Czasami zupełnie przypadkiem można trafić na coś nowego w czymś znanym i lubianym. Na przykład moja dzisiejsza sukienka! *^v^*
Sometimes you can find something new in something well known and loved. For example, my today's dress! *^v^*
Wy też dobrze znacie ten model - był już liściasty "Club Tropicana" i była zakocona "Pani Miauczyńska". *^o^* Wykrój to sukienka #116 z Burdy 02/2014. Tym razem zmieniłam co następuje - dodałam 5 cm na długości, pozbyłam się rękawów, tylną część spódnicy poszerzyłam o ok. 70 cm i zmarszczyłam, dzięki czemu sukienka i się poszerzyła. Ale!
You know that model very well - it already was the leafy "Club Tropicana" and "Pani Miauczyńska" full of cats. *^o^* The pattern is the dress #116 from Burda 02/2014. This time I changed the following - adde 5 cm to the length, omitted the sleeves, made the back skirt piece 70 cm wider and pleated it for more fullness. But!
Największym odkryciem okazał się fakt, że dwa paski, które w poprzednich dwóch modelach wiązałam na plecach można zawiązać z przodu!!! Dzięki czemu robi się zupełnie nowa sukienka, a dodatkowo robi nam się luźne miejsce na obżarstwo wakacyjne, z czego zamierzam skwapliwie skorzystać. ^^*~~
My main discovery was the fact that you can take those two belts and instead of tying them at the back you can make a bow at the front!!! Suddenly it makes a totally new dress, and what's more - it creates a nice fullness and space for holiday eating, which I'm going to jump at eagerly. ^^*~~
Materiał to len i jest on idealny na upały - przewiewny a ponieważ jak wiadomo z założenia len gniecie się jak diabli, nie muszę się przejmować, że sukienka trochę jak psu z gardła... To taka wakacyjna stylówa, dodatkowo w 39 stopniach! *^w^*~~
Fabric is linen and it's prefect for the Summer heat - airy and because it wrinkles like hell which is its feature it's ready to wear straight from the suitcase, such a Summer style in 39 degrees C! *^w^*~~~









