Na początku wyraźnie napiszę, że ten wpis nie jest sponsorowany, wszystkie kosmetyki kupiłam za własne pieniądze a moje zachwyty są osobiste i uzasadnione wysoką jakością produktów i zadowoleniem z ich użytkowania! *^V^*
Jestem sknera.
*^n^*
To znaczy, nie. Ostatnią koszulę bym Wam oddała, ale kiedy patrzę na coś, co kosztuje rękę i nogę a wiem, że jak kupię materiał, z którego to coś jest zrobione i sama to wykonam, to zapłacę ułamek żądanej ceny, to mi się w środku coś zwija i piszczy!... ^^*~~
I'm a miser.
*^n^*
I mean, no. I'd give you my last shirt from my back if you needed it, but when I look at something that costs a fortune and I know I'd make something similar myself for a percentage of that price, something inside me curls and squeaks!... ^^*~~
Ale po kolei - kupiłam kilka mydeł. Chyba z powodu zimy zaczęłam mieć problemy ze skórą. Na ciele na szczęście, nie na twarzy, ale jak czegoś na pierwszy rzut oka nie widać to nie znaczy, że tego nie ma... Odstawiłam żel pod prysznic, którego używałam i wybrałam mydła o bardzo dobrym naturalnym składzie (zakupów dokonałam za własne pieniądze, to nie jest wpis sponsorowany *^o^*, co nie oznacza, że nie mogę pochwalić bo akurat jestem niesamowicie zadowolona!). Dodatkowo, moim powodem po sięgnięcie po mydła był fakt, że popatrzyłam krytycznie na ilość zużywanych przez nas plastikowych butelek po kolejnych żelach pod prysznic i szamponach...
But first things first - I bought a few soaps. Maybe because of Winter I started to have some problems with my skin. On the body, luckily, not on my face, but if you cannot see it it doesn't mean it's not there... I stopped using my shower gel and I bought some soaps with a very good natural ingredients. Also, my other reason was that I critically looked at our bathroom shelf and thought about all the plastic bottles with shower gels and shampoos we've been using up and throwing out...
Kiedyś kupiłam mydła z Ministerstwa Dobrego Mydła i byłam całkiem zadowolona z ich produktów, pomyślałam, że wspomnę o tym (MDM używa w swoich mydłach oleju palmowego, ale z etycznych źródeł), natomiast tym razem wybrałam dwie inne polskie marki: Cztery Szpaki i Kosmetyki DLA. Dla porządku dodam, że mam 44 lata, a skórę mam suchą (minimalnie świeci mi się czoło), bywa wrażliwa i miewam czasami pojawiające się znienacka uczulenia, ale nigdy nie odkryłam, co mnie uczula. (oprócz akrylu, po którym schodzi mi skóra jak wylinka u węża...)
Zacznijmy od mydła nagietkowego z Kosmetyków DLA - kupiłam to mydło do mycia twarzy i dekoltu. Tak, dobrze czytacie, po zmyciu makijażu olejem myję tym mydłem twarz jako drugie mycie. Jest polecane do cery suchej i wrażliwej, a w składzie ma napar z nagietka i kilka zmydlonych olejów, nic więcej. Porządnie namydlam buzię, spłukuję ciepłą wodą z kranu kilka porządnych razy i mam czystą skórę - nie jest ściągnięta, nie muszę natychmiast psikać tonikiem, chociaż i tak to po chwili robię. Niespodzianka - to mydło NIE szczypie w oczy! (a jako osoba nosząca okulary i czasami soczewki jestem na to szczególnie wyczulona) *^0^* Jest zapakowane w metalową puszkę, co jest wygodne podczas podróży, i fajne jest to, że jak nam się skończy to możemy dokupić samo mydło, nie płacąc drugi raz za opakowanie.
I once bought soaps from Ministerstwa Dobrego Mydła and I was pleased with them so I thought I'd mention them as well (they use palm oil in their soaps but from the ethic sources), but this time I chose two Polish companies: Cztery Szpaki and Kosmetyki DLA. I am 44 years old and my skin is dry with some periods of being sensitive and sometimes I get strange allergies, I don't know the source. (apart from acrylic, when I touch acrylic for a longer time I shed my skin like a snake...)
So, let's start with the calendula soap from Kosmetyków DLA - I bought this soap to use on my face and neckline. Yes, you read correctly, I wash my face with this soap, as a second cleansing after oil. It's dedicated to dry and sensitive skins, it has calendula infusion and some oils, nothing else. I thoroughly cover my face with soap bubbles, rinse several times with running tap water and my skin is clean - not puckered, I don't have to put a toner straight away, although I do it anyway. A surprise - this soap DOES NOT sting my eyes! (and being a person wearing glasses and occasionally lenses I am sensitive to this fact) *^0^* It's packed in a metal case which is convenient when you travel with it, and when we use up the soap we can buy just the replacement without the metal case.
Teraz Cztery Szpaki - wybrałam trzy mydła: zimowe o nienachalnym zapachu ciasteczkowo-korzennym, peelingujące ze zmielonymi pestkami dyni i mydło do włosów z olejem rycynowym. Znowu ta sama sytuacja - zmydlone oleje, olejki eteryczne, glinka, przyprawy i nic więcej niepotrzebnego ani sztucznego.
Zimowe pachnie, ale nie jest to zapach duszący, raczej subtelny, co mnie cieszy, natomiast jeśli spodziewacie się korzennego odurzenia no to tak nie będzie. Peelingujące będzie idealne dla osób, które lubią porządne zdzieraki, używam go raz w tygodniu bezpośrednio na skórę i w sumie ode mnie zależy, jak mocno będę je przyciskać. Obydwa porządnie się pienią, dobrze myją, nie wysuszają mojej suchej skóry, po myciu nie jestem ściągnięta jak suszona śliwka! ^^*~~
Za to mydło do włosów to jest HIT! Kiedyś przymierzałam się do mydeł do włosów, ale te które znajdowałam wymagały po spłukaniu piany z włosów przelania ich kwaśną mieszanką wody z octem lub sokiem z cytryny. Nie chciało mi się tego robić, przyznaję... Natomiast tu nie znalazłam takiego wymagania, spieniam mydło w rękach (sznurek ułatwia korzystanie, bo mydło sobie wisi nad wanną ^^), rozprowadzam pianę na mokrych włosach, spłukuję. Tuż po spłukaniu włosy są bardzo sztywne i trochę się tego przestraszyłam za pierwszym razem, no bo jak miały mi zostać takie suche sznurki!... Zawinęłam włosy w ręcznik, wyszłam spod prysznica, zdjęłam ręcznik, roztrzepałam włosy palcami i uczucie sztywności zniknęło! Wtarłam w końcówki odrobinę olejku (używam różnych olejków i maseł, akurat mam z pestek śliwki z szafranem i jojoba), rozczesałam. Kiedy wyschły, były mięciutkie, falowane, efekt jak najbardziej zadowalający. *^v^*
Now Cztery Szpaki (which means Four Starlings) - I chose three soaps: Winter with a slight cookie-spicy scent, peeling with ground pumpkin seeds and hair soap with Castor oil. Again the best ingredients, oils, essential oils, loam, spices and nothing artificial or chemical.
The Winter soap smells nice but it doesn't choke you which is very good. The peeling soap is rather coarse, although it all depends on how strong you press it against the skin, I use it once a week on my body. Both make good bubbles easily, wash me well, do not dry my skin, I do not feel like a prune after shower! ^^*~~
But the hair soap is a real gem! I wanted to try hair soaps a long time ago but every one I found required to be rinsed with vinegared water and I didn't feel like doing it... But I didn't find this information with this soap, I make a foam in my hands, put it on my hair, massage it, then rinse it well. Just after rinsing the hair feel strange, stiff and I was a bit anxious at first. I tucked my hair in a towel, left the shower, removed the towel and stirred my hair running fingers through them and the feeling of stiffness was gone! I added tiny dots of oil into the hair ends (I use different oils and butters, currently I have plum and saffron oil and jojoba), I combed them. When they dried they became soft, wavy, I was more than pleased! *^v^*
Oczywiście tak jak składniki chemiczne mogą nas uczulać, tak samo mogą to zrobić składniki naturalne, szczególnie zioła i ich napary. Pamiętajcie o tym i w razie wątpliwości róbcie próbę za uchem!
Of course just as the chemical ingredients, the natural ones can give us allergies, especially herbs and their infusions. If in doubt, make a test behind your ear!
Wracając do początku wpisu, mydło jak wiadomo w kontakcie z wodą lubi się zrobić śliskie i uciekać z rąk, poza tym jak się mydło wymydli to zostają kawałeczki, z których trudno korzystać, dlatego zachciało mi się sznurkowej myjki-woreczka, który by ujarzmił mydlaną kostkę a przy okazji zrobił pianę i porządnie mnie wyszorował. Poszukałam zatem w sklepach.
I tu nastąpił bunt na całej linii - nie spodobało mi się, że mam płacić prawie 18 zł (plus wysyłka) za malutki sizalowy woreczek!
Poszłam po rozum do głowy (i po farbę do ścian w sklepu budowlanego, bo akurat potrzebowałam! *^v^*), i kupiłam kłębek sznurka jutowego za niecałe 4 zł. Wyciągnęłam szydełko i w około 50 minut (tyle trwa jeden odcinek serialu "Trapped" *^-^*) zrobiłam woreczek na mydło. Ale nie poprzestałam na jednej sztuce, ponieważ tak: półsłupkami szydełkiem 5 mm zrobiłam gęsty woreczek na kawałki mydeł natomiast półsłupkami i słupkami na szydełku 6 mm zrobiłam drugi woreczek, w którym będę trzymać mydło do odplamiania z polskiej firmy Klareko. (jeszcze go nie używałam, więc nie mogę powiedzieć nic o jego działaniu, ale niezwłocznie doniosę, jeśli się sprawdzi!)
Oczywiście nie jest to mój koniec eksperymentów z naturalnymi mydłami, bo powstaje u nas coraz więcej małych firm robiących mydła a ja chcę wypróbować wiele z nich... O, chociażby Hannah zainteresowała mnie mydłem i zapachu bzu i agrestu - AGRESTU!!! To mój owoc numer dwa! *^0^*~~~ (na pierwszym miejscu jest arbuz) W związku z tym możecie się spodziewać kolejnych recenzji, jeśli kupię nowe mydła i się u mnie sprawdzą, a i Was poproszę o polecenia i opinie, jeśli używałyście jakieś fajne mydła!
Muszę Wam jeszcze powiedzieć o kremie pod oczy, no muszę!
Going back to the beginning of my post, when in contact with water soap likes to get slippery and run away from a hand, also it gets smaller and smaller with each use, so I felt I wanted a thread bag made of some linen for example which would work as a container and washcloth. So, I checked some shops in search.
And then I got angry - I didn't want to pay almost 5 dollars (plus shipment) for a small sisal bag the size of a soap bar!
Poszłam po rozum do głowy (i po farbę do ścian w sklepu budowlanego, bo akurat potrzebowałam! *^v^*), i kupiłam kłębek sznurka jutowego za niecałe 4 zł. Wyciągnęłam szydełko i w około 50 minut (tyle trwa jeden odcinek serialu "Trapped" *^-^*) zrobiłam woreczek na mydło. Ale nie poprzestałam na jednej sztuce, ponieważ tak: półsłupkami szydełkiem 5 mm zrobiłam gęsty woreczek na kawałki mydeł natomiast półsłupkami i słupkami na szydełku 6 mm zrobiłam drugi woreczek, w którym będę trzymać mydło do odplamiania z polskiej firmy Klareko. (jeszcze go nie używałam, więc nie mogę powiedzieć nic o jego działaniu, ale niezwłocznie doniosę, jeśli się sprawdzi!)
No i mam moje woreczki na mydła, nawet dwie sztuki, a sznurka zostało mi na kłębku jeszcze sporo! *^V^*
So, I came to my senses (and went to the builder's shop to get some wall paint but that's another story *^v^*) and bought a ball of hessian twine for 1 dollar. I took a crocheting hook and in about 50 minutes I made a soap bag. But I didn't stop at that point. With 5 mm hook and denser stitches I made a bag for the pieces of soaps that are usually left when the soap bar runs out. But with 6 mm hook and looser stitches I made another bag to keep my soap for removing stains that I bought from Klareko.(I haven't used it yet so I have no opinion)
So, I have my soap bags, not one but two, and there's still a lot of thread left on the ball! *^V^*
Of course I won't stop testing other natural soaps, there are more and more Polish companies that make them and I already have some ideas what I want to try next. Recently Hannah got me interested in a soap that supposedly smells like lilac and gooseberries - GOOSEBERRIES!!! That's my second favourite fruit! (the first one is watermelon) So expect more reviews if I get anything worth mentioning!
Muszę Wam jeszcze powiedzieć o kremie pod oczy, no muszę!
Okay, so I must tell you about the eye cream I found recently, I must!
Używałam kiedyś genialnego kremu pod oczy Shiseido Benefiance, po nałożeniu na skórę od razu czułam nawilżenie i odżywienie, i to uczucie utrzymywało się kilka godzin, był cudowny! Ale... po pierwsze, Shiseido testuje swoje kosmetyki na zwierzętach (do sprzedaży w Chinach, takie jest chińskie prawo), a ja od kilku lat nie używam kosmetyków testowanych. Po drugie, skład ma bardzo chemiczny. A po trzecie, jest pięć razy droższy niż to, co Wam zaraz polecę!
I used to use a great eye cream in the past Shiseido Benefiance, after application I felt my undereye skin was nourished and mosturised for a few hours, it was wonderful! But... first, Shiseido tests its cosmetics on animals (to be sold in China, that's the law) and I stopped buying brands that do testing some years ago. Second, it has chemical ingredients. And third, it's price is five times the price of what I'm going to tell you about!
Na markę Shy Deer trafiłam przypadkiem, kupiłam próbki i od razu zakochałam się w kremie pod oczy! *^O^* Daje taki sam efekt kilkugodzinnego nawilżenia i odżywienia co Shisheido, kosztuje niecałe 100 zł za 30 ml, ma genialny naturalny skład, firma jest polska, nietestująca na zwierzętach. Oprócz kremu pod oczy kupiłam sobie i Robertowi po kremie do twarzy. Wypróbowałam też bardzo przyjemne serum i emulsję do mycia (mam na razie zapas) i tonik, który niestety lekko pachnie lawendą, czego nie znoszę. Bardzo mi się podoba, że można kupić próbki i najpierw sprawdzić, czy pasują nam te kosmetyki, czy nie uczulają, itp
I found the Shy Deer brand by accident, I bought samples and I fell in love with the eye cream immediately! *^O^* It gives the same effect of nourishment and mosturing like Shiseido, costs 1/5 of the price, has great natural ingredients, the company is Polish and they do not test on animals. Apart from eye cream I also bought face creams for me and Robert. I also tried a good serum and a cleansing emulsion, but I have a supply of other brands now so didn't buy them. They also have a toner but it has a lavender scent which I cannot stand so it's a no go for me. I like that you can buy samples first and try the products, whether you like the smell, whether you are allergic to them, etc.
PS.: O mydłach dla mężczyzn na razie nie mam nic do powiedzenia, bo Robert ma swój ulubiony żel pod prysznic oliwkowy Ziaja i kategorycznie odmawia używania czegokolwiek innego. Może powinnam go namówić na jakieś mydła do brody, ale w kwestii kosmetyków jest raczej minimalistą, używa wprawdzie dobrych szamponów i kremów do twarzy na dzień, noc i pod oczy, ale do tonika już nie udało mi się go namówić. *^-^* (poprosił kiedyś o mydło i kupiłam mu takie rozmarynowe, ale tylko dlatego, że potrzebował naturalnego mydła na sznurku dla wygody, żeby zabierać na wyjazdy historyczne)
PS.: I have nothing to say about the soaps for men because Robert has his own favourite shower gel from Ziaja and he categorically refuses to use anything else. Maybe I could convince him to use some soaps for the beard but he's rather a minimalist as far as cosmetics, he uses good shampoos, facial day and night cream, an eye cream, but I couldn't get him to use a toner for example. *^-^* (he asked me once for a natural soap on a twine for historic events, for convenience, and I bought him this rosemary one)
Bonus - oto w jakich warunkach muszę pracować nad blogiem!... *^o^*
Bonus - here is how I work on creating posts for the blog!... *^o^*



















































