Sunday, December 01, 2019

Anna M.



Już kiedy skończyłam szyć Marzenie Akwarelisty wiedziałam, że tego modelu sukienki będzie więcej. Kołnierzyk i listwa z guzikami, bufiaste rękawy, rozkloszowany dół - czego chcieć więcej? Okazuje się, że można ten pomysł dodatkowo podkręcić! *^V^*
As soon as I finished A Dream of the Watercolour Artist I knew this dress pattern will appear again in my closet. The shirt dress with puffy sleeves and gathered skirt - what do we need more? It turns out you can upgrade this idea even more! *^V^*




Model to sukienka 118 z Burdy 09/2018. Tym razem szyłam z bawełnianej satyny, którą znalazła dla mnie na Allegro moja przyjaciółka, dlatego nazwałam tę sukienkę Anna M. ^^*~~ Wzór kwiatowy, ale kwiaty jesienne, rude, na ciemnogranatowym tle, zużyłam 3 metry.
The pattern is a dress 118 from Burda 09/2018. This time I used cotton satin that my best friend found for me online, hence the name of the dress Anna M. ^^*~~ The Autumn honey golden flowers on the dark blue background, perfect, I used 3 metres.




Tym razem zmieniłam trochę rękawy - przerysowałam wykrój zgodnie z pomysłem znalezionym gdzieś w Sieci - poszerzyłam rękaw od mankietu i dodałam do długości 10 cm, a mankiet zwęziłam do 3 cm. Dzięki tym zabiegom rękawy stały się bardziej bufiaste przy nadgarstkach.
This time I changed the sleeves a bit - I redrew the pattern according to the idea found online, I made the sleeves wider from the cuff and added 10 cm to the length. Thanks to that they're longer and fuller.



I oczywiście zmieniłam dół sukienki - pozwoliłam sobie na 3 metrową w obwodzie marszczoną spódnicę, do której doszyłam 6-cio metrową w obwodzie falbanę. I jestem w tej sukience ZAKOCHANA!!! *^0^*
And of course I changed the skirt - I made a 3 m wide skirt with the 6 m wide flounce. And I'm absolutely IN LOVE with this dress!!! *^0^* 



Nie obyło się bez dramy!...
Ostatnim etapem szycia było przyszycie guzików i obrzucenie dziurek. Wykonałam to zadanie i wzięłam się do rozcinania prujką obrzuconych dziurek. Zawsze należy przy tym wbić szpilkę w poprzek jednego końca dziurki, żeby przypadkiem nie pojechać prujką za daleko i nie naciąć materiału poza granicę szycia. I tak też zrobiłam tym razem. Rozcięłam dziurki przy mankietach, potem kolejne na listwie przedniej, i kiedy cięłam ostatnią dziurkę..... MASAKRA!!!!!
Jak widzicie na zdjęciu szpilka była wbita prawidłowo, jednak musiałam trafić prujką ponad szpilką i jak przyłożyłam trochę siły, to poszło!....... Do samego brzegu listwy, po skosie!!!
There was a moment of a disaster!...
The last part was to make the buttonholes. When I stitched them all I had to do was to cut the opening with a seam ripper. You should always put the pin at the end of the buttonhole to secure this place so the seam ripper would stop there and not go any further and of course I did it. I cut all the openings in other buttonholes and it was the last hole. As you can see in the photo, the pin was in place but I somehow took the ripper above the pin, added some strength and it went straight through!............ Slanting right to the edge of the buttonband!!!



Przez dłuższą chwilę siedziałam jak skamieniała, nie wiedząc, na co ja patrzę!!! Jeszcze sekundę wcześniej miałam gotową sukienkę, a teraz była zrujnowana!... Ale za chwilę zaczęłam kombinować, jak mam naprawić ten błąd. Wymiana całej listwy nie wchodziła w grę (z różnych powodów - konstrukcja sukienki i wiele szwów, które musiałabym rozpruwać, podszywać), ale zaczęłam myśleć nad dodaniem prostokąta tkaniny zasłaniającego rozcięcie - tej samej bawełny lub czegoś w kontrastowym kolorze), naszyciem wąskiej tasiemki rypsowej albo taśmy ze skosu. Ale następnego dnia Robert poddał mi inny pomysł, z którego skorzystałam - przykryłam to haftem nitką w kolorze zbliżonym do miodowożółtych nadruków roślinnych. *^v^*
For a very long while I just sat there, not knowing what I was looking at!!! A second ago I had a new dress finished and now it was ruined!... But moments later I started to think what to do to save it. I couldn't exchange the whole buttonhole band (various reasons, mainly the construction of the dress and multiple seams to rip and sew), but I thought about adding a rectangle of fabric there - either the same cotton or something in contrasting colour, about adding a narrow rep tape or some ribbon. But on the next day Robert gave me an idea I used - to make an embroidery using a similar golden thread. *^v^*



Z daleka prawie nie widać miejsca naprawy, trzeba się dobrze przyjrzeć a i tak wygląda to na działanie zamierzone.
No i taka jest historia mojej najnowsze sukienki. *^v^* Mam jeszcze kilka pięknych kwiatowych tkanin do wykorzystania i będę je stopniowo przemieniać w kiecki, ale najpierw dwa zupełnie inne projekty - spodnie dla Roberta oraz... zimowy płaszcz! Trzymajcie kciuki, bo już coraz zimniej i potrzebuję go koniecznie!!!
Dodatkowo, wyciągnęłam druty i dziergam czapki, bo najwyraźniej mam ich za mało, hm... ^^*~~ I szykuję się do nowego projektu grudniowego, ale o tym następnym razem. 
Tymczasem, trzymajcie się ciepło! *^o^*~~
From a distance you wouldn't even say there's something that wasn't there in the first place!
So, here's the story of my latest dress. *^v^* I have a few more pretty flower patterend fabrics to turn into dresses but now I'll be making two completely different items - trousers for Robert and ... a warm long coat for me! Keep your fingeres crossed because I need it soon, it's getting colder!!!
I also dug out the knitting needles recently and I keep knitting new hats, because apparently I need more hats, well... ^^*~~ And I'm getting ready for a new December craft project, but more about that next time!
Keep warm and fuzzy! *^o^*~~