Monday, August 14, 2017

"Cherry, cherry lady!..."



Pamiętacie ten przebój Modern Talking? *^V^* Wiem, wiem, inaczej się to pisało, ale mój nowy sweterek właśnie tak się nazywa, bo ma wisienki jako ozdóbkę!
Do you remember that song by Modern Talking? *^V^* I know, they wrote it differently but that's the name of my newest sweater because it has cherries as an embellishment!




Ale najpierw rzut oka na całość - zobaczyłam coś podobnego na kobitce w kawiarni - biały w miarę luźny pulower z dużym dekoltem z przodu a na plecach duże "oczko" wiązane na czarną tasiemkę. I zapragnęła taki mieć. 
But first let's look at the construction - I saw something similar on a woman in a coffee shop - white fairly loose pullover with a deep neckline at the front and a keyhole on the back tied with black ribbon. I wanted to have it too.




Oparłam się na kształcie i rozmiarze jednej z moich ulubionych bluz i po prostu mierzyłam robótkę w trakcie jej powstawania i dopasowywałam. Dziergałam od dołu naokoło, kiedy doszłam do rękawów nabrałam oczka prowizorycznie i dokończyłam dekolt a potem dorobiłam rękawy w dół od podkrojów pach.
I used one of my favourite sweatshirts as a base shape, I measured the sweater as I kept knitting it. I worked from the bottom upwards, when I reached the armpits I picked up sleeve stitches using provisional cast-on, then finished the sweater up, and then made the rest of the sleeves.




Na plechach wyrobiłam "oczko" którego jednak nie zostawiłam otwartego tylko zamknęłam na karku. Dzięki temu mogę w tym miejscu dopinać najróżniejsze ozdoby, na razie jest spinka do włosów z wiśniami i kokardką ale mam m.in. dużą kokardę z czarnej wstążki, która też tu pasuje.
There is a keyhole on the back but I didn't leave it open to be tied together with a ribbon. I closed it on the neck and now I can replace the cherry hairpin with any other embellishments, I even have a big black ribbon bow that I can attach there.



Ponieważ to sweterek wiosenno-letni wybrałam bawełnę Drops Loves You 7 w kolorze białym, zużyłam 6 motków czyli 300 g na drutach 3,5 mm. Sweter po praniu nie zmienił kształtu ani się nie rozciągnął. Za to jak widać bawełna łatwo się gniecie, ech... (przejechaliśmy kawałek samochodem i byłam przypięta pasem)  Ale wygląda na to, że chyba wreszcie udało mi się wydziergać coś trochę oversize! ^^*~~
Because it's a Spring-Summer pullover I chose cotton, Drops Loves You 7 in white, I used  6 skeins (300 g) on 3,5 mm needles. After wet blocking my sweater didn't change its shape nor size. But as you can see it can easily get wrinkled oh well... (we took the car and I had the seatbelt on) On the more positive side, it seems I finally managed to knit something oversize! ^^*~~

 


Tyle sweterek, na drutach na razie cisza ale za to w weekend skończyłam szyć nową sukienkę, tak więc oczekujcie prezentacji za kilka dni jeśli pogoda i fotograf dopisze! ^^*~~
That's all for today, my knitting needles keep resting now but last weekend I sewn a new dress so please visit my blog in a few days for the photos (and keep your fingers crossed for the nice weather and an available photographer! ^^*~~).

Saturday, August 05, 2017

Ball of fluff



Taki upał, że człowiek nie ma siły ręki podnieść, o siedzeniu przy maszynie do szycia czy dzierganiu nie wspominając... 
It's so hot that you don't have energy to lift a hand, not to mention sitting at the sewing machine or knitting....



 

Biały sweterek bawełniany prawie skończony, brakuje kawałka rękawa, lecz przez kilka ostatnich dni się do niego nie dotykałam. Nie to, żebym narzekała, absolutnie nie! Jest lato i cieszę się słońcem. *^V^* Ale chwilowo nie mam mocy do twórczości innej niż malowanie i jedzenie arbuza (oraz bycie zabieraną przez męża na matcha latte i ciasto czekoladowe ^^). 
No dobra, upiekłam pasztet, to Wam zarekomenduję przepis.
White cotton pullover is almost finished, I only need to knit a piece of second sleeve but I couldn't work on it for the past few days. No, I don't whine about the hot weather, I love it! It's Summer and I enjoy it fully. *^V^* Which doesn't changed the fact that I have no strength for any crafts other than painting watercolours and eating watermelon, water theme absolutely necessary. (And being taken by my hubby out for matcha latte and a chocolate cake ^^). 
Okay, I baked a pate, let me recommend a recipe.




Przepis jest Vegeneraty i spodoba się tym, którzy lubią bigos. Bo to jest tak jakby bigos w postaci pasztetu! *^o^* Albo pasty, bo przyznaję, że miałam nieco kłopotu z jego konsystencją, wierzch, spód i boki pięknie się upiekły ale środek pozostał miękki mimo, że piekłam pół godziny dłużej. Ponieważ nie jestem weganką następnym razem przed pieczeniem dodam do masy jajko. W każdym razie, smak jest oszałamiający! *^V^*
The recipe comes from Vegenerata's cookbook and webpage, and it's for those who like sauerkraut! *^o^* In my version it's rather a paste than a pate because I had some problems with the flowy consistency but as I am not vegan next time I'll just add an egg before baking and it should be fine. The taste is divine anyway and I cannot stop eating it! *^V^*

***

A w ogóle mam newsa... Miałam nic nie mówić, żeby nie zapeszyć, ale... I tak już się chwaliłam na FB no to i tutaj się pochwalę. *^-^*
Po pożegnaniu Rysia w czerwcu zeszłego roku od razu pozbyłam się z domu wszystkich kocich akcesoriów i długo nie chciałam słyszeć o wzięciu następnego kota. Nie byłam na to gotowa. Miałam złamane serce  i chciałam Rysia z powrotem...
So, anyway, I have a piece of news for you... I was supposed not to say anything till it's time but I already spilled the beans on Facebook so.... *^-^*
After we said goodbye to Ryszard last year in June I straight away got rid of all the cat items from the house and didn't want another cat. For a long time I wasn't ready. I had a broken heart and just wanted Ryszard back....

Ale kilka tygodni temu Robert pojechał na konie do zaprzyjaźnionej stajni pod Warszawą, przysłał mi zdjęcie i zapytał "Który?". ^^*~~ A na zdjęciu były trzy puchate kuleczki i od razu wybrałam pierwszą z lewej!
But a few weeks ago Robert went to the stables for the horse riding and he sent me a photo of three balls of fluff asking "Which one?" ^^*~~ And I chose the first one from the left!




Ale powstał problem - na wrzesień zaplanowaliśmy wyjazd do Japonii i nie mogliśmy wziąć kilkumiesięcznego kotka i zostawić go na trzy tygodnie pod opieką kolegi, który przecież ma pracę i swój dom, i nie mógłby siedzieć z naszym maluchem przez większość dnia... Z dorosłym kotem, który od lat zna dom i domowników to zupełnie inna sprawa.
But there was a problem - we already planned and booked our trip to Japan for three weeks in September, and we couldn't take a few months' old kitten before the trip and leave him with our friend who usually takes care of our flat while we are away. It's totally different with a grown up cat who sleeps most of the day and can stay alone for longer periods of time. The kitten would be too small, he'd need company and our friend has a job and his own home to go to, he couldn't just stay with our cat all days. 




Na szczęście właściciele stajni oświadczyli, że nie ma problemu, przechowają dla nas kotka do października, więc od tamtej pory każda wizyta Roberta nie mogła się obejść bez uwieczniania naszego kota na zdjęciach! *^V^* (co nie było takie łatwe, bo małe koty są niezwykle ruchliwe!) Kotuś rósł i doroślał, co widać na zdjęciach.
The stable owners said they could totally keep the cat for us until October, no worries, so since then each time Robert went there to ride a horse he also visited OUR cat and took photos of the growing ball of fur! *^V^* (which wasn't that easy at all because kittens are just crazy and jumping and playing all the time!) The kitty kept growing what you can see in the photos.
 



Szczerze mówiąc, jestem nieco przerażona, bo nigdy nie miałam małego kota... Zawsze były to od razu koty dorosłe, kilkuletnie. Spodziewam się tajfunu i tornado, a jak będzie zobaczymy. Na razie to podobno wariaciuńco, który garnie się do ludzi. I oczywiście nie mogę się już doczekać, aż ten puchaty paczacz z nami zamieszka!
To be frank I am a little scared. I never had a small cat before... It was always grown up cats.  I suspect a typhoon will go through our flat. At the moment he is a crazy little fellow interested in anything and everything, and happy to be around people because he's being kept in the lap and hugged. I cannot wait till this ball of fluff comes to live with us!






Poniżej najnowsze zdjęcie z tego tygodnia, na razie rosną uszy i łapy, a reszta dogoni z czasem. *^w^* Mam też już pomysł na imię, ale to zdradzę, jak już puchanty zamieszka z nami, sama muszę się przekonać, co do niego najlepiej pasuje.
You have the latest photo below, from last week. At the moment ears and paws keep growing fast and the rest will follow. *^w^* I have some idea for a name but I'll tell you when he's with us, I must check whether it fits.




Tuesday, July 25, 2017

Się je ferment

Kto lubi jajecznicę na maśle, ręka w górę! *^v^*
Who likes scrambled eggs fried just on butter? *^v^*




Ogarnął mnie ostatnio szał kiszonkowy, a wszystko przez YarnFerret, która pojechała sobie na wakacje do Korei i jeszcze o tym pisała każdego dnia, pokazując zdjęcia jedzenia, awwwww!....... *^0^*
Do tego z powodu obfitości warzyw wszelakich różne osoby kiszą różne rzeczy, i ja też zapragnęłam poeksperymentować. Na pierwszy ogień poszedł kalafior.
Lately I've been making pickles like crazy, and I blame YarnFerret who went to Korea for holidays and was writing about her adventures everyday, showing the photos of food's!.... *^0^*
Also, because it's Summer we have plenty of vegetables and many bloggers make pickles for colder seasons, and I decided I want them too. I started with a cauliflower.



I teraz mamy obok siebie przykład wielkiego sukcesu i wielkiej porażki kulinarnej... 
Kalafiora po lewej kisiłam metodą taką jak ogórki i to jest ogromny sukces i super smak!!! Po dwóch, trzech dniach robi się taki małosolny, a po pięciu jest już mocno ukiszony i boski! ^^*~~
Natomiast kalafiora po prawej zrobiłam na ostro jak kimchi z kalarepy, i niestety wielka porażka... Nie wiem, co poszło nie tak, po dwóch dniach smak był niezły, był zapowiedzią czegoś fajnego, ale następnego dnia kalafior po prostu był zepsuty, to się wyczuwa od razu, jak odkręcimy słoik (ja nawet spróbowałam jedną różyczkę, blech!...). Dodam, że na obywa przetwory użyłam tego samego kalafiora, więc ten na ostro nie mógł być już wstępnie zepsuty, bo tak samo zepsułby mi się ten kiszony w zalewie solnej.
Now, here you can see examples of a huge success and huge failure...
For the cauliflower on the left I used the traditional brine used for the cucumbers (1 l water + 1 tsp salt and spices), and it turned out great!!! After two/three days it was slightly pickled and after five days it was tangy and delicious! ^^*~~
On the other hand, the cauliflower on the right was turned into kimchi according to that recipe and something went wrong... I don't know what happened, after two days the taste was okay, but on the third day I knew it was spoilt just when I opened the lid (and I even tasted one piece, yuk!...). I used the same cauliflower for both pickles so it wasn't bad at the beginning.



Na zdjęciu kiszonki doobiadowe - ogórki małosolne i kalafior kiszony.
Here are the shortly pickled cucumbers and pickled cauliflower.


Dodatkowo zrobiłam kimchi z żółtej fasolki szparagowej (ten sam przepis), zostawiłam ją na blacie kuchennym na tydzień a potem wstawiłam do lodówki, żeby spowolnić fermentację. 
I also made kimchi out of yellow beans (the same recipe), I left it on a kitchen counter for a week and then transferred the jar to the fridge to slow down fermentation.





Następnie pomyślałam, że cienko krojona w paseczki marchewka i kalarepa, które dodaję do kimchi z kapusty są same w sobie bardzo smaczne, więc zrobiłam dwa słoje kimchi z tych dwóch zmieszanych warzyw! ^^*~~
Then I thought about the tasty thinly cut carrots and kohlrabi or radishes that you add while making cabbage kimchi, so I prepared two jars of kimchi made only from carrots and kohlrabi! ^^*~~




Pomysłem przywiezionym przez YarnFerret z Korei jest rzodkiew japońska i burak w zalewie octowej. Przy okazji przygotowałam słoiczek rzodkwi w zalewie z kurkumą, kiszonka znana i lubiana zarówno w Korei jak i Japonii.
The last one in brine was the Korean or Japanese big radish and beetroot pickled in brine, the idea that was brought home by YarnFerret from her Korean holidays.  I also made a jar of Japanese pickled daikon, loved and eaten both in Korea and in Japan.





I jeszcze na koniec, bo na pewno ktoś zapyta - z czym ja to wszystko zjadam. *^o^*
Oczywiście każdą z tych kiszonek - czy to rodzimych czy też egzotycznych, można jeść jako dodatek do polskiego obiadu w ramach surówki. Można je sobie położyć na kanapce, na tym z czym akurat kanapki jadacie. Podobno można z kiszonek gotować zupy, ale nie próbowałam. EDIT: zapomniałam o kapuśniaku i ogórkowej oczywiście..., Ela dziękuję za przypomnienie! *^w^*~~~
 Za to smażę koreańskie placki z kimchi (z dodatkiem tartej cukinii) albo dodaję ją do bulionu i mam ostrą zupę, lub podsmażam z ryżem albo makaronem i dodatkami.
Ale najbardziej lubię zjadać je po prostu - gotuję sobie ryż, robię miseczkę zupy miso, nakładam miskę ryżu, na niego (albo w miseczkach obok) pakuję jeden albo kilka rodzajów kiszonek, czasami robię sobie do tego japoński omlet albo smażę kawałek ryby, i to jest mój ulubiony obiad.
To sum up, you will probably ask how I eat all those pickles. *^o^*
Of course you can have them with any lunch or diner, as a side dish. You can top it on the sandwich. I've heard you can cook soups based on the pickles but I've never tried it. I often make Korean pancakes with different kinds of kimchi (adding some grated zucchini), I put kimchi in the broth or fry it with rice/noodles and toppings.
But my favourite way is to cook some rice, serve it in a bowl, put some pickles on top (or in the small bowls next to it), make some miso soup, add a Japanese omelette or fried fish, that's my perfect lunch.

Friday, July 14, 2017

Czego nie wiem



Ten projekt ma następującą historię - poszłam pobiegać.
W zeszłym tygodniu walczyłam trochę z katarem, a trochę z lenistwem i cały tydzień biegania sobie odpuściłam. W poniedziałek spieszyłam się na japoński, ale we wtorek wreszcie nie zignorowałam budzika, zwlekłam się z łóżka i wyszłam z domu. I... nie odpalił mi player z joggingową muzyką, która wyznacza trasę i zmiany bieg/marsz, bateria się wyczerpała. Ale mniej więcej wiem, gdzie na trasie ile mi wypada kilometrów, więc pomyślałam, że skoro i tak na pewno nie uda mi się zrobić zaplanowanego treningu, to tak sobie pobiegnę bez zobowiązań. Jak się zmęczę, to będę maszerować, nie złamię się i nie wrócę do domu z powodu wyczerpanej baterii.
This project has the following background - I went jogging.
Last week I fought with a mild cold and my laziness, and I gave up running. On Monday this week I was busy with Japanese class in the morning but on Tuesday I finally did not ignore the alarm clock, dragged my lazy butt out of the warm bed and I left home to run. And... my Muvo player with the jogging music failed... It didn't start at all, the battery died, and I had the specific music on it - pieces according to which I either run or march one by one. But I more or less know where on my running trail I have the running/marching parts so I thought that I might as well just run. When I'd be tired I'd just march, no big deal. I wouldn't go back home because of the drained battery.



No i sobie pobiegłam. I biegłam, i biegłam, jakoś tak lekko, mimo, że słońce przygrzewało i zaczynałam tracić oddech. Ale nogi mnie niosły. I nagle, kiedy zbliżałam się do piątego kilometra BEZ ZATRZYMYWANIA SIĘ I BEZ MARSZU przyszło mi do głowy, że "kiedy nie wiem, że nie mogę, to mogę"!!! Co to oznacza? Kiedy nie nastawię się negatywnie i nie myślę, że coś mi się nie uda, to nie mam żadnych oczekiwań i zaskakuję samą siebie, przy okazji ciesząc się samym działaniem. To tak, jak małe dziecko - ono nie wie, że NIE UMIE rysować, więc zapełnia bazgrołami kolejne kartki i nawet, jeśli nie wyrośnie z niego kolejny Rembrandt to przynajmniej będzie czerpało MORZE radości z samego procesu twórczego (do momentu, aż ktoś mu powie, że NIE umie rysować, i wtedy zamknie się w sobie i nigdy w życiu nie dotknie kredek...).
So, I started to run. And I kept on running, somehow lightly although the sun was shining hard and I was loosing my breath. But the legs kept moving and I was moving forward. And then, when I was reaching the 5th kilometre WITHOUT STOPPING OR MARCHING I realised one thing - "when I don't know I cannot, I can"!!! What does it mean? If I don't anticipate a negative outcome and don't think about the failure, I have no expectations, I can surprise myself with achievements and I enjoy the process on the way. It's just how small children's minds work - they DON'T KNOW they cannot draw so they just fill more and more pieces of paper with scribbles, and even if most of them wouldn't be the future Rembrandt, they are happy with the sheer drawing process (at least until somebody tells them they CANNOT draw, they might get discouraged and never touch a pen in their lives....).



Kupiłam zwyczajną białą bawełnianą koszulkę, na którą postanowiłam przenieść nowo nabytą mądrość życiową. Napis zrobiłam po japońsku, no bo wiecie, mam hopla na punkcie tego języka... ^^*~~ Wydrukowałam go na kartce i podłożyłam pod spód przodu koszulki, której tkanina była na tyle cienka, że jako tako było go widać. Potem wzięłam do ręki cieniutki pędzelek i tubkę farby, i namalowałam napis znak po znaku.
I bought a plain cotton tshirt and decided to put on it my newly gained wisdom. I made the inscription in Japanese because you know I'm crazy about learning that language... ^^*~~ I printed in on a piece of paper and placed in under the front of a tshirt, the fabric was thin enough so I could see it through as a guide. Then I took a thin paintbrush and a tube of paint, and sat down to work, sign by sign.




Pozwoliłam farbie wyschnąć do następnego dnia, po czym jeszcze raz poprawiłam napis. To nie jest farba do tkanin tylko artystyczna farba akrylowa, dlatego nie jest zbyt elastyczna i ma trochę urok spranego nadruku. Samo malowanie bardzo mi się spodobało i już planuję kupić farbę przeznaczoną do malowania na tkaninach i wykonanie innych koszulek! ^^*~~
I let the paint dry overnight and painted it again. I used a normal art acrylic paint, not the fabric paint, so it's not elastic and the final effect looks a bit like a tattered faded print. I liked the idea so much that I planned to buy a dedicated fabric paint and make more tshirts! ^^*~~ 

"No, zrób coś z tymi rękami!" - powiedział mąż. ^^*~~
"Do something with your hands!" - the husband said. ^^*~~

Thursday, July 13, 2017

Czytanie o jelitach i dzierganie w bieli

Miałam Wam dziś pokazać mały szybki spontaniczny projekt rękodzielniczy, ale od rana leje.... Szaroburo i nie ma jak zdjęcia zrobić, więc nadrobię przy najbliższej słonecznej okazji, a dziś Środa z Książką u Maknety.
(wiem, już jest czwartek, mam małe opóźnienie... ^^*~~)
Znowu dziergam! *^V^*
I wanted to show you a quick spontaneous crafty project today but it's been raining cats and dogs since early morning.... It's grey, dark and there's no way I could take decent photos so let's wait till the more convenient weather and today let's join Wednesday with a Book at Makneta's.
(I know, it's Thursday already, I'm a bit late... ^^*~~)
I've started knitting again! *^V^*




Natchnienie spłynęło na mnie w sobotę w kawiarni, bo zobaczyłam sweterek na jednej babie. Prosty model, cały biały, i ozdóbką na plecach, popełnił go nawet jeden znany projektant ale też widziałam w Sieci mnóstwo modyfikacji tego pomysłu. W każdym razie, ja też takowego zapragnęłam więc kupiłam Dropsową bawełnę w kolorze śnieżnobiałym i od wczoraj dziergam. Na razie mam dolny ściągacz, będzie dużo nudno a potem zadzieje się coś ciekawszego na karku. ^^*~~
I got inspired on Saturday in a cafe, when I saw this sweater on some woman. The shape is simple, it'll be white with some detail on the back, it was probably designed by some famous clothes designer but I also saw a lot of versions on the Internet. Anyway, I bought Drops's cotton in white and started to knit last night. At the moment I have the bottom ribbing, it will be a lot of boring knit stitches later on, and then the decorative detail on the back side of the neck. ^^*~~

A czytam aktualnie "Historię wewnętrzną" Gulii Enders. Autorka jest naukowcem i w prosty, dowcipny i interesujący sposób opowiada o naszym systemie trawienia, a głównymi bohaterami tej książki są jelita! *^V^* Bardzo pouczająca lektura, jak widać czytam z ołówkiem w ręku i zakreślam co ciekawsze fragmenty. Nareszcie dowiedziałam się na przykład, dlaczego po tłustym obfitym obiedzie chce nam się słodkiego deseru!
As for reading, currently it's "Gut: The Inside Story of Our Body's Most Underrated Organ" by Gulia Enders. She is a scientist and talks about our digestive system in a simple, funny and interesting way! *^V^*  It's a very educational book, as you can see I read with a pencil in my hand underlining the pieces I want to memorize more. For example, I finally found out why after a heavy fat meal we crave for the sweet dessert!


(rysunek stary, ale aktualny!)
(the drawing is old, but accurate!)


Dzisiaj tak króciutko, teraz idę wzuć różowe kalosze, biorę parasol i wychodzę z domu, do następnego wpisu! *^o^* (przy okazji, miłośników moich akwarelek zapraszam na FB i Instagrama, tam wrzucam aktualne prace)
That's all for today, now I'm going to put on my pink wellies, take an umbrella and leave home so until next time! *^o^* (btw, if you want to see regular uploads of my paintings please check my FB and Instagram accounts)

Saturday, July 08, 2017

Air Force Two

W przeciwieństwie do Air Force One, które pokazywałam w grudniu. ^^*~~
As opposed to Air Force One that I showed you in December. ^^*~~



Tamta wersja nie wywołała Waszego entuzjazmu i mojego niestety też nie. Sweter nie mógł się zdecydować, czy jest oversize czy po prostu trochę-za-duży-wygląda-to-tak-sobie, a ponieważ mam wrodzone lenistwo do poprawek na bieżąco to go dziergałam i dziergałam, i skończyłam, i mi się nie podobał.....
The first version wasn't welcomed with enthusiasm neither yours nor mine. The sweater didn't know whether it's oversize or just a-bit-too-big-and-looking-meh, but my laziness didn't let me make adjustments while I was knitting it, I carried on and finished it and didn't like it....
 



Jak już wspominałam, dość szybko jeszcze zimą go sprułam, zwęziłam i zrobiłam nowy dłuższy korpus, ale rękawy czekały na poprawienie. Teraz wreszcie w kilka wieczorów dorobiłam rękawy i sweter jest gotowy!
As I mentioned before, I frogged it in Winter, made it more fitted and knitted a new body. But the sleeves waited and waited for being added. Now in just a few evenings I finally knitted the sleeves and the sweater is ready!
 
 


Chociaż zmiany nie są duże tym razem bardziej mi się podoba - jest bliżej ciała, dłuższy a więc więcej ociepla, rękawy są lepiej dopasowane i dorobiłam dłuższy golf, z którym można zrobić różne rzeczy.
Although I didn't change much this time I like it more - it's more fitted, longer so it warms a bigger part of my body, the sleeves have a better fit. I also made the turtle-neck longer so I can wear it in different ways. 




Technikalia - włóczka Drops Air 300 g, druty nr 5, wzór opisałam w poprzednim wpisie na temat tego swetra.
Details - I used 300 g of Drops Air on 5 mm needles, the pattern can be found in my last post about that sweater.





Udajemy, że jest sroga zima chociaż tło nam na to nie pozwala. Nie ma to jak sweter z alpaki w upalne letnie przedpołudnie!... *^0^*~~
I pretended it's sooo cold but the background told it all. There's nothing like an alpaca pullover worn on a hot Summer day!.... *^0^*~~

Wednesday, July 05, 2017

Green fingers - lipiec

Nie mogę się odczepić od produktów sezonowych. Na przykład taki bób.
Lubicie? A jak go zjadacie? 
Ja zawsze tylko gotowałam go z odrobiną soli a potem skubałam z miski obierając z łupinki. Ale w tym roku postanowiłam spróbować coś z bobem upichcić. Na początek postawiłam na pierogi, w czym z pomocą przyszedł mi przepis Vegeneraty.
I cannot give up cooking with seasonal vegetables. For example, broad beans.
Do you like it? How do you eat it?
I've only cooked them in water till soft and then nibbled on the beans removing the peels as I ate them. But this year I also tried to make something with them, so I tried broad beans and sun dried tomatoes dumplings.




Moje modyfikacje: nie miałam podanej w przepisie ilości bobu i pomidorów suszonych, ale za to miałam kilka ugotowanych ziemniaków z dnia poprzedniego, więc dodałam. I mąkę na ciasto zaparzyłam, tak zawsze robię z klasycznym ciastem pierogowym.
My modifications: I didn't have the required amount of beans and tomatoes, so I added some cooked potatoes. As for the dough, I added boiling water not just warm water, I always do that with dumplings dough. 




Pierogi z bobem i suszonymi pomidorami, mimo, iż niezbyt fotogeniczne, są super! Lekkie ale konkretne w smaku, bardzo trafiły w nasz gust i na stałe wchodzą do menu.  *^0^*
Those dumplings, although not very pretty to photograph, were delicious! Light but with a great taste, turned out perfect for our preferences and we'll be eating them often. *^0^*

***

Kontynuując temat zieloności pokażę Wam dziś mój balkon. *^v^*
Ostatnio oglądaliśmy go w marcu, kiedy rośliny dopiero budziły się po zimie. A przez ostatnie miesiące nastąpiły pewne zmiany.
Talking about greens, let's have a look at my balcony. *^v^*
Last time you saw it in March when the plants just started to wake up after Winter, now things changed a bit.




Żurawki żwawe jak tylko one potrafią, dwie odmiany nawet kwitną (nie są to jakieś imponujące kwiaty, ot, długi badyl z maciupkimi kwiatuńkami na końcu... ^^).
Heucheras are full of energy, two of them even bloomed although they are not too impressive, just long thin stems with some teeny tiny flowers at the end... ^^.






Sośnica japońska dorobiła się nowego jasnozielonego pióropusza na czubku!
Japanese umbrella pine grew a brand new light green panache!



Przybyła nowa roślina wielkolistna - brunnera, i najwyraźniej czuje się tutaj bardzo dobrze, bo na razie pięknie rośnie.
I bought a new plant with big interesting leaves - brunnera. Apparently it's happy on my dark and moist balcony because it immediately started to grow.




Niesamowicie intensywnie ruszyła acuba! Przybyło jej mnóstwo nowych liści i robi się duża i obfita. Rośnie też, choć nieśmiało, szeflera.
Acuba and scheffler  also grow happily, the former much better than the latter but still they both have a lot of new leaves. Acuba is almost twice as big as it was last year.




Kupiłam trzy nowe odmiany hebe i wszystko było pięknie do zeszłego tygodnia, kiedy to na dwa krzaczki weszła grzybica i pewnie zaatakuje też ten trzeci, skoro rosną obok siebie w tej samej ziemi... (Zdjęcie zrobiłam w zeszłym tygodniu, potem wyjechaliśmy na kilka dni i po powrocie zobaczyłam stan duuuużo gorszy, raczej nie do odratowania, bo gdybym miała wyciąć zakażone gałązki to już niewiele zostanie....)
I bought three new hebe plants and everything was fine till last week, when some fungus attacked them... (I took the photo last week and then we were gone for a few days and when we came back I saw the plants are in much worse state. If I wanted to save them and cut the ill parts there wouldn't be much left...)





Berberys po zimie zachował się dziwnie - wypuścił ochoczo trzy czy cztery młode pędy, z których po kilku centymetrach kontynuował rośniecie tylko jeden... A teraz w ogóle coś go żre i chyba też będziemy się musieli pożegnać.
Barbery behaved strangely - after Winter it started to grow three or four new sprouts, but then only one continued to grow, the others stopped. Now I can see it's been eaten by some bugs so we might have to say goodbye soon.




Natomiast w tym roku z roślin do zjedzenia uprawiamy na balkonie.... bataty! *^V^*
Został mi w szafce kuchennej zapomniany batat, który wypuścił kiełki. Mąż zaproponował, żeby go zasadzić, tak też zrobiliśmy, no i rośnie! Tydzień temu był jeszcze malutki ale wczoraj dostał już tyczki, bo zaczął się rozłazić po balkonie. Za kilka dni przesadzimy go do większego pojemnika i będziemy czekać z ciekawością, czy na jesieni będzie z tego batatowy plon!
On the other hand, this year we are growing an edible plant too, namely... sweet potatoes! *^V^*
Well, yes. I forgot about a sweet potato and when I found it in a kitchen cupboard it had already sprouted. Robert gave me this idea to plant it and it grows! Last week it was much smaller, this week I had to constrain it around some bamboo sticks because it started to take over the balcony. In a few days we will replant it to a bigger container and then we'll wait for the sweet potato crop in the Autumn!




W tym tygodniu na parapet kuchenny pójdą jeszcze skrzynki z sałatami i ziołami, pojadę też do centrum ogrodniczego po nową azalię w miejsce tej, która nie przetrwała zimy. I tyle jeśli chodzi o moją lipcową aktualizację ogrodniczą. *^o^*
This week I'm also going to sow some cut-and-come-again lettuces in a pot on the kitchen windowsill, I also want to get a new rhododendron. That's all for now as far as my balcony gardening. *^o^*

Wednesday, June 28, 2017

Dzierganie, czytanie i jedzenie śniadań!

Na dobry początek kolejna porcja śniadań mojego męża. Uwierzycie, że chce mu się tak dla siebie gotować o poranku przed wyjściem do pracy?!... *^v^*
Let's see another portion of my husband's breakfasts for a good start. Can you believe he makes them for himself early in the morning before leaving for work?!... *^v^*


 
 
 
 
 


Dzisiaj środa, więc Czytanie i Dzierganie u Maknety.
Po długiej przerwie wreszcie zabrałam się za dzierganie!... Nie jest to nic nowego, a poprawki na starym. Pamiętacie Air Force? Nie zachwycał niestety, bo był za szeroki, za krótki i jakoś tak źle na mnie leżał... Odprułam więc rękawy, sprułam całość do karczka, zwęziłam karczek, dodziergałam nowy korpus. To wszystko stało się jeszcze zimą. A potem sweter leżał i leżał bez rękawów....
Ostatnio wygrzebałam go zza kanapy i postanowiłam te rękawy dorobić, i mieć to wreszcie z głowy, żeby jesienią cieszyć się swetrem! *^v^* Tak więc, w 30-sto stopniowe upały robię gruby sweter z alpaki, cóż.... ^^*~~
Today it's Wednesday, so today we are Reading and Knitting with Makneta.
After a very long break from knitting needles I've been finally knitting again!... Nothing new, I'm mending the old one. Do you remember Air Force? It wasn't great, too wide, too short and it didn't flatter me at all... So I removed the sleeves, frogged the body until the saddle neckline, reduced the width, knitted the body again. It all happened still in Winter. Then the pullover just stayed sleeveless for months...
I've recently taken in out from behind the sofa and decided to finish it to be able to enjoy it in Autumn! *^v^* So, during the 30 degrees C hot weather I'm knitting alpaca, oh well.... ^^*~~ 




Haftuję też torbę. Po ostatnim projekcie sashiko zachciało mi się dużej pojemnej torby jeansowej, wyrysowałam model i od jakiegoś czasu dłubię przy nim ozdabiając kawałki haftowanymi motywami. Nie idzie mi tak wolno, jak się spodziewałam, ale jednak to jeszcze chwilę potrwa.
Za to jeśli chodzi o czytelnictwo, to aktualnie zagłębiam się w Pekin lat 30-tych XX wieku i zgłębiam zagadkę tajemniczego morderstwa młodej dziewczyny, bardzo wciągająca i świetnie napisana lektura!
To tyle, na ile miałam siły w tej temperaturze, idę po zimnego arbuza, podobno jutro ma być chłodniej, ufff..... ^^*~~
I've also been doing the new sashiko embroidery. After the last project I decided I wanted a roomy bag decorated with this embroidery so I found the shape, prepared the base and I've been working on the embelishments. It's been going faster and easier than I expected but still it needs some time and effort.
As for the reading, I highly recommend this book by Paul French about the 1930's Beijing and the mysterious murder of a young woman. Very interesting book, not easy to put away!
That's all I could write today in this heat, now I'm going to eat a cold watermelon, I've heard there's supposed to be cooler day tomorrow, we'll see about that... ^^*~~