Showing posts with label cardi. Show all posts
Showing posts with label cardi. Show all posts

Sunday, August 23, 2015

"Cicha woda brzegi rwie..."

Jak Wam mija weekend? U nas sobota bardzo aktywna - kolega zaproponował wypad na kajaki. Wstaliśmy bladym świtem o 6 rano, żeby na czas dojechać do przystani w Plecewicach pod Sochaczewem i wyruszyć w trzy kajaki z biegiem Bzury. Średniej długości trasa, 22 kilometry, taka na cztery do pięciu godzin wiosłowania.
How's your weekend? We spent Saturday very actively - our friend took us for kayaking on a river. We got up at 6 am to get to the marina about 50 km from Warsaw, rented three kayaks and set out for a middle range trip, 22 kilometres, about four to five hours of paddling...




Jakoś kompletnie nie przyszło mi do głowy, że absolutnie nie jesteśmy w formie na takie wycieczki... Po dwóch godzinach miałam już totalnie obolałe ramiona i kark, zdartą skórę na lewej dłoni od wiosła, spalone słońcem kolana i tyłek obtarty od siedzenia na ręczniku frotte. A tu trzeba było płynąć dalej!....
W sumie największym problemem było to, że poziom wody był miejscami bardzo niski a nurt rwący, więc trzeba było nieźle się namachać i nakombinować, żeby trafić na głębszy przesmyk i przepłynąć nie dając się zepchnąć na mieliznę czy wręcz na brzeg. Ale w sumie bardzo nam się podobało i chcemy więcej, tylko następnym razem może troszkę krótszą trasą, bo dzisiaj ledwo możemy się obydwoje ruszać... *^-^*
Somehow it totally slipped my mind that we are so not in shape for such trips... After just two hours my hands and neck were sore, I had blisters on my left hand palm from a paddle, sun burnt my knees and my butt was aching from sitting on a scratchy towel. And we still had a long way to go!...
The biggest problem was that the water's level was very low at some points and sometimes we really had to struggle in order not to sit on a shallow or a big rock, looking for thin deeper routes. Also the current was strong and you had to control the kayak all the time so you wouldn't end up on a riverbank. But we really really enjoyed it and we want to go again! Maybe on a shorter trip though, because we have problems with moving today... *^-^*





Obiecałam zdjęcia nowego sweterka, więc w niedzielę wyszliśmy na krótką sesję zdjęciową, ale niech będzie po kolei, więc najpierw sukienka.

Sukienka-bombka była moim marzeniem od lat 80-tych, od kiedy przyszła na nie moda. *^0^* Co dziwne, nigdy jej nie miałam i nie wiem dlaczego...
A może wiem? Kiedy byłam nastolatką, to był mój "czas bezszyciowy" - babcia już nie szyła dla mnie sukienek, mama nigdy nie umiała chociaż w domu maszyna była, a jeszcze nie zaczęłam szyć sama. A w sklepach wtedy niewiele było, trzeba było na takie kiecki polować na bazarach za grube pieniądze.
Pomysł na uszycie takiej sukienki przyszedł mi do głowy w zeszłym roku i nawet upatrzyłam sobie na nią idealny materiał, ale jak się jest sierotką i czeka nie wiadomo na co, to inni mądrzejsi ludzie wykupują to co na wyprzedażach i dla sierotki już nic nie zostaje...

Tak więc, pomysł zarzuciłam na czas nieokreślony. Aż do zeszłego tygodnia, kiedy doznałam olśnienia, wyciągnęłam z szafy chabrową satynę Azja i po prostu sobie tę bombkę uszyłam! *^v^* Poznajcie Le bleuet bombe czyli chabrową bombę.

I promised the photos of my latest cardigan so on Sunday we went out to take the photos, but first things first - the dress.
Bubble dress was my dream from the 1980's when it came into fashion. *^0^* Funny thing, I never had one, I don't know why...
Or maybe I do. When I was a teenager it was my "non-sewing time" - my Grandmother stopped making dresses for me, my mother never knew how to operate the sewing machine although we had one at home, and I didn't start sewing myself. It was a difficult time for the Polish economy at that time, we didn't really had anything interesting in the shops then and you had to hunt for latest fashion in the street markets paying a small fortune for overseas clothes.
The idea to make myself such dress came back to me last year and I even found The Perfect Fabric in an online shop on sale but I delayed buying it, thinking and thinking about it and then other people just bought all that pretty fabric and I was left with nothing....
So, I resigned from that pattern and last week it struck me that I can use the cornflower blue satin for this dress, and so I made it! *^v^* Please meet Le bleuet bombe that is the blue bomb.  



Konstrukcja bombastycznej spódnicy jest bardzo prosta - to dwa prostokąty, zewnętrzny i spodni. Zewnętrzny jest około dwa razy szerszy w obwodzie od spodniego i dłuższy o ok. 5 cm (spodnia część podnosi wierzchnią i robi się bombka). Obydwa prostokąty marszczymy, zszywamy na dole ze sobą (wierzchni trzeba trochę podmarszczyć) i doszywamy do paska albo góry sukienki. U mnie te proporcje to: 2,5 m satyny dług. 65 cm i 1,5 m podszewki o dług. 60 cm. W sumie mogłoby być jeszcze więcej materiału bo satyna jest bardzo cienka, wtedy bombka zrobiłaby się bardziej obfita.
The construction of such bubble skirt is very easy - it's just two rectangles sewn together at the bottom. The outer rectangle is around twice as long as the inner one and it's about 5 cm longer (the inner one lifts the outer one and that's how the bubble is created). Both rectangles should be gathered, stitched together at the bottom edge and stitched to the top part of the dress. My proportions are: 2,5 m of satin, 65 cm long and 1,5 m of lining, 60 cm long. If I had more fabric the bubble would have been fuller.



Natomiast góra tej sukienki to coś, co zamarzyło mi się niedawno i przypomniałam sobie, że szyłam już taki dekolt! Pamiętacie Makową Panienkę? To był model 118 z Burdy 10/2012, niestety to jeden z moich sukienkowych niewypałów - nie ten materiał do tego modelu, błędy podczas szycia i w efekcie to jedna z moich nienoszonych porażek... Ale sięgnęłam do tego wykroju na dekolt-wodę. Niestety, tamten model ma dodatkowe marszczenie z jednej strony w talii i na biodrze, które mi tutaj nie było potrzebne, więc nie mogłam z niego skorzystać.
The top part of that dress is something I thought about not so long ago and I've already sewn such neckline! Do you remember Makowa Panienka? It was dress 118 from Burda 10/2012, unfortunately it's one of my sewing failures - wrong fabric, sewing errors, not really worn apart from a few times... But I took out this pattern for the cowl neckline. Alas, that dress has an additional fabric gathered at the side in the waist going down to the hip and I didn't want that so I couldn't use that pattern.



Zaczęłam szukać wykroju na taki dekolt w Burdach, ale trafiałam wyłącznie na bluzki i sukienki z jerseyu, a więc cięte bez zaszewek, bo i tak się to rozciągnie. A ja potrzebowałam zaszewki, bo satyna Azja nie jest elastyczna. No to pozostało mi tylko skonstruowanie takiego wykroju samodzielnie. Znalazłam bardzo przejrzystą i prostą instrukcję, i na jej podstawie oraz na podstawie wykroju na górę sukienki 128 z Burdy 08/2009 wyrysowałam i uszyłam górę z pływającym dekoltem. To było prostsze niż się spodziewałam! *^O^*
Wyszła mi dość uniwersalna sukienka koktajlowa, pasująca moim zdaniem na takie okazje, kiedy nie wypada się pokazać w bawełnianych kwiatkach (nie to, żebym miała wiele takich bardziej oficjalnych wyjść, ale jak już mam, to nareszcie mam się w co ubrać! ^^*~~).
I started to look for a cowl neckline in Burda patterns but I could only find dresses and blouses made from jersey, and my satin wasn't elastic so I needed the pleats to make it work. All I could do is to construct such pattern myself and after finding this very clear and easy tutorial I was able to do so using the pattern for a dress 128 from Burda 08/2009.
Finally I have a cocktail dress for more official occasions where you shouldn't show up in flowery cotton (not that I often have such evenings but when I have one, I'll have the dress! ^^*~~).



I teraz sweterek.
Now the cardigan. 
 


Wpadł mi w oko już dawno temu za sprawą projektu Xeniahelene. Wiedziałam, że chcę go z jasnej włóczki, ale nie mogłam znaleźć tej pasującej. Aż niedawno w koszu z kłębkami w ciuchlandzie wygrzebałam 200 gramowy motek bawełny Solberg Garn 12/4 Mercerisert w kolorze białym.
I found this pattern ages ago and loved the Xeniahelene's project. I knew I wanted to use some light colour but couldn't find the right one. And then in the yarn bin at my local secondhand shop I stumbled across this strange 200 g ball of white Solberg Garn 12/4 Mercerisert cotton.




Wykorzystałam cały motek prawie co do centymetra, dziergając na drutach 2,25 mm (ostatnio mój ulubiony rozmiar!). Jak widać sweterek nie ma zapięcia, bo po ostatnich niepowodzeniach guzikowych nie chciałam ryzykować i na razie zostawiłam go tak jak jest. Nie ma się co łudzić, że coś tak kusego, z rękawami za łokieć ma jakoś szczególnie ogrzewać człowieka, więc jako ozdobnik może nie być zapinany, zawsze mogę go złapać w talii ozdobną spinką.
I used almost the whole skein on 2,25 mm needles (recently my favourites!). As you can see it doesn't have buttons or anything, I really couldn't decided whether I want it to be buttoned up. It's so cropped anyway, with short sleeves that it won't work as a warming up piece of clothing, it's just an embelishment after all. I can always just catch it in the waist with some decorative pin.




Tym samym całkiem przypadkiem udało mi się wykreślić punkt 5 z Wyzwania Dziewiarskiego, a mianowicie zrobiłam coś z jednego kłębka włóczki! *^v^*
Pozdrawiam Was serdecznie, idę odpoczywać po tym całym kajakowaniu!
With this cardigan I fulfilled point 5 of the Knitting Challenge, that it I made something using just one skein of yarn! *^v^*
That's all for today, have a great Sunday and I'll just go and have some rest now after all that kayaking thing!


Sunday, July 26, 2015

#TheOutfitAlong: Teatime in Calcutta
















Dzisiaj skompletowany zestaw na akcję The Outfit Along, czyli sukienka i sweterek.
Ponieważ dostałam tyle komplementów pod poprzednią sukienką, doszłam do wniosku, że już nic lepszego nie uszyję i od teraz będę się trzymała tylko jednego idealnego dla mnie wykroju. *^o^*~~~
Today my finished set of dress plus a cardigan for The Outfit Along. 
Because I got so many compliments on my last dress I decided to stick with this pattern for the rest of my life, it seems I won't invent anything better!... *^o^*~~~




No dobrze, to nie jest prawda. Ale rzeczywiście znowu sięgnęłam po ten sam model spódnicy (spódnica 005A z Burdy Klasyka) i połączyłam go z górą podobną do poprzedniej kiecki - dekolt w głęboki serek z sukienki 104, Burda 05/2014, co prawie okazało się moją zgubą.....
Pierwszy raz korzystałam z wykroju dla kobiet wysokich i według wymiarów szyłam rozmiar 84. Oto sukienka English Rose.
Okay, that's not true. But I again reached out for the good old skirt pattern (005A from Burda Classics) and I attached it to the top from the dress 104 from Burda 05/2014 which wasn't the best idea after all....
For the first time I used the pattern for the tall woman and it seemed my size was 84. Here is the English Rose dress.


 


Dół, jak już mówiłam, to znana Wam i mnie spódnica więc tutaj nie było żadnych niespodzianek szyciowych, natomiast góra......... Co mnie podkusiło, żeby nie zrobić modelu próbnego? Chyba zapomniałam, że jedyną sukienką, która od razu bez poprawek pasowała do mnie był model 124 z Burdy 01/2014, w ogóle niezaprojektowany przez projektantów Burdy tylko przez dom mody Aquilano/Rimondi!
Coś mi zbyt pięknie to wyglądało, pojedyncze szerokie zaszewki pionowe pod biustem i już, i do tego głęboki dekolt w zakrzywioną literę V. Ale odrysowałam i wycięłam wszystkie elementy i po prostu je zszyłam. Zrezygnowałam z rękawków i na etapie wykańczania podkrojów pach ratowałam nadmiar materiału dodatkową poziomą zaszewką. Kiedy miałam już gotową całą górę popatrzyłam na sukienkę krytycznym okiem i zaobserwowałam spory nadmiar materiału pod biustem... Być może tak ma być, ale nie w moich sukienkach! Albo jest zupełnie na luzie albo porządnie dopasowana, nie ma dla mnie rozwiązań pośrednich!
As I said, the skirt is well known to me and there were no surprises while sewing it, but the top........ Why did I skip the muslin? I forgot that the only Burda's dress that fit me perfectly from the beginning was the one 124 from Burda 01/2014, and it wasn't even the Burda's design, but the Aquilano/Rimondi fashion house's!
I was a bit suspicious from the beginning because the front had only two vertical folds and a deep curved V-neckline. But I still cut out the elements and assembled them. I skipped the sleeves on purpose and when I was finishing the armholes with a bias tape I noticed an excess of fabric above the bust, so I added the horizontal folds there. When I finished the neckline I realised that I have a lot of hanging fabric under the bust...... Maybe that's how it should be (judging from the finished dresses by other seamstresses) but not in my dress, it shouldn't! I either wear totally loose shapes of fitted ones, nothing in between.




W związku z tym miałam dwa wyjścia - rzucić sukienkę w kąt i się poddać albo zrobić więcej zaszewek!... *^v^* Przysięgam, że przez moment rozważałam pierwszą opcję, plując sobie w brodę, że nie zrobiłam testera, ale po chwili kopnęłam siebie samą w zadek i kazałam sobie pokombinować, szkoda mi było materiału. No to powstały kolejne zaszewki, tym razem półkoliste linie przechodzące na skos przez piersi, i o dziwo to trochę pomogło! Niestety wciąż dekolt odstaje i rozważam generalne poprawki - albo odpruję całą górę i zmienię ją na inną (mam jeszcze trochę tego materiału), albo w ogóle zrobię z tego spódnicę, i tyle!
Drugi raz już do tego wykroju nie wrócę, za dużo musiałabym poprawiać (wszystkie poprawki robiłam na żywo na gotowej sukience, więc niestety musiałabym je rysować i testować na nowo), mam lepsze wykroje, które są do mnie lepiej dopasowane.
I had two solutions to choose from - just ditch the dress into the bin or add more folds!.... *^v^* I swear for a moment I seriously considered the first option, scolding myself for not making the muslin first, but then I felt sorry for the nice fabric, got myself together and worked on saving the situation. I constructed more tucks that go across each breast in a half-circle shape, and to my surprise it helped a bit! Unfortunately the neckline is still gaping and I've been thinking about some radical changes - either I will replace the front with a new different one (I still have some fabric left) or I'll turn it into a skirt.
I'll never get back to this pattern, I made all the changes on the "live" dress so I'd have to start from the beginning and work my way through the paper versions and muslins, I have better patterns to wear.




Parą do sukienki jest sweterek Chai Latte (with a hint of Dark Chocolate), a wiążę się z nim pewna historia. Zobaczyłam go na ulicy, na babie. Baba szła na stację metra i ja też na szczęście, więc szurałam za nią robiąc notatki, jak ów sweterek wyglądał. *^o^* Ona miała to w formie kurteczki, ale od razu przyszło mi do głowy, że mogłabym coś takiego wydziergać!
The pair for the dress is the Chai Latte (with a hint of Dark Chocolate) cardigan and it has a story to tell. I saw it on a woman and I followed her to the subway to put down all the details as an inspiration. She had a fabric jacket but I immediately thought of knitting something similar! *^o^*




Włóczka to Cotton Soft Yarn Art (600 m/100 g), bawełna z akrylem, i jak już wcześniej pisałam obawiałam się tego dodatku akrylu bo jestem na niego uczulona, na szczęście na razie nie reaguję alergicznie i nosi się to całkiem przyjemnie. Zużyłam w sumie 200 g włóczki (kremowej, czarnej i karmelowej) na drutach 2,25 mm. W oryginale dekolt i listwa były karmelowe, u mnie kremowe.
The yarn is Cotton Soft by Yarn Art (600 m/100 g), cotton/acrylic mix and I was afraid of that acrylic part because as you may know I am allergic to it. Fortunately I experienced no symptoms while knitting nor wearing it today. I used 200g of yarn in total (cream, black and caramel) on 2,25 mm needles. The original jacket had the caramel neckline and button bands but I decided on the cream one.




Ponieważ musiałam dokupić motek karmelowej włóczki i nie chciałam płacić za wysyłkę jednego motka dobrałam sobie z tej samej włóczki dwa motki jeansowego błękitu na jakiś następny sweterek, i tym razem nie wykluczam pulowera, bo coś mnie ostatnią denerwują listwy guzikowe... Jeśli macie dobry przepis na zwartą nie zwijającą się i nie rozciągającą się listwę guzikową, to poproszę. Od razu napiszę, że nie lubię ich stabilizować podszywaniem tasiemki bo to się kiepsko sprawdza przy bardzo cienkiej włóczce, sprawdzałam. Przyznam, że wszystko mi się w tym sweterku podoba oprócz tych nieszczęsnych listw guzikowych.... Nie wykluczam wymiany guzików na suwak.
Because I had to buy an additional caramel skein and didn't want to pay for the shipping of only one ball of yarn, I added two skeins of jeans blue Cotton Soft for another project. It might be a pullover because I don't like the button bands on the cardigans... I tried stabilising them with a tape but it doesn't work with such thin yarn, it get twisted anyway. If you have a better solution please advise! I've been thinking about removing the buttons here and sewing in a zipper.




Tym projektem odhaczam punkt 7 Dziewiarskiego Wyzwania czyli wykorzystanie nietypowego połączenia kolorystycznego. Połączenie beżowego karmelu z moją osobą jest bardzo nietypowe i czuję, że muszę się z nim nieco oswoić. *^v^*
With this knitting project I fulfilled point 7 of the 15 projects in 2015 table, namely knit something using and unusual colour combination. Beige caramel and me is a very unusual colour combination for my wardrobe, I feel I need to get used to it. *^v^*




I to jest mój wkład w projekt The Outfit Along. Następna sukienka będzie z BARDZO DOBRZE ZNANEGO i PRZETESTOWANEGO wykroju, chwilowo mam dosyć eksperymentów. I w ogóle zapowiadam sierpień miesiącem tkanin w duże kwiaty, mam ich kilka i chcę je wreszcie przeistoczyć w sukienki, póki jest pogoda do noszenia takich kiecek, bo już czuję jesień w kościach i w moich tęsknych spojrzeniach na kraciaste wełny..... *^0^*
Do następnego razu!
So, here is my The Outfit Along set (featured also on SewItChic#22). The next dress will be made from a VERY WELL KNOWN AND TESTED pattern, I feel I don't like experiments. August will be the Month of Big Flowers because I have some nice fabrics to turn into dresses with such print. I really want to do it before Autumn comes and there won't be a nice weather to wear such dresses. And I feel it coming, in the air and my longing glances towards the plaid in my wardrobe.... *^0^*
Till next time!