Friday, July 31, 2026

Lipiec

 W drugiej połowie lipca pojechaliśmy na Suwalszczyznę, gdzie odwiedziliśmy teścia i zrobiliśmy sobie krótkie wakacje. 

  

Kartacze w Restauracji pod Jelonkiem zawsze dobrym wyborem! *^0^*~~~


 
 

Robert w weekend pojawił się na IV Historycznym Festiwalu Jaćwieskim Pera Sudinoi nad Hańczą. Chłopaki głównie spędzali czas pluskając się w jeziorze, *^V^*, natomiast było też sporo rzemieślników z epoki i ciekawe stoiska współczesne np.: litewskie fermentowane zioła do robienia naparów Briel czy Zielarnia Suwalska



 

Poza tym, lipiec spędziłam przy krośnie i dłubiąc w drewnie, bo w sierpniu jadę znowu na imprezę starożytną, więc szykuję ciuchy i wyposażenie! ^^*~~

 


 

Oraz nowość z mojej farmy awokado - jedną z sadzonek przesadziłam z normalnej doniczki do takiej dla drzewka bonsai. Teraz powinnam ściąć górę i poczekać aż odbije na nowo, ale... jakoś nie mam serca!... Pewnie w końcu się zdecyduję, ale na razie daję mu czas na aklimatyzację w nowej doniczce. ^^*~~

 

 

 ***

 Obiecałam, że napiszę o rodzinnych odkryciach, więc już spieszę ze szczegółami!

 W marcu znowu wróciłam do grzebania w drzewie genealogicznym i podczas przeglądania dokumentów zastanowił mnie pewien fakt: moi dziadkowie pobrali się w 1950 roku ale tata urodził się w 1947... Dodatkowo policzyłam lata i wyszło mi, że babcia kiedy rodziła mojego tatę miała 35 lat a dziadek - 39 lat. W dzisiejszych czasach to byłoby normalne, ale w połowie XX wieku?... Poszukałam głębiej i dotarłam do fascynującej informacji - mój dziadek zanim związał się z moją babcią Ireną miał żonę!!! 

W 1929 roku, w wieku 20 lat, kiedy był wciąż kawalerem ale już urzędnikiem w Warszawie (pochodził ze wsi Podłęcze na południe od Warszawy), ożenił się z kobietą z Szymanowa (wsi sąsiadującej z Podłęczem), która miała wtedy 31 lat (!...) ale wciąż była panną i pracowała w sklepie. Tyle udało mi się dowiedzieć z aktu ślubu. 

Z tego co wiem dzieci nie mieli a pani Anna zginęła w Powstaniu Warszawskim na Woli ALBO została wywieziona na roboty do Niemiec i tam zmarła, w dwóch wiarygodnych źródłach znalazłam te dwie sprzeczne informacje i czekam na dokumenty z IPN potwierdzające którąś z tych teorii. 

Nie wiem, skąd ślub dwudziestoletniego chłopaka z trzydziestojednoletnią dziewczyną - nietypowe, ale skoro urodzili się w sąsiednich wsiach oddalonych od siebie o 6 km, to być może znali się od dziecka i to była wielka miłość? Anna w akcie ślubu jest określona jako panna, więc nie miała wcześniej męża, czyżby czekała aż mój dziadek dorośnie do wieku, w którym będą mogli się pobrać? (W ogóle w wieku 20 lat dziadek był wciąż niepełnoletni i jego ojciec musiał mu dać zgodę na ślub, a zapowiedzi były tylko jedne zamiast trzech, jakby im się spieszyło... Więc może to jednak była ciąża i ślub na szybko, ale coś się z tym dzieckiem potem stało?... Bo nie znalazłam o nim żadnej informacji.)

Nie wiem, w jakich okolicznościach dziadek poznał moją babcię, w każdym razie Anna znika z jego życia w 1944 lub 45 roku, a w 1947 rodzi się mój tata, w 1950 dziadkowie pobierają się w Pruszkowie i osiedlają się w podwarszawskim wtedy Ursusie. Nigdy nie mówiło się w domu o pierwszej żonie dziadka, nawet nie jestem pewna czy mój tata o tym wiedział. Drugą zagadką jest fakt, że moja babcia założyła rodzinę dopiero w wieku 35 lat, w akcie ślubu nie ma stanu cywilnego ale jest tylko jej nazwisko panieńskie więc nie miała wcześniej męża, co znowu wydaje mi się nietypowe na początku XX wieku (moi dziadkowie ze strony mamy pobrali się w bardzo młodym wieku - dziadek Wincenty miał 19 lat a babcia Marysia 16, to było wtedy normą). Jednak po drodze była wojna, więc może był ktoś w jej życiu, z kim nie zdążyła się związać a po wojnie losy jej i dziadka Jana się połączyły. 

O ile nie zdecyduję się na seans spirytystyczny (*^w^*) to raczej żadnej z tych zagadek nie rozwiążę, jedyne na co mogę liczyć to dokumenty z IPN, które kiedyś dostanę, bo do ludzkiej pamięci nie mogę się już odwołać, nie mam już komu zadać tych pytań. 

***


 

W sierpień wchodzimy z jedyną słuszną pogodą - słońcem i upałem powyżej 30 stopni!!! *^V^*~~~  Obłożona miskami ze schłodzonym arbuzem, z dzbankiem chłodnej herbaty hibiskusowej i z włączoną klimatyzacją *^0^* wracam do krosna, i do przeczytania wkrótce! 

 

No comments:

Post a Comment