Bardzo przepraszam za balkonowe zdjęcia z milionem doniczek w tle, ale sami rozumiecie, że nie mogłam w lutym TAK ubrana wyjść na zewnątrz na sesję zdjęciową... *^-^* A zakładanie grubych rajtuzów, kozaków, swetrów i płaszcza mijałoby się z celem pokazania wiosennej kiecki!
I'm very sorry about the photos on my cluttered balcony, but I really couldn't go out for photos in dressed like THAT in February... *^-^* And putting on thick tights, boots, sweaters and a coat wouldn't make much sense with this dress!
Styczniowy projekt w ramach akcji One by One to sukienka sprzed równo roku, czyli model 124 z Burdy 01/2014. Miałam ją w planach od dawna i oczywiście, jak to ja, byłabym chora, gdybym czegoś nie pozmieniała. *^o^*
January One by One project is a dress from last year's Burda's issue, a dress 124. I wanted to make it long ago and of course I had to change this and that. *^o^*
Ta sukienka to bonusowy model projektantów Aquilano/Rimondi i w oryginale jest dość skomplikowana i strojna - szwy obszyte lamówkami, tłoczona tkanina żakardowa połączona ze sztuczną skórą, aksamitne aplikacje, sznurowanie na plecach. Ja postawiłam na mocny akcent kolorystyczny ale uprościłam szczegóły, żeby była to sukienka "do noszenia" a nie fikuśny strój na specjalną okazję (jak się pierze sukienkę, która ma elementy ze sztucznej skóry?...). Wiem, ten wzór i kolory mogą się wydawać mało codzienne, *^v^*, ale nie w mojej szafie, ja takie sukienki noszę na co dzień.
It's a designers' dress by Aquilano/Rimondi and in the original it's quite complicated and festive - seams covered with black ribbons, embossed jaquard fabric mixed with artificial leather, velvet aplique, lacing on the back. I wanted something simpler so I just decided on a strong colour and impressive pattern but a plain cotton, so I can wear it everyday. How do you even wash a dress with element from fake leather?... Well, I know such print and bold colours can be regarded as not-so-casual but in my case such dresses are totally normal. *^v^*
Pozbyłam się golfa, no bo, seriously, golf?... Zrezygnowałam ze sznurowania, aplikacji i obszywania szwów, wydłużyłam sukienkę o 10 cm. Na górę wybrałam rozmiar 38 a na dół 40 bez modyfikacji (bo spódnica jest rozszerzana). Dolny pas wycięłam z czarnego grubego lnu, a główną część sukienki z kupionej kiedyś na Etsy mieszanki bawełny i lnu drukowanej w wachlarze w japońskie wzory, stąd nazwa sukienki - Sensu czyli składany wachlarz japoński (扇子).
I ditched the turtleneck because, seriously, a turtleneck?... I gave up the lacing, the aplique and covering seams, I added about 10 cm to the length. I chose size 38 for the blouse and size 40 for the skirt part. I cut the bottom part from a black thick linnen and the main part of the dress from a Japanese cotton/linnen printed in fan pattern, hence the name - Sensu which is a Japanese folded fan (扇子).
Rozcięłam fragment przodu na dekolcie, żebym mogła swobodnie zmieścić głowę a rozcięcie obszyłam taśmą ze skosu z tej samej tkaniny, tak samo zrobiłam z podkrojem szyi i pach. Jak widać, czarny element występuje tylko w jednym miejscu... Dobrze zgadujecie, miałam małe problemy z ilością tkanin! Najpierw zdecydowałam, że cała dolna falbana będzie czarna, ale jest ona na tyle obfita, że czarnego lnu starczyło mi tylko na jej przednią połowę. Tylną falbanę z kolorowej tkaniny wycinałam ze wstrzymanym oddechem i zaciśniętymi kciukami, żeby tylko wystarczyło... (miałam jej tylko 135 cm). Na szczęście się udało! *^o^*
I cut the front so I could put my head through and bound it with a bias tape, I did the same binding on the neckline and shoulders. As you may guess I had some fabric issues... First I wanted to have the whole bottom part of the skirt in black but it turned out I only had enough linnen for half of it. So I tried to squeeze the other half onto the remaining cotton/linnen but I only had 1,5 yds!... Lucky for me, I managed to do it. *^o^*
O dziwo, mam tylko jedną uwagę do tego wykroju. Całość ładnie leży i nie musiałam robić żadnych większych poprawek oprócz długości korpusu... Jestem wysoka, więc zawsze do Burdowych wykrojów bluzek dodaję 2 cm długości, bo modele są przeznaczone na kobietę średniego wzrostu o krótszym korpusie. Tym razem zrobiłam tak samo i jakoś tak wyszło, że dodatkowo zostawiłam dość duże zapasy na dole elementów góry sukienki. I bardzo dobrze! Już pierwsza przymiarka pokazała, że moja talia jest jeszcze niżej niż w już przedłużonym wykroju i ten zapas bardzo się przydał, inaczej musiałabym wstawić dodatkowy pasek materiału między górą a spódnicą. Poza tym, jestem z tego modelu bardzo zadowolona, sukienka jest wygodna, piękna i nie mogę się doczekać wiosny, żebym mogła już ją nosić!!! *^0^*~~~
I had only one issue with making this dress. Because I'm tall and Burda's patterns are for the average height women I always add 2 cm of length in blouses. That's what I did this time too but I also left quite a bit of an excess of fabric for the seams and I was lucky to do so because when I tried it on it turned out that my waistline is even lower than the lengthened pieces of pattern! Apart from that I'm very happy with the fit of this dress, it's comfortable, pretty and I cannot wait till Spring so I could already wear it!!! *^0^*~~~
Moim projektem przyłączam się do Share in Style - Japanese inspiration na blogu Rosy oraz Visible Monday na blogu Patti.
My dress takes part in Share in Style - Japanese inspiration on Rosy's blog and Visible Monday on Patti's blog.
































