Wednesday, June 06, 2012

Akcja "Denko" / Using up

Upiekłam kruche ciastka, proszę się częstować przed czytaniem dalszej części wpisu. ~^o^~
I baked cookies today, please have some while you read the post. ~^o^~



Te z Was, które czytają blogi kosmetyczne, zapewne znają termin akcja "Denko". *^v^* Oznacza on obietnicę wykorzystania tego, co się ma w domu na półkach, i niedokupowanie żadnych nowych kosmetyków, żeby nie wiem co! Ja zaczęłam moją własną akcję "Denko" jakiś czas temu, kiedy okazało się, że czeka nas przeprowadzka, i postanowiłam rozciągnąć ją na całe mieszkanie, nie tylko na kosmetyki (których nota bene wcale nie mam tak dużo ^^).
Those of you who read cosmetics blogs may know the resolutions to use up all the cosmetics you have and not to buy anything new until the cupboard is empty. *^v^* I decided to start my own "Use up What You Have" campain, cleaning and using up all we have, not only cosmetics (which I don't have that many ^^). 

Pozbywam się rzeczy. Ubrań, których nie nosiłam latami albo nigdy, bo planowałam je przerobić lub do nich schudnąć... Gazet i papierów, do których ostatnim razem zajrzałam wieki temu. Wyrzuciłam niewygodne buty, które zajmowały miejsce w szafkach. Wyjadamy zapasy z zamrażarki (przecież lodówka nie będzie podróżować zapełniona!). Wypijam zapasy owocowych i zielonych herbat, bo jestem pies na herbaty i ciągle kupowałam jakieś nowe. Wyprzedaliśmy książki, które były nieczytane a sam zysk z tej sprzedaży może nam sfinansować dwa dni pobytu w Tokio w przyszłym roku! ~*^o^*~
I've got rid of some clothes, the ones I didn't wear for ages or the ones I never wore in my life, because I wanted to alter them or loose weight and fit in them... I've thrown away the magazines and pieces of paper I collected and never came back to. I've got rid of the uncomfortable shoes never worn that only occupied the space on the shelves. We've been eating up what's piled up in the freezer (the fridge cannot be tranferred full!). I've drunk up all those fruit and green teas I bought - I love teas and buy way too many flavours. We sold some books and the profit may buy us two days of food and fun in Tokio next year! ~*^o^*~

Rozważam co naprawdę chcę zostawić, do czego sięgnę, czy było mi to przydatne, czy będę za tym tęsknić. Nie lubię bibelotów i durnostojek, więc nie mam dużo tego typu przedmiotów, ale chomikuję tkaniny - nawet najmniejsze ich ścinki, bo a nuż coś się przyda... ^^, kserówki o różnej treści, przepisy kulinarne, włóczki.
I've considered what I really want to keep, what is useful, will I miss this or that when I throw it away. I don't like bits and bobs on the shelves so I don't have stuff like that but I keep collecting fabrics - even the smallest pieces..., papers, recipes, yarn.

Ponieważ mieszkanie, do którego się przenosimy jest trochę mniejsze od obecnego, nie chcę tam ciągnąć  gratów, które są tylko balastem. Przeglądam, przebieram, wyprzedaję, wynoszę na śmietnik, bez sentymentów. Im mniej mam, tym mniej mnie trzyma na miejscu, tym mniej muszę sprzątać, tym mniej zapominam, że coś takiego mam  i częściej sięgam do tego, co mi pozostało. ^^ Czuję, że kiedy tak sprzątam przestrzeń wokół siebie, porządkuje się coś we mnie.
Because the flat we are going to move into in the Summer is smaller than this one I don't want to drag the unnecessary ballast there. I look through the stuff, I pick and choose, I sell, I throw away, no sentiments about it. The less things I have the less keeps me pinned to the ground, the less I have to clean, the less I forget about and I use more what I have and really need. ^^ I can feel that when I clean my surroundings I become more orderly inside.


PS.: Przeczuwam, że ktoś zaraz zapyta, jak to będzie z naszym planowanym wyjazdem do Japonii w przyszłym roku. 
Nie wiemy. Nie mamy pojęcia, jak w obliczu następnego dodatkowego kredytu remontowego, który poważnie nas obciąży, uda nam się odłożyć pieniądze na ten wyjazd, ale myśląc "nie damy rady" od razu skazujemy się na niepojechanie. Dlatego staramy się patrzeć pozytywnie w przyszłość (Robert bardziej "patrzy", ja bardziej "się staram", bo jak wiadomo jestem królową zamartwiania się i widzenia wyolbrzymionych problemów nawet tam, gdzie ich nie ma...^^), bo bez odpowiedniego nastawienia nie mamy co marzyć o spełnieniu tego marzenia. Tak więc, plan jest taki, że oczywiście jedziemy! Dokładnie kiedy i za co - zobaczymy, a Wy trzymajcie kciuki. ~*^v^*~
PS.: I can feel that any minute now somebody is going to ask about our next year's trip to Japan.
We still don't know whether we'll be able to go. The additional bank credit for the renovation of the flat is going to really bring our necks to the ground, but if you think "I cannot do this" you already gave up and lost it. That's why we've been trying to be positive about it (well, Robert "is" positive and I've been "trying", you know me - the drama queen of all the problems real and imaginary... ^^), because without the positive attitude nothing can be achieved and no dream can come true. So, the plan is we are going to Japan next year. We'll see about the details when the time comes and you keep your fingers crossed.  ~*^v^*~


PS II: Koleżanka wczoraj powiedziała: "Ciekawe, jak będzie wyglądał Twój balkon za dwa miesiące." A ja od razu pomyślałam: "Ciekawe, jak ja się przeprowadzę z tą cała zieleniną, kwitnącą i może już nawet owocującą!..." *^v^*
PS II: Yesterday my friend said: "I wonder how your balcony is going to look like in two months time." And I immediately thought: "I wonder how I'm going to move with all that green stuff, growing, blooming and maybe even with fruits!..." *^v^*

22 comments:

  1. Uda Wam się wyjechać, spokojna głowa :) Gorzej z przewiezieniem sadzonek jak już sama zauważyłaś :)
    Trzymam kciuki za szybką i sprawną przeprowadzkę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podoba mi się Twój tok myślenia! *^o^*
      Dzięki!

      Delete
  2. Udało się raz, uda się i drugi raz, przez rok może się zdarzyć mnóstwo najfantastyczniejszych rzeczy, a Wy jesteście szczęściarzami - bardzo mocno trzymam kciuki :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękujemy! *^v^*
      Musi się udać, bo inaczej popadnę w szaleństwo i zakopię się w doniczkach z roślinnością...

      Delete
  3. Za Japonię trzymam kciuki, ale wiem, że jak komuś na czymś zależy, to okoliczności "układają się same".
    Sprzątanie przed przeprowadzką sama uskuteczniałam i wiem, że to jedyny moment, żeby się rzeczywiście zastanowić, co nam potrzebne, a co zbędne i można porzucić, oddać, sprzedać.
    Zieleniną się nie przejmuj. Widziałaś samochód Ślubnego wypakowany donicami? Przetrwały bez szwanku ponad 20 kilometrów. Twoje tez przeżyją transport śpiewająco :)
    PS. Ciasteczka-batmany są the best ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! ~^o^~
      Mam jeszcze inne foremki, muszę napiec więcej ciastek! *^v^*
      Wiem, że dwie rzeczy będę przewoziła osobiście i z wielką ostrożnością - lalki i zieleninę. (można by jeszcze zapytać o Ryśka, ale wiem, że on sam przewiezie się z sensacjami żołądkowymi, więc tak czy siak trafi do wanny na pranie... ^^).

      Delete
  4. najwazniejsza pozytywna afirmacja i wiar..zycie pisze zadziwiajace scenariusze i mysle,ze w japoni w przyszlym roku bedziecie...a przeprowadzka faktycznie sklania do porzadkow nie tylko w mieszkaniu...pozdrawiam ania

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz rację, kiedyś nigdy bym nie przypuszczała, że w ogóle tam pojadę, wydawało mi się to nieosiągalne zarówno finansowo jak i kulturowo - inny świat, brak znajomości języka. Ale splot wydarzeń doprowadził do tamtego wyjazdu i mam nadzieję, że i tym razem się uda! *^v^*

      Delete
  5. Przeprowadzka z wielkimi donicami może byc rzeczywiście wyzwaniem. To spory ciężar i delikatne obiekty.
    Co się zas tyczy porządkowania - cóż, ja swoje zaczęłam na początku roku. Zostawiłam sobie wyłącznie tkaniny i włóczki,nieliczne rzeczy do haftu. Kosmetyki, odzież, książki - to wszystko mam w podstawowych ilościach, nawet lakiero powiedziałam stop i nie kupuję, a używam.
    Ale blogowej akcji "Denko" przyjrzałam się jakiś czas temu i niespecjalnie mi się spodobała. Wolałabym osobiście najpierw się zastanowić, zanim kupię trzydziesty żel pod prysznic, niż potem w szale zużywac je i jeszce się takim kompulsywnym kupowaniem przechwalac. No, ale oczywiście zakupów włóczki i szmatek to NIE DOTYCZY! :)
    Za Japonię trzymam kciuki. Będzie dobrze, nawet jeśli się odwlecze :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za kciuki! ^^
      Zauważyłam, że akcja Denko często bywa takim klapsem na otrzeźwienie dla niektórych. *^v^* Zbierają wszystkie kupione kosmetyki w jednym miejscu i nagle okazuje się, że jest tego tyyyyyyyyleeeeeeeee...... ^^ To niekoniecznie polega na kompulsywnym zużywaniu, raczej na zaprzestaniu robienia kompulsywnych zakupów i systematycznym zużyciu. Ja na pewno dokupię szampon, bo mi się kończy, ale daję sobie po łapach, żeby nie kupić ich kilku, o których właśnie przeczytałam gdzieś na blogach i ktoś je poleca. ~*^o^*~

      Delete
  6. O akcji "Denko" nie słyszałam, ale od dawna w pewnych momentach mojego życia przeprowadzam szeroko zakrojone porządki. Uważam, że to świetnie działa na samopoczucie. I też nie lubię gromadzić pokrywających się kurzem durnostojek. Jedyne, co mam w większej ilości, to rzeczy dziewiarskie i zdjęcia. W tym jestem usprawiedliwiona, bo to moje pasje :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zdjęć też mam dużo, z czasów, kiedy jeszcze nie było cyfrówek i robiło się odbitki. Mam tego dwa wielkie pudła, niektóre zaczynają blaknąć, ale na pewno je zachowam, bo pokazują niezły kawał mojego życia. *^v^*

      Delete
    2. Koniecznie je zatrzymaj. To cenna pamiątka. Możesz też zrobić skany, żeby móc je np. pokazać na blogu.

      Delete
  7. PS dzięki za ciasteczka - wizualnie są pyszne! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Proszę bardzo, właśnie dopiekłam drugą partię, bo pierwsza za szybko się zjadła. ~^o^~

      Delete
    2. O, takie: http://mojewypieki.blox.pl/2012/06/Ciasteczka-guziki.html
      Tylko jak dla mnie są za mało słodkie.

      Delete
  8. Bardzo fajna akcja! Jakis czas temu czytalam ciekawe artykuly na temat minimalizmu (do ktorego mi jeszcze daleko) i rowniez zaczelam pozbywac sie rzczy, ktore tylko pokrywaja sie kurzem czy zajmuja przestrzen w szafie (czekajac na lepsze czasy, hehe). Dzieki temu w koncu mam troche miejsca w piwnicy... A kciuki za wyjazd do Japoni trzmam bardzo mocno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za kciuki! ^^
      Co jakiś czas próbuję akcji Denko, ale wciąż przybywa mi rzeczy do wyrzucania, mimo, że sobie obiecuję, że nie będę chomikować, dziwne... *^v^*

      Delete
  9. O proszę. A ja nawet nie wiedziałam, że taką akcję uprawiam i to na codzień. Lodówkę czyszczę regularnie i szafę. Mnie też czeka przeprowadzka pod koniec czerwca i w związku z tym też myślę o wielkiej czystce. Tylko mam spory problem. Książki kocham nad życie i tkaniny. I wszystko chomikuję z dziedzin twórczych (niektóre rzeczy konserwują się od 1 kl podstawówki - mam takie święte kredki od wielkich prac plastycznych ;) ) mam sprytny plan zostawić trochę tego kreatywnego chaosu u Mamy aż pójdziemy na "prawdziwe swoje" choć nie wiem kiedy i czy w ogóle to będzie. Za Japonię będę trzymać też. pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! *^v^*
      Książki też kocham, ale uczciwie rozstałam się z tymi, do których miłość była mniejsza, teraz mam miejsce na nowe miłości książkowe. ^^
      Z zostawianiem rzeczy u Mamy uważaj - ja tak zrobiłam, a potem pewnego dnia okazało się, że moje dziecięce i nastoletnie książki, upchane w wersalce, moja mama wymieniła u Pana Antykwariusza na stos romansów... W sumie jej się nie dziwię, i tak nie miałabym ich dokąd zabrać!

      Delete