Saturday, April 03, 2021

DOJ 2021 - podsumowanie

Japońskie śniadanie - ryż ze śliwką suszoną i szczypiorem, zupa miso z korzeniem lotosu, glonami wakame, kawałkami konnyaku, daikonem, grzybami shitake, ogórki z sosem sojowym i hiyayakko.
 

 

Oficjalnie koniec tegorocznego DOJadania i napiszę garść wniosków z tegorocznej edycji. W tym roku postawiliśmy na prostotę. Owszem, było trochę dań hinduskich czy tajskich składających się z dużej ilości składników i przypraw, ale podstawą naszego żywienia były czyste smaki warzyw - najbardziej ulubiony i najczęstszy obiad: gotowane ziemniaki, ciepła jarzynka (fasolka, kalafior, brukselka), surówka z 1-2 składników (marchewka z jabłkiem albo daikonem, buraczki z jabłkiem, czerwona kapusta), kotlet warzywny.

 

Kitsune soba - makaron gryczany, smażone tofu, cukinia, szczypior, bulion warzywny.


Z wyjątkiem "mortadeli" wegańskiej nie kupowaliśmy żadnych podróbek wędlin. W lutym kupiłam duży 400 g jogurt naturalny kokosowy i drugi waniliowy sojowy, i po zjedzeniu niewielkiej ilości zostawiliśmy je w lodówce na długie tygodnie, aż je wyrzuciłam, bo spleśniały... Kupiliśmy też jeden "biały serek" do smarowania i jeden "typu feta" - ten pierwszy poszedł do jakiegoś deseru na początku DOJadania, ten drugi Robert zjadł w jakichś sałatkach. Za to na kanapkach pojawiały nam się pasty warzywne i pasztety, w zasadzie trudno jest trafić na takie ze złym składem i smakiem, więc wybór był ogromny! Prawie nie tykaliśmy masła orzechowego - przy poprzednich DOJadaniach jeden z podstawowych składników naszych kanapek, za to hojną garścią dodawałam do potraw czarną sól Kala Namak i płatki drożdżowe.

W ogóle, półki sklepowe w tym roku tak pięknie zapełniły się produktami wegańskimi, że mieliśmy niesamowicie ułatwione zadanie! Do sklepu szło się w trzy miejsca - tam, gdzie woda, tak gdzie dział warzywno-owocowy i do półki bio-eco wege (w Auchan i Leclercu te produkty są obok siebie). Jedzenie dla wegan było na wyciągnięcie ręki w Biedronce i Lidlu, a nawet w Żabce!

Niestety przez cztery ostatnie tygodnie DOJadania byłam pozbawiona piekarnika... Czy ja pisałam o tym, że zepsuł nam się stary piekarnik? No to kupiliśmy nowy, tej samej firmy Amica, oczywiście inny nowszy model najeżony elektroniką. Niestety nowy piekarnik zepsuł się po miesiącu i dwóch dniach (sic!), a ponieważ minął czas na oddanie go do sklepu to trzeba było go naprawić w ramach gwarancji. A ku mojemu zdziwieniu na kontakt ze strony serwisu firmy Amica musieliśmy czekać półtora tygodnia, a na przyjazd serwisanta dodatkowy tydzień... Cóż z tego, że w końcu przyjechał i nawet wymienił jedną część elektroniki, skoro po jego wyjściu piekarnik nadal nie działał prawidłowo (pan przy nas włączył piekarnik, poczekał 3 minuty aż ten nagrzał się do 170 stopni i powiedział "o, działa!" i poszedł... W ten sposób "działał" też wcześniej, tylko po kilku minutach zaczynał wariować, pikać, blokować przyciski, zrzucać temperaturę...), i skończyło się na kolejnych telefonach do serwisu, i wciąż czekamy na kontakt z ich strony...

Ponieważ w piekarniku kompletnie zwariowała elektronika i nie dało się go używać,  pożegnaliśmy się na jakiś czas z domowym chlebem, focaccią, preclami... Co zabrało nam z jadłospisu kilka naszych podstaw żywieniowych!!!




 

Dodatkiem do DOJadania stały się w tym roku wycieczki rowerowe - w marcu zrobiłam 313 km!... A Robert 423 km! Najtrudniej było wyjść z domu, szczególnie kiedy było jeszcze bardzo zimno, to całe ubieranie się w wiele warstw - bluzka i rajtuzy z merynosa, spodnie, softshell, kurtka wiatrówka, szaliki, czapki, kaski, maseczki.... Ale jak już byłam na zewnątrz, to wsiadałam na rower i mogłam jechać i jechać, dużo dłużej niż bym kiedykolwiek przypuszczała! Udawało się nawet zrobić ponad 30-stokilometrowe wycieczki oraz jedną 40-stokilometrową! *^o^*

 



Zrobiliśmy badania - lipidogram pokazał dużą poprawę we wszystkich składowych, oczywiście spadł nam poziom cholesterolu, ale też - co nas szczególnie cieszy, spadł poziom trójglicerydów. W poprzednich latach działo się coś dziwnego - po DOJadaniu trójglicerydy szybowały nam w kosmos dużo powyżej normy, co było dziwne, bo przecież odstawialiśmy tłuszcze zwierzęce... A teraz spadły i nasza teoria jest taka, że po pierwsze, w poprzednich latach zjadaliśmy bardzo duże ilości wegańskich "serów" i masła orzechowego, czyli tłuszcz zwierzęcy zastąpiliśmy bardzo dużą ilością tłuszczu kokosowego i orzechowego. W tym roku w zasadzie wcale nie sięgaliśmy po masło orzechowe i "sery", jedząc dużo czystych warzyw, a do tego, po drugie, dołączyliśmy bardzo dużą ilość aktywności fizycznej w postaci rowerowych wycieczek. Obydwoje schudliśmy po 3,5 kg, co daje bardzo przyjemną ilość jak na półtora miesiąca. *^o^*

Dzisiaj oficjalny koniec DOJadania i rozważaliśmy, co dalej zrobimy z takim sposobem żywienia, który nam się tak bardzo spodobał w tym roku. Zdecydowaliśmy, że będziemy utrzymywać trzy dni wegańskie i dwa wegetariańskie w tygodniu, natomiast jeśli najdzie nas ochota na mięso, zjemy je w weekendy.

W zeszły poniedziałek nastawiłam zakwas na żurek - będzie z kiełbasą, mamy też jajka, sałatkę jarzynową z wegańskim majonezem, wędzonego łososia, wegańskiego mazurka (do którego spód upiekłam w starym opiekaczu do tostów!). ^^*~~ Mamy 24-letnią mikrofalówkę z wbudowanym grillem i programem do pieczenia drobiu, więc zrobimy sobie w święta pieczonego kurczaka i kacze piersi. Niestety, nie upiekę na razie ani chleba ani pizzy, na to trzeba będzie poczekać aż ktoś naprawi nasz piekarnik albo szlag mnie trafi i kupię inny sprzęt a tego dziada wyrzucę na elektrośmieci!.....

Monday, March 29, 2021

DOJ - tydzień VI

Został już tylko jeden tydzień i w zasadzie nie mam wiele do dodania do tego, co pisałam w poprzednich tygodniach - w tym roku wegańskie DOJadanie idzie nam jak po maśle, hehehehe... *^0^* I wcale nie bardzo chcemy się z nim rozstawać, za tydzień wnioski końcowe, zapraszamy!

Poniżej przykładowe dania z zeszłego tygodnia, było sporo pysznych powtórek, były kanapki, stąd niewiele nowości.

 

Śniadania

Ciecierzyca w curry (Jamar, Auchan), silken tofu doprawione solą Kala Namak i płatkami drożdżowymi, guacamole, szczypior, chlebek żytni.

 

Czerwona fasola z kukurydzą w sosie pomidorowym (Bonduelle), zioła, tofu z solą Kala Namak i płatkami drożdżowymi, mieszanka nasion (słonecznik, dynia, sezam), szczypior.

 

Cebula, cukinia, tofu, zioła, do tego guacamole i szczypior dodane na koniec.



 

Obiady

Soljanka z boczniaków ("Jadłonomia po polsku") - boczniaki, kapusta, trochę marchewki, ogórki kiszone, kapary, suszone grzyby, przyprawy, koper. Powinny być jeszcze zielone oliwki, ale akurat nie miałam. Pycha!


Burger (Dobra Kaloria), ziemniaki z koperkiem, fasolka szparagowa, surówka z marchewki i daikona.


Makaron udon, do tego dodatki: daikon, marchewka, łodyga brokuła, grzyby shitake i shimeji, blok konnyaku, glony juntoro, proteina sojowa doprawiona po japońsku i posmażona, glony nori, szczypior; zupa: bulion warzywny, pasta miso, sos sojowy, masło orzechowe, sezam.


Szybki lunch improwizowany - makaron z brokułami, do tego beszamel (margaryna, mąka, mleko z nerkowców), do tego pokruszone tofu z solą Kala Namak i płatkami drożdżowymi.


Zupa bretońska (Florpak) - znamy i lubimy mieszanki Florpaka, i jadamy od lat. Mało zupne to wyszło, raczej fasola w sosie... ^^*~~


 

 

Kolacje 

Racuchy z jabłkami.

 

Chińskie bułeczki z warzywnym nadzieniem z patelni.


 


Deser

Racuchy. Bo czemu nie? *^-^*




Na wynos

Ramen z Umamitu - bardzo polecamy!!! Ja wzięłam tantanmen, Robert - miso, obydwa gęste, pełne smaku, sycące, i fajnie dostarczane - pogrzany makaron osobno, zupa osobno, dodatki osobno, nic się po drodze nie rozlało ani nie rozmiękło. Działają w Warszawie i w Łodzi.



Monday, March 22, 2021

DOJ - tydzień V

Zaczyna mi być przykro, że DOJadanie ma się powoli ku końcowi, jeszcze tylu potraw nie wypróbowałam, tyle chciałabym powtórzyć!... Na szczęście nikt mnie nie zmusza, żebym od Wielkanocy zaczęła jeść tylko mięcho i sery, i wcale nie zamierzam się na nie rzucić.... *^W^*

Natomiast dziś rano doszłam do wniosku, że już bym chciała mieć w lodówce jajka, bo to niesamowicie ułatwiłoby mi robienie śniadań... Jak są jajka to zawsze można je usmażyć, posadzić, ugotować na miękko, mam już dosyć wymyślania śniadań!

Poniżej wybrane posiłki z piątego tygodnia.

 

Śniadania

Smażone kurki z cebulą i silken tofu. 


Japońska wersja wegańska - zupa miso z grzybami shimeji i shitake, marchewką, daikonem, ryż z umeboshi, hiyayakko (zimne silken tofu), duszony korzeń lotosu, makaron shirataki, kiełki mun, kiszone liście musztardowca.



 

Obiady

Soczewicowa pomidorowa ("Jadłonomia po polsku", jeśli nie macie tej książki to polecam ten przepis, jest bardzo podobny i daje równie pyszny efekt!) Dorzuciłam garść makaronu z zielonego groszku (Tiradell, Lidl).


Zestaw obowiązkowy *^0^* - kotlety z fasoli (mam ich jeszcze trochę w zamrażarce!), ziemniaki, brukselka (dla mnie) albo marchewki i żółta fasolka (dla Roberta), surówka z tartych buraków, jabłka i soku z cytryny.

 

A tu kotlety z Natur Avena - w pudełku znajdują się dwie paczki po 100 g, jedna paczka wystarcza na dwa duże kotlety lub dowolną ilość mniejszych. *^0^* Robert nie był zachwycony, bo być może z powodu składu - dwie mąki i dwa rodzaje płatków plus przyprawy - kotlety są dość kleiste. I zdecydowanie bym je mocniej doprawiła!!! Przyprawy się sypie garścią, a nie posypuje szczyptą!...

Do towarzystwa ziemniaki, fasolka szparagowa (świeża! już się pojawia w sklepach, chociaż nie nasza jeszcze), i surówka z czerwonej kapusty (Eko Wital).

 




 

Szare kluski!!! Oczywiście, ziemniaczane. Oczywiście - zrobione z pomocą blendera. *^v^*

Szare kluski wegańskie

- 700 g ziemniaków obrać, pokroić w dużą kostkę, wrzucić do blendera kielichowego, dolać tyle wody, żeby je przykryło, blendować kilka chwil do uzyskania gładkiej pulpy

- wylać zawartość blendera na sitko wyłożone ściereczką ustawione nad dużą miską, pozwolić wodzie odcieknąć do miski i odstać się, żeby na dnie zebrała się skrobia, zajmie to kilka minut

- podnieść sitko z ziemniaczaną pulpą, powoli zlać wodę znad skrobii do zlewu (albo zachować ją do ugotowania zupy!), przełożyć pulpę ziemniaczaną z sitka do miski ze skrobią, wymieszać porządnie

- dodać 2 Ł mielonego siemienia lnianego rozrobionego w 5 Ł wody, dosypać ok. 10-15 Ł mąki pszennej (u nas było 10 i Robert zapostulował twardsze kluski, rzeczywiście były jak chmurki), wymieszać wszystko porządnie

- zagotować wielki gar wody z solą, na patelni obok podsmażać powoli pokrojoną w kostkę cebulę i wędzone tofu

- gdy woda zawrze, kłaść na wrzątek pojedyncze kluski łyżką do wyczerpania całego ciasta, gdy wypłyną na powierzchnię pogotować jeszcze chwilę i przełożyć kluski łyżką cedzakową na patelnię z usmażoną cebulą z tofu, obsmażyć kilka chwil


 

To już było w poprzednich latach - curry ramen - u nas udon, z dodatkiem yuby, warzyw i soczewicy w miso.




Kolacje

Po weekendzie zostało mi trochę nabe - warzyw i tofu w bulionie, więc zrobiłam kilka kieszonek z ryżem, ogórkiem i śliwką umeboshi (inarizushi), podałam z kiszonym musztardowcem.

 

Dwa razy zamawialiśmy wrapy z seitanem z Krowarzywa, raz kupiliśmy pyszny wegański ramen w Arigator.



Monday, March 15, 2021

DOJ - tydzień IV

Czwarty tydzień i nie wiem, kiedy to zleciało! Ten tydzień to był tydzień absolutnych hitów kulinarnych!!! *^O^*~~~

Żurek, kapusta, wiedeński gulasz grzybowy, mapo tofu, do tego w sobotę spotkałam się z psiapsiółkami na ploty, więc zrobiłam wegański japoński kociołek nabe i upiekłam brownie! *^0^*

Byliśmy w supermarkecie i przechodząc przez alejki do tej warzywnej trafiliśmy na półki z wędlinami i ... był moment "Zbyszku, mięsko pachnie!..." *^w^* Ale w sumie to nie jest tak, że nam się ręce wyciągają do mięsa, wędlin, jajek, jakby były, to byśmy zjedli, ale jak nie ma to nie ma. Z wegańskich wersji jadamy "mortadelę", nie kupujemy innych kiełbas czy kabanosów. Podobnie jest ze słodyczami/przekąskami - zauważyłam, że ponieważ znalezienie wegańskich wersji jest kłopotliwe, bo trzeba się naczytać etykiet, to dla oszczędności czasu w ogóle ich nie szukam, tym bardziej, że teraz jest taka głupia pogoda kiedy nie wiadomo, jak się ubrać, na zewnątrz wciąż zimno, w sklepie robi mi się gorąco w tych warstwach, które mam na sobie, zakupy robię szybko i bez większego zastanawiania się. Sięgam po świeże i mrożone warzywa i owoce, po tofu, po sok pomarańczowy - tu nie muszę czytać etykiet! To jedna z ogromnych zalet weganizmu - zakupy robi się szybko, bo wiele działów w sklepie nas nie dotyczy, więc nie tracimy czasu na ich odwiedzanie! *^o^*

Wybrane posiłki z minionego tygodnia.

 

Śniadania

Ciecierzyca w sosie chili (Culineo) z papryką, tofu, awokado i szczypiorem.


 

Placki z jabłkami - 2 szkl. mleka owsianego, ok. 1,5 szkl. mąki pszennej, szczypta soli, duża szczypta cynamonu, 2 Ł mielonego siemienia lnianego rozprowadzonego w 6 Ł wody, duże jabłko pokrojone w kostkę.


Czasami wystarczy focaccia z poprzedniego wieczora, z rukolą, rzodkiewką lub dobrym pomidorem! ^^*~~


Śniadanie robił Robert, więc jest dużo świeżych warzyw, wegański ser grecki (Violife), oliwa z dużą ilością roztartych ziół, do tego przysmażone tofu, zielony groszek mrożony i czosnek z dodatkiem m.in. wędzonej papryki.



Obiady

Klopsy (Dobra Kaloria) z wiedeńskim gulaszem grzybowym ("God Food" Malka Kafka) z kasza gryczaną i ogórkami kiszonymi.



 

Żurek ("Nowa Jadłonomia" Marta Dymek), prawie identyczny przepis znajdziemy na stronie Jadłonomii, tylko ten z książki nie jest z pieczonym jabłkiem. Ja w ogóle potraktowałam warzywa inaczej, Marta zaleca gotowanie warzyw w całości i potem wyjęcie i przetworzenie na pasztet a ja starłam je na grubej tarce i zostawiłam w środku w zupie. Dorzuciłam trzy pokrojone w kostkę ziemniaki - koniecznie na początku gotowania, bo po dolaniu zakwasu już się nie ugotują! Zakwas miałam kupny. Doprawiłam porządnie chrzanem, majerankiem, solą wędzoną, pieprzem, dorzuciłam pokrojone w kostkę wędzone tofu a na koniec już do miski dodałam kilka kropel mayu - palonego czosnku w oleju. Przepyszny!!!



 

Mapo tofu - od dawna nasze ulubione danie, zamiast z mięsem czasami robię to danie z bakłażanem, czasami z drobnicą sojową, tym razem właśnie taka wersja.


Kolejna kombinacja wielowarzywna - ziemniaki gotowane, fasolka (mrożona Proste Historie) z bułeczką, surówka z tartych buraków i jabłka, pulpet warzywny (Dobra Kaloria).





Kolacje

Kresowa postna kapusta z przepisu Veganona, przepyszna!!! Mój ukłon w stronę kubków smakowych męża, bo jest to bigos z kapusty słodkiej, nie kiszonej! Dodałam wędzoną sól.


Znowu focaccia, tym razem z czarnymi oliwkami i kaparami. Zdjęcia kompletnie nieudane, więc ich nie ma, ale piszę o niej, bo... chciałam się pochwalić, jakim jestem miszczem!!!.... Trzeci raz robiłam focaccię z tego przepisu, otworzyłam stronę Jadłonomii, żeby spojrzeć na przepis i czytam "i włożyć do lodówki", CO?!!! Do tej pory dwa razy jakoś umknęła mi ta informacja, mieszałam składniki i zostawiałam miskę z ciastem na blacie kuchennym!.... Ale i tak była pyszna. *^0^*


W sobotę miałam gości, więc zrobiłam japoński kociołek nabe w wersji wegańskiej - jak zwykle zrobiłam dwa buliony w moim magicznym dwudzielnym garnku - ostry i łagodny na bazie pasty miso, a do nich włożyłam: marchewkę, pora, grzyby rozmaite (shitake, boczniaki, enoki), makaron shirataki i udon, daikon, kapustę, kiełki fasoli mun, yubę, glony wakame, tofu. Wygląda to jak błoto, bo się mocno zagotowało jak robiłam zdjęcie, ale smak był super!



A na deser upiekłam brownie. *^v^*  (jak dla mnie może być słodsze, ale ogólnie pycha!)


 

Zamówiliśmy raz jedzenie z restauracji Uapami - specjalizują się w kanapkach i wrapach z seitanem i to było bardzo smaczne jedzenie!

W niedzielę po 27 km na rowerze nie miałam siły na gotowanie więc ponownie zamówiliśmy seitan w bułce/wrapie z Krowarzywa (uwaga! my zamawiamy z lokalu na Ursynowie, podobno jedzenie z innej lokacji nie jest aż tak smaczne).

Monday, March 08, 2021

DOJ - tydzień III

Trzeci tydzień za nami i nic się nie zmieniło - niczego odzwierzęcego nam nie brakuje, jesteśmy smacznie najedzeni. Jadamy głównie warzywa i owoce, z przewagą potraw gotowanych od zera samodzielnie, w poprzednich latach bardzo często sięgaliśmy po wegańskie sery i masło orzechowe czego teraz nie robimy (kupiłam dwa wegańskie sery - "grecki" i kremowy do smarowania, i leżą w lodówce...). Już nie próbujemy odtworzyć jajecznicy-tofucznicy, to nie ma sensu, to nigdy nie będzie smakowało ani wyglądało jak jajka smażone więc po co się męczyć. Za to wciąż na topie jest u nas dodatek silken tofu doprawionego solą Kala Namak i płatkami drożdżowymi do różnych odmian szakszuki na patelni, to nie udaje jajka, ale jest super smacznym dodatkiem do warzyw smażonych/duszonych!

Przykładowe dania z tego tygodnia poniżej.

 

Śniadania

Japońskie - zupa miso z grzybami shimeji, kapustą pekińską, marchewką, do tego ryż ze smażonym korzeniem lotosu i kiszoną śliwką ume boshi (u mnie, Robert nie przepada), hiyayakko - zimne silken tofu ze szczypiorkiem, solonym kombu i sosem sojowym, kiszone liście musztardowca.


Odmiana szakszuki - cebula, pomidory, papryka, do tego zioła, szpinak bo zostało trochę w lodówce, silken tofu doprawione płatkami drożdżowymi i solą Kala Namak, na wierzch awokado i szczypior, zjedzone z focaccią która została z poprzedniego wieczora (trudno jest nie zjeść całej blachy na raz, ale się dzielnie powstrzymujemy! ^^*~~)


Kolejna wariacja na temat szakszuki, tym razem "na sucho" - Robert wysmażył na oliwie paprykę, cebulkę czerwoną, pomidory, twarde tofu pokrojone w kosteczkę, zioła, zielony groszek mrożony. Jak już wszystko było skarmelizowane a tofu przypominało skwarki (*^v^*), dodaliśmy silken tofu wymieszane z czarną solą Kala Namak i płatkami drożdżowymi. Na wierzchu awokado i szczypior.



 

Obiady

Na szybko - makaron penne, do tego sos: silken tofu, superdojrzałe awokado, garść płatków drożdżowych i garść liści szpinaku.


 

Kotlety z fasoli (były już w zeszłym roku), do tego ziemniaki i surówka z marchewki z rzodkiewkami. Z proporcji podanych w przepisie wychodzi bardzo dużo masy, ulepiłam 11 dużych kotletów i oczywiście większość zamroziłam na później. *^v^* A masa jest tak pyszna, że Aki mi ją wyjadał z miski!...


Obiad na szybko, bo wróciliśmy z rowerów głodni jak stado wilków - pierogi z ziemniakami i tofu (Virtu, znamy już ten produkt i jest pycha!) z patelni, z podsmażoną cebulką.


 

Makaron (As Babuni) z sosem z drobno pokrojonych pieczarek podsmażonych z drobną kostką sojową (doprawioną sosem sojowym), do tego pomidory, zioła, czosnek, na koniec garść płatków drożdżowych, podane z rukolą polaną oliwą.


 

Ziemniaki gotowane, kalafior z bułeczką na margarynie, burger z burakiem (Go Vege, Biedronka), surówka z marchewki z majonezem i srirachą.



Curry z warzywami i makaronem udon - nie podam Wam dokładnego przepisu, bo danie powstawało w trakcie gotowania, mniej więcej to było tak... *^v^* 

- podsmażyłam posiekanego pora, dwa ząbki czosnku, kawałek startego imbiru, dwie łyżki żółtej pasty curry, dolałam szklankę wody żeby rozprowadzić dokładnie pastę. 

- potem dolałam pół litra wody i całą puszkę mleka kokosowego, dorzuciłam pokrojone: trzy liście kapusty pekińskiej, marchewkę, garść grzybów shimeji i pieczarek, kilka połamanych kawałków yuby

- dusiłam warzywa przez ok. 15 minut, dodałam ze dwie łyżki sosu sojowego, dużą szczyptę soli i pieprzu, 

- pod koniec dorzuciłam dużą garść szpinaku, doprawiłam solą do smaku, sokiem z limonki, podałam z makaronem udon



Kluski spaetzle ugotowane, a następnie wrzucone na patelnię na której podsmażało się twarde tofu pokrojone w kosteczkę z cebulą i wieloma przyprawami (pomysł Roberta).



Desery

Jakoś w tym tygodniu nie jadaliśmy deserów... Owszem, były jabłka, orzechy, morwa i suszone daktyle. Ale na weekend zrobiłam mus z mango. W sobotę zjedliśmy go z wiśniami i płatkami migdałów.


A w niedzielę - z jagodami i orzechami laskowymi. ^^*~~


 

Kolacje 

Peas pulao - hinduska potrawa z ryżu i zielonego groszku, pełna smaku od sporej ilości aromatycznych przypraw, czosnku, imbiru, chili. Dodaliśmy pół kostki tofu.



 

Z tego samego bloga - grzybowe biryani! Dodaliśmy pół kostki tofu.

 

Znowu foccacia z przepisu Jadłonomii, tym razem pokroiłam w słupki garść oliwek i wgniotłam w ciasto przed pieczeniem.  Zjedliśmy z salsą z pomidorów i ziół, i z karczochami z oliwy (zazwyczaj jadam je na pizzy, ale ponieważ teraz nie jemy serów odzwierzęcych, i również nie chcemy jeść serów wegańskich, to na pizzę poczekam jeszcze miesiąc).



 

Grzybowe biryani które zostało z kolacji sprzed dwóch dni z ciecierzycą w sosie chana masala.



Flaczki z boczniaków z przepisu Jadłonomii - pyszne!!! Dodałam dodatkową łyżkę sosu sojowego, kopiastą łyżkę słodkiej papryki i suszonego podgrzybka. 

Moja rada: z podanych proporcji wody wychodzi rzadka zupa, jeśli tak jak my wolicie to danie w formie potrawki z mniejszą zawartością płynu a dużą treści, dodajcie połowę ilości wody podanej w przepisie. My na drugi dzień (bo wychodzi tego wielki gar!) redukowaliśmy ilość płynu przed jedzeniem.


z chlebem tzw. bez zagniatania, pieczonym w żeliwnym garnku. Pofalowany na bokach kształt chleba wynika z tego, że ciasto było bardzo delikatne i wiotkie, i podczas przekładania do garnka na kawałku papieru do pieczenia poddało się naciskowi papieru na bokach (wyrzucam chleb z koszyka rozrostowego na blat na papier do pieczeni, potem łapię za brzegi papieru i przenoszę do rozgrzanego garnka) i takie już pozostało.


 


Zamówiliśmy raz jedzenie z dostawą z restauracji Krowarzywa - ja wzięłam Burgera Vegan Pastrami w bułce a Robert to samo wypełnienie pastrami, ale w wersji wrapa. Bardzo smacznie doprawiony i usmażony seitan (białko pszenne), będziemy do nich wracać po więcej! *^v^*