Tuesday, February 01, 2011

Karmelki / Caramels

Moje biodra i spódnica dziękują wszystkim zbiorowo za komplementy! *^v^* A ja już kombinuję, jak dostosować ten wykrój do pomysłu, jaki mi się urodził na następną ołówkową. A na razie uczę się chodzić w takiej spódnicy, siadać, wchodzić po schodach i po stopniach do autobusu, to zupełnie nowa dziedzina ruchu. ^^

Effciu, prawie w każdym numerze Burdy od jakiegoś czasu są dwa, trzy modele właśnie na małe kobietki, chociażby w najnowszym lutowym jest żakiet i śliczna wiosenna sukienka. ^^

Kalino, znalazłam informację, że: "Rajstopy wymyślił w 1959 r. Allen Gantze ze Stanów Zjednoczonych dla ciężarnej żony, która narzekała na uciskający pas do pończoch."(źródło), a ja pytam, co było przedtem, w latach 30-tych, 40-tych i 50-tych. ~^^~

Agato, masz na myśli, że długie futra conajmniej do pół uda? No, może tak. I pewnie cały czas były wożone samochodem w te i we wte (te bogatsze). A takie gacie to czasami zimą sama mam ochotę włożyć, jestem zmarźluch. ^^

3nereido, no właśnie, sylwetka w szyciu masowym zmieniła się w "chłopczycę", ale w ogóle modele masowe są do kitu i nijak nie można niczego dopasować, nie ma rady, trzeba szyć. ^^

Inko, a, za przeproszeniem, tyłek Ci nie marznie?... Bo mnie właśnie o tę część ciała chodzi najbardziej, pońchochy, nawet te najgrubsze, sięgają do połowy uda, a dalej jest pustka i mi wieje. ^^

Jadziu, tak, sweterek zrobiłam w 2007 roku z zapasów Jugosłowiańskiej (!) włóczki z allegro, dobrze mi służy do dziś. *^v^*

Edi, nie pomyślałam o tej halce, może rzeczywiście to jest pomysł na zimę do pończoch.

Hannah, ja bardzo źle wyglądam w żółtym na górze (bluzka, sweter), wtedy moja buzia nabiera dziwnego koloru. A w innych barwach rzeczywiście jakoś mi nienajgorzej. ^^

Izuss, nie próbowałam zwykłą stopką, muszę poeksperymentować.


***



Karmelki skończone. Kiedy wyszedł nowy numer Knitty od razu zachciało mi się zrobić skarpetki Java, bo byłam przekonana, że został im prawie cały motek ciemnego brązu po Walijskich. Myliłam się, brązu zostało mi kilka metrów, za to miałam prawie cały motek rudego, więc padło na wzór Maeva.
I finished Caramels socks. As soon as I saw new Knitty I wanted to knit Java because I was sure I had almost untouched skein of dark brown after my Welsh socks. I was wrong, there wasn't much left of the brown yarn, but I had a skein of rusty orange, so I decided to make Maeva.


Wzór/Pattern: Maeva socks, Knitty Winter 2011
Włoczka/Yarn: Yarn Art Wool,
Druty/Needles: 2,75 mm


Modyfikacje: skarpetki robiłam na drutach 2,75 mm i pewnie dlatego wyszły mi za długie w stosunku do oryginału i musiałam opuścić ostatnie 10 rzędów schematu nr 3, czyli plecionki. Co dziwne, w obwodzie mają tyle oczek co oryginał i są dobrze dopasowane, hm... Górną część ponad piętą robiłam już nie według schematu, a według tego, jak mi wychodził wzór z dolnej części, do wyczerpania całej włóczki.
Mods: I used 2,75 mm needles and that's probably the reason my socks were longer than the original and I had to skip the last 10 rows if the cable pattern (chart 3). What's strange, I had the same number of stitches in circumference and the socks fit my feet perfectly... I didn't follow the chart on the upper part above the heel and was just knitting on repeating the pattern of knits and purls I had on the foot part until I finished the skein.


Przy dzierganiu tych skarpet nauczyłam się nowego sposobu narzucania oczek na skarpetki od palców (polecanego mi wczesniej przez Kocurka ^^) - Judy's magic cast on, i jest on genialny!
Teraz na drutach sweter dla męża, a potem nowe skarpetki z książki, która wczoraj do mnie przyszła pocztą. Do zobaczenia niebawem! *^v^*
With those socks I learned the new way to start toe up socks - Judy's magic cast on, and it's brilliant!
Now on my needles I have husband's cardigan to finish and then I'm planning new socks from the book I received yesterday. See you soon! *^v^*

Sunday, January 30, 2011

Ołówkowa / Pencil skirt

Zulko, najpierw będzie wiosna, a potem będą szparagi, i te importowane z Peru się nie liczą. ~^^~

Fiubzdziu, koniecznie uszyj sobie taką suknię do tańca! ^^

Krissie, thank you! ^^

Pimposhko, ja też uwielbiam japońskie jedzenie, w ogóle kuchnie azjatyckie. I też jadam na mieście w weekendy, ale wybieram małe porcje niezbyt kaloryczne, bez deserów. ~^^~

Bean, no właśnie, każdemu pasuje inna dieta. Trzymam kciuki za Twoje odchudzanie! *^v^*

YarnFerret, proszę się wytłumaczyć, jak Ty jesz i też chudniesz! ^^

Kala i Makneta, dziękuję! ^^

Agato, wiedziałam, że ktoś kiedyś wpadnie na ten pomysł, żebym zaczęła szyć dla ludzi, nie tylko dla lalek... ^^
Niestety, będę się przed tym broniła rękami i nogami, a to dlatego, że jestem krawcową amatorką nieuczoną nigdy kroju i szycia, oraz pracuję na kompletnie amatorskim sprzęcie. Kiedy szyję dla siebie, to efekt końcowy często jest pewną niespodzianką. ^^ Dla lalek jest łatwiej, ponieważ to są tylko lalki - nie będą w sukienkach chodziły i siadały, nie będą podnosiły i zginały rąk, w ich ciuszkach tkanina nie musi być idealnie skrojona tak, żeby pracowała podczas każdego ruchu, w ludzkich ubraniach - jak najbardziej, a to wymaga doświadczenia krawieckiego, którego ja nie mam. No, i na sobie mogę ciuch przymierzać 100 razy, podpinać, przeszywać, a jak zniszczę mój materiał, to niewielka strata.

***

A propos szycia, czy zauważyłyście, Czytelniczki szyjące, że Burda zrobiła nam niespodziankę na nowy rok?
Do tej pory oferowała wykroje w rozmiarach na kobietę średnią - 168 cm, w numerze było też kilka modeli dla pań puszystych (od rozm. 44) i czasami ze dwa modele dla małych kobietek. W lutowym numerze znalazłam wykroje kilku modeli dla kobiet wysokich (wzrost 176 cm). Idzie ku lepszemu. *^v^* Co nie zmienia faktu, że opisy w Burdzie są czasami tak zagmatwane, że wpatruję się w nie jak sroka w gnat, czytam i czytam, próbuję sobie wyobrazić, co autor miał na myśli... No ale cóż, nie jestem profesjonalną krawcową.
I've just noticed that Burda in Poland started to give a few sewing patterns for the tall women, 176 cm, nice of them. *^v^*

Skończyłam szyć moją pierwszą ołówkową spódnicę (poniżej oryginał z Burdy).
I finished sewing my first pencil skirt (original photo from Burda below).


Kiedy jeszcze pracowałam w biurze, nigdy w życiu nie założyłam tego typu spódnicy, a teraz patrzę na siebie i bardzo mi się podoba co widzę. Co gorsza, chcę więcej takich spódnic! ~^^~ Zawsze myślałam, że taki fason jest nie dla mnie, bo ja mam takie szerokie biodra, a ona je wybitnie podkreśla, i zakładałam spódnice o linii trapezu albo mocno rozkloszowane. Ale tak czy siak, i tak tych bioder nie schowam, one tam są i czas zrobić z nich jakiś użytek. ^^
When I used to work in the office I never wore such skirt and now I look at myself in the mirror and I like what I see. Even better, I want more such skirts! ~^^~ I've always thought it wasn't my type, because I have such wide hips and pencil skirts show the curved lines so clearly, so I've always worn A-line skirts or full pleated ones. But I cannot hide my hips totally so if they're here I may make a good use of them, right? ^^


Czas powstawania: 1 rok i trzy dni. ^^
Dokładnie rok temu w styczniu wycięłam elementy wykroju, a potem odłożyłam spódnicę do skończenia "później". Jak to zwykle bywa w takich wypadkach, "później" przeciągnęło się czasie... (aczkolwiek nie jest to mój najstarszy odłożony pomysł, są dużo starsze... ^^). Czyli, spódnica w kawałkach czekała przez rok na uprawomocnienie wyroku, a potem w trakcie trzech dni złożyłam ją w całość.
Time of making: 1 year and three days. ^^
Exactly one year ago in January I cut out all the pieces and then I put the skirt away to be finished "later". As usual, "later" was delayed until eternity... (although it's not my oldest projects, shame on me...^^). So, the skirt was in pieces and waited until I just took it and put it together.


Byłam ciekawa, co okaże się w kwestii rozmiaru, bo spódnicę wycięłam według obwodu moich bioder, co daje rozmiar Burdy 42. Tak, jak podejrzewałam, w biodrach spódnica jest dobra, natomiast jest trochę za szeroka w talii, bo nie mam talii na 42 tylko węższą (która z nas jest dokładnie dopasowana do wymiarów z tabelek? żadna!). Nie jest to duży problem, bo spódnicę nosi się trochę poniżej talii i nie rzuca się to bardzo w oczy. Model jest zimowo-jesienny, więc gdybym do przyszłej zimy bardzo schudła, to spódnicę opuszczę jeszcze niżej na biodra, a jeśli bardzo przytyję, to wcale w nią nie wejdę i problem w ogóle się rozwiąże. A następna będzie lepiej dopasowana, bo wiem, co mam poprawić w wykroju. ~^^~ Jest za to bardzo ciepła i wygodna, chodziłam w niej całą niedzielę i mogę to potwierdzić. ^^
I was curious what might happen as far as the size was concerned. I made the pattern according to my hip size which is Burda's 42 and just as I presumed the skirts fits on the hips but it's a bit big in the waist (is there any woman with exact measurements from the magazine's table? no!). It's not a problem because you wear this skirt under the waistline and it's not very visible. It's an Autumn-Winter type of skirt so if next Winter I get skinnier I'll just wear it lover on the hips, and if I gain weight I just won't fit in it at all, problem solved. Next one will fit better because now I know what I have to alter in the pattern. ~^^~ The skirt is very warm and comfortable what I can observe after wearing it all day on Sunday. ^^


Przy okazji szycia tej spódnicy przekonałam się, że miałam błędne przekonanie co do posiadanej przez mnie stopki do maszyny do wszywania krytych suwaków. Stopkę taką posiadam, i jest ona do krytych suwaków, ale... nie pasuje do mojego Brother'a, zresztą na opakowaniu jest napisane jak byk "do maszyn starszego typu", pewnie pasowałaby do mojego starego Łucznika, którego już nie mam, ech... Czyli czeka mnie zakup odpowiedniej stopki, a chwilowo suwak wszyłam ręcznie. Nie szkodzi bo, po pierwsze, zrobiłam to bardzo starannie, po drugie, i tak nie widać szwu bo jest schowany pod odszyciem. ~^^~
While making this skirt I realized that I was wrong about my hidden zipper sewing machine foot. I have such foot and it's for the hidden zippers but... it's not for my Brother machine, and it was rather obvious from the start because on the pack it says "for the older types of machines". So I need to buy a correct foot for my type and this time I inserted the zipper by hand. It doesn't really matter though because first, I did it very neatly, and second, you cannot see the stitching because it's hidden inside the skirt. ~^^~


Model: Burda 10/2004, 121 A
Materiał: wełna po babci
Paseczek: wyprzedaż w Reserved ^^
Model: Burda 10/2004, 121A
Fabric: wool from Granny's stash
Belt: Reserved sale ^^

Jeśli jesteśmy przy materiale, to jest to zielona krata wełniana, która przez lata kisiła w szafie babcia Roberta. ^^ Nie da się tego inaczej nazwać, bo kiedy teściowa podczas przeprowadzki robiła porządki w babcinej szafie, to wygrzebała milion kuponów wełny, bawełny, itp, nie wszystkie tak samo interesujące, ale część z tego jeszcze zostanie wykorzystane. ^^ I właśnie w kwestii tego wykorzystania, zamierzam do tej spódnicy doszyć sobie żakiet. Trzymajcie kciuki, bo to już wyższa szkoła jazdy. Wprawdzie uszyłam kiedyś płaszcz, ale tylko jeden i wciąż drżę na samą myśl o wdawaniu rękawów, dopasowywaniu odszyć, obszywaniu dziurek na guziki, itp.
Speaking of the fabric, it's the green checkered wool that was stashed for ages at the bottom of Robert's Grandmother's closet. ^^ When my MiL was cleaning the flat when they moved out she found many pieces of wool, cotton and others, not all of them equally interesting but some of them we will use. ^^ I still have more of this green wool and I would like to make an accompanying jacket. Keep your fingers crossed because it'll be much more difficult than this skirt. I made a coat once but it was just this one time and I'm a bit anxious about all those complicated sewing.


Wiem, że mam na sobie grube rajstopy (i śniegowce) zamiast pięknych pończoch (w tym momencie wszystkie elegantki z czasów zamierzchłych i obecnych tupią nogami w pantoflach peep-toe, z dezaprobatą kręcą głowami przykrytymi pięknymi fascynatorami, gwiżdżą na palcach obleczonych w jedwabne rękawiczki i strzelają na wiwat z gumek od pasów do pończoch...), ale zima ma swoje prawa a ja wrażliwy pęcherz, i jeśli ktoś wie (albo ma kogo spytać), jak sobie radziły eleganckie kobiety zimą w latach 30-tych, 40-tych, 50-tych, to niech mi da znać. Jestem naprawdę ciekawa.
I know I'm wearing thick tights here (and Winter boots) and not beautiful stockings (right now all the elegant ladies of the past and present stump their feet in peep-toe pumps, turn their heads with disapproval swinging lovely fascinators around, whistle on their fingers clad in silk gloves and shoot with their garter belt's rubber bands...), but it's Winter and I have a weak bladder. If you know (or have someone to ask) what were the underwear strategies in the 30s, 40s and 50s, please let me know immediately!

Friday, January 28, 2011

Po miesiącu / After a month


Po czterech tygodniach odchudzania czas na pierwsze podsumowanie - stanęłam dziś na wadze, która pokazała 2,5 kg mniej! *^v^* Może to nie jest jakiś bardzo spektakularny efekt, na Dukanie byłoby już dużo mniej, ale ja wolę wolniej a przyjemniej. ^^
Przez ten miesiąc jadałam dużo warzyw, piłam soki owocowo-warzywne, mięsa były duszone albo gotowane, nie odmawiałam sobie makaronu czy ziemniaków, ale porcje się zmniejszyły i zmniejszył się również mój żołądek, który już nie jest w stanie pomieścić na raz tyle, ile mieścił w grudniu przy świątecznym stole... Chodziłam też do restauracji, gdzie zamawiałam normalne dania niedietetyczne. Przyznaję się również do pożarcia jednego batonika czekoladowego Mars, którego bardzo mi się zachciało przed okresem (magnez!) i który wcale mi aż tak bardzo nie smakował, dziwne...
After four weeks of my diet it's time to sum up the results - my weight today is 2,5 kg less than a month ago! *^v^* It may not be a very spectacular result, on Dukan's diet I would probably lose a lot more, but I prefer to do it slower but in a more pleasing way. ^^
During the past month I've been eating lots of vegetables, I drank vege-fruit juices, the meat was cooked or stewed, I didn't give up pasta or potatoes but I had smaller portions and my stomach also shrunk after the Christmas stuffing with food... I went to a restaurant once or twice and ordered normal food there, not diet one. I also must confess to eating a Mar chocolate bar just before my period (magnesium!) and what's weird - I didn't like it as much as I thought I would...


Co dalej? Dalej przewiduję zwolnienie spadku wagi, bo organizm zorientuje się, że coś jest nie tak i zacznie usilniej magazynować a nie tylko spalać. Mam na to sposób, bo na dniach kupuję stepper i do zmniejszenia kalorii dorzucę ćwiczenia. Jedzenie pozostaje bez zmian (ach, kiedy będą wreszcie szparagi?!...) {wiem, dopiero w kwietniu... }.
What's next? My organism will probably realize something is going on and will slow down loosing weight and start accumulating more. That's why I'm going to give it a reason to think twice before doing sth like that because I'm buying the stepper and will exercise to stimulate the process of loosing weight. Food stays the same (when, oh when will the asparagus appear in the shop?!...) {I know, not until April...}.

***

Cały wczorajszy wieczór spędziłam na dzierganiu i pruciu, oraz na kompletnym zastoju robótkowym. Najpierw wzięłam do rąk skarpetki i zrobiłam dwa rządki tylko po to, żeby zmierzyć ich długość i dojść do wniosku, że są dokładnie o te dwa rządki za długie i muszę je spruć, i zacząć pięty. Potem po zrobieniu pięty zablokowałam się kompletnie i nie mogłam zrozumieć, jak mam dalej dziergać tył skarpetki i jak go połączyć z tym, co już miałam gotowe... Zrobiłam cztery rzędy bez sensu, oglądałam zdjęcia na Ravelry, wczytywałam się w opis i za nic nie mogłam dojść, co mam dalej robić... Byłam bliska rzuceniu tych skarpet w kąt!
The whole yesterday evening I spent knitting and frogging, and at one point I was completely stuck and didn't know how to proceed. First I took my socks and knitted two rows just to realize that they were getting too long and I should have stopped just when I started. So I frogged the two rows and made the heel. After the heel I was totally blocked and couldn't understand how to knit the gussets... I knitted four rows completely wrong, I looked through the Ravelry photos, I read and read the pattern and nothing came to my mind... I was that close to giving up on those socks!


Na szczęście mnie olśniło i skarpetki się dzieją. ~^^~ Niedużo mi zostało, i w ogóle jestem ciekawa, na ile starczy mi włóczki, która znowu okazała się być bardzo wydajna (YarnArt Wool).
And then - the moment of revelation and I kept on knitting. ~^^~ I should be finishing them soon and I wonder how long will I be able to continue with the yarn leftovers I have (Yarn Art Wool).

***

Na koniec jeszcze pochwalę się dwoma projektami lalkowymi, które szyłam na zamówienie (trzeci wcześniejszy wciąż muszę trzymać w tajemnicy, bo właścicielka jeszcze nie pokazała go światu).
And last but not least, I want to show you my two latest commissions (the third one I finished in December still has to be kept secret because the owner hasn't shared it on her photos).

Suknia chińska
Chinese dress



Suknia na wzór sukni Claudii ("Wywiad z wampirem")
Dress based on the Claudia's dress ("Interview with a Wampire")


***

Do wyjazdu dokładnie 100 dni, sama sobie zazdroszczę tej Japonii, mówię Wam! *^v^*
It's exactly 100 days to our Japan trip, I really am jealous of myself being able to go there! *^v^*

Tuesday, January 25, 2011

Me in Japan II


Zarezerwowaliśmy już nocleg na nasz tygodniowy pobyt w Kioto - w malutkim tradycyjnym hoteliku typu ryokan. ~^^~ Jeszcze 103 dni do wyjazdu!
We booked the rooms for our one week stay in Kyoto - in a small traditional hotel called ryokan. ~^^~ It's still 103 days to our holidays!



Saturday, January 22, 2011

Estońskie / Estonian

No, nie będę taka i podpowiem, że buty kupiłam w CCC, (były jeszcze takie same czarne), ale nie daję głowy, że to nie schodząca zimowa kolekcja (mogę się mylić).

***

Estońskie skończone tydzień temu, a dziś sfotografowane z pomocą Roberta. Z prognozy pogody widać, że chyba wraca zima, więc jeszcze je ponoszę w tym sezonie (są bardzo ciepłe).
Zrobiłam je dłuższe niż w oryginale, sięgają prawie pod kolano (mogłam jeszcze przedłużyć), a po bokach mają tradycyjny wzór "clocks" czyli "wskazówki zegara", nie do uchwycenia na zdjęciu na czarnych skarpetkach.
I finished Estonian socks a week ago but took photos today with the help from Robert. The weather forecasts tell us that Winter is coming back so I'll definitely wear them this season, they are very warm.
I made them longer, almost reaching the knees (in fact I could even knit them even longer), and on both sides they have the traditional "clocks" pattern which unfortunately I am unable to catch on the photo due to the black colour of the socks.


Wzór/Pattern: Estonian socks ("Folk Socks" Nancy Bush)
Włóczka/Yarn: Yarn Art Wool
Druty/Needles: 2,75 mm, Magic Loop





Friday, January 21, 2011

Love, love, love...

Zakochałam się.
W butach.
To się darza, szczególnie kobietom. *^v^*
I fell in love.
With a pair of shoes.
It happens, especially to women. *^v^*

Zakochałam się w wysokich szpilkach z płótna drukowanego w brązowe i złote róże na czarnym tle. Poszłam do sklepu, był mój rozmiar, przecenili je do nieprzyzwoicie niskich 79 złotych. ~^^~
Przymierzyłam.
I fell in love with a pair of black pumps with a brown and golden roses print on them. I went to the shoe shop, they had my size, they even put them on sale for a ridiculously low price of about 27 USD. ~^^~
I tried them on.

Buty niby wygodne, ale... główna część pod palcami się buja. Kiedy stoję bez ruchu, palce mam uniesione do góry. Kiedy robię krok, to jak w kołysce - stawiam stopę, a ona potem jeszcze leci do przodu. Nie do przyjęcia, nie mogę przecież tak się huśtać w te i we te!
The shoes turned out comfortable, but... the main part under the toes rocks. When I stand still, my toes are up in the air. When I take a step I feel like walking with cradles in my feet - I place my foot on the ground and then it sways forward. Unacceptable, this part should be flat and not swing like crazy!

Z rozpaczy idę do innego sklepu, tam kupuję przepiękne retro rude szpilki z paseczkiem, model, który obok peep-toe jest obecnie moim najbardziej porządanym fasonem. ^^ W sklepie obok dokupuję do kompletu kapelusz, i już prawie czuję się jak Diane Kruger z "Inglorious Basterds". ~^^~
In despair I went to another shop where I bought a pair of those gorgeous vintage style rusty brown pumps (the type which is right next to peep-toes on my best most wanted shoes at the moment ^^). In the next shop I bought a matching hat and I immediately felt like Diane Kruger in "Inglorious Basterds". ~^^~


Zimo, zimo, idź już sobie, żebym mogła nosić moje nowe buty! ^^
Winter, Winter, go away so I could wear my new shoes! ^^


PS.: To już piąty dzień, kiedy wypijam prawie litr soku z marchwi dziennie, ciekawe, kiedy zacznę zmieniać kolor... *^v^*
PS.: It's the fifth day today since I've started drinking almost one litre of carrot juice a day, I wonder when I'm going to start changing colour... *^v^*
***

Asiu, niestety nie znam rozwiązania Twego problemu, u mnie wszystko wyświetla się dobrze, po prostu się tym nie przejmujmy. ~^^~

Iga, moja marchewki tnie jak masło, może stępił Ci się nożyk?

Wednesday, January 19, 2011

Sokowirówka

Kocurku, o soku z buraka słyszałam, że ma wspaniałe właściwości, na pewno wypróbuję. ^^ A selera lubię, więc sok z niego też powinien mi posmakować (już widzę, jak mój mąż krzywi się z niesmakiem... *^v^*)

Inko, ja kawy nie pijam prawie wcale a do tych kilku filiżanek na miesiąc mam Handpresso Artisana, sokowirówkę specjalnie wybrałam niewielką, też nie mam już na nic miejsca! Mogłabyś kupić model bez pojemnika na sok (podstawiasz szklankę), wtedy maszyna jest mniejsza. Sok pomidorowy na pewno można wycisnąć sokowirówką, ale przećwiczę to dopiero w sezonie, bo teraz pomidory nic nie warte...

Kalino, też bym tak chciała. Przede wszystkim nie mogę jeść grapefruitów, z pomarańczami już nie jest aż tak źle, popróbuję i najwyżej będę je mocno rozcieńczać marchewką. ~^^~

3nereido, nie chciałam robić reklamy, ale niech będzie. ^^
Moja sokowirówka to Clatronic CB 1082 z niemieckiego rynku pod nazwą Bomann, kupiona na Allegro. Zawsze lubiłam sprzęty Clatronica i dobrze mi służyły.



Maszyna ma silnik 400 W, co mam nadzieję zapewni mi porządne wyciskanie soków nawet z twardszych warzyw i owoców, jest średnio-głośna. Ma pojemnik na sok i drugi na wytłoczki, jest w pełni rozbieralna i bardzo łatwa do umycia (wszystkie części zapaćkane sokiem/resztkami są zdejmowalne, część główna z silnikiem albo wcale nie zostaje zabrudzona podczas wyciskania soku, albo tak minimalnie, że wystarczy ją przetrzeć papierem kuchennym).

Jest nieduża i lekka, oczywiście nie miniaturowa, ale akurat, żeby ją wyjąć z szafki, użyć, umyć, złożyć i odstawić na miejsce, zajmuje tyle przestrzeni co dwie butelki wody obok siebie, ale jest niższa. Jedynym mankamentem, jaki do tej pory zauważyłam, jest wada w konstrukcji obudowy - mały otwór, który powinien być zakryty, bo czasami (nie zawsze) trochę wytłoczków leci na stół podczas pracy. (pamiętam wielką sokowirówkę Zelmera, którą kiedyś mieli moi rodzice, warczała jak sto diabłów a pojemniki były tak niedopasowane, że sok i wytłoczki śmigały po kuchni podczas wyciskania, trzeba było ją obkładać papierem lub ścierkami... ^^)
Poza tym jestem zadowolona. ~^^~

***

Podkolanówki skończone, ale zdjęcia będą, jak będzie lepsze światło za oknem.
A wczoraj, w ramach wykorzystania zapasów włóczki, zaczęłam nowe skarpetki. ~^^~
I finished the knee-high socks but there's no proper light for the pictures.
And yesterday, because I wanted to use up the stash yarn. I started new socks. ~^^~



Ryś pomagał robić zdjęcie. ^^
Ryś helped me with the photo. ^^

Tuesday, January 18, 2011

New Kid on the Block

Od wczoraj mamy nowego domownika. Jest troszkę hałaśliwy, ale zajmuje mało miejsca, a co najważniejsze - dzięki niemu mam wiele radości. *^v^*
We've had a new family member since yesterday. It's a bit noisy, but small and what's most important - it brings me lost of fun. *^v^*

A wszystko przez Anię, która niedawno przypomniała sobie, że ma sokowirówkę. Jak ona sobie przypomniała, to ja poszłam po rozum do głowy i na zakupy na Allegro, żebym i ja też mogła sobie świeże soki wyciskać.
It's all because of Anna who's recently remembered that she had a juice maker. When she did it, I decided that I need one too and bought myself a juice maker at once.


Od wczoraj piję sok jabłkowy i marchewkowy, i kombinuję, z czego by tu jeszcze można wycisnąć sok. ~^^~ Niestety, z moim żołądkiem cytrusy raczej odpadają, może jako niewielki dodatek do innego soku, ale z marchewką można zrobić tyle smakowitych kombinacji - dodając brzoskwinie, morele, sezonowe owoce takie jak maliny czy truskawki. Nie zapominajmy też o sokach warzywnych, podobno nawet z sałaty można wycisnąć sok! ~^^~
Since yesterday I've been drinking apple & carrot juice, and thinking about things to use for juices. ~^^~ Unfortunately with my stomach I cannot drink citrus juice, at least not a whole pure glass of it, but you can make so many tasteful combinations with carrots - peaches and apricots, season fruit like raspberries and strawberries. And let's not forget the vegetable juices, apparently you can even squeeze some juice from a lettuce leaf! ~^^~

Saturday, January 15, 2011

Śniadanko / Breakfast

Jedliście śniadanko? *^v^*
Have you eaten breakfast today? *^v^*


Znikam, bo niebawem będę miała dom pełen gości i rozłożoną planszę do "Horroru w Arkham". ~^^~
I'm going now because I'll have a house full of people and the board of "Horror in Arkham's" set any minute now. ~^^~

PS.: Przypominam, że w poprzednim wpisie wystawiłam kilka włóczek na sprzedaż.

Thursday, January 13, 2011

Włóczki na sprzedaż

Włóczki wyprzedaję!
Robię miejsce na nowe motki do robienia skarpetek. Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy, kto pierwszy ten lepszy, koszt wysyłki w zależności od wagi włóczek od 6 zł do 14 zł.

SPRZEDANE (JOANNA) - I. Mieszanka kolorów: Linate Smyrna Gold to wełna 100%, beżowy Teddy to mięciutka wełna z akrylem.
Waga w sumie: 350 g
Cena: 20 zł


II. Bawełna Hemera - zaczęłam z niej chustę, ale ja nie lubię dziergać chust, więc sprułam wszystko, jest jeden motek plus część drugiego.
Waga: 194

III. Bawełna Maxi Madame Tricot - bordowa, nowiutka, nieruszana
Waga: 100g


IV. SPRZEDANA Bawełna Maxi Altin Basak - żywa czerwień, brakuje kilku metrów z jednego motka
Waga: prawie 200 g


V. Alpina - soczysta czerwona wełna z akrylem, na grube druty 6 mm, wydajna, mięciutka, trzy motki nieruszone, reszta spruta ze swetra, którego nigdy nie nosiłam po zrobieniu.
Waga: ponad kilogram
Cena: 70 zł


VI. Trzy mohairki - czarny, brązowy, czerwony, bez metek
Waga: 138 g