Wednesday, August 19, 2020

#holidayscelebrate - Dzień 3 i 4

"Jedzie pociąg jedzie,
wiezie ludzi wiezie,
puszcza dymu szare kłęby.
Powiedz mi sąsiedzie,
dokądże ty jedziesz,
bo ja do Szklarskiej Poręby."

Marek Grechuta

 

 

Trzeciego dnia około południa dojechali do nas nasi znajomi Lena i Wojtek, i rozpoczęliśmy od wybrania się na obiad, żeby ten fakt uczcić. Trafiliśmy do świetnej pod względem piwa i jedzenia restauracji w Szklarskiej Porębie, a mianowicie do Młyna Łukasza. Własne piwo i bardzo smaczne jedzenie oraz nalewki regionalne uprzyjemniły nam popołudnie i wieczór. Tylko dlaczego w polskich knajpach są takie OGROMNIASTE porcje?!........ 



Wtorek był dniem wakacji stacjonarnych natomiast w środę wyruszyliśmy na wyprawę do Czech. Za 65 zł (w jedną stronę) pojechaliśmy busem oferującym transport po okolicy do pobliskiego Harrachowa. 

 

  

 

 

Najpierw zrobiliśmy sobie spacer którego celem było Muzeum Górnictwa i wodospad Mumlavy. Po drodze podziwialiśmy kompleks skoczni narciarskich na Czarciej Górze, niestety są one od kilku lat nieużywane i czekają na remont, który ma wykonać polska firma! *^v^* (na razie do końca 2020 roku mają wykonać projekt przebudowy)


 

(W jednym ze sklepów z pamiątkami trafiliśmy na najbardziej niechętną klientom sprzedawczynię na świecie... Kiedy Lena kupując coś za 70 koron podała banknot 500-koronowy, najpierw usłyszała warknięcie "drobne!" (po czesku), a kiedy odpowiedziała, że nie ma i zapytała o płatność kartą pani łaskawie wzięła banknot i z najgłębszym i najbardziej na świecie znaczącym westchnieniem oznaczającym, jakie to jej życie jest ciężkie i niesprawiedliwe, wydała bez problemu resztę....)



Muzeum Górnictwa, kiedy pod nie podeszliśmy, akurat było chwilowo zamknięte. Znajduje się w nim 1000 metrowa sztolnia udostępniona do zwiedzania z przewodnikiem, ale kiedy przypomnieliśmy sobie, że panuje tam temperatura 7 stopni to zrezygnowaliśmy z wejścia i ruszyliśmy dalej ścieżką do wodospadu Mumlavy.



Przy wodospadzie odpoczęliśmy i napiliśmy się piwa! *^0^*



Zrobiło się już popołudnie i nadszedł czas na obiad, na który zeszliśmy z powrotem do Harrachowa, do Středověká restaurace Dřevěnka (wiem, jadamy głównie gulasz z knedlikami... ^^*~~), 



a potem do niedaleko położonego Browaru Nowosad i Syn, który dzieli teren z Hutą i Muzeum Szkła. Najpierw zaliczyliśmy wizytę w sklepie ze szkłem i gdyby nie to, że nie mam gdzie postawić już ani jednej dodatkowej szklanki czy kieliszka, zrobiłabym tam spore zakupy!... *^o^* A potem już tylko mieliśmy siłę na małą przekąskę i szklankę piwa w browarze... ^^*~~



 

Za to następnego dnia czekało nas niesamowite odkrycie! Ale o tym w kolejnym wpisie. *^v^*

No comments:

Post a comment