Wednesday, October 29, 2014

Dzierganie i Pumpkin Spice Latte!

Pokręciło mnie. Dosłownie. Od soboty boli mnie w krzyżu, chyba mnie przewiało podczas niedawnych bardzo zimnych nocy. Ledwo się ruszam, smaruję się maścią przeciwbólową i powoli mi się polepsza, ale plany uszycia w tym tygodniu sukienki musiałam odłożyć na później, ech...
There's been a pain in my lower back since Saturday, I think I must have gotten cold during the night or something. I could barely move for the past few days and after applying an ointment I can function now almost normally. But unfortunately my plans for sewing a new dress had to be postponed...



Na szczęście mogę ruszać rękami więc przyłączam się do akcji u Maknety Dzierganie i Czytanie (przyłączając się po raz trzeci znalazłam nawet banner, taka jestem rozgarnięta!... *^-^*). Od zeszłej środy skończyłam mężową czapkę (czarny podwójny orzeszek, nic nadzwyczajnego) i zabrałam się za dorabianie drugiej rękawiczki, na razie idzie super chociaż rzeczywiście jak przewidywałyście coś mi się dzierga inaczej od poziomu kciuka... Ale mam wrażenie, że teraz jest lepiej niż przy pierwszej rękawiczce, wtedy chyba coś pokręciłam z odczytaniem schematu... W każdym razie lada dzień powinna być gotowa. *^v^*
Lucky me I can move my hands freely so as on every Wednesday I join Makneta's Knitting and Reading. Since last time I finished a hat for my husband (nothing complicated, just a black double layeres beanie) and started the second glove for the pepita pair. It's going great although as some of you foretold there's a small difference in the thumb area compared to the first glove made four years ago... I think now I'm reading the charts correctly and then I misread some parts. Anyway, it looks fine and it should be finished any day now. *^v^*



Książkowo - skończyłam jedną Marinię i zaczęłam drugą: "Cudza maska", i na razie jest to chyba najlepsza powieść Marininy z tych, które czytałam. Wątków jest kilka, wszystkie interesujące, czytelnik wie, że w na jakimś etapie zaczną się łączyć i już nie mogę się tego momentu doczekać. *^o^*
As far as reading - I finished the previous Marinina and started a new one, "Somebody Else's Mask". I think that's the best Marinina's detective story I've read so far! There are several storylines that are going to interweave at some point and I cannot wait when it happens! *^o^*

***

Od jakiegoś czasu z różnych stron wysłuchuję zachwytów nad Pumpkin Spice Latte. Tę kawę podają w Starbucks, ale ja tam nie bywam. Po pierwsze, irytuje mnie wypytywanie o imię przy składaniu zamówienia, taki jestem dzikus... Ale po drugie ważniejsze, napoje w Starbucks są dla mnie grubo za słodkie. Ale Pumpkin Spice Latte mnie kusiło, więc postanowiłam zrobić ją sobie w domu.
I've wanted to try Pumpkin Spice Latte for some time because I've heard a lot of good opinions about it. They serve it in Starbucks but I after going there once I don't visit this cafe. First, they ask about your name and I'm that kind of a freak that likes to keep that to myself and not being shouted out loud in a coffee shop... And second, their drinks are waaaay too sweet for me.
So I decided to make that drink myself.




Przepis znalazłam na blogu Sto Kolorów Kuchni, potrzebna jest kawa, mleko, pure z dyni, trochę przypraw, wszystko to mam jesienią pod ręką. No to sobie zrobiłam! *^o^*
I found the recipe on that blog, all you need is coffee, milk, pumpkin pure, some spices and I have all these in Autumn. And so I made myself a Pumpkin Spice Latte! *^o^*




I wiecie co? Jakie to jest pyszne!!!! *^O^*
Jest nutka kawy, jest posmak dyni, jest kremowość mleka, są przyprawy, jest trochę słodyczy wedle mojego gustu. Strasznie się cieszę, że znalazłam ten przepis, na pewno będę go często wykorzystywać. *^v^*
You know what? It's deeeeeeeliscious!!! *^O^*
There's a hint of coffee in it, a pumpkin's taste, creaminess of milk, there are spices, a bit of sweetness to my liking. I'm so happy I found the recipe and make it at home. *^v^*

Monday, October 27, 2014

Jesienią kocham...

MaroccanMint spisała ostatnio swoich jesiennych ulubieńców i pomyślałam, że to fajny pomysł, żeby się taką listą podzielić, może ktoś się czymś zainspiruje albo podpowie mi coś, co jemu uprzyjemnia jesień. *^v^*
No to po kolei:
MaroccanMint recently wrote a post about the Autumn favourites and I thought that's a good idea to share what we like this time of the year, maybe I can inspire you and you can inspire me with your choices. *^v^*
So here we go:

Herbata Big Active Earl Grey i Cytrusy - herbaty piję bezustannie cały rok a tej jesieni wyjątkowo od pierwszego zaparzenia posmakowała mi właśnie ta herbata. Nie miałam pojęcia, że stanie się ulubieńcem nie tylko moim ale także mojego męża, który w zasadzie nie lubi herbat smakowych! Parzymy ją codziennie i w naszej kuchni zagościło już trzecie pudełko. *^v^* Cały czas też moim odkryciem i ulubieńcami są dwie herbaty, które towarzyszą Big Active na poniższym zdjęciu.
Big Active Earl Grey & Citrus - I drink teas all the time and this Autumn I especially like this one. It also won my husband's favour and he usually doesn't drink flavoured tea, we already bought the third box. *^v^* I also like the teas that you can see in the picture together with Big Active.



Szminka 162 Cranberry firmy Barry M - jesienią noszę ciemne kolory błyszczyków i szminek - bordo i fiolety. Ta pomadka ma piękny kolor ciemnej czerwieni i jest niesamowicie trwała, a wszystko to za 22,90 zł! *^o^* Przetrwała na moich ustach kilka godzin, w tym jedzenie obiadu, ciasta i picie kawy! Z czasem oczywiście się ściera, ale bardzo powoli i równomiernie, nie ma mowy o zniknięciu ze środka ust i pozostawieniu brzydkiej obwódki. Na pewno zakupię inne kolory. *^o^*
Lipstick 162 Cranberry by Barry M - I change my lipsticks in the Autumn, going from bright pinks and light reds to dark reds and violets. This lipstick has a beautiful dark red colour and is incredibly sturdy, all this for about 7 dollars! *^o^* It lasted on my lips for several hours and in the meantime I drank coffee, ate dinner and a cake! Of course it disappears with time but very evenly, no ugly border around the lips! I'll definitely buy other colours. *^o^*

Świece zapachowe - jest ich bardzo dużo, wypróbowałam zapachy z najróżniejszych firm, kupowane stacjonarnie i online. Moim zdaniem najfajniejszym źródłem takich świec jest TKMaxx, gdzie znajdziemy duży wybór cudownych zapachów. Moje typy na jesień (które pewnie będę paliła również zimą):
Scented candles - I like many scents from different companies, the best place to buy them is TKMaxx. My Autumn (and Winter) choices are:

Bath and Body Works - London Calling (mocna czarna herbata z cytryną/strong black tea with lemon)
Yankee Candle - Wild Fig, Salted Caramel
For Every Body - Warm Gingerbread,
DW Home - Pumpkin Spice




Wygodne domowe spodnie i skarpety - ciepłe i miękkie, w sam raz do umoszczenia się na kanapie z drutami albo książką. Zawsze po powrocie do domu przebieram się w wygodne ciuchy domowe, latem to przeważnie krótkie dresowe spodenki do kolan a jesienią i zimą długie bawełniane albo flanelowe kraty. W sklepach szukajcie ich opisanych jako spodnie od piżamy (po prawej, Kappahl), albo jako spodnie domowe (po lewej, Pierre Cardin z TKMaxx - tak! mam domowe spodnie od Cardina! za niecałe 50 zł... *^O^*)
Comfortable home pants and soft socks - warm and soft, perfect for sitting on a sofa with knitting or a book. When I go back home I immediately change into something comfortable, in the Summer it's cotton shorts and in the Autumn and Winter - long flannel trousers. I buy them as a pajama bottoms (the ones on the right, Kappahl) or the home pants (on the left, Pierre Cardin from TKMaxx - yes! I have a home pants from Cardin! for about 15 dollars... *^O^*)



Gęste sycące zupy - teraz jest najlepszy czas na ich gotowanie! Wrzucam do garnka kawałki kurczaka, warzywa, gotuję wywar, a potem na jego bazie można przyrządzić coś fajnego, np.: dodać pomidory i kimchi, i jest ostra rozgrzewająca zupa, zajadana z makaronem, ryżem albo z pajdą chleba z masłem. A możliwości są niezliczone i z każdej kuchni świata można zaczerpnąć przepis na jakąś gęstą jesienną zupę. *^v^*
Thick nutritious soups - now is the best time to cook them! I put some chicken parts into the pot, some veggies, I make the broth, then I add different things like tomatoes and kimchi, and I have a hot body&soul warming soup which can be eaten with pasta, rice or a slice of bread with butter. Possibilities are endless and you can find such soups in almost every cuisine around the world. *^v^*



Dynie - pod każdą postacią, kulinarną czy po prostu ozdobną. Kiedyś nie jadałam dyni, bo w mojej rodzinie jej się nie jadało (jak ze szparagami, to ja kilka lat temu nauczyłam moją mamę przyrządzać i jeść szparagi ^^*~~). Dopiero niedawno sama odkryłam to warzywo dla mojego podniebienia i spotykamy się każdej jesieni. Czy to pod postacią ostrej aromatycznej zupy, czy nadzienia do pierogów, czy ciepłej jarzynki, marynaty, dżemu, lubimy się z dyniami bardzo!
Pumpkins - I love both to look at them and to eat them. But it wasn't always like that, my family didn't cook pumpkins so I had to discover it a few years ago by myself (just like with the asparagus, it was me who taught my mother to cook and like this vegetable ^^*~~). Nowadays each Autumn I cook pumpkin hot and spicy soups, dumplings, stew, pickles and jams.



A Wy, co kochacie jesienią?
And what do you love in Autumn?

Wednesday, October 22, 2014

Czytanie i nie-dzierganie?

Jak co środę u Maknety - Czytanie i Dzierganie, a ja co? 
Wydziergałam wczoraj pół czapki ale... efekt wcale mi się nie podoba!... Niby wszystko fajnie, włóczka piękna, kształt okay, ale nie zachwyca, więc niestety dzisiaj mogę pokazać tylko puste druty. A może nie, bo wyciągnęłam do skończenia leżącą od stycznia mężową czapkę i jest szansa, że w tym sezonie ją skończę... I dorobię wreszcie drugą rękawiczkę, pierwszą wydziergałam w dzień czy dwa w 2010 roku, hm.... ^^*~~
As usual today is Makneta's Reading and Knitting day. And me?
I made half a hat last night and I didn't like it at all!... The yarn is great, the pattern nice, but it just wasn't meant to be, so today I can only show you empty needles.
Or maybe not, because I dug out some UFOs, like the hat for my husband, I started it in January and maybe I'll finish it this cold season?... And I also found a single glove I made within a day or two in 2010... I may add a matching sister this week! ^^*~~




Książkowo zmiana w stosunku do poprzedniego tygodnia - po przeczytaniu kilku rozdziałów książki "Plan Sary" Jaszczuka rzuciłam nią w kąt, gdzie jej miejsce. Jest bardzo słaba. Jako powieść w realiach historycznych jest beznadziejna, w ogóle nie czuje się tego Lwowa końca lat 30-tych. Naprawdę nie wystarczy rzucić kilkoma nazwami ulic albo wciskać na siłę retro-słowa czy tworzyć nienaturalne zdania w stylu "Popijając piwo, z zadowoleniem oglądał trzecią stronę "Kuriera" z wielką reklamą szamponu ELIDA." Ten szampon nie ma żadnego znaczenia dla akcji, jest tu tylko po to, żeby pokazać, że autor odrobił lekcję i znalazł różne produkty, których się w tamtych czasach używało, i będzie pisał ich nazwy tu i tam.
Co gorsze, pomijając kostium historyczny, ta książką jest bardzo słaba jako kryminał. Na początku moją uwagę przyciągnęła intryga kryminalna, ale szybko zagubiłam się w kolejnych rozdziałach - panuje w nich chaos, postaci się mieszają, wątki rwą i jakoś to wszystko nie porywa. Ja wiem, że po mistrzu Lewandowskim trudno będzie takim książkom mnie zachwycić, ale spodziewałam się chociaż przyzwoitej lektury. Szkoda.
Na szczęście miałam pod ręką kolejną Marininę - "Czarna lista", i tu jak zwykle nie ma rozczarowań. *^o^*
As far as reading, after going through several chapters of the "Sara's Plan"'s by Jaszczuk I chucked it away! It's really poorly witten, you cannot feel the atmoshpere of the Lviv in late 1930's at all. He only adds some street names and vintage words here and there, and the strange sounding sentences with the product makes used at those times. What's more, this book is bad as a detective story! I was drawn to the murder case at the beginning but then the author lost the ability to follow the threads and it all went chaotic and boring.
Lucky me I had another Marinina on my bedside table and as expected there are no unpleasant surprises here, only a good reading. *^o^*

***

Nie pokazywałam jeszcze pudełek lunchowych z zeszłego tygodnia. Od razu chciałabym się poskarżyć, że tyle miałam pomysłów na obiady przed-Halloweenowe, a tu mąż mi zrobił psikusa i poszedł w tym tygodniu na szkolenie, gdzie go karmią...
W związku z tym zostaną mi tylko trzy dni przyszłego tygodnia (bo we wtorki pracuje z domu i jemy domowy obiad, a piątek ma wolny). Ech...
I didn't show you the last week's bentou boxes yet. I had so many ideas for the Halloween lunches for this week but my husband is attending the traning for seven days and he gets the lunches there... And I'll only be preparing three lunches next week because he works from home on Tuesday and took the Friday off. Oh well... 






Sunday, October 19, 2014

One by One X.2014 - Mori Girl i Wiatraczki

Po przerwie wakacyjnej wracamy do rocznego wyzwania szyciowego!
W zeszłym roku były to sukienki, wszystkie uszytki możecie zobaczyć tutaj a podsumowanie akcji tu.
After the Summer break I'm coming back with another one-year sewing challenge for me. Last year it was dress a month, you can find all the dresses here and here is the sum up.

Tym razem postawiłam sobie trochę inny cel - w każdym miesiącu zaczynając od października uszyję conajmniej jedną rzecz z Burdy z danego miesiąca. Może to być dowolny element garderoby/dodatki, ale musi pochodzić z aktualnego wydania. ALE - jeśli się okaże, że np.: Burda listopadowa zamieści same nudy na pudy, to wtedy sięgnę do numerów z poprzednich lat z tego samego miesiąca, i wybiorę coś stamtąd. *^o^* Szczerze mówiąc, już się okazało, bo na rosyjskiej stronie Burdy można obejrzeć numer listopadowy, i nic, NIC mi się nie podoba!
This time I decided on a different goal - each month starting in October I will sew one item - anything I like - from the current Burda's issue. BUT if nothing strikes my fancy, I'll search in the issues from the previous years, still remaining in that month's issue. Frankly speaking, I'm going to do that with my November project because I saw the preview of the November patterns on the Russian Burda's webpage and I don't like a single item, nothing! 


Zaczynamy projekt One by One
Na szczęście w październikowej Burdzie modeli dla mnie do wyboru do koloru, tylko szyć! Nie miałam problemu z wyborem, bo na tę sukienkę materiał miałam w rękach zanim październikowy numer pojawił się w kioskach. Postawiłam na model uniwersalny, w kolorach i wzorze niby jesienny, ale tkanina to bawełna (która po praniu zrobiła się niesamowicie miękka jak flanela!), więc będzie to sukienka jesienna i wiosenna zarazem. *^o^*
Przedstawiam Mori Girl.
So let's start One by One project.
Lucky me in the October's Burda there are plenty of patterns I like! When I saw that dress I already had a fabric for it in my hands! I decided on the universal model, in Autumn colours but made from cotton (which after washing turned into a oh so soft flannel! *^v^*), so I'll be able to wear it in Spring too. 
Please meet Mori Girl



Wybrałam model 124 z Burdy 10/2014, ale zinterpretowałam go po swojemu.
I chose the #124 from Burda 10/2014, but I made my own interpretation of it.




Po pierwsze, uszyłam go tylko z jednego materiału i jest jednowarstwowa, bez koronki. Po drugie, trochę wydłużyłam. No i dla wygody dodałam kieszenie. Dzięki tym zabiegom ma nieformalny charakter i taką sukienkę właśnie chciałam.
First, I used only one fabric and one layer, no lace involved. Second, I made it longer. And I added the pockets for comfort. Thanks to that it's an informal dress I wanted.



Przód uszyłam z wykroju na warstwę wierzchnią, więc jest marszczony nad biustem i szerszy, tył wykroiłam na podstawie spodniej przylegającej warstwy, więc jest doszyty do karczka na gładko i mniej obfity. O dziwo, ten układ gra ze sobą bardzo dobrze! A sukienka jest na tyle luźna, że mogłam pominąć suwak i wchodzi mi bez problemu przez głowę.
I cut the front from the top layer's pattern so it's gathered above the bust and wider. I cut the back from the bottom layer's pattern, so it's more fitted and more narrow. And to my surprise it worked together! The dress is loose enough to be able to skip the zipper.



Rozcięcie z tyłu na karczku jest zaszyte na stałe, natomiast ozdobny motylek skrywa trochę krzywo uszyte miejsce spotkania się dwóch połówek karczka. *^v^* I nawet nie pytajcie o spasowanie kraty!... Miałam tylko 160 cm materiału i brak szans na dokupienie (bo kupiłam taki kawałek wynajdując go w koszu z końcówkami, w sklepie Tomato w Japonii...), i kroiłam tę sukienkę z narażeniem na niewystarczenie tkaniny! Jak widać, przednie połówki karczka udało mi się upchać na resztce materiału pod skosami, a podszewka góry jest wycięta z fioletowego batystu (czego i tak w sumie nie widać).
The back neckline is slit and sewed together and I added the dark red butterfly to hide not so pretty sewing, it happens sometimes. *^v^* And don't even ask about the unmatched checkered pattern!.... I only had 160 cm of that cotton and no perspective for buying more - I bought it in Japan, from the leftover fabric pieces bin in Tomato shop. I cut what I could and I even thought I'd have to choose another fabric for the neckline pieces because I had so little left after cutting the big front/back elements... But I somehow managed, although the front neckline pieces are cut on bias (which actually looks like it's been done on purpose, sesese...... *^v^*). The lining for the necklines has been made from the violet batiste (it's not visible after all).



Wnioski końcowe - całkiem przypadkiem, z nietypowego połączenia dopasowanego tyłu i luźnego przodu wyszła mi sukienka bardzo wygodna, o idealnej długości i niewykluczam, że pojawią się jeszcze jej przyrodnie siostry z innych tkanin! *^O^*
Final conclusions - I took a chance and connected random pieces of a pattern, and the result is quite a comfortable dress with a perfect length. I may make some sisters for this one because I really like it! *^O^*



Ale nie tylko o sukience jest ten wpis, bo tak się złożyło, że akurat skończyłam idealnie pasujący do niej sweter z wełny Yarn Art Wool. *^o^* 
But this post is not only about the dress because I happened to finish the sweater to match it, too! *^o^*



Jest on z kategorii Małych Sweterków, bardziej dla ozdoby niż dla porządnego ocieplania, ale takie właśnie lubię najbardziej, a zawsze przecież można się ubrać na cebulkę i dodatkowo zawinąć w szal. 
It's another of my Tiny Cardis, more an embellishment than something to keep me warm but you know, I can always layer it with something and add a shawl.



Motyw wiatraczków widywałam na Ravelry w różnych wyrobach (swetrach, kocach, szalach), ale do wydziergania ich w formie sweterka zainspirowały mnie dwa wykonania - ten kardigan oraz ten kardigan (na pewno pomógł fakt, że obydwa są pokazane w towarzystwie pięknych sukienek!). A wiadomo, że nic tak nie nakręca do dziergania jak cudze udane inspirujące wyroby!
I saw the pinwheel knitting motif on many items on Ravelry (sweaters, blankets, shawls) but to make this cardigan I was inspired by those two projects - this cardi and this cardi (they're both presented in the company of beautiful dresses!). And it's a well known fact that the best inspiration is somebody else's pretty project! 



Użyłam drutów 2,25 mm na ściągacze i 2,75 mm na resztę. Motyw wzięłam z książki "クチュール・ニット 模様編み250" autorstwa Hitomi Shida, ma on numer 108, a sam kształt sweterka to mój sprawdzony wzór, według którego wydziergałam już kilka różnych Małych Sweterków. Tym razem wyszedł naprawdę Mały - sięga mi dokładnie do talii. Nie ma na razie guziczków, bo jeszcze nie wymyśliłam, jakie mi do niego pasują i czy w ogóle chcę go zapinać! 
I used 2,25 mm needles for the ribbing and 2,75 mm for the rest. I took the motif from the book "クチュール・ニット 模様編み250" by Hitomi Shida, it's number 108 and the shape of the sweater is my good old pattern I used for several Tiny Cardis. This one is really tiny - it reaches directly my waistline. I didn't add the buttons because I couldn't decided on the ones I liked, or whether I want to button it up or not at all!


Chciałabym jeszcze dodać zupełnie nie a propos, że zaraz po zdjęciach poszliśmy z mężem do Costa, gdzie wypiłam średniego Żółwia i zjadłam połowę brownie, a szminka, którą widzicie na moich ustach nadal na nich pozostała! To Barry M, kolor 162 Cranberry, piękny kolor i genialna trwałość, żadnych głupich obwódek kiedy na środku ust już nic nie ma! Za chwilę siadamy do obiadu i coś mi się zdaje, że po obiedzie wciąż będę ją miała na ustach. To moje pierwsze spotkanie z tą marką i od razu bardzo polecam! *^v^*
I'd like to add something totally out of the blue - just after taking the photos me and my husband went to Costa cafe. I had a Turtle coffee and half of brownie, and that lipstick you can see in the pictures was still on my lips! It's Barry M, 162 Cranberry, a beautiful colour and a great quality! We are going to eat dinner soon and I suspect the lipstick will still be there after that. My first try at this brand and I highly recommend! *^v^*

Wednesday, October 15, 2014

Czytanie i prażone migdały

Osoby zainteresowane informuję, że na Fumach znajduje się wpis z naszego ostatniego dnia w Tokio, przybędzie jeszcze tylko małe podsumowanie tegorocznych wakacji i znowu trzeba będzie czekać do następnego razu, ech...
On my holiday blog Fumy Turystyczne I added the post about our last day in Tokyo. I only need to write a short sum up and we'll all have to wait till next holidays in Japan, someday...

***

Dzisiaj środa, a więc Dzierganie i Czytanie u Maknety! Ale zanim pokażę co mam do pokazania, to zapraszam na śliwkowe crumble. Tym razem nie mogę się do niczego przyczepić w tym przepisie! *^o^* No, może tylko do sposobu podania, bo u nas zaistniało z łychą bitej śmietany, a kulka lodów waniliowych byłaby jeszcze bardziej na miejscu. ^^*~~
Today is Wednesday so another update on Makneta's Reading and Knitting tag! But before we proceed please have some plum crumble. This time I'm perfectly happy with the recipe, I only improved the way to serve it, we ate it with some whipped cream but some vanilla ice cream would also be nice. ^^*~~



Ale do rzeczy - trzy nienajgorsze filmy o zombie, jeden koreański gniot, który lepiej się zapowiadał niż rozwinął oraz kilka odcinków trzeciej serii "Magdy M." później, i do skończenia drugiego rękawa brakuje mi tylko ściągaczowego mankietu! *^o^* (Małaszyński wciąż drewniany, biorąc pod uwagę, że ma śmiertelną chorobę to nawet jest to zrozumiałe, aktor dwóch min! W trzeciej serii bohaterowie znowu pokazują jak NIE należy postępować w związku, bo po raz kolejny nie rozmawiają o ważnych rzeczach i przez to prawie się rozchodzą na dobre, ech...)
Let's see what I managed to knit last week. Three not bad zombie movies, one Korean boring one and a few episodes of the Polish tv series "Magda M." later, and I only need to knit the cuff and the neckline! *^o^* 



Jeśli chodzi o lekturę, to skończyłam Marininę i zabrałam się za nowe znalezisko biblioteczne, zdjęte z półki na chybił trafił - Pawła Jaszczuka "Plan Sary".
I mam z tą książką problem. Bo tak, akcja dzieje się we Lwowie w 1938 roku i wcale, WCALE tego nie czuć! Czyta się jak o czasach współczesnych, tylko chwilami autor wtrąca nieco archaiczne słowa, które mają śwadczyć o tym, że pisze w realiach historycznych. Zniechęcona już miałam ją odłożyć i zabrać się za czekającą w kolejce kolejną Marininę, bo nie lubię tracić czasu na słabe książki, ale nagle zawiązała się taka intryga kryminalna, że aż mnie to zaintrygowało i na razie przytrzymało w miejscu. *^v^* Także, daję tej powieści szansę, zobaczymy jak ta zagadka będzie się rozwijać, w końcu dużo czasu jeszcze nie zmarnowałam, najwyżej odrzucę ją kolejnego wieczora.
As far as reading goes, I finished the previous Marinina and started a book I randomly chose in my library - "Sara's Plan" by Paweł Jaszczuk.
I have a problem with this book. It is a criminal story set in Lviv in 1938, but you CANNOT feel the 1940's atmosphere at all! Sometimes the author adds some vintage words that suppose to remind the reader that it's a historic setting. I almost put that book away but the criminal intrigue caught my attention and I kept reading. *^v^* So I'm going to give this book a chance and see what's in the next chapter.

***

Ostatnio sporo czasu spędzam w kuchni, chyba idzie zima stulecia, bo gotuję, objadam się i wynajduję nowe rzeczy do ugotowania... Na przykład zrobiłam domową granolę - te kupne są wprawdzie pyszne, ale często mają mnóstwo cukru i soli, a robiąc granolę w domu możemy kontrolować jej skład wedle upodobań. Moją podstawą są płatki owsiane i żytnie wymieszane w stosunku 1:1, do nich dodałam po garści orzechów (laskowe, włoskie), migdałów w płatkach, pestek słonecznika i dyni, suszonej żurawiny, sezamu. Zalewamy to wszystko miodem (ok. 200 ml), mieszamy i rozkładamy na pergaminie na blasze do pieczenia. Wkładamy do piekarnika na ok. 25 minut/170 stopni. W trakcie pilnujemy, czy nam się granola nie przypala.
I've been spending a lot of time in the kitchen recently, cooking, planning menus, eating, you might say the severe Winter is coming... Today I made granola for breakfasts, the store bought ones are tasty but very often full of sugar and salt, and making it ourselves we choose the ingredients. I mixed handfuls of oat flakes, rye flakes, nuts, almond flakes, sunflower and pumpkin seeds, dried cranberries, sesame seeds. I added about 200 ml of honey, mixed everything well and spread on the parchment on baking tray. I baked it in the oven for about 25 minutes in 170 degrees. Be careful to check so it doesn't burn.



Po wyjęciu z piecyka odstawiamy do ostudzenia, a potem łamiemy zimną granolę na kawałki i przechowujemy w zamkniętym pojemniku.
After baking you take out the tray out and let the granola cool down, then you break it into chunks and keep it in a air tight container.


Saturday, October 11, 2014

Upiekłam ciasto

Ale okazało się, że nie jest takie, jakiego oczekiwałam. :-(
To znaczy, może spodziewałam się za wiele?...
I baked a cake, but it wasn't what I expected. :-(
Maybe my expectations were too high?...



Tyle się naczytałam o cieście marchewkowym, że postanowiłam wreszcie upiec je w domu i poznać jego magię. Zrobiłam (prawie) wszystko tak, jak w tym przepisie, bardzo chwalonym i jednym z najpopularniejszych na tej stronie. Może ja po prostu nie jestem fanką ciasta marchewkowego?...
I've heard so much about the carrot cake and I finally decided to make it myself to taste its magic. I've worked according to that recipe, which is highly praised and very often used by the readers of that cooking blog. Maybe it's just not my thing?...


Krem pycha (z moją modyfikacją, o tym poniżej), a najfajniejszym elementem (zaskoczenia) są kawałki ananasa, na które się trafia podczas szamania. 
Co zmieniłam?
Ponieważ piekłam w kwadratowej blaszce 23x23 cm, to ilość masy z przepisu dała mi dość płaski placek, więc już go nie kroiłam na pół, tylko dałam krem na wierzch. Krem zrobiłam z serka Piątnica (nie Philadelphia) i, na litość boską!, dałam tylko pół szklanki cukru pudru, nie półtora!...
Co bym zmieniła?
Dużo więcej korzennych przypraw, więcej ananasa, i w ogóle nie rozumiem, co ma wnieść do ciasta tarta marchewka, smaku nie daje, a jako wypełniacz można dorzucić jakieś fajne owoce...
To nie jest zły wypiek, ale jakiś taki nijaki. Ale, tak jak już wspominałam, może po prostu ciasto marchewkowe to nie moja bajka.
The cream (with my modifications) is great, the most surprising and fun element are the pieces of a pineapple you find while eating.
My modifications
I used a square baking form 23x23 cm so from that amount of batter I had bigger but more flat cake. I didn't cut it in half and just applied the cream on the top. For the cream I used Piątnica cheese, not Philadelphia and added only half a cup of sugar, NOT one and a half!....
My potential modifications
I'd add much more spices to have more taste, more pineapple, and I don't really understand the idea of adding shredde carrot to a cake, it doesn't contribute to the taste so I could add some nice fruit instead.
It's not a bad cake but somehow bland. But as I said, maybe the carrot cake in not my thing after all.

Pochwalę się, że wreszcie poszłam po rozum do głowy i kupiłam suihanki czyli elektryczny garnek do gotowania ryżu! Nie jest tak high-tech jak te dostępne w Japonii, ale jest malutki. w sam raz na jedną miarkę ryżu i pierwsze gotowanie pokazało, że ryż gotuje się bardzo równomiernie, a w garnku na gazie to różnie wychodziło. Kolejne wielke ułatwienie w kuchni! *^v^*
Let me show you my latest cullinary purchase, the electric rice cooker! It's not that fancy as the suihanki you can buy in Japan but it's perfect for our cooking, because it's small and can cook one small portion. First usage showed that the rice cooks evenly and it wasn't always the case with rice in a pot on a gas stove. Another kitchen helper! *^v^*



Miałam wyjść, a niespodzianie trafił mi się wolny sobotni wieczór. No to olej na włosy, maseczka na twarz, przemaluję paznokcie, zrobię sobie herbaty i Baileysa z lodem, i oj, będzie się działo!..... *^O^*
I was supposed to go out tonight and the party was unexpectedly cancelled. So I have a free Saturday evening. What to do? I'll put oil on my hair, facemask on my face, I'll repaint the nails, make myself a cup of tea and some Baileys on ice, and I'll be knitting!... *^O^*

Wednesday, October 08, 2014

Dzierganie i Czytanie, i szycie

Dzisiaj środa, czyli... poszłam na czekoladę do Wedla z moją przyjaciółką!... *^o^*
Ale ja nie o tym...
Dzisiaj środa, czyli Dzierganie i Czytanie u Maknety!
Today is Wednesday so ... I've met my friend at a cafe for hot chocolate and gossip!... *^o^*
Oh, wait, I wanted to tell you about something else...
Today is Wednesday so it's Makneta's Reading and Knitting day!


Jak widać u mnie progres - Wiatraczki mają już prawie cały prawy rękaw, poszło dużo szybciej niż się spodziewałam, mimo drutów 2,75 mm (a na ściągaczu to już w ogóle 2,25 mm). Kilka odcinków "Magdy M.", dwa czy trzy dłuuuuugie filmy (na jednym z nich  - "Lone Ranger" - tak się śmiałam, że aż mi się makijaż rozmazał! *^o^* Jednak Johnny Depp i Helena Bonham Carter są gwarancją dobrej komedii!) i dałam radę. Brakuje tylko kawałka mankietu i zaraz lecę z drugim rękawem i podkrojem szyi. Powoli rozważam też, co wrzucić na druty po skończeniu tego swetra i mam już jeden dość ambitny plan, zobaczymy, czy uda mi się go zacząć realizować czy najpierw pokończę kilka trupów z szafy. ^^ 
Co do lektury - skończyłam "Trzynastą opowieść" i im bliżej końca tym robiło się ciekawiej, a i nie obyło się bez dodatkowych zwrotów akcji! W tym tygodniu sięgnęłam po Marininę, jest to któryś z kolei jej kryminał jaki czytam i jak zwykle już po pierwszym rozdziale mi się podoba, tu nie było zaskoczenia. *^v^*
As you can see I've made quite a progress on the Pinwheel cardigan - despite using the thin 2,75mm needles I have almost finished the right sleeve. A few episodes of the tv series's and two or three long movies helped a lot (one of them - "Lone Ranger" made me laugh so hard that I cried and smuged my makeup! *^o^* Johnny Depp and Helena Bonham Carter are the best!). I only need to finish the cuff and I'm starting with another sleeve and a neckline. I've been thinking about what to knit next and I must admit I have one very ambitious idea... Let's wait and see whether I manage to start it soon or maybe I'll just work on some old WIPs. ^^
As far as reading goes - I finished "The Thirtheenth Tale" and I loved it till the last page. It was getting better and better towards the end, with the unexpected twists of the story! This week I started a crime novel by Aleksandra Marinina, I've read her books before and I liked them a lot, and this time the first chapter turned out to be the forecast of the decent detective story as usual. *^v^*

Zrobiłam dziś wykrój na sukienkę, jutro siadam do maszyny, ciekawe, czy jeszcze pamiętam, jak to się robi!... 
I've prepared the pattern for a dress today, tomorrow I'm going to start sewing, I wonder whether I still remember how to do it...

Friday, October 03, 2014

Just perfect...

Przede wszystkim chciałabym serdecznie przywitać wiele nowych odwiedzających mojego bloga, które trafiły do mnie najwyraźniej z wpisu Maknety! Bardzo dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze, ja też dzięki akcji Dzierganie i Czytanie odkryłam blogi, których wcześniej nie znałam. U mnie jak widać jest dużo rękodzieła, dużo gotowania, trochę Japonii, trochę Ryszarda, i co mi tam jeszcze do głowy przyjdzie. Zapraszam do rozglądania się i komentowania. *^o^*~~~


Dawno nie było pudełek lunchowych, prawda? 
Po wakacjach powoli się rozkręcam, na razie trzy wczesnojesienne propozycje, zrobiło się pomarańczowo od marchewki i dyni. Przy okazji, chciałabym wreszcie odpowiedzieć na prośby o przybliżenie tematu robienia takich obiadów na konkretnych przykładach i zrobić wpis ze zdjęciami i konkretami, możecie spodziewać się go jakoś w październiku.
I haven't posted any bentou boxes for a while. Here are my three first attempts after holidays, Autumn is here hence a lot of orange shades from pumpkin and carrot. Btw, sometimes in October I'm planning to write a post about how to make such lunches, with examples and photos, so stay tuned if you're interested.







Padły pytania o Ryszarda - Ryszard ma się kwitnąco! *^o^* Jest jeszcze większym słodem niż przed naszym wyjazdem (nie wiem, jak to w ogóle jest możliwe!...), spuchaciał na jesień, tuli się przeraźliwie mocno, śpi mi na głowie, czyli można by powiedzieć, same old, same old...
You've asked about Ryszard - couldn't feel better! *^o^* He's even cuter than before our holidays (how is that even possible?...), became more fluffy, hugs like crazy, sleeps n my head, same old, same old...




Poczyniłam dzisiaj kolejne zakupy dyniowe (pierwszą dynię w tym sezonie mogliście zobaczyć w tle na pierwszym zdjęciu z poprzedniego wpisu, ale ta jest już prawie zjedzona *^v^*). Pierwszy raz w życiu widzę w supermarkecie dynie inne niż ta wielka pastewna! Dzisiaj było dużo Hokkaido, piżmowe, były też makaronowe i wielkie Argonauty, ale nie miałam już na nie wolnej ręki, zakupię w następnym terminie. ^^*~~ Zamarzyły mi się pierogi z dynią, fetą i szałwią, ach!.....
I bought some new pumpkins today, you could see my very first pumpkin of this season in the background of the Suica cape's photos but this one is almost eaten *^v^*). First time in my life I saw several types of pumpkins sold in Polish supermarket, they had Hokkaido, butternut, (and I bought those two), also spaghetti squash and a huge green butternut Argonaut, but I really couldn't carry anymore so I'm going to get back for more next week. I started to dream about the pumkin/feta/sage dumplings!....



Byłam też w alejce z herbatami i nie wyszłam stamtąd z pustymi rękami...
I was also in the tea alley in the shop...




Na swoją obronę powiem, że nie łaziłam tam tak zupełnie bez celu (albo z celem ukierunkowanym egoistycznie na siebie samą... ^^), ponieważ zamierzam włożyć różne ciekawe herbaty do paczek do moich zagranicznych koleżanek, więc rozumiecie, że musiałam przeprowadzić badanie rynku! 
Zieloną herbatę Liptona miałam w planach, więc się nie liczy. *^v^* Cytryna i Mango troszkę mnie rozczarowała, o tyle, że nie wiem dlaczego spodziewałam się mocnego smaku jak u Earl Greya, a tu jest po prostu niezły Cejlon, za to owoce są mocno wyczuwalne zarówno za zapachu jak i smaku. Przy okazji odkryłam, że to jedna z tych herbat, które mogę sobie zaparzyć, schłodzić i będzie idealnym napojem na zimno!
Biały Irving melonowy ze śliwką zaparzony wodą jest średni, ale zaparzony mlekiem (albo z dodatkiem mleka), z łyżką miodu - boski!
To be honest I didn't just go there on a whim but I wanted to do a little research what interesting teas we have because I'm going to prepare the packages for my friends abroad and include some nice teas for Autumn. I already planned to buy the Lipton's Strawberry Cupcake Green tea so here it is. *^v^*Lemon and Mango is a small disappointment but only because I had different expectations towards this tea, I thought about it as a twin sister to Citrus Earl Grey from last post and it's not that strong because it's a Cejlon tea, but the fruits are very present both in taste and smell. It will also be the perfect cold drink fo Summer!White Melon Irving with Plum is okay when made with water, but with milk and a teaspoon of honey - divine! 

I mam nowy kominek do wosków, z Leclerca, za 9 zł. 
Poprzedni kupiłam w Rossmannie, za ok. 10 zł, i jest niedobry - jest chudy i wąski, i tak zbudowany, że nie ma cyrkulacji powietrza w komorze na świecę, w związku z tym trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby wstawić do niego świeczkę w takie miejsce, gdzie daje radę się palić bez natychmiastowego gaśnięcia... 
Ten nowy, nie dość, że jest pękaty to jeszcze ma z jednej strony wycięcie w kształcie trzech listków (oczywiście sfotografowałam tę przeciwną stronę, ech...) dzięki czemu jest dobry przepływ powietrza i świeca pali się bez problemów. 
I also bought myself a new wax warmer for about 3 dollars.The previous one I had was more expensive but it was a crap, it was designed in a poor way, too tall and slim, had no space in the candle compartment for any air to circulate so it was almost impossible to find the right spot for a tealight not to go out. The new one is bulgy which is good and it has a cut out in the shape of three leaves at the other side (of course I took a photo of the opposite side, oh well...), the air can flow easily in and out, and the tealight works perfectly.



***

Postanowiłam dla rozrywki zrobić tag Perfekcyjna pani domu, krążący od jakiegoś czasu wśród vlogerek, które oglądam na youtube. Jaki wiecie, jestem gospodynią domową i mimo, że do perfekcji mi daleko, to mam swoje triki domowe i pola, w których czuję się mocna. *^o^*
Just for fun, I decided to make a Perfect Housewife tag that I found in many videos on youtube. As you may know, I am a housewife, and although I'm faaar from being perfect, I have my tricks and strong fields.

Pytania:

Dwa obowiązki domowe, które lubisz robić w domu.

Bardzo lubię gotować, to żadna niespodzianka. Bardzo lubię jeść najróżniejsze potrawy szczególnie z kuchni japońskiej, koreańskiej czy indyjskiej, a ponieważ nie mogę ich kupić w barze pod moim domem to muszę je sobie sama ugotować. *^o^*
Poza tym, bardzo lubię myć okna, uwielbiam efekt, kiedy brudne szyby stają się przejrzyste i świat widać na nowo! 


Questions: 
Two housechores you like.
I love cooking, it's not a surprise for you. I love eating different foods, especially from the Japanese, Korean or Indian cuisines, and because I cannot buy them in a bar close to my home I have to cook them myself. *^o^* 
I also like cleaning the windows, I love the effect when I look through the freshly cleaned windows and suddenly the world is pretty again!

Dwa obowiązki domowe, których nie lubisz robić w domu.

Nie znoszę myć naczyń! A ponieważ nienawidzę naczyń w zlewie, to zmywam często. Mam suchą skórę na dłoniach i ciągle muszę je kremować, kremy do rąk są najczęściej kupowanym kosmetykiem w naszym domu! (nie, nie są to wbrew pozorom szminki... *^w^*). Bardzo żałuję, że nie mam zmywarki, ale po prostu nie mamy na nią miejsca w kuchni, więc siłą rzeczy muszę zmywać ręcznie. Raz na jakiś czas próbuję zmywać w rękawiczkach, ale ja po prostu nie umiem, muszę dotykać naczyń gołymi rękami żeby mieć pewność, że są porządnie umyte.
Poza tym, nie przepadam za prasowaniem, Robert sam sobie prasuje koszule, bo oboje wiemy, że on zrobi to lepiej!


Two housechores you don't like. 
I hate washing the dishes! And because I hate having any dishes in the sink I wash them quite often. My skin on hands is dry and I keep moisturizing it all the time, hand creams are the most often bought cosmetics in our home, seriously! (I know you thought it was lipsticks, but no... *^w^*). I really regret not having a dishwasher but I just don't have space for it, our kitchen in microscopic. Once in a while I try to do the dishes with the gloves on but I just cannot do it, I have to touch the plates with my bare skin to know they're clean. 
I also don't like ironing, Robert irons his shirts himself because we both know he's much better at this that I'd ever be!

Czy lubisz gotować? Jeśli tak to jaka jest Twoja popisowa potrawa?

Uwielbiam gotować! I wydaje mi się, że jest sporo takich potraw, które mi się fajnie udają. Lubię eksperymentować i próbować odtwarzać dania, które jadamy poza domem. Największym komplementem jest stwierdzenie mojego męża, że nie ma po co wychodzić na obiad do restauracji, skoro ja ugotuję smaczniejszy!... *^o^*


Do you like cooking? What is your specialty?
I love cooking! And I think there are many dishes I can cook well. I like to experiment and to try to recreate the dishes we eat in restaurants. The biggest compliment I've heard were the word from my husband who said that there's no use in going out to eat because I can cook better food!... *^o^*

Podziel się dwoma trikami a'la Perfekcyjna Pani Domu

Trik nr 1 to ułatwienie w zmywaniu - zawsze od razu po nałożeniu obiadu na talerze zalewam wodą opróżnione garnki i patelnie, potem zmywanie jest o wiele łatwiejsze, nie trzeba niczego skrobać gąbką czy zostawiać do namaczania na później.
Trik nr 2 to przywyczajenie chomika - staram się zawsze mieć w domu pewne podstawowe produkty, które pozwalają mi coś na szybko ugotować jeśli znienacka przyjdą goście albo najdzie nas ochota na jakieś danie, czyli jajka, masło, śmietana, mąka, cukier, sól, ryż, makaron, takie żelazne racje. 


Two housewife tricks 
Nr 1 - when I put the food on the plates and I have empty frying pan or pots, I always fill them up with water immediately, the washing up is much easier later on.Nr 2 - I am a hoarder, I always try to have an extra supply of basic ingredients like eggs, butter, cream, flour, sugar, salt, rice, pasta, ect. I can use them for some dish for an unexpected guests or when we don't feel like going out shopping.

Wymień dwóch ulubieńców pani domu

Po pierwsze, butelka z płynem do mycia naczyń z pompką. Była kiedyś taka limitowana seria butelek płynu Pur ale szybko zniknęła ze sklepów, firma najwyraźniej zorientowała się, że mocno spadła im sprzedaż z powodu tej pompki! Dlaczego? Płyn do naczyń dozowany pompką wystarcza mi na 3-4 razy dłużej niż płyn wylewany na gąbkę bezpośrednio z butelki, poza tym nie muszę mokrą ręką podnosić ciężkiej śliskiej butelki, pompka to wielka wygoda i przekładam ją od lat do kolejnych butelek (na serio, mam ją już około 4 lat!)
Po drugie, wysoka patelnia z grubym dnem kupiona w Lidlu - jest idealna zarówno do smażenia, jak i duszenia potraw w sosach, nic się na niej nie przypala, błyskawicznie się myje. 
List two housewife's favourites 
First, a washing up liquid with a pump. We had a limited edition of such bottles about 4 years ago and I was transfering the pump to new bottles ever since. Why? I've been using up 3-4 times less liquid than before when I had a normal bottle, and using the pump when your hands are wet and slipper is much easier that lifting a heavy bottle and squirting the liguid onto a sponge.
Second, a high walled frying pan with a thick bottom I bought in Lidl. I use it for frying and stews, nothing burns on it, it can be cleaned easily.

Mieszkanie czy dom?

Kiedyś marzyłam o domu, ale od kilku lat widzę siebie tylko w mieszkaniu, w dużym mieście, najchętniej na najwyższym piętrze wieżowca.


A flat or a house?
In the past I used to dream about the house but for a few years now I only see myself in a flat, in a big city, on the top floor of some skyscraper.

Kto prowadzi budżet domowy?

Budżet prowadzę ja, mój mąż nie chce się do tego dotykać, tylko kiedy wychodzi spotkać się z kolegami pyta, ile może wydać. Kiedy przychodzi pensja, płacę wszystkie rachunki i wtedy wiem, ile mam funduszy na wszystko inne do końca miesiąca. Kiedyś nie byłam taka porządna i wydawaliśmy na luzaka sporo pieniędzy tuż po pensji, a potem żyło się z karty kredytowej... Był to beznadziejny system i  cieszę się, że zmieniłam podejście do zarządzania funduszami. *^v^*
Who's in charge of the house budget?Me, and my husband doesn't even want to know about it, he only asks for some money when he goes out with friends for a beer. When we get the payment I first pay all the bills and then I know what's left for anything else (food, entertainment, clothes, ect). I wasn't like that before and we used to spend a lot just after the payment day, living on credit cards for the rest of the month, and it wasn't the best system... *^v^*

Pedantka czy bałaganiarz?

Gdzieś pomiędzy, chociaż raczej pedantka, nie znoszę rzeczy nie na swoich miejscach, rozjechanych poduszek na kanapie, naczyń w zlewie. 
Pedantic person or messy person? 
Somewhere in between, although with pedantic tendencies. I hate things not in their places, messy pillows on the sofa, dishes in the sink.

Jak wyglądałby Twój wymarzony dom?

Byłoby to wysokie mieszkanie o dużych wolnych przestrzeniach i wielkich oknach, z balkonem albo tarasem, wysoko ponad miastem i koniecznie w dużym mieście. Wnętrza byłyby niezagracone (nie znoszę bibelotów i durnostojek), czyste linie nowoczesnych mebli i mała gama dużych plam kolorystycznych (białe ściany, meble czarne i czerwone, stal, szkło). Łazienka oczywiście japońska, z wet-roomem z prysznicem i obok wanną. I koniecznie musiałabym mieć osobne pomieszczenie na garderobę!
Your dream place to live? 
It would be a high apartment with big free spaces, huge windows, a balcony is a must. High above the city and in a big city for sure. The rooms would be spacious and uncluttered (I just hate all those bits and bobs everywhere on the shelves...), clean lined modern furniture and one colour toned palletes (white walls, black and red furniture, steel and glass). Of course Japanese bathrrom with wetroom shower and a bathtub. And a walk in wardrobe is a must!

Tradycja wyniesiona z domu, którą praktykujesz do dziś?

Kiedyś praktykowałam tradycję, z której Robert śmieje się do dzisiaj... - w każdą sobotę gotowałam gar rosołu. *^o^* Tak się robi w domu moich rodziców, to musi być rosół na wołowinie i kurczaku, z włoszczyzną, cebulą opaloną nad gazem i kawałkiem kapusty włoskiej, zjada się go z cienkim makaronem a mięso na drugie danie z kartofelkami i surówką, a następnego dnia na jego bazie gotuje się zupę pomidorową. *^v^* Rosół to była pierwsza potrawa ją ugotowałam po powrocie z Japonii! I gotuję ją na jutrzejszy obiad.
Tradition that you have from your parents's home 
When I left home I used to cook broth every Saturday for some time... Robert was even making fun of me because f that! *^o^* Just like in my parents's house, I put beef and chicken into the pot, added cold water, cooked for some time, then added vegetables, onion browned on the stove and a piece of Savoy cabbage, cook on small heat for a long time. We used to eat the broth with thin noodles and the meat was for a second course with potatos and a salad. And on the next day I turn the broth into a tomato soup. This dish was the first one I made after coming home from Japan and I'm cooking it tomorrow, too!


Tyle o mnie, chciałabym, żeby na te pytania odpowiedziały:

- świeżo upieczona kura domowa Yarn Ferret
MaroccanMint
Squirk

(oraz inne Czytelniczki, jeśli mają ochotę, zostawcie mi link w komentarzu do Waszych odpowiedzi na blogach albo podzielcie się swoimi trikami w komentarzu do tego wpisu)
These are my answers and I'd like to ask three of my friends to do this tag! If any of you want to join the fun please answer the questions on your blogs and leave me the link in the comment or just share your tricks in the comment to this post.

Wednesday, October 01, 2014

Dzierganie i Czytanie

"A czemu nie ma jeszcze Suici na blogu?" zapytał niedawno Robert, co mi przypomniało, że wciąż zapominam Wam pokazać mój najśmieszniejszy japoński suwenir.
Powtarzalną tradycją się stało, że będąc w Japonii kupuję sobie coś z logo karty Suica - jej maskotką jest pingwin. Poprzednim razem kupiłam plastikowy pokrowiec na kartę, który mi pasuje na warszawską kartę miejską. A tym razem poszłam o krok dalej i przywiozłam sobie pelerynkę z kapturem w kształcie głowy pingwina! *^o^*
"And why isn't your Suica on a blog yet?" asked Robert and he was right, I forgot to show you my funiest Japanese souvenir.It's a tradition that when in Japan I buy some gadget with a Suica card logo on in, a penguin is its mascot. Last time I bought a plastic card holder that fits on my Warsaw bus card. This time I went crazy and got myself a cape with a penguin head hood! *^o^* 



Wbrew pozorom (nieokreślona cienka tkanina) narzutka ociepla i czasami zupełnie wystarcza, żeby zabepieczyć ramiona przed chłodem. Z tymi czerwonymi zakolanówkami wyglądam tu raczej jak bocian, niż jak pingwin! *^v^*
Contrary to what one might think (it's made from some strange thin fabric) it's quite warming and sometimes it's enough to cover my shoulders and keep them from the cold. Wearing those red overknee socks I looked rather like a storck, no a penguin! *^v^*


(W tym roku, tak samo jak i w zeszłym, kupiłam sobie też torbę w biało-granatowe paski, chyba mam dwie japońskie tradycje! ^^*~~)
(This year, as I did last time, I also bought myself a white/blue striped bag, it seams I have two Japanese traditions! ^^*~~)
***

Uruchomiłam niedawno piekarnik i zainaugurowałam powakacyjne pieczenie bułkami z ziemniakami. Dodatek gotowanego ziemniaka ma przedłużać świeżość i muszę Wam powiedzieć, że rzeczywiście coś w tym jest. Bułki mocno rosną i położone na blasze za blisko siebie (3 cm między bułkami) podczas wyrastania przytulają się do siebie i nie rosną tak mocno w górę, bo bułki-sąsiadki trzymają je na dole... Następnym razem będę je piekła na dwóch blachach, zostawiając tyle miejsca, żeby każda bułka miała swoją przestrzeń dookoła. Część zamroziłam na później, i kiedy wyjmuję je wieczorem z zamrażarki to rano mamy świeże bułki na śniadanie. Polecam!
I started baking season again after holidays and the first thing I made were the buns with potatoes. The addition of the cooked potato is supposed to keep them fresh longer and I can tell it may be true. The buns grow a lot on a baing tray so next time I'm going to place them on two trays, leaving a lot of free space around each bun. This time they hugged to one another and the ones in the middle didn't grow up as much as the ones on the outside, because they were kept downwards by the neighbours. I put some of them in the freezer for later and when I take them out in the evening, till morning we have fresh buns for breakfast. I recommend them!



Z okazji jesieni robiłam sobie też mały zapas nowych herbat smakowych, ja pijam ogromne ilości herbaty w najróżniejszych odmianach i zawsze jestem chętna do spróbowania nowych smaków. Earl Grey cytrusowy jest booooski! *^o^* Indian Chai lubię z mlekiem, a Jagodową Muffinkę chciałam już od dawna spróbować. Po zaparzeniu cała kuchnia pachnie mi świeżo upieczonymi muffinkami, na serio! I jest coś z tej muffinki również w smaku, a to rzadkość, przeważnie mocno pachnące herbaty smakują po prostu - herbatą. Jest jeszcze wersja zielona herbata o smaku Truskawkowej Muffinki, kupię następnym razem.
Because Autumn is definitely here I bought some new teas. I drink litres of teas everyday and I love different types and tastes, always happy to try something new. Citrus Earl Grey is just divine! *^o^* I love Indian Chai with milk and as for the Blueberry Muffin Black Tea, I wanted to try it for some time now. When I made myself a cup the whole kitchen was filled with blueberry muffin smell, seriously! And there's even the taste of the muffin in the tea, which isn't that obvious, the teas with interesting scents often taste just like a normal tea, and that's not the case. I've seen another muffin version in the shop, the Strawberry Muffin Green Tea, my next purchase for sure!




***

I na koniec, postanowiłam przyłączyć się do akcji u Maknety - Dzierganie i Czytanie. *^o^*
Miałam ostatnio długą przerwę w lekturach, bo na wakacje nie zabrałam ze sobą niczego do czytania... Raz, że lecieliśmy samolotem i każdy gram bagażu był cenny, więc nie było mowy o targaniu tradycyjnych książek. Ale nawet mając kilka pozycji w telefonie (który służy mi za czytnik e-booków) byłam tak zajęta albo (wieczorami) zmęczona, że nawet nie myślałam o czytaniu.
Ale po powrocie od razu pobiegłam do biblioteki i wróciłam z trzema książkami, jedną z nich już moge polecić, chociaż jestem dopiero w połowie. *^v^*
Last but not least, I decided to join Makneta's Reading and Knitting. *^o^*I've had a long reading break recently, because I didn't take any books with me on holidays. First, we travelled by plane and every gram of baggage was valuable so there was no way I'd take heave paper books. And even having some books on my mobile (which I use as a reader) I was so busy or (in the evening) tired that the last thing on my mind was reading a book.But after coming back home I went to the library and returned with three books, the first one I can already recommend even if I'm only in the middle of it.



"Trzynasta opowieść" Diane Setterfield ma coś, za co uwielbiam książki - każdy kolejny rozdział pozostawia drgające we mnie pytanie "Co będzie dalej?!....." i książka nie pozwala mi się tak łatwo odłożyć na nocny stolik. *^-^*~~~ Poza tym, jest to opowieść o pisarce i córce antykwariusza, o miłości do książek, historia z dreszczykiem i tajemnicą, a wszystko dzieje się w Anglii i ten angielski klimat czujemy w trakcie całej opowieści. 
Na drutach bardzo odgrzewany sweterek sprzed kilku miesięcy - Wiatraczki, któremu brakowało rękawów. Coś czuję, że za przykładem MaroccanMint będę lada dzień płakać "Dlaczego mam tak długie ręce?...."...... *^o^* Nie, no ręce mam zwyczajnej długości, ale wiecie, jak te rękawy się zawsze dłużą w robocie, może zrobię je do łokci? Albo 3/4? Zobaczymy, jak mi pójdzie, na razie wciągnęłam się w serial "Magda M." a przy nim całkiem nieźle się dzierga!
"The Thirteenth Tale" by Diane Setterfield has something I love in books - every chapter leaves me with a question fluttering somewhere inside me - "What is going to happen next?!....", and the book doesn't allow me to put it away on the bedside table so easily. It's a story about a writer and an secondhand bookseller's daughter, about love for books, a gothic story with a suspence and mystery, it all takes place in England and this English countryside atmosphere is present in every single moment. On the needles I have a cardigan started months ago that was only missing the sleeves. At the moment the first one grows pretty fast but I may start to whine about my long hands any minute now... (Okay, my hands are not unusually long, but knitting sleeves is always so boring and takes so much time... *^v^*). Anyway, I started to watch a tv series on Polish tv and it's a good companion for knitting.