Showing posts with label birthday. Show all posts
Showing posts with label birthday. Show all posts

Thursday, October 31, 2019

A Dream of the Watercolour Artist

 


Na chwilę porzuciłam wiskozę na rzecz mojej ulubionej tkaniny - bawełny z elastanem. *^v^* 
For a moment I abandoned the viscose to use my favourite fabric to sew - cotton elastane. *^v^*




Taka kombinacja zapewnia wygodę szycia - materiał zachowuje się w zasadzie jak zwyczajna bawełna, jest stabilny, łatwo na niego przerysować elementy wykroju, natomiast w noszeniu jest wygodniejszy - minimalny dodatek elastanu pozwala na większy zakres ruchu przy odzieży przylegającej do ciała.
Such combination allows an easy sewing - the fabric behaves like a normal cotton, it's stable, easy to transfer the pattern onto it. It's also very comfortable to wear - the minimal addition of elastane provides the mobility of the fitted clothes.



Model jaki wybrałam to sukienka 118 z Burdy 09/2018. W oryginalnej wersji kwiatowa, ja postawiłam na geometryczny wzór w bieli i błękicie, materiał kupiłam w sklepie Kameleon. (Przy okazji podpowiem Wam coś, bo już kilkukrotnie robiłam zakupy w tym sklepie - tkaniny oferowane w Kameleonie są o wiele ładniejsze niż to widać na ich zdjęciach! ^^*~~)
The pattern I chose is a dress 118 from Burda 09/2018. In the original it's all about the flowers but I made it from the geometric print reminding me of the paintbrush strokes, I got this fabric from the online shop.




Zakochiwałam się w tej sukience z każdym skończonym uszytym elementem! ^^*~~ Wiem, często tak piszę o kieckach, ale to naprawdę jest jeden z moich ulubionych fasonów - koszulowa dopasowana góra z kołnierzykiem i rozkloszowany dół. (drugi równorzędny to dekolt w serek albo cache-cour, dół nieustannie obfity! ^^*~~).
I kept falling in love with each finished element of this dress! ^^*~~ I know, I often say this about my dresses but here is one of my all time favourite style - shirt dress top with a collar and buttons, and pleated full skirt. (the second favourite is the v-neck or cache-cour top)




Spódnica jest ciekawie wymyślona, na początku musiałam się dobrze przyjrzeć, o co chodzi w wykroju, bo musimy przerysować na papier trzy elementy pełne zakładek! Potem te trzy kawałki układamy obok siebie na szerokości tkaniny 140 cm i wyrysowujemy jeden element (no dobrze, dwa elementy - jeden to przód, drugi to tył ^^). Na koniec zszywamy zakładki do wysokości ok. 15 cm od góry i taki splisowany przód i tył przyszywamy do góry sukienki. Oczywiście jak zwykle odrysowałam talię na 38 a biodra na 44 i poprowadziłam nową linię spódnicy na bokach dla nowego rozmiaru - mojego! ^^*~~
The skirt is interesting, at first I had to think hard to figure out the pattern idea, because you start with three mysterious elements with lots of pleats! Then you place those three pieces on a 140 cm width of fabric next to one another and draw one piece of a skirt (okay, you draw two, one for front, one for back ^^). Then you stitch the pleats at the length of about 15 cm from the top and such pleated piece is stitched to the top front and back respectively. Of course I drew the waist size 38 and the hips size 44, and I drew a new line of sewing between those two - for a new size: mine! ^^*~~



I teraz uwaga - wiadomość stulecia! Nie zmieniłam niczego w tej sukience! Uszyłam ją dokładnie według Burdowego wykroju! *^V^* Co się nieczęsto zdarza, bo zazwyczaj coś mi nie pasuje i robię po swojemu, ale tutaj trzymałam się modelu co do elementu.
Now, the news of the century! I haven't changed a single part in this dress! I made it exactly according to the Burda's pattern! *^V^* Which isn't a normal practice, I'm usually not happy with something and do it my way, so yay me! ^^



***

Nie będzie chyba zaskoczeniem, że 31 października jak co roku - tego samego dnia! - miałam urodziny!... *^V^*
It wouldn't be a surprise that as each year I had birthday on 31st October!... *^V^*




W związku z tym mieliśmy bardzo napięty program spędzania tego dnia - zaczęliśmy od śniadania w Bułkę Przez Bibułkę w Konstancinie - pierwszy raz jadłam w tej kawiarni (są w czterech lokalizacjach w Warszawie) i było pysznie, a kawa wyśmienita, polecam! *^-^*

Potem pojechaliśmy do tajemniczego miejsca - komory normobarycznej! Nie będę się wgłębiać w szczegóły, poczytajcie o właściwościach zdrowotnych przebywania w takiej komorze, natomiast ciekawe było towarzystwo, w jakim spędziliśmy dwie godziny - to była grupa emerytów, w tym jedna Wikańska wiedźma! *^0^*
Na lunch wybraliśmy Zacne Prosię w Piasecznie - niby zwyczajne kanapki na ciepło, ale PYSZNE!!! Będziemy tam wracać. ^^*~~
W drugiej połowie dnia spędziliśmy trochę czasu na zakupach a urodziny zakończyliśmy tortem czekoladowym i cavą.
Szkoda, że urodziny są tylko raz w roku!... *^O^*
So, we had a very busy schedule for the day - we started with breakfast in a cafe that has four places around Warsaw but we've never been to any of them. It was a great food and a delicious coffee! *^-^*
Then, we spent two hours in the normobaric chamber! I won't write about the health benefits from spending time in such chambers, just read about it if you want, but what's interesting was the company we had there - a bunch of pensioners including one Wiccan witch!... *^0^*
For lunch we went to Zacne Prosię in the nearby town, a place with great warm sandwiches. It was our first time there but we will go back because their food was worth it! ^^*~~
We finished the day with some shopping and then with a bottle of cava and chocolate cake at home.
I wish birthday was more often than just one day a year!... *^O^*



 

Thursday, November 02, 2017

43 and kicking



Tak, to ten dzień w roku, we wtorek skończyłam czterdziesty trzeci rok życia. A dzień w porównaniu do wszystkich innych dni przed i po nim był przepiękny! *^V^*~~
Yes, it was that day of the year when I finished another year of my life, I'm officially 43 now. It was a beautiful sunny Tuesday, not like any October day before or the beginning of November! *^V^*~~~
 

(klik)

Jak zawsze świętowanie było spokojne, bo takie lubię najbardziej. Mąż mi zrobił pyszne śniadanie, potem połaziliśmy po mieście i kupiłam sobie szalone szpilki i ciepły wełniany płaszcz na jesień. Płaszcz jest w kroju jajka w kolorze antracyt (By Insomnia), takie tło dla kolorowych szali i czapek, za to szpilki z New Look pokażę: 
As always, I had a low profile celebrations, just how I like them. Robert made a delicious breakfast for me, then we went to the city for some shopping, I got a pair of crazy high heels and a warm wool Autumn coat. The coat is simple in shape (oval) in anthracite colour, basic but perfect background for the colourful shawls and hats. But I'll show you the shoes:
 



Zupełnie nie mam czego do nich nosić, wiosną będę musiała uszyć jakieś białe, czerwone i granatowe sukienki!... *^W^*~~~ Wcale ich nie chciałam, ale jak już przymierzyłam i pochodziłam po sklepie, to jakoś nie chciało mi się ich zdejmować. ^^
I have absolutely no dress to match them! Now I need to sew white, red and dark blue dresses for Spring!... *^W^*~~~ I didn't really wanted them at first but when I put them on and walked around the shop, I somehow didn't like the idea of parting with them, so they went home with me. ^^

Na urodzinową kolację pojechaliśmy do najlepszej hinduskiej restauracji w Warszawie - Mandali na Etiudy Rewolucyjnej (właśnie ta, a nie ta w Śródmieściu). Jadamy tam od wielu lat i każde danie jest przepyszne!!! Uwaga - taka porcja i mango lassi powoduje, że człowiek czuje się jak kula i toczy się z powrotem do domu... ^^*~~
For birthday diner we went to the best Hindu restaurant in Warsaw - Mandala. We've been eating there for years and everything was always perfect!!! Be careful though, such amount of food plus mango lassi make you look and feel like a huge ball, and you slowly roll outside the restaurant... ^^*~~


(klik)

Od zeszłego tygodnia udało mi się całkiem sporo dorobić pasiastego swetra (biorąc pod uwagę, że muszę uważać na koty kradnące włóczkę i druty z robótki...), został mi kawałek dołu i po 1/3 rękawów, zdjęcia dziś nie będzie, bo za oknem szaruga i deszcz, więc w domu światła nie mam wcale. Mam nadzieję dokończyć Pasiaka do końca tygodnia natomiast blokowanie to będzie zabawa... Bo właśnie sobie uświadomiłam, że nie mam w domu zamykanego pokoju, w którym mogłabym rozłożyć mokry sweter do wyschnięcia bez kociej interwencji, hm.... Zobaczymy! *^v^*
Since last week I managed to knit quite a lot of my pullover (taking into consideration I need to pay attention to cats stealing yarn balls and needles...), I need to knit a piece of body and about 1/3 of sleeves. No photos today because there is a dark rainy weather outside so there is no light in my apartment now. I hope to finish it this week and wet blocking will be a challenge with two crazy cats... We'll see! *^v^*

Za to dużo czytam. No bo tak: na czytniku mam "Problem trzech ciał" Cixin Liu, chińską powieść sci-fi a konkretnie pierwszą część trylogii, bardzo interesująca książka głównie ze względu na specyfikę chińskiego tła wydarzeń. Czytam ją głównie w komunikacji miejskiej i ta lektura musi rywalizować z audiobookiem "Zły" Tyrmanda, którego dla mnie czyta Adam Ferency, no bo wiecie, najwygodniej jednak odciąć się w autobusie od ludzi gadających ze sobą i przez komórki dźwiękiem puszczanym w słuchawki. ^^*~~ 
Dodatkowo, kończę "Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej posiadając mniej" Jamesa Wallmana i to jest książka-zaskoczenie, bo myślałam, że sięgam po kolejny przewodnik pisany wielką czcionką, żeby książka była gruba i uzasadniało to jej cenę, w którym autor napisze, ile podkoszulków trzeba wyrzucić, ale nie, to jest bardzo rzetelne i ciekawe opracowanie na podstawie badań marketingowych. 
A gdybym jeszcze miała mało lektur, kupiłam Kalinowskiego... Ma bardzo dobre recenzje a cena była okazyjna, więc zaopatrzyłam się w zestaw trylogii (z różnych wydań, dlatego trzeci tom ma inny format, wrrr.....) i najnowszą powieść. Reprezentują one gatunek powieści łotrzykowskiej osadzonej w realiach pierwszej połowy XX wieku i jeśli lubicie filmy w stylu "Vabank" Machulskiego albo cykl Konrada T. Lewandowskiego o komisarzu Jerzym Drwęckim (zwany kryminałem miejskim), lub "Złego" właśnie, to ten autor też Wam się spodoba. 
I've been reading a lot though. On my reader I have "The Three Body Problem" by Cixin Liu, a very interesting Chinese sci-fi novel, part one of the trilogy. Then I listed to the audiobook "The Man with White Eyes" by Leopold Tyrmand, mainly in the buses and subway which separates me from the people talking on their mobiles. ^^*~~
I've almost finished "Stuffocation. Living More with Less" by James Wallman. I was surprised with this book, I thought it would be another self-help book printed in huge font to earn more, telling us how many t shirts we should throw away to live as a minimalist but no! It's a good interesting piece based on marketing researches, something different.
I also bought a few books recently, namely the trilogy and his latest novel by Grzegorz Kalinowski. They have good reviews and represent the so called villain novel or city crime novel. We transfer to Warsaw of the first half of the XX c., I only read a few pages of the first book but I already like it!




Na dziś tyle ode mnie, idę zapalić lampę bo szarówka wciska się do mieszkania. Zostawię Was z kotosłodami (rosną skubane jak na drożdżach!) i do następnego wpisu, w którym mam nadzieję pokażę skończony sweter! *^v^*
That's all for today, I'm going to switch on some lamps now because the grayness is crawling into the flat from outside. Let me leave you with the cutest cats in town (that keep growing like there's no tomorrow!) and see you next time, hopefully with the finished pullover! *^v^*
 






Monday, October 31, 2016

Autumn in the City

Szanowni Państwo, mamy sukienkę! ^^*~~
Ladies and gentlemen, we have a dress! ^^*~~



Ale najpierw może przekąsimy małe co nieco?
Może zaczniemy od śniadania, jakie mąż mi zrobił na dzisiejsze urodziny. ^^*~~
But first, let's eat something.
Maybe today's birthday breakfast I received from my husband. ^^*~~



Zdekonstruowałam ostatnio potrawę, która Wam tu kiedyś pokazywałam na blogu, mianowicie wzięłam ciasto z pieczonych pierogów Sakurako (z tym, że w ostatniej chwili zorientowałam się, że nie mam drożdży, więc ich nie dodałam... ^^) i nadzienie do pierogów dynia-feta-szałwia, i zrobiłam tartę. 30 minut w 180 stopniach i voila! *^v^* Ciasto na bazie jogurtu bez drożdży wyszło cudownie chrupkie!
I deconstructed a dish I already shared on the blog, namely I took the Sakurako's baked dumplings pastry (but in the last moment I found out I had no yeast so I just omitted them... ^^), and the pumpkin-feta-sage dumplings filling, and I made a tart. 30 minutes in 180 C and voila! *^v^* The no-yeast yoghurt pastry was pleasantly crunchy!




A to nasz sobotni obiad, tym razem kuchnia meksykańska - Nachos Al Pastor, czyli chrupiące nachos, aromatyczna wieprzowina w marynacie, sery, ananas, kolendra, jalapeno, pomidory, sok z limonki i insze smaczności. Składniki trzech miseczek towarzyszących wykładamy na porcję nachos z mięsem, serem i ananasem już na talerzu. Przepis jest długi, ale nie jest skomplikowany, wymaga tylko zgromadzenia kilku składników (wszystko kupiłam w supermarkecie). Obżarliśmy się (bo inaczej nie da się tego określić...) po kokardkę!... *^-^*

And here is our Saturday dinner, this time we chose Mexican food - Nachos Al Pastor which is a mix of crunchy nachos, aromatic marinated pork shoulder, cheeses, pineapple, coriander, jalapeño, tomatoes, lime juice and other lovely ingredients. What you have in the three accompanying bowls you add on top of your dish when it's on your plate. The recipe is long but oh so worth the effort! You just buy some ingredients (all of them I found in my supermarket) and here you go. We literary stuffed ourselves with this dinner until we couldn't move! *^-^*





A wracając do sukienki.
Going back to the dress.


 
Udało mi się przezwyciężyć jesienny spleen i usiadłam do maszyny, bo mnie natchnęło. Pamiętacie lato w namiocie, pardon, w mieście? To jedna z moich najukochańszych i najwygodniejszych sukienek, latem chodziłam w niej bardzo często, dlatego pomyślałam, że ten wykrój prosi się o powtórkę. Tym razem postawiłam na tkaninę ciepłą - kaszmir z poliamidem, taki sam z jakiego uszyłam Black and White, oczywiście w innych kolorach. W obydwu przypadkach jako wierzch użyłam strony gładkiej z mocniej widocznym wzorem, na spód dając stronę bardziej puchatą z lekkim meszkiem. Tak powstała Jesień w namiocie, pardon, w mieście! ^^*~~
I managed to get over the Autumn spleen and sat down to a sewing machine because I had a vision. Do you remember Summer in the tent, oh, sorry, in the City? This is one of my best loved and most often worn Summer dress and I wanted to repeat this pattern. This time I chose the warm fabric - 85% kashmir/15% poliamid, the same one I used for Black and White, of course in different colour combination. In both dresses I used the smooth side with more vivid pattern as a top side and softer fluffy one closer to my skin. Here is Autumn in a tent, sorry, in the City. ^^*~~



Skoro miała to być sukienka na jesień, to potrzebowałam zmodyfikować wykrój i dodać jej rękawy. Jak zwykle pomocna okazała się instrukcja Justyny, na poniższym zdjęciu macie ostateczną wersję mojego wykroju już z rękawem, z narysowaną pierwotną linią podkroju pachy.
It was supposed to be an Autumn dress so I needed to modify the pattern and make the sleeves. I consulted a very helpful tutorial by Justyna, and below you can see my version of the pattern piece with the drawn sleeve, the blue pencil shows the original sleeveless shape.




Model 117 z Burdy 06/2015, bo on stanowił bazę mojej sukienki, to prosty krój banalny do szycia. Wycinamy cztery identyczne elementy (a jakby się ktoś uparł, to mógłby nawet wyciąć tylko dwa - przód i tył) i zszywamy ze sobą na bokach i na wierzchu ramion. Potem zostaje nam odszycie dekoltu i podłożenie dołu, i gotowe! No, chyba, że pokusimy się o kieszenie w szwach bocznych! *^v^* Moja miłość do kieszeni, która wybuchła tego lata wciąż mnie trzyma.
Dress 117 from Burda 06/2015, my base for this dress, is a quick and easy to make pattern. We cut four identical pieces (you can even cut only two, front and back), sew the side seams and the shoulder seams, bind the neckline and the bottom line and it's done! Well, you can add the side pockets which is also very easy. I fell in love with pockets in dresses this Summer and this trend continues. *^v^*



Ale oprócz rękawów zmodyfikowałam jeszcze jeden element sukienki, co było zainspirowane kieckami widzianymi na japońskiej ulicy tego lata. Postanowiłam wyjść z mojej strefy komfortu sukienek dopasowanych o tradycyjnym kroju. Już po podłożeniu dołu po obu stronach szwów bocznych zrobiłam po trzy małe zakładki, które załamują dolną linię zbierając ją trochę pod spód i robią niewielką bombkę. Dół sukienki jest dość obfity i spokojnie było z czego zbierać bez ograniczania ruchu i długości kroku. Ten zabieg zaburzył prostą linię i moim zdaniem dodał sukience ciekawego elementu, który przyciąga wzrok. ^^*~~
But apart from the sleeves I modified one more element inspired by the fashion observed in the Japanese streets this Summer. I decided to leave my comfort zone of traditional fitted dresses. After I hemmed it, on both sides of the side seams I made three pleats that disturbed the hemline and lifted the skirt a bit making a small bubble on the sides. There's a lot of fabric on the bottom of that dress so I didn't limit my movement by doing so. I think it made the shape more interesting. ^^*~~



Czy muszę dodawać, że oczywiście będzie wersja letnia tej sukienki?... *^o^* (z rękawami i bombkowym dołem) Mam już gotowy materiał, również kraciasty ale tym razem batyst. Ten model to idealny ciuch na dzień pod hasłem nie-mam-co-na-siebie-włożyć / powinnam-była-wyjść-z-domu-pięć-minut-temu. Wskakujemy w nią, do tego sandały i kurtka jeansowa (latem) albo ciepłe rajtuzy, kozaki i kardigan (jesienią) i już możemy ruszać na podbój świata!
Do I have to add that of course there will be a Summer version of that dress?... *^o^* (with sleeves and bubble hem) I already have the fabric for it, the chequered batiste. This is the perfect I-have-nothing-to-wear / I-should've-left-five-minutes-ago day dress. You just put it on, add some sandals and a jeans jacket (in Spring), or warm stockings, boots and a cardigan (in the Autumn), and you're ready (and comfortable enough) to conquer the world!



Tak więc, oto ja - Wasza czterdziestodwuletnia Joanna w swojej urodzinowej sukience! *^V^*
So here I am, your 42-year old Joanna in my birthday dress! *^V^*



W porze lunchu udało nam się wreszcie upolować stolik w kultowej już w Warszawie Fabryce Makaronu Japońskiego Uki Uki i jak najbardziej było warto!!! Tutaj na serio nie było się do czego przyczepić i co skrytykować, wszystko było smaczne. ^^*~~ Na pewno będziemy tu wracać (w miarę możliwości trafienia wolnego stolika, bo ruch tutaj mają niesamowity!).
We managed to get a table at the Warsaw famous Japanese Noodles Factory Uki Uki and it was so worth it!!! We couldn't find anything to complain about, everything was nice and delicious. ^^*~~ We will be coming back there (of course if we get a table because it's not that easy, this place is so good and popular!).











A na koniec dnia przewiduję szampana i tort czekoladowy, dzisiaj można a nawet trzeba. *^V^*
And we are having champagne and a chocolate birthday cake in the evening, I am entitled today to a treat. *^V^*

Saturday, October 31, 2015

Birthday Girl

"Chodziłam" wokół pomysłu kupienia tego materiału przez jakieś dwa tygodnie. Raz mi się bardzo podobał, potem zmieniałam zdanie, a on wciąż był dostępny - na allegro, u mojego ulubionego sprzedającego ABCTekstyliaPl. Kraciasta flanela bawełniana w nietypowym połączeniu kolorystycznym różowego z brązem, albo się to kocha albo nienawidzi. ^^
I pewnie wcale bym tego materiału nie kupiła, ale zobaczyłam jego zdjęcie na Instagramie u Justyny - zdjęcie dużo ładniejsze niż na allegro (chociaż ten sprzedający zawsze robi bardzo dobre zdjęcia!) i praktycznie od razu weszłam na aukcję i kupiłam ostatnie dwa metry! *^0^* (no, był mi przeznaczony, czyż nie?... ^^)
No i zaczęło się kombinowanie, na co tę piękną flanelę przeznaczyć. 
I've been thinking about buying this fabric for about two weeks. I liked it a lot, then I didn't like it, and it was still available on the online auction. A plaid cotton flannel, in an unusual colour combination of pink and light brown, you either love it or hate it. ^^
I would probably not buy it in the end but then I saw a photo on Justyna's Instagram (much prettier than the one from the seller's), and I logged in and immediately bought the remaining 2 metres! *^0^* (well, it waited for me and it was fate, don't you think?... ^^)
Then I started to consider different patterns to use this fabric for.



Okazało się, że jest to tkanina średniej grubości, a po upraniu zrobiła się niesamowicie miękka, więc szukałam wykroju na sukienkę jesienną, z rękawami i mój wybór padł na przetestowanie modelu retro z Burdy Vintage z 2014 roku o nazwie Grace.
It turned out it's a fabric of average thickness and after being washed it became very soft, so I wanted an Autumn dress with sleeves, and in the end I chose Grace from  Burda Vintage from 2014.




Grace ma ciekawie rozwiązaną górę, a mianowicie dla wygody poruszania się pod pachami wstawione są podwójne trójkątne kliny, znam już takie rozwiązanie z sukienek średniowiecznych których kiedyś szyłam sporo, więc byłam przygotowana na to, że taki pomysł znakomicie się sprawdzi. Dół to wielki obficie zmarszczony prostokąt, i tu niestety nie dane mi było uszyć takiej spódnicy...
Grace has an interesting blouse part, namely for the comfort of movement you add double triangular gussets under the armpits, I've already known such solution from the medieval dresses I used to sew some time ago so I was sure this idea would work. The skirt part is supposed to be a long gathered rectangle but unfortunately I couldn't make such skirt...



Naprawdę tym razem miałam wielką ochotę na szeroką plisowaną kraciastą spódnicę w tej kiecce, ale jak się okazało konstrukcja góry mi to uniemożliwiła. Bluzkę kroimy w trzech dużych elementów (nie licząc malutkich klinów): przodu i dwóch tyłów. I jeśli popatrzymy na rysunek techniczny to od razu widać, że rękawy stanowią całość z korpusem, więc wykrój musimy przyłożyć do tkaniny w taki sposób, żeby nam się te rękawy w całości zmieściły. Dodajmy do tego materiał w nieregularną kratę - układ kolorystyczny kraty nie jest symetryczny w każdą stronę, to raczej naprzemienne pasy z dominującym kolorem różowym albo brązowym, no i mamy prawdziwą zagwozdkę... 
I really really wanted to have a full gathered skirt this time but unfortunately the blouse pattern made this impossible for me. The blouse consists of three big elements (plus four tiny gussets but let's forget them for a moment): the front and two backs. If we take a look at the technical drawing we can see that the sleeves are part of the blouse and have to be cut together so we have to place the pattern pieces on our fabric in such a way all the elements fit. Add to that the fabric with the irregular plaid - it's not symmetrical but the wide stripes of pink or brown, and we are in a pinch...



Odznaczyłam szpilkami część potrzebną na marszczoną spódnicę i zaczęłam przykładać do pozostałego materiału kawałki wykroju bluzki tak, żeby mi się ładnie zmieściły i do tego, żeby krata była na nich w miarę rozsądnie skierowana (na prosto albo pod kątem 45 stopni przez środek przodu), ale niestety nie udało się. Raz już nawet ucieszyłam się, że odniosłam sukces, ale zgubiła mnie ta niesymetryczność kolorów, przód wycięty pod kątem spowodowałby, że wyglądałabym bardzo dziwnie, iluzja optyczna powykręcałaby mi górną część ciała i nie można by na mnie patrzeć! Nie pozostało mi nic innego jak pogodzić się z porażką, wyciąć przód na prosto (i tak jak widać nie jest to idealnie prosty układ kraty, bo sukienka ma głębokie zaszewki pod biustem), potem wyciąć tulipanową spódnicę (dół od sukienki 125 z Burdy 08/2011, znamy, znamy... mój ratunek, kiedy mam mało materiału) i dwa tyły jak wypadną (nawet nieźle mi się udało je ułożyć na tkaninie). 
I marked with needles the part of a fabric needed for the full skirt and tried to fit the blouse pattern pieces onto the remaining fabric. I also had to take into consideration the direction of the plaid (either straight or at an angle of 45 degrees), and I failed. I thought I almost had it one time, but then I realised that the optical illusion of the checkered pattern going in strange directions would make my front look bizarre, so I gave up. I cut the front with plaid going straight vertically, then I used the trusty skirt pattern for when I don't have much fabric (dress 125 from Burda 08/2011, we know each other so well...), and then two back pieces (they fit quite well on the remaining fabric).



Tym razem szyjąc po raz pierwszy z nieznanego wykroju zrobiłam próbnik z kawałka bawełny i pozwoliło mi to na drobne poprawki - poszerzyłam rękawy o 1 cm, wydłużyłam korpus o 3 cm, pogłębiłam podkrój szyi - nie mogę nosić tak wysokich dekoltów, duszę się po prostu, jak mi coś dotyka szyi... Niestety próbnik zrobiłam z cienkiej bawełenki i nie pokazał on jeszcze jednego punktu do poprawki, który zmuszona byłam poprawiać już na gotowej sukience po jej uszyciu, wrrr... - musiałam jeszcze obniżyć linię ramion bo moje nie są tak spadziste jak u standardowej kobiety Burdy. Czyli lekcja do zapamiętania - jeśli robimy próbnik czegoś, co będziemy szyli, to zastosujmy materiał bardzo zbliżony do takiego, jakiego będziemy używać w gotowym projekcie.
This time, using the unknown pattern for the first time I made the muslin and that allowed me to make small adjustments - I added 1 cm to the width of the sleeves, lengthened the body by 3 cm, lowered the front neckline - I get choked when the blouse touches my neck at the front... Unfortunately the muslin didn't show me all the points of alterations because it was thin cotton, much thinner than the cotton flannel I used for the dress - I had to lower the shoulders because my shoulders are not so sloping as the Burda's standard, and I had to work on the finished dress... That's a lesson to learn - trial version of anything you make should be sewn with the fabric similar to the original.



Wykrój jest bardzo przyjemny w szyciu i w noszeniu w gotowej sukience, kliny pod pachami zapewniają pełną swobodę ruchu. Natomiast trzeba pamiętać, że góra składa się z trzech wielkich elementów, które muszą się zmieścić w całości na materiale, dlatego nie jest to idealny model dla tkanin w kratę albo duże wzory, o wiele łatwiej byłoby mi ułożyć elementy wykroju na materiale gładkim lub w drobną łączkę, mogłabym się wtedy nawet pokusić o odcięcie fragmentów rękawów i doszycie ich do całości, wtedy łatwiej by było poukładać kawałki wykroju na materiale i zrobić obfitą marszczoną spódnicę.
This pattern is very nice to sew and to wear, the underarm gussets make this sleeves really comfortable. But you must remember that the blouse consists of big elements that have to be placed on the fabric so it's not the best pattern for the checkered fabrics or for big prints difficult to be divided. Had I the plain fabric or some small flower print one, I could cut parts of the sleeve pattern and fit everything better, and maybe I could have the full gathered skirt then.




Chcę powtórzyć ten model, ale odwrócić układ podkroju szyi - tył zrobić na okrągło blisko karku a przód wyciąć w serek, może nawet cache coeur? To takie pierwsze pomysły w trakcie szycia, bo od razu pomyślałam, że skoro to taka wygodna sukienka, to warto ją uszyć jeszcze raz. *^o^*
I want to repeat this project but I plan to reverse the neckline - I want higher round back neck and a v-neck at the front, maybe even a cache coeur? When I was making this dress I immediately thought I need to use this pattern once more because it's so comfortable. *^o^*



A w ogóle, to była to moja sukienka urodzinowa, bo właśnie skończyłam 41 lat! *^O^*~~~~~
By the way, this was my today's birthday dress, I turned 41 on 31st October! *^O^*~~~~~