Thursday, May 15, 2008

Czyja wina?/Whose fault?

Dziewczyny, jesteście kochane! Dusza w człowieku jęczy, wylewa swoje żale na bloga i wie, że od razu dostanie ciepły koc w postaci Waszych przemiłych słów porady i dodania mi otuchy! Czasami mam takie dni, że wydaje mi się, że nic z tego domu nie będzie, bo jest to absolutnie niemożliwe, i popadam w czarną rozpacz. I wtedy potrzebuję pogłaskania po głowie i usłyszenia, że wszystko będzie dobrze, i pewnego realistycznego spojrzenia na sprawę (od tego mam męża, który zachowuje zimną krew w moich nawet w najbardziej histerycznych momentach. *^v^*) Dlatego serdecznie Wam dziękuję, że jesteście!
Guys, you are the best! When my soul moans and I pour all my sadness on my blog I know that I can always count on the warm blanket of your lovely words of advice and cheering my up! Sometimes there are days when I'm sure that the house won't happen in our lives, and then I go deep down in despair. At that times I need a pat on my head and a voice telling me that everything will be all right, plus some realistic insight on the matter (and my husband is the best at it even in the moments of my biggest hysteria. *^v^*). So, thank you for that and please, don't leave me!

***

Wszystko przez
Vampiro Knit! *^v^*

It's the fault of Vampiro Knit's! *^v^*

W zeszłym tygodniu zobaczyłam na jej blogu wiosenną bluzeczkę, którą właśnie zaczynała robić z majowej "Sandry" i oczywiście poszłam do kiosku i tę "Sandrę" kupiłam. A jak kupiłam, to przejrzałam, i spodobało mi sie kilka modeli. Oczywiście nie zrobię ich wszystkich, ale ta niebieska bluzka to pewniak (nazwałam ją Seaside Memories), na nią kupiłam niebieskawą Medusę firmy XIMA.

Last week I saw on her blog a Spring blouse from the May issue of "Sandra" magazine, which she just started to knit. I of course bought this issue immediately and of course looked inside... And I liked several projects. I won't make all of them, that's obvious, but I'm going to knit this blouse from the bluish Medusa by XIMA (I called it Seaside Memories).

Mój drugi zakup to Altin Basak MIYA na tę bluzeczkę - nazwałam ją Golden Girl. nawet kolor dobrałam podobny, chociaż boję się tego starego złota, bo zawsze było mi źle w żółtych bluzkach, coś dziwnego robiły z kolorem mojej cery... No nic, zobaczymy, trzeba zrywać ze stereotypami i przekraczać własne granice, nawet, jeżeli są to jedynie granice kolorystyczne. *^v^*

My second choice was this blouse which I called Golden Girl, for which I bought the Altin Basak's yarn called MIYA. I'm a bit unsure about this colour because I don't look good in yellow close to my face, but I decided to go outside my comfort zone and try something else for a change, even if it's just the colour comfort zone. *^v^*


I jeszcze kilka modeli, na których zawiesiłam oko:
Here are some more projects I liked:

Podoba mi się ta "spódniczka" i pseudo pasek w talii tej bluzeczki.
I like the "skirt" part and the fake belt in the waist of this top.

Ten model jest ciekawy, dużo się na nim dzieje, tylko musiałabym dobrać sobie jakiś inny kolor, może zieleń/oliwka? I poszerzyłabym rękawy w mankietach.
This blouse is interesting, there is a lot going on in the pattern but I would have to change the colour, maybe some green/olive? And I would knit the sleeves wider at the cuffs.

***

A teraz włóczki z moich ostatnich zakupów, które przyszły dziś rano:
My latest yarn shopping which arrived this morning:

Altin Basak Miya, bawełna/
cotton

Xima Medusa, bawełna/cotton
I znikam, bo muszę umyć okna (blech...), a potem dokończyć wreszcie Lords&Ladies, żeby zdążyć go namoczyć i zblokować, i zrobić mu zdjęcia w sobotę na działce u rodziców. *^v^*
Now I'm off to clean the windows (blech...), and then to finish Lords&Ladies cardigan, because I want to wet block it and wear it on Saturday so I could take nice photos of it at my parents' allotment.

Wednesday, May 14, 2008

Sekrety/Secrets

Mam już mojego Secret Pal'a robótkowego! *^v^* Cieszę się, bo jest to osoba, której blog czytam i lubię, więc tym milej mi będzie dobierać dla niej elementy przesyłki.
I know my Secret Pal for the swap! *^v^* I'm glad because this is the person I know from her blog and I like what she's knitting/crocheting, so it will be fun to collect all the bits and pieces for her.


Poza tym, paczuszka na wymianę robótkową dla Michelle gotowa i lada moment będzie w drodze. Na razie mogę tylko powiedzieć, że jest w niej coś zrobionego na drutach, coś dla duszy i coś dla ciała. =^v^= Reszta na razie musi pozostać tajemnicą...
Moreover, I finished my parcel for the craft swap for Michelle and it will be on the way to her soon. For now I can only tell you that there is something knitted in it, something for the body and for the soul. =^v^= The rest is silence...


Na osłodę dnia - włóczka!
Mojej bawełny jeszcze na horyzoncie nie widać, więc na razie pokazuję akryl, który przyszedł do mnie w sobotę - Pearl z Inter-Fox.
Wiem, zaraz zapytacie, co ja tak ostatnio z tym akrylem, ale pomacałam go porządnie i wydaje się być w porządku, nie trzeszczy. Jeszcze nie mam na niego pomysłu, ale dziś przyszło mi do głowy, że potrzebuję zielonego sweterka, a ponieważ potrzeby trzeba zaspokajać, więc może właśnie ten kolor i ta włóczka? *^v^*
Co do Eliana Klasik - po wysuszeniu jest miękki i miły w dotyku, warkocze są idealne, i na pewno będę go jeszcze kupowała na przyszłe projekty z warkoczami.

To sweetened up the day - some yarn!
Because my cotton is still not here I'll show you the olive acrylic I received last Saturday - it's Pearl by Interfox. I know, any minute now you're going to ask me about all the acrylics I'm buying nowadays, but I touched it thoroughly and it's okay, soft and nice, not "squeaky".
I have no pattern in mind connected with this yarn yet, but just today I thought I need a green sweater of some sort. And it's no use arguing with the need when it comes. So maybe it's the colour and yarn for my future green sweater. *^v^*
As far as Elian Klasik - after wet blocking it's nice and soft, cables look perfect and I'm sure I'll be buying this yarn for my future cable projects.

***

Update w kwestii zakupu działki i domu - posiadłość, którą ostatnio oglądaliśmy raczej odpadnie ze względów finansowych. Jest to typowy domek letni, a my musielibyśmy włożyć tam sporo pracy i pieniędzy, żeby z niego zrobić dom całoroczny, dopasowany do naszych potrzeb. W tym celu właściciel musiałby zejść z ceną dość nisko (bo na razie jest bardzo zawyżona, uwierzcie mi na słowo...), a wiemy, że liczy na wiele więcej.
Now a quick update about our house hunting - we most probably won't be buying the land with the house we were visiting not so long ago because of the financial reasons. It is a typical Summer cottage and we would have to put a lot of work and money to turn it into a whole year house, adapted to our needs. The owner would have to go down with the price (which is very high now, believe me...) and we know that she wants to get much more for this plot of land.

Opakowana polecała mi swoją okolicę niedaleko Warszawy (byłaby idealna ze względu na miejsce pracy Roberta), ale jak sprawdziłam przykładowe ceny samych działek, to... na kawałek ziemi byłoby nas jeszcze ledwo stać, o jakimkolwiek domu już nie ma co mówić. Wiadomo, im bliżej stolicy, tym ceny wyższe.
Opakowana recommended me her town near Warsaw (it would be perfect as far as location goes because of Robert's workplace), but when I checked some prices of the land itself... we could probably afford a small piece of land but not a single brick of a house. Obviously, the closer to the capital the higher prices.

Nie możemy kupić ziemi z domem pod Warszawą, bo nas nie stać (ceny są kuriozalne!...). Nie możemy kupić ziemi z domem 300 km od Warszawy, na które byłoby nas stać (tak, jak zrobił niedawno ojciec Roberta), bo Robert musi dojeżdżać codziennie do pracy. Koło się zamyka.
We cannot buy the land with a house near Warsaw, because we cannot afford it (the prices are ridiculously high!...). We cannot buy the land with a house we could afford 300 km from Warsaw (just like Robert's father did recently), because Robert has to commute to work everyday. It's a vicious circle.

Staram się nie rwać włosów z głowy, gram w totolotka (wczoraj trafiłam dwójkę, płacą od trójki) i czekam na cud. Na ostatnim spotkaniu mojego Kręgu Kobiet nasza prowadząca poradziła mi, żebym w medytacji zwróciła się o pomoc do Matki Ziemi, w końcu szukam ziemi, żeby na niej stanął dom, a to dwie rzeczy związane z ugruntowaniem się na Matce Ziemi. Zatem tak zrobię.
I'm trying not to tear my hair out, I'm buying Lotto coupons regularly (I hit two numbers last night, they pay from three up) and waiting for a miracle to happen. On our last Women Circle meeting the lady leading the meetings advised me to meditate on my wish and ask Mother Earth for help. I look for a land to put a house on it, and these are two things connected with being grounded on the Mother Earth. So I'm going to do so.

Na razie kupię mojej mamie Zofii na imieniny rododendron na jej działkę (bo ten po poprzednich właścicielach usechł), w sobotę jedziemy do niej świętować przy grillu. Może mnie to trochę ugruntuje i pomoże w poszukiwaniu miejsca na moje korzenie.
For now I'm going to buy a rhododendron for my mother Zofia as a present for her name's day to plant it on her allotment (the previous plant died). On Saturday we are going there for a nice afternoon with a grill. Maybe it will ground me a bit and help me with my search for a place for my own roots to grow.

Tuesday, May 13, 2008

Kulinarnie/Culinary

Dziś znowu kulinarnie, bo po pierwsze, upiekłam nowy chleb, a po drugie, zrobiłam i sfotografowałam obiecaną potrawę.

Today again a culinary post because first, I baked another bread, and second, I made a dish I promised last week.


Pszenno-żytni chleb na zakwasie
Naturally leavened wheat-rye bread


Najpierw chleb - z przepisu Liski. Nie wygląda zbyt ładnie, ale to pewnie wina mojego piecyka, który ma od dawna zepsuty termoobieg i do pieczenia czegokolwiek używam górnej grzałki grilla wraz z włączonym wiatrakiem. Trochę wtedy wysusza wierzch potrawy. To tradycyjny chleb na domowym zakwasie (sama sobie zrobiłam! ^^) i tak, jak pisze autorka przepisu, rzeczywiście przypomina tzw. chleb litewski. Robertowi bardzo smakował. =^v^=

I made this bread according to the recipe by Liska. Mine doesn't look best because my oven doesn't work properly and I use top grill plus the fan for baking, which may dry out the baked dish.
It's the traditional bread made with home made sourdough (I made it myself! ^^) and it indeed is similar to the bread we call Lithuanian. Robert liked it very much. =^v^=


I druga potrawa - banalnie prosta a jaka smaczna! *^v^*
The second dish is very easy and very tasty! *^v^*

Szparagi z szynką w galarecie
Asparagus with ham in jelly


Wykonanie jest proste:
- szparagi umyć, odciąć zdrewniałą część łodygi

- zagotować 1 l osolonej wody, wrzucić szparagi na 7 minut (nie dłużej!), wyjąć z wody na talerzyk (nie odlewać, tylko właśnie wyjąć szparagi)

- plastry szynki gotowanej przeciąć na pół, jeśli są duże lub mamy za mało szynki w stosunku do ilości szparagów

- do pozostałej w garnku goracej wody wrzucić 2 kostki rosołowe z kurczaka lub warzywne, dobrze wymieszać

- od razu też wsypać opakowanie żelatyny (np.: Dr. Oetker) i porządnie wymieszać,

- każdego szparaga zawinąć w szynkę, ułożyć obok siebie na półmisku

- zalać gorącą galaretą

- poczekać, aż trochę wystygnie

- wstawić do lodówki do zastygnięcia


Można zajadać z chrzanem, majonezem albo bez dodatków (i koniecznie z chlebem domowej roboty! *^v^*)


Easy recipe:
- clean the asparagus, cut off the tough ends
- bring to the boil 1litre of salted water, put the asparagus for 7 minutes (not longer!), take them out onto a plate (do not pour out the water, it will be used later)
- cut the ham slices in halves if they are big or if you have more asparagus than ham slices
- to the water in the pan add two cubes of chicken or vegetable instant stock and mix well to dissolve them
- at this point also add one pakcet of gellatine (e.g.: Dr. Oetker) and dissolve it well
- wrap each asparagus in ham and place them into a platter
- pour a hot jelly over the dish
- wait till it's cooled off a bit
- place the platter in the fridge so the jelly can congeal

You can serve it with horse radish, mayonnaise or without anything (but with a home made bread! *^v^*)

Smacznego! *^v^*

Monday, May 12, 2008

Cały ten jazz.../All that jazz...

Przypadkiem wczoraj wieczorem Robert włączył program II polskiej telewizji i trafiliśmy na koncert jazzowy z okazji 750-lecia Krakowa. I taka myśl mi się nasunęła - zachwyciła mnie muzyka (choć to jazz nowoczesny), a szczególnie trąbka Tomasza Stańki, ale jednak siostry Przybysz to nie Urszula Dudziak, niestety... *^v^*

Robiłam na drutach cały weekend i taki jest efekt, że skończyłam rękawy do Kimono Styled Sweater. Bardzo mi się podoba, jak wyglądają warkocze z tej włóczki (czeski Elian Klasik, akryl), teraz je namoczę i zblokuję (i jak wyschną napiszę, jak się zachowuje ta włóczka po kontakcie z wo), i zabieram się za część wokół talii.

I've been knitting all weekend and I finished both sleeves of Kimono Styled Sweater's. I love how the cables look in this yarn (Czech Elian Klasik, acrylic), I'm going to wet block them now toi check how it behaves in contact with water, and this evening I'm casting on for the body part.

Co do szydełkowego szala - okazało się, że ja i szydełko jednak się nie lubimy. To znaczy, muszę się porządnie nauczyć szydełkowych splotów, a tymczasem zrobiony kawałek szala został spruty i chyba zacznę go jeszcze raz na grubych drutach (dla szybkości).

As far as the crocheted shawl - it turned out that me and the crochet hood don't like each other at all. I mean, I have to learn proper stitches, for now I frogged the part I made and I'm going to use thick knitting needles for this project.

***


A w sobotę upiekłam nowych chlebek, to znaczy według przepisu z poprzedniego wpis, tylko zamieniłam 150 g mąki pszennej na żytnią chlebową. Wyszedł ciemniejszy, bardziej aromatyczny i jeszcze smaczniejszy! *^v^*
Kalina, masz rację, jak tak leży sobie ciepły bochenek na desce, z chrupiąca skórką, to ma się ochotę kroić kolejne kromki i jeść, jeść, jeść... =^v^=

On Saturday I baked another no-knead bread, this time I substituted 150 g of wheat flour with a rye flour. bread came out a bit darker, more aromatic and better in taste! *^v^*
Kalina was right when she wrote in the comment about eating fresh bread quickly. When it's there on the desk, still warm, with a yummy looking crust, I could just cut and eat slices one by one! =^v^=

Friday, May 09, 2008

Prosto z Pieca/From the Oven


Upiekła paluchy z makiem Kuchareczka, upiekła Dorotus, upiekła Komarka, to upiekłam i ja! *^v^*
Moje wyszły trochę za grube w stosunku do długości, ale to debiut więc na przyszłość będę wiedziała, żeby uformować cieńsze. Wyszły pyszne! Odpowiednio wilgotne, ale nie ciężkie, słodkawe (od miodu), z makowym akcentem. Na pewno powtórzę ten wypiek.
Nie są dokładnie prosto z pieca, tylko dwa dni po upieczeniu, ale dzięki temu mogę zaraportować, że na drugi dzień były równie świeże, zrobiły się nieco bardziej zwarte, a na trzeci - zaczęły się starzeć. Ale to jest pieczywo na szybkie wcinanie pierwszego dnia, do szklanki mleka, posmarowane masełkiem i dżemem truskawkowym! *^v^*


Three of my Polish fellow bloggers baked those poppy seed rolls recently, so did I! *^v^*
Mine came out a bit too thick, but it was a debut, next time I can roll them thinner. They are delicious! Perfectly moist, a bit sweet from the honey, with a poppy seed accent. I'll be baking them again some day.
Today it's the third day after I made them so I can tell you how they behaved: on the second day the became a bit heavier but still very fresh, on the third day they started to go stale. But this is the product to be eaten straight from the oven, I'm sure of it! ^^ With some butter and strawberry jam, accompanied by a glass of milk, yummy! *^v^*
Here is the recipe:
- mix together 500 g of flour (I used bread wheat flour, type 720) and 2 Tsp of soft butter
- add 1 tsp of salt and 1,5 tsp of dry yeast
- in a separate container warm up (don't boil!) 150 ml of milk, 125 ml of water and 4 Tsp of honey
- pour the liquids to the flour and make a sift dough
- leave it for 1 hour to grow
- knead it a bit, then form thin rolls on a baking paper
- leave them to grow for about 15 minutes
- paste them with 1 egg+1 Tsp of milk mixture and sprinkle with poppy seeds
- put them in the oven for about 15 minutes, temperature 200 degrees Celsjus


Dziś dodatkowo upiekłam chleb "bez wyrabiania" z przepisu Ptasi (polskich czytelników odsyłam na jej blog po przepis), użyłam mąki chlebowej pszennej typ 720. Bigę wyrobiłam wczoraj o 16:00, i wyrastała do dzisiejszego poranka, kiedy to przebiłam ciasto około 10:00 i dałam mu jeszcze przez 2 godziny podrosnąć. Następnie spędził 1 godz. w piekarniku.

Wiem, że nie powinno się jeść gorącego chleba, ale... o, Bogowie!... Jest przepyszny! Skórka chrupiąca, miąższ delikatny, pulchny, smak prawdziwego porządnego chleba.


Additionally, today I baked a no-knead bread, I used the same bread wheat flour type 720.
I made a starter dough (biga) yesterday at 4 pm and let it grow till this morning, when I kneaded it a bit at 10:00, and left it for another 2 hours to grow again. Then I put in in the oven for 1 hour.

I know that you shouldn't eat hot bread, but... oh, Gods!... it's gorgeous! The crust is perfectly crusty, the inside is soft and it tastes like a real bread. ^^
Here is the recipe:
- in an oiled big bowl mix together: 450 g of flour, 1,5 tsp of salt, 1/4 tsp of dry yeast, 1,5 cups of water
- cover it and let it grow for no less than 12 hours and up to 20 hours
- after this time knead it well
- place it on a cloth covered with flour and let it grow for another 2 hours
- preheat the oven to 270 degrees Celsjus and put inside it the breadform to make it warm, too (it can a glass casserole dish with a cover or a tin form)
- when the form is hot, place the bread into it and cover it, leave it covered in the oven for 30 minutes
- then remove the cover and let it brown nicely for another 15-30 minutes (depends on the oven)

Smacznego! *^v^*

Przyznam się, że zrobiłam wczoraj jeszcze jedną potrawę, która zebrała komplementy małżonka, ale kompletnie nie pomyślałam, żeby zrobić jej zdjęcie, więc pokażę i opisze ją następnym razem... *^v^*

I have to tell you that last night I made another dish which got a lot of compliments form my husband, but I didn't think to take a photo of it before we started to eat it... So I promise to photograph it next time I'll prepare it (and it's good, so it'll be soon). *^v^*

***

Postanowiłam już teraz pochwalić się częścią zakupionych włóczek, bo okazało się, że jednak zielonej Luny nie starczy mi na dokończenie plisy na Lords&Ladies, więc musiałam dokupić jeden motek. A żeby nie płacić za przesyłkę 8 zł przy jednym motku, kupiłam jeszcze troche bawełny na dwa projekty letnie, i to już jest koniec moich zakupów włóczkowych na jakiś czas... (Obiecuję! *^v^*). Przy okazji pokusiłam się o kolor, jaki chodził za mną od dawna, ale bałam się do spróbować, jak będzie szkaradny (na mnie), to zrobię coś dla mamy i wrzucę do szafy na prezenty gwiazdkowe. ^^
Tak więc, będzie co pokazywać w przyszłym tygodniu, a tymczasem to, co już mam na stanie:

I decided to show you today some of the yarns I bought recently, because it turned out that I don't have enough of the green Luna to finish the front lacy band on the Lords&Ladies, so I had to buy one more skein.And because I didn't want to pay 3 USD for the shipment of only one skein I bought some cotton for two Summer projects. And that's it as far as my yarn shopping goes for some time... (I promise! *^v^*). By the way i bought the colour I wanted to try for some time, but wasn't sure about it on me. If it turns out ugly on my complexion I can always knit something for my mom and give it to her for Christmas. ^^
So, for now I have the following yarns:

Elian Klasik na Kimono Styled Sweater (prawdopodobnie, jeszcze nie robiłam próbki, ale myślę, że to chyba będzie to).

Elian Klasik for Kimono Styled Sweater, (most probably, I didn't swatch it yet but I think that's the yarn).


Oraz Kashmir przeznaczony do tkania, będzie z tego część osnowy i wątek, reszta osnowy z wełny z plątanki, którą kupowałam w zeszłym roku (ale temu tematowi poświęcę osobny wpis, jak już się za tkanie zabiorę).

And Kashmir dedicated for the weaving project. It will go for part of the warp and weft, the rest of the warp will be made of the tangled wool I bought last year. I'll devote a separate post to weaving.


Aktualnie w robocie mam teraz:
- prawie skończony sweterek Lords&Ladies,
- niespodziankowy gadżet na drutach dla Michelle, z która umówiłyśmy się na wymianę robótkową (Michelle przygotowuje dla mnei niespodziankę, i jestem bardzo zaintrygowana, bo robi piękne rzeczy techniką decoupage, ale także szyje i robi biżuterię, i zupełnie nie wiem, co to będzie! ^^),
- szydełkowy (ja - szydełkowy, coś podobnego!... ^^) stash-buster, czyli eksperymentuję z upłynnieniem włóczki w wielki szal, który najprawdopodobniej zostanie odłożony do szafy na gwiazdkowe prezenty.

So, right now in the craft basket I have:
- almost finished Lords&Ladies,
- a knitted surprise for Michelle, with whom we are having a craft swap. (Michelle is also making a surprise for me and I'm very excited because I have no idea what it's going to be and she creates beautiful decoupage objects, sews and creates jewellery! ^^)
- crocheted (me - with a crochet hook, go figure!...^^) stash buster, meaning I'm experimenting with using up the yarn into a big stole/shawl, which will most probably go onto the Christmas presents pile.

***

A teraz idę zjeść jeszcze jedną kromkę chleba! *^v^*
And now I'm going to eat one more slice of bread! *^v^*

Thursday, May 08, 2008

O sztuce/About art

A dzisiaj - o malarstwie. Wczoraj byłam na kolejnym spotkaniu Kręgu Kobiet w Bussoli na Saskiej Kępie i na ścianach pojawiły się nowe przepiękne obrazy Moniki Worsztynowicz z cyklu "Kobieta w poszukiwaniu własnej duszy". (trochę o samej autorce tutaj.)
- Te obrazy są zapisem procesu, jaki dokonał się we mnie, zainicjowanego poszukiwaniami i rozważaniami nad symboliką pierwotnej kobiecości - napisała Monika Worsztynowicz o swoich pracach.
Dla mnie obrazy Moniki są z jednej strony wspaniałą inspiracją i lekcją koloru i faktury, a z drugiej niesamowitym doładowaniem energetycznym i przypomnieniem o sile mojej kobiecości i o moich/naszych - wszystkich kobiet korzeniach. Popatrzcie sami, chociaż najlepiej byłoby zobaczyć je na żywo.
Ten pierwszy miałam wczoraj cały czas przed oczami przez 3 godziny naszego spotkania i jest dla mnie naprawdę piękny i magiczny. *^v^*






Today - something about art. Last night I had my Women Circle meeting at Bussola Centre and I noticed some new paintings on the walls, works of Monika Worsztynowicz's, called "Woman in search of her soul".
- These paintings show the process that I went through, initiated by searching and considering the symbolism of the primal womanhood. - Monika Worsztynowicz wrote about her works.
For me those paintings are, first, a great inspiration and lesson of colour and texture, and second, an amazing energetic boost and a reminder of the power of my womanhood and and of my/our roots. See for yourself, although the best would be to see those works in person.
The first painting was in front of my eyes for three hours last night and it's really special and magical for me. *^v^*


PS.: Anna Stilla, wymiana ze słodyczami działa tak: wymieniamy się adresami domowymi (mój mail jest po prawej stronie bloga, pod profilem), ja Ci wysyłam ptasie mleczko i toruńskie pierniki, a Ty mi kwaśne żelki - takie, jakie się kupuje u Was w supermarkecie na wagę. Jestem znanym Wielkim Miłośnikiem Kwaśnych Żelek Szweckich! *^v^*
Michelle, już Ci wysłałam wiadomość poprzez Twojego bloga, mam nadzieję, że dotarła. ^^

Wednesday, May 07, 2008

Włóczkowo/Yarn musings

Chyba rozwiązałam mój dylemat, z czego zrobić Kimono Styled Sweater - kupiłam dwie różne włóczki (dwie!...), i zobaczymy, która się będzie lepiej do tego nadawała. A z drugiej zrobię coś innego, mam już parę pomysłów (i tylko dwie ręce, dlaczego?!...).
Zamówiłam
oliwkową Pearl z InterFox-u i Elian Klasik zielony/morski z Kolorowego Motka, a wczoraj przyszła jeszcze jedna włóczka, której będę używać do tkania materiału na płaszcz do projektu wczesnośredniowiecznego, jak już wszystkie włóczki będą na miejscu, to Wam je pokażę. *^v^*

I believe I resolved my problem with a yarn for the Kimono Styled Sweater, I bought two different yarns (two!...) and I'll see which is better for this project. The other one will be used in something else and I already have some candidates (and only two hands, why, oh, why?!...)
I ordered olive Pearl and Elian Klasik sea green (both from Polish online shops), and yeasterday I received one more yarn which I'll be using to weave a fabric for an early medieval project. I'll show you all of them when the rest arrives.
~~~

Przerwa na kota - to jest kotka sąsiadów na działce dziadka, często przychodzi na podkarmienie. ^^
Cat break - this is the cat of the grandfather's neighbour's at the cottage, she often visits us to get something good to eat. ^^


~~~

Zgłosiłam się do polskiego Secret Pal i nie mogę się doczekać, kiedy dostanę przydzieloną osobę do wysyłki! *^v^*
Pamiętam międzynarodową wymianę, która bardzo mi się podobała, chociaż moja paczka do odbiorcy w USA szła 8 tygodni... Dlatego nie chcę przyłączać się do wymian międzynarodowych, w których jest określona data wysyłki, bo boję się, że moja paczka znowu gdzieś utknie i odbiorcy będzie przykro, że czeka w nieskończoność. Jednak zawsze jestem otwarta na wymiany indywidualne, journalowe albo włóczkowe (i ze słodyczami! *^v^*), więc proszę śmiało do mnie pisać w tej sprawie! *^V^*


I joined Polish Secret Pal and I cannot wait to see who my pal is! *^v^*
I remember my last international swap and it was great although my parcel was travelling to USA for 8 weeks!... That's why I don't want to join any more international swaps with exact deadline, because my parcel might get stuck again somewhere on the way and the receiver will be waiting for ever. But I'm always open for any individual swaps, art or yarn (or sweets! *^v^*), so feel free to contact me! *^V^*

Sunday, May 04, 2008

Kto by pomyślał?/Who would have thought?

Ja nie wiem, jak te ptaki odlatują do ciepłych krajów na zimę, a potem wiosną znajdują drogę powrotną bez problemu?... Dziś rano znowu na balkon przez "kocią dziurę" w obudowie wleciała mi sikorka, i za nic nie potrafiła znaleźć tej samej trasy powrotnej, żeby wylecieć na świat. Musiałam na gwałt szukać kluczyka i otwierać szyby jedną ręką, bo drugą łapałam i wrzucałam do mieszkania moją kicię, która natychmiast wyskakiwała z powrotem na balkon, żeby ową sikorkę upolować... Druga sikorka dzielnia nas dopingowała na latając po drugiej stronie szyb. *^v^*

I have no idea how those birds, when they leave during Winter time for warm countries, find their way back home?... This morning I had another visitor on the balcony through the "cat entrance" - a blue tit flew in and couldn't find the way back. I had to quickly find the key and open the windows with one hand, while I was catching and throwing back into the flat my cat with the other hand. She was jumping back to the balcony and tried to catch the bird... And another blue tit was supporting our efforts flying on the other side of the windows. *^v^*

***

Malowanie większych obrazów zajmuje więcej czasu, pomyślelibyście o tym? Ja jakoś nie myślałam, jak kupowałam wielgachne podobrazia... *^v^* No dobra, wcale nie są takie wielgachne, nie maluję kolejnej
"Bitwy pod Grunwaldem" czy "Panoramy Racławickiej", ale są kilkakrotnie większe od płócien, na których malowałam wcześniej. Być może jest to też związane z techniką, jaką pracuję - nakładanie wielu kolejnych warstw, więc trzeba czekać, aż poprzednie wyschną. W każdym razie mam w połowie gotowe płótno nr 1 i zaczęte płótno nr 2 (większe od jedynki...). I skończone małe płócienko (18 cm x 24 cm), które ma tytuł "Chiński Zakątek" z serii "Tajemniczy Ogród".

Paiting big paintings take a lot more time that painting the small ones, who would have thought? I haven't, when I bought the huge canvases. *^v^* Okay, they are not HUGE, I'm not making another "Battle of Grunwald" or "Racławice Panorama", but they are several times bigger than the canvases I used before. it may also be connected with the technique I'm using - adding many layers means it takes time to wait till the previous ones get dry.
Anyway, I have painting nr 1 half done and painting nr 2 started. Plus I have a small painting nr 3 finished (7 in x 9,6 in), I call it the "Chineese Corner" from the "Mysterious Garden" series.

***

I trochę kota o poranku: tutaj Barbi siedzi pod balconem.
And a bit of my cat in the morning, here Barbi is sitting under the balcony.

Zbliżenie - najpierw trzeba sprawdzić, czy nie czają się jacyś wrogowie w trawie dookoła.
A close-up - first you have to check whether there are any enemies crawling in the grass around you.


Ostatni sygnał dźwiękowy i zaraz nastąpi wskoczenie na balkon. ^^
The last sound sygnal and the cat will jump onto the balcony in a moment. ^^
PS.: Antosiu, akurat w Empiku bywa zarówno Knit 1 jak i Vogue Knitting, sama tam kupowałam. Ale to mało, mogliby sprowadzać większy wybór gazetek. Co do włóczek, to zgadzam się z Tobą, jest ogromny wybór... akryli, a czysta wełna w zasadzie tylko gruba. jedwabiu nie uświadczysz, ech...

Saturday, May 03, 2008

Z miłości/Because I love

Kalina, to całkiem prawdopodobne z tymi córkami. Jak ja odwiedzam moją mamę, to też zawsze u niej coś jem, to pewnie dlatego te zakupy. *^v^*
Herbatka (i inni), z przyjemnością zapraszam na zdalaczynną herbatkę lub kieliszek czerwonego wina i robótkowanie. Na odległość, bo w moim mikroskopijnym mieszkanku wszyscy
się nie pomieścimy niestety. Ale jak już będę miała ten dom z ogrodem, to... *^v^*

Tak się wczoraj zawzięłam, że skończyłam Lupinette. Teraz jak patrzę na ten sweterek, to wydaje mi się, że taki wybór kolorystyczny nie był najszczęśliwszy. Obydwa motki położone obok siebie dawały cudny kontrast i bardzo mi się ten efekt podobał, natomiast w postaci wąskich pasków trochę się "zneutralizowały". To znaczy, obydwa tak jakby przygasły. Ale może to tylko złudzenie.

Na razie zdjęcia na manekinie z dwóch powodów:
- po pierwsze, nie ma mnie kto "pstryknąć" bom sama na gospodarstwie,

- po drugie, nie wyglądam w nim zbyt reprezentacyjnie...


No bo cóż, nie ma się co oszukiwać - spasłam się. Przez całą jesień i zimę trochę się naopychałam i teraz mam kilka kilo więcej. Nie wygląda to dobrze. Szczególnie w Lupinette, bo wiadomo - poziome paski nie sprzyjają ukrywaniu tuszy.

Postawiłam sobie lustro, zgodnie z majowym tematem miesiąca w "Zwierciadle" spojrzałam na siebie z miłością (choć obiektywnie) i powiedziałam do siebie, że kocham siebie taką, jaka jestem, ale z miłości do samej siebie zadbam trochę o tę moją nieszczęsną powłokę. Tak więc, oficjalnie
zaczynam odchudzanie, w skład którego wchodzić będą:
- długie spacery

- woda sodowa i soki zamiast innych napojów

- brak słodyczy

- mniejsze porcje

- więcej warzyw i owoców
No i zobaczymy.

Nie chcę liczyć kalorii, chociaż kiedyś tak się odchudzaliśmy z małżonkiem i przez 3 miesiące zgubiłam 8 kilo na 1000 kcal dziennie. Nie chcę diety, chcę zmienić moje nawyki żywieniowe, żeby mi takie zostały także po schudnięciu. Wiem, co muszę zmienić i mam nadzieję, że wytrwam i nabiorę nowych nawyków. I będę się mogła swobodnie pokazywać w Lupinette ludziom na oczy! *^v^*


Może trochę akcesoriów do koloru? ^^



I got so eager last night that I completely finished Lupinette. When I look at that sweater now I think it wasn't the best colour choice I made. Both skeins placed next to each other gave a very nice contrast and I liked that effect very much, but in the form of thin stripes they "neutralized" one another. As if they both went turned off a bit. But maybe it's just an illusion.
For now some photos on the dummy, because of two reasons:
- first, I'm home alone so there is no one to take a photo of me,
- second, I don't look too good in it...

Well, to be frank - I am fat. During Autumn and Winter I was eating a lot and I put on some weight. It doesn't look good. Especially in Lupinette, because you know - horizontal stripes don't do the fat belly any favours .
I stood in front of the mirror and according to the month leading theme in the Polish "Mirror" magazine I looked at myself with love (although objectively) and I said to myself that I loved myself the way I was but out of this love I would take care of my poor body a bit. So, I'm officially starting the weight loss programme, which will include:
- long walks
- mineral water instead of soda
- no sweets
- smaller portions
- more fruits and veggies
And we will see.

I don't want to count callories, although we applied this diet some time ago for three months and I lost 8 kilos on 1000 callories diet. I don't want a diet, I want to change my eating habits, so they would stay after loosing weight. I know what I have to change and I hope to persevere and get some new habits. And I'll be able to let people see me in Lupinette one day! *^v^*


Maybe we should accessorize a bit? ^^



***

Z innych wiadomości, po długiej nieobecności znowu można kupić wzór na Kimono Styled Sweater, który pragnę zrobić od dawna i na który "czekała na mnie" przepiękna fioletowa włóczka lniana w sklepie on-line. Napisałam "czekała na mnie", bo znalazłam ją kilka miesięcy temu, ostatnie 5 motków po 100 g, i powiedziałam sobie, że pewnego dnia ją kupię, właśnie na ten sweterek. No, to trzeba było to zrobić wcześniej...

Jeszcze dwa dni temu była, nieruszona przez nikogo, a właśnie przed chwilą weszłam na stronę sklepu i ... nie ma. Ktoś ją kupił. Moją fioletowa włóczkę!..
Sama jestem sobie winna, ech...

Muszę teraz znaleźć coś innego, może jakąś bawełnę? Mieszankę z wiskozą? Chciałabym coś lekkiego i "lejącego się", nie podoba mi się ten model z wełny, wydaje mi się za ciężka.

The Kimono Styled Sweater pattern is again available to buy, and I had a beautiful violet linen yarn "waiting for me" in the online shop dedicated for this design. I say "waiting for me", because I found it several months ago and it was still there all this time, last 5 skeins 100g each. I said to myself that one day I would buy it for the Kimono Sweater. And I should have done it when I said so...

It was still there two days ago and when I entered the site a moment ago - it was gone! Somebody bought it. MY violet linen yarn... Well, it's all my fault, I shouldn't have waited but, you know...

Now I have to find something else, some cotton or cotton-viscose mix, something light and flowing, I don't like the idea of knitting this model out of wool, it's too heavy.

***

Tyle na dzisiaj, wracam teraz do moich płócien i oglądania V serii "Star Trek: Next Generation", na AXN Sci-Fi dziś i jutro trwa maraton, cała seria ciurkiem, a ja mam słabość do tego serialu. *^v^*

That's all for today, I'm going back to my canvases and watching Vth series of the "Star Trek: Next Generation", there is a marathon of the Vth season today and tomorrow on AXN Sci-Fi channel. That's one of my favourites! *^v^*

Friday, May 02, 2008

Niesamowicie wydajna/Incredibly efficient

Nie ja. Włóczka! *^v^*

Not me. The yarn! *^v^*


Wczoraj wieczorem skończyłam Lupinette, która w końcu wyszła zupełnie inna od Lupina. Kupiłam w hurtowni półkilową paczkę włóczki Himalaya Ultra Kasmir i myślałam, że większość zejdzie mi na ten sweterek. A gdzie tam!... Miałam 5 motków po 100 g, zużyłam 142 g... Za to zielonego akrylu Elian Izabel poszło prawie pięć motków po 50 g. I chyba go już nie będę kupować, bo niewygodnie się z nim pracuje - nitki się rozłażą i trzeba bardzo uważać, bo jest śliski, więc drut może się wysunąć.
No dobra, PRAWIE skończyłam. Bo okazało się, że dekolt jednak nie jest taki, jak chciałam, więc muszę kawałek spruć i poprawić. Ale do końca tygodnia będzie nowy sweterek. ^^
Biorę się też za dokończenie Lords&Ladies i za Lydię, ale już szukam wzoru dla mojej Himalayi. Jeżeli macie jakieś pomysły na sweterek, który dobrze by wyglądał z tej niebieskiej puchatej włóczki, może być długi i np.: z szalowym kołnierzem, mam wrażenie, że uda mi się wycisnąć całkiem sporo z pozostałej ilości włóczki, to dajcie mi znać! ^^
Mam już oczywiście kilka własnych propozycji do rozważenia, co sądzicie?




I finished the Lupinette last night and it's quite different from Lupin, but I like it very much. I bought 0,5 kg of Himalaya Ultra Kasmir and I thought I'd use up most of it, but I only used 142 g... On the other hand, I used almost 5 skeins of green Elian Izabel, and I know I won't be buying this yarn anymore. It's nice and soft but it splits while knitting it and it's rather slippery.
Okay, I ALMOST finished. It turned out that the neckline is not the way I envisioned it so I'll be frogging part of it and knitting once more, but I should have a new sweater till Sunday. ^^
I'm also going to pick up Lords&Ladies again and start Lydia for good, although I'm already looking for a good pattern for my Himalaya yarn. If you have any ideas for a sweater or a cardi that would look nice in blue mohair (it can be long, with a cowl I think I can squeeze a lot of fabric out of the remaining 350 g!), let me know!
I have some ideas of my own (above), what do you think?

***

Z innej beczki: poszłam dzisiaj do Leclerca (najbliższy mi sklep spożywczy) po mleko i chlebek. Ponieważ jest długi weekend byłam przekonana, że wszyscy warszawiacy już od środy wieczór siedzą na działkach i urlopach poza miastem, i będę samotną duszyczką błąkającą się między pustawymi półkami. Ależ gdzie tam!... W poniedziałek, wtorek i środę cały Ursynów robił szaleńcze zakupy spożywcze właśnie tutaj, obok mojego domu (widziałam z daleka, ale nie brałam udziału w tym szaleństwie), i wiecie co?...
Oni to wszystko już zjedli!
I dzisiaj przyszli dokupić kolejne pełne po brzegi koszyki!...


Na szczęście wzięłam tylko kilka produktów i znalazłam krótką kolejkę do kasy "10 artykułów", więc udało mi się wrócić do domu przed zmrokiem. Za to zadziwiona niepomiernie!... *^v^*


And now, for something completely different: I went to Leclerc supermarket today (it's the closest grocery shop near my flat), to get milk and bread. Because it's a long weekend in Poland, I was sure that all the Warsaw citizents would be away on holidays since Wednesday evening, and that I would be the only soul "wandering lonely as a cloud" among the market shelves.
I couldn't be more mistaken!...
On Monday, Tuesday and Wednesday the whole Ursynów was doing shopping in my Leclerc (I was watching it from the distance, stayng away from all that madness). And you know what?...
They ate all of it already!... And today they came for more, baskets filled up to the brim!...

Lucky me I only had a few items and I found a relatively short queue to the "only-10-items" cash register, so I managed to come back home before dusk. But I was totally surprised... *^v^*