Friday, May 22, 2015

You're a Star!....



Tak naprawdę wcale nie miałam w planach kupić tego materiału. *^w^*
I didn't really intend to buy this fabric. *^v^*



 
Wybrałam bawełnę w kokeshi, dorzuciłam zieloną łączkę i przeglądając tkaniny zobaczyłam, że gwiazdy są prawie wyprzedane, jest bardzo mała ilość tego materiału i nie wiadomo, czy potem jeszcze będzie... Zadziałał instynkt zbieracza! ^^*~~
I chose kokeshi cotton, then I added the green meadow one and as I flipped through the fabrics I saw this one almost sold out! Little amount and it's gone... So my hoarder's instinct kicked in and I took it! ^^*~~



Wykorzystałam wykrój #124 z Burdy 01/2014 (tak, ponownie!), ale znowu pokombinowałam z podkrojem szyi, robiąc obszyte białą tasiemką kółeczko. Dół zachowałam jak w oryginale i przypomniałam sobie, jak bardzo materiałożerny jest ten wykrój!...
I used #124 pattern from Burda 01/2014 (yes, again!), but I changed the neckline into a keyhole one. The skirt is like in the original and I had to realise again how much fabric it takes to make it!...




Jedną falbanę wycięłam w całości, ale drugą musiałam już sztukować z trzech kawałków! Na szczęście na materiale tak wiele się dzieje, że tego nie widać.
One lower part I managed to fit on the fabric in one piece but the other had to be stitched together from three pieces! The print is so busy that lucky for me you cannot really see this.




Muszę Wam powiedzieć, że wakacje to strasznie wyczerpująca sprawa, 9 kilometrów na piechotę jednego dnia, 8 drugiego... Trochę nie mogę się doczekać, aż wrócę do domu i będę mogła choć na chwilę przestać zwiedzać!... *^-^* A z drugiej strony Berlin jest tak niesamowicie ciekawym miejscem, że mogłabym tu spędzić wiele tygodni i miałabym co oglądać. Dzisiejsze zdjęcia powstały w japońskim ogrodzie w parku Ogrody Świata.
I must admit holidays are a really exhausting thing, 9 km on foot one day, 8 km on the other... I cannot wait to come back home and stop visiting places if only for a moment!... *^-^* On the other hand, Berlin is such an interesting place that I could easily spend here weeks and still had lots to see and do. Today's photos were taken in the Japanese garden in the Gardens of the World park.



Thursday, May 21, 2015

Sanssouci



Moja pierwsza sukienka z półkola. *^-^*~~~ Należało to uczcić odpowiednio pięknym materiałem i oto jest - Sanssouci.
My first half-circle dress.*^-^*~~~ It deserved to be celebrated with a pretty fabric so here it is - Sanssouci.




Taka właśnie jest ta sukienka - beztroska, wiosenno-letnia, lekka, radosna. *^v^* Góra to zmodyfikowana w kwadratowy dekolt kiecka #124 z Burdy 01/2014, dół wyrysowałam z półkola.
That's what this dress is all about - it's carefree, Spring/Summer, light, happy-go-lucky one. *^v^* The top is a modified into square neckline #124 from Burda 01/2014, bottom is a half-circle skirt I constructed. 




Trochę boczyłam się na dół z półkola, bo obawiałam się, że będzie mi brakowało obfitości materiału, jaki daje pełne koło, ale już rozumiem, że takie spódnice są idealne na bardziej wietrzne dni, a są równie efektowne.
I was reluctant to half-circle skirts because I was afraid of the smaller volume compared to the full circle skirt. But now I understand that such shape is still fetching and very uselful for windy days for example.


Nie mam w zasadzie żadnych uwag do szycia, ten wykrój mogę już szyć z zamkniętymi oczami, powtórzyłam go w kolejnym modelu (pokażę w następnym wpisie) i mam na niego jeszcze jeden pomysł (możecie do mnie mówić Sarah... ^^*~~).
I don't have anything to comment on with this pattern, I've used it several times  and can sew it with my eyes closed (and repeated it in the dress I'll show you next time, and I have another idea for the next dress, you can call me Sarah... ^^*~~).




Zdjęcia zostały zrobione w pięknym parku Sanssouci w Poczdamie. Położę się teraz i spróbuję wypocząć przed kolejnym dniem zwiedzania, relacja z wakacji po powrocie. *^o^*
The photos were taken in a beautiful Sanssouci Park in Potsdam, and I'm going to have a rest now because tomorrow is another day of sight-seeing. *^o^*


Sunday, May 17, 2015

Me Made May 11-17.V

Zapraszam na podsumowanie drugiego tygodnia akcji Me Made May.
Please have a look at my second week of Me Made May's outfits.



11.V

Znowu zimny dzień bez słońca, a ja spóźniona i w biegu na zajęcia z japońskiego... Złapałam więc tylko Chmurkę do jeansów i tshirta! (plus płaszcz, szal i czapkę)
Another cold and sunless day, I was late for Japanese class... I only grabbed the Cloud cardigan to accompany a pair a jeans and white tshirt (plus a coat, a shawl and a hat).




12.V
Słoneczny ciepły wtorek! Przełożona z zeszłego piątku wizyta u lekarza, więc założyłam coś bez kłopotliwego suwaka na plecach, co łatwo się samemu zdejmuje i zakłada, spódnicę Kolorowy ołówek.
A sunny and warm Tuesday! Today I had that doctor's appointment postponed from last Friday, so I wore something easy to put on and take off, the Coloured Pencil skirt.




13.V
Rano bieganie, a potem załatwianie różnych spraw tu i tam, a ponieważ znowu wieje, to założyłam wygodną wąską opcję - sukienkę Pani Bibliotekarka i sweterek  Yui.
Jogging in the morning and then running errands in The Librarian dress and Yui cardigan.





14.V
Znowu wyprawy po mieście, zakupy spożywcze, skok do pasmanterii po suwak do nowej sukienki! Założyłam sukienkę Mori Girl i sweterek Capri, który zrobiłam milion lat temu i nie pamiętałam, że go jeszcze mam w szafie... ^^*~~
Running errands again, grocery shopping, getting a zipper for my new dress! I put on a Mori Girl dress and Capri cardi.I knitted this so long ago I almost forgot I still had it in my wardrobe... ^^*~~





15.V
Rano bieganie. Potem szybka wyprawa do sklepu po prezent imieninowy dla mamy i składniki na imieninową karpatkę. Kolejny wietrzny i deszczowy dzień, o co chodzi z tym majem?...  Ciągle marznę ostatnio...
Dla ocieplenia pod kurtkę jeansową założyłam sweterek Joan Eve.
Jogging in the morning. Then a quick trip to the shop for a present for my mum and the ingredients for the cake I was going to bake for her. Another windy and rainy day, what's wrong with May this year?!... I'm constantly cold...
To keep me warm under the jeans jacket I wore a Joan Eve cardigan.




16.V
Impreza imieninowa mojej mamy Zofii. *^v^*
Wystroiłam się w sukienkę Rada Puchaczy.
My mother's namesday party. *^v^*
I put on my The Owls dress.



17.V
Rano bieganie (nie mam nic me-made z ciuchów sportowych, ale nie wiem, czy czuję potrzebę szycia sobie czegokolwiek, hm...). A potem niedzielne nicnierobienie, nawet na spacer mi się nie chciało wyjść, tylko kończyłam szycie sukienek i robiłam na drutach żółty sweterek, czyli po domowemu na wygodnie - tshirt i najnowsza przeróbka krawiecka. Pamiętacie sukienkę Chaber? Pomysł był dobry, ale dokonałam złego wyboru, łącząc jerseyowy dół z nieruchomą bawełnianą górą, to nie zdało egzaminu, więc odprułam jedno od drugiego, obrzuciłam górny brzeg spódnicy ściegiem elastycznym i mam nową spódnicę Chaberek! *^o^*
Jogging in the morning (I have no sport me-made clothes but do I really need them?... I don't think I feel the need). Then a lazy Sunday - some sewing, some knitting, so I needed comfy clothes to relax - a tshirt and my latest sewing refashioned item. Do you remember my Cornflower dress? It was a good idea but bad result because I sewed together a jersey bottom with a normal non-stretch cotton top, and it really didn't work. So I cut it in two parts, I hemmed the top hem of the skirt with an elastic stitch and I have a new comfortable everyday Cornflower skirt! *^o^*   





Na następny tydzień zaplanowaliśmy krótki urlop, więc mam nadzieję mieć więcej okazji do noszenia kolorowych sukienek. Mam dwie nowe kiecki do pokazania, także oczekujcie zdjęć lada dzień, mam nadzieję w jakichś pięknych okolicznościach przyrody! *^o^*~~~
We have planned a short holiday next week so I hope to wear more dresses. I have two new ones ready so please wait for the photos in some nice places! *^o^*~~~

Friday, May 15, 2015

Burda 06 2015

Let's have a look at the June Burda's issue.


Jako pierwsza wpadła mi w oko sukienka z kołnierzykiem bebe i chętnie wykorzystam jej górę ale dołu ktoś kompletnie nie przemyślał... Co to za cięcie i marszczenie w połowie ud?!...... Ten element na pewno bym zmieniła.
This bebe collar dress immediately caught my attention but who invented this strange skirt with a line of ruching in the middle of the thigh?!....  I might use the blouse part and change the skirt into something more fetching.





Godna uwagi jest bluzka z kimonowymi rękawami, która ma ciekawy kołnierzyk i można ją z łatwością zamienić w sukienkę.
This kimono blouse has an interesting collar and can be turned into a dress.
 




I jeszcze coś prostego, ale efektownego, w Burdzie zaproponowane w wersji wieczorowej i dziennej. Prosty wykrój, dopasowany do sylwetki, rozważę do uszycia.
And something simple but classy, in two versions from different fabrics. Simple shape, fitted to the figure, I'll think about making it.






Dla mnie tyle. Wracam do wykończenia dwóch sukienek, które właśnie szyję! Miłego weekendu!  *^o^*
That's all for me in that issue. I'm going back now to my new dresses I've been making. Have a great weekend! *^o^*

Sunday, May 10, 2015

Me Made May 1-10.V



Częstujemy się kawałkiem czekoladowego ciasta z coca colą (pyyyycha! ^^*~~) i oglądamy podsumowanie pierwszego tygodnia akcji Me Made May. Przy okazji zobaczycie mój tydzień w pigułce. *^v^*
Have a piece of coca cola/chocolate cake (yumminess!... ^^*~~) and have a look at the sum up of my first week of Me Made May's. You can also get to know my everyday routine. *^v^*





01.V
Mąż w pracy. Rano pobiegałam a potem cały dzień spędziłam pracowicie... dziergając Kaczeńce na kanapie przed telewizorem! *^o^*
Ale żeby nie marznąć (jak się tak siedzi w jednej pozycji, to może się zrobić chłodno) przyodziałam się w skarpetki Kaiso i sweter Krwawy Maczek.
Husband at work. I was jogging in the morning and then I spent a very bus day... knitting my yellow cardigan in front of the tv! *^o^*
But in order not to get cold I put on Kaiso socks and Bloody Poppy cardigan



02.V
Mąż w pracy. Miałam w planach spacer i małe zakupy na bazarze. Wygrzebałam z szafy spódnicę Różany Ogród i chustę szydełkową Gołąbek. Okazuje się, że opłaca się pójść na bazar w spódnicy zamiast w jeansach - przymierzyłam i kupiłam sobie halkę! Jakbym była w spodniach, to na pewno nie chciałoby mi się ich ściągać do mierzenia i okazja przeszłaby mi koło nosa... ^^*~~
Na klatce schodowej spotkałam sąsiadkę, przemiłą starszą panią, która skomplementowała moją spódnicę a kiedy usłyszała, że sama ją uszyłam powiedziała, że w takim razie jest dwa razy piękniejsza! *^-^* I opowiedziała mi, że też całe życie dla siebie szyła, a jak miała małe dzieci, to kupowała duże skarpety piłkarskie, pruła je i dziergała sweterki dla maluchów!...
Husband at work (we were having a long weekend in Poland and he kept on working, meh....). I planned a walk and some grocery shopping. I wore Rose Garden skirt and Dove crocheted shawl.It seems it was a good idea to go shopping wearing a skirt because I tried on and bought a petticoat! If I wore jeans I wouldn't like to put if off and on, so I wouldn't buy it. ^^*~~
When I was leaving my building I met and old lady neighbour who complimented my skirt. When she heard I made it she said it's twice as beautiful! *^-^* And then she said she used to sew all her life for herself and when she had small children and couldn't buy sweaters for them, she bought soccer long socks, unravelled them and knitted sweaters for children.






03.V
Mąż pojechał na konie... (taka moja majówka!...)
Rano bieganie, a potem zabrałam lalkę i poszłyśmy do parku robić zdjęcia. Postawiłam na wygodę - jerseyowa sukienka Land Ahoy! idealnie spisała się gdy kicałam po trawniku i kucałam wokół lalki. ^^*~~ Żałowałam, że nie dodałam do tego zestawu jakiegoś szala, bo jednak wiało.
Husband went for horse riding for most of the day, and that's how my weekend was...
So I was jogging in the morning and then I took a doll and we went to the park for taking photos. I wore something comfortable - a jersey dress Land Ahoy! which was perfect for crouching and crawling while taking doll's photo. ^^*~~ I wished I took some shawl because it was a bit windy.






04.V
Rano pobiegłam na japoński a potem odwiedziłam rodziców. Miałam w planach założyć coś innego, ale dzień był wietrzny i nie chciałam cały czas łapać pełnej spódnicy na wietrze, więc założyłam sukienkę Marsala. (dodałam do niej jeansową kurtkę i szal)
Japanese class in the morning, then visit to my parents's. I planned to wear something else today but it was a cold windy day so I didn't want to end up catching and taming the full circle skirt all the time...
I decided on Marsala dress. (I also wore jeans jacket and a shawl)






05.V
Na każdym kolejnym zdjęciu w białym świetle mojej łazienki wyglądam coraz bardziej trupio, hm...
Bieganie o poranku, potem biblioteka i zakupy. Zrobiło się ciepło i słonecznie, więc założyłam coś wesołego i wiosennego - sukienkę Cukierkowe Morze. Dziś też wiało i łapałam spódnicę...
On each consecutive photo I look more and more pale in my bathroom white light...
Jogging in the morning, then library and shopping. It was warm and sunny so I put on something fun and good for Spring - Candy Sea dress. It was also quite windy and I ended up catching the skirt...





06.V
Deszcz od rana, więc zostaję w domu w dresie i szyję sukienki! *^o^*
Rainy day, so I stayed home in sweatpants and sew dresses! *^o^*


07.V
Pojechałam wreszcie odebrać z urzędu nowy dowód i zrobić małe zakupy w pasmanterii (jak tu dalej szyć bez flizeliny?... ^^*~~), a potem odwiedziłam rodziców (i dostałam zapas gołąbków, yikes! ^^). Słonecznie ale wietrznie, więc wybrałam sukienkę Zuza, do tego jeansowy płaszcz, szal i czapka.
I finally went to the District Office to pick up my new ID and for some craft sjop shopping, then I visited my parents. Sunny but windy day, so I put on Zuza dress plus a jeans coat, a shawl and a hat.





08.V
Najpierw bieganie. Poranna wizyta u lekarza odwołana z powodu nieobecności lekarza, za to nieoczekiwanie zamieniona na tachanie maszyny do szycia do serwisu... Założyłam cienką kieckę Wiosna, ach to ty! i bawełniany kardigan Midori.
Morninng jogging. Then my morning doctor's appointment was due to the doctor's absence but I had to take my sewing machine to the Machine Doctor instead... I put on happy Sprintime's here! dress and Midori cardigan.




09.V
Leniwy dzień w domu, z krótkim wypadem na zrobienie zdjęć nowej sukience, ale to się liczy, bo jej nie założyłam do noszenia tego dnia. :-p
Lazy day at home, with a short walk to take photos of my finished dress but I don't count that as "wearing it". :-p

10.V
Rano bieganie.
Wybory prezydenckie. O których dowiedziałam się tydzień temu, taka jestem zorientowana w świecie, który mnie otacza i świadoma politycznie, sesese!....... 
No to poszłam oddać głos, ubrana w spódnicę Sztormową (w końcu padał deszcz... ^^) i sweterek Caprica. Plus płaszcz, szal, kalosze... A i tak było mi zimno. Czyżbym miała wrócić do noszenia sukienek wełnianych?
Jogging in the morning. Presidential elections in Poland. I only got to know about that last week, that's how politically conscious I am, totally not interested with the world outside...
So, I went to vote, wearing Storm skirt (it was raining outside... ^^) and Caprica cardigan. And a jacket, a shawl, rain boots... It was cold and windy. Should I go back to wool dresses?



Pierwsza porcja za nami. Na razie jest łatwo, ciuchy się nie powtarzają, nie muszę na siłę szukać czegoś do założenia. Drugie podsumowanie w niedzielę za tydzień, zapraszam! I proszę sobie nałożyć jeszcze kawałek ciasta, przecież wiem, że macie ochotę! *^o^*~~~
First part of MMMay is behind us, up till now it was easy, I didn't wear anything twice and didn't struggle to find clothes to wear. Please come for the second report next Sunday and have another piece of that divine cake! *^o^*~~~



Saturday, May 09, 2015

Kokeshi

"If you can't have fun with your clothes, what is even the point?!"


"Jaki jest w ogóle sens się ubierać, jeśli nie bawisz się ubraniami?!"





Kiedy zobaczyłam ten materiał w sklepie online, po prostu nie mogła się powstrzymać! Znacie to, prawda? Ten materiał, ta włóczka, ta szminka, ta para butów... *^-^* Musimy je mieć!!!
I, co u mnie nie zdarza się często, od razu wiedziałam, co z niego uszyję. Tym bardziej niecierpliwie czekałam na dostawę!
When I saw this fabric in the on line shop I just couldn't help it! You know that, right? That fabric, that yarn, that lipstick, that pair of shoes.... *^-^* We have to get them!!! And what's more and not really usual for me, I already knew what I'd use it for. I was so impatient waiting for the delivery!




Jest taka brytyjska blogerka, która od dawna szyje jedną sukienkę. Nie to, żeby nie mogła sobie z nią poradzić i jej wreszcie skończyć... ^^*~~ Uszyła już ok. 140 egzemplarzy jednego wzoru - Emery autorstwa Christine Haynes, każdą z innej tkaniny. I jakkolwiek dziwne może się to wydawać, w pewnym sensie ją rozumiem, i już tłumaczę, o co chodzi.
There is this British blogger who keeps sewing only one dress. Not that she cannot finish it or something... ^^*~~ She made about 140 copies of one pattern - Emery by Christine Haynes, using different fabrics. Odd as it seems, I somehow can understand her reasons.




Sarah znalazła swój wzór idealny i dopasowała wykrój do swoich wymiarów. I o ile ja wolę większą różnorodność - gdybym miała do końca życia szyć tylko z jednego wykroju, zmieniałabym długość rękawów, kształt dekoltu z przodu i na plecach, styl spódnicy; to absolutnie rozumiem przywiązanie Sary do wykroju, który za każdym razem daje jej pewność, że zawsze uszyje idealnie pasującą na nią sukienkę (pod warunkiem, że radykalnie nie schudnie ani nie przytyje oczywiście ^^).
Sarah found her perfect pattern and she adjusted it to her measurements and liking. I like bigger variety - if I were to use only one pattern for the rest of my life, I'd play with necklines, length of sleeves, shapes of skirt. But I totally understand her attachment to one pattern because every time it gives and will give her the perfectly fitted dress (unless she looses or gains weight dramatically ^^).




Im więcej szyję, tym częściej łapię się na tym, że gdy mam sięgnąć po nowy pomysł na sukienkę, moje myśli powracają do wykrojów, które przetestowałam i wiem, że mi się idealnie sprawdziły. Odrysuję elementy wykroju na tkaninie, wytnę, zszyję, założę, nie będę musiała robić egzemplarzy testowych, żeby się przekonać, co tym razem Burda sknociła i co muszę poprawić...
Mam takich trzech ulubieńców - po pierwsze, sukienka 128 z Burdy 08/2009 (powstały z niej Pani Paseczkowa, Chińska Róża, Rada Puchaczy i Pyza Mazowiecka); po drugie, sukienka 124 z Burdy 01/2014 (uszyłam według niej Sensu, Black and White i już skroiłam następny egzemplarz ^^); po trzecie, to wykrój, który użyłam w sukience Chłodnica i w dzisiejszej propozycji.
The more I sew the more I catch myself returning towards my favourite patterns that I know are fitted and will give me best results. I'll trace the shapes onto the fabric, cut them, sew together and wear. No muslins to see what's wrong with the Burda's pattern this time...
I have three such favourites - first, dress 128 from Burda 08/2009 (I turned it into Pani Paseczkowa, Chinese Rose, Rada Puchaczy and Pyza Mazowiecka); second, dress 124 from Burda 01/2014 (I used it for Sensu, Black and White and I'll make the third one soon); and third, the pattern I used for the recent Chłodnica dress and today's dress.





Góra to niedawno szyta sukienka #112 z Burdy 11/2008 - znowu pliski przy dekolcie, bo chciałam zostawić cały przód jak najmniej pocięty zakładkami. Dół podpowiedział nadruk na tkaninie - to nie mogło być nic innego jak mocno splisowany prostokąt.
Top is from Burda's #112 from 11/2008 issue - pleats around the neckline because I didn't want to male any folds at the front. The bottom was inspired by the print on the fabric - the only choice was a long gathered rectangle.




Właśnie kiedy zostały mi do zrobienia tylko dwa szwy - odszycia podkrojów pach, maszyna odmówiła współpracy... Oczyściłam mechanizmy, naoliwiłam gada, ale Łucznik nadal nie pracował jak trzeba. W czwartek wieczorem podszyłam dół ręcznie i liczyłam na to, że w piątek uda mi się dokończyć szycie góry na moim starym Brotherze, w końcu to były proste szwy na niekłopotliwej bawełnie.
W piątek Robert spróbował reanimować Łucznika, ale się nie udało i zawiozłam go do serwisu, a sama dokończyłam szycie na Brotherze. Jęczał, dźwięczał, stękał ale uszył co miał uszyć. A potem przyszło mi do głowy, że jego w sumie też mogłabym przeczyścić i przesmarować! *^o^* Kiedy wyjęłam z transportu poduszkę sfilcowanego kurzu i polałam olejem miejsca, które polać należy, spróbowałam kawałek ściegu i.... maszyna poszła bezgłośnie i jak po maśle! ^^*~~ Kto wie, zanim doczekam się powrotu Łucznika może dam radę na Brotherze uszyć następną sukienkę!
Just when I had only two seams to finish, my sewing machine stopped working... I cleaned the mechanisms, gave it a good drench of oil but it still didn't want to cooperate. On Thursday night I finished the bottom hem by hand and hoped for my old Brother machine to work next day to finish the dress. After all I had short simple seams to be done on easy to work with cotton. On Friday Robert tried to make my machine work but he couldn't and I took it to the Maintenance, and then finished the dress on my first Brother sewing machine. It didn't work properly, groaning and wining, but it worked somehow! And then I realized I could give it a cleanup and some oil here and there to improve its performance. So I did. After I removed a pillow of fulled dust from under the transport parts and oiled the mechanics it suddenly went very quiet and sewing like a brand new machine! ^^*~~ Who knows, I may even sew another dress on this machine while waiting for my Łucznik to come back from the Machine Doctor!




To chyba najradośniejsza z sukienek, jakie do tej pory uszyłam, wzór lalek kokeshi wywołuje u mnie szeroki uśmiech za każdym razem, kiedy popatrzę na siebie w lustrze, mam nadzieję, że będzie cieszyć wszystkich dookoła, kiedy będę ją nosić. *^O^*
That's probably the happiest dress I've made up till now, the kokeshi dolls pattern make me smile every time I see myself in the mirror and I hope to make everyone smile in the streets when I'll be wearing this dress. *^O^*




I jeszcze jedno na koniec - nie ma co się oszukiwać, jestem beznadziejna w dotrzymywaniu postanowień, jak widać projekt One by One nie wypalił, nie potrafię się zmusić do szycia na siłę i celowego wybierania projektów z aktualnych numerów Burdy... Nic na to nie poradzę, pozostanę więc przy szyciu sukienek według mojego widzimisię. *^o^*
Na górnym pasku pod bannerem bloga znajdziecie link do podstrony, na której zgromadziłam wszystkie moje uszytki.
One more thing - I cannot lie anymore, I'm hopeless when it comes to keeping deadlines and resolutions... As you can see my One by One project is a failure, I just cannot make myself sew something I don't feel like doing, I want to sew what I like at the moment. I cannot help it! So I'll just stick to making dresses. *^o^*
On the top of my blog just under the main banner you'll find the page called I sew, with all my sewing projects.

Sunday, May 03, 2015

Folk Tale

Nie mogłam Was zostawić na weekend z pustymi żołądkami, więc dziś dwie propozycje na dania pyszne i przeze mnie rekomendowane! *^o^*
Najpierw coś, bez czego moje życie kulinarne nie byłoby kompletne, czyli stir fry z boczku i kalmarów po koreańsku. Robiłam to danie już dwa razy i nie mogę się doczekać, aż znowu je sobie upichcę!
I couldn't leave you with empty stomachs for a weekend so today two dishes I recently tried and got to love! *^o^*
First, something my culinary life wasn't complete without that is the Korean pork and squid stir fry. I already ate this twice and cannot wait to taste it again!





Następne danie, tym razem potrawa z Okazu Rakku Raku numer zimowy, to wieprzowina duszona z kapustą i kiełkami, z towarzyszeniem "surówki" z makaronu sojowego z wodorostami wakame.
Next dish is another idea from the Okazu Rakku Raku Winter edition, the pork and cabbage stew served with soy noodles and wakame seaweed salad.


Danie główne (dla 2 osób):
200 g boczku w plasterkach pokroić w 3 cm kawałki, tak samo pokroić 3 liście kapusty. Do rondla wlać 3 szkl. wody, 1,5 Ł sake, 1/2 ł bulionu dashi w granulkach, zagotować, dodać boczek i dusić przez chwilę, aż zmieni kolor. Następnie dodać kapustę i znowu dusić ok. 1 min. Dorzucić dużą garść kiełków fasoli mung. Odlać ok. 1 szkl bulionu i rozmieszać w niej 2,5 Ł pasty miso, wlać do rondla, wymieszać porządnie i wyłączyć gaz. Przed podaniem posypać ziarnami białego sezamu.

Surówka:
4 g glonów wakame zalać na chwilę chłodną wodą, aż liście się rozwiną, porządnie odcedzić. 30 g makaronu sojowego Harusame zalać w misce wrzątkiem i zostawić, aż zmieni kolor na przezroczysty, odcedzić.
Wymieszać sos - 2 Ł octu, 1 Ł mirinu, 1 Ł cukru, 1 Ł sosu sojowego, podgrzać do rozpuszczenia cukru, przestudzić, tuż przed podaniem wymieszać sos z glonami i makaronem.
Main dish (for 2 people):
200 g pork belly thinly sliced cut into 3 cm piece, cut likewise 3 leaves of cabbage. Into the pan put 3 cups water, 1,5 Ł sake, 1/2 ł granulated dashi stock, bring to the boil, add pork and simmer for a moment, until it changes its colour. Add the cabbage and simmer for about 1 minute. Add a handful of mung bean sprouts. Take about 1 cup of stock and mix it well with 2,5 Ł of miso paste, then return it to the pan, mix well and serve. Sprinkle with white sesame seeds just before serving.

Salad:
Add some cold water to 4 g of wakame seaweed, leave until the leaves catch the moisture and strain well. Pour some boiling water over 30 g of soy noodles, wait till they change the colour into translucent and strain well.
Mix the sauce - 2 Ł vinegar, 1 Ł mirin, 1 Ł sugar, 1 Ł soy sauce, warm it on a stove until the sugar dissolves, cool it down and mix with wakame and noodles.

***



Wybrałyśmy się dzisiaj z Kokardką na spacer do parku i przy okazji zrobiłam jej kilka zdjęć. Wszystkie elementy stroju (oprócz butów) są mojej produkcji - uszyłam spódnicę, halkę i pończoszki, zrobiłam na drutach sweterek, na szydełku powstała czapka z króliczymi uszami, ozdobiona haftem. 
Wyszło ludowo i lalkowo, dokładnie tak, jak miało być. *^o^* 
Today me and Kokardka went for a walk in the park and some photos. All the clothes were made by me - I sewn a skirt, petticoat and stockings, I knitted the sweater, crocheted a bunny hat and did some embroidery on it.
It's a real doll folk tale, please enjoy! *^o^*




Kokardka
Volks white FCS F-05 on SD10 body









EDIT: zapomniałam dodać tabelkę z Wyzwaniem 15 projektów w 2015 - tymi dwoma udziergami odkreślam wykonanie haftu na czymś wydzierganym i drugi bardzo mały projekt.
EDIT: I forgot to add the 15 projects in 2015 table - the hat and sweater fulfil the points "12. to embroider something knitted or crocheted" and my second one for point 10 "to knit something really tiny".