Monday, May 20, 2024

Jarmark Kultury Urzecza i pierwsze truskawki

 Są już polskie truskawki, jadłyście? *^O^*~~~



 

Przez całe trzy poprzednie tygodnie działy się rzeczy normalnożyciowe, ale nic takiego o czym warto by pisać na blogu, na przykład jeździłam na cmentarze w poszukiwaniu grobów rodziny - na nagrobkach często można znaleźć dużo informacji o datach urodzin, zgonu, nazwiska rodowe, itd, ze zmiennym szczęściem (na Marysinie trafiłam od razu, ale miałam dokładny numer kwatery, za to w Pyrach łaziłam ponad półtorej godziny i nic nie znalazłam... I zanim ktoś zapyta czemu nie zadzwoniłam do zarządu cmentarza i nie dopytałam o szczegóły, od razy odpowiem - dzwoniłam, niestety w Pyrach skatalogowano wyłącznie groby od 1999 roku wzwyż, a mój wujek zmarł dużo wcześniej, więc niestety pozostało mi szukanie per pedes...). I przy okazji nasunął mi się taki wniosek - cmentarze to jedno wielkie targowisko próżności!... Jakich grobów ja się naoglądałam - kamienne groty, kolumnada niczym Koloseum, marmury w najróżniejszych kolorach, imitacja kamiennego koryta rzeki, nawet na kilku nowych grobach zaobserwowałam nową modę literkową - pojedyncze litery odlewane z mosiądzu, obłe i nieregularne. Komu to wszystko służy? Na pewno nie zmarłemu, ale rodzinie pewnie się podoba. *^n^*


Na zdjęciu - wiraszki do łapania ryb


W poprzednią niedzielę wyciągnęliśmy rowery i pojechaliśmy do Konstancina na Jarmark Kultury Urzecza. *^V^* Nie mam zdjęć, bo jak się jedzie na rowerze to nie ma jak pstrykać fotek. Posłuchaliśmy muzyki ludowej, zjedliśmy po misce zarzucajki, kupiliśmy konfitury od Koła Gospodyń Wiejskich i wróciliśmy do domu robiąc sobie przystanek we włoskiej restauracji Maristella na pyszny obiad! Bardzo lubię konstanciński park i żałuję, że nie mieszkamy bliżej, tak w odległości kilku kroków!... 

(Po przeprowadzce będziemy mieszkać jeszcze dalej, ech...) 

{Ale będziemy mieć inny fajny park bardzo blisko! ^^*~~}




Obejrzałam na Netflixie serial "Osiecka" i bardzo mi się podobał. Główną bohaterkę grają dwie aktorki - nastolatkę i studentkę Eliza Rycembel a potem rolę przejmuje Magdalena Popławska, obydwie są świetne! W ogóle obsada jest bardzo dobra a główne postaci sceny kulturalnej tamtych czasów łatwo rozpoznawalne. W tym samym czasie przeczytałam dwie książki biograficzne - "Wniebowzięty. Rzecz o Zdzisławie Maklakiewiczu i jego czasach" Gabriela Michalika i "Zły chłopiec. Bogusław Linda w rozmowie z Magdą Umer", i wniosek mam z tego taki - czy ludzie twórczy: aktorzy, pisarze, muzycy muszą tak topić się w alkoholu, żeby tworzyć? Czy trzeba żyć w takim rozszarpaniu, na dwóch biegunach, żeby być uznanym za geniusza? 

Poza tym, zakończyłam weekend serialem "Wojna domowa", uwielbiam!!! *^V^*

 


 

REMONTOWO się dzieje, w tym tygodniu wizytę w mieszkaniu złoży hydraulik, za którego odwiedziny zapłaciłam 200 zł przelewem (za spuszczenie wody w pionie kaloryferowym) i 500 zł gotówką (za przesunięcie dwóch liczników w łazience o 20 cm). Czekamy też na maila od pani Architekt od Mebli, która ma nam doprojektować szafki do łazienki, do przedpokoju i pawlacz.




W tym tygodniu mam wizytę u fryzjera, poza tym będę trochę jeździć na rowerze, chociaż pedałuję z tempie spacerującego emeryta, ale co tam!... >0< (Tak ostatnio śmigałam, że aż zgubiłam dzwonek, nie wiem kiedy i gdzie!... *^V^*) Męczę też "Boga Imperatora Diuny", przy poprzednim podejściu do tej książki w ogóle utknęłam i porzuciłam ją chyba w 1/3, teraz zostało mi niecałe 100 stron do końca i się nie poddaję, bo przede mną jeszcze dwie (albo cztery, jeśli liczyć nowe dopisane historie) części! I bardzo chciałabym wrócić do malowania, porzuciłam to chwilowo przez to szukanie rodziny, ale najwyższy czas wziąć pędzel w dłoń! 

Miłego tygodnia! *^0^*~~~

6 comments:

  1. Ciesze sie ze znowu jestes (i ze o dziwo nagle moge pisac/dodawac komentarze bo dlugo nie moglam i nie umialam tego zmienic) bo lubie bardzo do Ciebie zagladac w poniedzialki a czytam i ogladam co robisz chyba od samych poczatkow tego bloga. Pozdrawiam serdecznie - tez Joanna

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cieszę się, że czytasz i że możesz komentować, nic po mojej stronie nie zmieniałam w ustawieniach bloga, ale zawirowania w programach komputerowych nie znają dnia ani godziny... Tak jak znikający dzwonek rowerowy, pamiętam, jak nim dzwoniłam dziś na pieszego na ścieżce rowerowej, a pół godziny później patrzę, a tu ostał mi się jeno prztyczek do dzwonienia!... *^o^*

      Delete
  2. To miło, ze są w okolicach Warszawy tak ciekawe i "smaczne" imprezy jak jarmark jakiegoś tam regionu , w twoim przypadku akurat Urzecza. Zawsze brakowało mi takiego pielęgnowania zalet i uroków lokalności, pokazywania, co w takich małych, lokalnych społecznościach jest najlepszego. I to sie zaczyna dziać. Co do serialu o Osieckiej - pod rzadami PiS-u, kiedy akurat Maryla Rodowicz czymś im się naraziła, została z tego serialu "wygumkowana", a przecież to ona dawała życie największym przebojom poetki z Saskiej Kępy i ona była w w życiu Osieckiej bardzo istotną osobą. Szkoda, że tak zakłamano kawałek historii polskiej kultury

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślę, że w wielu małych miejscowościach pod dużymi miastami są takie imprezy, wydaje mi się, że tam łatwiej zorganizować lokalny jarmark, bo ludzie mają większe poczucie przynależności lokalnej i dumy ze swojego "małego podwórka", od tego zresztą powinny być władze lokalne - od inicjowania takich wydarzeń. Tylko właśnie trzeba tego poszukać, ja zaczęłam obserwować kilka podwarszawskich kont na FB i dowiaduję się o imprezach. Wygląda na to, że południowa część podwarszawska jest bardzo aktywna! ^^*~~
      Maryla Rodowicz pojawia się w jednym odcinku, myślisz, że pierwotnie było jej tam więcej? Rzeczywiście Osiecka napisała dla Maryli około 40-stu piosenek, a w serialu pokazują, jakby to były ze dwa przeboje, ale w ogóle mam wrażenie, że za mało czasu poświęcono wielu osobom, tam na pewno było dużo więcej historii, przecież to było całe życie bardzo twórczej towarzyskiej kobiety otoczonej mnóstwem ludzi (a jakich ciekawych!), trudno to upchać w trzynaście godzinnych odcinków.

      Delete
  3. Jest jeszcze jedna nagrobna nowa moda - Memorial Book, czyli naklejana na nagrobek tabliczka z kodem kod QR prowadzącym do wirtualnych wspominek o zmarłym. Tak, artyści muszą się topić w alkoholu by tworzyć, gdyż ten wyzwala w nich kreatywność, no i na trzeźwo ciężko mierzyć się ze sławą. "Złego chłopca" z chęcią przeczytam. Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wiesz, że ten pomysł z QR kodem to mi się nawet podoba! Chętnie dowiedziałabym się czegoś o słynnych zmarłych spacerując po warszawskich Powązkach, tam jest dużo grobów sławnych ludzi. Albo wyobraź sobie - trafiam na grób nieznanego krewnego i dowiaduję się czegoś o jego życiu, super! *^O^*

      Delete