Wednesday, October 22, 2014

Czytanie i nie-dzierganie?

Jak co środę u Maknety - Czytanie i Dzierganie, a ja co? 
Wydziergałam wczoraj pół czapki ale... efekt wcale mi się nie podoba!... Niby wszystko fajnie, włóczka piękna, kształt okay, ale nie zachwyca, więc niestety dzisiaj mogę pokazać tylko puste druty. A może nie, bo wyciągnęłam do skończenia leżącą od stycznia mężową czapkę i jest szansa, że w tym sezonie ją skończę... I dorobię wreszcie drugą rękawiczkę, pierwszą wydziergałam w dzień czy dwa w 2010 roku, hm.... ^^*~~
As usual today is Makneta's Reading and Knitting day. And me?
I made half a hat last night and I didn't like it at all!... The yarn is great, the pattern nice, but it just wasn't meant to be, so today I can only show you empty needles.
Or maybe not, because I dug out some UFOs, like the hat for my husband, I started it in January and maybe I'll finish it this cold season?... And I also found a single glove I made within a day or two in 2010... I may add a matching sister this week! ^^*~~




Książkowo zmiana w stosunku do poprzedniego tygodnia - po przeczytaniu kilku rozdziałów książki "Plan Sary" Jaszczuka rzuciłam nią w kąt, gdzie jej miejsce. Jest bardzo słaba. Jako powieść w realiach historycznych jest beznadziejna, w ogóle nie czuje się tego Lwowa końca lat 30-tych. Naprawdę nie wystarczy rzucić kilkoma nazwami ulic albo wciskać na siłę retro-słowa czy tworzyć nienaturalne zdania w stylu "Popijając piwo, z zadowoleniem oglądał trzecią stronę "Kuriera" z wielką reklamą szamponu ELIDA." Ten szampon nie ma żadnego znaczenia dla akcji, jest tu tylko po to, żeby pokazać, że autor odrobił lekcję i znalazł różne produkty, których się w tamtych czasach używało, i będzie pisał ich nazwy tu i tam.
Co gorsze, pomijając kostium historyczny, ta książką jest bardzo słaba jako kryminał. Na początku moją uwagę przyciągnęła intryga kryminalna, ale szybko zagubiłam się w kolejnych rozdziałach - panuje w nich chaos, postaci się mieszają, wątki rwą i jakoś to wszystko nie porywa. Ja wiem, że po mistrzu Lewandowskim trudno będzie takim książkom mnie zachwycić, ale spodziewałam się chociaż przyzwoitej lektury. Szkoda.
Na szczęście miałam pod ręką kolejną Marininę - "Czarna lista", i tu jak zwykle nie ma rozczarowań. *^o^*
As far as reading, after going through several chapters of the "Sara's Plan"'s by Jaszczuk I chucked it away! It's really poorly witten, you cannot feel the atmoshpere of the Lviv in late 1930's at all. He only adds some street names and vintage words here and there, and the strange sounding sentences with the product makes used at those times. What's more, this book is bad as a detective story! I was drawn to the murder case at the beginning but then the author lost the ability to follow the threads and it all went chaotic and boring.
Lucky me I had another Marinina on my bedside table and as expected there are no unpleasant surprises here, only a good reading. *^o^*

***

Nie pokazywałam jeszcze pudełek lunchowych z zeszłego tygodnia. Od razu chciałabym się poskarżyć, że tyle miałam pomysłów na obiady przed-Halloweenowe, a tu mąż mi zrobił psikusa i poszedł w tym tygodniu na szkolenie, gdzie go karmią...
W związku z tym zostaną mi tylko trzy dni przyszłego tygodnia (bo we wtorki pracuje z domu i jemy domowy obiad, a piątek ma wolny). Ech...
I didn't show you the last week's bentou boxes yet. I had so many ideas for the Halloween lunches for this week but my husband is attending the traning for seven days and he gets the lunches there... And I'll only be preparing three lunches next week because he works from home on Tuesday and took the Friday off. Oh well... 






Sunday, October 19, 2014

One by One X.2014 - Mori Girl i Wiatraczki

Po przerwie wakacyjnej wracamy do rocznego wyzwania szyciowego!
W zeszłym roku były to sukienki, wszystkie uszytki możecie zobaczyć tutaj a podsumowanie akcji tu.
After the Summer break I'm coming back with another one-year sewing challenge for me. Last year it was dress a month, you can find all the dresses here and here is the sum up.

Tym razem postawiłam sobie trochę inny cel - w każdym miesiącu zaczynając od października uszyję conajmniej jedną rzecz z Burdy z danego miesiąca. Może to być dowolny element garderoby/dodatki, ale musi pochodzić z aktualnego wydania. ALE - jeśli się okaże, że np.: Burda listopadowa zamieści same nudy na pudy, to wtedy sięgnę do numerów z poprzednich lat z tego samego miesiąca, i wybiorę coś stamtąd. *^o^* Szczerze mówiąc, już się okazało, bo na rosyjskiej stronie Burdy można obejrzeć numer listopadowy, i nic, NIC mi się nie podoba!
This time I decided on a different goal - each month starting in October I will sew one item - anything I like - from the current Burda's issue. BUT if nothing strikes my fancy, I'll search in the issues from the previous years, still remaining in that month's issue. Frankly speaking, I'm going to do that with my November project because I saw the preview of the November patterns on the Russian Burda's webpage and I don't like a single item, nothing! 


Zaczynamy projekt One by One
Na szczęście w październikowej Burdzie modeli dla mnie do wyboru do koloru, tylko szyć! Nie miałam problemu z wyborem, bo na tę sukienkę materiał miałam w rękach zanim październikowy numer pojawił się w kioskach. Postawiłam na model uniwersalny, w kolorach i wzorze niby jesienny, ale tkanina to bawełna (która po praniu zrobiła się niesamowicie miękka jak flanela!), więc będzie to sukienka jesienna i wiosenna zarazem. *^o^*
Przedstawiam Mori Girl.
So let's start One by One project.
Lucky me in the October's Burda there are plenty of patterns I like! When I saw that dress I already had a fabric for it in my hands! I decided on the universal model, in Autumn colours but made from cotton (which after washing turned into a oh so soft flannel! *^v^*), so I'll be able to wear it in Spring too. 
Please meet Mori Girl



Wybrałam model 124 z Burdy 10/2014, ale zinterpretowałam go po swojemu.
I chose the #124 from Burda 10/2014, but I made my own interpretation of it.




Po pierwsze, uszyłam go tylko z jednego materiału i jest jednowarstwowa, bez koronki. Po drugie, trochę wydłużyłam. No i dla wygody dodałam kieszenie. Dzięki tym zabiegom ma nieformalny charakter i taką sukienkę właśnie chciałam.
First, I used only one fabric and one layer, no lace involved. Second, I made it longer. And I added the pockets for comfort. Thanks to that it's an informal dress I wanted.



Przód uszyłam z wykroju na warstwę wierzchnią, więc jest marszczony nad biustem i szerszy, tył wykroiłam na podstawie spodniej przylegającej warstwy, więc jest doszyty do karczka na gładko i mniej obfity. O dziwo, ten układ gra ze sobą bardzo dobrze! A sukienka jest na tyle luźna, że mogłam pominąć suwak i wchodzi mi bez problemu przez głowę.
I cut the front from the top layer's pattern so it's gathered above the bust and wider. I cut the back from the bottom layer's pattern, so it's more fitted and more narrow. And to my surprise it worked together! The dress is loose enough to be able to skip the zipper.



Rozcięcie z tyłu na karczku jest zaszyte na stałe, natomiast ozdobny motylek skrywa trochę krzywo uszyte miejsce spotkania się dwóch połówek karczka. *^v^* I nawet nie pytajcie o spasowanie kraty!... Miałam tylko 160 cm materiału i brak szans na dokupienie (bo kupiłam taki kawałek wynajdując go w koszu z końcówkami, w sklepie Tomato w Japonii...), i kroiłam tę sukienkę z narażeniem na niewystarczenie tkaniny! Jak widać, przednie połówki karczka udało mi się upchać na resztce materiału pod skosami, a podszewka góry jest wycięta z fioletowego batystu (czego i tak w sumie nie widać).
The back neckline is slit and sewed together and I added the dark red butterfly to hide not so pretty sewing, it happens sometimes. *^v^* And don't even ask about the unmatched checkered pattern!.... I only had 160 cm of that cotton and no perspective for buying more - I bought it in Japan, from the leftover fabric pieces bin in Tomato shop. I cut what I could and I even thought I'd have to choose another fabric for the neckline pieces because I had so little left after cutting the big front/back elements... But I somehow managed, although the front neckline pieces are cut on bias (which actually looks like it's been done on purpose, sesese...... *^v^*). The lining for the necklines has been made from the violet batiste (it's not visible after all).



Wnioski końcowe - całkiem przypadkiem, z nietypowego połączenia dopasowanego tyłu i luźnego przodu wyszła mi sukienka bardzo wygodna, o idealnej długości i niewykluczam, że pojawią się jeszcze jej przyrodnie siostry z innych tkanin! *^O^*
Final conclusions - I took a chance and connected random pieces of a pattern, and the result is quite a comfortable dress with a perfect length. I may make some sisters for this one because I really like it! *^O^*



Ale nie tylko o sukience jest ten wpis, bo tak się złożyło, że akurat skończyłam idealnie pasujący do niej sweter z wełny Yarn Art Wool. *^o^* 
But this post is not only about the dress because I happened to finish the sweater to match it, too! *^o^*



Jest on z kategorii Małych Sweterków, bardziej dla ozdoby niż dla porządnego ocieplania, ale takie właśnie lubię najbardziej, a zawsze przecież można się ubrać na cebulkę i dodatkowo zawinąć w szal. 
It's another of my Tiny Cardis, more an embellishment than something to keep me warm but you know, I can always layer it with something and add a shawl.



Motyw wiatraczków widywałam na Ravelry w różnych wyrobach (swetrach, kocach, szalach), ale do wydziergania ich w formie sweterka zainspirowały mnie dwa wykonania - ten kardigan oraz ten kardigan (na pewno pomógł fakt, że obydwa są pokazane w towarzystwie pięknych sukienek!). A wiadomo, że nic tak nie nakręca do dziergania jak cudze udane inspirujące wyroby!
I saw the pinwheel knitting motif on many items on Ravelry (sweaters, blankets, shawls) but to make this cardigan I was inspired by those two projects - this cardi and this cardi (they're both presented in the company of beautiful dresses!). And it's a well known fact that the best inspiration is somebody else's pretty project! 



Użyłam drutów 2,25 mm na ściągacze i 2,75 mm na resztę. Motyw wzięłam z książki "クチュール・ニット 模様編み250" autorstwa Hitomi Shida, ma on numer 108, a sam kształt sweterka to mój sprawdzony wzór, według którego wydziergałam już kilka różnych Małych Sweterków. Tym razem wyszedł naprawdę Mały - sięga mi dokładnie do talii. Nie ma na razie guziczków, bo jeszcze nie wymyśliłam, jakie mi do niego pasują i czy w ogóle chcę go zapinać! 
I used 2,25 mm needles for the ribbing and 2,75 mm for the rest. I took the motif from the book "クチュール・ニット 模様編み250" by Hitomi Shida, it's number 108 and the shape of the sweater is my good old pattern I used for several Tiny Cardis. This one is really tiny - it reaches directly my waistline. I didn't add the buttons because I couldn't decided on the ones I liked, or whether I want to button it up or not at all!


Chciałabym jeszcze dodać zupełnie nie a propos, że zaraz po zdjęciach poszliśmy z mężem do Costa, gdzie wypiłam średniego Żółwia i zjadłam połowę brownie, a szminka, którą widzicie na moich ustach nadal na nich pozostała! To Barry M, kolor 162 Cranberry, piękny kolor i genialna trwałość, żadnych głupich obwódek kiedy na środku ust już nic nie ma! Za chwilę siadamy do obiadu i coś mi się zdaje, że po obiedzie wciąż będę ją miała na ustach. To moje pierwsze spotkanie z tą marką i od razu bardzo polecam! *^v^*
I'd like to add something totally out of the blue - just after taking the photos me and my husband went to Costa cafe. I had a Turtle coffee and half of brownie, and that lipstick you can see in the pictures was still on my lips! It's Barry M, 162 Cranberry, a beautiful colour and a great quality! We are going to eat dinner soon and I suspect the lipstick will still be there after that. My first try at this brand and I highly recommend! *^v^*

Wednesday, October 15, 2014

Czytanie i prażone migdały

Osoby zainteresowane informuję, że na Fumach znajduje się wpis z naszego ostatniego dnia w Tokio, przybędzie jeszcze tylko małe podsumowanie tegorocznych wakacji i znowu trzeba będzie czekać do następnego razu, ech...
On my holiday blog Fumy Turystyczne I added the post about our last day in Tokyo. I only need to write a short sum up and we'll all have to wait till next holidays in Japan, someday...

***

Dzisiaj środa, a więc Dzierganie i Czytanie u Maknety! Ale zanim pokażę co mam do pokazania, to zapraszam na śliwkowe crumble. Tym razem nie mogę się do niczego przyczepić w tym przepisie! *^o^* No, może tylko do sposobu podania, bo u nas zaistniało z łychą bitej śmietany, a kulka lodów waniliowych byłaby jeszcze bardziej na miejscu. ^^*~~
Today is Wednesday so another update on Makneta's Reading and Knitting tag! But before we proceed please have some plum crumble. This time I'm perfectly happy with the recipe, I only improved the way to serve it, we ate it with some whipped cream but some vanilla ice cream would also be nice. ^^*~~



Ale do rzeczy - trzy nienajgorsze filmy o zombie, jeden koreański gniot, który lepiej się zapowiadał niż rozwinął oraz kilka odcinków trzeciej serii "Magdy M." później, i do skończenia drugiego rękawa brakuje mi tylko ściągaczowego mankietu! *^o^* (Małaszyński wciąż drewniany, biorąc pod uwagę, że ma śmiertelną chorobę to nawet jest to zrozumiałe, aktor dwóch min! W trzeciej serii bohaterowie znowu pokazują jak NIE należy postępować w związku, bo po raz kolejny nie rozmawiają o ważnych rzeczach i przez to prawie się rozchodzą na dobre, ech...)
Let's see what I managed to knit last week. Three not bad zombie movies, one Korean boring one and a few episodes of the Polish tv series "Magda M." later, and I only need to knit the cuff and the neckline! *^o^* 



Jeśli chodzi o lekturę, to skończyłam Marininę i zabrałam się za nowe znalezisko biblioteczne, zdjęte z półki na chybił trafił - Pawła Jaszczuka "Plan Sary".
I mam z tą książką problem. Bo tak, akcja dzieje się we Lwowie w 1938 roku i wcale, WCALE tego nie czuć! Czyta się jak o czasach współczesnych, tylko chwilami autor wtrąca nieco archaiczne słowa, które mają śwadczyć o tym, że pisze w realiach historycznych. Zniechęcona już miałam ją odłożyć i zabrać się za czekającą w kolejce kolejną Marininę, bo nie lubię tracić czasu na słabe książki, ale nagle zawiązała się taka intryga kryminalna, że aż mnie to zaintrygowało i na razie przytrzymało w miejscu. *^v^* Także, daję tej powieści szansę, zobaczymy jak ta zagadka będzie się rozwijać, w końcu dużo czasu jeszcze nie zmarnowałam, najwyżej odrzucę ją kolejnego wieczora.
As far as reading goes, I finished the previous Marinina and started a book I randomly chose in my library - "Sara's Plan" by Paweł Jaszczuk.
I have a problem with this book. It is a criminal story set in Lviv in 1938, but you CANNOT feel the 1940's atmosphere at all! Sometimes the author adds some vintage words that suppose to remind the reader that it's a historic setting. I almost put that book away but the criminal intrigue caught my attention and I kept reading. *^v^* So I'm going to give this book a chance and see what's in the next chapter.

***

Ostatnio sporo czasu spędzam w kuchni, chyba idzie zima stulecia, bo gotuję, objadam się i wynajduję nowe rzeczy do ugotowania... Na przykład zrobiłam domową granolę - te kupne są wprawdzie pyszne, ale często mają mnóstwo cukru i soli, a robiąc granolę w domu możemy kontrolować jej skład wedle upodobań. Moją podstawą są płatki owsiane i żytnie wymieszane w stosunku 1:1, do nich dodałam po garści orzechów (laskowe, włoskie), migdałów w płatkach, pestek słonecznika i dyni, suszonej żurawiny, sezamu. Zalewamy to wszystko miodem (ok. 200 ml), mieszamy i rozkładamy na pergaminie na blasze do pieczenia. Wkładamy do piekarnika na ok. 25 minut/170 stopni. W trakcie pilnujemy, czy nam się granola nie przypala.
I've been spending a lot of time in the kitchen recently, cooking, planning menus, eating, you might say the severe Winter is coming... Today I made granola for breakfasts, the store bought ones are tasty but very often full of sugar and salt, and making it ourselves we choose the ingredients. I mixed handfuls of oat flakes, rye flakes, nuts, almond flakes, sunflower and pumpkin seeds, dried cranberries, sesame seeds. I added about 200 ml of honey, mixed everything well and spread on the parchment on baking tray. I baked it in the oven for about 25 minutes in 170 degrees. Be careful to check so it doesn't burn.



Po wyjęciu z piecyka odstawiamy do ostudzenia, a potem łamiemy zimną granolę na kawałki i przechowujemy w zamkniętym pojemniku.
After baking you take out the tray out and let the granola cool down, then you break it into chunks and keep it in a air tight container.


Saturday, October 11, 2014

Upiekłam ciasto

Ale okazało się, że nie jest takie, jakiego oczekiwałam. :-(
To znaczy, może spodziewałam się za wiele?...
I baked a cake, but it wasn't what I expected. :-(
Maybe my expectations were too high?...



Tyle się naczytałam o cieście marchewkowym, że postanowiłam wreszcie upiec je w domu i poznać jego magię. Zrobiłam (prawie) wszystko tak, jak w tym przepisie, bardzo chwalonym i jednym z najpopularniejszych na tej stronie. Może ja po prostu nie jestem fanką ciasta marchewkowego?...
I've heard so much about the carrot cake and I finally decided to make it myself to taste its magic. I've worked according to that recipe, which is highly praised and very often used by the readers of that cooking blog. Maybe it's just not my thing?...


Krem pycha (z moją modyfikacją, o tym poniżej), a najfajniejszym elementem (zaskoczenia) są kawałki ananasa, na które się trafia podczas szamania. 
Co zmieniłam?
Ponieważ piekłam w kwadratowej blaszce 23x23 cm, to ilość masy z przepisu dała mi dość płaski placek, więc już go nie kroiłam na pół, tylko dałam krem na wierzch. Krem zrobiłam z serka Piątnica (nie Philadelphia) i, na litość boską!, dałam tylko pół szklanki cukru pudru, nie półtora!...
Co bym zmieniła?
Dużo więcej korzennych przypraw, więcej ananasa, i w ogóle nie rozumiem, co ma wnieść do ciasta tarta marchewka, smaku nie daje, a jako wypełniacz można dorzucić jakieś fajne owoce...
To nie jest zły wypiek, ale jakiś taki nijaki. Ale, tak jak już wspominałam, może po prostu ciasto marchewkowe to nie moja bajka.
The cream (with my modifications) is great, the most surprising and fun element are the pieces of a pineapple you find while eating.
My modifications
I used a square baking form 23x23 cm so from that amount of batter I had bigger but more flat cake. I didn't cut it in half and just applied the cream on the top. For the cream I used Piątnica cheese, not Philadelphia and added only half a cup of sugar, NOT one and a half!....
My potential modifications
I'd add much more spices to have more taste, more pineapple, and I don't really understand the idea of adding shredde carrot to a cake, it doesn't contribute to the taste so I could add some nice fruit instead.
It's not a bad cake but somehow bland. But as I said, maybe the carrot cake in not my thing after all.

Pochwalę się, że wreszcie poszłam po rozum do głowy i kupiłam suihanki czyli elektryczny garnek do gotowania ryżu! Nie jest tak high-tech jak te dostępne w Japonii, ale jest malutki. w sam raz na jedną miarkę ryżu i pierwsze gotowanie pokazało, że ryż gotuje się bardzo równomiernie, a w garnku na gazie to różnie wychodziło. Kolejne wielke ułatwienie w kuchni! *^v^*
Let me show you my latest cullinary purchase, the electric rice cooker! It's not that fancy as the suihanki you can buy in Japan but it's perfect for our cooking, because it's small and can cook one small portion. First usage showed that the rice cooks evenly and it wasn't always the case with rice in a pot on a gas stove. Another kitchen helper! *^v^*



Miałam wyjść, a niespodzianie trafił mi się wolny sobotni wieczór. No to olej na włosy, maseczka na twarz, przemaluję paznokcie, zrobię sobie herbaty i Baileysa z lodem, i oj, będzie się działo!..... *^O^*
I was supposed to go out tonight and the party was unexpectedly cancelled. So I have a free Saturday evening. What to do? I'll put oil on my hair, facemask on my face, I'll repaint the nails, make myself a cup of tea and some Baileys on ice, and I'll be knitting!... *^O^*

Wednesday, October 08, 2014

Dzierganie i Czytanie, i szycie

Dzisiaj środa, czyli... poszłam na czekoladę do Wedla z moją przyjaciółką!... *^o^*
Ale ja nie o tym...
Dzisiaj środa, czyli Dzierganie i Czytanie u Maknety!
Today is Wednesday so ... I've met my friend at a cafe for hot chocolate and gossip!... *^o^*
Oh, wait, I wanted to tell you about something else...
Today is Wednesday so it's Makneta's Reading and Knitting day!


Jak widać u mnie progres - Wiatraczki mają już prawie cały prawy rękaw, poszło dużo szybciej niż się spodziewałam, mimo drutów 2,75 mm (a na ściągaczu to już w ogóle 2,25 mm). Kilka odcinków "Magdy M.", dwa czy trzy dłuuuuugie filmy (na jednym z nich  - "Lone Ranger" - tak się śmiałam, że aż mi się makijaż rozmazał! *^o^* Jednak Johnny Depp i Helena Bonham Carter są gwarancją dobrej komedii!) i dałam radę. Brakuje tylko kawałka mankietu i zaraz lecę z drugim rękawem i podkrojem szyi. Powoli rozważam też, co wrzucić na druty po skończeniu tego swetra i mam już jeden dość ambitny plan, zobaczymy, czy uda mi się go zacząć realizować czy najpierw pokończę kilka trupów z szafy. ^^ 
Co do lektury - skończyłam "Trzynastą opowieść" i im bliżej końca tym robiło się ciekawiej, a i nie obyło się bez dodatkowych zwrotów akcji! W tym tygodniu sięgnęłam po Marininę, jest to któryś z kolei jej kryminał jaki czytam i jak zwykle już po pierwszym rozdziale mi się podoba, tu nie było zaskoczenia. *^v^*
As you can see I've made quite a progress on the Pinwheel cardigan - despite using the thin 2,75mm needles I have almost finished the right sleeve. A few episodes of the tv series's and two or three long movies helped a lot (one of them - "Lone Ranger" made me laugh so hard that I cried and smuged my makeup! *^o^* Johnny Depp and Helena Bonham Carter are the best!). I only need to finish the cuff and I'm starting with another sleeve and a neckline. I've been thinking about what to knit next and I must admit I have one very ambitious idea... Let's wait and see whether I manage to start it soon or maybe I'll just work on some old WIPs. ^^
As far as reading goes - I finished "The Thirtheenth Tale" and I loved it till the last page. It was getting better and better towards the end, with the unexpected twists of the story! This week I started a crime novel by Aleksandra Marinina, I've read her books before and I liked them a lot, and this time the first chapter turned out to be the forecast of the decent detective story as usual. *^v^*

Zrobiłam dziś wykrój na sukienkę, jutro siadam do maszyny, ciekawe, czy jeszcze pamiętam, jak to się robi!... 
I've prepared the pattern for a dress today, tomorrow I'm going to start sewing, I wonder whether I still remember how to do it...

Friday, October 03, 2014

Just perfect...

Przede wszystkim chciałabym serdecznie przywitać wiele nowych odwiedzających mojego bloga, które trafiły do mnie najwyraźniej z wpisu Maknety! Bardzo dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze, ja też dzięki akcji Dzierganie i Czytanie odkryłam blogi, których wcześniej nie znałam. U mnie jak widać jest dużo rękodzieła, dużo gotowania, trochę Japonii, trochę Ryszarda, i co mi tam jeszcze do głowy przyjdzie. Zapraszam do rozglądania się i komentowania. *^o^*~~~


Dawno nie było pudełek lunchowych, prawda? 
Po wakacjach powoli się rozkręcam, na razie trzy wczesnojesienne propozycje, zrobiło się pomarańczowo od marchewki i dyni. Przy okazji, chciałabym wreszcie odpowiedzieć na prośby o przybliżenie tematu robienia takich obiadów na konkretnych przykładach i zrobić wpis ze zdjęciami i konkretami, możecie spodziewać się go jakoś w październiku.
I haven't posted any bentou boxes for a while. Here are my three first attempts after holidays, Autumn is here hence a lot of orange shades from pumpkin and carrot. Btw, sometimes in October I'm planning to write a post about how to make such lunches, with examples and photos, so stay tuned if you're interested.







Padły pytania o Ryszarda - Ryszard ma się kwitnąco! *^o^* Jest jeszcze większym słodem niż przed naszym wyjazdem (nie wiem, jak to w ogóle jest możliwe!...), spuchaciał na jesień, tuli się przeraźliwie mocno, śpi mi na głowie, czyli można by powiedzieć, same old, same old...
You've asked about Ryszard - couldn't feel better! *^o^* He's even cuter than before our holidays (how is that even possible?...), became more fluffy, hugs like crazy, sleeps n my head, same old, same old...




Poczyniłam dzisiaj kolejne zakupy dyniowe (pierwszą dynię w tym sezonie mogliście zobaczyć w tle na pierwszym zdjęciu z poprzedniego wpisu, ale ta jest już prawie zjedzona *^v^*). Pierwszy raz w życiu widzę w supermarkecie dynie inne niż ta wielka pastewna! Dzisiaj było dużo Hokkaido, piżmowe, były też makaronowe i wielkie Argonauty, ale nie miałam już na nie wolnej ręki, zakupię w następnym terminie. ^^*~~ Zamarzyły mi się pierogi z dynią, fetą i szałwią, ach!.....
I bought some new pumpkins today, you could see my very first pumpkin of this season in the background of the Suica cape's photos but this one is almost eaten *^v^*). First time in my life I saw several types of pumpkins sold in Polish supermarket, they had Hokkaido, butternut, (and I bought those two), also spaghetti squash and a huge green butternut Argonaut, but I really couldn't carry anymore so I'm going to get back for more next week. I started to dream about the pumkin/feta/sage dumplings!....



Byłam też w alejce z herbatami i nie wyszłam stamtąd z pustymi rękami...
I was also in the tea alley in the shop...




Na swoją obronę powiem, że nie łaziłam tam tak zupełnie bez celu (albo z celem ukierunkowanym egoistycznie na siebie samą... ^^), ponieważ zamierzam włożyć różne ciekawe herbaty do paczek do moich zagranicznych koleżanek, więc rozumiecie, że musiałam przeprowadzić badanie rynku! 
Zieloną herbatę Liptona miałam w planach, więc się nie liczy. *^v^* Cytryna i Mango troszkę mnie rozczarowała, o tyle, że nie wiem dlaczego spodziewałam się mocnego smaku jak u Earl Greya, a tu jest po prostu niezły Cejlon, za to owoce są mocno wyczuwalne zarówno za zapachu jak i smaku. Przy okazji odkryłam, że to jedna z tych herbat, które mogę sobie zaparzyć, schłodzić i będzie idealnym napojem na zimno!
Biały Irving melonowy ze śliwką zaparzony wodą jest średni, ale zaparzony mlekiem (albo z dodatkiem mleka), z łyżką miodu - boski!
To be honest I didn't just go there on a whim but I wanted to do a little research what interesting teas we have because I'm going to prepare the packages for my friends abroad and include some nice teas for Autumn. I already planned to buy the Lipton's Strawberry Cupcake Green tea so here it is. *^v^*Lemon and Mango is a small disappointment but only because I had different expectations towards this tea, I thought about it as a twin sister to Citrus Earl Grey from last post and it's not that strong because it's a Cejlon tea, but the fruits are very present both in taste and smell. It will also be the perfect cold drink fo Summer!White Melon Irving with Plum is okay when made with water, but with milk and a teaspoon of honey - divine! 

I mam nowy kominek do wosków, z Leclerca, za 9 zł. 
Poprzedni kupiłam w Rossmannie, za ok. 10 zł, i jest niedobry - jest chudy i wąski, i tak zbudowany, że nie ma cyrkulacji powietrza w komorze na świecę, w związku z tym trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby wstawić do niego świeczkę w takie miejsce, gdzie daje radę się palić bez natychmiastowego gaśnięcia... 
Ten nowy, nie dość, że jest pękaty to jeszcze ma z jednej strony wycięcie w kształcie trzech listków (oczywiście sfotografowałam tę przeciwną stronę, ech...) dzięki czemu jest dobry przepływ powietrza i świeca pali się bez problemów. 
I also bought myself a new wax warmer for about 3 dollars.The previous one I had was more expensive but it was a crap, it was designed in a poor way, too tall and slim, had no space in the candle compartment for any air to circulate so it was almost impossible to find the right spot for a tealight not to go out. The new one is bulgy which is good and it has a cut out in the shape of three leaves at the other side (of course I took a photo of the opposite side, oh well...), the air can flow easily in and out, and the tealight works perfectly.



***

Postanowiłam dla rozrywki zrobić tag Perfekcyjna pani domu, krążący od jakiegoś czasu wśród vlogerek, które oglądam na youtube. Jaki wiecie, jestem gospodynią domową i mimo, że do perfekcji mi daleko, to mam swoje triki domowe i pola, w których czuję się mocna. *^o^*
Just for fun, I decided to make a Perfect Housewife tag that I found in many videos on youtube. As you may know, I am a housewife, and although I'm faaar from being perfect, I have my tricks and strong fields.

Pytania:

Dwa obowiązki domowe, które lubisz robić w domu.

Bardzo lubię gotować, to żadna niespodzianka. Bardzo lubię jeść najróżniejsze potrawy szczególnie z kuchni japońskiej, koreańskiej czy indyjskiej, a ponieważ nie mogę ich kupić w barze pod moim domem to muszę je sobie sama ugotować. *^o^*
Poza tym, bardzo lubię myć okna, uwielbiam efekt, kiedy brudne szyby stają się przejrzyste i świat widać na nowo! 


Questions: 
Two housechores you like.
I love cooking, it's not a surprise for you. I love eating different foods, especially from the Japanese, Korean or Indian cuisines, and because I cannot buy them in a bar close to my home I have to cook them myself. *^o^* 
I also like cleaning the windows, I love the effect when I look through the freshly cleaned windows and suddenly the world is pretty again!

Dwa obowiązki domowe, których nie lubisz robić w domu.

Nie znoszę myć naczyń! A ponieważ nienawidzę naczyń w zlewie, to zmywam często. Mam suchą skórę na dłoniach i ciągle muszę je kremować, kremy do rąk są najczęściej kupowanym kosmetykiem w naszym domu! (nie, nie są to wbrew pozorom szminki... *^w^*). Bardzo żałuję, że nie mam zmywarki, ale po prostu nie mamy na nią miejsca w kuchni, więc siłą rzeczy muszę zmywać ręcznie. Raz na jakiś czas próbuję zmywać w rękawiczkach, ale ja po prostu nie umiem, muszę dotykać naczyń gołymi rękami żeby mieć pewność, że są porządnie umyte.
Poza tym, nie przepadam za prasowaniem, Robert sam sobie prasuje koszule, bo oboje wiemy, że on zrobi to lepiej!


Two housechores you don't like. 
I hate washing the dishes! And because I hate having any dishes in the sink I wash them quite often. My skin on hands is dry and I keep moisturizing it all the time, hand creams are the most often bought cosmetics in our home, seriously! (I know you thought it was lipsticks, but no... *^w^*). I really regret not having a dishwasher but I just don't have space for it, our kitchen in microscopic. Once in a while I try to do the dishes with the gloves on but I just cannot do it, I have to touch the plates with my bare skin to know they're clean. 
I also don't like ironing, Robert irons his shirts himself because we both know he's much better at this that I'd ever be!

Czy lubisz gotować? Jeśli tak to jaka jest Twoja popisowa potrawa?

Uwielbiam gotować! I wydaje mi się, że jest sporo takich potraw, które mi się fajnie udają. Lubię eksperymentować i próbować odtwarzać dania, które jadamy poza domem. Największym komplementem jest stwierdzenie mojego męża, że nie ma po co wychodzić na obiad do restauracji, skoro ja ugotuję smaczniejszy!... *^o^*


Do you like cooking? What is your specialty?
I love cooking! And I think there are many dishes I can cook well. I like to experiment and to try to recreate the dishes we eat in restaurants. The biggest compliment I've heard were the word from my husband who said that there's no use in going out to eat because I can cook better food!... *^o^*

Podziel się dwoma trikami a'la Perfekcyjna Pani Domu

Trik nr 1 to ułatwienie w zmywaniu - zawsze od razu po nałożeniu obiadu na talerze zalewam wodą opróżnione garnki i patelnie, potem zmywanie jest o wiele łatwiejsze, nie trzeba niczego skrobać gąbką czy zostawiać do namaczania na później.
Trik nr 2 to przywyczajenie chomika - staram się zawsze mieć w domu pewne podstawowe produkty, które pozwalają mi coś na szybko ugotować jeśli znienacka przyjdą goście albo najdzie nas ochota na jakieś danie, czyli jajka, masło, śmietana, mąka, cukier, sól, ryż, makaron, takie żelazne racje. 


Two housewife tricks 
Nr 1 - when I put the food on the plates and I have empty frying pan or pots, I always fill them up with water immediately, the washing up is much easier later on.Nr 2 - I am a hoarder, I always try to have an extra supply of basic ingredients like eggs, butter, cream, flour, sugar, salt, rice, pasta, ect. I can use them for some dish for an unexpected guests or when we don't feel like going out shopping.

Wymień dwóch ulubieńców pani domu

Po pierwsze, butelka z płynem do mycia naczyń z pompką. Była kiedyś taka limitowana seria butelek płynu Pur ale szybko zniknęła ze sklepów, firma najwyraźniej zorientowała się, że mocno spadła im sprzedaż z powodu tej pompki! Dlaczego? Płyn do naczyń dozowany pompką wystarcza mi na 3-4 razy dłużej niż płyn wylewany na gąbkę bezpośrednio z butelki, poza tym nie muszę mokrą ręką podnosić ciężkiej śliskiej butelki, pompka to wielka wygoda i przekładam ją od lat do kolejnych butelek (na serio, mam ją już około 4 lat!)
Po drugie, wysoka patelnia z grubym dnem kupiona w Lidlu - jest idealna zarówno do smażenia, jak i duszenia potraw w sosach, nic się na niej nie przypala, błyskawicznie się myje. 
List two housewife's favourites 
First, a washing up liquid with a pump. We had a limited edition of such bottles about 4 years ago and I was transfering the pump to new bottles ever since. Why? I've been using up 3-4 times less liquid than before when I had a normal bottle, and using the pump when your hands are wet and slipper is much easier that lifting a heavy bottle and squirting the liguid onto a sponge.
Second, a high walled frying pan with a thick bottom I bought in Lidl. I use it for frying and stews, nothing burns on it, it can be cleaned easily.

Mieszkanie czy dom?

Kiedyś marzyłam o domu, ale od kilku lat widzę siebie tylko w mieszkaniu, w dużym mieście, najchętniej na najwyższym piętrze wieżowca.


A flat or a house?
In the past I used to dream about the house but for a few years now I only see myself in a flat, in a big city, on the top floor of some skyscraper.

Kto prowadzi budżet domowy?

Budżet prowadzę ja, mój mąż nie chce się do tego dotykać, tylko kiedy wychodzi spotkać się z kolegami pyta, ile może wydać. Kiedy przychodzi pensja, płacę wszystkie rachunki i wtedy wiem, ile mam funduszy na wszystko inne do końca miesiąca. Kiedyś nie byłam taka porządna i wydawaliśmy na luzaka sporo pieniędzy tuż po pensji, a potem żyło się z karty kredytowej... Był to beznadziejny system i  cieszę się, że zmieniłam podejście do zarządzania funduszami. *^v^*
Who's in charge of the house budget?Me, and my husband doesn't even want to know about it, he only asks for some money when he goes out with friends for a beer. When we get the payment I first pay all the bills and then I know what's left for anything else (food, entertainment, clothes, ect). I wasn't like that before and we used to spend a lot just after the payment day, living on credit cards for the rest of the month, and it wasn't the best system... *^v^*

Pedantka czy bałaganiarz?

Gdzieś pomiędzy, chociaż raczej pedantka, nie znoszę rzeczy nie na swoich miejscach, rozjechanych poduszek na kanapie, naczyń w zlewie. 
Pedantic person or messy person? 
Somewhere in between, although with pedantic tendencies. I hate things not in their places, messy pillows on the sofa, dishes in the sink.

Jak wyglądałby Twój wymarzony dom?

Byłoby to wysokie mieszkanie o dużych wolnych przestrzeniach i wielkich oknach, z balkonem albo tarasem, wysoko ponad miastem i koniecznie w dużym mieście. Wnętrza byłyby niezagracone (nie znoszę bibelotów i durnostojek), czyste linie nowoczesnych mebli i mała gama dużych plam kolorystycznych (białe ściany, meble czarne i czerwone, stal, szkło). Łazienka oczywiście japońska, z wet-roomem z prysznicem i obok wanną. I koniecznie musiałabym mieć osobne pomieszczenie na garderobę!
Your dream place to live? 
It would be a high apartment with big free spaces, huge windows, a balcony is a must. High above the city and in a big city for sure. The rooms would be spacious and uncluttered (I just hate all those bits and bobs everywhere on the shelves...), clean lined modern furniture and one colour toned palletes (white walls, black and red furniture, steel and glass). Of course Japanese bathrrom with wetroom shower and a bathtub. And a walk in wardrobe is a must!

Tradycja wyniesiona z domu, którą praktykujesz do dziś?

Kiedyś praktykowałam tradycję, z której Robert śmieje się do dzisiaj... - w każdą sobotę gotowałam gar rosołu. *^o^* Tak się robi w domu moich rodziców, to musi być rosół na wołowinie i kurczaku, z włoszczyzną, cebulą opaloną nad gazem i kawałkiem kapusty włoskiej, zjada się go z cienkim makaronem a mięso na drugie danie z kartofelkami i surówką, a następnego dnia na jego bazie gotuje się zupę pomidorową. *^v^* Rosół to była pierwsza potrawa ją ugotowałam po powrocie z Japonii! I gotuję ją na jutrzejszy obiad.
Tradition that you have from your parents's home 
When I left home I used to cook broth every Saturday for some time... Robert was even making fun of me because f that! *^o^* Just like in my parents's house, I put beef and chicken into the pot, added cold water, cooked for some time, then added vegetables, onion browned on the stove and a piece of Savoy cabbage, cook on small heat for a long time. We used to eat the broth with thin noodles and the meat was for a second course with potatos and a salad. And on the next day I turn the broth into a tomato soup. This dish was the first one I made after coming home from Japan and I'm cooking it tomorrow, too!


Tyle o mnie, chciałabym, żeby na te pytania odpowiedziały:

- świeżo upieczona kura domowa Yarn Ferret
MaroccanMint
Squirk

(oraz inne Czytelniczki, jeśli mają ochotę, zostawcie mi link w komentarzu do Waszych odpowiedzi na blogach albo podzielcie się swoimi trikami w komentarzu do tego wpisu)
These are my answers and I'd like to ask three of my friends to do this tag! If any of you want to join the fun please answer the questions on your blogs and leave me the link in the comment or just share your tricks in the comment to this post.

Wednesday, October 01, 2014

Dzierganie i Czytanie

"A czemu nie ma jeszcze Suici na blogu?" zapytał niedawno Robert, co mi przypomniało, że wciąż zapominam Wam pokazać mój najśmieszniejszy japoński suwenir.
Powtarzalną tradycją się stało, że będąc w Japonii kupuję sobie coś z logo karty Suica - jej maskotką jest pingwin. Poprzednim razem kupiłam plastikowy pokrowiec na kartę, który mi pasuje na warszawską kartę miejską. A tym razem poszłam o krok dalej i przywiozłam sobie pelerynkę z kapturem w kształcie głowy pingwina! *^o^*
"And why isn't your Suica on a blog yet?" asked Robert and he was right, I forgot to show you my funiest Japanese souvenir.It's a tradition that when in Japan I buy some gadget with a Suica card logo on in, a penguin is its mascot. Last time I bought a plastic card holder that fits on my Warsaw bus card. This time I went crazy and got myself a cape with a penguin head hood! *^o^* 



Wbrew pozorom (nieokreślona cienka tkanina) narzutka ociepla i czasami zupełnie wystarcza, żeby zabepieczyć ramiona przed chłodem. Z tymi czerwonymi zakolanówkami wyglądam tu raczej jak bocian, niż jak pingwin! *^v^*
Contrary to what one might think (it's made from some strange thin fabric) it's quite warming and sometimes it's enough to cover my shoulders and keep them from the cold. Wearing those red overknee socks I looked rather like a storck, no a penguin! *^v^*


(W tym roku, tak samo jak i w zeszłym, kupiłam sobie też torbę w biało-granatowe paski, chyba mam dwie japońskie tradycje! ^^*~~)
(This year, as I did last time, I also bought myself a white/blue striped bag, it seams I have two Japanese traditions! ^^*~~)
***

Uruchomiłam niedawno piekarnik i zainaugurowałam powakacyjne pieczenie bułkami z ziemniakami. Dodatek gotowanego ziemniaka ma przedłużać świeżość i muszę Wam powiedzieć, że rzeczywiście coś w tym jest. Bułki mocno rosną i położone na blasze za blisko siebie (3 cm między bułkami) podczas wyrastania przytulają się do siebie i nie rosną tak mocno w górę, bo bułki-sąsiadki trzymają je na dole... Następnym razem będę je piekła na dwóch blachach, zostawiając tyle miejsca, żeby każda bułka miała swoją przestrzeń dookoła. Część zamroziłam na później, i kiedy wyjmuję je wieczorem z zamrażarki to rano mamy świeże bułki na śniadanie. Polecam!
I started baking season again after holidays and the first thing I made were the buns with potatoes. The addition of the cooked potato is supposed to keep them fresh longer and I can tell it may be true. The buns grow a lot on a baing tray so next time I'm going to place them on two trays, leaving a lot of free space around each bun. This time they hugged to one another and the ones in the middle didn't grow up as much as the ones on the outside, because they were kept downwards by the neighbours. I put some of them in the freezer for later and when I take them out in the evening, till morning we have fresh buns for breakfast. I recommend them!



Z okazji jesieni robiłam sobie też mały zapas nowych herbat smakowych, ja pijam ogromne ilości herbaty w najróżniejszych odmianach i zawsze jestem chętna do spróbowania nowych smaków. Earl Grey cytrusowy jest booooski! *^o^* Indian Chai lubię z mlekiem, a Jagodową Muffinkę chciałam już od dawna spróbować. Po zaparzeniu cała kuchnia pachnie mi świeżo upieczonymi muffinkami, na serio! I jest coś z tej muffinki również w smaku, a to rzadkość, przeważnie mocno pachnące herbaty smakują po prostu - herbatą. Jest jeszcze wersja zielona herbata o smaku Truskawkowej Muffinki, kupię następnym razem.
Because Autumn is definitely here I bought some new teas. I drink litres of teas everyday and I love different types and tastes, always happy to try something new. Citrus Earl Grey is just divine! *^o^* I love Indian Chai with milk and as for the Blueberry Muffin Black Tea, I wanted to try it for some time now. When I made myself a cup the whole kitchen was filled with blueberry muffin smell, seriously! And there's even the taste of the muffin in the tea, which isn't that obvious, the teas with interesting scents often taste just like a normal tea, and that's not the case. I've seen another muffin version in the shop, the Strawberry Muffin Green Tea, my next purchase for sure!




***

I na koniec, postanowiłam przyłączyć się do akcji u Maknety - Dzierganie i Czytanie. *^o^*
Miałam ostatnio długą przerwę w lekturach, bo na wakacje nie zabrałam ze sobą niczego do czytania... Raz, że lecieliśmy samolotem i każdy gram bagażu był cenny, więc nie było mowy o targaniu tradycyjnych książek. Ale nawet mając kilka pozycji w telefonie (który służy mi za czytnik e-booków) byłam tak zajęta albo (wieczorami) zmęczona, że nawet nie myślałam o czytaniu.
Ale po powrocie od razu pobiegłam do biblioteki i wróciłam z trzema książkami, jedną z nich już moge polecić, chociaż jestem dopiero w połowie. *^v^*
Last but not least, I decided to join Makneta's Reading and Knitting. *^o^*I've had a long reading break recently, because I didn't take any books with me on holidays. First, we travelled by plane and every gram of baggage was valuable so there was no way I'd take heave paper books. And even having some books on my mobile (which I use as a reader) I was so busy or (in the evening) tired that the last thing on my mind was reading a book.But after coming back home I went to the library and returned with three books, the first one I can already recommend even if I'm only in the middle of it.



"Trzynasta opowieść" Diane Setterfield ma coś, za co uwielbiam książki - każdy kolejny rozdział pozostawia drgające we mnie pytanie "Co będzie dalej?!....." i książka nie pozwala mi się tak łatwo odłożyć na nocny stolik. *^-^*~~~ Poza tym, jest to opowieść o pisarce i córce antykwariusza, o miłości do książek, historia z dreszczykiem i tajemnicą, a wszystko dzieje się w Anglii i ten angielski klimat czujemy w trakcie całej opowieści. 
Na drutach bardzo odgrzewany sweterek sprzed kilku miesięcy - Wiatraczki, któremu brakowało rękawów. Coś czuję, że za przykładem MaroccanMint będę lada dzień płakać "Dlaczego mam tak długie ręce?...."...... *^o^* Nie, no ręce mam zwyczajnej długości, ale wiecie, jak te rękawy się zawsze dłużą w robocie, może zrobię je do łokci? Albo 3/4? Zobaczymy, jak mi pójdzie, na razie wciągnęłam się w serial "Magda M." a przy nim całkiem nieźle się dzierga!
"The Thirteenth Tale" by Diane Setterfield has something I love in books - every chapter leaves me with a question fluttering somewhere inside me - "What is going to happen next?!....", and the book doesn't allow me to put it away on the bedside table so easily. It's a story about a writer and an secondhand bookseller's daughter, about love for books, a gothic story with a suspence and mystery, it all takes place in England and this English countryside atmosphere is present in every single moment. On the needles I have a cardigan started months ago that was only missing the sleeves. At the moment the first one grows pretty fast but I may start to whine about my long hands any minute now... (Okay, my hands are not unusually long, but knitting sleeves is always so boring and takes so much time... *^v^*). Anyway, I started to watch a tv series on Polish tv and it's a good companion for knitting.

Sunday, September 28, 2014

Ale za to niedziela...

No, uparł się i co mu zrobisz?!....
Mam na telefonie komórkowym aplikację, która pokazuje pogodę. Ustawiłam sobie lokalizację na Warszawę, oczywista sprawa. Kiedy byliśmy w Nikko, mój telefon zsynchronizował się sam z siebie z jakąś stacją pogodową i na małym widgetcie w górnym rogu aparatu zaczął mi wyświetlać pogodę w Nikko. I do tej pory nie mogę tego wyłączyć! Aplikacja w dużym okienku pokazuję Warszawę, a na małym pasku codziennie widzę "Nikko, deszcz, 6 stopni", "Nikko, słońce, 10 stopni", itd.... Trudno, będę miała pamiątkę z wyjazdu, aż do następnej wymiany telefonu za około 1,5 roku! *^v^*
What a stubborn device!...I have a weather app on my mobile and of course I set the location to Warsaw. When we were in Nikko my phone synchronised with some weather station and the tiny widget in the top left corner of the screen started to show the Nikko forecast. And I cannot turn it off! Since then, wherever I was - in Tokyo, Dubai, Warsaw, all I see is "Nikko, rain, 6 C", "Nikko, sunny, 10 C", ect... I'll have the holiday remainder for the next 1,5 years, when I get the new phone, oh well.... *^v^*


Wypróbowałam już pierwszy przepis z japońskiej gazetki おかずラックラク!秋 z 50 pełnymi posiłkami ze składników charakterystycznych dla jesieni. Zaczęłam od początku, czyli od dania z okładki! *^v^* Które u mnie niestety/oczywiście wyglądało trochę inaczej, ponieważ nie miałam dostępu do identycznych składników i musiałam zastosować zamienniki - zamiast grzybów shimeji i maitake dałam kurki i boczniaki, i wybrałam inny gatunek dyni (pomarańczową Hokkaido), bo nie mam dostępu do japońskiej żółtej dyni o zielonej skórce. W inny sposób pokroiłam mięso, bo w oryginale są to cieniutkie plasterki a ja miałam schab w formie grubych kotletów, więc pokroiłam je w kostkę/paski. 
I already tried the first recipe from the Japanese magazine おかずラックラク!秋 that contains 50 full dinners from the Autumn ingredients. I started from the very first dish from the cover! *^v^* Unfortunately it looks different in my case because I couldn't get exactly the same ingredients - I substituted the shimeji and maitake mushrooms with chanterelle and oyster mushrooms, I also had to take a different pumpkin (orange Hokkaido) because we don't have the Japanese ones with yellow flesh and green peel. My meat was also cut differently - the recipe calls for thin slices and I bought thick cutlets so I just cut them in cubes.



Wieprzowina z grzybami
Składniki (dla 2 osób)

  • 1,5 Ł oleju sezamowego
  • 6 cienkich plasterków wieprzowiny
  • po garści grzybów shimeji i maitake (u mnie kurki i boczniaki)
  • ok. 1/4 dynii Hokkaido, pokrojonej w półplasterki
  • 1 czerwona papryka, pokrojona w kawałki
  • 1/2 pora, pokrojonego w 2 cm plastry
  • sos: kawałek startego świeżego imbiru (ok. 5 cm), 1 Ł miodu, 2 Ł sosu sojowego

Pork with mushrooms
Ingredients (for 2 servings)

  • 1,5 Ł sesame oil 
  • 6 thin slices of pork 
  • a handful of shimeji and maitake mushrooms (in my case chanterelle and oyster ones) 
  • about 1/4 of Hokkaido pumpkin (cut in half slices) 
  • 1 red pepper (cut in chunks) 
  • 1/2 leek (cut in 2 cm chunks) 
  • sauce: a thumb size piece of ginger shredded, 1 Ł honey, 2 Ł soy sauce

Wymieszać mięso z 1 Ł oleju sezamowego. Resztę oleju rozgrzać na małym ogniu na patelni, dodać warzywa i grzyby, i smażyć kilka minut aż do zeszklenia. Zdjąć warzywa/grzyby z patelni a pustą patelnię wytrzeć ręcznikiem papierowym, postawić na dużym ogniu i szybko obsmażyć na niej mięso.
Następnie włożyć z powrotem na patelnię warzywa/grzyby, dolać sos i dusić na małym ogniu, aż skłądniki zmiękną i przejdą smakiem sosu (ale nie mogą się rozgotować na paćkę! przepis zaleca ok. 15 minut na całość gotowania).
Mix meat with 1 Ł sesame oil, set aside. Heat up the rest of the oil in a pan, add vegetables/mushrooms and frying on a low heat for a few minutes until they're soft. Then remove them from the pan, wipe the pan with a kitchen towel and add meat. Fry the meat on high heat for a moment.Then return the vegetables/mushrooms to the pan, lower the heat, add the sauce and stew the dish for a few minutes until everything is soft and covered with the sauce (do not overcook it! The recipe says 15 minutes for all the cooking.)

Jak pisałam powyżej, dania obiadowe w tym magazynie pokazane są jako kompletne menu, czyli mamy danie mięsne/rybne plus zupa i jarzynka/surówka, i tutaj też mamy propozycję podania z zupą jarzynową i ciepłą jarzynką z bakłażana i chikuwa. Ja to szybkie i pyszne danie podałam z makaronem somen (takie pożegnanie lata *^v^*), zupą miso instant i surówką, w której zakochałam się jeszcze w Japonii - siekana kapusta, marchewka, papryka z dressingiem sezamowym.
As I wrote the dishes in the magazine are the complete dinners, meat/fish part, a soup, a salad or warm vegetables, and this dish is also presented with a vegetable soup and some warm eggplant and chikuwa dish. I served this dinner with somen noodles (as a farewell to Summer *^v^*), an instant miso soup and a salad I fell in love with in Japan - shredded cabbage, carrot and red pepper with a sesame dressingiem.



***

Piękną pogodę w niedzielę (niby piękną i słoneczną, ale wcale nie narzekałam, że ubrałam się na cebulkę!) postanowiliśmy wykorzystać na spacer po okolicy i wybraliśmy się kilka przecznic od naszego domu na jarmark produktów regionalnych - w sumie przespacerowaliśmy się ponad 8 kilometrów! Na Ursynowie obchodzony był dzisiaj dzień patrona Warszawy (o którym słyszeliśmy pierwszy raz w życiu...), i z tej okazji działy się różne rzeczy w kościele na ulicy Przy Bażantarni (w których nie braliśmy udziału) oraz jarmark z różnościami tuż obok.
It was a lovely and sunny Sunday and we decided to leave the house and take a walk close by to attend a traditional products market in our dictrict. It might have been sunny but I was happy to wear many layers, it's getting colder and colder everyday, Autumn is definitely in the air. It was supposed to be a short walk but we did over 8 kms! Today was the day of the Warsaw's patron (never heard of him...) and there were some celebrations in one of the local churches (in which we didn't participate), but alongside there was this market we wanted to visit.


Przy okazji, po drodze zrobiłam kilka zdjęć mężowym rybaczkom, które uszyłam mu tuż przed wyjazdem na wakacje i jakoś do tej pory nie było okazji ich porządnie pokazać. *^v^*
By the way I decided to take some photos of my husband's trousers I sewn for him just before our holidays, I haven't had a chance to show them properly yet. *^v^*


Spodnie są oparte na wykroju z Burdy, według którego szyłam dla Roberta kraciaste spodnie wełniane na wesele w maju, zmieniłam tylko ich długość, dodałam tunele i gumkę na dole, i naszyłam płaskie kieszenie na tył. Materiał to Ike'owska bawełna kupiona bardzo dawno temu, przeleżała w szafie i poczekała na swoje przeznaczenie. *^o^*
I based them on the long trousers I made for him in May, I changed the lenght, added the elastic at the bottom and changed the backside slit pockets to the normal ones sewn from the outside like in jeans. The fabric is a cotton from IKEA, bought ages ago it waited for a proper pattern. *^o^*


Zwróćcie uwagę, że boczne kieszenie typu cargo różnią się od siebie kierunkiem krojenia i jest to zabieg celowy, żeby przełamać pionowe linie pasów. 
Please note that the side cargo pockets are different in pattern, I made them like that to change the monotony od the vertical stripes.


No i poszliśmy na jarmark.
And so we went to the market.


Jak to przy takich okazjach bywa, były stoiska z jedzeniem i plastikowym badziewiem, starymi książkami, biżuterią z koralików, peruwiańskimi czapkami i szalikami (w sumie na czasie... *^w^*), miodem (stanowczo za drogim!). Spotkaliśmy pana, który rekonstruował drewniane instrumenty i na nich grał.
As usual, there were stalls with food and plastic toys, old books, beaded jewelery, Peruvian hats and shawls (in fact they were just in time for Autumn... *^w^*), honey (way too expensive!). We met a men who reconstructed and played the wooden instruments.


Jedno stoisko nas kompletnie zaskoczyło, ja stałam tam po prostu z opadniętą szczęką, bo nie mogłam uwierzyć, co na nim sprzedają!.... A sprzedawali...
One stall was a complete and total surprise, I was standing there with my mouth wide open and just couldn't believe what they were selling!..... And it were....


... narzędzia wykonane z CZEKOLADY!!! Na serio! To nie jest kupa zardzewiałego żelastwa, jak na początku myślałam.... *^O^*~~~ Najfajniejsze były śruby z nakrętką, która normalnie dawała się nakręcić bo miała działający gwint! (zgodny z polskimi normami, jak powiedział nam pan cukiernik! *^v^*)
... tools made from CHOCOLATE!!! Seriously! It's not a pile of rusted metal parts as I though at the beginning..... *^O^*~~~ The coolest were the screws with nuts that you could put together, with a working thread! (the size according to the Polish regulations, as the confectioner said! *^v^*)


Po zakupach trzeba było odpocząć na ławce w pobliskim parku i przegrupować zakupy. Kupiliśmy różne wędliny, chleb z czarnuszką, czekoladową tarczę do szlifierki (!), oliwki, czosnek i dwie "szyszki" z dmuchanego ryżu.
After shopping we sat down in a nearby park to rest and regroup the loot. We bought some meats, bread, chocolate grinder disc (!), olives, garlic and some sweets made from sugar and puffed rice. 



Zobaczcie, jak ładnie jest w naszej dzielnicy, Ursynów jest najlepszy, nie przeprowadziłabym się nigdzie indziej w ramach Warszawy! *^o^*
Take a look how beautiful our district is, Ursynów is the best, I wouldn't want to live in any other part of Warsaw! *^o^*


Kiedy przyszłą wiosną pnące róże zarosną te pergole a latem kwiaty zakwitną, to będzie tu pięęęęęknie! *^v^*
Next Spring the roses will climb on those trellises and in Summer the flowers will bloom, it'll be gorgeous! *^v^*




No i taka to była nasza niedziela. 
Melduję, że wymyśliłam już kolejne wyzwanie szyciowe na kolejny rok i przygotowałam materiały na pierwsze projekty, wyciągnęłam też robótkę na drutach do dokończenia. Lada dzień kończę tryb wakacyjny i zabieram się za tworzenie. *^o^*
And it was our Sunday.
I'd like to report that I already know me next year's sewing challenge and I prepared fabrics for the first patterns, I also dug out the long forgotten knitting projects. Let's leave the holiday mode behind and start being creative and productive. *^o^*