Thursday, March 24, 2016

Dzierganie i Burzliwe Romanse

Spóźniłam się o jeden dzień, ale przynajmniej zdążyłam w tym tygodniu, ufff... Dzisiaj Czytanie i Dzierganie u Maknety!
Mam nowy sweter na drutach i to jest już drugie podejście do tego wzoru. Na razie idzie nieźle, ale będę chwalić dzień po zachodzie słońca, czyli jak dotrę do pach. Pierwsza wersja też była super do tego momentu, a potem nie mogłam dobrać ładnego następnego koloru i zostawiłam wszystko...




Za to skończyłam właśnie czytać książkę i kilka słów na jej temat. Najpierw w skrócie: "Bodo i jego burzliwe romanse" Iwony Kienzler to naprawdę świetna lektura! Ale....
Mam wrażenie, że została wydana pod takim a nie innym tytułem i w takiej formie na fali aktualnej mody na Bodo, w końcu właśnie puszczają w telewizji serial o jego życiu i kto może wydaje publikacje, żeby zarobić, bo wiadomo, że ludzie kupią. Natomiast moim zdaniem ten zabieg nie był absolutnie potrzebny, bo zawartość książki i tak znakomicie się broni i sprzedaje! A co więcej, podział na rozdziały poświęcone kobietom, z którymi Bodo ponoć romansował jest sztuczny i na siłę, bo jak sama autorka kilka razy podkreśla, ówczesne gwiazdy były dużo bardziej skryte niż obecnie, chroniły swoją prywatność i wolały dyplomatycznie przemilczeć najbardziej dociekliwe pytania dziennikarzy niż wystawiać swoje życie miłosne na żer ciekawskiej publisi. Czyli, niewiele wiemy! Autorka w kolejnych rozdziałach głównie spekuluje - romans z Zulą Pogorzelską? no raczej nie..., z Elną Gistedt? być może..., Nora Ney? chyba tak..., Pola Negri? raczej nigdy się nawet nie spotkali! Reri? podobno tak, i nie skończyło się to dla niej dobrze. I co chwilę czytamy zapewnienia, że Bodo wbrew różnym opiniom i źle zinterpretowanym przesłankom NIE był homoseksualistą!... *^v^*

Można by powiedzieć, że na szczęście rozważania o romansach Bodo nie przeszkadzają w arcyciekawej lekturze książki o tym, co było w tamtych czasach naprawdę ważne i interesujące - mamy tu zarysowaną historię narodzin i pierwszych lat przemysłu filmowego w Polsce i w mniejszym stopniu na świecie, krótkie opisy fabuł najważniejszych polskich filmów pierwszej połowy XX wieku, realia powstawania pierwszych filmów "od kuchni", historię warszawskich teatrów kabaretowych i gwiazd, które w nich występowały. Eugeniusz Bodo jest główną osią książki i poznajemy go od kołyski aż do śmierci w rosyjskim łagrze w 1943 roku. Każdy rozdział opisujący jego potencjalne kochanki jest bogaty w historię kariery każdej z nich - skąd pochodziły, jak zaczęły i rozwijały swoją karierę, gdzie grały, z kim współpracowały. To jest prawdziwa wartość tej książki i z tego powodu szczerze ją polecam wszystkim, a przede wszystkim wielbicielom gwiazd "Starego Kina". *^o^*


22 comments:

  1. Czyli warto sie za ksiazka rozejrzec.

    ciekawi mnie co to za cudo dziergasz, bo w obecnej formie mało co przypomina :) ale znajac zycie,zaraz nam tu cos ciekawego i nietuzinkowego zaprezentujesz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak najbardziej warto!
      To sweter Summer in Tokyo Marianne Isager, ale wymyśliłam sobie, że zrobię go od góry bez zszywania, a nie w kawałkach. Zobaczymy, jak mi pójdzie, zbliżam się do pach! ^^*~~

      Delete
    2. Ładnie się ten sweter nazywa :)))

      Delete
    3. Tak, ale pozwolę sobie stwierdzić, że autorka chyba nigdy nie była w Tokio latem. Przy ponad trzydziestostopniowych upałach i wilgotności powietrza do 90% ostatnią rzeczą, o jakiej człowiek marzy do założenia na siebie jest wełniany żakardowy sweter!!!... ^^*~~

      Delete
  2. Bardzo zachęcająco napisałaś o tej książce, muszę ją koniecznie przeczytać.
    Za sweterek trzymam kciuki bardzo mocno..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo polecam i dziękuję! *^v^*

      Delete
  3. Polecę dla kontrastu bardziej rzetelną książkę o Bodo, wydaną o wiele dawniej od tych pseudo-biografii przytelewizyjnych. Teraz wznowiona w kolejnej okładce, także z okazji serialu. http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.html?co=print&id=K7447.003&shop=shop Wybacz, ale (jako księgarz) mam alergię na grafomaństwo pani Kienzler.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! Ja nie znam nic innego pióra pani Kienzler, ale bardzie podoba mi się jej pisanie niż Sławomira Kopra, więcej jest informacji, a nie tylko wielka czcionka i kilka sensacyjek...

      Delete
    2. S.Koper w moim subiektywnym podziale "jakościowym" leży w tej samej szufladce :))) Nie kwestionuję "stylu" i podania informacji, jedynie specyfikę "plotkarską". Jeśli dobrze Ci się czytało moja opinia i tak nie ma znaczenia ( po to pisane są książki - by się podobały), jednak jeśli jesteś fanem E.Bodo, jak wyżej, zachęcam do wymienionej lektury! :)

      Delete
    3. Już się na nią zapisałam w kolejce w bibliotece! ^^*~~

      Delete
  4. Ciekawy sweter masz na drutach jaki to wzór? pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. To Summer in Tokyo Marianne Isager, drugie podejście i mam nadzieję tym razem udane.

      Delete
  5. Też to zauważyłam - o Bodo pisze się teraz wszędzie, a ja taka zacofana jestem, że nawet o serialu dowiedziałam się przypadkiem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja w sumie też, bo będąc u mamy, u której zawsze jest włączony telewizor, zobaczyłam w styczniu zapowiedzi tego serialu na wiosnę tego roku. No i teraz go nagrywam, żeby obejrzeć w całości. *^o^*

      Delete
  6. Teraz naprawdę mam ochotę przeczytać tę książkę. Wygląda na to, że jest w niej to, co najbardziej mnie interesuje - nie tylko sam Bodo i jego romanse, ale też obraz i klimat tamtych czasów.:)
    Widzę, że masz na drutach sweter ze wzorem! Teraz jestem prawie ekspertem od wzorów.;P Ładnie wygląda - oczywiście ciekawa jestem efektu końcowego.:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie! O tym jest ta książka i jest bardzo dobra, czuje się atmosferę tamtych czasów. *^v^*
      Ten wzór zaraz mi się skomplikuje i będę musiała się pobawić z przeliczaniem, bo mi się uwidziało dziergać w całości od góry a w oryginale jest w kawałkach od dołu, hm....

      Delete
  7. Hm, a nie chcesz dodać czerwonego do tych kolorów? :p
    Ja do Bodo jakoś nie mam nabożeństwa, choć oczywiście dobrze napisaną rzecz z przyjemnością przeczytam. Ale nawet jakby tenże Bodo był pięcioma homoseksualistami, to co mi do tego? Liczył się jego niewątpliwy talent i już. Toteż nie rozumiem tych ciągle ponawianych zapewnień :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślałam o niebieskim, ale mam chyba jakąś czerwoną włóczkę, rozważę na etapie oddzielenia rękawów od korpusu wtedy zmienia się wzór i kolory.
      Właśnie, śmieszne prawda? Z tymi zapewnieniami o byciu hetero.... Jakby to miało wpływ na jego grę aktorską! Jakaś taka trauma autorki najwyraźniej. *^V^*

      Delete
  8. Sweter zapowiada się bosko (podglądnęłam jak wygląda), ciekawi mnie jakich kolorów użyjesz, do tej czerni:)Ja z przekory nigdy nie gonię za nowościami, czy modą, jak mnie najdzie, to obejrzę hurtem film, na razie nie widziałam ani jednego odcinka, i może przeczytam książkę:)) Niemniej jednak o takich osobowościach czyta się zawsze dobrze. Asiu, Wesołych Świąt Ci życzę, mam nadzieję, że mazurki się udały:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sama jestem ciekawa, jakich kolorów użyję! ^^*~~ Chyba muszę coś dokupić, bo domowych zapasów mi nie wystarczy, mam pojedyncze motki a jednak potrzebny jest jeszcze jeden główny kolor w większej ilości, ech...
      Książka jest bardzo ciekawa, nie nastawiaj się, że to o Bodo, tylko po prostu historia początków przemysłu filmowego w Polsce!
      Bardzo dziękuję! Mazurek był hitem dnia i zniknął w oka mgnieniu, powinnam była zrobić dwie sztuki. *^o^*

      Delete
  9. Replies
    1. Dzięki! Na razie mnie przystopowało znowu... Może dziś wyciągnę pudło z włóczką i wybiorę kolejny kolor.

      Delete