Roboty tyle, że nie mam czasu taczek załadować, a więc marzec w telegraficznym skrócie! *^V^*
Udało mi się wreszcie po wielu próbach nieudanych wyhodować awokado z pestki!!! Metoda? Proszę bardzo, obieracie pestkę z cienkiej brązowej skórki, zawijacie w mokry ręcznik kuchenny i wkładacie do szczelnej torebki foliowej. I zapominacie o niej na dwa miesiące. Serio! Po tym czasie pestka pęka na pół, z jednej strony wypuszcza korzonek a z drugiej kiełek, z którego po krótkim czasie wyrasta taka roślinka:
Na razie trzymam moje awokado w wodzie, ale niedługo przesadzę je do ziemi. Kolejne cztery pestki już siedzą w foliowej torebce! *^V^*
W marcu znalazłyśmy czas, żeby się spotkać z psiapsiółkami na drinki i plotki na mieście! Regularnie też spotykam się z Leną na działania rzemieślniczo-rekonstrukcyjne, albowiem...
po 15 latach zdecydowałam, że znowu chcę pojechać na imprezę historyczną! W związku z tym ostro działam w kierunku przygotowania sobie odpowiedniego stroju - Mazowsze, kultura Przeworska faza 2B2, II w n.e., późny okres wpływów rzymskich. Szyję sobie suknie, zrobiłam na igle skarpety, tkam na tabliczkach taśmy, kupiłam zapinki i koraliki, nawet uruchomiłam znowu krosno Ashforda i utkałam testowy kawałek materiału, który Robert zabrał w celu używania jako szal. Mam jeszcze miesiąc bo impreza odbywa się w Kaliszu na początku maja, mam w planach dodatkowe ozdoby, Robert będzie mi szył buty. Jestem nakręcona i podekscytowana, bo dawno już na takich imprezach nie bywałam! ^^*~~ Wszystko Wam pokażę, ale dopiero w maju.
Na Wielkanoc pokusiłam się o eksperyment i upiekłam włoskie ciasto świąteczne Colomba Pasquale z użyciem zakwasu lievito madre. Sukces połowiczny, bo ciasto nie wyrosło tak mocno jak powinno (chyba byłam zbyt niecierpliwa, powinnam była dać mu jeszcze podrosnąć...), ale w smaku jest boskie!!! Na pewno będę powtarzać ten eksperyment. Skąd taki dziwny kształt? Bo ma przypominać gołębia. *^w^*~~~ We Włoszech są dostępne specjalne foremki papierowe w odpowiednim kształcie.
No i tyle się działo w marcu, były jeszcze 70-te urodziny cioci Halinki obchodzone w dużym gronie w wynajętej sali (bardzo sprytne, nie trzeba samemu gotować i potem sprzątać! ^^*~~), nie wspominam o dwutygodniowym zapaleniu gardła bo to żadna radość na wiosnę... Wykupiłam też ponownie abonament na My Heritage i znowu grzebię w rodzinnych drzewach genealogicznych, i dokonałam już kilku niesamowitych odkryć, ale o tym następnym razem.
Zostawiam Was z najnowszym teledyskiem, jaki zrobił nasz kolega z użyciem archiwalnych zdjęć naszej grupy rekonstrukcyjnej za pomocą AI. Trochę straszne, a trochę fajne i nostalgiczne, zobaczyć siebie i innych znowu młodych, ach!...... *^0^*~~~







No comments:
Post a Comment