Wednesday, December 13, 2017

Grudniowe wietrzenie

Wietrzymy bloga!
Gdzie byłam, jak mnie nie było? 
Tutaj! *^V^*
Na przykład robiłam na drutach.
Let's let some air into this blog, shall we?
Where was I when I wasn't writing anything?
Here! *^V^*
Knitting, for example.


Zaczęłam dziergać Biankę, używam Dropsowej Flory w kolorze 9 Ametyst a ponieważ pracuję na drutach 3,5 mm to trochę mi się zejdzie. Sam sweter jest dość prosty w wykonaniu, na razie po zrobieniu karczka mam przed sobą dużo prawych i lewych oczek, i dodawania oczek na raglanowe rękawy. 
I started to knit Bianka, using the Drops Flora in nr 9 Amethyst, and because I've been working on 3,5 mm needles it will take me some time to finish. After making the small neck piece there isn't much excitement now, with knit and purl stitches and increasing for raglan sleeves.

Poza tym, czytałam.
 W oka mgnieniu połknęłam dwie powieści Natsume Soseki "Wrota" oraz "Światło i mrok", która jest niestety powieścią nieukończoną (autor zmarł w trakcie jej pisania). Wcześniej czytałam "Sedno rzeczy" i "Jestem kotem" tego autora i mogę śmiało powiedzieć, że jest on aktualnie moim ulubionym japońskim pisarzem. Sposób, w jaki przedstawia realia życia w Tokio na początku XX wieku jest magiczny a każda z jego powieści skupia się na stosunkach międzyludzkich i pokazuje uniwersalne prawdy, aktualne również w dzisiejszych czasach.
 Jak już skończyłam z Sosekim, to przyszła pora na początek XX wieku w Warszawie (i Zakopanem, i Poznaniu) Kalinowskiego - szybko rozprawiłam się z książkami "Śmierć frajerom" i "Śmierć frajerom. Złota maska", i właśnie zaczynam trzecią część cyklu, bardzo polecam! Przed nią zrobiłam sobie szybkie interludium pod postacią "Roku magicznego myślenia" Joan Didion - książka opowiadająca o trudnym temacie śmierci bliskiej osoby.
 Na czytniku mam teraz "American Gods" Neila Gaimana, kilka lat temu czytałam ją po polsku a teraz odświeżam sobie wersję angielską w oczekiwaniu na kolejny sezon serialu. Natomiast audiobook towarzyszący mi w trakcie biegania po mieście to wciąż "Zły" Leopolda Tyrmanda w mistrzowskim czytaniu Adama Ferencego. 
Also, I've been reading a lot.
 I quickly read two books by Natsume Soseki "The Gate" and "Light and Dark" - this one is an unfinished book, the author died when he was writing it unfortunately. I read two more books by Soseki before, namely "Kokoro" and "I am a Cat", and right now he is my favourite Japanese author. The way he writes about the life in Tokyo at the beginning of the XX c. is magical, and each of his novels talks about human relationships and is very accurate even nowadays.
 When I finished those two, it was time for Grzegorz Kalinowski and his books about Warsaw at the beginning of the XX c. I devoured two first books from the series and just started to read the third one, with a quick break with Joan Didion's "The Year of Magical Thinking" - a book dealing with a difficult topic of a death of a loved one. 
Last but not least, on my ebook reader I have "American Gods" by Neil Gaiman - I've read it a few years ago in Polish but now I wanted to refresh my memory waiting for the second season of the tv series based on it. And finally, while doing errands I've still been listening to audiobook "The Man with White Eyes" by Leopold Tyrmand.




Na początku grudnia mój mąż miał urodziny i upiekłam dla niego tort. Plany miałam ambitne, ale niestety puchata rzeczywistość wtrąciła swoje trzy grosze... Najpierw upiekłam biszkopt, który zostawiłam na blacie kuchennym do wystygnięcia, a sama poszłam do sklepu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po powrocie zastałam wyjedzoną na biszkopcie dziurę!.... Wyraźnie widać było ślady po kocich zębach chociaż wszystkie koty zamieszkujące ten dom stanowczo zaprzeczały, jakoby brały udział w tym niecnym procederze i oczywiście nie widziały, kto to zrobił!... 
Musiałam zatem ściąć górną warstwę biszkopta, więc tort wyszedł mi niższy niż planowałam. Do przełożenia blatów użyłam plasterków banana i kajmaku a całość pokryłam masą z ubitego masła, cukru pudru i serka mascarpone. Dekoracją były winogrona i liście melisy, a podobieństwo do ciasta banofee pie jak najbardziej zamierzone. Następnym razem zamiast banana użyję wiśni albo pestek granatu, bo wszystko było mocno słodkie bez kwaskowego akcentu. W każdym razie, tort wyszedł może niepiękny, ale smaczny i zniknął bardzo szybko. ^^*~~
At the beginning of December my husband had his birthday and I made a cake for him. I had ambitious plans, ruined a bit by a pair of fluffy creatures.... First I made a cake base, which I left to cool down and went to the shop. When I came home I found out that some purring monster ate a hole in the top layer!... All the cats living in this house denied any knowledge of that of course!
So, I had to cut off the top part of the cake and it turned out smaller than I planned. I layered it with condensed milk turned into toffee and banana slices, and I covered everything with whipped butter/sugar/mascarpone cream, with grapes and Melissa leaves as a decoration. Yeah, the resemblance to the banofee pie was intentional. Next time I'd use cherries or pomegranate instead of banana to add some sour element. Anyway, it was tasty and disappeared in no time. ^^*~~




Oprócz pieczenia gotowałam też inne rzeczy.
Najpierw była ryba w tikka curry, w domowej paście tikka - było mi łatwiej zrobić ją ze składników podstawowych niż iść do sklepu po słoik gotowej pasty... ^^*~~
Apart from baking I was also cooking other stuff.
Like tikka curry fish, with homemade tikka paste - seriously it was easier for me to make the paste from scratch from the ingredients I had at home than to go to a shop and buy the jar... ^^*~~
 



A potem mąż poprosił o tonkotsu ramen, no to ugotowałam. *^v^* Esencjonalny bulion z dodatkiem boczku chashu i ajitsuke tamago. Wykonanie jest naprawdę proste, wymaga tylko czasu. Ugotowałam bulion z połowy składników i oczywiście nadal wyszedł mi wielki gar, ale to przecież nie problem, takiego bulionu można użyć jako baza do najróżniejszych zup, sosów albo do risotto.
Then Robert asked me to make tonkotsu ramen, so I did. *^v^* I made this broth with chashu pork and ajitsuke tamago. It's easy to make, it only takes time. I used half the amount of the ingredients for the broth and I still ended up with a huge pot full of liquid, but that's okay since you can use it as a base for other soups or sauces, or even add it to a risotto.




Dwa dni później jedliśmy taki zestaw - makaron ramen w bulionie z dodatkiem wakame, a do tego warzywa i krewetki w tempurze. *^v^*
Two days later we ate the broth with ramen noodles and wakame, and some vegetable and shrimps tempura on the side. *^v^*




A propos futrzastych stworów, w siódmym miesiącu swojego życia koty kwitną! ^^*~~
Są już wykastrowane, po wszystkich badaniach (felv/fiv negatywne), a wszystko co robią robią na 200% - jedzą, bawią się, rosną (ważą już po 3 kilo każdy!), słodzą się ze wszystkich sił! (Tak powiedziała pielęgniarka, która przyniosła nam koty do recepcji po zabiegu, "dwa najsłodsze koty na świecie!"...^V^*~~)
Talking about the furry creatures, in the 7th month of their live's they thrive! ^^*~~
They've been castrated last week, had all the blood tests (felv/fiv negative) and all they do they put 200% into it - whether it's eating, playing, growing (they're 3 kilos each now!), being the sweetest cats in town! (That's what the nurse said when she was carrying them out to us after the procedure, "the sweetest two cats in the world!"... ^V^*~~)





Tyle ode mnie na dzisiaj, teraz idę pogłaskać koty i zaplanować ciasta na święta, trzymajcie się ciepło i do następnego wpisu! ^^*~~
That's all from me today, I'm going to hug my cats now and plan some Christmas cakes I'm going to bake, keep warm and see you next time soon! ^^*~~

Tuesday, November 28, 2017

November, go away!

Listopad mi się nie podobał. Na serio. Był raczej fatalny. 
Uciekła mi wena do szycia, niby chodzą mi po głowie pomysły, ale nic takiego, co by mnie porwało do siadania do maszyny. Jakoś mi ostatnio nie po drodze z malowaniem, niby na początku miesiąca powstało kilka ryb ale im dalej tym trudniej mi było znaleźć czas, żeby usiąść do akwareli. Do tego nałożyło się kilka nieprzyjemnych sytuacji życiowych i już mam powody, żeby nie znosić listopada!...
Za to wydziergałam sweter. ^^*~~
I didn't like November. Seriously. It was rather awful.
I lost my sewing zeal, I had some ideas but nothing made me want to run to the sewing machine. I somehow couldn't find the time and will to paint,  I created some fish paintings at the beginning of the month but then I found it more and more difficult to sit down and paint. Also there were several unpleasant life situations this month and I have many reasons to hate November...
But I knitted a pullover. ^^*~~




To jedyna czynność rękodzielnicza, do której siadałam z zapałem i wciąż ten zapał w sobie czuję, mam plany na kolejne dwa projekty tylko muszę poczekać na włóczkę!
That was the only craft I loved this month and I still feel the knitting inspiration, I have two new projects planned and only need to buy the yarn!
 



A sweter wydziergałam ze... swetra. Tak, można się śmiać, ale po raz drugi przerabiałam Air Force. Najpierw był niby-oversizem, ale mi się nie podobał, więc przedziergałam go prawie w 80% zbliżając go do ciała. Niestety, taka wersja też mnie nie zachwycała... Po prostu to nie był ten model do tej włóczki! Ale ostatnio całkiem przypadkiem trafiłam na pomysł idealny i szybciutko powstał Air Force Rug.
I made this pullover from a... pullover. Yes, you can laugh but I re-knitted the Air Force for the second time. First, it was an almost-oversize sweater but I didn't like it like that, so I changed about 80% of it to make it more fitted. Unfortunately I didn't like the second version either... It just wasn't a good model for that yarn I guess. But recently I found the perfect pattern and I quickly made Air Force Rug.




Wzór jest darmowy i można go ściągnąć tutaj, autorką jest Junko Okamoto. Dziergamy od góry bezszwowo, co tygrysy zazwyczaj lubią najbardziej. Model ma wrabiany motyw, ale ja z niego zrezygnowałam, bo naszło mnie na totalnego zwyklaka-szaraka, potrzebowałam czegoś luźnego i miękkiego do otulania się. 
The pattern is free and can be taken from here, the author is Junko Okamoto. We make it top down without seaming which is what most of us love in knitting sweaters. It has the colourwork pattern but I decided I just need a big grey soft rug without ornaments so I omitted that part.




Z dumą oświadczam, że nareszcie udało mi się zrobić mojego pierwszego oversize'a! *^V^*
Let me proudly say I made my first ever oversize sweater! *^V^*
 



Zużyłam 6 motków Drops Air. Rozważałam, czy nie dokupić jeszcze jednego motka, żeby stał się jeszcze większym kocykiem, ale po wykończeniu ostatnich kawałków uznałam, że sięga mi on wystarczająco nisko poza talię i mam dłuuuugie rękawy do ocieplania dłoni. 
I used 6 skeins of Drops Air. I thought about buying one more skein to make it even bigger but in the end I decided it's long enough and it has the best long sleeves that can hide my hands.




Sweter jest bardzo sprytnie modelowany rzędami skróconymi metodą japońską (bez owijania, uważam, że jest lepsza bo daje ładniejszy efekt na dzianinie), dzięki czemu tył jest dłuższy i robi się ładny podkrój szyi. 
The shaping is done by the Japanese short rows method which is better than the traditional one in my opinion because it gives a nice looking fabric (no wrapping needed). The effect is the longer back and the nice neckline.
 



Moje modyfikacje: ponieważ dziergałam na drutach 5 mm zamiast 5,5 mm, żeby uzyskać odpowiednią próbkę dodałam do początkowych 70 oczek jeszcze 14 oczek. Przerobiłam 17 z 23 rzędów sekcji 8, dzięki czemu pachy swetra nie są bardzo obniżone. No i oczywiście zrezygnowałam z wrabianego wzoru.
My changes: because I used 5 mm needles instead of 5,5 mm, in order to have the correct size I added 14 sts to the initial 70 sts you start with. I only made 17 out of 23 rows of section 8, that's why pullover's armpits and not very low. And of course I decided to make it plain.
 



W planach mam kolejne dwa oversize'y i zaczynam, jak tylko włóczka trafi w moje ręce, czyli pewnie w przyszłym tygodniu. *^v^*
Strasznie się cieszę, że listopad jest już na ukończeniu. Na grudzień patrzę z nadzieją na pozytywne zmiany i lepsze nastroje, czego i Wam życzę!
As I mentioned before, I already have two more oversize pullovers in my plans, I want to start as soon as I get the yarn which will probably be next week. *^v^*
I'm very happy November is practically over. I'm looking forward to December, some positive changes in my life and better moods, which is what I wish to all my dear readers!

Acha, może jakieś koty na koniec, żeby oprócz swetra był jakiś puchaty akcent na zakończenie wpisu! *^O^* Koty rosną jak na drożdżach, bawią się jak szalone, śpią jak kamień i ogólnie mamy wszyscy wiele radości!
Oh, and maybe some cats to sum up and finish with a fluffy accent (apart from the fluffy pullover! *^O^*). Cats are doing fine, growing, playing, sleeping and generally having a lot of fun.


 
 
 
 

Friday, November 10, 2017

Ala Pastor

Pamiętacie, jak polecałam Nachos Al Pastor? Było smacznie, ale ponieważ od tamtego czasu prawie zrezygnowaliśmy z jedzenia mięsa, postanowiliśmy zrobić wersję bezmięsną, ale nie chcieliśmy używać ani seitana, ani chlebowca, ani ekstrudentów sojowych, żadnego udawanego mięsa. Oparłam się na oryginalnym przepisie, z modyfikacjami, ilość wystarcza na leciutki lunch dla dwóch godomorów. ^^*~~
I recommended Nachos Al Pastor some time ago. It was great but since then we almost stopped eating meat so we decided to make a vegetarian version. But we didn't want to use neither seitan, not jack fruit, nor soy fake meat. I used the original recipe, with modification, the amount is enough for a light lunch for two hungry people. ^^*~~



Najpierw robimy sos - do blendera wrzucamy: 
- 300 ml soku wyciśniętego z jabłek (w oryginale jest sok ananasowy z puszki, ale nie miałam)
- 1/2 siekanej białej cebuli
- 1/2 puszki chiles w adobo (do dostania w supermarketach)
- 2 Ł papryki achiote w proszku 
- 3 ząbki czosnku
- 1/2 ł kminu
- 1/2 ł oregano
- 1/2 ł soli
First, we make the sauce, into the blender goes:
- 300 ml of pressed apple juice (there is pineapple juice from the can in the original recipe, but I forgot to buy it)
- 1/2 chopped onion
- 1/2 can of chiles in adobo
- 2 Ł of achiote pepper powder
- 3 cloves of garlic
- 1/2 ł cumin
- 1/2 ł oregano
- 1/2 salt


Wychodzi nam ilość, która wystarczy na 3 gotowania, tak więc: na patelnię wysypujemy odcedzoną kukurydzę z czerwoną fasolą (1 puszka) i dolewamy 1/3 sosu. Spróbować! Dodajemy 50 ml śmietany, jogurtu lub ayranu, jeśli całość wydaje nam się zbyt ostra. Smażymy mieszając, aż płyn się zredukuje.
We get the amount suitable for three cooking portions, so: in the pan place 1 can of mixed sweet corn and red beans with 1/3 of the sauce, and fry till reduced. Have a taste! If it's too hot for you, add 50 ml of cream, yoghurt or ayran.


Wykładamy na blachę ulubione nachos (1 opakowanie) lub robimy sami nachosy z pokrojonych placków kukurydzianych. Na nachosy wykładamy podsmażoną kukurydzę z czerwoną fasolą i sosem, posypujemy ok. 80 g tartego cheddara i zapiekamy do zrumienienia sera.
Heat the oven (grill) and place one bag of nachos (or you may make your own nachos from the corn tortillas). Pour the corn/beans mixture on the nachos and grate about 80 g of cheddar cheese over it. Bake till the cheese melts.




Podajemy z salsą (posiekane: pomidor, cebula, chilli, sól/pieprz, oliwa), kawałkami dojrzałego awokado, sokiem z cytryny i dużą ilości kolendry. Mogą też być kawałki ananasa z puszki, jeśli zużyliście sok, chociaż mąż protestuje, że wtedy byłoby za słodkie. Uprzedzam, że to jest takie dobre, że zawartość blachy znika w tempie zastraszającym i ma się ochotę dorobić kolejną i kolejną porcję! *^V^*
Serve with salsa (chopped: tomato, onion, chilli, salt/pepper, olive oil), pieces of ripe avocado, lemon juice and a good handful of coriander. You make add pieces of canned pineapple if you used the juice but my husband says it might be too sweet. Let me warn you, you'll eat it in no time and will fight over each spoonful, and you'll want to make more and more of it! *^V^*




Tyle na dzisiaj, bo idę oglądać mecz! ^^*~~
That's all for today, I'm going to watch soccer now! ^^*~~

Saturday, November 04, 2017

Zrobiłam masło. I sweter.

Na koniec wpisu jest o maśle, więc jak kogoś nie interesują udziergi, to zapraszam poniżej. *^v^*
There is butter at the end of the post, so if you're not interested in knitting just go straight there. *^v^*




Skończyłam Pasiastego Redy.
I finished the Striped Redy.




Tak samo jak poprzednią wersję, tak i tę noszę na prawą stronę, oryginał jest noszony lewą stroną na wierzch. Tym razem postawiłam na paski i wykończyłam resztki różnych włóczek, z których potrafię zidentyfikować jasnoszarą Ice Yarns Wool Deluxe Color i grafitową Yarn Art Wool, inne to motki bez metek, czasami trzymane pojedynczo a czasami podwójnie, co dało mi w dolnej części swetra wyraźny melanż. Dziergałam na drutach 5 mm a ściągacze na 4 mm.
Just like the previous version, I wear this one on the right side, the original is worn on the left side. This time I decided to choose stripes and I used up different leftover yarns, I can identify only light grey Ice Yarns Wool Deluxe Colour and graphite Yarn Art Wool, the rest had no labels. Sometime I used the single thread and sometimes I held them doubled, like with the bottom parts of the body and sleeves which gave me the nice melange effect. I used 5 mm needles for the knit parts and 4 mm for the ribbing.



Lubię ten model za niesamowitą wygodę, za szalowy kołnierz, który można układać na różne sposoby a sam wzór za przejrzystość opisu, tu nie można się pomylić a dzierganie idzie szybko i przyjemnie. *^o^*
I like that model for its comfort, for the cowl neck that can be worn in many ways, I like the pattern for being very well written, you just cannot go wrong with it, it's a quick and nice knitting. *^o^*





Pojawiły się głosy nawołujące do pokazania płaszcza, no to pokazuję. Adina Coat z marki By Insomnia, wełna 100% (plus podszewka z poliestru z wiskozy, koryguję bo jeszcze raz popatrzyłam na metkę! ^^), w kolorze antracyt.  Zupełnie zwyczajny, szary, nie wcięty w talii, kompletnie nie "mój", ale... jest wygodny jak druga skóra, przytulny jak kokon, lekki jak piórko a grzeje jak rozpalony kominek, i nie chcę z niego wychodzić do wiosny! *^V^*~~~ 
There's been demand for the coat I bought so here it is - Adina Coat from By Insomnia, 100% wool (and viscose lining ^^), in anthracite. It's absolutely average, ashen, not fitted in the waist, completely not my style, but... it's as comfy as a second skin, cosy like a cocoon, light as a feather but warm as a fireplace and I don't want to leave it till Spring! *^V^*~~~





***

A teraz o maśle. 
Rozmawiałam ostatnio z koleżanką na temat cen masła i przypomniałam sobie, że kiedyś znajoma napisała, że sama robi, że śmietany.
No to postanowiłam zaeksperymentować - kupiłam 3 op. śmietany 30% President po 350 g każdy, bez karagenu stabilizującego, w Leclercu zapłaciłam 4,69 zł za opakowanie, w sumie 14,07 zł.




Użyłam miksera KitchenAid i ubijaczki do bitej śmietany, mikser pracował dokładnie 15 minut na biegu nr 6. Do śmietany zgodnie z zaleceniem znajomej dołożyłam płaską łyżeczkę soli, ale następny razem dam mniej albo pominę, bo jest mocno wyczuwalna.
UWAGA: PILNOWAĆ!!! 
Śmietana najpierw się ubija na sztywno, potem lekko się rozrzedza, a potem nagle i nieoczekiwanie sruuuuu!... - kula masła zostaje na ubijaczce, a maślanka chlapie po kuchni!.....*^w^*




Wyszło tak: z 1050 g śmietany 30% President wyszło mi 380 g masła i 0,6 l maślanki.
Kosztowo wyszło tak - śmietana to koszt 14,07 zł (koszt prądu za 15 minut pracy miksera to 4 grosze, więc nie wliczam ^^), czyli za 200g kostkę zapłaciłam 7,40 zł, no i mam w tej cenie dodatkowo pół litra maślanki, w sklepie zapłaciłabym za nią ok. 1,7 zł, czyli bez maślanki mam kostkę masła za ok. 5,8 zł. ^v^
Wiem, można taniej, ale jeśli nie muszę, to nie kupuję śmietany z dodatkami typu karagen, żelatyna, itp, itd. Smak masła jest boski, a maślanki jeszcze lepszy, dodatkowo masło mimo, że stoi w lodówce to jest smarowne. Coś czuję, że teraz w naszym domu wzrośnie spożycie chleba z masłem!... ^^*~~ 
Recently I talked with a friend about the prices of butter in Poland (way too expensive!...) and I remembered that another friend makes her own butter from the cream. So I bought 1 l of good quality 30% fat cream and using the KitchenAid mixer I made my own butter too. *^v^* It was easier that I thought, just 15 minutes of beating (be careful at the end because it's cream first, then whipped cream, and then suddenly it's butter ball on the whisk and buttermilk splashing all over the kitchen!...). The butter is delicious, it can be used on a piece of bread even after being taken out from the fridge and I also got over half litre of great buttermilk. Everything turned out cheaper that store bought butter. I think we will start to eat more sandwiches from now on!... ^^*~~

Thursday, November 02, 2017

43 and kicking



Tak, to ten dzień w roku, we wtorek skończyłam czterdziesty trzeci rok życia. A dzień w porównaniu do wszystkich innych dni przed i po nim był przepiękny! *^V^*~~
Yes, it was that day of the year when I finished another year of my life, I'm officially 43 now. It was a beautiful sunny Tuesday, not like any October day before or the beginning of November! *^V^*~~~
 

(klik)

Jak zawsze świętowanie było spokojne, bo takie lubię najbardziej. Mąż mi zrobił pyszne śniadanie, potem połaziliśmy po mieście i kupiłam sobie szalone szpilki i ciepły wełniany płaszcz na jesień. Płaszcz jest w kroju jajka w kolorze antracyt (By Insomnia), takie tło dla kolorowych szali i czapek, za to szpilki z New Look pokażę: 
As always, I had a low profile celebrations, just how I like them. Robert made a delicious breakfast for me, then we went to the city for some shopping, I got a pair of crazy high heels and a warm wool Autumn coat. The coat is simple in shape (oval) in anthracite colour, basic but perfect background for the colourful shawls and hats. But I'll show you the shoes:
 



Zupełnie nie mam czego do nich nosić, wiosną będę musiała uszyć jakieś białe, czerwone i granatowe sukienki!... *^W^*~~~ Wcale ich nie chciałam, ale jak już przymierzyłam i pochodziłam po sklepie, to jakoś nie chciało mi się ich zdejmować. ^^
I have absolutely no dress to match them! Now I need to sew white, red and dark blue dresses for Spring!... *^W^*~~~ I didn't really wanted them at first but when I put them on and walked around the shop, I somehow didn't like the idea of parting with them, so they went home with me. ^^

Na urodzinową kolację pojechaliśmy do najlepszej hinduskiej restauracji w Warszawie - Mandali na Etiudy Rewolucyjnej (właśnie ta, a nie ta w Śródmieściu). Jadamy tam od wielu lat i każde danie jest przepyszne!!! Uwaga - taka porcja i mango lassi powoduje, że człowiek czuje się jak kula i toczy się z powrotem do domu... ^^*~~
For birthday diner we went to the best Hindu restaurant in Warsaw - Mandala. We've been eating there for years and everything was always perfect!!! Be careful though, such amount of food plus mango lassi make you look and feel like a huge ball, and you slowly roll outside the restaurant... ^^*~~


(klik)

Od zeszłego tygodnia udało mi się całkiem sporo dorobić pasiastego swetra (biorąc pod uwagę, że muszę uważać na koty kradnące włóczkę i druty z robótki...), został mi kawałek dołu i po 1/3 rękawów, zdjęcia dziś nie będzie, bo za oknem szaruga i deszcz, więc w domu światła nie mam wcale. Mam nadzieję dokończyć Pasiaka do końca tygodnia natomiast blokowanie to będzie zabawa... Bo właśnie sobie uświadomiłam, że nie mam w domu zamykanego pokoju, w którym mogłabym rozłożyć mokry sweter do wyschnięcia bez kociej interwencji, hm.... Zobaczymy! *^v^*
Since last week I managed to knit quite a lot of my pullover (taking into consideration I need to pay attention to cats stealing yarn balls and needles...), I need to knit a piece of body and about 1/3 of sleeves. No photos today because there is a dark rainy weather outside so there is no light in my apartment now. I hope to finish it this week and wet blocking will be a challenge with two crazy cats... We'll see! *^v^*

Za to dużo czytam. No bo tak: na czytniku mam "Problem trzech ciał" Cixin Liu, chińską powieść sci-fi a konkretnie pierwszą część trylogii, bardzo interesująca książka głównie ze względu na specyfikę chińskiego tła wydarzeń. Czytam ją głównie w komunikacji miejskiej i ta lektura musi rywalizować z audiobookiem "Zły" Tyrmanda, którego dla mnie czyta Adam Ferency, no bo wiecie, najwygodniej jednak odciąć się w autobusie od ludzi gadających ze sobą i przez komórki dźwiękiem puszczanym w słuchawki. ^^*~~ 
Dodatkowo, kończę "Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej posiadając mniej" Jamesa Wallmana i to jest książka-zaskoczenie, bo myślałam, że sięgam po kolejny przewodnik pisany wielką czcionką, żeby książka była gruba i uzasadniało to jej cenę, w którym autor napisze, ile podkoszulków trzeba wyrzucić, ale nie, to jest bardzo rzetelne i ciekawe opracowanie na podstawie badań marketingowych. 
A gdybym jeszcze miała mało lektur, kupiłam Kalinowskiego... Ma bardzo dobre recenzje a cena była okazyjna, więc zaopatrzyłam się w zestaw trylogii (z różnych wydań, dlatego trzeci tom ma inny format, wrrr.....) i najnowszą powieść. Reprezentują one gatunek powieści łotrzykowskiej osadzonej w realiach pierwszej połowy XX wieku i jeśli lubicie filmy w stylu "Vabank" Machulskiego albo cykl Konrada T. Lewandowskiego o komisarzu Jerzym Drwęckim (zwany kryminałem miejskim), lub "Złego" właśnie, to ten autor też Wam się spodoba. 
I've been reading a lot though. On my reader I have "The Three Body Problem" by Cixin Liu, a very interesting Chinese sci-fi novel, part one of the trilogy. Then I listed to the audiobook "The Man with White Eyes" by Leopold Tyrmand, mainly in the buses and subway which separates me from the people talking on their mobiles. ^^*~~
I've almost finished "Stuffocation. Living More with Less" by James Wallman. I was surprised with this book, I thought it would be another self-help book printed in huge font to earn more, telling us how many t shirts we should throw away to live as a minimalist but no! It's a good interesting piece based on marketing researches, something different.
I also bought a few books recently, namely the trilogy and his latest novel by Grzegorz Kalinowski. They have good reviews and represent the so called villain novel or city crime novel. We transfer to Warsaw of the first half of the XX c., I only read a few pages of the first book but I already like it!




Na dziś tyle ode mnie, idę zapalić lampę bo szarówka wciska się do mieszkania. Zostawię Was z kotosłodami (rosną skubane jak na drożdżach!) i do następnego wpisu, w którym mam nadzieję pokażę skończony sweter! *^v^*
That's all for today, I'm going to switch on some lamps now because the grayness is crawling into the flat from outside. Let me leave you with the cutest cats in town (that keep growing like there's no tomorrow!) and see you next time, hopefully with the finished pullover! *^v^*
 






Thursday, October 26, 2017

Dzierganie, czytanie i koty oczywiście

Nie jest łatwo dziergać, jak się ma w pobliżu dwa szalejące pięciomiesięczne koty!... Kłębki się turlają a drut złapany zębami za żyłkę jest wyszarpywany z rąk i ucieka z oczek. *^v^* To dla mnie kompletnie nowe doświadczenie, bo Ryszard w ogóle nie interesował się włóczką i drutami, przy nim mogłam dziergać i zostawić robótkę na kanapie i nawet na nią nie spojrzał. Mimo wszystko udało mi się w sobotę zacząć nowy sweter.
It's not easy to knit when you have two crazy 5 months old kittens around!... They play with yarn and catch the needles and try to run away with it. *^v^* It's a new experience for me because Ryszard never got interested in playing with yarn or needles, I could knit and leave the WIP on the sofa, and he didn't even look at it. Against all odds, I managed to start a new pullover on Saturday.



Robię ponownie Redy, chociaż tym razem używam grubszych drutów (5 mm) żeby uzyskać luźną dzianinę i postawiłam na paski. Zużywam resztki włóczek, częściowo to Ice Yarns Wool Deluxe Color w jasnej szarości, a poza tym różne szarości cieńsze i grubsze, czasami trzymane podwójnie. 
I've been knitting Redy again, this time with thicker needles (5 mm) to have a looser fabric, and I chose stripes. I've been using up the leftover yarn balls, partly Ice Yarns Wool Deluxe Color in light gray, and also different noname skeins, thinner or thicker, sometimes held double.




Poza dzierganiem czytam, gotuję, trochę maluję i miziam koty (a czasami na nie krzyczę, kiedy biegają mi po głowie o 7 rano, ważą już ponad 2 kilo każdy i to bywa bolesne!).
Apart from knitting I've been reading, cooking, painting a bit and hugging my cats (and sometimes I scold them when they run all over my head in bed, they're over 2 kilos each and it's not pleasant!).




Czekałam na listopadową Burdę, żeby uszyć sobie tweedowe rybaczki na jesień a tu niemiła niespodzianka - nie ma wykroju na te spodnie!... Były one tylko dopełnieniem stroju dla bluzki, którą można sobie uszyć. I ja oglądałam wcześniej zdjęcia wykrojów z tego numeru online, i jakoś nie zarejestrowałam tego faktu.... Chyba powinnam się zabrać za nową sukienkę, bo podejście do spodni mi nie wyszło. *^v^*
I've been waiting for the November Burda to make myself a pair of tweed trousers and when I bought the magazine I realised there is no pattern for those trousers!... They were there only because the model couldn't have nothing on her while presenting the blouse you can sew.... And I looked through the patterns online before buying the paper version, so it's not like I wasn't aware of it..... I think I should make a new dress, I failed at my first attempt at trousers. *^v^*




Tyle na dzisiaj, zostawię Was z kotami a ja wracam do dziergania swetra. ^^*~~
That's all for today, let me leave you with the cats and I'll go back to knitting my sweater. ^^*~~




Nie dajcie się zwieść tym wielkim oczom, ten mały aniołek kryje w sobie zadziornego diabła!... ^^*~~
Don't be deceived by those big eyes, this little angles has a cheeky devil inside!... ^^*~~