Showing posts with label Japan. Show all posts
Showing posts with label Japan. Show all posts

Wednesday, February 12, 2020

Japan 2019 sketchbook

Brak zimy mnie wkurza i męczy. Jestem osobą, która potrzebuje czterech pór roku. A od listopada wciąż tylko przedwiośnie i przedwiośnie... Nawet burzę z gradem mieliśmy kilka dni temu!... Kiedy po jesieni nie następuje zima, to jestem zdezorientowana, zagubiona. Z tego powodu nie mogłabym mieszkać w miejscu na Ziemi, gdzie jest przez cały rok lato! (Albo zima, brrr.....) Nie mam na nic energii, tylko na malowanie, więc przybywa grzybów i drugi obraz z Yocchan też nabiera rumieńców (dosłownie, bo maluję teraz rumiane kwiaty śliw! ^^*~~)
Lack of Winter makes me angry and tired. I am the person who needs four seasons and since November we've only had early spring and early spring... There was even a hailstorm a few days ago!... When there is no Winter after Autumn I get confused, lost even. That's why I couldn't live in a place where there's only Summer (or Winter!) all year around! I don't have energy for anything else but painting so new mushrooms are coming to my sketchbook pages and new Yocchan picture is blushing bright (literally, because I've been working on plum blossoms since yesterday! ^^*~~)








Skończyłam wreszcie mój wakacyjny szkicownik z Japonii z zeszłego roku. *^v^* Brakowało tylko tłumaczenia haiku na język polski, co wreszcie udało mi się zrobić - nie kierowałam się zasadami haiku, tylko tym, żeby moje tłumaczenia oddały sens danego wiersza, tak więc proszę mnie nie cytować... ^^*~~ No i czekałam na ładny słoneczny dzień, żeby nagrać film z przeglądem szkicownika, skany wszystkich stron możecie obejrzeć tutaj.
I finally finished working on my holiday sketchbook from Japan 2019. *^v^* I only wanted to add Polish translations of the haiku I used on pages and I finally did it - I din't go along the haiku syllable rules, just wanted my traslations to capture the spirit of the Japanese originals, so don't quote me... ^^*~~ And I waited for a sunny day to make the flip-through movie, all the scans of the pages can be found here.





Już niedługo DOJadanie, cieszycie się? ^^*~~
Ja bardzo! W tym roku mam z nim związane szeroko zakrojone plany schudnięcia i powrotu do formy, będzie się działo! A raczej gotowało, zaczynamy 26-go lutego! *^V^*

Saturday, January 11, 2020

Kompletne szaleństwo!

Krupnik, co Wy na to? Ja uwielbiam! ^^*~~ Szybka zupa, która w zasadzie sama się gotuje - dwa kurze skrzydełka, garść mrożonej włoszczyzny, ziemniak, pół szklanki kaszy jęczmiennej, koperek. (kupiłam nowe miski, bo jedzenie z ciemnoszarych naczyń z IKEA zaczynało nas przygnębiać...)
Barley soup, how about that? Do you know it? Do you like it? I love it! ^^*~~ The quick soup made from chicken wings, a handful of chopped carrots/parsnips/leek/celeriac, cubed potato, 1/2 cup of fine barley grits, chopped dill. (I bought new bowls because eating from the dark grey plates from IKEA started to make us sad...)




Ale ja nie o tym. Przybył mi kolejny punkt w tym roku, na który będę czekać z wyczekiwaniem - moja najlepsza przyjaciółka wychodzi za mąż!!! *^O^*~~~
Obok oczywistego powodu do radości - strasznie się cieszę ich szczęściem!, to okazja, żeby po pierwsze, uszyć nową super sukienkę! ^^*~~, a po drugie, spędzić weekend w jednym z polskich miast, w którym jeszcze nigdy nie byłam! Na razie nie zdradzę nic więcej, wydarzenie będzie miało miejsce dopiero w czerwcu a sam ślub jeden dzień po naszej dacie ślubu, wow!!! *^v^*
But I digress. There is another thing for me to look forward in 2020 - my best girlfriend is getting married!!! *^O^*~~~
Apart from the obvious - I'm super happy because they're happy together!, it's a good occasion to sew a fancy dress and to spend a weekend in one of the Polish cities I've never been to! For now I won't say anything more, the event is in June anyway, and the wedding will take place one day after the day we got married, how cool is that?! *^v^*

No, ale zanim wesele, to Japonia! *^O^*
But, before the wedding - it's Japan! *^O^*




W piątkowy wieczór spotkaliśmy się ze znajomymi, z którymi byliśmy na wakacjach w 2018 roku i planujemy pojechać znowu razem w 2020. Chcieliśmy bardzo wstępnie, bo w końcu jest jeszcze pięć miesięcy, posprawdzać orientacyjne ceny biletów lotniczych i hotele. A jak usiedliśmy do komputera, to... KUPILIŚMY BILETY!!! *^V^*~~~~ I to w niesamowicie dobrej cenie, więc jesteśmy strasznie z tego powodu szczęśliwi i teraz czeka nas planowanie dokąd konkretnie pojechać, co zwiedzać, gdzie się zatrzymać, w którym hotelu w Tokio, w jakich gorących źródłach... Motyle w brzuchu i kompletny zawrót głowy! ^^*~~ Oczywiście o wszystkim będziemy pisać na Fumach, tak więc już teraz zapraszamy!
On Friday evening we met with friends with whom we were in Japan in 2018 and plan to go together again in 2020. We just wanted to check, very preliminary, the prices for plane tickets and hotels. It's still five months to the trip after all! But when we sat down with the computer, we just... BOUGHT THE TICKETS!!! *^V^*~~~~  And the price was incredibly good, we checked everything ten times to make sure we're not dreaming. So, we're very happy and now we have to plan where to go, what to see, where to stay, what hotel in Tokyo, what hot springs... Butterflies in the stomachs and crazy happiness! ^^*~~

Na dziś wystarczy tych niesamowitych wiadomości, pokażę jeszcze tylko coś, czym się chyba nie chwaliłam - jeszcze w zeszłym roku zaczęłam nowy projekt akwarelowy - #mushroomAday, czyli jeden dzień, jeden grzybek. ^^*~~ Zaczęłam niewinnie, od kurek, kani i boczniaków, ale potem przeszłam do muchomora i chwilowo jestem w świecie trujących zasłonaków w różnych kolorach. *^-^*
So, with all that exciting news I'll just show you one more thing - last year I started a new watercolour project, namely #mushroomAday. ^^*~~ I started quite innocently with chanterelles, parasol mushroom and king oyster ones, but then I went straight to amanita and the whole family of cortinariuses in various colours. *^-^*












Zostawiam Was w towarzystwie grzybów (tylko ich nie jedzcie!... ^^*~~), miłego weekendu! Jutro początek styczniowego turnieju sumo, yikes! *^0^*
Let me leave you in the company of the mushrooms (but please don't eat them!... ^^*~~), have a nice weekend! Tomorrow January sumo tournament starts, yikes! *^0^*

Monday, April 16, 2018

Taaaki weekend

Miniony weekend obfitował w wydarzenia wszelakie. 
Najpierw skończyłam dwa swetry, które wisiały mi na drutach od zimy (jeden czekał aż skończę drugi, żeby ewentualnie razem domówić po jednym brakującym motku dla każdego z nich, co się zresztą stało - dodatkowe motki okazały się niezbędne!). Jeden sweterek już jest zblokowany, drugi czeka na namoczenie, jak tylko będzie okazja do zrobienia zdjęć to je niezwłocznie zrobię i pochwalę się udziergami. Jest szansa na dwa sukcesy rękodzielnicze, jeden z nich jest takim bardziej Zwyklakiem (trochę pozmieniałam wzór w trakcie robótki), drugi jest fikuśny, obydwa z mojej ulubionej włóczki w pięknych kolorach, czego chcieć więcej? ^^*~~ I właśnie zaczynam dziergać coś, co odkładałam już dość długo, znalazłam na to piękny morski kolor włóczki i mam nadzieję na kolejny dziergany sukces!
Last weekend was a very busy time.
First I finished knitting two pullovers that stayed on the needles since Winter (I wanted to knit the second one to see if I needed one more yarn skein to finish it, just like I needed for the first one, and I was right). The first pullover has been already wet blocked, the other one waits for blocking and I'll have the photos taken when there's time and occasion. I hope for two knitting successes, the first pullover is a simple one but very comfy (I changed the pattern a bit), the other one is kinky but cute, and they're both made from my favourite yarn in nice colours so what's not to like? ^^*~ I'm starting something new now, the pattern I had in mind for some time and I finally found a great deep sea shade yarn for it, so I hope it'll too turn out great!

W sobotę wybraliśmy się na Whisky and Friends, cykliczną imprezę na której można spróbować najróżniejszych whisky z całego świata (oraz inne alkohole). Tym razem żadne stoisko mnie jakoś szczególnie nie zaskoczyło ale odkryłam przepyszny japoński gin marki Nikka, który zamierzam sobie przywieźć z wakacji!
On Saturday we went to Whisky and Friends, a cyclical event where you can try many whiskies (and other types of alcohol) from many makers from around the world. This time none of the stalls really surprised me but I found a great gin by the Japanese maker Nikka and I'm going to get it while on holidays!
 
A propos wakacji, niejednokrotnie wspominałam, że w 2018 roku mamy zamiar pojechać do Japonii jesienią. I właśnie nasza wyprawa weszła w fazę początkową - planowanie podstawowych szczegółów - czyli kiedy i gdzie. *^v^*
Uwielbiam ten czas - siedzenie przed ekranem komputera, wybieranie lotów, potem hotele w Tokio - ten świetny ale drogi, ten ewentualnie może być, to jest dobra oferta, może Airbnb, może Sakura House, koniecznie musi być kilka dni moczenia się w gorących źródłach no więc gdzie będzie najfajniejsze, szukamy tradycyjnego ryokanu z wypasionym wyżywieniem, no i nie zapominajmy o tańszych biletach kilkudniowych na pociągi, żeby pojechać gdzieś dalej poza Tokio... Zaczyna się wymyślanie, co chcemy w tym roku zobaczyć po raz pierwszy, gdzie na pewno musimy wrócić, a najfajniejsze jest to, że tym razem jedziemy z parą znajomych, z których Lena była już kiedyś w Japonii ale Wojtek jeszcze nie! Tak strasznie mu zazdrościmy tego, że wszystko czego doświadczy będzie "tym pierwszym", jak my w 2011 roku. *^o^* Nie to, żebyśmy byli starymi wyjadaczami, bo wciąż wiele rzeczy w Japonii jest dla nas totalnie nowe i zaskakujące, ale będzie nam się fajnie patrzyło na reakcje i wrażenia, jakie ogarną naszego kolegę.
Speaking of the holidays, I've told you already that in 2018 we wanted to go to Japan in the Autumn. So, our trip entered the planning stage. *^v^*
I love this phase of the holiday planning - choosing the dates, the flights, the hotel in Tokio - this one's nice but oh so expensive, this one's okay, maybe Airbnb?, maybe Sakura House?, how about a few days at the hot springs so a traditional ryokan with an onsen is a must, but where?, which one has the best location and food? We mustn't forget about the train passes that allow us to travel cheaper to further destinations. We start to plan what to do, what to see, where to go back to. The best part is we are travelling with a pair of friends and whereas Lena already visited Japan briefly, Wojtek is going there for the first time! We are so jealous of him! Of course, it's not that we know and seen everything in Japan, lots of things are still new and surprising to us but we will be observing Wojtek's very first impressions and reactions to everything and it'll be like watching us in 2011, so exciting. *^o^* 




Oczywiście nie można niczego planować z pustym żołądkiem, więc przygotowałam japońskie mizutaki nabe - gorący kociołek z bulionem, w którym na stole gotuje się kęski kurczaka, owoce morza, tofu, warzywa i grzyby, i zajada z miseczką ryżu i kiszonkami. Przy okazji Wojtek przechodził kurs posługiwania się pałeczkami! 
Ramy wyjazdu mamy już określone, teraz poczekamy ze dwa miesiące i będziemy już kupować bilety lotnicze i rezerwować hotele, a w październiku zaproszę Was jak zwykle na Fumy Turystyczne na kolejną relację z japońskich wakacji. *^o^*
Of course it's impossible to do any planning on an empty stomach so I served the Japanese hotpot called mizutaki nabe - pieces of chicken, seafood, tofu, vegetables and mushrooms are cooked on the stove on the table and eaten with some rice and pickles. Wojtek was practising his chopsticks using skills!
We more or less decided on the dates and places to go, in a month or two we will buy the plane tickets and book the hotels, and in October I'll post again on my holiday blog Fumy Turystyczne. *^o^*




Dodatkowo, odejście zimy zmobilizowało mnie do dwóch rzeczy - po przerwie wróciłam do akwareli i biegania. Pierwsze przychodzi mi dużo łatwiej niż to drugie, aczkolwiek nie zamierzam się zniechęcać, małe kroki poprowadzą mnie do dużego sukcesu (taki mam plan! *^V^*).
Also, when Winter went away, I got encouraged to two things - going back to watercolour painting and jogging. The former is much easier than the latter but I won't get discouraged (I hope), small steps will lead me to perfection (at least that's my plan! *^V^*).
 


 (klik)


(klik)

Tuesday, October 03, 2017

Piórkowy życie mi uratował!

No, może życie to nie, ale bez niego zdecydowanie przemarzłabym po wyjściu z lotniska! Dlaczego jest tak zimno?.... Jeszcze kilka dni temu chodziłam w letniej sukience bez rękawów pod parasolką przeciwsłoneczną, a od piątkowego wieczora trzęsę się i zawijam w warstwy. Na lotnisku na bluzkę z długimi rękawami założyłam bluzę z kapturem, szal i wiatrówkę (Superdry robi naprawdę porządne wiatrówki!), a za chwilę na przystanku dołożyłam do tego szarego Piórkowego, który mnie dodatkowo ocieplił!
Well, maybe the sweater didn't exactly save my life, but my health definitely, I was so cold when I left the airport on Friday night! Why is it so cold in Poland already?... A few days ago I was wearing Summer short sleeveless dress and carried sun umbrella but since Friday I am cold all the time, putting on more and more layers. I was wearing a long sleeve blouse on our way back to Poland, but on the airport I added the hooded sweatshirt and a wind stopper (Superdry makes really good ones!), but while waiting for a bus I decided to add a grey Featherweight which added another warming up layer. 

Powrót samolotem linii ANA nas rozczarował... Być może po zeszłorocznym locie Japan Airlines obiecywaliśmy sobie tak samo dużo, a jednak, mimo, że to też japońskie linie to zupełnie inne doświadczenie. Na pokładzie nie ma washletów i nie podają zupy miso w klasie ekonomicznej (JAL ma i podaje!). Jedzenie takie sobie - ryż rozgotowany (uwierzcie mi, jadłam ryż w Japonii przez ponad trzy tygodnie, i to najczęściej ryż z konbini w gotowych produktach czyli nic z wysokiej półki, i był o niebo lepszy!), a owoce morza nie zniosły dobrze odgrzewania w mikrofali i zrobiły się gumowate.
We were really disappointed with flying back with ANA... Maybe after last year's Japan Airlines flight our expectations were too high. They're both Japanese airlines but the experience was totally different. ANA doesn't have washlets on the plane and doesn't serve miso soup to economy (JAL does!). The food was meh..., the rice was overcooked (I've been eating rice in Japan for the past over three weeks, usually in konbini's ready made onigiri so nothing fancy, and it was way better than on the plane!), and seafood didn't live up to being cooked first and then warmed up in the microwave, it was all gummy.



Stewardesy też jakieś takie... Niby miłe i w ogóle, ale trochę człowiek miał wrażenie, że ma bilet TYLKO w klasie ekonomicznej. Poproszone o piwo nie pytały jakie tylko szybko podawały pierwszą z brzegu puszkę z wózka, dlatego na zdjęciach mamy inne piwo - mnie obsługiwała pani z prawej strony alejki, Roberta z lewej, żadna nie dała nam wyboru (inaczej było w JAL-u). W ogóle czuło się, że unikają interakcji z pasażerami, szczególnie nie-Japończykami...
Flight attendants were also not too good... They were nice and al, but somehow we had a slight feeling that we ONLY bought the economy tickets. When asked for a beer they quickly grabbed the first can they stumbled upon in the cart, that's why in the photos you can see two different brands, not even chosen by us - I was served by the lady from the right side of the plane, Robert - from the left. We were not given a choice, like in JAL. We felt that attendants avoided any deeper interactions with non-Japanese travellers...



Po zgaszeniu świateł obsługa gdzieś zniknęła i tylko mignęła kilka razy, a stewardesa poproszona o napoje poleciła self-service. Owszem, dało radę, Robert zrobił sobie kawę, ale śmietanki już nie znalazł, bo nie chciał przegrzebywać wszystkich szafek i szuflad w opustoszałej kuchni... Napoje do posiłków były tylko zimne, na ciepłą herbatę trzeba było czekać, aż się zaparzy i po wydaniu jedzenia stewardesy biegały po samolocie rozdając pojedyncze kubki zielonej i czarnej herbaty, a można było od razu przed wjazdem wózka z jedzeniem zaparzyć dzbanki i mieć gotowe do wydawania. Na plus należy zaliczyć, że podawali moją ukochaną prażoną zieloną herbatę hojicha! *^V^*
Z dogadywaniem się z obsługą też był pewien problem, angielski rozumiały słabo a japońskiego z ust obcokrajowców też jakby nie bardzo, zupełnie inaczej było w JAL-u, gdzie Robert gawędził z paniami w kuchni po angielsku a ja rozmawiałam w miarę moich zeszłorocznych możliwości po japońsku, i nie mieliśmy żadnych problemów z dogadaniem się. Jak na razie wygrywają u nas JAL i Emiraty - najwygodniejsze samoloty, najlepsze jedzenie i obsługa. 
Ciekawe, jakie Wy macie doświadczenia w kwestii lotów dalekodystansowych? Jestem ciekawa!
When the light went out after the first meal the attendants disappeared and they only came out once or twice. When Robert asked for something to drink the lady caught at the end of the plane directed him to the middle kitchen and advised self service. Okay, he managed to use the coffee machine but didn't find the milk because he didn't want to open every cupboard and drawer... When they served food they only had cold drinks ready, people had to wait for green and black tea to brew and after serving meals attendants were running around the plane with single tea cups. They might have been more organised and brew some tea thermoses when the food as warming up. On the plus side, they served my favourite green roasted tea hojicha! *^V^*
There were some problems with communication with them too, they're English comprehension was sometimes poor and they seemed not to understand Japanese when it was spoken by the foreigner, it was quite on the contrary in JAL when Robert was chatting with attendants in the kitchens in English and I talked with them in Japanese, and there was no problem with that. To sum up, the best airlines for us are JAL and Emirates - most comfortable planes, best food and service.
Do you have any experience with long distance flights and can recommend some airlines (or not)? Please share!

W każdym razie, wróciliśmy. Na razie jest jetlag, takie sobie samopoczucie (chyba złapaliśmy jakiegoś wirusa w samolocie), ale z drugiej strony oczekiwanie na koty i mnóstwo inspiracji! Oczywiście już planujemy kolejny wyjazd do Japonii, który prawdopodobnie wypadnie w październiku przyszłego roku, także wiecie, kciuki w tej kwestii się przydadzą. *^O^*
Anyway, we're back. At the moment we are having a strange occurrence of a jet lag, feeling not to well (I think we caught some virus on the plane), but we are also looking forward to finally having cats and I brought tons of inspirations for sewing and painting! Of course we are already planning the next year's trip to Japan for October 2018, so keep your finger's crossed! *^O^*

Często dostaję pytania, co WARTO kupić w Japonii. Nie mam pojęcia!
Ale mogę pokazać, co ja sobie kupiłam. *^v^*
Na przykład torbę w koty (Lisa Larson):
I often get questions what is GOOD to buy in Japan. I have no idea!
But I can show you what I bought. *^v^*
For example, bags with cat pattern (Lisa Larson):


Albo inne torby w koty (ta malutka kryje sporo większą zakupową):
Or other bags with cat pattern (the small one hides the bigger shopping tote):


Albo inną torbę w kocie!*^V^* (Tsumori Chisato, torba wygląda tak - link)
Or another bag in the cat! *^v^* (Tsumori Chisato, the bag looks like that - link)


Kosmetyczkę w koty:
Cosmetics bag with cat pattern:


I chusteczkę w koty:
Handkerchief with cat pattern:


I kota do wieszania kluczy na:
And a cat to hang the keys on:


Książki kucharskie (bez kotów ^^*~~), jedna opisuje różne pudełka lunchowe a druga poddaje pomysły na dania z piekarnika:
Culinary books (no cats here ^^*~~), lunch boxes and ideas for the oven dishes:


Szkicowniki do akwareli:
Watercolour sketchbooks:



Materiały (dwa po lewej kupiłam, dwa po prawej dostałam w prezencie od mojej koleżanki Eri ^^*~~):
Fabrics (I bought the ones on the left and I was given by my friend Eri the ones on the right ^^*~~):



Herbatę (i kawę w pojedynczych dripach, którą Robert zabrał do pracy):
Tea (and coffee in single drips, Robert took them to work):


No i najważniejszy zakup - maszyna do gotowania ryżu! *^V^* Jest to wersja na rynek chiński/koreański i europejski (stąd napisy po angielsku i chińsku), czyli jest przystosowana na 220 V ( w Japonii urządzenia działają na 100 V) i ma naszą wtyczkę. Już go używaliśmy i jest boski!
The most important purchase - rice cooker! *^V^* It's the Chinese/Korean/European version (hence the writing in English and Chinese), it's for 220V and has the plug used in Poland. Already in use and it's so convenient!


I jeszcze trochę drobiazgów, figurki, zupy miso, trochę kiszonek, kilka przydatnych rzeczy ze stujenówki, itp. Tak więc, jeśli chcecie mnie zapytać, co warto przywieźć z Japonii to ja przywożę takie rzeczy. *^V^*
And some other things, like anime figures, instant miso soups, some pickles, a few useful items from the 100 yen shop, ect. So, if you want to ask me what to bring back from Japan, I bring such things. *^V^*

Na razie ogarniam rzeczywistość i walczę z czającą się chorobą, pod koniec tygodnia jedziemy po koty i przewiduję, że wtedy będzie wiele radości, czym nie omieszkam się z Wam podzielić! *^W^* W sobotę 7-go wybieram się na III Warszawski Dzień Kapelusza więc jeśli ktoś z Was też tam będzie, to niech podejdzie proszę i zamieni ze mną dwa słowa, będzie mi bardzo miło!  Z kolei w następną sobotę 14 października będziemy na Whisky Live Warsaw, październik od razu przywitał nas bogactwem imprez. ^^*~~
At the moment I try to settle down in this reality and fight the crouching illness, at the end of this week we are bringing the cats finally! There will definitely be much rejoicing and of course I won't refrain from sharing some of it with you! *^W^* On Saturday I'm going to a Warsaw III-rd Hat Day, so if you're around just come and say hi! Also, next Saturday 14th we are taking part in Whisky Live Warsaw, October greeted us with a handful of nice events. ^^*~~

Thursday, September 07, 2017

Off we go!

Znikam!
I na najbliższe tygodnie pojawiam się o tam --- Fumy Turystyczne. *^v^* Zapraszam do spędzenia z nami japońskich wakacji!
Off I go!
And for a few weeks I'll be over there ---  Fumy Turystyczne. *^v^*
Join us on our Japanese holidays! 


https://brahdelt.wordpress.com/

しゅっぱつ!...

Saturday, May 30, 2015

Matsuri - Piknik z kulturą japońską na Torwarze

Odrobina Japonii w Warszawie (i moje zaspane miny... *^o^*).
A little bit of Japan in Warsaw on a Japanese Culture Picnic (and my sleepy faces... *^o^*).








Thursday, September 25, 2014

Podsumowanie wakacji

To dziwne, że człowiek musi się na nowo uczyć własnego mieszkania, a nie było nas tylko miesiąc.  
Na razie wszystko dookoła jest dziwne. Odzwyczaiłam się od pewnych rzeczy i muszę na nowo się do nich przyzwyczaić. Obcowałam przez miesiąc z japońskim tłumem - na ulicach, w sklepach czy w komunikacji miejskiej, tłumem, w którym każdy człowiek jest zajęty swoimi sprawami i zachowuje się tak, żeby swoją obecnością jak najmniej narzucać się innym dookoła. Kubłem zimnej wody było spotkanie z rodakami-prostakami w samolocie (na szczęście nie klaskali po wylądowaniu, jak to już przeżyliśmy przy innych lotach!..), potem zobaczyłam pierwsze osoby idące ulicą z papierosami i dmuchające dymem dookoła, niektóre "przyjemności" jeszcze przede mną - na przykład jazda autobusem, podczas której wysłucham wykrzykiwanej na cały głos do telefonu historii życia obcych ludzi... (w Japonii nie rozmawia się przez telefon w komunikacji miejskiej).
Wyjeżdżam do Skandynawii albo Japonii, i przekonuję się, że bardziej pasuję tam niż tu. Pozostaje mi ograniczyć obcowanie ze światem mnie otaczającym do minimum i planować następny wyjazd, ech...
It's a funny thing, you've only been away for a month and you have to get acquainted with your own apartment.
Everything has been weird at the moment. I forgot some things and behaviours and I have to get used to them again. For a month I dealt with  Japanese people - a crowd in the streets, shops or transport, the crowd of individuals concerned with their own businesses trying to be as small a nuissance for the others as possible. It was a shock for me to meet the simpleton Poles on the plane from Dubai, cursing every other word (fortunately they didn't cheer on the captain for the landing, as it often happens on the planes with many Polish passengers, why do they do it?....). Then I saw people walking along the street smoking and I knew I was "home". Some situations are still for me to experience, like taking a bus and listening to some lady telling her friend on the phone and everybody else on the bus the story of her life.... (in Japan you don't talk on the phone in transportation).
I go to Japan or Scandinavia and I realize that I fit there better than in Poland. What's left for me is to stay away from the world outside my home and plan another trip to Japan.

Tym razem walizki rozpakowałam od razu po powrocie. Po pierwsze dlatego, że wszystko mieliśmy rozparcelowane tak, żeby się pomieściło, więc ciuchy tu i tam, owijały porcelanę i delikatniejsze pamiątki, tubki i buteleczki z kosmetykami musiały opuścić kosmetyczki i poupychać się w wolne miejsca, więc żeby od razu wyjąć prezenty dla bliskich i rzeczy do prania po prostu musiałam zajrzeć w każdy zakątek każdej walizki. Po drugie, czułam potrzebę uporządkowania spraw powakacyjnych jak najszybciej, walizki już puste zajęły swoje miejsce w rogu balkonu i czekają na następne wyprawy.
This time I unpacked the suitcases as soon as we came home. First, because all our belongings where scattered along the suitcases to make the best use of space, so clothes were here and there, wrapped around the china and fragile souvenirs, cosmetics left the bags and took all the free holes, so in order to take out the presents and laundry I just had to remove everything. Second, I felt the need to tidy up the holiday matters as soon as possible, suitcases went to their spot on the balcony, ready for the next trip.

Gdyby ktoś zajrzał do naszych bagaży, to umarłby ze śmiechu... *^o^* 
(szczerze mówiąc, ktoś zajrzał... celnika w Japonii zainteresował spray do butów do izolacji od wilgoci, który miał ze sobą Robert, i jedna walizka była otwierana, podobno było wiele radości! ^^)
If somebody took a peek into our luggage, he'd die laughing... *^o^*
(well, in fact somebody did take a peek... the customs officer in Japan was interested in the waterproof shoes spray bottle and she opened one suitcase, Robert said there was much rejoicing! ^^)

Nie przywozimy z wakacji pamiątek w stylu okrętu w butelce z napisem "Sopot". *^v^* Owszem, kupiłam yukatę, tradycyjne słodycze i pałeczki (na prezenty), ale dla nas samych przywieźliśmy zestaw dość nietypowych suwenirów, produktów, które są u nas niedostępne albo drogie. 
Przede wszystkim, mamy spory zapas zup miso instant, posypek do ryżu, gotowego dashi w proszku i japońskiego curry w kostkach. Do tego trafiliśmy w hurtowni na kilogramowe paczki marynat.
We don't bring any typical souvenirs, of course I bought myself a yukata, some traditional sweets and chopsticks for the friends, but our gifts are products that are unavailable or expensive in Poland, and they're usually kitchen related.
So, we bought a big supply of miso soup, furikake, instant dashi and Japanese curry. We also found a wholesaler and got two kilos of pickled ginger and daikon radish.


Druga grupą są rzeczy ze sklepów stujenowych, w których można dostać najróżniejsze przydatne gadżety kuchenne i inne. Mam nowe foremki do wielkich kul lodu, zdobniki do tostów, tarki do imbiru i daikona, silikonową i bambusową pokrywkę otoshibuta do duszenia warzyw (marzyła mi się taka, ale na ebay są pioruńsko drogie (15-30 dolarów), a tu proszę, niecałe 4 zł! *^v^*).
The second type of souvenirs comes from the 100 jen shops, that is some useful or fun kitchen items. I have new ice tray to make huge balls of ice for whisky, toast decorating stamps, daikon and ginger graters, silicon and bamboo lids called otoshibuta for stewing vegetables (I was dreaming of it for a long time but on ebay it is hilariously expensive, 15-30 US dollars and here I have it for 1,5 USD! *^v^*)




W Akwarium w parku Kasai Rinkai kupiłam silikonowe foremki do lodu/do pieczenia, było kilka wersji do wyboru i po kolejne wrócę następnym razem jak będę w okolicy. Tym razem wzięłam oczywiście zestaw z konikiem morskim! *^v^*
In the Kasai Rinkai park aquarium shop I bought a silicon ice trays with sea animals, there were several sets to choose from and of course I chose the one with the seahorse! *^v^* Next time I'll get the other ones, with different fish.


Kupiliśmy kubki do herbaty (z konieczności, bo w pokoju hotelowym mieliśmy dwa naparstki, a lubimy się porządnie napić herbaty!), słodkie łyżeczki deserowe, dzbanek do parzenia zielonej herbaty, miseczki.
We bought proper size teamugs (of necessity, in the hotel room we had some small cups and we like to drink a big portion of tea!), cute dessert spoons, teapot for green tea, bowls.  



Robert kupił kilka figurek z naszych ulubionych anime. Ja mam dwie mangi do ćwiczenia japońskiego - pięknie wydaną "Sakuran" Moyoko Anno, którą upolowałam za 108 jenów w Book Off (używane książki). W księgarni widziałam wersję japońsko-angielską za około 1200 jenów!.... Druga manga to moje odkrycie z Nikko, kiedy przerzucając kanały na telewizorze trafiłam na anime oparte na tej mandze - "Mahou Shufu Magical Mew" Misato Konari, opowieść o gospodyni domowej posługującej się magią, sami rozumiecie, że nie mogłam nie kupić tej historii!... *^O^*
Robert bought some anime figures from our favourite anime. I have two manga to practice Japanese - beautifully published "Sakuran" Moyoko Anno that I found in the Book Off for 108 jen. I saw the bilingual version in the bookshop (Japanese-English) for around 1200 jen!.... The second manga is my discovery when I was watching tv in Nikko and gt across the anime based on it, it's called "Mahou Shufu Magical Mew" by Misato Konari, a story about the magical housewife, it's obvious I couldn't leave without it!... *^O^*


Poza tym zaopatrzyłam się w magazyn z przepisami na jesienne potrawy, mam też broszurki z przepisami z showroomu Panasonica.
I also bought a cooking magazine with the Autumn recipes and took some free brochures with recipes from the Panasonic showroom.


Przywieźliśmy sobie tradycyjne stroje japońskie - męski jinbei i damską yukatę. Mam też dwa kawałki bawełny, na sukienkę i chustę.
We bought traditional Japanese clothes - jinbei for Robert and yukata for me. I also have two pieces of cotton fabric, for a dress and a shawl.


No i nie wiem, co jeszcze, pewnie jakieś drobiazgi, trochę słodyczy. Chyba stęskniłam się za byciem kurą domową, bo od powrotu cały czas ogarniam nasze pielesze, gotuję, sprzątam jak szalona, pozbyłam się części starych roślin i przycięłam róże (ale nie wiem, czy coś z nich będzie w przyszłym roku...). Lada moment zacznę pozbywać się nadmiaru rzeczy nieużywanych. Znowu co wieczór palę świece, zrobiło się zimno i najchętniej siedziałabym cały czas pod kocem, nie mogę uwierzyć, że tydzień temu biegałam w szortach i krótkim rękawku po Ueno i Akihabarze...
I don't know what else, some small kitchen gadgets, some sweets. I missed being a housewife because since we came back I've kept cleaning and removing old plants, cooking and planing cooking. I'm going to get rid of unused stuff. I keep lighting scented candles every evening, it's cold and my favourite place is under the blanket. I cannot believe that only a week ago I was wearing shorts and short sleeves, running around Ueno and Akihabara... 

No ale cóż, życie toczy się dalej niezależnie od mojego mazgajstwa. Od następnego miesiąca wracam na kurs japońskiego, kupiłam już pierwszą w tym sezonie dynię, mam w planach małe zmiany w naszym mieszkaniu, sukienki czekają na uszycie. Zobaczmy, co nam przyniesie przyszłość!
But oh well, life goes on, irrespective of my whining. Next month I'm going back to learning Japanese, I've already bought my first pumpkin this season, I have planned some furniture changes in our flat, dresses wait to be sewn. Let's see what the future brings!