Tuesday, January 31, 2012

Fishy fishy fishy fish! IV

Pimposhko, oczywiście, że będą zdjęcia! Na poprzednim spotkaniu nie byłam, więc możesz je obejrzeć u Pinupcandy.
Ja też mam uda nie od parady, a nylonowe pończochy z odpowiednim pasem (nie dwoma kawałkami koronki na krzyż, jak wyglądają współczesne pasy do pończoch...) bardzo dobrze mi się na nich układają. To jest zasługa nylonów - przy odpowiednio dobranym rozmiarze nie ma mowy o "baleronikach" przy pełniejszych udach, komfort noszenia jest nieporównywalny.
O rozmiarach można przeczytać np.: tu lub tutaj, a w tym wpisie masz listę m.in. brytyjskich sklepów z pończochami i bielizną retro.

Od siebie tylko dodam, że rozmiar pończoch nie jest uniwersalny i nie zawsze będziemy kupować np.: M. Ja noszę Cerviny w rozmiarze 2XL ale Eleganti w rozmiarze L a Gio FF - 10,5.
Po dobraniu odpowiednich rozmiarów dobrze jest zrobić sobie listę, jaki rozmiar danego producenta pasuje na mnie najlepiej, i potem przy następnych zakupach tylko zerkamy na listę i wiemy, co powinnyśmy kupić.

Mnemonique, bardzo dziękuję! A fryzurę muszę wypróbować. ^^

Marchewkowa, to ja od dawna chylę czoła i inne części ciała oraz zrywam kapelusze z głów oglądając Twoje uszyte cudeńka! Daleko mi do Twojej precyzji, chociaż staram się bardzo, ale chyba jestem zbyt leniwa i za szybko chcę mieć gotową rzecz do noszenia. ~^^~
Spódniczka rzeczywiście dobrze się nosi, tylko denerwuje mnie ta rozbieżność - tył chce być ołówkowy, a przód buja kontrafałdą, ech... ^^

Zulko, dzięki! ~^^~ Kolor paznokci nie był zamierzony, ale nie miałam czasu go zmienić na fiolet i trudno mi było je schować... ^^

Izuss, koszt wysyłki 400 g to 9,90 USD, 800 g - 15,40 USD, opłaca się kupować we wtorki, bo wtedy są promocje (chociaż niestety nie na te najfajniejsze włóczki...).

Intensywnie Kreatywna, dziękuję! ^^ A co do hydraulika, mamy wraz z ubezpieczeniem mieszkania wykupione Assistance, które pozwala nam 3 razy w trakcie okresu ubezpieczeniowego wezwać za darmo specjalistę do naprawy szkód. Hydraulika wzywaliśmy już dwa razy, została jedna darmowa pomoc, teraz byle do maja, kiedy to wykupimy nową polisę na kolejny rok...

***

W piątek na kolację były pierożki gyoza, bakłażan smażony w paście miso i krokiety z krewetkami, wszystko domowej roboty.
On Friday for dinner we had: gyoza dumplings, eggplant fried with miso paste and prawn springrolls, all homemade.


W niedzielę zrobiłam ziemniaczaną zapiekankę z rybką (wędzony witlinek i krewetki) według przepisu Jamiego.
On Sunday I made the fish pie (smoked whiting and shrimps) according to this Jamie's recipe.


Dzisiaj na obiad ugotowałam solankę rybną (od podstaw, zaczęłam od bulionu rybnego na włoszczyźnie i rybich resztkach z filetowania, które mam w zamrażarce). Pyyyycha! ~^^~
Today I made fish solyanka (I made it from scratch, starting with a fish broth cooked on vegetables and fish heads/leftovers I had stored in the freezer from when I bought fresh fish and made fillets). Yuuuumy! ~^^~


Czy widać, że wyczekuję powrotu Pana Ryby?... ^^
Can you tell that I'm waiting for our fishmonger's return after the January break?... ^^


A na deser mąż kupił truskawki! - śmieszne, truskawki w styczniu, marokańskie, ale pachnące i pełne smaku, dziwne, nie? ^^ Zjedliśmy z lodami truskawkowymi i bitą śmietaną, pokropione octem balsamicznym. *^v^*
And for a deser my hubby bought strawberries! - funny, strawberries in January, from Marocco, but full of flavour and great smell, strange, right? ^^ We ate them with strawberry ice-cream and whipped cream, sprinkled with balsamic vinegar. *^v^*


***

Wciąż nie mam wyników testu z japońskiego, nauczycielka miała wątpliwości, czy dobrze zrozumiała system liczenia punktów i chciała się jeszcze skonsultować z wyższą instancją. Według pierwszych obliczeń test zaliczyło 5 osób na 11... (wymagane jest 80%)
Poza tym, nic nowego - dzianiny się dzieją, szycie się szyje, japońska depresja trzyma się mocno. A Wy trzymajcie się ciepło, bo oglądałam prognozę pogody i wreszcie przyszła ta zima, co to ją zapowiadały obżerające się koty. Przyszła i chyba zamierza się rozgościć na dłużej.
I still don't have my Japanese test results, my teacher had some doubts concerning the method of counting points and wanted to consult her superiors. According to the first results only 5 people passed out of 11... (80% was the required score)
Apart from that nothing new in my life - knitting and sewing goes on as usual, my Japanese depression is still as strong as ever been. The weather forecast for Poland shows the attack of a very severe Winter for the next two weeks so we'd better keep warm nowadays.

10 comments:

  1. jedzenie wygląda niesamowicie pysznie :)
    a co do zimy - jednak koty miały rację ;)

    ReplyDelete
  2. uwielbiałam tę reklamę: give me some fish, give me, give me some fish...

    ReplyDelete
  3. Jedzonko wygląda obłędnie - chętnie bym się do Ciebie wprosiła na kolację lub obiadek :D

    ReplyDelete
  4. Nie mam okazji bywać w Warszawie, ale czasem mi się śni, że Cię gdzieś spotykam. Jeśli jednak będę jechać do stolicy to wproszę się do Ciebie na wyżerkę ;) Wiem, że to śmiesznie zabrzmi - gotujesz przepięknie!

    ReplyDelete
  5. Homemade cooking is very good because it's healthy and yummy.

    It's important to continue to learn Japanese.
    There isn't impossible thing to do all the world.

    ReplyDelete
  6. Wczoraj po południu mi się przypomniała nasza dyskusja na Twoim blogu o tej strasznej mroźnej ziemie, co to ma przyjść, bo koty nienażarte takie :))) Coś w tym jednak było. Jedzenie jak zwykle pożarłam oczami.

    ReplyDelete
  7. truskawki w styczniu! czysta dekadencja :D

    ReplyDelete
  8. deserek palce lizać :)
    zapraszam do mnie http://empireofswingerastyle.blogspot.com/

    ReplyDelete
  9. Wygląda smakowicie. A informacja o rozmiarówce pończoch nieco mnie zdziwiła - zawsze się przed pończochami wzbraniałam z powodu moich krągłości. A w ogóle to cieszę się, że mogę znów dodawać komentarze, bo masz kilka slicznych rzeczy do omówienia :) i skomplementowania.

    ReplyDelete
  10. Agata - dokładnie to chciałam napisać!
    zawsze posty żywnościowe Joasi pobudzają mój apetyt :)
    może jakąś książkę kucharską machniesz? :)

    ReplyDelete