Friday, June 22, 2018

フェミニンワードローブ - Kredkami Rysowana



Najważniejsze w tej sukience są kokardy. Nic na to nie poradzę, widocznie ostatnio mam fazę powrotu do czasów dzieciństwa - kręcą mnie falbanki i kokardki. ^^*~~ Chociaż zinterpretowałam je po swojemu, dodając pojedynczy akcent, który mogę odpiąć jeśli mi się znudzi.
W oryginale użyto gładkiego materiału, u mnie granatowy len z białymi kwiatami (kupiony w Textilmar, len jak to len, lubi się pognieść ale taki jego urok), które trochę wyglądają jak nagryzmolone białą kredką, stąd nazwa kiecki - Kredkami Rysowana. *^V^*
The most important in this dress are the bows. I cannot help it, apparently I've been having a back-to-childhood phase in my sewing - I like ruffles and bows. ^^*~~ Although I interpreted it my way adding only a single bow accent that can be unpinned if I feel like it.
In the original there is a plain fabric used, in my case it's a dark blue linen with the flower pattern that looks as if it was scribbled with a white crayon, hence the name - With Crayons Drawn. *^V^*





Kształt jest bardzo prosty - tuba lekko zwężająca się ku dołowi. Oczywiście nie pozostałam przy oryginalnym kształcie i zrobiłam po swojemu - już po zszyciu boków przymierzyłam sukienkę i zdecydowałam odpuścić trochę szerokości na biodrach i ująć powyżej. Niewiele, tyle żebym wciąż mogła łatwo wejść w sukienkę - nie ma ona żadnych zapięć, ale wystarczająco, żeby optycznie polepszyć jej dopasowanie do moich krągłości, bo wszak biodra i talię mam, i one zaznaczają się pod ubraniem. *^o^*
The shape is a straight tube slightly narrowing towards the floor. I didn't stick to the original and did it my way - when I stitched the sides I tried it on and decided to move the seams wider on the hips and make them more fitted above. Not much, just as much so I could wiggle inside easily - the dress has no fastening, but just enough to have the dress slightly change its shape and follow my curves. I have wide hips and thinner waistline, and it shows under the clothes. *^o^*




Wykrój pochodzi z tej samej książki co ostatnia sukienka, czyli "Kobieca garderoba" (フェミニンワードローブ), wybrałam jak zawsze największy rozmiar LL (biust 93 cm, talia 74 cm) i dodałam 5 cm do długości. Tym razem nie musiałam sama dodawać kieszeni, bo sukienka ma swoje nakładane kieszenie, raczej ozdobne niż funkcjonalne, bo do tak przylegających kieszeni trudno schować coś bardziej przestrzennego niż bilet autobusowy, inaczej robi się odstająca bulwa na biodrze ale zasada została zachowana - kieszenie są! ^^*~~
The pattern comes from the same sewing book that the last dress, namely "Feminine wardrobe" (フェミニンワードローブ),as always I chose the biggest size LL (bust 93 cm, waist 74 cm), added 5 cm to the length. This time I didn't have to add the pockets myself because the dress had the square pockets on the outside (how do you call them in English?). They're rather decorative than practical, you wouldn't be able to fit in nothing thicker than the bus ticket or it would look like a strange bulge on the hip, but the pocket it is! ^^*~~




***

Tyle o sukience, a teraz filozoficznie będzie.
No bo tak, siedzę ja sobie w środę przy stole, układam farby w palecie w nowym porządku, jednym okiem oglądam mecz Iran:Hiszpania, drugim filmiki akwarelistów na Youtube i nagle jak mnie nie trafi oświecenie jak grom z jasnego nieba!.....
So, that was a new dress and now something more serious.
Because, on Wednesday I was sitting at the table rearranging my paints in the palette, one eye on the soccer match Iran:Spain, the other watching the watercolour artists' movies on Youtube, and suddenly like thunder from the sky - a revelation!.......

Ja nie próbuję!!!
I don't try!!!

Co mam na myśli?
Czy mogłabym Wam pokazać moje szkicowniki z bazgrołami sprzed lat? Nie. Bo takowych nie posiadam. A dlaczego? Bo nigdy nie prowadziłam brudnopisu ze szkicami, nie testowałam kredek, nie próbowałam narysować psa stojącego czy na leżąco, człowieka en face czy z profilu, nie pozwalałam sobie na testy i błędy. Kupowałam zeszyty i notesy, i białe kartki zawsze mnie onieśmielały. Paraliżował mnie strach przed zepsuciem choćby jednej strony (może takie czasy były, że się szanowało wszystko i nie wolno było nic zmarnować?...), więc jak coś już rysowałam, to od razu to było na czysto, takie jak ma być, idealne. Dodatkowo, obawiałam się, że jak coś raz narysuję i uda mi się to w szkicowniku, to już mi na pewno nigdy w życiu nie wyjdzie na czysto, nie będę umiała tego powtórzyć, no, sprawa na ten jeden jedyny raz i koniec!... No i ten czas poświęcony na próby, szkoda mi go, bo mogłabym już pracować nad wersją ostateczną, a tak tracę czas na brudnopis!...
What do I mean?
Could I show you my sketchbooks with doodles from the past? No. Because I didn't have them. Why? I never had a draftbook with unsuccessful sketches, never tested crayons, didn't try drawing standing dog or dog on the floor, or a person en face or from the side, I never allowed myself to try and fail. I used to buy many copybooks and notebooks, and white pages intimidated me. I was paralysed with fear of spoiling even one page so when I drew something it was just as it was supposed to be, pretty and perfect, on the target paper. Also, I was scared that if I drew something in the draftbook and it was good, I'd never be able to draw it again on a new piece of paper, it can happen only once in my lifetime and I'll never ever be capable of repeating this one drawing, never!... And that time that I waste on drafts and trying out different sketches, I could already work on the final perfect version!...

Tak samo mam z dzierganiem czy szyciem - każcie mi zrobić próbkę przed robótką to będę się wykręcać jak pranie we Frani. *^o^* Jak mam zrobić próbny wykrój i model testowy sukienki, to wolę od razu ciąć docelowy materiał z dużym zapasem i najwyżej potem robić modyfikacje na bieżąco... Wiem, to głupie, bo nie zawsze się udaje, już nie raz prułam kawał swetra albo uszyty ciuch nie wyszedł tak jak sobie wyobrażałam przez to moje niechciejstwo.
It's the same with knitting or sewing - tell me to make a swatch and I'll be so reluctant and won't do it in the end. If I have to make the muslin for some sewing project I'd rather cut it from the target fabric with bigger seam allowances and make modifications on the go... I know, it's stupid and it often results in me frogging a huge chunk of sweater or making the dress not really like I imagined it to be, all because of my laziness.

To też niestety oznacza, że do malowania siadam bez przygotowania. To nieprawda, że liczy się przede wszystkim talent. Owszem, trzeba mieć w sobie inklinacje do uprawiania sztuki, pomysły na technikę i wybór tematyki, ale moim zdaniem najważniejsze w tworzeniu czegokolwiek jest przećwiczenie danej dziedziny - poznanie swoich narzędzi i ich możliwości a także przyuczenie naszych oczu do odpowiedniej obserwacji i swoich rąk do pewnych powtarzalnych ruchów, które pozwolą nam wypracować własny styl tworzenia.
Unfortunately it also means that I sit down to make art unprepared. It's not true talent is everything. Of course, you have to have some inclination towards making art, ideas for techniques to use and themes to choose from, but in my opinion the most important thing is practise - getting to know your tools and teaching our eyes to see in a special way and our hands to get used to some gestures that guarantee the repetitiveness of what we do and giving birth to our style.

Kiedy pokazuję Wam nowe sukienki często słyszę "ja tak nie umiem", i wtedy odpowiadam "ja też nie umiałam, ale wiele lat temu usiadłam do maszyny i od tamtego czasu uszyłam sporo rzeczy, i teraz już umiem". A teraz sama mówię do siebie "nie umiem narysować człowieka", i już wiem dlaczego - bo nigdy tego nie ćwiczyłam! Nie pokrywałam kartek nieporadnymi a potem coraz lepszymi szkicami, nie kopiowałam zdjęć z czasopism, nie zajrzałam do ani jednej książki uczącej proporcji ludzkiego ciała. I postanowiłam to zmienić.
When I show you new dresses I often hear "I cannot sew like that", and then I reply "I couldn't either many years ago and then I started to sew, made many items and now I can". And now I tell myself "I cannot draw a human figure" and now I know why - I never practised it! I never covered pages with scribbles, first terrible and then better and better, I never drew people from the magazine's photos, I never looked into a single reference book with human being postures and proportions. I decided to change that.

Wczoraj pracowałam nad uszyciem spodni, co w moim przypadku nie jest takie proste, bo wymiary mam niestandardowe. Papierowy wykrój przerysowałam już jakiś czas temu, stare prześcieradło czekało na nożyczki i igłę z nitką, ale oczywiście nie mogłam się zebrać do zrobienia modelu testowego! Aż wreszcie zebrałam się w sobie i uszyłam spodenki testowe. Wymagały oczywiście modyfikacji, ale specjalnie zostawiłam duże zapasy i po niewielkich zmianach osiągnęłam zadowalający rezultat. *^v^* Docelowa bawełna na spodnie już czeka i teraz mogę ze spokojem ją ciąć i szyć, bez nerwów, czy na pewno w te portki się zmieszczę i czy będą dobrze leżeć.
Yesterday I was working on sewing a pair of pants which is not that easy in my case because I have non standard measurements. I made the paper pattern a few days ago and found an old sheet to use for the muslin but I just couldn't sit down to sewing it! Finally I got my act together and made that muslin. Of course they needed some modifications which I easily did with big seam allowances and then I ended up with the satisfying final version. *^v^* The target cotton fabric is waiting to be cut and sewn without being nervous whether it'll be good for me.




No i sięgnęłam po szkicownik brudnopis. Chcę dodać nowe tematy do moich akwareli a to znaczy, że chcę się nauczyć rysowania czegoś, czego wcześniej nigdy nie rysowałam i posługiwania się farbami w sposób, w jaki jeszcze nigdy nie pracowałam. Chcę się nauczyć mieszania kolorów, żeby nie nosić ze sobą palety na 150 tysięcy farbek. A to wymaga prób i błędów.
Błędów, na które zamierzam sobie pozwolić. ^^*~~
And I took out the sketchbook. I want to add new topics to my art which means I want to learn to draw new things I never tried before and to use paints in new ways. I want to learn colour theory and mixing so I'd be able to carry a smaller palette with me when I paint outside. All that requires trial and errors.
The errors I'm going to allow myself to make. ^^*~~

25 comments:

  1. I bardzo dobrze :) Piękny materiał i świetna sukienka.

    ReplyDelete
  2. No wszystko mi sie w tej sukience podoba: kroj, material i kokarda. A nawiazujac to Twoich rozwazan o bledach, to przytocze Alberta Einsteina, ktory podobno powiedzial “Genius is 1% talent and 99% percent hard work...” Pozdrawiam, Jagoda.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję! *^v^*
      Zgadzam się z mistrzem Einsteinem w 100%!

      Delete
  3. No i bardzo dobrze! Gdyby nie próbowanie, to umarłabym z głodu i marzłabym zimą w kupnych szalikach. Przecież nic nie umiemy na początku.
    Śliczna sukienka, kokardy są na topie znowu, wcale nie dziecinne. Powodzenia w szyciu spodni!
    Ps. Stęskniłam się już za kotami :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję! *^o^*
      Masz rację, dawno nie było kotów, nadrobię to w kolejnym wpisie!

      Delete
  4. Asia, dziękuję. Może w końcu przełamię się, swoje kompleksy i niewiarę w siebie i uszyję choćby torebkę w kształcie prostokąta.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Torebkę w kształcie prostokąta to na pewno sobie uszyjesz! Nawet jak ta pierwsza nie będzie perfekcyjna to bierz ją na zakupy, ziemniakom i pomidorom to nie zrobi dużej różnicy. *^v^* To idealny projekt, żeby usiąść do maszyny i postawić pierwsze kroki na długiej drodze szyciowej. *^o^* Proponuję najpierw kilka prób na ścinkach materiału - szycie po prostej, wyczucie nacisku na pedał maszyny (im mocniej tym szybciej leci ścieg, a zatem może nie być zbyt prosty, lepiej zacząć powolutku i przećwiczyć ^^). Trzymam kciuki!!!

      Delete
    2. Dziękuję 😻😻😻😻

      Delete
  5. Świetna kiecka,ciekawsza od oryginału :)
    a co do próbek,to ja owszem próbuję bo już kilka falstartów miałam, ale wciąż powtarzam sobie,że aby dojść do poziomu mistrzowskiego,trzeba wciąż i wciąż powtarzać te same działania- jestem fanką metody 10000 godzin ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję! ^^*~~
      Tak, ja też wiem o tej zasadzie 10000 godzin, ale lenistwo bierze górę i staram się od razu za pierwszym podejściem osiągnąć poziom mistrza, ja głupia...... *^w^* Ale pracuję nad tym!

      Delete
  6. I love the dress! Those pockets are called "patch pockets" in English :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you very much! ^^*~~
      Ah, yes, it's a logical name. ^^

      Delete
  7. Piękna sukienka i cudny motyw:)pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  8. Ja od niedawna próbuję dużo i namiętnie i uczę się lubić swoją nieporadność :-) Porywam się na rzeczy, których nie mam prawa zrobić dobrze, chrzanię, ale widzę efekty po paru kolejnych próbach. I zauważyłam, że nie najlepiej działają na mnie różne kursy, np. kurs rysowania sylwetki człowieka - nudzę się, w połowie odpadam itp. Najlepiej jest, gdy mam jakiś pomysł, którego realizacja przekracza moje możliwości techniczne - wtedy najpierw zbieram materiały poglądowe, szukam konkretnych tutoriali rozwiązujących mój konkretny problem (np. jak narysować realistyczną sierść kota) i na tym pomyśle uczę się stosowania nowej techniki. Gdy zależy mi na realizacji jakiejś swojej fantazji, jestem bardziej zmotywowana, żeby szlifować daną umiejętność. Ttrzymam kciuki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję! ^^*~~
      Ja mam podobnie z nauką języka - czytanki nudzą mnie niemiłosiernie i nic mi nie wchodzi do głowy, ale jak chcę poznać tekst piosenki albo przeczytać jakąś książkę, to będę siedzieć nad tłumaczeniem, drążyć, i w końcu zostają mi w głowie nowe słówka i wyrażenia, bo kojarzą mi się z interesującym mnie tematem!

      Delete
  9. Fajna sukienka i kolejny materiał, który zachwyca mnie swoim wzorem :)

    Z próbowaniem i ćwiczeniami też mam podobnie - nie lubię żmudnych godzin spędzonych na próbach i oglądaniu wciąż nieudanych tworów, ale rozum mówi, że to jedyna droga. Ale o ile łatwiej byłoby wstać rano i być doskonałą - piękna wizja, nie? ;)
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję! *^v^*
      No tak, to byłoby wygodne, ale wtedy wszyscy bylibyśmy doskonali bez wysiłku, więc nasza doskonałość nie miałaby sensu, bo zginęłaby w tłumie. To ja idę poćwiczyć szkicowanie.... ^^*~~

      Delete
  10. O! MICRONek! Popieram wybór cienkopisu ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Albo ten, albo Marvy Uchida, robię sobie zapas jak jestem w Japonii (są tańsze niż u nas) i używam ich naprzemiennie. *^v^*

      Delete
  11. Co do tych prób i błędów ośmielę się polecić Betty Edwards. jedna jej książka traktuje o rysowaniu, druga o kolorze. Obie są bezcenne dla mnie. Obie odbierają lęk przed próbowaniem. Na Amazonie szukaj tej o kolorze, "Rysowanie" bywa w outletach i na Allegro. W Book Depository są obie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję, poszukam! ^^*~~
      (z uporem maniaka wpisuję w przeglądarkę "boob depository" i szukam.... *^W^*)

      Delete
  12. Nie wiem czy bardziej lubię oglądać Twoje nowe uszytki czy czytać o kulturze japońskiej i japońskim jedzeniu :) I jedno i drugie robisz z pasją i zaangażowaniem :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo się cieszę! ^^*~~ Staram się, żeby we wpisach było wszystkiego po troszku, żeby się nie nudził jeden temat (albo to dlatego, że łapię wiele srok za ogon, hm..... *^w^*)

      Delete