Showing posts with label memade. Show all posts
Showing posts with label memade. Show all posts

Sunday, May 10, 2020

Rose Garden

Dzisiaj chleb lniany. 
Nie jest on oczywiście z samego lnu, ale z jego dodatkiem, co korzystnie wpływa na trawienie!
Przepis z bloga Adam Piekarz, wrzucam tutaj skróconą wersję, bo blog od dawna nie był aktualizowany i obawiam się, że może zniknąć z Sieci. Dodałam moje uwagi o czasie w którym robiłam kolejne fazy, dla ułatwienia zaplanowania sobie pracy.



Dzień 1, godz. 11:00 - nakarmienie zakwasu

Dzień 1, godz. 14:00 - 1 faza: półkwas
  • 80g zakwas żytni
  • 80g woda o temp. 24oC
  • 80g mąka żytnia typ 720
Wymieszać, pozostawić pod przykryciem do fermentacji na 8 godzin

Dzień 1, godz. 22:00 - 2 faza: kwas pełny i namaczanka zmielonego siemienia lnianego

kwas pełny:
  • 240g półkwas (cała faza poprzednia)
  • 160g woda o temp 28oC
  • 120g mąka żytnia typ 720 
Wymieszać i pozostawić w ciepłym miejscu pod przykryciem na 8-10 godzin

namaczanka z siemienia lnianego :
  • 85g siemienia lnianego
  • 200g gorącej wody
Siemię lniane zmielić na proszek, zalać gorącą wodą i pozostawić na taki sam czas jak całą 2 fazę (8-10 godzin)

Dzień 2, godz. 9:00 rano - 3 faza: ciasto właściwe
  • 520g kwas pełny z poprzedniej fazy
  • 10g sól
  • 285g namaczanka z siemienia lnianego
  • 60g mąka żytnia typ 720
  • 150g maka pszenna typ 750
Dokładnie rozprowadź sól w kwasie.
Dodaj całą namaczankę z siemienia lnianego i mieszaj 2-3 minuty.
Dodaj obydwie mąki i mieszaj wszystkie składniki ciasta 10 minut. 
Przełóż szpatułką bardzo luźne ciasto do formy, wyrównaj i pozostaw do rozrostu końcowego, który będzie trwał 2-3 godziny.

zdobienie :
40g woda
20g maka żytnia typ 720
40g siemię lniane (nie zmielone)

Zrób kleik z mąki i wody  i takim kleikiem przy pomocy pędzelka posmaruj wierzch ciasta. Posyp ciasto ziarnem siemienia.
Dzień 2, godz. 11:00 - pieczenie
Wstaw do piekarnika na spód blaszkę z wodą, piecz chleb w 230oC przez około 5 minut.
Następnie jeszcze 35 minut (wciąż z wodą na dnie piekarnika) w temperaturze 190oC.



Chleb jest pyszny i bardzo dobrze się przechowuje, ze względu na dodatek siemienia lnianego pozostaje wilgotny i nie schnie.


***


Jak tylko Robert przyniósł Janomkę z paczkomatu zabrałam się za oswajanie się z nową maszyną. Nauczyłam się nowego sposobu montowania bębenka (na leżąco), automatycznego nawlekania igły (zabawne! ^^*~~) i wypróbowałam kilka ściegów, a potem przyniosłam na wpół uszytą sukienkę i ... ją skończyłam! *^V^*
As soon as Robert brought the sewing machine from the post I started to get aquainted with it. I learned how to mount the bobbin new way (on the side), automatic needles threading (funky! ^^*~~) and I tried some stitches, then I took my half finished dress and... finished it! *^V^*




No dobrze, wykończenie dekoltu i podłożenie dołu robiłam już w czwartek rano, a w sobotę mogłam nowy uszytek założyć na spacer!
Okay, I finished the neckline and the hem on Thursday morning, and on Saturday I could take it for a walk!




Tym razem wybrałam model 110 z Burdy 12/2015, skusiły mnie zakładki na korpusie i części spódnicy.
This time I chose model 110 from Burda 12/2015, I got interested by those pleats on the body and the skirt.





Wybrałam dresówkę pętelkową kupioną w sklepie Dress Code. Ponieważ to dzianina, nie musiałam dodawać suwaka. Szycie na nowej maszynie to poezja!
I chose the thick jersey that I bought online, and since it's jersey I omitted the zipper. Sewing on the new machine was great, quick and without any problems!


 

Robert mówi, że wyglądam w niej "na swój wiek"... No, a jak mam wyglądać, hm?... Nie będę się odmładzać fasonami dla nastolatek, to nie byłoby mądre bo i tak przecież mam tyle lat ile mam i tego nie ukrywam! *^V^* Na koniec zgodziliśmy się, że sukienka jest taka bardziej "wyjściowa" niż codzienna, cokolwiek to znaczy, bo ja równie dobrze mogłabym ją założyć na obiad przy świecach w restauracji jak i na wyjście po zakupy!
Robert says I look "my age" in this dress... Well, how should I look?... I won't try to look younger by choosing teenager's styles of dresses, it wouldn't be wise because I am my age and that's that, I don't try to hide it! *^V^* In the end we agreed that it's a bit more "to go out" dress than the everyday one, although I could easily wear it both, to the candlelit diner at the restaurant and to grocery shopping!



Wednesday, May 06, 2020

Chleb i maszyna

Kolejny dzień, kolejny chleb!
Another day, another bread!




Och, nieprawda!... *^o^* Wcale nie piekę codziennie, raczej co dwa dni. 
Tym razem pomysł na drożdżowy chleb na maślance z orkiszu i gryki z przepisu Adama Piekarza.
Okay, it's not true!... *^o^* I don't bake bread every day, rather every second day. This time I made yeast buttermilk spelt and barley bread from the recipe by Adam Piekarz.



Skrócona wersja przepisu, gdyby miał kiedyś zniknąć z bloga Adama.

1 faza mieszania:
420g zimnej maślanki (około 4-8 stopni) 
400g mąki orkiszowej jasnej typ 700
10g słodu jęczmiennego (opcjonalnie - jeśli dodajemy - wówczas mąki orkiszowej 390g)
Składniki mieszamy na wolnych obrotach 2-3 minuty, pozostawiamy pod przykryciem na 30 minut, (ewentualny dodatek słodu potęguje smak, aromat i chrupkość skórki)

2 faza mieszania:
3g drożdży instant 
9g soli
100g mąki gryczanej pełnoziarnistej

Dodajemy drożdże i mieszamy 3 minuty.
Następnie sól i kolejne 3 minuty.
Następnie mąkę gryczaną i mieszamy jeszcze 6 minut (łącznie w 2 fazie mieszamy 12 minut). 
Tak wymieszane ciasto pozostawiamy pod przykryciem na 20-30 minut.
Następnie delikatnie zagniatamy i składamy do środka. Teraz przekładamy złożeniem do dołu do oprószonego mąka koszyka rozrostowego lub nasmarowanej olejem formy wypiekowej i wstawiamy do lodówki (temp. do 4 stopni) na 24 godziny zimnej fermentacji. 

Po tym czasie wyjmujemy i nacinamy ciasto i natychmiast wkładamy do nagrzanego do 230oC piekarnika. Zaparowujemy poprzez wlanie na dół piekarnika tuż po włożeniu ciasta 1/2 szklanki wody.
Pieczemy 10 minut w temp 230oC i dalej około 30 minut w temp 200oC.

Po wyjęciu z piekarnika , chleb powinien odleżeć przed krojeniem nie mniej jak 2 godziny.

Jak widać na moim zdjęciu, miąższ wyszedł zwarty a skórka popękała minimalnie. Gdy robiłam nacięcia byłam bardzo delikatna, bo bałam się, żeby surowy chleb się nie zapadł. Niepotrzebnie! W tak długo rosnący chleb można spokojnie wbić ostry nóż i ciachnąć tak, żeby dać ciastu miejsce do pójścia w górę! Smak jest świetny - kwaskowy, bogaty, pełny. Skórka trochę za bardzo się spiekła, widocznie mój piekarnik jest za mocny, następnym razem zmniejszę temperaturę albo przykryję bochenek folią aluminiową. Na pewno będę go piekła ponownie. *^v^*
As you can see in my photo, the bread is dense and the skin only broke in a couple of places. When I was making the cuts before baking I was afraid the raw dough would fall if I press it too much. Unnecessarily! When a bread rises for so long it's elastic and you can put a sharp knife deep into the dough to make decisive cuts and let the bread go up while baking! The taste is great - tangy, sour, rich. The crust burnt a bit too much, next time I'll lower the temperature or cover the bread with alu foil, apparently my oven is stronger than in the recipe. I'll definitely bake this bread again. *^v^*


I bagietki jeszcze piekłam z tego przepisu, bardzo smaczne wychodzą i świetnie się przechowują! *^0^*
I also made sourdough baguettes from that recipe, very tasty and they stay fresh for long! *^0^*




***
 

W niedzielę szyłam sobie w najlepsze, kiedy skończyła mi się nitka na bębenku. Przestawiłam maszynę na nawijanie, zapełniłam szpulkę nową porcją nici i przywróciłam ustawienia szycia, ale kiedy spróbowałam szyć dalej - okazało się, że nic z tego!... Rozkręciliśmy część obudowy ale niestety nie udało nam się dostać do potencjalnego miejsca awarii, za to ze środka wypadły luźna śrubka i nakrętka, osobno... Zaczęłam tragizować, że nagle NIE MAM NA CZYM SZYĆ!!! Ale Robert zaproponował, że może po 20 latach nadszedł czas na nową maszynę?... *^v^*
On Sunday I was sewing like a storm when I ran out of a thread in the bobbin. I switched the machine to winding the bobbin and when I finished, I switched it back to sewing. And... the machine refused to work!... We took off part of the plastic case but we didn't manage to get to the parts potentially responsible for the malfunction. When we moved the case from the inside a bolt and a nut fell out, separately... I started to cry that I DON'T HAVE A MACHINE TO SEW!!! But Robert proposed that maybe after 20 years we should get a new sewing machine?... *^v^*




Szybki przegląd ofert w sklepach online i wybraliśmy zastępcę wysłużonego Brothera - Janome Easy Jeans Heavy Duty 1800. Przeczytałam kilka recenzji a potem usłyszałam, że tego modelu używa moja koleżanka, która go poleca. No to nie było się nad czym zastanawiać! *^0^* Moje kryteria były proste - potrzebuję maszynę, która ma ściegi normalne i elastyczne, podstawowe a nie ozdobne, automatyczne obszywanie dziurek i możliwość szycia grubych tkanin/wielu warstw materiału. Inne fikuśności jak automatyczne nawlekanie igły czy ściegi ozdobne nie były znaczące, radziłam sobie bez nic do tej pory i nie zanosi się, żebym nie mogła sobie poradzić w przyszłości. ^^ Maszynę zamówiłam w poniedziałek rano, a w środę była już w moim paczkomacie!
Quick survey in the online shops and we chose the successor - Janome Easy Jeans Heavy Duty 1800. I read a few reviews and then I heard my friends was using this model and she highly recommended it. So there wasn't anything more left but to buy! *^0^* My criteria were simple - I needed both normal and elastic stitches, basic ones, automatic buttonholes sewing and the possibility to sew thick fabrics/layers. Other fancy features like automatic needle threading or decorative stitches had no additional value, I managed without them up till now. ^^ I bought the machine on Monday morning and on Wednesday it was delivered!



Na razie zamierzam zapoznać się z obsługą nowej maszyny, mam nadzieję, że spełni moje oczekiwania! Zamierzam oczywiście, jeśli znajdę działający serwis maszyn i okaże się to możliwe, naprawić starego Brothera i używać go z overlockową stopką z górnym transportem do obrzucania szwów.
Today I'm going to try out the new machine, I hope it'll fulfil my expectations! Of course I'm going to find the repair shop and if possible I'll fix the old Brother and use it with the overlock foot for hemming.

***

Na koniec pokażę Wam jeszcze obiad międzynarodowy! *^o^*
Japońska tempura (pomysł przywieziony do Japonii przez portugalskich przybyszów w XVI w.), a mamy tu: krewetki i dynia (z Biedronki), korzeń lotosu i liście pachnotki (ze sklepu Masala), papryczki padron (z Lidla). Wszystko idealnie do siebie pasuje!
(Tak, gdyby nie wirus, jedlibyśmy teraz taką tempurę w Tokio, ech... Ale zamiast płakać trzeba sobie jakoś radzić! ^^*~~)
Last but not least, I'll show you the international lunch! *^o^*
Japanese tempura (the idea brought to Japan by the Portuguese in the XVIth c): prawns and pumpkin, lotus root and shiso, and padron peppers, all tasty and perfectly complementing one another!
(Yes, if not for the virus, we would have eaten tempura in Tokyo now.... But instead of crying one must do what one can to cope with the situation! ^^*~~)




Thursday, October 31, 2019

A Dream of the Watercolour Artist

 


Na chwilę porzuciłam wiskozę na rzecz mojej ulubionej tkaniny - bawełny z elastanem. *^v^* 
For a moment I abandoned the viscose to use my favourite fabric to sew - cotton elastane. *^v^*




Taka kombinacja zapewnia wygodę szycia - materiał zachowuje się w zasadzie jak zwyczajna bawełna, jest stabilny, łatwo na niego przerysować elementy wykroju, natomiast w noszeniu jest wygodniejszy - minimalny dodatek elastanu pozwala na większy zakres ruchu przy odzieży przylegającej do ciała.
Such combination allows an easy sewing - the fabric behaves like a normal cotton, it's stable, easy to transfer the pattern onto it. It's also very comfortable to wear - the minimal addition of elastane provides the mobility of the fitted clothes.



Model jaki wybrałam to sukienka 118 z Burdy 09/2018. W oryginalnej wersji kwiatowa, ja postawiłam na geometryczny wzór w bieli i błękicie, materiał kupiłam w sklepie Kameleon. (Przy okazji podpowiem Wam coś, bo już kilkukrotnie robiłam zakupy w tym sklepie - tkaniny oferowane w Kameleonie są o wiele ładniejsze niż to widać na ich zdjęciach! ^^*~~)
The pattern I chose is a dress 118 from Burda 09/2018. In the original it's all about the flowers but I made it from the geometric print reminding me of the paintbrush strokes, I got this fabric from the online shop.




Zakochiwałam się w tej sukience z każdym skończonym uszytym elementem! ^^*~~ Wiem, często tak piszę o kieckach, ale to naprawdę jest jeden z moich ulubionych fasonów - koszulowa dopasowana góra z kołnierzykiem i rozkloszowany dół. (drugi równorzędny to dekolt w serek albo cache-cour, dół nieustannie obfity! ^^*~~).
I kept falling in love with each finished element of this dress! ^^*~~ I know, I often say this about my dresses but here is one of my all time favourite style - shirt dress top with a collar and buttons, and pleated full skirt. (the second favourite is the v-neck or cache-cour top)




Spódnica jest ciekawie wymyślona, na początku musiałam się dobrze przyjrzeć, o co chodzi w wykroju, bo musimy przerysować na papier trzy elementy pełne zakładek! Potem te trzy kawałki układamy obok siebie na szerokości tkaniny 140 cm i wyrysowujemy jeden element (no dobrze, dwa elementy - jeden to przód, drugi to tył ^^). Na koniec zszywamy zakładki do wysokości ok. 15 cm od góry i taki splisowany przód i tył przyszywamy do góry sukienki. Oczywiście jak zwykle odrysowałam talię na 38 a biodra na 44 i poprowadziłam nową linię spódnicy na bokach dla nowego rozmiaru - mojego! ^^*~~
The skirt is interesting, at first I had to think hard to figure out the pattern idea, because you start with three mysterious elements with lots of pleats! Then you place those three pieces on a 140 cm width of fabric next to one another and draw one piece of a skirt (okay, you draw two, one for front, one for back ^^). Then you stitch the pleats at the length of about 15 cm from the top and such pleated piece is stitched to the top front and back respectively. Of course I drew the waist size 38 and the hips size 44, and I drew a new line of sewing between those two - for a new size: mine! ^^*~~



I teraz uwaga - wiadomość stulecia! Nie zmieniłam niczego w tej sukience! Uszyłam ją dokładnie według Burdowego wykroju! *^V^* Co się nieczęsto zdarza, bo zazwyczaj coś mi nie pasuje i robię po swojemu, ale tutaj trzymałam się modelu co do elementu.
Now, the news of the century! I haven't changed a single part in this dress! I made it exactly according to the Burda's pattern! *^V^* Which isn't a normal practice, I'm usually not happy with something and do it my way, so yay me! ^^



***

Nie będzie chyba zaskoczeniem, że 31 października jak co roku - tego samego dnia! - miałam urodziny!... *^V^*
It wouldn't be a surprise that as each year I had birthday on 31st October!... *^V^*




W związku z tym mieliśmy bardzo napięty program spędzania tego dnia - zaczęliśmy od śniadania w Bułkę Przez Bibułkę w Konstancinie - pierwszy raz jadłam w tej kawiarni (są w czterech lokalizacjach w Warszawie) i było pysznie, a kawa wyśmienita, polecam! *^-^*

Potem pojechaliśmy do tajemniczego miejsca - komory normobarycznej! Nie będę się wgłębiać w szczegóły, poczytajcie o właściwościach zdrowotnych przebywania w takiej komorze, natomiast ciekawe było towarzystwo, w jakim spędziliśmy dwie godziny - to była grupa emerytów, w tym jedna Wikańska wiedźma! *^0^*
Na lunch wybraliśmy Zacne Prosię w Piasecznie - niby zwyczajne kanapki na ciepło, ale PYSZNE!!! Będziemy tam wracać. ^^*~~
W drugiej połowie dnia spędziliśmy trochę czasu na zakupach a urodziny zakończyliśmy tortem czekoladowym i cavą.
Szkoda, że urodziny są tylko raz w roku!... *^O^*
So, we had a very busy schedule for the day - we started with breakfast in a cafe that has four places around Warsaw but we've never been to any of them. It was a great food and a delicious coffee! *^-^*
Then, we spent two hours in the normobaric chamber! I won't write about the health benefits from spending time in such chambers, just read about it if you want, but what's interesting was the company we had there - a bunch of pensioners including one Wiccan witch!... *^0^*
For lunch we went to Zacne Prosię in the nearby town, a place with great warm sandwiches. It was our first time there but we will go back because their food was worth it! ^^*~~
We finished the day with some shopping and then with a bottle of cava and chocolate cake at home.
I wish birthday was more often than just one day a year!... *^O^*



 

Sunday, October 20, 2019

Scream

Tej jesieni chodzą mi po głowie kwiaty, najlepiej na jesiennym tle - butelkowej zieleni, granacie, czerni, albo jak w tej sukience - na pięknym brązowym bordo.
This Autumn I keep thinking about the flowers on Autumn backgrounds - dark deep bottle green, midnight blue, black or - like in this dress - a beautiful red Bordeaux. 




Model to sukienka 111 z Burdy 09/2018 i przyznaję, że rok temu wcale na ten numer Burdy nie zwróciłam uwagi... Ale teraz, kiedy czuję potrzebę szycia jesiennego, jak pies tropiący siedzę z nosem w archiwalnych numerach i wyłuskuję wykroje! *^v^* I w tym wrześniowym wydaniu jest ich kilka, drugi model już się szyje! Ale dziś o sukience Scream (tak nazywa się kolor błyszczyka z Hauslabs, który dziś nałożyłam).
The pattern is dress 111 from Burda 09/2018 and I must admit a year ago I didn't pay much attention to this issue... But now, when I feel a sudden urge to make things for Autumn, like a tracking dog I sit with my nose in my Burdas archive and find the perfect patterns! *^v^* In this September issue there are several nice ones, the second model is already on my sewing table! But today a few words about the Scream dress (that's the name of the lip gloss from Hauslabs I put on today). 




Po raz drugi w życiu szyłam z wiskozy, tym razem kupiłam piękny bordowy kupon w sklepie materialki.pl (korci mnie, żeby do tej wersji kolorystycznej dodać jeszcze zieleń i granat... ^^). Wiskozę nosi się cudownie, niczym mięciutką mgiełkę otulającą ciało. Trochę się gniecie, ale bez przesady. Sam model sukienki jest bardzo prosty i szybko i łatwo się ją szyje, nie ma żadnych podstępnych elementów, które mogą sprawiać trudności, na przykład nie ma tu suwaka. Dłużej zajęło mi przenoszenie elementów wykroju na materiał (wiskoza jest cienka i śliska, i ucieka ze stołu i spod kredy krawieckiej czy ołówka), niż samo szycie!
For the second time in my life I've been sewing viscose, this time I got this Bordeaux beauty from an online shop (and I keep thinking whether I also need the blue and green versions of that pattern?... ^^). Viscose is a dream to wear, light like a cloud and soft on your skin. It creases a bit, but not terribly. This pattern is very easy and quick to sew, no insidious elements that would bring any difficulties, no zipper for example. It took me longer to transfer the pattern elements onto the fabric (viscose is thin and slippery, it slips from the table and from the drawing chalk or pencil) than sewing itself!




Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła. *^-^*  Tutaj pominęłam wiązanie przy mankietach, nie wydało mi się to praktyczne - trzeba mieć pod ręką kogoś, kto nam te mankiety zawiąże na kokardki i będą plątać się w rękawy swetrów... Zamiast tego wydłużyłam rękawy o 10 cm i zakończyłam je gumką w tunelach. Pominęłam też materiałowy pasek w tunelu w talii, wszyłam od spodu bezpośrednio na materiale gumkę marszczącą, która równomiernie zebrała materiał. Gdybym miała coś zmienić w kolejnej wersji tej sukienki - zrobiłabym ją szerszą, mocniej trapezową od samej góry, żeby spódnica dała więcej falowania wokół sylwetki. *^o^*
I wouldn't be me if I didn't change a thing or two. *^-^* So, here I skipped the tying bows at the cuffs, they didn't seem practical - you have to ask somebody else do tie your cuffs and they would bulk the sweater sleeves... Instead, I drew the sleeves 10 cm longer and added the elastic in the tunnels at the ends. I also skipped the fabric belt sewn into the waistline, I added the elastic directly onto the fabric in the waist, to keep steady control over the pleating. If I were to change something in the next version of that dress - I would make it wider, more trapezoid starting at the armpits to get more flare around the hips and legs from the skirt. *^o^*



***

A teraz będę chwalić i narzekać.




Tak się złożyło, że w poprzednim tygodniu odbyły się dwie imprezy poświęcone alkoholom mocnym. W czwartek byliśmy na Salonie Alkoholi Mocnych organizowanych przez hurtownię M'n'P.  Wydarzenie kameralne ale bardzo przyjemne, ciekawi wystawcy, koszt biletu 70 zł a w cenie biletu dużo whisky i ginów do spróbowania (oraz inne alkohole, ale te dwa nas głównie interesują), część alkoholi do degustacji na dodatkowo płatne kupony. Odkryliśmy bardzo interesujące smakowo whisky i gin z destylarni Tobermory! *^v^*




W sobotę za to poszliśmy na Whisky Live Warsaw - impreza z większym rozmachem z dużą ilością wystawców. Bilet kosztował 125 zł w przedsprzedaży (150 zł w dniu festiwalu), a w cenie biletu? No właśnie.....
Na wielu stoiskach w cenie biletu nie można było spróbować ANI JEDNEGO alkoholu, WSZYSTKIE propozycje danej destylarni albo dystrybutora od najbardziej podstawowych do drogich maturowanych były dostępne za dodatkowo płatne kupony! Na wielu stoiskach w cenie biletu była dostępna jedna podstawowa wersja alkoholu jaki produkują - ta najbardziej nudna i znana, reszta za kupony. I mówimy tu o kwotach od 5 zł do nawet 100 zł i więcej za kupon za łyk whisky!...
Usłyszeliśmy w kuluarach, że to specjalna strategia organizatora, żeby odwiedzający wybierali i degustowali alkohole, a nie po prostu przyszli się nawalić jak bombowce dużą ilością procentów w cenie biletu. Ale... na serio?... Owszem, na festiwalu chodzi się między stoiskami z kieliszkiem degustacyjnym i dostaje się do niego mniejszy lub większy łyczek alkoholu, ale nikt nikomu nie zabrania wracać nawet dziesięć razy do jednego stanowiska, i było wystarczająco bazowych alkoholi w cenie biletu żeby ci co chcieli poupijali się na sztywno. Uwierzcie mi, przed 21:00 czyli pod koniec festiwalu widzieliśmy sporo panów nie mogących utrzymać pionu, chodzących zakosami, sikających pod ścianą budynku!... Jeśli organizator chce podnieść prestiż imprezy i podkreślić jego ekskluzywność, niech zwiększy cenę biletów do 250 zł, ale w tej kwocie pozwoli spróbować wszystkiego, myślę, że taki krok odsiałby część uczestników, którzy przychodzą się po prostu upić. 




A skoro mówimy o pieniądzach...
Podczas festiwali można kupić alkohole w korzystnych cenach i to jest naprawdę fajne, bo dobre alkohole mocne potrafią być koszmarnie drogie. W czwartek ceny festiwalowe dochodziły nawet do 50% zniżki (od przyzwoitych cen regularnych)! Natomiast na sobotniej imprezie...
Rzucając pobieżnie okiem na cennik festiwalowy stwierdziliśmy, że coś nam nie gra, ale dopiero spokojne porównanie cen kilku butelek pokazało pewną prawidłowość - festiwalowe ceny po obniżkach były często wyższe niż regularne ceny tych alkoholi w innych sklepach niż ten związany z organizacją festiwalu!!!
To wszystko dało nam do myślenia, poczuliśmy się nieco robieni w konia i zaczęliśmy kwestionować nasz udział w Whisky Live Warsaw w kolejnych edycjach.




Tyle na dzisiaj, ja wracam do delektowania się ciepłą słoneczną niedzielę, mamy w planach pieczoną kaczkę na obiad a potem spacer i kawę na mieście. Życzę Wam miłego tygodnia i do zobaczenia następnym razem! *^-^*~~~
 

Sunday, August 25, 2019

"Wielorybów cielska groźne są"

Ale akurat te wieloryby są wyjątkowo niegroźne i przyjemne w dotyku, bo są zrobione z wiskozy! *^O^*
Those whales are not really dangerous because they're made of viscose! *^O^*




Wiskoza - wygląda jak bawełna, w dotyku przypomina jedwab i jest przewiewna jak len, na skórze zimna i lejąca, jest produktem z włókien celulozy przetworzonych chemicznie. Nie sięgam po nią często bo wolę bawełnę lub len, ale muszę przyznać, że wiskoza ma swoje zalety, a na upały jak znalazł. Ten materiał kupiłam na stronie dresówka.pl .
Viscose - looks like cotton, feels like silk, it's airy like linen, cold and flowy against the skin. It's produces from cellulose with the use of chemicals. I don't use it often, preffering cotton and linen, but it has its merits, especially on hot Summer days.




Sukienka ta jest modelem powstającym w trakcie szycia - wycięłam górę, nie mając dokładnego pomysłu na ramiączka, potem dodałam zmarszczony drugi poziom i jeszcze szerszy trzeci poziom, a na końcu wymyśliłam jeansowe szerokie ramiączka. I już! ^^*~~
This dress is a model that evolved during the making - I cut the top part not having a clear idea about the straps, then I added the second layer and attached it pleated, then the third layer even wider and pleated of course. I finished it with wide straps made from jeans. And that's it! ^^*~~


Tuesday, August 13, 2019

青縞 (Aoshima)



Czasami zupełnie przypadkiem można trafić na coś nowego w czymś znanym i lubianym. Na przykład moja dzisiejsza sukienka! *^v^*
Sometimes you can find something new in something well known and loved. For example, my today's dress! *^v^*




Wy też dobrze znacie ten model - był już liściasty "Club Tropicana" i była zakocona "Pani Miauczyńska". *^o^* Wykrój to sukienka #116 z Burdy 02/2014. Tym razem zmieniłam co następuje - dodałam 5 cm na długości, pozbyłam się rękawów, tylną część spódnicy poszerzyłam o ok. 70 cm i zmarszczyłam, dzięki czemu sukienka i się poszerzyła. Ale!
You know that model very well - it already was the leafy "Club Tropicana" and "Pani Miauczyńska" full of cats. *^o^* The pattern is the dress #116 from Burda 02/2014. This time I changed the following - adde 5 cm to the length, omitted the sleeves, made the back skirt piece 70 cm wider and pleated it for more fullness. But!




Największym odkryciem okazał się fakt, że dwa paski, które w poprzednich dwóch modelach wiązałam na plecach można zawiązać z przodu!!! Dzięki czemu robi się zupełnie nowa sukienka, a dodatkowo robi nam się luźne miejsce na obżarstwo wakacyjne, z czego zamierzam skwapliwie skorzystać. ^^*~~
My main discovery was the fact that you can take those two belts and instead of tying them at the back you can make a bow at the front!!! Suddenly it makes a totally new dress, and what's more - it creates a nice fullness and space for holiday eating, which I'm going to jump at eagerly. ^^*~~




Materiał to len i jest on idealny na upały - przewiewny a ponieważ jak wiadomo z założenia len gniecie się jak diabli, nie muszę się przejmować, że sukienka trochę jak psu z gardła... To taka wakacyjna stylówa, dodatkowo w 39 stopniach! *^w^*~~
Fabric is linen and it's prefect for the Summer heat - airy and because it wrinkles like hell which is its feature it's ready to wear straight from the suitcase, such a Summer style in 39 degrees C! *^w^*~~~


Saturday, August 10, 2019

I Wondered Lonely As a Cloud

Czasami z grzebania na Pintereście wychodzi coś pożytecznego! *^v^* Wpadł mi w oko ciuch z interesującym dekoltem a jak doczytałam opis to okazało się, że mam książkę, z której pochodzi ten model! No to zaczęłam drążyć temat! ^^*~~
Sometimes something good comes from browsing Pinterest photos for ages! *^v^* I stumbled upon the dress with an interesting front neckline and when I read the description I realized I had the book with this pattern! So, I dug it out! ^^*~~




Wykrój to wcale nie sukienka! To bluzka z japońskiej książki コーディネート自在のワンピース+α―大人のクチュール STYLISH DRESS BOOK autorstwa Tsukiori Yoshiko (月居 良子). Uszyłam ją z błękitnego lnu.
Pattern allows you to make a blouse, not a dress. I comes from the book コーディネート自在のワンピース+α―大人のクチュール STYLISH DRESS BOOK by Tsukiori Yoshiko (月居 良子). I used blue linen.





Spodobało mi się w niej wykończenie podkroju dekoltu - pliski, które nie są zaszyte w pionie tylko złożone i przeszyte w poziomie  - u mnie w trzech rzędach. Wydłużyłam bluzkę do długości sukienki (110 cm od ramienia), dodałam nakładane kieszenie i pominęłam falbanki przy rękawach, bo jakoś mi nie pasowały do mojej koncepcji.
I liked the neckline box pleats that you don't stitch from top to bottom, but horizontally - three rows in my case. I lengthened the blouse pattern to make a dress (110 cm from the top point on the shoulder), I added pockets and skipped the frills at the sleeves.




Trochę bałam się, że ciuch wyjdzie za mały, odrysowałam wykrój na największy rozmiar z książki, czyli na obwód w biuście 93 cm, a ja mam 96 cm... Nie wzięłam pod uwagę, że japońskie ubrania są często bardzo oversize, zmieściłam się spokojnie, z biustem i jeszcze drugie tyle by pewnie weszło!... *^w^* (o rozmiarówce w książkach Tsukiori pisałam już tutaj) A len i taki luźny krój w 35-cio stopniowym upale sprawdziły się idealnie!
I was a bit scared that it'll turn out too small so I drew the biggest size in the book, for 93 cm bust, I have 96 cm. But apparently I didn't take into account that Japanese patterns are often oversized so I fitted in perfectly and even with a some excess!... *^w^* (I also wrote about the sizes in Tsukiori's books there). And linen fabric and such a loose cut of the dress worked perfectly in 35 degrees heat!

Sunday, August 04, 2019

Nam Pla

Nie, nie pojechałam znienacka do Tajlandii!... *^v^*
No, I didn't suddenly go to Thailand!... *^v^*




Za to uszyłam sobie spodnie, które krążą po Sieci pod nazwą "spodnie tajskiego rybaka", stąd moja nazwa Nam Pla (น้ำปลา), czyli sos rybny! A wykrój znalazłam w 6/2012 numerze Burdy.
But I made a pair of pants that on the Web are called "Thai fisherman's pants" hence my name Nam Pla (น้ำปลา) which means fish sauce! I found the pattern in Burda's issue 6/2012.




Wykrój jak widać jest banalny - wyrysowujemy kształt połowy nogawki z podkrojem na pupę oraz prostokąt, który doszyjemy na górze nogawek, żeby zakrył nam brzuch/nerki (użyłam rozmiaru 38/40). W efekcie dostajemy spodnie z bardzo wysokim stanem krojone w górnej części na prosto - po założeniu trzeba zrobić plisę na przodzie, związać portki paskiem i na koniec wywinąć kawałek górnego brzegu, żeby ten pasek schował się pod nim.
The pattern is really simple - we just draw half of the pant leg shape according to the drawing, with some slant for the bum, and the rectangle that will be added in the top part to cover our belly (I used size 38/40 measurements). The result is a pair of pants with a very high waistline cut straight - when you put them on, you fold a pleat at the front, tie the belt to keep it in place and fold over a part of the fabric to hide the belt.





Pasek doszyłam w trzech punktach na tylnej części spodni (na poniższym zdjęciu pokazują to trzy niebieskie strzałki), a dodatkowo zrobiłam po dwie pętelki z nitki (na tylnej części i na boku spodni) przez które pasek luźno przechodzi i które prowadzą go po właściwej linii, dodatkowo troszkę zbierając materiał spodni. Po zawiązaniu paska wywijamy ok. 10 cm górnego brzegu spodni, układamy plisę z przodu i mamy wygodne spodnie! *^o^*
I stitched over the belt in three points at the back (you can see three blue pointers on the photo below), and I also made two loops from the thread on the back and on the sides to guide the belt, in this way the belt stays on a proper level and also takes in the fabric a bit. After you tie the belt you just flip about 10 cm of the top, make sure you have a nice pleat on the front and you're ready to go! *^o^*





Portki można wykroić w dowolnej długości, ja trzymałam się 75 cm tak jak w modelu Burdy i wyszły mi rybaczki do pół łydki, które mogę podwijać i skracać. Oczywiście dodałam kieszenie na udach, no bo jak tak bez kieszeni?.... *^0^*
Użyłam dwóch materiałów - mieszanki bawełny z lnem w jaśniejszej szarości i ciemniejszego czystego lnu.
Pants can be of any length, I made them exactly like in the Burda for 75 cm of pantlegs and I ended up with the half-calf length that I can adjust by folding the pant legs up. Of course, I added the thigh pockets, how can you have a pair of pants without pockets?!... *^0^*
I used two fabrics - grey cotton/linen blend and darker grey linen.





Bonusowe zdjęcie - tak się robi zdjęcia z moim mężem!... *^V^*
Bonus photo - that's how we shoot with my husband!... *^V^*



***

Jeszcze na szybko dwie informacje - po pierwsze, w Carrefour kupiłam papierowe torby na bioodpady! 10 sztuk 10-cio litrowych toreb za 3,99 zł. Nie wiedziałam, że coś takiego jest dostępne, puszczam tę informację dalej, bo może ktoś jeszcze też na nie nie trafił. *^o^*




A po drugie, minirecenzja dobrych polskich kosmetyków!




Najpierw tonik - słyszałam peany na cześć tego produktu, mnie AŻ TAK nie powalił na kolana, ale nie jest zły.
Krem pod oczy - bardzo dobry! Porównywalny z kremami od Shy Deer (czy Shiseido Benefiance, a ma od niego o niebo lepszy skład i cenę!). Ale... Czy widzicie, jak wygląda opakowanie? Jest prawie puste, a używam go od dwóch miesięcy. Wydawałoby się, że w takim razie mam oczy wielkie jak wieloryb, skoro tyle kremu pod oczy zużyłam w tak krótkim czasie.... Otóż nie. Ale od pierwszego użycia pompka w opakowaniu robi co chce! Czasami muszę pompować 10 razy, i wylatuje ciupeńka kremu, a innym razem ledwo naciskam i wyłazi wielka gula, i w ten sposób krem się marnuje... Opakowanie do dopracowania!!!
No i na koniec perełka - krem do twarzy - to najlepszy krem do twarzy jaki miałam kiedykolwiek!!! Odżywia, nawilża, częściowo się wchłania ale też zostawia delikatną powłoczkę, bynajmniej nie tłustą, napina skórę w przyjemny sposób, kiedy nałożę go na noc rano nie budzę się z pogniecioną twarzą tylko taką w sam raz wypoczętą. Już teraz mogę zadeklarować, że kiedy mi się skończy to na pewno kupię następne opakowanie. *^v^*
Mam z tej serii jeszcze serum, ale na razie go nie używałam, więc dam znać czy się sprawdza, jak go wypróbuję.

To tyle na dziś, idę dokończyć szycie spodni dla Roberta i pakować walizki!!!