Saturday, July 13, 2019

Konopie na wietrze

Lato sobie poszło...
Winę zrzucam na te wszystkie marudy, którym było w czerwcu za gorąco, pogoda posłuchała narzekań i teraz czasami mamy aurę prawdziwie listopadową!... Miałam pokazywać letnią krótką sukienkę na ramiączkach, ale zamiast tego mamy kieckę z rękawami i bluzę dla ocieplenia!
Summer is gone...
I blame all the grumpy people who were saying it was too warm in June, the weather listened and now we've been having November temperatures sometimes!... I wanted to show you my latest short Summer dress, sleeveless and al, but instead here's the longer dress with sleeves and a jacket for warmth!

Najpierw sukienka Asanoha (麻の葉) czyli Liście Konopii (tak nazywa się ten tradycyjny wzór na obszyciach).
First, the dress I called Asanoha (麻の葉) which means Hemp Leaves (that's the name of this traditional Japanese pattern on the decorative bands).


Tak, podcięłam włosy i testuję różne sposoby kręcenia loczków i upinania. Ze zmiennymi sukcesami... ^^*~~
Yes, I cut my hair and now I test different ways to curl them and make some hairdos. Wih mixed results... ^^*~~



Wybrałam ją z japońskiej książki z wykrojami "Coordinate all around the one piece + Alpha – Adult Couture Stylish Dress Book" autorstwa Tsukiori Yoshiko. Spodobało mi się połączenie gładkiego ciemnego materiału i kolorowych obszyć. Wyciągnęłam cieniutki jeans i dodałam elementy z dziecięcego kimona, które kupiłam na targu staroci w zeszłym roku w Japonii. Na dekolcie przodu i tyłu mamy ozdobne marszczenia, które wpadły mi w oko.
I chose it from the Japanese pattern book "Coordinate all around the one piece + Alpha – Adult Couture Stylish Dress Book" by Tsukiori Yoshiko. I liked the combination of dark fabric with colourful bands. I used thin jeans and added some decorations from the children's kimono I bought on the antique fair in Japan last year. There are decorative pleatings around the neckline on both the front and the back that I liked.





Zmieniłam nieco wygląd sukienki - poza tym, że skróciłam rękawy (teraz myślę, że może to był błąd, bo te rękawy 3/4 bardziej pasują, hm...), to przód wycięłam w dwóch kawałkach i na odcięciu w talii wszyłam wąski paseczek bawełny z kimona, dzięki czemu mam dodatkowy element dekoracyjny, który powoduje, że coś ciekawego dzieje się na przodzie sukienki. Dodałam wszyte po skosie półokrągłe kieszenie.
I changed the dress a bit - I made the sleeves shorter (now as I look at the photos I think it might have been a mistake, the original dress looks better with 3/4 sleeves, oh well...), I cut front in two pieces and sewn a thin strip of kimono fabric in between the pieces along the waistline so something interesting is happening at this line. I added pockets sewn slanted.





Mogę ją nosić puszczoną luźno albo zebrać paskiem - w tym celu zrobiłam z niebieskiej nitki "oczka" na bokach, żeby pasek nie uciekał i trzymał się w talii. Zamiast guzików na przedniej listwie (nie chciałam zaburzać wzoru) wszyłam zatrzaski.
It can be worn loose or gathered with a belt - that's why I added small loops made with thread, to keep the belt in place. Instead of buttons I sewn hidden press studs because I didn't want to mess with the hemp pattern on the band.





Słowo a propos rozmiaru - to już druga sukienka z japońskiej książki z wykrojami (tamtą zobaczycie w sierpniu), która wyszła... trochę na mnie za duża!... *^V^* Nigdy bym się tego nie spodziewała, zawsze byłam przekonana, że japońskie wykroje będę musiała powiększać - wydłużać korpus i nogawki, poszerzać! I tak było z wykrojem na spodnie, które szyłam w zeszłym roku, ale była to książka innej autorki. Dwie książki Yoshiko Tsukiori, które mam, jako największy rozmiar podają nr 13, w którym mamy odzież na biust 93 cm, talię 74 cm, biodra 98 cm i wzrost 160 cm. Pomijam, że jestem o 18 cm wyższa, że o biodrach nie wspomnę..., ale do długości sukienek i tak zawsze dodaję 10 cm a wybieram rozkloszowane modele, więc o moje biodra się nie martwię. Za to mam w biuście 96 cm a w talii 78 cm, no i obawiałam się, że będzie mi się trudno wcisnąć w górę kiecki. Otóż nie! Sukienka jest wyraźnie luźna, duża, może nawet za duża... Stąd mój pomysł z paskiem, żebym mogła nosić ją puszczoną luzem, ale też nieco zdyscyplinowaną.
A comment about the size - it's the second dress from the Japanese sewing book I made (the other one you'll see in August) that turned out... a bit too big for me!!... *^V^* I wouldn't expect that, I've always been sure I'd have to make the pattern larger - elongate the body, the legs in pants, make it wider! It was the case with the pair of trousers I made last year but it was the book by a different author. Two books by Yoshiko Tsukiori that I have have the biggest size 13 which is: bust 93 cm, waist 74 cm, hips 98 cm and height 160 cm. Let's forget for a moment that I am 18 cm higher, not to mention my hips... but I always add 10 cm to the length of dresses and I choose fuller skirts to fit my hips. But my bust is 96 cm and waist 78 cm, and I was sure this dress would be tight in those areas. But it's not! The dress is loose, oversized even... Hence my idea to add a belt to make it more disciplined.




Teraz bluza.
Założenie było takie - żeby było minimalne okrycie, ale też musi być lekko i przewiewnie. Niech w takim razie będzie Furin (風鈴), czyli letni japoński dzwoneczek, którego dźwięk przynosi orzeźwienie. *^v^* Materiał to len Simple, 100% lnu, gramatura 230 gm, w kolorze nomen omen Wind Chime *^v^*, kupiony w Textilmarze.
Now the jacket.
I had the following goal - to have some cover but it must be light and airy. So let it be Furin (風鈴), that is the Japanese Summer bell of which sound brings refreshment on a hot Summer day. *^v^* The fabric is 100% linen, 230 gm, in the Wind Chime shade. ^^





Wymyśliłam sobie coś na kształt japońskiej bluzy haori - szeroki luźny krój, wygodne rękawy, koniecznie kieszenie, długość bez przesady. Wyrysowałam wykrój - plecy to prostokąt 70 cm. szerokości na 60 wysokości, minimalny podkrój szyi na karku. Przody to połowy trapezu: 60 cm wysokości, na górze 24 cm, na dole 28 cm, brzeg po skosie. Rękawy doszywane na prosto to 56 cm wokół ramienia, 30 cm przy nadgarstku, 40 cm długości. I tyle, cały wykrój. *^v^* Do tego doszedł jeszcze długi pasek kołnierza, dwie prostokątne nakładane kieszenie (i jedna kieszonka wszyta od wewnątrz ^^) i szeroka borta na dole. Oraz troczki wiązania.
I wanted something in the shape of the Japanese haori jacket - wide loose cut, comfortable sleeves, pockets, not too long. I drew the pattern - back piece is a rectangle 70 cm wide, 60 cm high, shallow neckline. Fronts are two trapezoid pieces: 60 cm high, 24 cm at the top, 28 cm at the bottom, slanted edge. Sleeves are added along the straight line, 56 cm at the shoulder, 30 cm at the wrist, 40 cm long. And that's the whole pattern. *^v^* I added a long thin rectangle for a collar, two rectangular pockets (and one hidden one inside ^^), and a wide belt on the bottom edge. Plus the bindings.





Szyło się to łatwo, chociaż nie tak szybko, bo postanowiłam zrobić sporo stębnowania, żeby był minimalny element ozdobny. Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tego jak wyszła ta bluza, jest lekka, wygodna, len to idealny materiał na lato i na pewno zabieram ją ze sobą na wakacje! ^^*~~
It was a simple but not so quick sewing because I decided to add a lot of overstiching for some decoration. All in all, I'm very happy with the result, it's comfortable, light, linen is perfect for Summer and this jacket is definitely going with me on holidays! ^^*~~




***

Maluję dalej. Jakoś trudno mi się zatrzymać. ^^*~~ Jednocześnie poczułam, jakby zeszła ze mnie presja namalowania jednego kwiatka dziennie, więc na luzie pracuję na jednym obrazkiem przez dwa lub trzy dni.
Czy ktoś zauważył, że maluję głównie kwiaty w odcieniach fioletu, różu, niebieskości? I żółte i białe. Czerwone są u mnie rzadkością, w ogóle mam mało czerwonych farb, nie wiem czemu, ale kiedy patrzę na palety akwareli, to przede wszystkim wybieram fiolety/róże i odcienie niebieskie i zielone. Cała reszta jest dodatkiem, o którym wiem, że jest potrzebny ale moja ręka z pędzlem wcale się do nich nie wyciąga. Dziwne, nie?...
I keep painting. Somehow it's difficult to stop. ^^*~~ At the same time I feel like the pressure of creating one flower painting per day so I'm relaxed and work slowly on a painting for two or three days, until it's done.
Have you noticed that I mainly paint flowers in violets, pinks, blues? And sometimes yellow and white ones. Red flowers are rare, I don't have many red shades of paints, I don't know why. When I look at the paint swatches I mainly reach for the violets, pinks, blues and greens. All the other colours are just mere additions, I know I sometimes need them but I don't use them often. Strange, right?...



***

Na koniec kilka słów o kosmetykach, które mogę pochwalić. *^v^*

Najpierw Alkemie - kupiłam dwie rzeczy: serum i krem pod oczy.
Obydwa kosmetyki są bardzo dobre - krem pod oczy jest gęsty i bogaty, daje porządne długotrwałe nawilżenie. Serum przyjemnie nawilża i napina skórę, z tym, że mam jedną uwagę - jest w formie żelu, który zastyga, a niektórzy nie przepadają za takim uczuciem napięcia. Łatwo temu zaradzić nakładając krem.
Obydwa kosmetyki mają przyjemne delikatne zapachy i w obydwu od pierwszego do ostatniego użycia idealnie działały pompki! Może to taka oczywistość, ale teraz używam kremu pod oczy z innej firmy w podobnym opakowaniu, niestety pompka działa jak i kiedy chce, czasami wyrzuca z siebie wielką gulę kremu, a czasami muszę dziesięć razy nacisnąć pompkę i wychodzi kropelka.....




To nie są tanie kosmetyki (trafiłam je na promocji! ^^*~~), tym bardziej miło, że nie okazały się rozczarowaniem! ^^*~~

I niespodzianka! *^V^* A niespodzianka dlatego, że owszem, Ziaja robi dobre kosmetyki, ale czy jakieś fajerwerki? No nie... A tu proszę - nowa seria do skóry suchej, z której kupiłam mgiełkę, olejek do mycia twarzy i serum. I ze wszystkich trzech produktów jestem zadowolona.




Po kolei - algowy olejek, który ma specyficzny zapach mokrej szmaty... *^W^* (pochodzi on od algi Laminaria ochroleuca, o czym możemy przeczytać na butelce ^^). W usuwaniu makijażu jest skuteczny i to najważniejsze, dodatkowo nie zostawia napiętej skóry jak niektóre specyfiki do mycia.
Mgiełka zapachowa - według producenta "perfumowana zapachem inspirowanym naturą morza i skalistą roślinnością" i szczerze mówiąc wolałabym, żeby po prostu czuć było ryby i glony... Bo ten zapach jest jak dla mnie trochę za mocno ziołowy. Ale! Działanie jest fajne - podobnie jak przy toniku z Sorayi, o którym pisałam kilka wpisów temu, czuć nawilżenie a nie tylko trochę wilgoci na skórze. Ma bardzo dobry atomizer który rozprowadza delikatną mgiełkę (wiem, że to nie zależy tylko od atomizera, tylko od połączenia psikacza i produktu, ten sam atomizer z gęstszym tonikiem może już nie dawać takich dobrych rezultatów).
Serum - ten kosmetyk jest najlepszy z powyższej trójki! Nie wiem, czy wygładza zmarszczki, ale już pierwsze użycie zostawiło moją buzię nawilżoną i to uczucie nie zniknęło szybko, to serum może spokojnie stać razem z produktami z dużo wyższej półki cenowej. *^v^*
Seria GdanSkin ma jeszcze kilka ciekawych produktów, na które mam ochotę, jak coś przetestuję i mi się spodoba, to napiszę o tym!

Monday, July 01, 2019

Ukisiłam kalafiora



Ostatnio czuję się jak biały królik z "Alicji w Krainie Czarów", ciągle myślę, że mam jeszcze tyle rzeczy do uszycia przed wakacjami, i nie zdążę, nie zdążę!....W sumie nie wiem czemu, bo idzie mi całkiem nieźle, tylko pokazać na razie nie mam co, bo wszystko będzie noszone pierwszy raz i obfotografowane w sierpniu w Japonii... ^^*~~ (no nie, jedna sukienka nie jest na wyjazd i pokażę ją, jak mąż znajdzie chwilę czasu na zrobienie mi zdjęć w tym tygodniu ^^). W każdym razie, żeby nie było, że przez ostatnie dwa tygodnie leżałam do góry brzuchem, uszyłam w tym czasie trzy sukienki, skończyłam jesienną wełnianą kurtkę zaczętą jeszcze w połowie czerwca i opracowałam wykrój i uszyłam coś na kształt japońskiej narzutki haori. W planach mam na pewno jeszcze jedną kieckę (mam już materiał), lnianą bluzę i rybaczki - chciałabym wreszcie usiąść do opracowania japońskich spodni typu mompe, co obiecuję sobie od dwóch lat... A co jeszcze wpadnie mi do głowy, zobaczymy! *^0^*
I've been feeling like White Rabbit from "Alice in Wonderland" recently, not being sure whether I manage to sew everything I planned for the holidays!... I don't know why because I've been quite on track with sewing, I cannot show you much now because I'll be wearing those things in Japan in August. (okay, one dress is not for the trip so I'll share the photos when Robert has time this week). Anyway, I wasn't just sleeping for the past two weeks, I made three dresses, wool Autumn jacket that I started in the middle of June and I made the pattern and sewn something like a Japanese haori. I have plans for one more dress (fabric already bought), linen blouse and capri pants - I want to finally work on the pattern for the Japanese mompe pants I decided to make two years ago... Well, and whatever comes to my mind! *^0^*





Mało gotuję, bo mi się nie chce. Za to ukisiłam kalafiora, przypominam, bo to smaczne! ^^*~~
I haven't been cooking much, don't feel like it. But I made a cauliflower pickle, let me remind you about this recipe because it's tasty! ^^*~~
 

***

#100kwiatówwkolorze
Ostatnie dziesięć kwiatów! Nie wierzę, że udało mi się namalować tyle obrazków!...
#100flowersincolour
The last ten flowers! I cannot believe I kept on painting day by day and have so many already!...








Zrobiłam sobie jeden dzień przerwy a potem trafiłam na wyzwanie na Instagramie i namalowałam peonię. ^^*~~
I had a one day break and then I stumbled upon this painting challenge on Instagram and I drew peony. ^^*~~




A potem sobie przypomniałam, że jest początek lata, a ja nie malowałam hortensji!... Tak więc, jak widać po zakończeniu wyzwania 100 kwiatów nie odwiesiłam szkicownika na kołek i dalej tworzę! ^^*~~
And then I realized that it's the beginning of Summer and I still haven't painted hydrangeas!... So, after I finished my 100 flowers challenge I haven't put away my sketchbook and I keep painting! Go, me! ^^*~~

Friday, June 21, 2019

Z zupą jej do twarzy V - lato

Witam po raz piąty znad talerza zupy! Dzisiaj o zupach zimnych, chłodzących nas w upały. *^v^* Było już o gazpacho, klasycznym polskim chłodniku i bułgarskim taratorze. Dzisiaj dalsze pomysły.
Poprzednie wpisy zupowe: I, II, III, IV.
Welcome again for the fifth time to my soup oddysey! Today let's talk about cold soups perfect for the hot days. *^v^* We already talked about gazpacho, classic Polish chłodnik and a Bulgarian tarator in the previous posts. Today more ideas.
The previous soups can be found here: I, II, III, IV.


Nie tylko pomidor i jogurt mogą być podstawą zimnej zupy na upały - a co powiecie na buraczki? *^o^* Znamy już dobrze tę zupę z buraków i bulionu, to pomysł Sophie Dahl.
Dla przypomnienia - dwa duże buraki pieczemy zawinięte w folię aluminiową przez godzinę w 200 stopniach (dziubiemy widelcem, żeby sprawdzić, czy są miękkie). Kiedy lekko przestygną, obieramy, kroimy na mniejsze kawałki i miksujemy w blenderze z dowolnym bulionem (ilość zależy od tego, jak gęstą lub rzadką zupę lubimy), garścią dymki i łychą śmietany. Dodajemy mały kieliszek wódki dla zaostrzenia smaku. I teraz modyfikacja podania - zostawiamy zupę w lodówce do schłodzenia i podajemy na zimno udekorowaną kleksem śmietany i dużą ilością pieprzu. U nas także z rukwią wodną.
Not only tomato and yoghurt can be the base for the cold Summer soup - how about beetroots? *^o^* We all know well Sophie Dahl's beets and broth soup, why don't we modify it.
To refresh you memory - bake two big beetroots for about 1 hour in 200 C (stick the fork in one to check if it's done). When they cooled a bit peel them, cut into chunks and put in the blender with some preffered broth (chicken, veggie), the amount of broth is up to you whether you like thicker or lighter consistency, also add a handfull of Spring onions and a good tablespoon of cream of your choice. Add a shot of vodka to sharpen the flavour. And now the modification - instead of eating it hot put it in the refrigerator and wait till it's cold, serve with some cream and lots of black pepper. And maybe some springs of watercress.




***

Albo taki kalafior.
Or the cauliflower.




Gotujemy go w małej ilości bulionu do miękkości, miksujemy kalafiora na gładki krem, następnie dolewamy puszkę mleka kokosowego, doprawiamy solą, pieprzem i dużą szczyptą gałki muszkatołowej, schładzamy i podajemy z lubczykiem i rzodkiewkami. Chłodnik z kalafiora smakuje jak lody kokosowe! ^^*~~
Cook it in a small amount of broth till it's done, blend it until smooth, add 1 can of coconut milk, season with salt, pepper and a generous pinch of grated nutmeg, cool down and serve with lovage leaves and radishes. It has the taste of the coconut ice cream! ^^*~~




***

W mojej ulubionej kuchni koreańskiej też mamy zupy na zimno!
In my favourite Korean kitchen there're also cold soups!




Na letnie upały Koreańczycy przygotowują prostą zupę oinaengguk 오이냉국, czyli ogórek i wodorosty z dodatkami w zimnym kwaskowym ostrym bulionie, który idealnie schładza rozgrzany organizm.

Mieszamy:
- 1,2 szkl zimnej wody
- 2 Ł sosu sojowego
- 2 Ł octu jabłkowego (w oryginale 4 Ł octu ryżowego, ale akurat nie miałam)
- 1 ł cukru
- 1 ł płatków ostrej papryki gochugaru
- 1 ł ziaren sezamu
Można wstawić do lodówki.

Kiedy bulion się przegryza, siekamy 1 ogórka w cieniutkie paseczki (jullienne), 1 dymkę w plasterki, namaczamy 1g suszonych glonów wakame w kilku łyżkach wody (ich uwodnienie zajmie ok. 10 minut).

W misce układamy posiekanego ogórka, dymkę, odsączone glony, zalewamy zimnym bulionem. Jeśli bulion nie jest wystarczająco schłodzony, można dorzucić kilka kostek lodu. Smacznego! ^^*~~

For the Summer hot days Koreans make the simple oinaengguk soup 오이냉국 that contains chopped cucumber, Spring onion and seaweeds in sour and spicy cold broth. Perfect to cool down our body.

Mix:
- 1,2 cup cold water
- 2 Ł soy sauce
- 2 Ł aple vinegar (in the recipe it says 4 Ł rice vinegar, but I didn't have it)
- 1 ł sugar
- 1 ł gochugaru hot pepper flakes
- 1 ł sesame seeds
Put it in the fridge.

When the broth is cooling down, chop julienne one cucumber, slice one Sping onion, soak in water 1 g of dry akame seaweed (it'll take about 10 minutes to make them fresh again).

Place cucumber, Spring onion and seaweed into the bowl, pour over the cold broth, if the broth isn't cold enough, you can add some ice cubes, and enjoy! ^^*~~




***


W kuchni koreańskiej jest też m.in. bogatsza w składniki zimna zupa z makaronem, kurczakiem i warzywami chogyetang 초계탕.
There is also a chicken, noodles and vegetables cold soup in Korean kitchen, called chogyetang 초계탕.



Najpierw gotujemy bulion na kurczaku z dodatkiem cebuli, dymki, imbiru i czosnku.
Następnie, kiedy kurczak będzie już miękki wyciągamy go z bulionu, studzimy i dzielimy mięso na kawałki. Do podzielonego mięsa dodajemy sos zrobiony z:
- 1 ł soli
- 1 ł cukru
- 2 Ł octu jabłkowego
- 1 Ł siekanego czosnku
- 1 Ł musztardy
- szczypty pieprzu

Bulion trzeba przecedzić i doprawić dodając:
- 2 Ł octu jabłkowego
- 1 Ł sosu sojowego
- pół łyżeczki soli
- 1 ł cukru
- 1 Ł musztardy
I schłodzić, najlepiej w zamrażarce.

Wybór warzyw zależy od naszych preferencji, u nas to:
- 1 ogórek pokrojony w plasterki
- pół kalarepki krojonej w kostkę
- siekana dymka

Gotujemy makaron - u nas gryczana soba. Przecedzamy i chłodzimy. Układamy w miseczkach.
Dokładamy po garści kurczaka i warzywa.
I zalewamy zimnym bulionem. Jeśli bulion nie jest wystarczająco schłodzony, można dorzucić kilka kostek lodu.
Smacznego! ^^*~~




First we cook a broth using the whole chicken, onion, Spring onion, ginger and garlic.
Next, when the chicken is already done, take it out, let it cool and divide into shreds. Season it with the mixture of:
- 1 tsp salt
- 1 tsp sugar
- 2 Tbsp apple vinegar
- 1 Tbsp chopped garlic
- 1 Tbsp mustard
- a pinch of pepper

Broth should be strained and seasoned with:
- 2 Tbsp apple vinegar
- 1 Tbsp soy sauce
- 1/2 tsp salt
- 1 tsp sugar
- 1 Tbsp mustard
And cool it, in the freezer preferably.

Selection of vegetables in our case:
- 1 cucumber, cut into thin slices
- 1/2 kholrabi, cut into cubes
- chopped Spring onion

Cook the noodles - barley soba in our case. Strain and cool them. Put them into bowl.
Add some chicken and vegetables.
Pour cold broth all over it all. If the broth isn't cold enough, you can add some ice cubes. Enjoy! ^^*~~


*** 

Znalazłam również przepis na japońską zimną zupę z prefektury Miyazaki -  bulion dashi z pastą miso i orzeźwiającymi dodatkami -  hiyajiru 冷や汁 ("schłodzona zupa" ^^).
I found the Japanese recipe for a cold miso flavoured soup from Miyazaki prefecture called hiyajiru 冷や汁 ("cold soup" ^^)




Zaczynamy od przygotowania dodatków:
- ogórka kroimy w plasterki, posypujemy solą, odstawiamy na 30 minut
- twarde tofu rozkruszamy w palcach na kawałki, zostawiamy na ręczniku kuchennym

Teraz pasta miso - w oryginale używa się miso jęczmiennej, ale ja mam sojową.
- 2 Ł pasty miso podgrzewamy na patelni aż się lekko podsmaży.
Zdejmujemy z patelni i mieszamy pastę miso z 2 Ł mielonego sezamu.
Następnie powstałą pastę rozprowadzamy dokładnie w 2 szkl. zimnego bulionu (rodzaj wedle gustu, u nas rybny bulion instant).
W misce układamy zimny ugotowany wcześniej ryż lub makaron pszenny somen, zalewamy bulionem, dodajemy dodatki: ogórki, tofu, siekaną dymkę. Jeśli bulion nie jest wystarczająco schłodzony, można dorzucić kilka kostek lodu.
Jeśli mamy, to także: posiekane liście shiso, pokrojoną w paski myogę (japońskie warzywo), gotowaną okrę, spotkałam się też z pomysłem dodania tuńczyka z puszki albo innej ryby o białym mięsie.



Start with toppings:
- cut cucumber into slices and add some salt, leave for about 30 minutes
- crumble some hard tofu into chunks and leave on a kitchen paper

Now miso paste - they use barley miso in the original version but I had the soy one.
- place 2 Tbsp miso paste in the pan and fry for a moment to get the smoked flavour. Remove it from the pan, mix with 2 Tbsp of ground sesame seeds.
Then add the paste into 2 cups of broth of your choice (I used instant fish dashi) and mix it well.
Put the cooked chilled rice or somen noodles into a bowl, pour the broth, add the toppings: cucumbers, tofu and chopped Spring onions. If the broth isn't cold enough, you can add some ice cubes. In Japan they also add chopped shiso leaves, cut myoga, cooked okra, I also read about adding the tuna from the can or any white flesh fish.




***

Inne chłodniki znajdziecie pod tymi linkami:
- chłodnik aszchabadzki
- klasyczny chłodnik polski
- bułgarski tarator

You will find other recipes for cold soups there:
- Aschgabat cold soup
- classic Polish cold soup
- Bulgarian tarator

Wednesday, June 19, 2019

Storm Trooper




Pogoda taka, że nic tylko szprycery wypijać i arbuzem zagryzać! *^V^*
(niedługo na blogu pojawi się garść nowych przepisów na superchłodniki, zainteresowanych ochłodzeniem zapraszam za kilka dni!)
The weather is so hot that you only want to drink spritzers and eat watermelon!  *^V^*
(soon I'll post a few recipes for cold soups on the blog so stay tuned!)

A ja skończyłam czerwoną sukienkę. I jestem z niej bardzo zadowolona bo jest dokładnie taka, jak ją sobie wymarzyłam! *^0^* Wróciłam do mojego ulubionego kształtu sukienki - dopasowana góra i rozkloszowany marszczony dół. Najchętniej nosiłabym ją do glanów i skórzanej kurtki, ale nie przy takiej pogodzie jak dzisiaj... ^^
I finished the red dress and I'm very happy because it's exactly how I wanted it to be! *^0^* I went back to my favourite silhouette - fitted top and full gathered skirt. I'd happily wear it with heavy boots and black leather jacket but not on such a hot Summer day... ^^




Wykrój kombinowany. Góra pochodzi z sukienki 128 z Burdy 08/2009 - pogłębiłam dekolt przodu a na tyle zrobiłam karczek i kontrafałdę, jak w tej sukience. Spódnica to zmarszczony prostokąt, któremu dodałam na bokach kieszenie i z lewej strony suwak. Nie ma rękawów. Materiał kupiłam w sklepie Miekkie, podlinkowałabym, ale już nie ma tego koloru, jest biały i szary.
The pattern is a mixture of ideas - top part comes from the dress 128 from Burda 08/2009, I lowered the neckline at the front and at the back I made the yoke on the shoulders and a box pleat along the spine, just like in this dress.The skirt is a big rectangle gathered, with pockets in the side seams and a zipper in the left seam. No sleeve this time.




Chciałam sprytnie pokazać, że na plecach jest karczek i kontrafałda przez środek, ale nadruk jest na tyle wzorzysty, że tego na pierwszy rzut oka nie widać. Uwierzcie mi, że ona tam jest! ^^*~~
I wanted to show the yoke and box pleat on the back but the print is so busy that you cannot see it clearly. But believe me, it's there! ^^*~~
 



A tu jeszcze zdjęcie po rocznicowej kolacji w meksykańskiej restauracji, stąd zjedzona szminka. *^v^* Jesteśmy razem już 27 lat, kiedy to zleciało?!... 
Here's the photos after our wedding anniversary diner in the Mexican restaurant, hence the eaten lipstick. *^v^* We've been together for 27 years now, how time flies!...