Saturday, December 17, 2016

Spotkanie lalkowe po latach

Może kawałek makowca? Jest weekend, więc można! *^o^* 
Have some poppyseed cake. It's weekend, we can have a small piece. *^o^*




W sobotę pierwszy raz od daaaawna poszłam na spotkanie lalkowe, które odbyło się jak za starych dobrych lat w Costa Coffee na Świętokrzyskiej (kiedyś jeszcze Coffee Heaven). Było nas tylko cztery, ale i tak było super i nawet udało mi się zrobić kilka zdjęć. Jak widać lalki ball jointed występują w różnych rozmiarach.
This Saturday for the first time in ages I met girls for the dollfie meeting. Just like in the old days (I mean 5 years ago...) we met at the Costa Coffee in a location from that times. There were only four of us but we had a great time, and I took some photos. As you can see ball jointed dolls can be found in many sizes.














Po spotkaniu weszłam na chwilę do Empiku, ale nie znalazłam tam niczego ciekawego oprócz miliona ludzi i kolejek do kasy, więc poszłam spacerkiem Marszałkowską i Królewską obok uśpionego cichego Parku Saskiego, 
Later I visited some shops but I only found there huge crowds and long queues to the cashiers, so I took a walk along the sleepy calm Saski Park in the centre of Warsaw.






i dalej przez Plac Teatralny na Krakowskie Przedmieście, gdzie spotkałam się z Robertem i zjedliśmy obiad w barze Kumpir - czyli był to oczywiście pieczony ziemniak z milionem pysznych dodatków! *^v^* (nie taki był plan, ale niestety w barze Falafel Bejrut nie było wolnych stolików...)
And then I met Robert in the bar close to the Old Town called Kumpir, they served the baked potatoes with toppings and we ate a lot! *^v^* (that wasn't the original plan but the falafel bar we wanted to eat in was full...)




A po obiedzie był jeszcze spacer po rozświetlonym Krakowskim Przedmieściu. ^^*~~ Tylko szkoda, że nie było śniegu...
After lunch we took a walk along the Krakowskie Przedmieście street which is decorated with beautiful lights. ^^*~~ I wish there was snow...
 




PS.: Mam już TRZY swetry na drutach, bo oczywiście w czwartek zaczęłam projekt z włóczki Drops Air... *^w^*
PS.: I have THREE knitting projects at the moment because on Thursday I had to start a sweater using Drops Air... *^w^*

6 comments:

  1. to było kameralne, ale bardzo dobre spotkanko lalkowe :)jak fajnie Krakowskie wygląda wieczorem ^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aż żałuję, że nie mieszkam bliżej Centrum i nie mogę sobie każdego wieczora pospacerować po tych ulicach!... ^^*~~

      Delete
  2. Makowiec wygląda bardzo apetycznie...zresztą uwielbiam makowce pod każą postacią....
    Lalki kapitalne....a Warszawa pięknie się prezentuje w świątecznej szacie.

    Pozdrawiam ciepło i serdecznie.....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Makowiec wyszedł rzeczywiście smaczny, będę piekła drugi taki na rodzinne święta, pewnie kształt wszystkich zaskoczy! *^v^*
      Szkoda, że nie ma śniegu, wtedy sceneria byłaby jeszcze bardziej bajkowa. ^^*~~
      Pozdrawiam!

      Delete
  3. widzę, że ten makowiec w tym roku wybija się na pierwsze miejsce :) ale nie da się ukryć, że wygląda świetnie. sama już dwa upiekłam :)
    zdjęciami przypomniałaś mi dawne moje szwędania po stolicy... i to bajkowo ubrane Krakowskie... Pewnie, że ze śniegiem byłoby jeszcze bardziej bajkowo, ale i tak jest pięknie.
    Wszystkiego dobrego na ten świąteczny czas!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie piekę drugi, na święta z rodziną. *^v^*
      Coś tam dzisiaj popadało w Warszawie, może się utrzyma przez święta, chociaż już zapowiadają plusowe temperatury, ech...
      Wszystkiego dobrego!

      Delete