Monday, October 12, 2015

Z zupą jej do twarzy IV

Witam ponownie znad talerza zupy!
Poprzednie wpisy zupowe: I, II, III.
Welcome again to my soup oddysey!
The previous soups can be found here: I, II, III.

Wiem, że chłód już podszczypuje nas w uszy, ale dzisiaj na pożegnanie (babiego) lata zaczynamy od chłodnika - tym razem hiszpańskie gazpacho. Jak to z wieloma daniami bywa, jest na niego mnóstwo przepisów, moja wersja to: 2 wielkie pomidory malinowe, 1 czerwona papryka, pół dużego ogórka - wszystko to zmiksować w blenderze, dodać do smaku: 1 zmiażdżony ząbek czosnku, sól, pieprz, chlust oliwy, chlust octu balsamicznego, garść świeżej mięty i bazylii. Podałam z kulkami mozarelli i grzankami z bagietki posmarowanej oliwą i przetartej ząbkiem czosnku, obficie skropiona oliwą z oliwek.
(mąż zasugerował, żeby następnym razem warzywa drobno posiekać, ale nie blendować na papkę)
I know it's already cold outside but to say goodbye to (Indian) Summer let's eat the cold soup - the Spanish gazpacho. There are many recipes and mine is the following: 2 big tomatos, 1 red pepper, 1/2 cucumber - mix all in a blender. Add: 1 crushed clove of garlic, salt and pepper, a dash of olive oil, a dash of balsamic vinegar, a handful of fresh minth and basil. I served it with small mozarella balls and toasted bagette, splashed with olive oil.
(husband suggested that next time I should chop the vegetables and not blend them into a pulp)


***

I teraz spokojnie możemy przejść do zup gęstych, zawiesistych i rozgrzewających. Przenieśmy się na razie na południe do słonecznej Algierii, gdzie możemy spróbować Białej Zupy (Chorba Beida) - bulionu z kurczakiem, ciecierzycą i makaronem orzo, doprawionego cynamonem.

Przepis jest bardzo prosty:
- kilka kawałków kurczaka (podudzia) kroimy w kostkę i podsmażamy z posiekaną cebulą, dodajemy po szczypcie przypraw (cynamon, sól, biały pieprz) i zalewamy bulionem, gotujemy wszystko przez kilka minut.
- kiedy mięso będzie już ugotowane, dosypujemy garść makaronu orzo (albo innego drobnego makaronu, ja kupiłam orzo bez problemu w supermarkecie), gotujemy do miękkości.
- odlewamy jedną chochlę zupy i rozprowadzamy w niej żółtko i chlust soku z cytryny, wlewamy do garnka, chwilę gotujemy
- dodajemy garść ciecierzycy z puszki (jeśli mamy świeżą, należy ją wcześniej ugotować!), od razu podajemy posypaną natką pietruszki

Jedna uwaga - to jest zupa, którą należy spożyć zaraz po ugotowaniu. Zostawiona do wystygnięcia będzie nadal "gotować" makaron i w końcu wchłonie on cały płyn, i zostaniemy z gęstą potrawką (równie pyszną, jadłam ją następnego dnia! *^v^*).
Now we can carry on to thick and warming Autumn soups. Let's go further soup to the sunny Algeria where we can eat the White Soup (Chorba Beida) - broth with chicken, chickpeas and orzo pasta, seasoned with cinammon.

The recipe is very easy:
- take some chicken pieces and cut them into cubes, fry them with chopped onion, then add a bit of spices: cinammon, sal, white pepper) and pour in the broth to cover, cook for a few minutes
- when meat is done add a handful of orzo pasta (or other tiny pasta), cook till soft
- take one ladle of soup and add to it egg yolk and some lemon juice, mix well and add back to the soup, cook for a few moments
- add a handful of canned chickpeas (if you have uncooked chickpeas you have to cook it first!), serve immediately with chopped parsley

A word of warning - it is the kind of a soup that has to be eaten immediately after being cooked. When you turn off the stove and leave the soup to rest, the heat will still "cook" the orzo pasta and it'll soon absorb the whole liquid and the soup will turn into a thick stew (very tasty, I ate it on the second day! *^v^*)




***


Jedziemy teraz w inne rejony - do Gruzji!  Podobno w Gruzji nie jadają zup w naszym rozumieniu, gruzińskie zupy to raczej gęste potrawki i takim daniem może być zupa na wołowinie czyli słynne Kharcho (ხარჩო). Od nas zależy, ile wody dodamy i czy uzyskamy bulion z dodatkami czy gulasz, w którym łyżka stoi. W każdym wypadku będzie to potrawa pyszna i sycąca!
Let's go to some other part of the world - to Georgia! I've read that in Georgia they don't eat soups as we know it, the thin broth based ones, rather thick stews. The famous Kharcho (ხარჩო) is a beef soup, and we can decide just how much liquid we add to make it thinner or thicker. In both forms it's a delicious satiating dish!





***

Teraz zupa z książki Nigela Slatera "Kitchen Diaries II" - bardzo jesienna w wielu aspektach: gęsta, sycąca, z dynią i soczewicą, a dodatkowo ma nietypowy dodatek który moim zdaniem "robi" cały smak i odróżnia tę zupę od miliona innych zup dyniowych. Tajemnica tkwi w świeżym rozmarynie!

Kroimy w grubą kostkę cebulę i wraz z pokrojoną drobno marchewką i dwoma ząbkami czosnku w plasterkach podsmażamy kilka minut na oliwie. Następne dodajemy 250g zielonej soczewicy, 1 litr bulionu (wedle gustu), 1 kg dyni pokrojonej w dużą kostkę, liść laurowy i drobno posiekane liście z dwóch gałązek rozmarynu.
Gotujemy na wolnym ogniu aż warzywa zmiękną, pod koniec dolewamy łyżkę octu winnego, doprawiamy solą i pieprzem do smaku, a podajemy z siekaną natką pietruszki i łychą kwaśnej śmietany.
Rozmaryn idealnie pasuje do ziemistej soczewicy i słodkich pozostałych warzyw, nie jest dominujący ale jest genialnym dopełnieniem. *^o^*
Now, the pumpkin and lentil soup from "The Kitchen Diaries II" by Nigel Slater and it's not just another pumpkin soup! The secret ingredient is fresh rosemary!

Roughly chop one onion and one carrot, slive two cloves of garlic and fry them on some oil for a few minutes. Then add 250g of lentils, 1 l broth, 1 kg of cubed pumpkin, laurel leaf and finely chopped leaves from two sprigs of rosemary.
Simmer until vegetables get soft, then add 1 Tsp of red wine vinegar, salt and pepper and serve with a Tsp of cream and chopped parsley.
Rosemary goes so well with earthy lentils and sweet pumpkin/carrots, it doesn't dominate the dish but is a great seasoning. *^o^*




***
I na koniec klasyk klasyków - sobotni domowy rosół.
Mój mąż kiedyś śmiał się ze mnie, że w każdy weekend gotowałam gar rosołu, ale taką tradycję wyniosłam z domu rodzinnego. W sobotnie poranki kupowało się mięso, warzywa, makaron (albo robiło się domowy) i tata gotował wielki garnek rosołu. Podstawę stanowiło mięso wołowe - łata, szponder albo pręga, do tego kurze udo, włoszczyzna, liść laurowy, osmalona nad gazem cebula, nać z selera korzeniowego. (Najpierw wkładamy do garnka mięso, zagotowujemy wodę i usuwamy szumowiny, które zbierają się na powierzchni, potem dorzucamy warzywa.) Wszystko to gotowało się na najmniejszym ogniu ze trzy godziny, aż mięso zrobiło się miękkie i rozpadało się pod widelcem a wywar był aromatyczny. Jedliśmy go w sobotę i niedzielę z cienkim makaronem, marchewką i koprem, który zawsze rósł w donicy na balkonie. A mięso zjadało się na drugie danie, z ziemniakami i surówką.
And last but not least - the classic of the classics, a homemade weekend broth
My husband used to laugh at me when I used to cook this soup every Saturday years ago, but that was the tradition I took from my parents's home. On Saturday morning we bought the ingredients and my father prepared a huge pot of broth. The base is beef (flank, shank or brisket), then a chicken thigh, some carrots, parsnips, a piece of celeriac, a piece of leek, some celeriac leaves, bay leaf, an onion browned over the stove fire. You put meat in a huge pot, add enough water to cover and bring it to boil. Now you have to remove the scum with a slotted spoon and now you add the vegetables. Everything should simmer for about 3 hours under the lid, until the meat is soft and easy to break with a fork. We ate it on Saturday and Sunday with thin noodles, some carrots and dill that we always had in a pot on the balcony. We ate the meat for a second course, with cooked potatos and some salad.


Jedna uwaga: jeśli chcemy, żeby to rosół był najsmaczniejszy, wkładamy mięso do zimnej wody na początku gotowania, wtedy odda swój smak zupie, natomiast jeśli zależy nam na świetnej porcji mięsa na obiad a wywar gra dla nas drugorzędną rolę, to wkładamy mięso do wrzątku! I solimy zawsze na samym końcu gotowania.
One important thing: if you want the best broth you put meat first in the cold water and the beginning of cooking, if you want your meat to taste best and retain its flavours, bring water to the boil first and then add the meat. You add salt at the very end of cooking, to taste.

Acha, a jeśli zostanie nam jeszcze trochę rosołu na poniedziałek, to zamieniamy go w pomidorową! *^0^*
Oh, and if there's still some broth left for Monday lunch, you turn it into tomato soup! *^0^*

8 comments:

  1. Wyjdę na uzależnioną (i mogę z tym żyć o ile nadal będę miała swój rosół ;-)) ale jem rosół niemal codziennie, z udonem albo makaronem z fasoli i z dymką. Kocham rosół miłością dziką, kiedy go nie mam w lodówce oficjalnie Nie Mam Co Jeść i nieważne, że lodówka, zamrażarka i szafki pełne, ma być rosół.
    Soczewicę kupiłam spontanicznie dwa dni temu - będzie Zupa Nejdżelowa ;-) jak tylko skończymy karaibską dyniową. A w międzyczasie....niech pomyślę...może rosół? ;-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zachwycisz się zupą z rozmarynem, do tej pory myślałam, że w kwestii zupy z dyni wymyślono już wszystko, ale ten smak mnie zaskoczył! *^o^*
      Chyba na weekend znowu kupię mięso na rosół, przy tej pogodzie wydaje się on jedynym ratunkiem przed chorobą!...

      Delete
  2. this summer two crazy spanish chicas teached me how to make gazpacho, and it instantly became my favorite summer food.. we literally ate it every single day while the weather was really hot (and always had huge pot of gazpacho in the fridge).. too bad it's way too cold for gazpacho now (luckily, it's just the right time of the year for all the other soups, so everything is fine with the world).. love your food posts, always inspire me to try cooking something new.. also - we too do have a weekent soup tradition, but usually make chicken broth

    ReplyDelete
    Replies
    1. That's a great idea, to keep a big pot of gazpacho in the fridge! I'll remember it for the next Summer. *^O^*
      Right now the weather suggests keeping a big pot of piping hot broth on the stove all the time......

      Delete
  3. rosół i pomidorówka to chyba typowy zestaw robiony przez większość rodzin :) ja kurczę nie znam się na mięsie wołowym i nigdy nie dodawałam tej pręgi, czy czego tam jeszcze, a w Irlandii już całkiem o tym zapomniałam. Może warto się teraz rozejrzeć?

    nie gotuję takich zup jak Ty, mam na myśli tak urozmaiconych, ze względu na moje dzieci. Powoli jednak coś wprowadzam i już widzę postęp w odnajdowaniu smaków nie tylko przez najstarszą, ale i średnią. Mały bo mały, ale jest. Gazpacho mnie kusi i pewnie zrobię niedługo, ale i ta Biała zupa brzmi dobrze, bardzo dobrze....

    ReplyDelete
    Replies
    1. To takie polskie klasyki! *^V^*
      Pręga i łata nie mają kości jak szponder, za to mają dużo tkanki łącznej, które wygotowuje się dodając zupie smaku a samo mięso długo i powoli gotowane robi się idealnie miękkie.
      Nie znam się na dzieciach, ale wydaje mi się, że kiedy dziecko widzi rodziców jedzących różne potrawy, też czuje się zachęcone, żeby spróbować i poznawać nowe potrawy. A im wcześniej spotka się z pewnymi smakami, tym chętniej będzie po nie sięgać i eksperymentować z nowymi kuchniami, przynajmniej ja byłam takim dzieckiem. ^^*~~

      Delete
  4. Aż jeść się chce, jeść się chce! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzeba gotować, gotować!... *^v^*

      Delete