Sunday, March 27, 2022

DOJ Tydzień IV

 

Mam do polecenia filmy z Netflixa! *^v^* Po pierwsze, obejrzeliśmy "Najmro. Kocha, kradnie, szanuje" - film o Zdzisławie Najmrodzkim, "królu złodziei" z przełomu lat 80-tych i 90-tych XX wieku. Produkcja zrealizowana podobnie do filmu o Kalinie Jędrusik, który widzieliśmy w zeszłym roku w kinie (ale bez piosenek oczywiście!) czyli z przymrużeniem oka.




Po drugie, polski serial "Krakowskie potwory" - świetny serial oparty na demonologii słowiańskiej, bardzo dobrze napisany scenariusz, nieźle zagrany, trzyma w napięciu i chce się oglądać kolejne odcinki żeby się dowiedzieć, co będzie dalej! Końcówka oczywiście taka, że zapowiada się drugi sezon, ciekawe czy powstanie. 

Obejrzeliśmy jeszcze koreański serial o epidemii zombie w szkole średniej "All of us are dead", dla miłośników tematu, bardzo dobrze zrealizowany. *^w^*

 




 

Poza tym, wiosna! *^O^* Zrobiło się tak ciepło, że zaczynam na poważnie popatrywać w kierunku sukienek a w weekend nawet wykroiłam elementy na nową kieckę i mam w planach ją zszyć w kolejnym tygodniu. Tym razem jednokolorowa, w kolorze o który bym siebie kiedyś w ogóle nie podejrzewała, a jednak wpadł mi w oko. ^^*~~ 

Dużo też pracowałam z farbami. Poczułam chęć powrotu do szkiców z przestrzeni miejskiej, wyszukuję zdjęcia z naszej ostatniej wyprawy do Japonii w 2019 roku i przenoszę wybrane kadry na papier. W poniedziałek czekają mnie zakupy w sklepie plastycznym bo wyrysowałam do końca cienkopis 0,5 mm i tak jak zawsze miałam w domu zapas to tym razem zostały mi same grube pisaki!... Na szczęście plastyka mam przez ulicę, uff!... *^o^*




Marcowy turniej sumo skończył się przegraną naszego faworyta o włos!... Pozostaje nam teraz czekać do maja na kolejny turniej. Zrobiliśmy też plany (i rezerwację) na kilkudniowy wyjazd w czerwcu, który po części jest prezentem z okazji rocznicy ślubu dla mojego męża, ale na razie nic więcej nie piszę, żeby nie spalić niespodzianki! (o wyjeździe wie oczywiście, w pracy musiał wziąć urlop, ale nie zna szczegółów). Kolejny tydzień wegański za nami, gotowe obiady z WegeMichy niezmiennie królują na naszym stole na zmianę ulubieńcami z poprzednich lat, nie eksperymentujemy za bardzo i tradycyjnie nie kupujemy dużo gotowych "wędlin" czy "serów" starając się utrzymać prostotę posiłków. Nie będę oszukiwać, są kryzysy. Tęsknimy za pieczonym kurczakiem i jajkami. Boczniaki w panierce to fajna alternatywa, ale jednak to nie jest to samo, o jajkach nie wspomnę... Jeszcze trzy tygodnie przed nami, damy radę! *^0^*


 ***

 

21 marca, poniedziałek

Na śniadanie był menemen - cebulka, pomidory z puszki, czosnek, bazylia, tofu, to ostatnio moja ulubiona potrawa z patelni, cieszę się też na wersję z jajkami, którą zrobię za kilka tygodni. *^o^* 


 

Na lunch klopsiki z zielonego groszku kupione w Lidlu (kilka tygodni temu, miałam w zamrażarce), ziemniaki, duszona młoda kapusta.


 


Kolacja: ja spotkałam się z przyjaciółkami na ploty i zamówiłyśmy jedzenie z Vegan India (wegańska część restauracji Best of India, ul. Postępu 5)  a Robert zrobił sobie na kolację kaszę gryczaną smażoną z cebulką i tofu marynowanym z tymiankiem (GoVege).


 

 

22 marca, wtorek

Na śniadanie kanapki "trzy pasty" - hummus, bez-jajeczna (z przepisu ErVegan), i z pastą bezmakrelową (z przepisu Molomo Vegan).


 

Na lunch danie z WegeMichy - "energetyczne zielone curry z bieługą (czarną soczewicą), cukinią, domową garam masalą, szpinakiem i  skórką z limonki " z ryżem basmati. O dziwo, pierwsze małe rozczarowanie daniem obiadowym z WegeMichy, smak niezły ale jednowymiarowy.



Na kolację zjedliśmy kanapki z hummusem i pastą bezjajeczną, nie mam zdjęć.


23 marca, środa

Na śniadanie tortille wypełnione plackami warzywnymi z mąką z cieciorki (VeganRicha) i awokado, do tego surówka z pomidora z cebulką i granatem.


Na lunch wegańskie mapo tofu, zamiast mielonego mięsa użyłam tradycyjnie do tej potrawy granulatu sojowego. (ten drobniutki granulat jest świetny, natomiast nie lubimy większych wersji, takich kęsów, nie umiem ich dobrze przyprawić i wychodziły takie sobie...)


 

Na kolację placki ziemniaczane z jabłkiem (wersja wegańska bez jajek, "Hazana" Paola Gavin, str. 141), podane z cukrem! *^V^*


24 marca, czwartek

Na śniadanie, inarizushi z grzybami, groszkiem i umeboshi, zupa miso z kapustą, marchewką i yubą, hiyayakko (silken tofu na zimno z sosem sojowym i szczypiorem), surówka z ogórków.


 

Na lunch, danie z WegeMichy - "klasyczne żółte curry: pieczone bataty, ciecierzyca, melon, szpinak, mleko kokosowe, kurkuma i liście curry", do tego makaron (Lidl).



Na kolację zamówiliśmy pizzę z Vegan Pizza (ul. Gutta, dostępne na pyszne.pl i UberEats). Wybrałam Capriciosę i Rucolę, obydwie pizze z wegańskim serem i z salami lub szynką. Werdykt?

Nie. To nie to.

O ile pizze miały fajne ciasto, dobre składniki warzywne, nieistniejące smakowo wędliny, to jeśli chodzi o ser... Dziwaczna lepka bezsmakowa struktura przyklejająca się do zębów i podniebienia. Nie. Poczekamy na prawdziwą pizzę.


25 marca, piątek

Na śniadanie kanapki - z guacamole, z wegańską mortadelą i rzodkiewkami, z pastą warzywną meksykańską.



Na lunch ziemniaki, fasolka i kotlety z fasoli (OlgaSmile).


 

Na kolację były resztki dań w tygodnia - zamawianego hinduskiego jedzenia i hummusa, nie zrobiłam zdjęć.


26 marca, sobota (Robert spędził sobotę na wyjeździe)

Na śniadanie kanapki: guacamole, pasta bezjajeczna z przepisu ErVegan, warzywna pasta meksykańska (Sante).



Na obiad miałam pierogi wegańskie z ziemniakami i tofu (Virtu) i młoda kapusta kiszona! *^v^*


Na kolację dokończyłam paczkę pierogów.


27 marca, niedziela

Na śniadanie placek koreański w mojej interpretacji: 1 szkl. kimchi własnej produkcji, 1/4 szkl. mąki z ciecierzycy, 1/4 szklanki mąki pszennej, duża garść posiekanej natki/szczypioru, 100 g silken tofu. Sos do maczania zrobiony z sosu sojowego, octu ryżowego i mirinu.



Na obiad domowy makaron mężowej roboty z pesto z czosnku niedźwiedziego (z lokalnego bazaru) i orzechami włoskimi. *^v^*



Na kolację kanapki jak wcześniej, nie mam zdjęć.

Sunday, March 20, 2022

DOJ tydzień III

 

Jeśli ktoś Wam będzie wmawiał, że powodem wiecznych katarów i zapchanych zatok jest jedzenie nabiału - to mu w to absolutnie nie wierzcie!!! Za każdym razem kiedy przechodzimy na dietę wegańską mam nadzieję, że to przekonanie się sprawdzi i skończą się moje wieczne gluty w zatokach, i za każdym razem nic z tego nie wychodzi... A takiego kataru jak przez ostatni tydzień to dawno nie miałam!... Tak więc, niewiele się działo, bo skupiałam się tylko na gotowaniu i kurowaniu się. Oraz oglądaniu sumo, bo trwa właśnie wiosenny turniej w Osace! ^^*~~






Wróciłam do regularnego malowania. Powiedziałam sobie, że niewiele jest stałych w moim życiu, ale na niektóre z nich mam bezpośredni wpływ, na przykład na to, czy poświęcam mój czas wolny na to, co daje mi radość i spełnienie. I tak, jak w momentach stresu przestałam porzucać aktywność fizyczną (nawet w trakcie tego tygodnia ćwiczyłam jogę mimo cieknącego nosa), tak samo zdecydowałam, że każdego dnia będę siadać nad białą kartką papieru i poświęcać jej trochę czasu, godzinę, dwie, ile uda się wykroić z dnia. Nowy rok, nowa ja. To były prorocze słowa w grudniu

 





 

Wiosna już na progu, porzuciłam moją kołdro-kurtkę i śmigam już w cieńszym wełnianym haori. Tęsknię też za kolorowymi sukienkami, życie w legginsach jest przyjemne, ale czuję, że to nie jest moja prawdziwa "druga skóra". Do gołych nóg pod falującą bawełną lub lnem jest nam wprawdzie jeszcze daleko, ale już się do tego czasu przygotowuję psychicznie! ^^*~~



 

W tym tygodniu to tyle ode mnie, zostawiam Was z grzybami i naszym jadłospisem z tego tygodnia. Było smacznie! *^0^* Oraz jesteśmy już stałym klientem WegeMichy, w czwartki kiedy wrzucają ofertę swoich dań na Facebooka wybieramy kilka słoików i składamy zamówienie, które odbieramy w sobotę na pobliskim bazarku.




 

***

14 marca, poniedziałek

Na śniadanie jedliśmy kanapki z pastą bezjajeczną (WegeMicha) i guacamole, ale nie zrobiłam zdjęć.

Robert pracował z biura i on na lunch wziął danie gotowe fasolka z tofu w sosie pomidorowym (GoVege) i zjadł z chlebem, a ja ugotowałam sobie ryż z groszkiem i wędzonym tofu.



Na kolację upiekłam precle, a do nich zjedliśmy różne pasty warzywne, oliwę, karczochy, itd.

 


 

15 marca, wtorek

Na śniadanie soczewica odgrzana z indyjskimi przyprawami, i silken tofu z solą kala namak i płatkami drożdżowymi, pomidory, szczypior i preclowe świderki domowej roboty (ciasto to samo co na precle z poniedziałkowej kolacji, tylko kształt inny *^-^*).



Na lunch klasycznie - kotlety z fasoli (Olga Smile), ziemniaki, kalafior z bułeczką, ogórki małosolne. A na deser ryż waniliowy dla Roberta i pudding czekoladowy dla mnie! *^V^*




Na kolację zamówiliśmy wegańskie kebaby polskie z restauracji Krowarzywa - kawałki pieczonego seitana w ziołach, podany w picie z surówką z białej i czerwonej kapusty, ogórkiem, cebulą i dwoma sosami. Do tego ziemniaczki-hashtagi. ^^*~~ W zeszłym roku zajadaliśmy się tymi kebabami i byliśmy ciekawi, czy wciąż smakują tak samo pysznie. Werdykt? Wciąż tak samo świetny jak go pamiętaliśmy!!! *^O^* Z tym, że możemy zaręczyć za lokal na Dzwonniczej 6, nie próbowaliśmy ich jedzenia z innych lokali w Warszawie.


 

16 marca, środa

Śniadanie na słodko - puchate placki inspirowane przepisem Fitgreenmind, robiłam je też w pierwszym tygodniu z innymi dodatkami.

Wymieszać 1 szkl (140g) mąki pszennej, 1 Ł proszku do pieczenia,  1 Ł cukru.
Dodać 1 szkl (250ml) mleka roślinnego - u mnie z nerkowców, 2 Ł oleju
Tym razem dodałam jeszcze pokrojoną w drobną kostkę gruszkę nashi. Usmażyłam placki na złoto i podałam z jogurtem roślinnym (Bez Deka Mleka) i jagodami (mrożone jagody wrzucam do garnka i podgrzewam chwilę z łyżką cukru, aż puszczą sok i się nieco rozpadną.)


Na lunch bulgur i fasolka po persku (WegeMicha). 

"Warzywny sos na bazie mleka kokosowego, kminu rzymskiego i suszonych cytryn z dodatkiem cynamonu. Do tego fasolka, dynia hokkaido i pieczony bakłażan."

Smak sosu wspaniały tak jak pozostałe dania obiadowe z tej firmy, ale dajemy mały minusik, bo czytając "fasolka" zakładaliśmy, że będzie to fasolka szparagowa, a okazało się, że jest to czerwona fasola.


 

Na kolację pomysł od Molomo Vegan - kaszanka. Podana z musztardą i ogórkiem kiszonym przypomina nieco tradycyjną kaszankę, ale to jednak nie to samo. W każdym razie, całkiem smaczne danie.


 

17 marca, czwartek

Na śniadanie ponownie menemen z tofu

 


 

Na lunch wegański oyakodon z ryżem - w mojej wersji silken tofu zamiast jajka i "kurczak gyros" od Dobrej Kalorii (kupiłam w Lidlu) zamiast kurczaka.



 

Na kolację bułki z pieczarkami - zrobiłam sos z duszonej cebuli z pieczarkami, koperkiem, solą i pieprzem. Piękno w prostocie! *^v^*


18 marca, piątek

Na śniadanie kanapki: nasza ulubiona "mortadela" z zielonym pieprzem (GoVege), pasztet z WegeMichy (ja za nimi nie przepadam, za bardzo się kruszą) i pasta bezjajeczna, tym razem własnej produkcji z przepisu ErVegan.

Wrzucam tutaj moją skróconą wersję przepisu, gdyby miał on kiedyś zniknąć z tamtej strony - do blendera wrzucić:

- 3/4 180-gramowej kostki tofu (1/4 rozkruszyć w palcach i na razie odłożyć)
– ¾ szklanki odcedzonej ciecierzycy z puszki (NIE WYLEWAĆ ZALEWY!!!)
– 1 łyżeczka czarnej soli kala namak
– 1 spora łyżeczka musztardy Dijon
– około 3-4 łyżki wegańskiego majonezu
– 2 łyżki płatków drożdżowych 
– odrobina wody

– kilka porządnych szczypt kurkumy (dla koloru)

Zblendować wszystko na gładką masę, przełożyć do miski, dodać wcześniej pokruszone 1/4 tofu (nada tekstury), posiekany szczypior, sól i pieprz do smaku, można dodać więcej soli kala namak jeśli uznamy, że smak jajka jest niezbyt wyraźny.

A z zalewy po ciecierzycy można zrobić majonez albo przepyszną bezę, co zamierzam uczynić w weekend! *^V^*



Na lunch ryż basmati i tikka masala z tofu i warzywami (WegeMicha).

"Tofu i warzywa z kurkumą, kolendrą i imbirem w kokosowo-pomidorowym aromatycznym i aksamitnym sosie." 

Tofu w świetnej konsystencji, gąbczastej, dzieje się tak kiedy wrzucimy kostkę tofu do zamrażarki i straci ono wodę. Zaskoczyła mnie obecność ogórków kiszonych ale bardzo tu pasowały. Smak jak zwykle na piątkę z plusem! *^V^*


Na kolację wegański bigos z przepisu Vegenerata - miałam zapas w zamrażarce! *^V^*



19 marca, sobota

Na śniadanie poszliśmy do Broadway Cafe, Robert zamówił zestaw Azja Style  (tofucznica z pieczarkami, cebulką i pomidorkami cherry ∙ czarna sól ∙ sałatka z marchewką, kalarepą, ogórkiem i pomidorkami cherry ∙ 4 kromki świeżego chleba), a ja zestaw 3 pasty (hummus klasyczny, pasta z czerwonej fasoli z suszonymi pomidorami, pasta z guacamole ∙ sałatka z marchewką, kalarepą, ogórkiem i pomidorkami cherry ∙ 4 kromki chleba)

Wszystko była smaczne, pasty wręcz pyszne! Tylko strasznie długo czekaliśmy po złożeniu zamówienia, kawiarnia była pełna i to pewnie dlatego.






Na lunch biała fasolka w cydrze ze śmietanką kokosową, musztardą francuską, duszonym porem i estragonem. Wytrawny i delikatny przysmak z Rouen (WegeMicha). Do niej ugotowaliśmy ryż arborio i zrobiłam surówkę: pomidor malinowy, pestki granatu, natka pietruszki, sól i pieprz, i dressing z oliwy i octu balsamicznego.


 

Na weekend upiekłam wegańskie bezy z aquafaby (pamiętacie, jak mówiłam, żeby nie wylewać wody z puszki ciecierzycy? *^v^*). Dałam 100 g cukru. Ponieważ trochę je przepiekłam i zrobiły się niesamowicie kruche, podałam je w pucharkach z owocami i śmietaną owsianą (GoVege).



Na kolację zjedliśmy kanapki - z pastą bezjajeczną z przepisu ErVegan, z "mortadelą" (GoVege) i z pastą bezmakrelową z przepisu Molomo Vegan. Bardzo polecam obydwie pasty, jeszcze nie raz się pojawią na naszych kanapkach bo sa pyszne!!!


 


20 marca, niedziela

Na śniadanie kanapki z plackami warzywnymi z mąką z cieciorki (VeganRicha) -  marchewka, cukinia, papryka, szczypior, kolendra i pietruszka, z wegańskim majonezem, awokado, kalarepką i smażoną cebulką. Niezmiennie polecamy!!! *^o^*


 

Na lunch ponownie kaki furai w wersji wegańskiej, czyli zamiast smażonych ostryg - smażone boczniaki w panierce, podane z wegańskim sosem tatarskim (przepis pod tym samym odnośnikiem), sałatką ziemniaczaną od WegeMichy i ogórkami małosolnymi. Ponieważ nie miałam nagaimo, zamiast tego dałam 2 Łyżki mielonego siemienia lnianego i wodę do uzyskania lepkiej konsystencji.


 

Na kolację kanapki takie jak w sobotę - z pastą bezjajeczną z przepisu ErVegan, z "mortadelą" (GoVege) i z pastą bezmakrelową z przepisu Molomo Vegan.