Monday, April 16, 2018

Taaaki weekend

Miniony weekend obfitował w wydarzenia wszelakie. 
Najpierw skończyłam dwa swetry, które wisiały mi na drutach od zimy (jeden czekał aż skończę drugi, żeby ewentualnie razem domówić po jednym brakującym motku dla każdego z nich, co się zresztą stało - dodatkowe motki okazały się niezbędne!). Jeden sweterek już jest zblokowany, drugi czeka na namoczenie, jak tylko będzie okazja do zrobienia zdjęć to je niezwłocznie zrobię i pochwalę się udziergami. Jest szansa na dwa sukcesy rękodzielnicze, jeden z nich jest takim bardziej Zwyklakiem (trochę pozmieniałam wzór w trakcie robótki), drugi jest fikuśny, obydwa z mojej ulubionej włóczki w pięknych kolorach, czego chcieć więcej? ^^*~~ I właśnie zaczynam dziergać coś, co odkładałam już dość długo, znalazłam na to piękny morski kolor włóczki i mam nadzieję na kolejny dziergany sukces!
Last weekend was a very busy time.
First I finished knitting two pullovers that stayed on the needles since Winter (I wanted to knit the second one to see if I needed one more yarn skein to finish it, just like I needed for the first one, and I was right). The first pullover has been already wet blocked, the other one waits for blocking and I'll have the photos taken when there's time and occasion. I hope for two knitting successes, the first pullover is a simple one but very comfy (I changed the pattern a bit), the other one is kinky but cute, and they're both made from my favourite yarn in nice colours so what's not to like? ^^*~ I'm starting something new now, the pattern I had in mind for some time and I finally found a great deep sea shade yarn for it, so I hope it'll too turn out great!

W sobotę wybraliśmy się na Whisky and Friends, cykliczną imprezę na której można spróbować najróżniejszych whisky z całego świata (oraz inne alkohole). Tym razem żadne stoisko mnie jakoś szczególnie nie zaskoczyło ale odkryłam przepyszny japoński gin marki Nikka, który zamierzam sobie przywieźć z wakacji!
On Saturday we went to Whisky and Friends, a cyclical event where you can try many whiskies (and other types of alcohol) from many makers from around the world. This time none of the stalls really surprised me but I found a great gin by the Japanese maker Nikka and I'm going to get it while on holidays!
 
A propos wakacji, niejednokrotnie wspominałam, że w 2018 roku mamy zamiar pojechać do Japonii jesienią. I właśnie nasza wyprawa weszła w fazę początkową - planowanie podstawowych szczegółów - czyli kiedy i gdzie. *^v^*
Uwielbiam ten czas - siedzenie przed ekranem komputera, wybieranie lotów, potem hotele w Tokio - ten świetny ale drogi, ten ewentualnie może być, to jest dobra oferta, może Airbnb, może Sakura House, koniecznie musi być kilka dni moczenia się w gorących źródłach no więc gdzie będzie najfajniejsze, szukamy tradycyjnego ryokanu z wypasionym wyżywieniem, no i nie zapominajmy o tańszych biletach kilkudniowych na pociągi, żeby pojechać gdzieś dalej poza Tokio... Zaczyna się wymyślanie, co chcemy w tym roku zobaczyć po raz pierwszy, gdzie na pewno musimy wrócić, a najfajniejsze jest to, że tym razem jedziemy z parą znajomych, z których Lena była już kiedyś w Japonii ale Wojtek jeszcze nie! Tak strasznie mu zazdrościmy tego, że wszystko czego doświadczy będzie "tym pierwszym", jak my w 2011 roku. *^o^* Nie to, żebyśmy byli starymi wyjadaczami, bo wciąż wiele rzeczy w Japonii jest dla nas totalnie nowe i zaskakujące, ale będzie nam się fajnie patrzyło na reakcje i wrażenia, jakie ogarną naszego kolegę.
Speaking of the holidays, I've told you already that in 2018 we wanted to go to Japan in the Autumn. So, our trip entered the planning stage. *^v^*
I love this phase of the holiday planning - choosing the dates, the flights, the hotel in Tokio - this one's nice but oh so expensive, this one's okay, maybe Airbnb?, maybe Sakura House?, how about a few days at the hot springs so a traditional ryokan with an onsen is a must, but where?, which one has the best location and food? We mustn't forget about the train passes that allow us to travel cheaper to further destinations. We start to plan what to do, what to see, where to go back to. The best part is we are travelling with a pair of friends and whereas Lena already visited Japan briefly, Wojtek is going there for the first time! We are so jealous of him! Of course, it's not that we know and seen everything in Japan, lots of things are still new and surprising to us but we will be observing Wojtek's very first impressions and reactions to everything and it'll be like watching us in 2011, so exciting. *^o^* 




Oczywiście nie można niczego planować z pustym żołądkiem, więc przygotowałam japońskie mizutaki nabe - gorący kociołek z bulionem, w którym na stole gotuje się kęski kurczaka, owoce morza, tofu, warzywa i grzyby, i zajada z miseczką ryżu i kiszonkami. Przy okazji Wojtek przechodził kurs posługiwania się pałeczkami! 
Ramy wyjazdu mamy już określone, teraz poczekamy ze dwa miesiące i będziemy już kupować bilety lotnicze i rezerwować hotele, a w październiku zaproszę Was jak zwykle na Fumy Turystyczne na kolejną relację z japońskich wakacji. *^o^*
Of course it's impossible to do any planning on an empty stomach so I served the Japanese hotpot called mizutaki nabe - pieces of chicken, seafood, tofu, vegetables and mushrooms are cooked on the stove on the table and eaten with some rice and pickles. Wojtek was practising his chopsticks using skills!
We more or less decided on the dates and places to go, in a month or two we will buy the plane tickets and book the hotels, and in October I'll post again on my holiday blog Fumy Turystyczne. *^o^*




Dodatkowo, odejście zimy zmobilizowało mnie do dwóch rzeczy - po przerwie wróciłam do akwareli i biegania. Pierwsze przychodzi mi dużo łatwiej niż to drugie, aczkolwiek nie zamierzam się zniechęcać, małe kroki poprowadzą mnie do dużego sukcesu (taki mam plan! *^V^*).
Also, when Winter went away, I got encouraged to two things - going back to watercolour painting and jogging. The former is much easier than the latter but I won't get discouraged (I hope), small steps will lead me to perfection (at least that's my plan! *^V^*).
 


 (klik)


(klik)

2 comments:

  1. Two pullovers!? Are you genius? I'm looking forward to seeing them. I really love having nabe, and it looks so nice! The picture on your blog looks like a table set in Japanese house. I especially like syabu-syabu and sukiyaki. I think many people in Europe don't want to dip the contents in the raw egg. I often have nabe when I put on a weight. hehe (*^_^*)
    I really love the painting. I'm so embarrassed, you can write kanji better than me (I am not joking!). We have to practise writing characters at school, but believe it or not, many Japanese restart to practise writing after becoming adults.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I'm not a genius but a lazy person... I started the first one in December and the second one in February, and I kept working on them from time to time. I should have them finished a long time ago! *^v^*
      Thank you for a nice comment on my diner table! ^^*~~ We love nabe and sukiyaki, in fact I chose sukiyaki for our next holiday planning meeting with our friends! Raw egg is not a problem for us, in fact Robert often orders it to eat it with gyudon for example.
      Thank you very much for the compliments on my paintings. *^v^* Kanji is difficult for me, I keep forgetting many characters after some time because I don't have much occasion to use them. But I think they're beautiful and may look like art itself. That's why I include kanji into my paintings.

      Delete