Monday, March 08, 2021

DOJ - tydzień III

Trzeci tydzień za nami i nic się nie zmieniło - niczego odzwierzęcego nam nie brakuje, jesteśmy smacznie najedzeni. Jadamy głównie warzywa i owoce, z przewagą potraw gotowanych od zera samodzielnie, w poprzednich latach bardzo często sięgaliśmy po wegańskie sery i masło orzechowe czego teraz nie robimy (kupiłam dwa wegańskie sery - "grecki" i kremowy do smarowania, i leżą w lodówce...). Już nie próbujemy odtworzyć jajecznicy-tofucznicy, to nie ma sensu, to nigdy nie będzie smakowało ani wyglądało jak jajka smażone więc po co się męczyć. Za to wciąż na topie jest u nas dodatek silken tofu doprawionego solą Kala Namak i płatkami drożdżowymi do różnych odmian szakszuki na patelni, to nie udaje jajka, ale jest super smacznym dodatkiem do warzyw smażonych/duszonych!

Przykładowe dania z tego tygodnia poniżej.

 

Śniadania

Japońskie - zupa miso z grzybami shimeji, kapustą pekińską, marchewką, do tego ryż ze smażonym korzeniem lotosu i kiszoną śliwką ume boshi (u mnie, Robert nie przepada), hiyayakko - zimne silken tofu ze szczypiorkiem, solonym kombu i sosem sojowym, kiszone liście musztardowca.


Odmiana szakszuki - cebula, pomidory, papryka, do tego zioła, szpinak bo zostało trochę w lodówce, silken tofu doprawione płatkami drożdżowymi i solą Kala Namak, na wierzch awokado i szczypior, zjedzone z focaccią która została z poprzedniego wieczora (trudno jest nie zjeść całej blachy na raz, ale się dzielnie powstrzymujemy! ^^*~~)


Kolejna wariacja na temat szakszuki, tym razem "na sucho" - Robert wysmażył na oliwie paprykę, cebulkę czerwoną, pomidory, twarde tofu pokrojone w kosteczkę, zioła, zielony groszek mrożony. Jak już wszystko było skarmelizowane a tofu przypominało skwarki (*^v^*), dodaliśmy silken tofu wymieszane z czarną solą Kala Namak i płatkami drożdżowymi. Na wierzchu awokado i szczypior.



 

Obiady

Na szybko - makaron penne, do tego sos: silken tofu, superdojrzałe awokado, garść płatków drożdżowych i garść liści szpinaku.


 

Kotlety z fasoli (były już w zeszłym roku), do tego ziemniaki i surówka z marchewki z rzodkiewkami. Z proporcji podanych w przepisie wychodzi bardzo dużo masy, ulepiłam 11 dużych kotletów i oczywiście większość zamroziłam na później. *^v^* A masa jest tak pyszna, że Aki mi ją wyjadał z miski!...


Obiad na szybko, bo wróciliśmy z rowerów głodni jak stado wilków - pierogi z ziemniakami i tofu (Virtu, znamy już ten produkt i jest pycha!) z patelni, z podsmażoną cebulką.


 

Makaron (As Babuni) z sosem z drobno pokrojonych pieczarek podsmażonych z drobną kostką sojową (doprawioną sosem sojowym), do tego pomidory, zioła, czosnek, na koniec garść płatków drożdżowych, podane z rukolą polaną oliwą.


 

Ziemniaki gotowane, kalafior z bułeczką na margarynie, burger z burakiem (Go Vege, Biedronka), surówka z marchewki z majonezem i srirachą.



Curry z warzywami i makaronem udon - nie podam Wam dokładnego przepisu, bo danie powstawało w trakcie gotowania, mniej więcej to było tak... *^v^* 

- podsmażyłam posiekanego pora, dwa ząbki czosnku, kawałek startego imbiru, dwie łyżki żółtej pasty curry, dolałam szklankę wody żeby rozprowadzić dokładnie pastę. 

- potem dolałam pół litra wody i całą puszkę mleka kokosowego, dorzuciłam pokrojone: trzy liście kapusty pekińskiej, marchewkę, garść grzybów shimeji i pieczarek, kilka połamanych kawałków yuby

- dusiłam warzywa przez ok. 15 minut, dodałam ze dwie łyżki sosu sojowego, dużą szczyptę soli i pieprzu, 

- pod koniec dorzuciłam dużą garść szpinaku, doprawiłam solą do smaku, sokiem z limonki, podałam z makaronem udon



Kluski spaetzle ugotowane, a następnie wrzucone na patelnię na której podsmażało się twarde tofu pokrojone w kosteczkę z cebulą i wieloma przyprawami (pomysł Roberta).



Desery

Jakoś w tym tygodniu nie jadaliśmy deserów... Owszem, były jabłka, orzechy, morwa i suszone daktyle. Ale na weekend zrobiłam mus z mango. W sobotę zjedliśmy go z wiśniami i płatkami migdałów.


A w niedzielę - z jagodami i orzechami laskowymi. ^^*~~


 

Kolacje 

Peas pulao - hinduska potrawa z ryżu i zielonego groszku, pełna smaku od sporej ilości aromatycznych przypraw, czosnku, imbiru, chili. Dodaliśmy pół kostki tofu.



 

Z tego samego bloga - grzybowe biryani! Dodaliśmy pół kostki tofu.

 

Znowu foccacia z przepisu Jadłonomii, tym razem pokroiłam w słupki garść oliwek i wgniotłam w ciasto przed pieczeniem.  Zjedliśmy z salsą z pomidorów i ziół, i z karczochami z oliwy (zazwyczaj jadam je na pizzy, ale ponieważ teraz nie jemy serów odzwierzęcych, i również nie chcemy jeść serów wegańskich, to na pizzę poczekam jeszcze miesiąc).



 

Grzybowe biryani które zostało z kolacji sprzed dwóch dni z ciecierzycą w sosie chana masala.



Flaczki z boczniaków z przepisu Jadłonomii - pyszne!!! Dodałam dodatkową łyżkę sosu sojowego, kopiastą łyżkę słodkiej papryki i suszonego podgrzybka. 

Moja rada: z podanych proporcji wody wychodzi rzadka zupa, jeśli tak jak my wolicie to danie w formie potrawki z mniejszą zawartością płynu a dużą treści, dodajcie połowę ilości wody podanej w przepisie. My na drugi dzień (bo wychodzi tego wielki gar!) redukowaliśmy ilość płynu przed jedzeniem.


z chlebem tzw. bez zagniatania, pieczonym w żeliwnym garnku. Pofalowany na bokach kształt chleba wynika z tego, że ciasto było bardzo delikatne i wiotkie, i podczas przekładania do garnka na kawałku papieru do pieczenia poddało się naciskowi papieru na bokach (wyrzucam chleb z koszyka rozrostowego na blat na papier do pieczeni, potem łapię za brzegi papieru i przenoszę do rozgrzanego garnka) i takie już pozostało.


 


Zamówiliśmy raz jedzenie z dostawą z restauracji Krowarzywa - ja wzięłam Burgera Vegan Pastrami w bułce a Robert to samo wypełnienie pastrami, ale w wersji wrapa. Bardzo smacznie doprawiony i usmażony seitan (białko pszenne), będziemy do nich wracać po więcej! *^v^*

Thursday, March 04, 2021

Różności zebrane

Skończyłam ostatnio dwa projekty na drutach. Po pierwsze, sweter-test dla Amanity o nazwie Lunearia. (wzór nie jest jeszcze dostępny, ale projektantka pozwoliła już pokazywać skończone testy)


 

Pierwsza wersja tego swetra miała być z innej włóczki, ale koncepcja zmieniła się w trakcie dziergania - okazało się, że miałam za mało włóczki na taki duży pulower a dokupienie nie wchodziło w grę, bo była to włóczka ręcznie farbowana i nie wiadomo było, jak wyjdzie dofarbowywany z pamięci motek. Kupiłam więc Dropsowego Aira w kolorze 010 Fog i na drutach 4 mm wydziergałam zamgloną wersję Lunearii. *^v^*




A jak już skończyłam sweter testowy, to dokończyłam zielone skarpetki warkoczowe, ufff... 

 

 

Nie to, żeby się z nich nie cieszyła, ale to wyjątkowo wymagający wzór. Nie ma tu relaksujących rzędów samych prawych oczek, każde okrążenie to warkocze - 1/1, 2/2 lub 1/2, dodatkowo nie zawsze prawe oczka przechodzą w prawe a lewe w lewe, trzeba być czujnym i cały czas zerkać na schemat. Mało utrudnień? No to jeszcze powiem, że środkowa część wzoru na wierzchu nogi/stopy jest inna dla prawej i lewej nogi, są swoim lustrzanym odbiciem. Ale dałam radę! ^^*~~


 

Zużyłam około 60 gm włóczki Filcolana Arwetta Classic w kolorze 809 Avocado, dziergałam na drutach 2.25 mm. Mam tej włoczki jeszcze kilka motków w innych kolorach, więc na pewno powstaną nowe skarpetki, chociaż nie wiem kiedy. Chwilowo nie mam nic na drutach... Chodzi mi po głowie nowy Mały Sweterek, mam też włóczkę na kolejną wersję Redy - Drops Brushed Silk Alpacę, bo pomarańczowa wersja idealnie sprawdziła się podczas wycieczki po skałach Adrspachu i chcę więcej! Sweter Piórkowy, więc cieniutki jak mgiełka i lekki, a grzeje jak piec. *^o^*



***

Coraz lepiej zapoznaję się z Radiem 357 i mam już swoje ulubione audycje. W piątkowe wieczory - obowiązkowa Lista Piosenek 357, w sobotni poranek Bistro - o szeroko pojętych kulinariach, potem o 15:00 Life Guru - spotkania z niesamowicie ciekawymi podróżnikami, w niedzielne południe - Patronautyka (nauki ścisłe), Pewex Darii Zawiałow - klasyki z lat 80-tych, Cool Kid of Jazz Marty Kuli w poniedziałek o 22:00 - audycja jazzowa! Jest muzyka francuska w niedzielę rano, audycja sportowa w niedzielne popołudnie, o czytaniu książek w niedzielny wieczór, Max357 (dawny MiniMax) Piotra Kaczkowskiego, Kiribati - muzyka źródeł, we wtorkowy wieczór ciężkie brzmienia, muzyka filmowa w audycjach Katarzyny Borowieckiej, muzyka klubowa, ambient. Jest publicystyka i trochę gospodarki. Od wtorku serwis informacyjny sześć razy dziennie. Są audycje, które pomijam - o wychowywaniu dzieci, z muzyką hip hopową, są takie których jeszcze nie udało mi się posłuchać, a jestem ich ciekawa, np.: Muzyka Organowa Organka czy Zelig Zalewskiego. 

Próbowałam posłuchać Radia Nowy Świat i ... jakoś nie jest moje, nie leży mi. Nawet Wojciech Mann mnie rozczarował, bo kiedy włączyłam jego którąś poranną audycję trafiłam na niskich lotów żarty z polityki, a ja jestem wychowana na starych dobrych kabaretach i wierzcie mi, nie był to poziom Młynarskiego czy kabaretu Tey, a dużo poniżej...

***

Polecę Wam jeszcze coś do czytania - jeśli lubicie hard SF to koniecznie sięgnijcie po cykl "Shadow Raptors" Sławomira Nieściura! Było to dla mnie odkrycie zeszłego roku, a cykl ma już cztery części i 25 marca wychodzi kolejna. To porządne sci-fi dziejące się w kosmosie, mamy kilka charyzmatycznych postaci, sporo ciekawej technologii, bitwy w przestrzeni, troszkę polityki, są obcy. Czego nie ma? Wątku romansowego na przykład. Albo ekologicznych problemów dzisiejszego świata w kostiumie SF! Czyta się to tak, że każdą część połykałam w dwa, trzy dni i nie mogłam się doczekać na więcej. *^v^*

Jeśli macie do polecenia coś fajnego do czytania to chętnie przyjmę, bo ostatnio po trzeciej części "Sybirpunka" Michała Gołkowskiego popadłam w czytelnicze zawieszenie. W ogóle jestem jakoś spowolniona, chyba dopadło mnie przedwiośnie - nic na drutach, nie dotykam pędzli, od maszyny do szycia trzymam się z daleka... Jak tylko śnieg stopniał latamy na przejażdżki rowerowe, poza tym oglądamy wszystkie filmy o Jamiesie Bondzie od początku,  powoli kończy się sezon skoków narciarskich i snookera, dobrze, że co dwa miesiące jest sumo - najbliższy turniej 14 marca! Na razie wiosna mnie nie cieszy, wolałabym żeby wszystko przykryła gruba warstwa śniegu i ścisnął mróz. Taki spleen na początek roku...

Do następnego razu i czekam na Wasze książkowe polecenia - lubię SF, ale też kryminały, biografie, książki podróżnicze.

Monday, March 01, 2021

DOJ - tydzień II

Drugi tydzień DOJadania za nami i zaczęłam mieć problem ze śniadaniami... Żywienie wegańskie wymusza zmianę w podejściu do posiłków również pod takim kątem, że już nie można po prostu usmażyć jajecznicy, albo jajka sadzonego, albo ugotować jajek na miękko, nie ma michy twarożku z rzodkiewkami a płatków z mlekiem roślinnym Robert nie zje. Owszem, jest cała gama naleśników i placków na słodko, ale Robert woli śniadania wytrawne, więc pojawiają się one u nas okazyjnie. Nie ruszy owsianki, czy gryczanki... Kanapki, owszem, ale kanapki są nudne. Wymyślam szakszuki w różnych odmianach - z ciecierzycą, soczewicą, szpinakiem, ale wtedy ja tęsknię za naleśnikami czy kaszą manną ze ścieżką soku malinowego na wierzchu... Zawsze moim kołem ratunkowym jest śniadanie japońskie - gotuję ryż, zupę miso z dodatkiem warzyw i yuby, podaję hiyayakko - zimne silken tofu ze szczypiorkiem i solonym wakame, kiszonki. Śniadania są dla mnie wyzwaniem i kombinatoryką, czy to niewegańskie czy wegańskie, ech...

Wciąż w ogóle nie brak nam mięsa, wędlin, jajek. Zjadłoby się natomiast białego sera albo wypiłoby maślankę do obiadu. ^^*~~ 

W trzecim tygodniu będzie więcej własnego gotowania, bo chcę zrobić kilka odmian pulpetów, które sprawdziły się nam w zeszłych latach, i kilka innych potraw znanych i lubianych. Z innych newsów - wegańska mortadela na stałe zagościła w naszej lodówce, mamy już drugie opakowanie. >0<

A tak z innej beczki, kto jeszcze tak pięknie pisze o miłości jak Maia Sobczak... ^^*~~

 

Śniadania

Ciecierzyca podsmażona z cebulą i ziołami, do tego kilka pomidorów pellati i silken tofu doprawionym czarną solą Kala Namak, płatkami drożdżowymi i sosem sojowym. To taki fajny pewniak śniadaniowy, ale oczywiście można takie danie zjeść o każdej porze dnia. Ciecierzycę można zamienić na soczewicę w dowolnym kolorze, fasolę - pamiętajcie, że muszą być już ugotowane albo z puszki, albo usunąć strączki i dać dużo pomidorów i papryki, wtedy wyjdzie taka bardziej szakszuka.


Kanapki - z domowej foccacii (upieczona wieczór wcześniej, świetnie się przechowała do dnia następnego) z wegańską mortadelą, rukolą i rzodkiewkami, z fińskiego chlebka z Lidla z wegańskim smalcem i ogórkiem.

 

Gryczanka z "Nowej Jadłonomii" - kasza gryczana, daktyle suszone, mleko roślinne, kakao, orzechy laskowe i kandyzowana czarna porzeczka.


Placki-rybki z ciasta naleśnikowego ("Jadłonomia po polsku") z jagodami, smażone w patelni do taiyaki, podane z syropem klonowym.


Kanapki z pastą z pestkami słonecznika i rzodkiewkami oraz z wegańską mortadelą, pomidorem i bazylią, a do tego oldschoolowa sałatka jarzynowa. *^v^*


 

Kanapki z wegańskim paprykarzem jaglanym (I Love Vege - no cóż, smak paprykarza, można się było spodziewać *^v^*), pastą z grzybami (The Vegan Frog) i domowej roboty twarożkiem z tofu, z dodatkiem rzodkiewek i szczypiorku. Przepis będzie następnym razem, bo muszę dopracować proporcje. 





Obiady

Wegański oyakodon na bazie gyrosa z Dobrej Kalorii (bardzo smaczna imitacja kęsów kurczaka i nawet ma odpowiednią strukturę, zrobione z białka pszennego z przyprawami), do tego oczywiście ryż, zupa miso z daikonem, marchewką i grzybami shimeji, i marynowane liście musztardowca.

 

Znowu swojsko - gotowane ziemniaki, jarzynka z buraczków (kupiłam ugotowane w Lidlu, doprawiłam mlekiem kokosowym, mirinem, sosem sojowym, ziarnem kolendry, solą, pieprzem, natką pietruszki), surówka z czerwonej kapusty (Eko Wital), dukaty z kaszy pęczak (Dobra Kaloria, jak na razie najsłabsza propozycja ze wszystkich pulpetów od Dobrej Kalorii, ale daje radę, proponuję mocniej przysmażyć/zgrillować, żeby nabrały chrupiącej skórki).


 

Kluski z dodatkiem szpinaku (Italiamo, Lidl) z domowym pesto z kiełków i nasion słonecznika, z naci od rzodkiewek (bo akurat miałam), ze szpinaku, plus oliwa, dwa ząbki czosnku, dwie łychy płatków drożdżowych, 2 łyżki octu balsamicznego, sól, pieprz, bardzo fajne wyszło - serowe, ziołowe.  

 

Pamiętacie makaron Nonny Teresy z książki Jamiego Olivera? Makaron (As Babuni) do tego sos: oliwa, chili, czosnek, okruchy chleba, chrzan (ze słoika), suszone pomidory, natka pietruszki, garść płatków drożdżowych. Poezja w prostocie! *^-^*


Znowu gotowane ziemniaki, do tego burger z ziarnami słonecznika (My Best Veggie, Leclerc - bardzo smaczny!), gotowany kalafior z bułeczką podsmażoną na margarynie i surówka z tartego gotowanego buraka i jabłka.



W niedzielę mieliśmy gości i na obiad zrobiłam pastillę z książki "Honey & Co" -  w wersji wegańskiej, czyli zamiast kurczaka dałam pokrojonego dużego bakłażana, którego udusiłam razem z cebulą i przyprawami aż się rozpadł, a potem nałożyłam nadzienie w kilka warstw ciasta filo posmarowanego olejem i zapiekłam 30 minut w 185 stopniach. Goście chwalili! *^V^*




Desery, przekąski

Upiekłam wegańską Pawłową z tego przepisu (dałam o 1/4 cukru mniej, a i tak jest bardzo słodka...). Wygląda jak beza, pachnie jak beza i smakuje jak beza! 


 

W Lidlu kupiłam ciastka wegańskie, są dwa rodzaje. Smaczne, niesamowicie kruche.


Wariacja na temat Eton mess - pokruszone bezy z aquafaby przełożone deserem Bakoma  Ave Vege czekolada z wiśniami i jogurt waniliowy Koko.


W niedzielę na przyjście gości zrobiłam mus czekoladowy z aquafaby z tego przepisu.

 

Oraz ciastka z trzech składników: dojrzałych bananów, masła orzechowego i płatków owsianych, z dodatkiem chia i suszonej żurawiny.

 

Natomiast goście przynieśli ze sobą domowej roboty mitarashi dango - kulki ryżowe w syropie i daifuku - ryżowe kulki z nadzieniem ze słodkiej pasty z fasoli adzuki. *^0^*~~~



Kolacje

Upiekłam wegańską focaccię z przepisu Jadłonomii, fermentowała ok. 20 godzin. Do niej Robert zrobił salsę z pomidorów, cebuli, chili, ziół i awokado.



 

Gotował Robert - ciecierzyca w curry (Culineo, Lidl - całkiem poprawny indyjski sos) z tofu, cebulą, papryką, kolendrą, podane na ryżu.



Bułki z pieczarkami!!! Kto zna? Kto kupował z okienka na Starym Mieście w Warszawie? *^V^* Upiekłam bułki preclowe, do tego udusiłam sos z cebuli i pieczarek z solą i pieprzem, poezja w prostocie!


 

Placki ziemniaczane - Robert zjadł część z sosem z pieczarek i cebuli z poprzedniego dnia, a część z jogurtem kokosowym i cukrem, a ja tradycyjnie tyko z cukrem! *^o^*

Przepis na placki ziemniaczane z blendera

- do blendera kielichowego wrzuć obrane ziemniaki pokrojone na kawałki (ok. 600 g na dwie osoby), dodaj obraną i pokrojoną cebulę, dolej tyle wody żeby pokryła warzywa

- blenduj aż uznasz, że masa jest już wystarczająco gładka, postaw dużą miskę, na niej umieść sitko, wylej masę ziemniaczano-cebulową na sitko i pozwól jej odcieknąć, 

- zostaw na ok. 30 minut aż woda się ustoi i skrobia ziemniaczana zbierze się na dnie miski, wtedy podnieś sitko z masą, ostrożnie odlej wodę znad skrobi do zlewu, wrzuć masę do miski, dodaj dużą szczyptę soli, 4 Łyżki mąki z ciecierzycy (dodaje chrupkości, ale jeśli nie macie to dajcie pszenną) i 3 Łyżki aquafaby, wymieszaj porządnie.

- na patelni rozgrzej porządnie kilka łyżek oleju, nakładaj łyżką placki w rozmiarze wedle gustu, smaż na dużym ogniu kilka minut na każdej stronie do zrumienienia, zajadaj ze smakiem i ulubionymi dodatkami. *^V^*

---> Użycie blendera zastępuje mozolne tarcie ziemniaków na tarce, co u mnie zawsze kończyło się bolącą ręką i skaleczeniami, a tu całą robotę robi za nas maszyna! Oczywiście taki sposób daje nam pulpę, nie ziemniaczane niteczki, więc jeśli chcemy zrobić placki typu rosti czyli zrobione z drobniejszych lub grubszych paseczków, to ta metoda nie jest dla nas. Ale jeśli placki robimy z drobno startej zmiażdżonej masy ziemniaczanej, to blender jest do tego idealny! 

Z tej samej masy, zmielonej trochę mocniej/chwilę dłużej zrobimy tzw. szare kluski, kładzione na wrzątek. ^^*~~




Zamawialiśmy też wegańskie jedzenie z restauracji.

Zjeść - Zjeść Burger (z buraka i soczewicy) i Panoramiks Burger (z ciecierzycy) - wygląd taki sobie, jak to jedzenie z dowozem, ale było pycha, frytki szczególnie dobre!



Zamówiliśmy też ich olbrzymią roladę i kiełbaski z ziemniakami i chutneyem z cebuli.