Monday, March 15, 2010

Wiosenne inspiracje / Spring inspirations

Postanowiłam przyłaczyć się do akcji robótkowego zaklinania wiosny ogłoszonej przez Truskaveczkę,
I decided to join the quick knit-along organized by Truskaveczka, to knit some projects to call the Spring to finally come!


i w tym celu wydziergałam wiosenny otulacz ramienny. *^v^*
Oryginał wygląda tak, a pochodzi z japońskiej książki robótkowej z serii Let's Knit, której tytułu nie jestem w stanie przeczytać, bo jest robaczkami. *^v^*
and so I knit the Spring shoulder warmer. *^v^*
The pattern comes from the Japanese Let's Knit series book, here is the original.


Mój powstał z fiołkowej Oliwii, na drutach 5 mm (mogłam użyć grubszych drutów, wtedy szal byłby szerszy i luźniejszy, ale i taki mi się podoba), a poszło mi na niego prawie 2 motki po 100 g. Wczoraj już go wypróbowałam i jest genialny - ocieplał mi ramiona kiedy siedziałam z robótką przed telewizorem niedaleko uchylonego okna, a potem kiedy już leżałam w łóżku z książką, wtedy człowiek zazwyczaj jest okryty kołdrą pod pachy, ale ręce i ramiona pozostają na wierzchu, bo jakoś trzeba tę książkę trzymać.
I made mine from violet Oliwia on 5 mm needles (I might have used 6mm needles, it would be wider and softer, but I still like it), I used almost 200 g of yarn. Last night I gave it the first try and it was great - it kept my shoulders warm when I was sitting in front of the tv next to the open window and later, when I was in bed with a book - you usually are hidden under the duvet but the arms and shoulders must be outside so you could hold a book.


A oto co jeszcze można zrobić z tym szalem! *^v^*
And here is another way to wear this shawl! *^v^*


Następny projekt będzie jeszcze bardziej wiosenny, bo zielony. ~^^~
My next knitting project will be even more Spring-like, because it's green. ~^^~

***

Pojawiają się już wiosenne magazyny robótkowe, na początek wybrałam Wielką Trójkę - IK, VK i Rowan.
Spring issues of the knitting magazines are coming out, first I looked at the Big Three - IK, VK and Rowan.

Przejrzałam wiosenny numer Interweave Knits, ale nic mi nie wpadło w oko, podobnie było z numerem zimowym i jesiennym.
I looked through the Spring Interweave Knits, but nothing caught my attention, just like with the Winter and Fall issues.
Za to wiosenny Vogue Knitting zainteresował mnie dwoma projektami:
But the Spring Vogue Knitting got me interested with two projects:

Taki słodki sweterek.
Such cute cardigan.


Szal/narzutka
A capelet

Ciekawy jest też taki sweterek, chociaż nie widzę jego zastosowania w mojej garderobie:
There is an interesting sweater in pink, although I cannot see it in my wardrobe:


Jeszcze Rowan 47, w którym niewiele znalazłam dla siebie, ale jest jeden delikatny słodki sweterek, który można zrobić w wielu fajnych kombinacjach kolorystycznych, tu możecie zobaczyć dwie wersje przeciwstawne.
In Rowan 47, in which I didn't find any revelations, there is another cute little cardigan that can be knit in many colour combinations, like here the girls chose totally opposite colours and both versions are interesting.


Oraz znane nam dobrze "niedźwiedzie łapy" w takiej oto formie:
And the well known "frost flowers" lace pattern, here in such form:


Teraz Wasza kolej, proszę mi pokazać co wyszukałyście do wydziergania na wiosnę!
Now it's your turn, show me what you found interesting to knit this Spring!

***

PS. do wystąpienia w telewizji moich lalkowych koleżanek - po tym, jak pan Brzózka złapał za lalkową główkę i ją wykręcił na bok, Marti po rozpakowaniu lalek już w domy zobaczyła, że Lin ma powyginane rzęsy, buzię całą w tłustych śladach paluchów i zatarty kolor na policzku. Czyli, makijaż chyba do zmycia i malowania na nowo. Napisała maila do TV, ale nie wiem, czy będzie jakiś odzew...

Sunday, March 14, 2010

Winter Wonderland

Kto by pomyślał... Dziś około 22:00 odsunęłam zasłonę w pokoju i zobaczyłam taki widok. ~^^~
Who would have thought?... Today around 10 pm I've looked outside my window and that's what I saw. ~^^~




Friday, March 12, 2010

Brak

Only in Polish today, I'm ranting about the Polish TV after watching the short interview with the dollfie collectors. I added two teasers of Mina's almost finished look, all I need to make is a headpiece. ~^^~

Brak profesjonalizmu polskiej telewizji publicznej jest tym bardziej uderzający, kiedy włączy się telewizor po kilku latach nieoglądania Jedynki i Dwójki...


Dziś rano w programie "Kawa czy herbata" w pr. I wystąpiły dwie moje koleżanki - lalkarki, Marti, pierwsza w Polsce kolekcjonerka lalek i Basia Malczewska, która prowadzi sklep z lalkami firmy Dollzone. O 7:40 zasiadłam przed telewizorem tylko po to, żeby obejrzeć kilka reklam, potem wystąpienie pana prowadzącego, który zachwalał jakiś kolejny idiotyczny program ze śpiewającymi gwiazdkami, i wreszcie - są lalki!


Na kanapie siedzą dziewczyny, lalki rozstawione dookoła i na stoliku obok, pani prowadząca rozpoczyna temat od rozmowy z zaproszonym dziennikarzem japonistą, z tym, że mówi głównie ona. Potem pytanie do Basi, skąd u niej zainteresowanie lalkami, kilka słów ze strony Marti a propos stylizacji lalek według własnych upodobań, wywiad pani musiała zakończyć mocnym akcentem (wiadomo - telewizja, napięcie musi być!) mówiąc, że to hobby nie jest tanie bo lalki kosztują 1000 dolarów i więcej! Marti próbowała skorygować tę wypowiedź, ale niestety czas antenowy na ten temat już się skończył i pani oddała głos panu prowadzącemu, któremu chyba wydawało się, że będzie bardzo zabawny, jeśli nakrzyczy (s
ic!) na lalkę postawioną obok niego... Normalnie, przygłup!


A już miałam mord w oczach, kiedy zobaczyłam, jak gwałtownie obraca jej główkę a lalka gubi nakrycie głowy, które spada na blat poniżej, a tam pan kucharz intensywnie mieszał coś szpatułką w garnku na kuchence!...

Cały temat zajął telewizji około 5 minut, dobrze, że o 7:39 nie poszłam do łazienki na siku, bo byłoby jak z walką Gołoty, zanim się człowiek obejrzał, to już było po wszystkim!
Po co robić program, w którym wrzucone jest milion tematów, na które poświęca się po kilka minut, i to kompletnie powierzchownie, a głównymi gwiazdami (w swoim mniemaniu) są prowadzący? Po co wyciągać ludzi z domu bladym świtem (Basia musiała przyjechać z południa Polski), żeby pozwolić im powiedzieć na temat swojej pasji dwa zdania? A wszystko to gęsto poprzetykane trylionem reklam i zapowiedzi innych programów.

Nie mówiąc już o tym, jak złej jakości jest sygnał nadawany przez TVP, jestem przyzwyczajona do innych kanałów, na których obraz jest czysty, wyraźny, bez pikseli i rozmazów, tego się przecież nie da oglądać!
Prędzej ręka mi uschnie, niż znowu włączę program pierwszy telewizji!

(Wrzucam dwa zdjęcia prawie skonczonej kreacji Miny, więcej już lada dzień, zostało mi jeszcze tylko nakrycie głowy! *^v^*)

Monday, March 08, 2010

Testosteron

Na początek, uściski dla wszystkich kobiet z okazji naszego święta! *^v^* Mały prezent pod tym linkiem. ~^^~
Happy Women's Day, girls! *^v^* A small present for each one of you hidden under this link. ~^^~

Co do męskich lalek, to ja się generalnie z Wami zgadzam - lalka to dziewczynka, może być różnorako pomalowana/ubrana, ale wciaż powinna to być dziewczynka. Lalki chłopców potencjalnie dopuszczam w mojej kolekcji tylko jako rozmarzonych dandysów w surdutach i koronkach. Potencjalnie, bo na razie nie rozważam wcale. ~^^~
As for the male dolls, I generally agree with your opinions - a doll is a girl, it may have different makeups/clothes, but it still should be a girl. I potentially may agree on male dolls when they are dreamy lace-clad dandies in XIX c suits. Only potentially because I'm not planning any male dolls in my collection at the moment. ~^^~

3nereido, pierwsza laleczka to School C z firmy Volks (wiem, śmieszne imię dla modelu lalki ^^), zajrzyj pod ten link a zobaczysz, jakie piękne wersje mają różni kolekcjonerzy! Jest to jedna z klasycznych i bardzo pożądanych lalek z tej firmy, nie jest moją faworytką (wolę School A), ale wiem, że jest na liście do kupienia u Yarn Ferret! ^^

Dziewczyny, nie patrzcie na Karsha jak na przedstawiciela męskich lalek! Ciałko to on może rzeczywiście ma męskie, ale buzia z tym makijażem zdaniem wielu osób jest damska. *^v^* Oczywiście każdy kompletuje sobie lalki tak, jak mu się podoba (np.: ja kupuję męskie główki i umieszczam je na damskich ciałkach! ^^), i właścicielka Karsha akurat takiego go sobie upodobała. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że takie kobiece rysy przypisywane męskim lalkom to tradycja często występująca w ogromnej ilości japońskiego komiksu, czyli mangi i anime, i pewnie stąd też w świecie lalkowym tyle pięknych rozmarzonych chłopców o długich rzęsach i delikatnych usteczkach. Co kraj to obyczaj, amerykański Ken, towarzysz lalki Barbie zawsze był macho. ^^
Girls, please don't treat Karsh as a good male dolls representative! The body may be manly but the face, especially with this makeup is very girly according to many opinions. *^v^* Of course each collector chooses the dolls due to her/his ideas (I, for example, buy male heads and place them on female bodies! ^^), and the girl who owns Karsh decided to have him with that makeup. You also have to take into consideration the fact that dollfies come from Asia and the woman's features on men's faces are traditional for many Japanese manga and anime comics so that's why there are male dolls with beautiful dreamy eyes, long lashes and delicate lips. Each country has its own role models, look at American Ken, the Barbie's partner, he was always a macho! ^^

Dla uspokojenia pokazuję kilka pięknych męskich męskich lalek. ~^^~ Zwracam uwagę, że to są zdjęcia firmowe, poszukajcie w Googlach albo na Flickr tych modeli a zobaczycie, jakie cuda ludzie potrafią zrobić z tych lalków. ^^
To calm down your senses I want to show you some pretty manly male dolls. ~^^~ These are all company photos, so please Google the names or look through Flickr and find the beautiful owners's pictures. ^^

Ipplehouse Luo


Ipplehouse Akando

SOOM Sabik



Dream of Doll Code no.02


Souldoll Lampard (no dobra, ten jest bardziej dandysowaty niż męski... ^^ / okay, this one is more a dandy than a real male... ^^)


***

Inko, naprawa kosztowałaby nas duuuuużo więcej niż utrata 10% zniżki.

Kalino, kiedy jest Szarotkowo w kwietniu? Bo pierwsza niedziela jest świąteczna, pewnie 11.04?

Sunday, March 07, 2010

....

Nie spotkałam się dzisiaj z Fiubzdziu, która przyjechała do Warszawy na warsztaty tańca brzucha, nie poszłam również na Szarotkowo na spotkanie robótkowe. Mieliśmy z mężem zająć się kilkoma sprawami, a do tego celu uruchomiliśmy samochód, który stał pod śniegiem od miesiąca. Zapaliliśmy go na kablach, bo akumulator zdechł, pięknie odpalił, ruszyliśmy w trasę. Około 3 km od domu, kiedy Robert rozwinął nieco większą prędkość, nagle... otworzyła nam się przednia maska!
I didn't meet Fiubzdziu today, who came to Warsaw for the belly dancing workshops, I didn't attend he knitting meeting either, because with my husband we were supposed to do some errands and in order to do so we had to move our car that was left under the snow for some weeks now. All went well with starting on cables connected to another car (because the battery died over Winter), we disconnected both cars and started to drive on. About 3 km from home, when the car caught some speed, suddenly... the bonnet opened straight up!

Kiedy zamykałam klapę po odpięciu kabli od akumulatora, musiałam niedokładnie ją docisnąć, w efekcie trzymała się początkowo, kiedy jechaliśmy wolniutko, żeby wypróbować hamulce po zimie, ale od razu puściła, gdy nabraliśmy prędkości. Udało się ją przygiąć do dołu, ale nie zamknąć, więc tylko wolniutko zjechaliśmy na pobocze i zadzwoniliśmy po Assistance.
When I was closing the bonnet after Robert removed the cables from the battery, I probably didn't push it hard enough so the lock would catch on. While driving slowly at the beginning it was closed but then when it caught some strong air it let go. Robert managed to bend the bonnet down but it wouldn't close so we could only drive slowly towards the side of the road and call for Assistance.

Miałam ochotę walić głową w ścianę za własne gapiostwo. Nie dość, że oczywiście niczego tego dnia nie załatwiliśmy, to jeszcze czekało nas 40 minutowe czekanie na lawetę na poboczu drogi (bo zawiasy klapy się wygięły i urwały z jednej strony i nie było szans na jej zamknięcie), odwiezienie na parking do warsztatu blacharza (dziś niedziela, więc cud, że pan holownik wiedział, gdzie jest warsztat ze strzeżonym parkingiem!) i Robert straci jeszcze czas w tygodniu na załatwianie spraw z ubezpieczycielem i warsztatem. Dobra wiadomość, bo pan z holownika poradził nam, żeby szkodę naprawiać z AC, a nie płacić samemu, co może zaoszczędzić nam kwotę rzędu ceny lalki! *^v^* (blacharz + lakiernik, klapa, zawiasy i błotnik do roboty). Zdjęcia z mojej komórki, więc fatalnej jakości.
I felt like banging my head against the wall for my carelessness. Of course we didn't do any planned errands, we had to wait 40 minutes for the towing car on the side of the road (the bonnet wouldn't close because the hinges on one side got bent), we had to be towed to the mechanic's parking lot (it was Sunday so it's a miracle the towing man knew the garage with the attended car park!) and Robert will lose time during the weekdays for arranging everything with the insurance company and the garage. Good news is that the towing man advised us to cover the costs from our insurance and not pay ourselves which may save us the amount equal to the dollfie's cost! *^v^* Photos come from my cellphone that's why they're not too good.


Przyznam, że kiedy otworzyła się maska, miałam wizję, że się urywa i leci w siną dal, po drodze tłukąc nam jeszcze przednią szybę... Na szczęście nic takiego się nie stało!
I must admit when the bonnet opened I had an image of it tearing off and flying away from us, breaking our front window... Lucky us it didn't happen!


W efekcie nie pozostało nam nic innego, jak z warsztatu iść do autobusu, a ja ubrałam się niby zimowo, ale jak na podróżowanie samochodem - bez swetra, cienkie skarpetki pod spodniami, i nieźle przemarzłam. Trochę się rozgrzałam podczas obiadu w bułgarskiej restauracji, ale potem znowu zmarzłam w drodze do domu, ciekawe, czy to się rozwinie w coś chorobowego, będę miała nauczkę, żeby się zawsze ciepło ubierać.
After we left the garage we had no choice but to find some bus stop and I was wearing clothes for travelling in a car (no sweater, short socks under the trousers) so very quickly I was quite cold. I warmed up during dinner at a Bulgarian restaurant but then I was cold again on the way home and we'll see how it's going to develop, it may teach me to always wear warm clothes.

Proszę mnie jakoś pocieszyć, bo moje nerwy przeszły dzisiaj niezłą próbę.
Please say something nice to me because my nerves were quite shattered today.


Na komentarze lalkowe odpowiem jutro, Małgosiu, dostałam Twojego maila - z miłą chęcią, odpiszę Ci niebawem. ~^^~

Saturday, March 06, 2010

Lalkowe spotkanie / Dollfie meet

Dzisiaj byłam na małym spotkaniu lalkowym - małym, bo było tylko sześć lalek i jedna głowa luzem. ~^^~
Today I attended a small dollfie meet - small, because there were only six dolls and one floating head. ~^^~

Volks School C

MNF Karsh

BlueFairy Patricia

MNF Karsh, Dollzone Lotus


A w ogóle miałam chwilę olśnienia i chyba znalazłam idealną perukę dla Flo - co sądzicie? Mnie bardzo podoba się w takich włosach i zamierzam kupić jej podobną (peruka na zdjęciu to ręcznie szyty przez koleżankę prototyp i ogólnie za mały na ten rozmiar lalki). I tak nastąpił rozwój od czarnoprostowłosej Japoneczki do zwiewnej blondynki, hm... Tak jak już wspominałam, to nie właściciel decyduje, jak lalka ma wyglądać, to lalka podpowiada mu swój image. *^v^*
At one point I had a revelation moment and I believe I found an ideal wig for Flo - what do you think? I like her looking like this very much and I'm going to buy her a similar one (the wig in the photo is a self-made prototype by my friend and it's too small for this doll). Here is the transformation from the Japanese girl with straight dark hair into a blond fragile beauty. As I said before, it's not you who decide how you doll should look like, it's the doll telling you what to do with her image. *^v^*



Friday, March 05, 2010

Kasieńka

Skończyłam Kasieńkę (Kat wg Kim Hargreaves). Bardzo przyjemny wzór, pomijając moją nieumiejętność czytania ze zrozumieniem (sic!) to bardzo klarowny opis wykonania. Zużyłam śladowe ilości Sasanki w kolorze wrzosowym, druty 3mm i 4 mm, czapka jest ładnie dopasowana do mojej głowy (styropianowy łeb jest mniejszy, dlatego wydaje się, że czapka jest za duża).
I finished Kasieńka (Kat by Kim Hargreaves). It's a very nice pattern, very clearly written (please disregard my inability to read descriptions with understanding, it wasn't Kim's fault! ). I used a small amount of Sasanka yarn (acrylic) in light heather, 3mm and 4 mm needles, it nicely fits my head although here you may be deceived by the smaller size of the styrohead.


Najśmieszniejsze jest to, że ten kolor nie pasuje mi kompletnie do niczego... Czapeczka jest cienka, więc raczej na wczesną wiosnę, płaszcz wczesnowiosenny mam w ciemnej wojskowej zieleni, drugi czerwony, kurtka czerwono-czarna a cienki płaszcz wiosenny jest czarny. Hm... Chyba lepiej wrócę do drugiej rękawiczki olimpijskiej.
The funny thing is I have nothing to wear it with... The hat is rather thin so it's suitable for the early Spring, my Spring coat is dark military green, the other one is red, the jacket I have is red/black, the light Spring coat is black. Well... I think I should be going back to my second Olympic glove.


Wracając na chwilę do olimpiany, widzieliście, jakie swetry miała olimpijska drużyna Kanady na ceremonii zakończenia? Na Ravelry znalazłam podobny wzór, na którym można się oprzeć dziergając ten sweterek. ~^^~
Talking about the Olympic Games, have you seen the cardigans the Canadian Olympic team wore during the closing ceremony? I found the similar pattern on the Ravelry that can be the basis for this one. ~^^~


***

Kalino, ehm... nie każdy palec załuguje na złoty medal... Powinnam niektóre z nich nieco poprawić, ale chyba najpierw zrobię drugą rękawiczkę do pary. ^^

Magii66, masz na myśli jej ostatni projekt Tenderness? Velveta jest jedną z moich ulubionych dziergaczek, jej projekty są zawsze jak spod igły, dopracowane do ostatniego szczegółu. ~^^~

Fanaberio, właśnie chcę dorobić mankiet na szydełku i może zapinać na guziczek? Zobaczymy. Co do kapelutka, to chwilowo żyję nadzieją, że dokupię brakujący motek, to wełna 100% i jakoś zadziwiająco trudno się pruje (a w ogóle, to szkoda mi włożonej pracy, może rzeczywiście dorobię resztę innym kolorem?)

Justyno, to co piszesz ma sens, jak nie dokupię motka, to może właśnie tak zrobię! ^^

Jagienko, kupiłabym tych motków kilka, tylko ten był jedyny ostatni...


Tuesday, March 02, 2010

Er...

Wiedziałam, że tak będzie!
Skończyłam czubek palca zielonej rękawiczki (na co poszło dosłownie metr czy dwa Linate Smyrna Gold) i postanowiłam z tego motka zrobić sobie czapeczkę. No, ile może być potrzebne włóczki na czapeczkę?!...
I knew it!
I finished the tip of the finger on my green glove(on which I used 1 or two metres of Linate Smyrna Gold) and I decided to use this skein to knit a hat. Just how much yarn do you need for a simple hat?!...


Okazuje się, że więcej niż jeden motek. Tak więc, znowu szukam ciemnozielonej Linate Smyrna Gold, bo skończyła mi się w idiotycznym momencie, jeszcze dwa rzędy i byłabym przy rondzie, które ewentualnie mogłoby być w innym kolorze, a tak dołożenie w tym momencie nowego koloru wyglądałoby chyba dziwacznie.
It turned out that more than one skein. So, I am again looking for a ball of dark green Linate Smyrna Gold, because I ran out of it in a stupid moment, two more rows and I'd be at the brim which potentially could be knit in a different colour. Adding a new shade now would look awkward I believe.

Załamana niedzielnym niepowodzeniem szydełkowym w poniedziałek wzięłam się za druty i inną czapeczkę - urzeczona Kasiową wersją Kat (Kim H.) postanowiłam zrobić taką dla siebie. Wydziergałam część ściągaczową po czym następuje rządek, w którym dodaje się oczka i przygotowuje do robienia warkoczy. To poszło łatwo. Ale w następnym rzędzie coś mi kompletnie nie pasowało, robiłam wszystko według opisu i zostawały mi niezagospodarowane 16 oczek!... Czytałam opis, czytałam, wreszcie spanikowana napisałam maila do Fiubzdziu. Zanim zdążyła mi odpowiedzieć, zorientowałam się, że źle czytałam opis! *^v^*
(pewnie niemały udział miały w tym kolejne odcinki szótsej serii "24", które oglądałam w trakcie dziergania, znowu film spowodował pomylenie się we wzorze według Kim. H. ~^^~)
Depressed with my Sunday misfortune, on Monday I started another hat - I fell in love with Kat's version of Kat's (Kim H.) and wanted to make it for me too. I knit the rib part, then I knit the set up row for the cables, it went easily. But then I stumbled upon the problem - I followed the description and ended up with 16 extra stitches!... I read the pattern over and over again, then I panicked and wrote to Fiubzdziu in search for help. Before she managed to write back I found out that I understood the pattern incorrectly! *^v^*
(I may blame it on the 6th series of "24" I was watching while knitting, it's the second case when I make mistake in the Kim H.'s project because of the movie. ~^^~)


Kiedy już przebrnęłam przez ów nieszczęsny rządek, dalej poszło bez problemów (odpukać!). Włóczki mi wystarczy na pewno, bo mam wielki stugramowy motek (Sasanka), czyli jest szansa na niebawem skończony projekt.
Anyway, when I knit this strange row it went on without any surprises (let's hope so!). I won't run out of yarn for this project so expect a new hat coming soon.


A to moje pół medalu olimpijskiego, w trakcie olimpiady zdążyłam zrobić tylko jedną rękawiczkę, ech... Brzeg nieco się podwija, ale mam na to pomysł.
Here is my Olympic half-a-medal, during the Games I only managed to knit one herringbone glove, sigh... The edge curls a bit but I have an idea what to do with it.


Wczoraj udało mi się też zmyć twarz Miny, a dzisiaj zabieram się za malowanie, mam nadzieję, że tym razem nadam jej już ostateczny wizerunek. Wiem, że lada dzień przyjdą do mnie ciemnozielone oczy i rude rzęski dla Miny, sukienka jest w trakcie szycia więc na dniach powinnam skończyć pracę na Miną.
Na razie zdjęcia makijażu, który miała przez kilka dni (był lepszy od pierwszego, ale za ciemny wokół oczu i na policzkach.)
Yesterday I also managed to removed Mina's makeup and today I'm painting her again, this time I hope to give her the final faceup. I know that I'm getting dark green eyes and orange/red eyelashes for this doll, the dress is in the making so I should be finishing the work on that doll soon.
For now some photos showing the second makeup she had for a couple of days (it was better than the first one but too dark around the eyes and cheeks.)






***

Pimposhko, Samary nie było, ale jeszcze zapytam w jednym sklepie w tym tygodniu, jak będę poszukiwać mojej Smyrny.

Lady Ago, tak, jest wywiad w marcowym Zwierciadle, z moimi koleżankami z forum lalkowego.

Kruliczyco, dziękuję za link, przyjrzę się temu sweterkowi. ~^^~

Saturday, February 27, 2010

Poszukiwanie / Searching

Uwaga, historia nie dla osób o słabych nerwach. *^v^*
Warning, not for the weak hearted. *^v^*


A było tak...
Pojechałam wczoraj do sklepu z włóczką, w którym ze dwa lata temu kupiłam jeden motek zielonej wełny Linate Smyrna Gold (z której zrobiłam niedawno ażurowe rękawiczki), żeby dokupić brakującą włóczkę na dokończenie centymentra jednego palca. ~^^~ Wchodzę, pytam o Smyrnę, pan jest pomocny, szukamy razem po całym sklepie, nie ma, nie ma, pan ogląda moją rękawiczkę z kawałkiem palca w innym odcieniu zieleni, kiwa głowa ze zrozumieniem i łączy się ze mną w bólu, szukamy, szukamy. Nie ma.
And the story goes like that...
Yesterday I went to the shop where two years ago I bought one skein of Linate Smyrna Gold (that I used for my green lace gloves recently), so I could buy the missing skein and finish the 1 cm part of the last finger. ~^^~ I entered the shop, asked for Smyrna, the shop assistant was were helpful and we looked for it together, but we couldn't find it. The man examined my glove carefully, agreed that it cannot stay like this, we searched the shelves full of yarn but no result.


No to pogodziłam się z porażką, schowałam moją dwukolorową rękawiczkę do torby i już miałam się pożegnać i wyjść ze sklepu z nosem na kwintę, ale... zaczepiłam wzrokiem półkę w cieniu na dole regału, a tam! Zielony moteczek! Ostatni! Czekał na mnie przez te dwa lata! *^v^*
So I gave up, put my glove back into my bag and I was leaving the shop when I saw... a single lonely green skein! The last one! Waiting for me for the last two years! *^v^*


Tym sposobem mam już odpowiedni kolor do dokończenia rękawiczek i nawet zrobię sobie z tej włóczki nakrycie głowy (tylko, jak mi znowu zabraknie, to już nie wiem, co zrobię... ^^).
So I have my proper green yarn to finish my glove and I'm even going to knit a hat to match (but I have no idea what I might do if I run out of yarn... ^^).


Z innych wiadomości robótkowych, oczywiście przeliczyłam się z dwukolorowymi rękawiczkami i na pewno nie skończę ich do końca Olimpiady, za to sprułam jeden sweter, który mi kompletnie nie wyszedł i już planuję, co mogłabym zrobić z uzyskanej w ten sposób włóczki (czeski Kashmir z kolorze jasnego jeansu).
Other knitting news, I of course overestimated my knitting time and there is now way I could finish my herringbone gloves before the end of the Olympic Games. But I frogged one sweater that was a failure and now I'm thinking about new projects to turn this yarn into (Czech Kashmir wool in light jeans blue).

***

Yasmeen, dziękuję za słowa uznania dla moich prac, możesz je obejrzeć na stronie www.joannakostrzewa.com, jeśli będziesz zainteresowana zakupem któregoś z nich to napisz do mnie maila, ceny zależą od rozmiarów i kształtują się od ok. 100 zł do ok. 700 zł.

Friday, February 26, 2010

Spotkanie / Meeting

Lalkowe spotkanie, oczywiście! *^v^*
Dzisiaj służbowo do Warszawy przyjechała MarrocanMint, a skoro przyjechała, to nie można było nie wykorzystać sytuacji i nie spotkać się z nią i jej dollfie Yan. Zapakowałyśmy więc nasze lalki do toreb (ja i Yarn Ferret, z tym, że Mina została w domu, bo wciąż jest w trakcie przemalowywania), i pobiegłyśmy do Pijalni Czekolady Wedla w Złotych Tarasach, żeby się z nimi zobaczyć.
Dollfie meeting, of course! *^v^*
Today MarrocanMint has come to Warsaw on business so we couldn't miss the opportunity to meet her and her doll Yan. So me and Yarn Ferret packed our dolls (Mina stayed at home since she's still under construction) and went to Wedel Chocolate Cafeteria to see them both.

Na początku było strojenie lalek w peruki i uszate nakrycia głowy. Lalki wzbudziły pewne zainteresowanie otaczających nas klientów kawiarni, pan siedzący obok chyba nawet coś komentował, Kasiu, Ty z nim zamieniłaś kilka słów, co mówił? Zapomniałam zapytać.
At first there were a lot of dressing up our dolls with wigs and headdresses. Dolls caught some attention from the other cafeteria's clients, the man sitting next to us even said something to YarnFerret, but I didn't hear their conversation.



Yan w porównaniu do naszych trzech lalek SD jest słodko malutka! ~^^~ (Dzięki naszemu refleksowi udało nam się w zatłoczonej kawiarni upolować stolik z kanapą i fotelem, kiedy właśnie się zwalniał, i było gdzie posadzić lalki! ^^)
Yan is so cutely small compared to out three SD dolls! ~^^~ (Thanks to our reflex we managed to catch a table with a sofa and an armchair in that crowded cafeteria, so we had a place to put our dolls! ^^)


Porównanie butów MSD i SD! ^^
SD and MSD shoes! ^^


Pojawiły się lalkowe stwory z elementów. *^v^*

There were dollfie elements creatures. *^v^*


Yarn Ferret dzielnie wydłubywała lalkom oczy i przymierzała to tej, to tamtej (w sumie takie lalkowe spotkania również temu służą, żeby przymierzyć swoim lalkom akcesoria od innych modeli i zobaczyć, czy i pasują inne oczy, peruki, buty, stroje...).
Yarn Ferret bravely dug out dollfie's eyes and put them on one doll after another (doll meetings are very helpful with trying on different accessories and comparing, which eyes, wigs, shoes, clothes fit best).


Lollipop od razu zaprzyjaźniła się z
MarrocanMint!
Lollipop and MarrocanMint immediately became the best friends!


A pod koniec lalki nawet ... latały! ~^^~

And at the end of the meeting even the dolls started to fly! ~^^~


MarrocanMint jest przemiłą osobą, pozytywnie zakręconą, przywiozła dla nas prezenty (Kasia dostała filcowaną bransoletkę, a ja haftowane krzyżykami woreczki z lawendą, i wiecie co? ja wcale nie nienawidzę zapachu lawendy! ja go nie znoszę w syntetycznej odmianie w płynach do kąpieli *^v^*), od razu znalazłyśmy wspólny język i nie skończyły się nam tematy aż do samego końca, kiedy to okazało się, że już czas iść na dworzec na pociąg do Gdańska. Teraz tylko muszę wykombinować jak tu pojechać z odwiedzinami na Wybrzeże. *^v^*
MarrocanMint is a great person, very friendly, she brought us presents (Kasia received a felted bracelet and I - two cross-stitched bags with dried lavender in them and you know what? I don't hate the smell of lavender, I cannot stand it in a synthetic form in the bathing lotions! *^v^*), we immediately found millions of things to talk about and we didn't stop until there was time for a train back home for Justyna.
Now I must figure out when and how to go the the seaside and pay her a visit. *^v^*


Nie był to jedyny prezent, jak jaki dostałam tego dnia, bo Kasia sprezentowała mi frywolitkowy naszyjnik dla lalki, ale pokażę go, jak skończę lalkowy strój. ^^
It wasn't the only gift I received this day because Kasia gave me a tatted necklace for a doll, but I'll share it with you with some finished outfit. ^^

A na koniec jedno ze zdjęć z ostatnich dni, Robert wciąż codziennie rano bawi się ustawianiem lalek, ja dodałam mój obraz jako tło. ~^^~
And to sum up, one of the photos from Robert's playing with dolls every morning, I added my painting as a background. ~^^~