Friday, November 13, 2015

Kryzys i pastilla

Oczywiście po skończonym udanym projekcie dzierganym musiał nastąpić mały kryzys twórczy!...
Zaczęłam żakard, ale przestał mi się podobać kolorystycznie po dojściu od góry do pach i dodaniu nowego koloru, hm... Na razie sweter odłożyłam, jak wymyślę, co z tym fantem zrobić to do projektu powrócę. Za to zabrałam się za przerabianie Elementary - nie nosiłam go wcale! 
No, nie noszę zbyt często pulowerów, a ten dodatkowo przestał mi się podobać, więc sami rozumiecie... A ostatnio usłyszałam od męża uwagę "masz już chyba za dużo swetrów" i w sumie ma trochę racji... Może nie mam ZA dużo, ale mam dużo, i nie potrzebuję kolejnych, co tylko będą półkę grzały. W związku z tym odcięłam całą żakardową górę od Elementary, nabrałam oczka z powrotem na drut i lecę z nim w górę odejmując oczka, żeby mi się zrobił podkrój szyi. W planach mam jeszcze rozcięcie przodu i dorobienie listew guzikowych, bo błękitny kardigan to ja nosić będę na pewno! *^o^*
Of course after a successful knitting project I had to stumble upon a small knitter's block!...
I started a fair isle sweater but I stopped liking it just after I added a new colour. I put it away for now and decided reknit Elementary - I didn't wear it at all!
Well, I generally don't wear pullovers very often, and I didn't really like the pattern so you know... Ane recently my husband said "you have too many sweaters" and he's got the point... Maybe not too many, but a lot, and there;s really not a room in my wardrobe for sweaters just to warm the shelves. So, I cut off the top part, picked up all the stitches and knit it upwards, reducing the number of stitches so I have a nice neckline. Then I plan to cut it along the middle of the front and add the button bands. And you know that I WILL wear a blue cardigan for sure! *^o^*


Dawno nie było gotowania, a przecież jadamy każdego dnia! ^^*~~
To dzisiaj polecę Wam danie z książki "Honey & Co", które robiłam już kilka razy i za każdym razem nie mogę się nadziwić jakie jest pyszne! To kurczakowa pastilla, którą można zapiec w cieście (filo albo innej odmianie), albo pozostawić w formie sosu i podać z kaszą, ryżem, ziemniakami.......
I haven't shared any cooking recently and I cooked everyday! ^*~~
So I'll recommend you the recipe from the book "Honey & Co" that I made a few times and every time I'm surprised how tasty it is! It's a chicken pastilla, can be folded in the filo pastry (or any other pastry) or just served as a sauce with rice or potatoes.





Najpierw robimy nadzienie (można je przygotować dzień wcześniej, jak ja to zrobiłam, i piec pastillę następnego dnia, przydatne podczas planowania menu na przyjęcie) - w garnku żeliwnym obsmażamy 800 g udek kurzych (sól, pieprz, na gorący tłuszcz, kilka minut z każdej strony do porządnego zrumienienia), wyjmujemy na chwilę.
Do garnka wrzucamy: posiekane 3 cebule, laskę cynamonu, 1 suszone chilli, 2 Ł przyprawy ras el hanut, podsmażamy kilka minut, wlewamy 240 ml wody, doprowadzamy do wrzenia, wkładamy 100g daktyli bez pestek i z powrotem kurczaka.
Przykrywamy pokrywką, wstawiamy do piekarnika na godzinę/180 C.
Jak już mięso będzie odchodziło od kości, to studzimy nadzienie, wyjmujemy wszystkie kostki i trochę drobniej kroimy mięso, cebula udusi się nam w kremowy słodki dżem i połączy z przyprawami!... *^-^*
Kilka płatów ciasta filo smarujemy roztopionym masłem, składamy jeden na drugi (ja dałam cztery warstwy), wkładamy do formy do pieczenia, wypełniamy nadzieniem i zawijamy na górze końce. Pieczemy w 180 C przez 15 minut, potem obracamy wokół osi, żeby przód foremki poszedł na tył, i dopiekamy ok. 10 minut.
Zdjęcie w sumie bez sensu, bo co Wam powie wierzch zapieczonego ciasta filo... *^v^*, ale smak cudowny! Zrobiłam pastillę w takiej podłużnej jednorazowej formie, bo mąż zabrał ją do pracy. Autorzy zalecają podanie tego dania z sałatką z plastrów pomarańczy i garści rukoli, polanych sokiem z cytryny, oliwą z oliwek i dużo dawką dumy z udanej potrawy! *^0^*~~~
The English version of that recipe can be found here


Tyle na dzisiaj, a po weekendzie zapraszam na zdjęcia nowego uszytku. ^^*~~
That's all for now and please come back after the weekend to see my latest sewing project. ^^*~~

12 comments:

  1. Powodzenia z przeróbką Elementary! Zapowiadasz spore zmiany :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! Melduję, że proces zakończony sukcesem. *^V^*

      Delete
  2. Jak zobaczyłam Elementary i przeczytałam o nożyczkowej rewolucji, to aż mi serce zamarlo. Bo ja akurat lubię pulowerki z wrabianym na okragło karczkiem bardziej niz kardiganki. No, ale co kraj, to wiesz co:) więc życzę miłego dziergania:).

    Pastilla czyta sie bardzo smacznie!
    Ewa

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też lubię kolorowe karczki! *^O^* Ale akurat ten motyw nie przypadł mi do gustu, więc sweter już zmienił swój wygląd i bardziej mi taki posłuży. W ogóle tamten nie był dobrze dopasowany, więc nie było mi go bardzo żal.

      Delete
  3. Jak masz za dużo swetrów to teraz czas na szale (ja mam za dużo szali a za mało swetrów, bo zaczynam ich zbyt wiele i ciężko potem skończyć), albo sukienki na drutach. Nie myślałaś kiedyś o wydzierganiu sukienki?
    A sweter robisz dalej na gładko?
    I znowu zrobiłam się głodna, jak zawsze po przeczytaniu twoich kulinarnych wpisów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szali też już mam kilka... *^o^*
      Myślałam o sukience i nawet mam kilka modeli w kolejce, ale jak sobie pomyślę o tak wielkim projekcie i tak długim dzierganiu, hm.....
      Tak, sweter dokończyłam na gładko, zrobiłam podkrój szyi rzędami skróconymi i wykończyłam ściągaczem. Teraz tylko podszyję brzegi tasiemką i mogę nosić! *^v^*

      Delete
    2. Jeśli tylko nie będziesz robiła na wykałaczkach (bo 2,00 druty to wykałaczki) to na pewno nie będzie to aż taki długi projekt.
      To teraz proszę zdjęcia swetra i tych brzegów podszytych tasiemką też ;-)

      Delete
  4. Ojacie, niech błogosławione będą blogi, gdzie można odpocząć od polityki, ofiar w Paryżu i islamu... Jak mam ochotę sobie odsapnąć od fejsa i innych tłitów to wbijam tutaj,
    dzięki Ci :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nigdy w życiu na moim blogu nie będzie polityki, ani religii, ani takich tam, przysięgam!

      Delete
  5. Śniłaś mi się oO Ty i Twój Połówek^^ Uczył się dziergać, a Ty robiłaś mu później zdjęcia w udziergach. Dobrze mu to szło ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, mój mąż jest bardzo uzdolniony manualnie, wprawdzie na drutach nie robi, ale potrafi zrobić wykrój na ubranie i zszyć elementy ręcznie, od lat sam sobie szyje stroje średniowieczne! *^V^*

      Delete