, and to my surprise it helped a bit! Unfortunately the neckline is still gaping and I've been thinking about some radical changes - either I will replace the front with a new different one (I still have some fabric left) or I'll turn it into a skirt.
I'll never get back to this pattern, I made all the changes on the "live" dress so I'd have to start from the beginning and work my way through the paper versions and muslins, I have better patterns to wear.




Parą do sukienki jest sweterek Chai Latte (with a hint of Dark Chocolate), a wiążę się z nim pewna historia. Zobaczyłam go na ulicy, na babie. Baba szła na stację metra i ja też na szczęście, więc szurałam za nią robiąc notatki, jak ów sweterek wyglądał. *^o^* Ona miała to w formie kurteczki, ale od razu przyszło mi do głowy, że mogłabym coś takiego wydziergać!
The pair for the dress is the Chai Latte (with a hint of Dark Chocolate) cardigan and it has a story to tell. I saw it on a woman and I followed her to the subway to put down all the details as an inspiration. She had a fabric jacket but I immediately thought of knitting something similar! *^o^*




Włóczka to Cotton Soft Yarn Art (600 m/100 g), bawełna z akrylem, i jak już wcześniej pisałam obawiałam się tego dodatku akrylu bo jestem na niego uczulona, na szczęście na razie nie reaguję alergicznie i nosi się to całkiem przyjemnie. Zużyłam w sumie 200 g włóczki (kremowej, czarnej i karmelowej) na drutach 2,25 mm. W oryginale dekolt i listwa były karmelowe, u mnie kremowe.
The yarn is Cotton Soft by Yarn Art (600 m/100 g), cotton/acrylic mix and I was afraid of that acrylic part because as you may know I am allergic to it. Fortunately I experienced no symptoms while knitting nor wearing it today. I used 200g of yarn in total (cream, black and caramel) on 2,25 mm needles. The original jacket had the caramel neckline and button bands but I decided on the cream one.




Ponieważ musiałam dokupić motek karmelowej włóczki i nie chciałam płacić za wysyłkę jednego motka dobrałam sobie z tej samej włóczki dwa motki jeansowego błękitu na jakiś następny sweterek, i tym razem nie wykluczam pulowera, bo coś mnie ostatnią denerwują listwy guzikowe... Jeśli macie dobry przepis na zwartą nie zwijającą się i nie rozciągającą się listwę guzikową, to poproszę. Od razu napiszę, że nie lubię ich stabilizować podszywaniem tasiemki bo to się kiepsko sprawdza przy bardzo cienkiej włóczce, sprawdzałam. Przyznam, że wszystko mi się w tym sweterku podoba oprócz tych nieszczęsnych listw guzikowych.... Nie wykluczam wymiany guzików na suwak.
Because I had to buy an additional caramel skein and didn't want to pay for the shipping of only one ball of yarn, I added two skeins of jeans blue Cotton Soft for another project. It might be a pullover because I don't like the button bands on the cardigans... I tried stabilising them with a tape but it doesn't work with such thin yarn, it get twisted anyway. If you have a better solution please advise! I've been thinking about removing the buttons here and sewing in a zipper.




Tym projektem odhaczam punkt 7 Dziewiarskiego Wyzwania czyli wykorzystanie nietypowego połączenia kolorystycznego. Połączenie beżowego karmelu z moją osobą jest bardzo nietypowe i czuję, że muszę się z nim nieco oswoić. *^v^*
With this knitting project I fulfilled point 7 of the 15 projects in 2015 table, namely knit something using and unusual colour combination. Beige caramel and me is a very unusual colour combination for my wardrobe, I feel I need to get used to it. *^v^*




I to jest mój wkład w projekt The Outfit Along. Następna sukienka będzie z BARDZO DOBRZE ZNANEGO i PRZETESTOWANEGO wykroju, chwilowo mam dosyć eksperymentów. I w ogóle zapowiadam sierpień miesiącem tkanin w duże kwiaty, mam ich kilka i chcę je wreszcie przeistoczyć w sukienki, póki jest pogoda do noszenia takich kiecek, bo już czuję jesień w kościach i w moich tęsknych spojrzeniach na kraciaste wełny..... *^0^*
Do następnego razu!
So, here is my The Outfit Along set (featured also on SewItChic#22). The next dress will be made from a VERY WELL KNOWN AND TESTED pattern, I feel I don't like experiments. August will be the Month of Big Flowers because I have some nice fabrics to turn into dresses with such print. I really want to do it before Autumn comes and there won't be a nice weather to wear such dresses. And I feel it coming, in the air and my longing glances towards the plaid in my wardrobe.... *^0^*
Till next time!

Sunday, July 19, 2015

Toolipp



Wróciło lato, cieszycie się? *^0^* Ja tak, bo lada dzień będzie już sierpień, a w sierpniu wiadomo, to już zaraz koniec wakacji. Nie to, żebym w tym roku była już na wakacjach, najbliższy potencjalny termin na wyjazd to okolice października a i tak zapowiada się raczej Morze Północne niż upały tropików, hm... Paradoks - nie znoszę leżenia na plaży, ale jak są takie gorące dni, to marzą mi się ciepłe kraje, tia..... 
Summer is back in Poland! *^0^* I'm very happy because any day now it'll be August and August means Summer is almost over. Not that I was on holidays this year, the closest possible date is sometime around October and it'll rather be the North Sea not some warm regions, hm.... A paradox - I hate frying on the beach but on such hot days I wish I was somewhere sunny with a proper amount of warm seawater close by, oh well....




Tę sukienkę, kiedy już do niej usiadłam, uszyłam bardzo szybko, bo w pół piątku i pół soboty. Wcześniej przeleżała w kawałkach ponad tydzień...
A uszyłam ją tak szybko, bo dobrze znam elementy, z których się składa - góra to Bettina czyli zmodyfikowana góra od sukienki 128 z Burdy 08/2009, dół to spódnica 005A z Burdy Klasyka - karczek dopasowany na biodrach i doszyta do niego luźna spódnica z wycinków koła, wykorzystałam ją już w sukience Listopadowe Niebo
When I finally sat to sewing this dress it took me only half of Friday and half of Saturday to finish. But it was waiting in pieces for over a week...  And I made it so quickly because I know all the elements so well - the top part is the modified dress 128 from Burda 08/2009 I used in Bettina,and the skirt is the 005A skirt from Burda Classics issue, I used this one in November Sky dress.




Nowością były kombinowane rękawki - od dawna miałam ochotę na rękawy "kwiatowe", niczym płatki tulipana. Okazuje się, że konstruuje się je bardzo łatwo, odrysowując dwie zachodzące na siebie połówki - jedną z nich ozdobiłam na brzegu zygzakiem, drugą obszyłam fuksjową taśmą ze skosu. Ten sam zygzak dałam na dekolcie, pod biustem i na połączeniu karczka z dołem spódnicy.
The new elements were the petal sleeves - I wanted to make them for some time now and it turned out it's quite easy to construct them, you just draw two halves slightly ovelapping. I decorated one half with a ric rac tape and the other with a fuchsia binding tape. The same ric rac went to the neckline, under bust line and the line between the yoke and the skirt.




Znacie już ten materiał, z jego wersji w zieleni uszyłam Sanssouci. Nie mogłam się oprzeć turkusowej odmianie tej tkaniny, ale na tym koniec, był jeszcze róż ale już zrezygnowałam. ^^*~~ Za to na pewno nie odmówię sobie innych wersji tego modelu sukienki, wyjątkowo spodobał mi się taki dekolt pół-cachecouer (pół, bo tylko na samym biuście), chcę mieć jeszcze króciutkie rękawki-bufki i wersję bez rękawów.
You already know this fabric - I made Sanssouci from the green version. I loved the turquoise one so much that I couldn't resist buying it, but I gave up on the pink one. ^^*~~ You will definitely see more of that shape of a dress because I love it so much! I want the sleeveless version and the one with tiny puffy sleeves.

 


Jeśli na zdjęciach wyglądam jak zołza z sianem na głowie, to dlatego, że było duszno a ja miałam niedosuszone włosy, ale już się spieszyliśmy na spotkanie z Yarn Ferret i jej mężem (akurat wpadli na chwilę do Polski), i nie było czasu na układanie fryzury. *^v^*
If I look like mean old hag with a haystack on my head it's because it was hot and stuffy, and my hair was still half-wet after washing, but we were on the way to meet Yarn Ferret and her husband (they were visiting Poland for a moment), and I had no time for a proper hairdo. *^v^*




No i tyle mam dziś do pokazania. *^o^* Z drutów schodzą mi właśnie dwa bawełniane sweterki, jeden pozaplanowy, drugi do The Outfit Along - do niego w przyszłym tygodniu uszyję sukienkę towarzyszącą. To znaczy, mam nadzieję, że się zmobilizuję i uszyję, bo jakoś mi się ostatnio szycie strasznie rozciąga w czasie....
Życzę Wam przemiłej niedzieli! Ja zamierzam ją w dużej części spędzić na siłowni, no bo wiecie, tam jest klimatyzacja! *^W^* I mój od niedawna ulubiony sprzęt - orbitrek!  
Trzymajcie się chłodno! ^^*~~ 
That's all for now. *^o^* I've almost finished knitting two cardigans - the unplanned white one and the totally planned cardi for The Outfit Along (I hope to sew a matching dress next week...).
Have a great Sunday! I'm going to spend a big chunk of it in the gym, you know - they have the aircon there! *^W^* And my latest workout best friend - the elliptical trainer!
Stay cool! ^^*~~