Tuesday, April 14, 2009

Oliwka / Olive

Kruliczyco, zgadzam się z Tobą całkowicie, ważny jest kod! Ja po prostu lubię czytać takie miłe rzeczy, co bynajmniej nie zasłania mi obrazu tego, co jest kluczowe w danej sytuacji. A o jacuzzi dla kur wolę nie myśleć, ja mam wyobraźnię kulinarną, toż to jak zapowiedź rosołu... *^v^*

Kalina napisała, że mam lalkę, a jakbym jej nie miała. ^^ Wbrew ciszy w eterze coś tam się dzieje na zapleczu, ale przy okazji szycia ubrań dla dollfie spotykam się z nieznanymi mi dotychczas problemami, np.: obwód spódnicy w talii jest zbyt mały, żebym mogła go obszyć na maszynie, nawet po zdjęciu części obudowy... Co oznacza, że muszę starannie planować, które szwy zaszywam w jakiej kolejności, żeby nagle się nie okazało, że część będę musiała kończyć w ręku (co i tak w końcu kiedyś nastąpi).
Drugim problemem jest to, że, mimo, iż lalka jest w proporcji 1:3, czyli jest to teoretycznie 1/3 ludzkiego wzrostu, to samo ciałko nie jest proporcjonalne, na bardzo długie nogi, wąziutką talię, i do tego muszę modyfikować wykroje. Obiecuję, że w tym tygodniu pokażę pierwsze modele, (mam gotowy sweterek na drutach, halkę i prawie skończoną spódnicę), natomiast muszę dodać, że czuję ogromną presję z Waszej strony, boję się, że Wasze oczekiwania co do moich umiejętności są za wysokie i trochę mnie to deprymuje... (i nie mówię tego z fałszywej skromności!). W każdym razie lada dzień Rori zaprezentuje się w odzieży mojej produkcji. *^v^*
Kalina wrote in the comment that I have a dollfie and it seems I don't have it because I don't show her in the new clothes. ^^ Contrary to the doll's non-presence on the blog, something is going on with her wardrobe. But it seems that when I started to make clothes for a doll, I encountered a new range of sewing problems, for example, her skirt at the wait is so small that I cannot easily maneuver it on my sewing machine, even with part of the casing removed. Which means I have to carefully plan the sequence of the seams, which one after which, in order not to get stuck with the machine unreachable seams. Some parts I will have to finish by hand anyway.
Second problem is the following: in theory a dollfie 1/3 has body proportions of a human being as 1:3. But in reality she has much longer legs, much thinner waist so I have to modify the paterns.
I promise some photos this week, (I have one knit sweater ready, one petticoat and almost finished skirt), but I must admit that your expectations towards my sewing abilities may be a bit too high and I may not live up to them... I'm not saying this because of some false modesty but because I feel a bit intimidated, so please be gentle. Anyway, first models on Rori this week. *^v^*

***

My tu gadu gadu o jajkach i lalkach, a ja zrobiłam sweter na drutach! *^v^*
We talk about eggs and dollfies, and I have knit a sweater! *^v^*


Pamiętacie Eliana Klasika, którego kupiłam na Bloom Kim H. ? Nie był odpowiedni, więc żeby nie leżał w szafie przerobiłam go na zmodyfikowany Tomato (który był moim pierwszym swetrem na drutach, ech, łezka się w oku kręci... ^^) - odjęłam kolorową wstawkę na biuście, dodałam golf i nieco przedłużyłam rękawy.
Do you remember Elian Klasik yarn I bought for Kim H.'s Bloom? It wasn't suitable for this project so in order to free some space in the closet I turned it into the modified Tomato (which was my very first knit sweater, oh, memories... ^^) - I resigned from the colourwork, adde the turtle neck and made the sleeves a bit longer.


Tak mi się podoba prostota tego kształtu, że kombinuję, czy by może nie zrobić jeszcze jednego podobnego sweterka, też z Eliana Klasika, w kolorze jasnej zieleni (została mi z Wiosennego) - tylko poszłabym z rękawami jeszcze trochę niżej, dekolt tym razem z łódkę, i może jakieś warkocze na rękawach? ^^
I like the simplicity of the shape of this sweater so much that I'm thinking about knitting it again, from Elian Klasik as well, (I still have some light green skeins left from Wiosenny cardigan) - this time I would make the sleeves even longer, to the elbows, I'd knit a wide boat neckline and maybe add some cables on the sleeves? ^^


Na razie skusiłam się na bolerko, które podpatrzyłam u Dagny - Veronique z "French Girls Knit", które robię z pudrowo-różowej Luny.
For now I've started a shrug I saw over the Dagny's blog - Veronique from "French Girls Knit", I'm using powder pink Luna yarn.

Konstrukcja jest zaskakująco prosta (same prostokąty! ^^) i nawet szybko mi idzie, dzisiaj skończę dolną część i zabiorę się za górę pleców.
The construction is surprisingly easy (just rectangles! ^^) and it's a quick knit, today I'm going to finish the 'skirt' part of the back and start the top part.


A co dalej? Pomijając odłożone robótki, spodobał mi się ten sweterek z Phildara 009:
And what next? Apart from my UFOs, I came across this sweater from Phildar 009:


A spodobał mi się po tym, jak zobaczyłam jego wersję zrobioną przez Knotty-knitter (link na Flickr), też bym go chciała w zieleni, najlepiej lekko tweedowej. Myślałam o ciemnozielonej wełnie, z której zaczęłam w zeszłym roku Greenland z VK, ale trochę szkoda mi pruć to, co już mam, bo rękawy wyszły idealnie, przód i tył są gotowe w 75 % i tylko utknęłam na samej górze... Może jednak go skończę, a na ten sweter z Phildara kupię nową włóczkę, będę miała wiarygodny pretekst! (od kiedy to potrzebujemy preteksty do kupowania nowej włóczki?!... ~^V^~)
I liked it when I saw this version by Knotty-knitter (link to Flickr), I would also like it in green, preferably tweedish. I thought about using the dark green wool I used to knit Greenland from VK last year, but it's a pity to frog so much work, especially when the sleeves came out perfect and I finished 75% of the body, and got stuck on the very top part... Maybe I will finish it one day, and I'll buy some new yarn for the Phildar sweater, I'll have a credible excuse! (since when do we need an excuse to buy yarn?!... ~^V^~)

Friday, April 10, 2009

Zainspirowana / Inspired

Kruliczyco, niech będą Monty Pythonowskie, z głupim uśmiechem na dziobach, ale niech będą zdrowe i szczęśliwe, jak sobie pomyślę, jakiej jakości jajko daje półślepa, podziobana przez koleżanki kura która stoi całe życie na metalowej siatce w wielkim ścisku, to ...

Myszoptico, ja pod Halę Mirowską z Ursynowa jeżdżę od dawna, po jagniecinę. ^^ A po przeprowadzce będę jeździć z Ochoty na Kabaty, bo tam są genialne delikatesy japońsko-koreańskie. *^v^*

Rho, my pierogi were with minced cooked beef, chicken livers and carrots, but I also love Russian - with potatoes and cottage cheese.

Kalina, chyba rozpocznę robienie wycieczek po sklepach ekologicznych, żeby wytropić np.: organiczne mięso i drób. Jogurty i serki kupowałam, były chyba z koziego mleka, mniam! ^^

Agnieszko, oczywiście, że się nie pogniewam! ^^ Jest mi bardzo miło, że tak piszesz o moim blogu, ale nie zostawiłaś linka do siebie, ja też chcę zobaczyć, co robisz! *^v^*

***


Zostałam zainspirowana podczas spaceru po centrum handlowym, kiedy przeglądałam wiosenną ofertę sklepów z ciuchami. Taką tunikę, częściowo robioną na szydełku, można kupić w sklepie Promod za około 125 zł.
I've been inspired while walking through the shopping mall, where I was checking the Spring clothes collections. Here is a tunic from Promod, party crocheted, which you can buy for about 37 US dollars.


Natomiast taką tunikę mam za kilka złotych i chwilę pracy szydełkiem i maszyną do szycia (materiał jest z ciuchlandu za grosze a włóczka to Virginia Aniluxu, poszła1/3 motka). *^v^*
Here is my version for a few zlotys and some crocheting plus some machine sewing (the fabric is second hand for pennies and the yarn in Virginia cotton by Anilux, about 1/3 of a skein). *^v^*



Góra składa się z trzech szydełkowych motywów z ramiączkami, natomiast dół to tuba materiału lekko trapezowo ścięta, zmarszczona na stałe z przodu pod biustem na odcinku 15 cm, oraz z tyłu, gdzie podszyta jest gumką. Plecy sznurowane.
The top part consists of three crocheted motives plus the straps, the bottom part is a fabric tube, slightly slanted to form a big trapezoid, gathered just under the bust at the front and at the back gathered with a piece of an elastic. The crocheted back is laced.


Nie jest dokładnie taka sama, bo oczywiście musiałam zakombinować z tyłem - sześć motywów to byłoby za dużo więc dałam sznurowanie (jak teraz patrzę na to zdjęcie to chyba pięć motywów byłoby w sam raz ^^). Mam jeszcze pomysł na drugą tunikę, ale na razie ciągnie mnie do innych robótek.
It's not exactly the same, because I had to do some combinations with the back - six motives would be too wide so I decided on a lacing (when I look at the photo above right now I'm thinking that maybe five motives would be okay ^^). I have another idea for a tunic but first some other knitting projects wait in the queue.

***

Baba cytrynowa upieczona, to już na święta fajrant! *^v^*
Lemon baba has been baked so that's it for me as the holiday preparations go! *^v^*


Wesołych Świąt!
Happy Easter!

Tuesday, April 07, 2009

Jaja / Eggs

Plastry nie były potrzebne. ^^
Nie powiem, że buty są jak druga skóra, bo jednak trochę je trzeba było rozchodzić i dopasować do stopy, ale są bardzo wygodne. Przeszłam w nich dzisiaj 5810 kroków, połowę tego co wczoraj, ale trzeba wziąć poprawkę na nowe buty i mniejszy zaplanowany dystans. ^^
Bandages weren't needed. ^^
I cannot say these shoes fit me like a second skin because they had to adjust to my feet but they are very comfortable. I walked 5810 steps in them today, half of the yesterday's distance but we must think about new shoes and shorter route I planned. ^^


Raincloud, oczywiście, że zdradzę! *^v^* Buty mają napisane Softshoe by Easy Street, a kupiłam je w Deichmannie (a mają nawet własną stronę). Nie wiem, z jakiego miasta pochodzisz, ale z Twoich słów wynika, że z dużego, więc na pewno masz jakiś supermarket, w Carrefour takie jajka są na pewno, w Leclerku jeszcze nie trafiłam, ale pewnie niebawem się pojawią, jak się okaże, że inne sklepy też już wprowadziły a w telewizji trąbi się o tym na okrągło (przynajmniej na Kuchnia TV ^^).

Kalina, ja nie mam w domy wagi. Więc chudnięcie oceniam po tym, czy mieszczę się/nie mieszczę się/znowu się mieszczę w jakieś spodnie czy spódnicę. *^v^*

Fanaberio, tylko, że Ty kręcisz nogami przez godzinę i masz z głowy, ja wczoraj chodziłam po mieście 4 godziny (z przystankami).

Sprężyno, krokomierz kupiłam na allegro za 12 zł, jest bardzo podstawowy, liczy kroki, dystans w milach i kilometrach i ilość spalonych kalorii.


Co do jajek, moja dzisiejsza wyprawa na bazar zakończyła się sukcesem. ^^ dla Warszawiaków informacja - pod Halą Mirowską, w stoisku nr 57 możemy kupić jajka z wolnego chowu (kod 1) za 10 zł za 12 sztuk (i to w rozmiarze L), są też jajka ściółkowe (kod 2) za 56 gr/szt. Stałam w kolejce na ok. 20 osób, jak za komuny po zielone bułgarskie pomarańcze. *^v^* W pozostałych stoiskach z jajkami były albo tylko fermowe (kod 3), albo małe dwójki.
As for the eggs, my today's trip to the market was a success. ^^ I bought free range eggs with code 1and they also had the bedding range eggs with code 2. I had to wait in the queue for them with about 20 people. *^v^* There were also two other big stalls with eggs but they only had battery range eggs (3) and one seller had also small code 2 eggs.


Na stronie gospodarstwa w Orońsku, skąd pochodzą kupione przez mnie jajka, czytamy:
W 2007 roku ukończyliśmy budowę kurnika oraz rozpoczęliśmy hodowlę kur niosek na wolnym wybiegu. Kurnik położony jest wśród drzew z dala od ruchliwych dróg wokół którego na powierzchni ok. 4ha wydzielone są wybiegi dla kur porośnięte trawą i drzewami. Do dyspozycji kur wybudowana jest również weranda dająca schronienie od słońca i drapieżników a w czasie zimy oraz okresów ustawowo zakazujących wypuszczanie drobiu swobodne przebywanie kur na świerzym powietrzu (weranda jest osiatkowana a na niej ustawione są kąpieliska ze świeżym żwirkiem).
Czyż serce nie rośnie po przeczytaniu takiego opisu? Te jajka po prostu muszą być smaczniejsze i zdrowsze! *^v^*
Acha, i jeszcze tylko dodam, gdyby były jakieś wątpliwości, że gospodarstwo z Orońska nie sponsoruje mnie w żaden sposób, sama tak sobie o nich piszę na blogu. ^^

On the website of the farm I bought the eggs today from we read:
In 2007 we finished building the hen house and started the free range chicken farm. The hen house is placed among the trees, far from the busy roads and around it there is a 4ha chicken yard all covered with grass and trees. There is also a specially built veranda for the chickens, which protects them from the sun or predators, and it also serves during Winter and other periods when the law forbids to keep the hens outside (the veranda is surrounded by a net and there are bathing bowls with fresh gravel).

Aren't you happy reading this? Those eggs must be healthier and better tasting! *^v^*
And in case anyone has any funny ideas, I'm not in any way sponsored by the chicken farm in Orońsko, I just wanted to spread the word about them and that's it. ^^


Kath, białe jajka są na bazarach dostępne, nawet dziś po Halą widziałam białe niestemplowane, specjalnie pod pisanki, ciekawe, czy fermowe... ^^

Rho, I bought the horseradish roots today and I'm going to grate them tomorrow because today I have to make pierogi for dinner and it takes time. *^v^*

Monday, April 06, 2009

I'm going bananas

Dużo dziś biegałam po mieście - byłam w banku, w kilku ciuchlandach ^^, w Open Finance, na zakupach spożywczych, na zakupach obuwniczych (o tym za chwilę), w sklepie Porty, gdzie zamawiałam parapety, wszystko to razem z moim krokomierzem, który po powrocie do domu pokazał, że przeszłam dzisiaj... 10 955 kroków! *^v^* A spaliłam przy tym ok. 550 kcal. Czuję te kroki w nogach, oj, czuję, tym bardziej, że połowę tej drogi przebyłam z ciężkimi siatkami z zakupami. A jutro zapowiada się podobny dzień w drodze - wybieram się na zakupy warzywne na daleki bazar (tym razem z wózeczkiem zakupowym...) i na pocztę, i może jeszcze gdzieś wpadnę po drodze, razem z moim nowym przyjacielem krokomierzem. ~^v^~
Czy ja w tym zamieszaniu mam czas na szycie ciuchów dla lalki?!... Nie bardzo, chociaż zrobiłam nowy sweterek na drutach, pokażę niebawem, jak uszyję Rori spódnicę, bo bidulka siedzi na razie w samych majtasach. ^^
Today I've been running on errands - I've been to the bank, to several second-hand shops ^^, to Financial advisor, to grocery shopping, shoe shopping (more about it later in the post), in the Porta shop where I ordered a pair of window sills for the new flat, and all these with my pedometre, which after I came home showed ... 10 955 steps! *^v^* And about 550 kcal burnt.
I really do feel those steps in my legs now especially because half of the distance I walked with some heavy shopping bags. And tomorrow I'm having another day on the road - this time I'm going grocery shopping to the far fruit&veg market (with my shopping trolley...) and to the post office, and who knows where else, all this with my new friend pedometre. ~^v^~
Do I have time to sew any clothes for my dollfie? Not really, although I made her a new sweater, I'll show it to you as soon as I make Rori some skirt, because she is still in her bloomers only. ^^

Ale, ale, kupiłam buty. Ponieważ kompletnie się zgrzałam w zabudowanych adidasach, kupiłam odkryte balerinki, tylko... popatrzcie jakie:
So, I bought the shoes. Because I got totally hot in my laced trainers, I bought a pair of open balerinas, but... look at them:


Żółte. Kupiłam żółte buty.
Wpadły mi w oko w sklepie i po prostu musiałam je mieć, trzy razy do nich wracałam. ^^
Yellow. I bought yellow shoes.
I found them on a shelf and I just had to buy them, I came back to them three times. ^^


Najpierw pomyślałam sobie, "na litość boską, po co mi żółte buty?... przecież one mi do niczego nie pasują!", ale potem rozsądek wziął górę i doszłam do wniosku, że żółte buty pasują kompletnie do wszystkiego, z każdym kolorem jest im ładnie. *^v^* Są wygodne i skórzane, co jest ważne dla komfortu i higieny stóp, pewnie kupię jeszcze jakieś szmaciane "czeszki", ale na wczesną wiosnę te butki będą idealne. ^^ Jutro zamierzam je wypróbować na mieście.
First I thought "for goodness sake, what would i do with the yellow shoes?... they won't match anything in my wardrobe!", but then my common sense decided that yellow shoes would match everything in my wardrobe and they looked good with every colour! *^v^* They are comfortable and made of leather, which is very important both for the comfort and feet hygene. I'll probably but some fabric balerinas too, but a pair of light leather shoes is a must for the early Spring. ^^ Tomorrow I'm going to test them around the city.


Pamiętajcie, życie jest zbyt krókie, żeby nie mieć przynajmniej jednej pary żółtych butów!!!
Remember, life's too short not to have at least one pair of yellow shoes!!!

***

A na koniec chciałam się pochwalić odkryciem spożywczym w ramach zdrowego stylu życia - w Carrefour kupiłam jaja z wolnego wybiegu, czyli z kodem 1 (6 zł/8 szt), a były jeszcze jaja ekologiczne z kodem O (9 zł/8 szt). Jutro pod Halą Mirowską zamierzam wytropić jaja wiejskie. *^v^*
And I wanted to show you what I managed to find in the supermarket Carrefour today, what is in line with my new healthy lifestyle - free range eggs coded with 1 (1,80 USD/8 eggs), and they had also ecological eggs coded with 0 (2,70 USD/8 eggs). Tomorrow I'm going to try to find farmers' eggs at the market. *^v^*


Saturday, April 04, 2009

Mandala

Informuję, że żaden łoś nie ucierpiał podczas procesu prania w pralce, yatta! *^v^*
I'd like to inform that no moose was harmed during the washing in the washing machine, yatta! *^v^*

***

Zebrałam się wczoraj i skończyłam japońską narzutkę szydełkową, zdjęcia robione w ostrym słońcu, więc mało widać kolory, ale zapewniam, że jest różowo-fioletowa. Poszły resztki różowej Virginii z Motyla i resztki fioletowej Virginii z projektu, który jeszcze nie ujrzał światła dziennego, bo wykańczam go przy użyciu maszyny do szycia. ^^
I sat down last night and finished my Japanese lacy crocheted something, the photos are in full sun so you cannot see the colours properly, but I assure you these are pink and violet rows. I used poink leftovers from the Butterfly and violet leftovers from the project I'm still working on (with my sewing machine ^^).


Mandala

Wzór / Pattern: japońska gazetka / some Japanese magazine
Włóczka / Yarn: Virginia, Anilux
Szydełko / Hook: 1,75 mm



I jeszcze trzy zdjęcia z działki moich rodziców, wiosna powoli się budzi.
And three photos from my parents' allotment, Spring is slowly waking up.




Thursday, April 02, 2009

Jamie mnie zepsuł! / Jamie spoilt me!

Znacie Bożenkę? Nie? To nie szkodzi.
Ja też nie znam, ale znają ją Herbi i Blancari. Bożenka ma cukrzycę i potrzebuje pompę insulinową, a jak raz to cholerstwo kosztuje straszne pieniądze, a ponieważ Bożenka jest dorosła, to nie przysługuje jej dofinansowanie. Dlatego jeśli możecie, wesprzyjmy ją w tym zakupie. Na pokaz tańca brzucha 17 kwietnia do Poznania nie pojadę, ale dziewczyny organizują też straganik z rękodziełem, na który twórcy mogą podarować swoje wyroby, szczegółów szukajcie tutaj oraz tutaj.

***


Znowu obdarowana! Tym razem Izabela przyznała mi wyróżnienie Lemonade Award. *^v^* Jest mi przemiło, jednak nie będę wybierać kolejnej dziesiątki do przekazania pałeczki, bo uważam, że wszystkie blogi, które czytuję, zasługują na nagrody za kreatywność i pozytywny stosunek do rzeczywistości.
I've been awarded again! This time Izabela gave me the Lemonade Award. *^v^*
I'm very grateful and happy, although I won't list next 10 blogs because I think all the blogs I read regularly deserve the awards, the people who write them are all creative and show the positive attitude towards everyday reality. *^v^*

***

A teraz wyjaśnię temat wpisu - Jamie Oliver mnie zepsuł! Albo naprawił, zależy, jak na to spojrzeć. Czytam jego książki kucharskie (najnowsza właśnie dziś do mnie przyszła pocztą ^^), oglądam programy i zaczęłam świadomie podchodzić do opakowań w sklepie - czytam etykiety, sprawdzam zawartość tłuszczu, cukru i soli. Nie twierdzę, że naraz wszyscy powinni przestawić się wyłącznie na produkty ekologiczne, bo nie oszukujmy się - kogo na to stać? Ale można dokonywać lepszych wyborów przy sklepowej półce, bo w końcu jesteśmy tym, co zjadamy. *^v^*
And now I'll explain the title of this post - Jamie Oliver spoilt me! Or fixed me, it depends on how you look at it. I read his cookbooks (I received the latest one today in the post ^^), watch his programmes and I started to consciously treat food in the shops - I read labels, checking the amounts of fat, sugar and salt. I'm not saying everybody should immediately start buying only organic food because, frankly speaking - who can afford it? But we can make wiser choises and you know what they say - you are what you eat. *^v^*

Na przykład, czy wiecie, że słoiczek niezbędnego nam podczas świąt Wielkanocnych chrzanu jest napakowany dodatkami - solą, cukrem, mlekiem w proszku (?), zagęstnikami i barwnikami? Coś czuję, że w przyszłym tygodniu pojadę na bazar i kupię korzenie chrzanu a potem sama je sobie w domu zetrę na tarce, doprawię śmietaną i szczyptą soli do smaku. *^v^*
For example, the staple food on the Polish Easter table is a shredded horseradish. I read the labels on the jars today and it's packed with salt, sugar, powdered milk (?), thickening substances and food colouring. I think I may just buy a horseradish root on the veggie market next week, shred it myself, add some cream and a pinch of salt to taste. *^v^*

Albo taki majonez - też nie jest zbyt zdrowy czy niskokaloryczny, ale np.: Majonez Hellman's Tradycyjny, nie dość, że jest z dodatkiem kwasów Omega 3, które wspomagają nam układ nerwowy, to ma napisane na opakowaniu, że do jego produkcji zostały użyte jaja z chowy ściółkowego, nie bateryjnego - czyli od zdrowszych szczęśliwszych kur. ^^
Or a mayonaise - it's generally not very healthy or low callorie food, but eg.: the Traditional Hellman's has an addition of the Omega 3 acids that are good for our nervour system, and it also has information of the jar that the eggs used to make this mayonaise came from the bedding housing, not the battery housing - it means healthier, happier hens. ^^

Soki też nie są całkowicie bezpieczne, bierze sobie człowiek z półki butelkę soku, niby z przetartych owoców, tralla la la, a tu nawalone cukru... I po co, ja się pytam?!
Fruit juices are also not quite safe, you take a bottle from a shop shelf, confident in the fruit content, and there are heaps of sugar in it... And why, I'm asking, why?!

Przemogłam się ostatnio do używania dużej ilości zdrowej oliwy z oliwek (nie przepadam za jej smakiem...), i kupiłam olej rzepakowy Floriol z dodatkiem kwasów Omega 3, który dostarcza nam tzw. dobrego cholesterolu (ostatnio w badaniach wyszło mi, że mam nieco przekroczoną ilość tego złego...).
I made myself eat more healthy olive oil (I don't like the taste too much...) and I bought the canola oil with an addition of the Omega 3 acids, which provides us with so called good cholesterol (lately it turned out that I have slightly higher lever of a bad cholesterol than it should be...).

Krokomierz już kupiony, ale na allegro, więc na dniach powinien do mnie dotrzeć pocztą. Na spacery chodzę i bez niego, ale z nim będzie bardziej interesująco. *^v^*
I bought the pedometre but on the online auction so I'm waiting for it to come by post. I go for walks even without it but with it it will be much more interesting. *^v^*

***

I jeszcze jedno, wygrałam książkę w rozdawajce rozganizowanej na blogu An Li Na Designs, "Journal Revolution: Rise Up & Create! Art Journals, Personal Manifestos and Other Artistic Insurrections" L. Woods i K. Dinino, ale o tym następnym razem, jak znajdę chwilę czasu na przejrzenie książki i napisanie o niej kilku słów. ^^
One more thing, I won the book giveaway organised on An Li Na Designs blog, "Journal Revolution: Rise Up & Create! Art Journals, Personal Manifestos and Other Artistic Insurrections" L. Woods and K. Dinino, but I'll write more next time when I have a moment to look inside it and write something about it's contents. ^^


***

I na koniec zdjęcie dla ludzi o mocnych nerwach - łosie poszły do prania! ^^ Ciąg dalszy nastąpi...
And last but not least, not for the faint hearted - my mooses went into the washing machine! ^^ To be continued...

Tuesday, March 31, 2009

Kimchi DIY

Mam pytanie - czy można uprać łosie (w pralce albo ręcznie)?
I have a question - can you wash the moose (by hand or in a washing machine)?


Mam trzy pluszowe łosie, kupione na promie do Szwecji, oczywiście dawno już poobcinałam im metki i nie wiem, czy wolno je moczyć, a są koszmarnie zakurzone i poza wytrzepaniem chętnie bym je odświeżyła na mokro. *^v^*
I have three toy mooses bought on the ferry to Sweden and of course I got rid of all the washing instructions so I don't know if I can put them in the water, they are terribly dusty and apart from a good beating I gave them on a balcony to remove all the dust I would love to wet refresh them. *^v^*

Dzisiaj byłam u lekarza i robiłam echo serca, które wyszło bardzo dobrze, więc zaczęłam wiosenne porzadki bez strachu, że nagle padnę na zawał przy myciu okien.^^ Jutro idę z tymi wynikami do kardiologa i zapytam, co robimy dalej, bo moje szybkie męczenie trwa, a skoro serce mam zdrowe, to już sama nie wiem...
Today I've been to a doctor's for an echocardiography, which turned out very good so I started the Spring cleaning without being scared of possible heart attach while cleaning the windows. ^^ Tomorrow I'm going to a cardiologist to ask what to do next because in spite of the good results I'm still getting tired very quickly, and I'm lost what to check next...

***


A teraz przejdźmy to tematu naszego wpisu - uwielbiam kimchi, czyli koreańską kiszoną ostrą kapustę. Mogłabym ją jeść codziennie, ale nie mogę przecież ciągle biegać do restauracji, a kimchi dostępna w sklepach azjatyckich jest mała, droga i smakuje puszką. Najlepsza jest zapewne świeżo ukiszona, taka, jaką w lutym jedliśmy w restauracji Akasaka - smakowała jakby była wyjęta prosto z beczki. ^^
Na pomoc przyszedł mi warszawski restaurator Piotr Przykaza, który po pierwsze ma koreańską żonę, a po drugie - prowadzi program na Kuchnia.tv (beznadziejny, ale akurat jeden odcinek mi się przydał! ^^) i w nim właśnie pokazał, jak robi się prawdziwe kimchi. Nie myśląc długo zabrałam się do kiszenia. *^v^*
And now let's talk about the subject of this post - I love kimchi, which is a Korean hot pickled cabbage. I could eat it every day but I cannot visit restaurants so often and kimchi avaiable in the Asian food shops is small, expensive and tastes like a tin can it comes in. The best is probably the one straight from the barrel it was marinating in, we ate it this February in the Korean restaurant. ^^
My solution was very easy - I watched the culinary programme on Kuchnia Channel by the Warsaw restaurant owner Piotr Przykaza, who has a Korean wife and in his tv series about cooking (terrible, but one episode was useful for me! ^^) he showed how to make kimchi. I took to it straight away. *^v^*

Pierwszy etap polega na zalaniu pokrojonej w ćwiartki kapusty pekińskiej roztworem wody z solą (1 l wody/200g soli) i pozostawieniu jej na 8-12 godzin. Zrobiłam to na noc, a rano zabrałam się do płukania kapusty - muszę przyznać, że już na tym etapie wydzielała intensywny (ale nie nieprzyjemny) zapach kiszonki. ^^
The first stage is to cut the Chinese cabbage in quarters and soak it in water with salt (1 l water/200g salt), leaving it for 8-12 hours. I did it overnight and in the morning I rinsed the cabbage thoroughly - I must admit it already had quite a strong smell of a pickle (not unpleasant at all). ^^

Następnie natarłam kapustę mieszanką przypraw (przepis: tutaj - koniecznie używajcie gumowych rękawic!), ułożyłam w glinianych garnku, docisnęłam kamieniem i zawinąwszy garnek ściśle folią spożywczą zapomniałam o nim na 2 tygodnie.
Next I covered it with spices (recipe: here - remember to use rubber gloves!), I put the cabbage pieces in the clay pot, placed the heavy stone on top and wrapped the pot tightly with a cling film. Then I forgot about it for two weeks.

Powiem szczerze przez te dwa tygodnie z niepokojem spoglądałam na garnek, stojący w kuchni na podłodze, i obwąchiwałam go niczym pies gończy, bo było powiedziane, że kimchi podczas kiszenia strasznie śmierdzi. Moja nie śmierdziała. To znaczy, spod warstwy folii spożywczej wydobywał się lekki zapaszek, ale folia była szczelna więc tragedii nie było. Jednak z odpakowaniem gotowej kapusty wyszłam na balkon... ^^
I must admit that I was a bit anxious duing those two weeks and I smelled the pot (which I placed on the kitchen floor) like a hunting dog, because Mr. Przykaza said kimchi smells awfully while marinating. Mine didn't. I mean, there was some faint scent coming from under the cling film but it was really tight and nothing was coming out. But when I could already unpack the cabbage, I went out to my balcony... ^^

I tu okazało się, że czeka mnie niemiła niespodzianka, wierzchnia warstwa jest lekko pokryta pleśnią...
Mimo, że pod spodem była cudownie pachnąca i smacznie wyglądająca ukiszona kimchi, wyrzuciłam wszystko do kosza. Co było błędem, bo po konsultacji z ojcem dowiedziałam się, że nasza swojska kapusta kiszona też potrafi tak górą nieco spleśnieć podczas kiszenia, trzeba wtedy zebrać pleśń i przetrzeć wierzch gorącą wodą, a reszta jest nadal dobra.
And here was an unpleasant surprise, the top layer was slightly covered with mold...
Although the lower layers were clean and smelled beautifully and looked yummy, I thrown everything away. Which was a mistake because when I consulted the problem with my father he told me that during the process of marinating the traditional Polish cabbage something similar can happen and all you have to do is to remove the mold and clean the top layer with some hot water.

Kupiłam zatem drugą kapustę i jeszcze raz nastawiłam do ukiszenia, wyparzyłam wrzątkiem garnek i kamień, i tym razem - żadnej pleśni, pełen sukces! *^v^* Nie jest pomarańczowa, bo nie zasypałam jej chilli w proszku tylko dodałam świeże pokrojone strączki, ale poza tym jest dokładnie taka, jaka powinna - ostra, słona i kwaskowa (moje ulubione smaki! ^^). Teraz w słoiku w lodówce czeka na swoje przeznaczenie - ostrą zupę koreańską.
Polecam miłośnikom kimchi! ~^v^~
So, I bought another Chinese cabbage and started again, this time I thoroughly cleaned the clay pot and the stone with boiling water and this time - no mold and a full success! *^v^* It's not orange because I used a fresh hot pepper chopped instead of the powdered one, but apart from that it's exactly how it should be - hot, salty and sour (my favourite flavours! ^^). Now it's in the jar in the fridge, waiting for its destiny - the hot Korean soup.
I highly reccomend to anyone who loves kimchi! ~^v^~

Monday, March 30, 2009

Dollfie Q&A

Już odpowiadam na pytania z komentarzy:
Here are my answers to your questions from the comments:

Główek z Ninodoll nie dam rady zmieniać na tym samym ciałku, bo Woo U to lalka MSD (ok. 45 cm, czyli główka jest odpowiednio mniejsza) a Shampoo to lalka SD, czyli taka, jak Lollipop, 60 cm, czyli ma większą główkę. Będę musiała kupić dwa ciałka w innej firmie, najpewniej w Volks, bo te główki są dostosowane kolorem żywicy do koloru natural pink z Volks'ów.
I wouldn't be able to exchange the Ninodoll heads on the same body because Woo U is a MSD doll (about 45 cm, so the head is a bit smaller) and Shampoo is a SD doll, just like Lillipop (about 60 cm, so the head is bigger).I'll have to buy two bodies in another company, most probably Volks, because those heads are colour compatible with the natural pink shade from Volks.

A propos kolorów żywicy - lalki występują w kilku kolorach do wyboru, czyli skóra biała, różowa, żółta, opalona, brązowa oraz niedawne eksperymenty z kolorową żywicą, czyli kolor niebieski czy stalowoszary. Poza tym, ile firm tyle odcieni żywicy, i mimo tego, że kilka firm robi lalkę w kolorze o nazwie np.: natural pink, to ten odcień może się między sobą różnić. Co to oznacza? Że nie zawsze główka jednej firmy pasuje kolorystycznie do ciałka z innej firmy, mimo takiej samej nazwy koloru żywicy, i często producent samych główek pisze "głowa pasuje do ciała firmy Volks" czyli wiesz, że jak kupisz główkę z firmy X a ciałko z Volks, to będą ładnie razem wyglądać kolorystycznie.
Talking about the resin colours - dolls can be bought in several colours: white, pink, yellow, tanned, brown and recent experimental blue and steel grey resins. Additionally, there are as many shades of resin as many comapnies, which means that colour eg.: natural pink can look a bit different between different producers. What does it mean? It means that a head from one company doesn't necessarily match the colour of the body of another company, apart from the same name of the resin shade, and very often there is a disclaimer on the head producer's website "my head colours match the Volks bodies colours", so you know that when you buy a head from X company and a body from Volks, they will definitely match in colour.


Wymienne części do lalek, o które pytała Edi, wyglądają np.: tak - oto stópki do butów na wysokim obcasie, które mogę założyć lalce w miejsce stópek płaskich (byłby to jednak zabieg dość dla mnie przerażający na tym etapie, bo musiałabym odpuścić gumki trzymające kończyny lalki, poluzować wszystko, zamienić stopy i ponownie naciągnąć gumki, potocznie nazywa się to zestringowaniem lalki, na razie wydaje mi się to bardzo skomplikowane, chociaż pewnie prędzej czy później mnie to czeka ^^).
The spare parts for a doll that Edi asked about look for example like this - here are the high heel feet, which can replace the standard flat feet (although it would be a scarry process for me at this point because it would involve letting go all the strings inside a doll, replacing the feet and restringing the doll, something that sounds complicated for me, although one day I'll have to do it anyway ^^)


A to są oczka, które umieszcza się od środka w oczodołach i zakleja specjalną masą plastyczną.
Here are the spare eyes that go inside the head and are fixed in place with a special putty.


A tak wygląda Rori w stalowoszarej peruce, takie zdjęcie dla porównania.
And here is Rori in the steelgrey wig, just for comparison.


To nieprawda, że nie chwaliłam się wcześniej tym sweterkiem, bo pojawił się na zdjeciu we wpisie w październiku zeszłego roku. ^^ Ale nie byłam z niego zadowolona (i nadal nie jestem), więc się nad nim szczególnie nie rozwodziłam. A akurat na szydełku jeszcze dla lalki nic nie mam! *^v^* Na razie zrobiłam na drutach parę prostych skarpet, uszyłam różowe podkolanówki i białe majtasy, i majaczy mi się pomysł na surducik i kapelusz. ^^
Co do rozmiaru lalki, to teoretycznie 1/3 człowieka, więc można się pokusić o skalowanie wykrojów! ^^
It's not true I didn't show you this sweater before because there is a glimpse of it in one October post from last year. ^^ But I wasn't (and still I'm not) happy with that so I didn't discuss it in details. And I haven't started anything for a doll with the crochet hook yet! *^v^* I knit a pair a simple socks, I sewn a pair of pink socks and white bloomers and I have a vague idea on a jacket and a hat. ^^
As for my dollfie's size, it's theoretically 1/3 of a human so I could try resising the human patterns! ^^



A Atelier Bizarre to taka stara sprawa... *^v^* Miałam kiedyś sklep gotycki o takiej nazwie i stronę sklepu pod takim adresem. Sklepu już nie ma, ale cały czas mam tę domenę, więc zamierzam wykorzystać ją do umieszczania zdjęć moich lalek i strojów, co mi się będzie marnować bezczynnie. ^^
And Atelier Bizarre is an old venture... *^v^* I had a Gothic shop called like that and a website. The shop is long gone but I still own a domain so I decided to put it to a good use. ^^

Friday, March 27, 2009

Lollipop


Jest! Moja lalka! *^v^*
Here is it! My dollfie! *^v^*


I jest piękna. Strasznie się bałam, otwierając pudełko, że będzie brzydka, że makijaż mi się nie spodoba, że mi się odwidziało i teraz mam w domu zabawkę za grube pieniądze, która będzie leżeć w pudełku nieużywana i niekochana, ale nic z tych rzeczy! ^^
And it's beautiful. I was scared while opening the box that it's ugly, that I wouldn't like the makeup, that I changed my mind and I have a very expensive toy which would stay in the box, unused and unloved, but nothing like this happened! ^^


Pierwsze wrażenie, które dotyka każdą osobę, która po raz pierwszy ma w ręku dollfie - jest cieżka. Nie bardzo ciężka, ale cięższa w porównaniu do przekonania, ile taka lalka może ważyć. Ale w końcu to kawał żywicy, nie plastik. Jest bardzo mocno zestringowana, więc ładnie pozuje. Razem z nią dostałam torbę do noszenia lalki, zamówioną stalowoszarą perukę (wzięłam ją tak przyszłościowo dla kolejnej lalki), parę błękitnych oczu (bo myślałam, że będzie bez oczek, a tu niespodzianka - główka miała założone jasnozielone oczka ^^), i dodatkowo, chyba od polskiego sprzedawcy w ramach rekompensaty za długie oczekiwanie - parę stópek do butów na obcasach (standardowo są stopy do płaskich butów).
My first impression, which is normal for anyone touching the dollfie for the first time - it's heavy. Not very heavy, but heavier than you might think, but it's a lot of resin, not plastic. It's very tightly stringed, so it poses nicely. Together with the dollfie I received a carrier bag, a steel-grey wig (I ordered it for some future doll), a pair of blue eyes (because I thought the head will be without the eyes and they put a pair of light green eyes in it ^^), and additionally, probably as a gift from a Polish seller for such a long waiting I received a pair of feet for high heels (the standard are the flat feet).


Na razie siedzi pół goła, bo nie chciałam produkować żadnych ubranek bez lalki w ręku ze względu na potencjalne niedopasowanie, więc założyłam jej tylko sweterek, zrobiony na drutach w ciemno. Okazuje się, że jest za szeroki w ramionach, ale poza tym nieźle leży. *^v^* Majtek jeszcze nie posiada, stąd ta omotana chusta, co by nie świeciła publicznie gołym tyłkiem, w weekend zajmę się szyciem ciuszków. ^^
At the moment she's been sitting half-naked because I didn't want to produce any clothes without a doll in case they wouldn't fit, so I put her on a sweater I knit. It turned out it's too wide in the shoulders, but it's a prototype. *^v^* No panties yet so I tangled a scarf around doll's hip in order not to show the naked butt in public, during the weekend I'm going to make some clothes for her. ^^


Mieliśmy wczoraj z Robertem moment jednomyślności! *^v^* Poprosiłam go o pomoc w nadaniu lalce imienia, no, bo głupio tak pisać o niej "lalka". A jak kupię ich więcej, to co, mam im nadawać numery? ^^
Zastanawialiśmy się odrzucając różne propozycje, aż wreszcie Robert mówi: "Niech będzie Lollipop, taki ma image cukierkowy." A ja już od dawna rozważałam właśnie takie imię! ~^^~ Dobry znak przed potencjalnym wspólnym wybieraniem imienia dla potomka. ^^
Tak więc, jest to Lollipop, zwana w wersji japońskiej wymowy Roripopu, w skrócie Rori.
Last night we had a moment of unanimity with Robert! *^v^* I asked him to help me choose a name for a doll, because I cannot just call her "doll". And when I buy more of them, I should give them numbers then? ^^
We thought about different possibilities and then Robert said: "Lollipop, that fits her cute pink image." And I've been thinking about this name for a while! ~^^~ A good sign for a potential choosing the name for a baby one day. ^^
So, this is Lollipop, also called according to the Japanese pronunciation Roripopu, Rori in short.



Większość zdjęć pokazuje jeden profil, bo tak mi było wygodnie ustawić lalkę do światła padającego z okna, ale są też dwa z innej perspektywy:
Most of the photos show only one side because it was easier for me to set a doll like that against a window and a daylight, but there are two photos from different perspective:



Zdjęcia chyba tego nie oddają, ale na żywo ona jest niesamowita - wygląda tak, jakby za chwilę miała podnieść wzrok i spojrzeć prosto w oczy. (Nie mówiąc już o tym, że mocne naciągnięcie gumki w środku powoduje, że kiedy poruszę jej prawą nogą, prawa ręka sama się podnosi... ^^) Poza tym przyłapałam się na tym, że nie mogę od niej oderwać wzroku, jest tak piękna i jakaś taka magnetycznie przyciągająca... Jest o wiele wspanialsza, niż spodziewałam się, że może być. ~^^~
The photos won't show it but in person Rori is amazing - it looks as if she was to look up and straight into my eyes. (Not to mention the fact that it has a strong string in the right leg so when I move the leg it raises the right hand as if automatically...^^) I also caught myself starring at its face to the moment I cannot move my eyes away, it is so beautiful and somehow magnetic... It is so much more than I expected. ~^^~

***

Łyżka dziegciu do tej beczki miodu - wczoraj weszłam na międzynarodowe forum lalkowe i zorientowałam się, że przegapiłam otwarty okres zamówień na laleczkę Woo U z firmy Ninodoll, i teraz muszę czekać do następnego razu... Plus jest taki, że firma Ninodoll wypuściła nową główkę dla lalki 60 cm i bardzo mi się spodobała, więc prawdopodobnie podczas następnego okresu zamówień kupię obydwie główki: Woo U i Shampoo. *^v^*
There is a fly in this ointment though - yesterday I checked the international dollfie forum and it turned out I missed the ordering period for a Woo U doll from Ninodoll, and now I have to wait till next period... The good thing though is that the company released a new head for a 60 cm dollfie and I like it, so I might buy both Woo U and Shampoo during the next ordering period. *^v^*

Woo U

Shampoo

Wednesday, March 25, 2009

Letnia Gudrun / Summer Gudrun

Izabelo, za późno! Bardzo dziękuję za próbkę i rady, ale w poniedziałek wieczorem miałam już gotowy przód bluzeczki (bez dwóch dolnych rzędów), więc o pruciu do początku nie mogło być mowy. Być może nie dziergam tych ściegów dokładnie tak, jak powinno się to robić, ale wypracowałam jakąś swoją metodę i kiedy ją powielam, to daje nawet przyjemny rezultat. *^v^*
On Monday evening I already had the front of the lacy top finished (without two bottom rows), I don't think I'm crocheting exactly how it should be done, but I worked out some method and when I keep repeating the stitches it gives me quite a nice result.


Wciąż się ruszam, dzisiaj dojdzie mi dawka ruchu przełajowego przez śnieg! ^^ Krokomierz zakupię, bo jestem bardzo ciekawa ile to jest 10 tys kroków (pewnie dużo... ^^). Chyba rzeczywiście ogłoszę kwiecień Miesiącem Spacerów. *^v^*
Co do picia wody - z tym jest trudno. Zaczęłam świadomie kontrolować ilosć wypijanej dziennie wody i okazuje się, że wcale tak bardzo nie chce mi się pić, wypijam góra 1 l do 1,5 l dziennie, a to przy dobrym dniu. Chyba muszę się pozmuszać (albo zainstalować przenośną kroplówkę ^^).
Co do serca, to za tydzień mam kolejne badania, które pomogą uściślić, co mi jest (albo nie pomogą, bo wyjdą idealnie, i wtedy już zupełnie nie będę wiedziała, co mi jest i dlaczego tak szybko się męczę...). Blancari, taniec brzucha tańczyłam przez rok, ale przestałam właśnie ze względu na to koszmarne szybkie męczenie się, a moja kondycja bynajmniej nie polepszała się w trakcie cyklu zajęć. Dlatego myślę na razie o czymś mniej energetycznym, jak joga.
I keep walking, and today I will even have a cross-country walk through the snow, so that's additional effort! ^^ I'm going to buy the pedometer because I'm very curious how much is 10 000 steps recommended for everyday exercise (I believe it's a lot... ^^). I might call April the Month of Walking, as Sprężyna suggested. *^v^*
Drinking a lot of water is a problem - I tried to monitor how much I drink a day and it turned out not that much, 1 l to 1,5 l at most. I must start to force myself to drink (or buy a portable i.v. ^^).
As for my heart, next week I'm having another tests done and they should answer some questions (or maybe not, when they results are good, and then I'll have no idea why I get tired so quickly...).


Taki widok zastałam dzisiaj za oknem...
That's what I saw from my window this morning...



Więc na przekór pogodzie pokazuję letnią kolekcję Gudrun Sjoden, znowu inspiracji co nie miara! Bardzo podobają mi się batikowe tkaniny i jak zwykle kroje, chyba wreszcie się zbiorę i coś sobie uszyję w tym stylu! ^^
So, contrary to the weather I want to show you the new Summer collection by Gudrun Sjoden, lots of inspirations as always! I love the batik fabrics and like the shapes of the clothes, I might finally make something like that for me. ^^











PS.: Moja lalka już do mnie jedzie pocztą polską! *^v^* / My dollfie is in Poland and coming to me in the mail! *^v^*