Monday, March 14, 2011

Wakacje / Holidays

Odpowiadając na pytania o nasze wakacje w Japonii - absolutnie ich nie odwołujemy!
Po pierwsze, do wyjazdu są jeszcze dwa miesiące, więc jeśli tylko nie zdarzy się kolejna katastrofa naturalna (albo nuklearna), to z dnia na dzień Japonia będzie się porządkować i odbudowywać. Po drugie, nie planowaliśmy pobytu w rejonach najbardziej zniszczonych przez tsunami, a tam, gdzie chcemy jechać nie ma większych zniszczeń. Po trzecie, uważamy, że w tej sytuacji Japonia tym bardziej potrzebuje naszych turystycznych pieniędzy, żeby się odbudowywać po katastrofie, a masowe odwoływanie wakacji równa się brakowi tych funduszy.
Answering your questions about our holidays in Japan - we are absolutely going there!
First, it's still two months till the trip so in case nothing more disastrous happens over the time, Japan will be recovering and rebuilding till then. Second, we didn't plan on staying in any regions struck by the tsunami, and our destinations suffered less. Third, we believe that Japan needs our tourists money to boost up the economy and it would be highly inappropriate to cancel our holidays.

Uprzedzając pytanie, czy nie boimy się ponownego trzęsienia ziemi, kiedy będziemy już tam na miejscu - w Warszawie na ulicy też mi może cegła spaść na głowę albo mogę się poślizgnąć we własnym domu i zginąć, nie wiadomo, kiedy i gdzie komu co pisane. *^v^*
Anticipating the question whether we are afraid to live through another possible earthquake while being there - walking along the street in Warsaw or even in my own home I can have some accident and die, so nobody knows how and when we are meant to leave this world. *^v^*

***

Dwa z poniższych trzech materiałów nie są moje (niestety!), należą do klientek, dla których szyję lalkowe sukienki. Ale jeden jest mój i będzie z niego rozkloszowana spódnica a la lata 50-te. ~^^~
Coś czuję, że drugą planowaną sukienkę tweedową odłożę już na sezon jesienny, bo zrobiło się ciepło i poczułam wiosnę. Tym bardziej, że jadą do mnie pocztą trzy wiosenne tkaniny kupione na allegro. *^v^*
Two out of those three fabrics are not mine (unfortunately!), they belong to my doll clothes clients', but one is mine and I'll turn it into a full 50's skirt. ~^^~
Today is very warm and I can feel Spring in the air, I believe I don't want to sew another tweed dress this season, I may postpone it till Autumn and start working on the Spring dresses as soon as I get the fabrics I bought online. *^v^*

Friday, March 11, 2011

...

Dziś filozoficznie.
W nocy miałam bardzo bardzo nieprzyjemne sny, śniło mi się nawet, że w Warszawie była straszna powódź i prawie się utopiłam.
O 8 rano mama obudziła mnie telefonem z informacją, że w Japonii było trzęsienie ziemi o sile prawie 9 stopni w skali Richtera, a teraz idzie tsunami.
Today I'm philosophical.
Last night I had some really really bad dreams, I even dreamed that there was a terrible flood in Warsaw and I almost drowned.
At 8 am my mum woke me up with a phone call telling me about the earthquake in Japan and tsunami.

W takich chwilach przypominam sobie, jak niewiele znaczy człowiek wobec sił natury.
I jak wiele znaczą w naszym życiu codziennym małe czułe gesty, nie szczędźmy ich sobie, bo nie wiadomo, kiedy zdążymy je okazać naszym ukochanym.
In such moments I remember how small the man is compared to nature's forces.
And how important it is to show our beloved ones that we love and care for them, so let's not wait till later with the words and gestures of love.

Taki widok zastałam dziś rano na desce do krojenia w kuchni. ~^^~
That's what I saw this morning on the cutting board in my kitchen. ~^^~


***

Zulko, toż to właśnie skarpetki Marlene, na płasko wyglądają mało efektownie, ale na nodze się rozchodzą i widać piękny wzór.

PinUpCandy, jest jeszcze kwestia dodatkowa - inaczej się nosi zimą pończochy, jeżdżąc do pracy samochodem, a inaczej autobusami, kiedy trzeba postać na mrozie na przystanku. ~^^~

Oslun i Gackowa, dzięki! Człowiek się całe życie uczy. ^^

Wednesday, March 09, 2011

Takie tam

Zulko, trudno, niech wcina, mailem do mnie dochodzi więc Twój komentarz nie idzie w eter. ~^^~

Wanilianno, no i sobie nie poleżałam i nie popachniałam, bo wieczorem pobiegliśmy na zaproszone w ostatniej chwili zaręczynowe drinki do PinUpCandy. ~^^~

Matyldo, no właśnie sama zadawałam to pytanie niedawno na blogu - nosiły spódnice conajmniej za kolano, ciepłe reformy i halki oraz długie płaszcze wełniane lub futra, nie krótkie kurtki.

Na dowód - zdjęcia z mojego albumu rodzinnego - moja ciotka z córkami:
(mam wrażenie, że dziewczynki mają coś na kształt zapinanych z boku nogi ciepłych getrów, to też jest jakiś fajny pomysł, bo takie getry można założyć na dotarcie do jakiegoś miejsca, a tam można je odpiąć i zdjąć, żeby się nie grzać w pomieszczeniu)

Moja babcia z moim ojcem:
(zauważcie stylowe gumofilce, jak sądzę... ^^)

Wczoraj sama testowałam podobny ubiór, bo na wieczorną imprezę o 20:00 (kiedy zaczynał łapać nocny mrozek) szłam w cienkich pończochach, ale miałam na sobie kozaki, wełnianą spódnicę Grafitową, wełniany płaszczyk, który sięgał mi prawie do brzegu spódnicy i tyłek wcale mi nie zmarzł, a wracaliśmy o 23:00, kiedy było już całkiem mroźnie. ~^^~

Kalino, z gołymi piętami to takie buty a la salowa w szpitalu... Kiedyś takie były chyba na wyposażeniu szpitali. ^^

Effciu, może nie dobrałaś dobrego rozmiaru? Dziś na szczęście możemy wybierać, co nam najbardziej pasuje, ale ja uważam, że jest jakaś magia w pończochach nylonowych, nosi się je inaczej niż te współczesne, a już na pewno inaczej niż rajstopy, dla mnie są wygodniejsze i lepiej wyglądające na moich nogach niż rajstopy, może to zasługa nylonu, który nie jest rozciągliwy i lepiej trzyma fason? ~^^~

Feri, najważniesze, że spędziłaś dzień tak jak Ci się podobało! *^v^*

Makneto, testowałam wczoraj to zestawienie kolorystyczne na żywo i też nie jestem do końca przekonana, wolę jednak pończochy jednolite kolorystycznie, każde spojrzenie w lustro powodowało chwilowe zatrzymanie i zadumanie, co ja mam niebieskiego na stopach. ^^

***

Poległam sromotnie na mężowym swetrze, jest mi głupio i przyznaję się do tego publicznie... Miał nie być za luźny, ale... do diaska, gdzie ja miałam głowę, kiedy obliczałam rozmiar i ilość oczek?!... Zrobiłam plecy i obydwa przody, zszyłam je i założyłam na męża... Gdyby był o połowę chudszy, to może by pasowało, ale nie jest.
Muszę teraz ten sweter odłożyć na trochę, poprzemyślać, poprzeliczać oczka. :-<
I failed miserably at knitting my husband's cardigan, I feel ashamed and I thought I should say it out loud... It was supposed to be rather tight but... what the hell I've been thinking while choosing the size?!... I made the back and both fronts, I sewed them up and put the cardi on my hubby... Well, if he was half the size he is it would fit perfectly.
Now I have to give it some space, think thoroughly about the stitch count again. :-<

Za to przybywa mi skarpetek a na druty już ma ochotę wskoczyć następny Mały Sweterek, który zapoczątkuje erę sweterków morskich - na pewno powstaną conajmniej dwa, z czego jeden to pomysł własny, a drugi - prawdziwy rarytas bo oryginalne retro z 1958 roku! ~^^~
On the bright side, my socks are growing steadily and the next Tiny Cardigan is impatiently waiting to be started, it will be the first one of the marine type series, I'm planning to knit at least two, one - my own pattern, and the other - a real deal, 1958 original! ~^^~

Tuesday, March 08, 2011

Babskie sprawy

Dziękuję za wszystkie głosy w sprawie pończoch i butów peep-toe. Przyznam, że myślimy podobnie - na bosaka chodzi się fajnie, ale latem i w klapkach/sandałach/płóciennych balerinkach.

Pantofle moim zdaniem wymagają pończochy (a chłodną wiosną/jesienią nawet grubszych rajstop). Po pierwsze, stopom jest wygodniej i się nie obcierają, po drugie - tak jak Babcia Feri mam odczucie, że pantofle i pończochy to taki kompletny zestaw, którego nie powinno się rozdzielać. Po trzecie, często w miejscu pracy jest wymóg zakrywania nóg i tego nie da się obejść "rajstopami w sprayu".

Ja chyba postawiłabym albo na modele kryjące albo pończochy bardzo cienkie i jasne, dające złudzenie gołej nogi (np.: Eva Classic RT, naturalne mają 80% przezroczystości), ale też nie zawahałabym się poeksperymentować z wzorami, mam kilka par ciepłych rajstop w paski czy romby i uważam, że mogłyby ciekawie wyglądać z pantoflami peep-toe. Z tym, że w grę wchodzą wyłącznie takie bez wzmocnienia na palcach. No, i jeśli rajstopy, to tylko grube jesienno-zimowe, do cienkich rajstop mam wstręt, cienkie mogą być tylko pończochy. ~^^~
{Taka ciekawostka - zarówno moja babcia do końca życia, jak i babcia Roberta (wiem, bo pomagałam jej się przebrać w szpitalu, a miała wtedy ponad 80 lat!) nosiły pończochy do paska. Nigdy nie zmieniły swoich przyzwyczajeń z lat młodości i nie przeszły na "wygodniejsze w użyciu" rajstopy. ~^^~}

Natomiast rzuciłam wczoraj okiem na opakowanie nylonowych pończoch Cervin z moich zapasów i zobaczyłam tam... modelkę w klapkach peep-toes i pończochach FF z piętą point heel i wzmocnionymi palcami, ale - wersja kolorystyczna to jasnobeżowa tkanina a manszeta i pięta/palce są błękitne! I muszę przyznać, że taka pończocha wygląda dość wesoło i wiosennie. ~^^~


Tu na moich nóżkach (nie wiem, czy takie zdjęcie liczy się w akcji noszenia pończoch ogłoszonej przez PinupCandy, ale nie umiałam sobie samej zrobić lepszego ~^^~), klapki wyglądają na za duże, ale to dlatego, że na nich nie stoję tylko siedzę bokiem na podłodze i stopy są tylko trochę wsunięte. I mam mieszane uczycia. Zarówno do wyglądu takich pończoch z klapkami peep-toe (może, gdyby buty były niebieskie?...), jak i do funkcjonalności - pończochy nylonowe są śliskie i czuję, jak przy każdym kroku stopy trochę latają, po domu to nie problem, ale na ulicy z zabudowaną piętą czułabym się bezpieczniej.


Co robicie w Dzień Kobiet?
Ja byłam u kosmetyczki a przez resztę dnia zamierzam leżeć i pachnieć, (i robić na drutach ~^^~), i czekać na męża, który przyniesie mi wieczorem przydziałowego goździka, mydełko, ściereczkę do naczyń i paczkę rajstop, tfu!... opakowanie nylonowych pończoch! *^v^*

Mam jeszcze babskie pytanie: kto mi poleci dobrą odżywkę do paznokci?

***

Zulko, melduję, że Twój komentarz znowu się nie zapisał.

Fanaberio, już Cię rozpoznaję! ^^ W temacie śmiesznych butów - owszem, ktoś ma prawo takie nosić, a ja mam prawo tego nie rozumieć i śmiać się z tego do rozpuku, oczywiście w duchu, bo nigdy nie zwróciłabym nikomu uwagi. Tak samo rozkładają mnie na łopatki bezkształne często przydeptane i brudne botki Emu, noszone upalnym latem, kupa śmiechu! ^^
A co do alkoholi i potraw, podobno tylko do śledzia nie da się dobrać odpowiedniego wina, reszta pozostaje w gestii naszych upodobań. *^v^*

Monday, March 07, 2011

Nosić czy nie nosić.../To wear or not to wear...

Bardzo dziękuję za komplementy! *^v^* Entuzjazm ze skończenia sukienki przygasił mi nieco fakt, że cały weekend było brzydko i nie chciało nam się nigdzie wychodzić z domu, ale w tym tygodniu będzie miała swoją premierę wśród ludzi. ~^^~
Maszyna jeszcze ciepła po Pani Paseczkowej, a już biorę się za nowy projekt, do którego w zeszłym tygodniu zrobiłam wykrój, trzymajcie kciuki bo to wyższa szkoła jazdy niż sukienka (tak uważam ^^).

Izuss, też mam takie odczucie, że koniecznie potrzebuję więcej sukienek w tym fasonie... ^^ Ale coś czuję, że kiedy uszyję tę drugą, to też będę chciała więcej tamtych. *^v^*

Rene i Edi, może tak, ale ja mam jakoś tak zakodowane, żeby dodatki pasowały do siebie kolorystycznie, zgrzyta mi ta czerwień z bordo.

Fanaberio, ja bym zjadła jajecznicę do piwa, szczególnie taką z boczkiem i cebulką. ~^^~ Ale może to pomysł polskiego właściciela piwiarni, poznał Utopence w Czechach i sam sobie je dopasował do piwnych przekąsek, obok smażonego sera i nakladanego hermelina, który też mi smakuje i może też go zrobię w domu. *^v^*

Anju, ten numer Burdy jest w ogóle fantastyczny! Będę z niego szyła jeszcze jedną sukienkę, boskie spodnie, jest kilka modeli retro (bluzka z żabotem, żakiecik), rozważam też płaszcz. ~^^~
Tu masz link do rosyjskiej bazy danych wszystkich Burd, można sobie obejrzeć zdjęcia i schematy z każdego numeru: http://osinka.ru/Zhurnaly/

Kalino, ja szyję na maszynie od 20 lat, po prostu nigdy się tego nie uczyłam profesjonalnie i były okresy, kiedy latami nie siadałam do maszyny.
A żeby gotowane warzywa były chrupiące w sałatce, trzeba je ugotować do granicy al dente i przecedzić zimną wodą, wtedy zachowają żywy kolor i chrupkość.

Aklat, rosyjską stronę znałam, ale Twojego linka nie, bardzo dziękuję, już tam się zapisałam! ^^

Zulko, już się naprawiło, widać Twój komentarz! *^v^* A Więzienna przez te paseczki... ^^

Olu, dziękuję za link do instrukcji, na pewno skorzystam bo nauki nigdy dość. Ja mam 178 cm i widocznie te dodatkowe 3 cm robią różnicę w umiejscowieniu talii.

***

A wracając do pytania zadanego w tytule: nosić czy nie nosić pończoch do butów peep-toe?
And coming back to the question from the title: to wear or not to wear stockings with peep-toe shoes?

Rozmawiałyśmy o tym kilka dni temu z YarnFerret i zgodziłyśmy się, że pończochy i klapki/sandały kategorycznie nie idą w parze. Ale co do butów peep-toe sprawa nie jest już taka oczywista.
We talked about it a couple of days ago with YarnFerret and we agreed that flip flops/sandals and stockings are a big no-no, but it wasn't that obvious with the peep-toes.

Zaczęłam zgłębiać temat i opinie są podzielone:
- kategorycznie NIE! Peep-toes to tak jak sandały.
- absolutnie TAK! Ty decydujesz, jak się ubierasz, i nikt ci nie będzie dyktował, co masz nosić, a czego nie. (tylko nie maluj paznokci u stóp perłowym lakierem)
- ZALEŻY. Od tego, jakie masz pończochy (jasne przezroczyste - nie, ciemne w jednolitym odcieniu kryjące - tak), od modelu buta - są peep-toes mocno zabudowane, tak, że wystaje tylko czubeczek palca (jak moje poniżej), są takie jak sandałki, gdzie widać prawie całą stopę.
I started to look for any info and the opinions differ:
- categorically NO! Peep-toes are like sandals.
- absolutely YES! You decide what to wear and if you feel like it, put them on, it's nobody's business. (but don't put a pearl nail polish on you toes)
- IT DEPENDS. On the type of stockings (fair translucent - no, dark opaque - yes) and the type of peep-toes, because there are the ones covering a lot of a foot and only showing the tip of your toes (like mine below), and there are the ones showing most of the foot, almost like sandals.


I bądź tu człowieku mądry!... Jakie są Wasze opinie?
And what to choose?... What are you views?


I co zrobić np.: z takimi butami (których istnienia kompletnie nie rozumiem, ale to tylko moja opinia...)? Czy to są ocieplane botki na chłodną jesień czy pantofelki na ciepłą suchą wiosnę?!...
And what do we do while wearing boots like that? (which I don't understand at all but that's just me... ^^) Are those the warm boots for the cold wet Autumn or the pumps for the warm sunny Spring?!...

Saturday, March 05, 2011

Pani Paseczkowa / Lady Stripes

Terra, tylko zalewa się, jak naszy grzybki w occie.


Fanaberio, znasz i nie zgadłaś? *^v^* Zobaczę, jak mi wyjdzie taka wersja i może pokombinuję z różnymi zalewami, bardziej słodkimi, bardziej korzennymi.

Kalino, a Burda "cienka" w jakim sensie? Objętości czy jakości wzorów? Bo jeśli chodzi o objętość, to modeli jest tyle samo co zawsze, tylko arkuszy z wykrojami jest o połowę mniej (drukują teraz wszystko na czterech zamiast na ośmiu, normalnie Meksyk i oczopląs!...). A jakościowo też nie jestem zachwycona, bo głównie suknie ślubne... Ale podobają mi się spodnie i ten żakiet z bufkami.

Zulko, z niewiadomych dla mnie przyczyn od kilku postów Twoje komentarze nie zapisują mi się pod wpisami, ale melduję, że je dostaję mailem i wszystko czytam. ~^^~

***

Czy nie uważacie, osoby szyjące, że przydałby nam się portal na wzór drutowego/szydełkowego Ravelry, na którym można by zobaczyć, jak dany model z Burdy, Vogue czy McCall's uszyły różne osoby, z jakich tkanin, jakich modyfikacji dokonały? A może jest takie miejsce w Sieci, tylko ja o nim nie wiem?
Don't you think that there should be the Ravelry but for the sewing people, so we could see what others done with the Burda's or Vogue's sewing patterns? Maybe there is such forum and I just don't know about it?



Te sukienkę widzieliście już w wykonaniu Izuss, nie papugowałam, bo kiedy ona pokazała swoją gotową na blogu, to do mnie już jechała pocztą zamówiona archiwalna Burda, kupiona właśnie dla tego modelu. ~^^~ Za to tkaniny wybrałyśmy podobne, wełenkę z domieszką w kolorze beżu, z tym, że ja mam czerwone paseczki a Izuss ma haftowane cekinami kwiaty.
The same dress has been sewn by Izuss, but she chose different fabric - mine has red stripes, hers - sequins.



Poznajcie Panią Paseczkową. Pani Paseczkowa jest zapowiedzią wiosny, bo niby to wełenka, ale już dosyć cienka i nie aż tak ocieplająca. (Robert nazywa ją Sukienką Więzienną...)
Meet Lady Stripes. She announces Spring coming, because even if it's made of wool, the fabric is very thin and not very warming. (Robert calls it the Prison Dress...)



Moja wersja oczywiście po modyfikacjach:
- dopasowanie w talii i biodrach do mojej figury, dodałam 3 cm w wysokości talii bo jestem wyższa niż standardowe 168 cm Burdy
- wydłużyłam rękawy - nie znoszę rękawów 3/4, zawsze się w nich czuję zmarznięta i czuję się, jakbym miała ubranie po młodszej siostrze, wolę mieć długie rękawy, które mogę w razie co podwinąć/podciągnąć, niż z założenia mieć gołe nadgarstki
- podszewkę pominęłam, bo ta tkanina moim zdaniem jej nie wymaga
- zrezygnowałam z paska, bo mam czerwony skórzany pasek z kokardą, akurat pasujący do czerwonych paseczków na tkaninie
My version with modifications:
- fitted in waist and hips, I added 3 cm to the length at the waistline since I'm taller than Burda's standard 168 cm woman
- I made the sleeves longer - I hate 3/4 length sleeves, my hands are cold and I feel I wear something from my younger sister's wardrobe, I'd rather have long sleeves and be able to pull them up if I want to
- I skipped the lining, the fabric doesn't need it
- I skipped the belt because I have a red belt with a bow matching the red stripes



Model: Burda 08/2009, 128
Materiał: wełna z elastanem (Madalińskiego 4)
Pasek: Reserved
Buty: New Look
Kapelusz: Top Shop
Futrzany kołnierz: ciuchland
Model: Burda 08/2009, 128
Fabric: wool with elastane
Belt: Reserved

Shoes: New Look
Hat: Top Shop
Fur collar: second hand shop

Wiem, powinnam mieć albo czerwone buty ALBO bordowy pasek.
Czerwonych butów nie mam, co jest wielkim niedopatrzeniem i zamierzam niezwłocznie się w takowe zaopatrzyć, jak tylko zakocham się w jakiejś apetycznej parze. Bordowego paska szukałam zawzięcie w centrum handlowym i znalazłam tylko w jednym sklepie (widocznie bordowy nie jest teraz modnym kolorem), za to w cenie urągającej dobrym obyczajom!...
I know, I should be wearing red shoes OR maroon belt.
I don't have red shoes which is disgraceful, I know, and I'm going to buy a pair as soon as I fall in love with some cute pumps this Spring. I've been looking for a maroon belt in a big shopping mall and I found only one (apparently other colours are in fashion now) but for a price I could buy a leather sofa!...



Zdjęć mało, bo wiał straszny wiatr i przemrażało mnie do kości..., poza tym targało mną na wszystkie strony i niewiele było na nich widać, kołtun na górze i zawirowana tkanina poniżej.
Patrzę w lustro i zastanawiam się, dlaczego do tej pory nie nosiłam takich sukienek?... ^^

Na koniec zbliżenie na moje boskie buty - wygodne i piękne (obcas 12,5 cm!), nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła w nich chodzić po dworzu, zimo, już sobie iiiiiiiiidź! ~^^~
Just a few shots, because it's been terribly windy today and I was freezing..., and the wind was so strong that you couldn't really see much in the photos, hair in a tangle and dancing fabric below.
I look in the mirror and I wonder why, oh why I've never worn such dresses in my whole life... ^^
To sum up - a closeup on my beautiful, comfortable shoes (5 inch heels)! I cannot wait to wear it outside, Winter, go away already! ~^^~

Tuesday, March 01, 2011

Utopence

Rekord pobity - domówiłam paczkę różowej Soft Merino z Yarn Paradise, bo mimo, że na Abigail poszło mi około 300 gr, to bałam się, że pozostałe 100 gr nie wystarczy mi na skarpetki Marlene. Przesyłka wyszła z Turcji w zeszłą środę, a w poniedziałek (!) już była u mnie w skrzynce! *^v^*
We have a winner - I bought another pack of rose pink Soft Merino, because I was afraid that 100 gr wouldn't be enough for the Marlene socks (Abigail took about 300 gr). The yarn was sent to me from Turkey last Wednesday, and on Monday it was in my mailbox! *^v^*

Abigail na razie nie pokażę (taka będę, a co! ~^^~), bo jest ona częścią większego kompletnego projektu, na który złożą się jeszcze skarpetki, jeden duży element szyty i może kilka drobiazgów. Czyli oczekujcie całości w (mam nadzieję) przyszłym tygodniu, a na ten weekend spróbuję skończyć sukienkę, już mi zostały rękawy i podkrój szyi, czyli niewiele.
I won't show you Abigail yet because it's part of the bigger complete wardrobe project, which will consist of the cardigan, socks, one bigger sewn element and maybe some smaller adornments. So, expect it next week (I hope), and this weekend I'll show you my sewn dress finished, I only need to add the sleeves and finish the neckline.

Co do czeskiej przekąski, to na razie nikt nie zgadł. *^v^* Nie jest to żadna odmiana sera, (to by było zbyt banalne! ^^) chociaż sery również podają w Czeskiej Baszcie, bo tak nazywa się ta piwiarnia w Warszawie. Jest to połączenie interesujące, dla mnie fajne bo to moje ulubione smaki (kwaszone i mięsko ^^) i coś, z czym nie spotkałam się jeszcze nigdy, w żadnej kuchni - poznajcie Utopence! ~^^~
Here is my Czech beer snack I made called Utopence (Drowned Man)- the pickled sausages with onions and chilli. *^v^* I like pickles very much and I cannot wait to try them, I hope to get the similar taste as the ones we ate at the pub.


Czyli topielce, a są to marynowane serdelki!!! ^^
Czesi marynują specjalne serdelki z dodatkiem kawałeczków słoniny w środku, natomiast my takich nie mamy, to kupiłam zwykłe serdelki z indyka. Do tego cebula siekana w plasterki i dla zaostrzenia papryczka chilli. Zamarynowane po trzech tygodniach, ale podobno już po trzech dniach są dobre (zrobiłam je dopiero dzisiaj, więc na razie nie mogę zdać relacji z uzyskanego smaku, ale nie omieszkam ~^^~).

EDIT: Zostałam poproszona o przepis na Topielce - ja korzystałam z pierwszego linka w Google, jaki mi wyskoczył po wpisaniu w wyszukiwarkę "utopence".

Monday, February 28, 2011

Po dwóch miesiącach / After two months

Raport z odchudzania na koniec lutego - ubyło kolejne 2,2 kg, czyli w sumie jest już mnie o 4,6 kg mniej! *^v^*
Loosing weight report at the end of February - I lost another 2,2 kg, so there is 4,6 kg less of me now! *^v^*

Przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałam, bo:
a. nie kupiłam steppera, były pilniejsze wydatki, a bez niego w zasadzie wcale się nie ruszam (te kilka schodków na pierwsze piętro się nie liczy)
b. dużo chorowałam, a kiedy czułam, że zdrowieję, miałam napady wilczego głodu, który zapychałam makaronem i ruskimi pierogami
c. trochę sobie pofolgowałam z czekoladkami...
I must admit I didn't expect it at all, because:
a. I didn't buy a stepper, we had some more important expenses, and I don't do any exercises (you cannot count the few steps to our first floor as exercising)
b. I was ill and then when I was recovering I was very hungry and ate pasta and Russian pierogi
c. I was a bit too generous with chocolate candies...


Za to zauważyłam ugruntowanie nawyków żywieniowych:
1. moje porcje są małe, więc nawet jakbym chciała się napchać do nieprzytomności, to nie daję rady, bo mi się nie mieści (jednej soboty w restauracji obżarłam się niemożliwie, nawet nie wiem czemu, bo wcale nie było tak smacznie, potem bardzo źle się czułam cały wieczór, noc i następnego dnia, w niedzielę na śniadanie zjadłam jedno jajko na miękko bez niczego, dopiero koło 17:00 zrobiło mi się trochę miejsca w żołądku...)

2. nie pamiętam już, jak smakują białe bułki i chleb, jadam wyłącznie produkty pełnoziarniste i wieloziarniste (pieczywo, makarony, ryże), im bardziej przaśne i ziarniste tym lepiej! ~^^~

3. nie istnieją dla mnie słone przekąski i napoje typu cola, w sklepie nie wyciągają mi się ręce do batoników czy cukierków

4. nie brakuje mi żadnych smaków, więc nie czuję presji diety i jak chcę, to zjadam sobie coś okropnie tuczącego, np.: domową pizzę z bekonem i wieloma serami, ale - patrz pkt.1 *^v^*

5. jadam na mieście w restauracjach i wybieram dowolne dania, na które mam ochotę, ale - patrz pkt.1 *^v^*

I observed some eating habits that accompany me daily:

1. my portions are small, so even if I wanted to eat till I drop, I cannot because my stomach has its limits (I once ate way too much at a restaurant, I don't know why I did it because the food wasn't that great; I felt very poorly all evening and night, on the next day I only ate one egg for breakfast and felt some huger around 5 pm...)

2. I don't remember the taste of white bread or buns, I've only eaten wholewheat bread, pasta and rice, the more plain and more grains, the better.

3. salty snacks or soda drinks don't exist for me anymore, I don't feel tempted by the shop shelves full of candy bars.

4. I am not deprived of any favourite flavours, so whenever I want I eat something very fattening, like homemade pizza with bacon and lots of cheese, but - look at nr 1

5. I eat out and choose whatever I want, but - look at nr 1

I oby tak dalej.
Let's hope it stays that way.

PS.: Robert schudł już ponad 7 kilogramów, ale on dzielnie biega dwa razy w tygodniu na siłownię, mnie się nie chce, jestem leń, wolę siedzieć na tapczanie i robić na drutach. *^v^*
PS.: Robert already lost over 7 kilograms, but he's brave enough to attend the gym twice a week, I don't - I'm lazy, I prefer to lay on the couch and knit. *^v^*

***

Kruliczyco, to prawda, dawno nie było o lalkach, bo moje lalki siedzą sobie grzecznie w gablocie (i nie mam na razie czasu ani weny, żeby się nimi zająć), a szyję obecnie kilka sukienek dla lalki, której nie mam, więc nie mam na czym pokazać, co uszyłam. Lalka ta jest dużo większa w każdym rozmiarze od mojej największej dollfie i zrobiłam sobie "manekina" na jej podobieństwo, na którym robię zdjęcia ciuszków dla właścicielki, a docelowymi projektami pochwalę się, jak ona zrobi fotki na swojej lalce.

Agato, ja mam nadzieję, że nie Fiaty... ~^^~

Joanno, stopy do szpilek trzeba po prostu przyzwyczaić, kilka dni chodzenia (niestety nie po mieszkaniu, bo to zupełnie inne chodzenie, niż po ulicy) i już wiesz, jak to się robi. ^^
Szytą sukienkę pokażę lada dzień, pewnie w weekend, bo wtedy mąż jest rano w domu (=światło dzienne) i zrobi mi zdjęcia. Już jestem z niej niesamowicie zadowolona! ~^^~

Violet, żebyś wiedziała, ile pięknych butów nie było już w moim rozmiarze 40!... Takie są niestety bolączki wyprzedaży, ech...

***

Ze zdrowiem wciąż tak sobie, jak tak dalej pójdzie, to odwołam czwartkowego dentystę, bo z takim katarem nie sposób siedzieć podczas leczenia zębów...
Abigail prawie skończona, brakuje kołnierzyka i zszycia elementów, ale już jestem nią zachwycona! To najlepiej napisany wzór, jaki kiedykolwiek dziergałam. *^v^*
I'm still now feeling well, I may even cancel my Thursday dentist appointment because you cannot have a dental check up with such heavy cold...
I almost finished Abigail, I only need to knit the collar and sew it all up, it's the best written pattern I've ever used for knitting. *^v^*


A w niedzielę, kiedy świętowaliśmy urodziny kolegi w warszawskiej knajpce z czeskimi piwami i przekąskami, poznałam potrawę, którą zamierzam odtworzyć w domu - to rodzaj przekąski do piwa, ciekawe, czy Fanaberia się z nią spotkała. ~^^~
And on Sunday evening, when we celebrated friend's birthday in the pub with Czech beers and snacks, I found out about the dish I'm going to recreate in my kitchen, stay tuned for that. ~^^~

Thursday, February 24, 2011

Szczęściara / Lucky me

Wciąż chora. Okazało się, że nie mogę mieć po prostu przeziębienia, przy okazji przez kilka dni rosła mi jedna z ósemek, co dodawało mi do innych atrakcji zdrowotnych jeszcze ból szczęki (ale nie czułam, żeby mi przybywało mądrości...). Na szczęście już nie rośnie (pewnie odezwie się znowu za kilka miesięcy...), katar się zmniejszył, za to kaszlę i budzę się z bolącym gardłem. Czas na nowe leki.
Still sick. It turned out that in addition to the sever cold I had, one of my eighth teeth decided it's a good time to grow a bit, so I had a sore jaw for a couple of days. It stopped now (it'll probably start again in a few months...), the cold got smaller but I started to cough and have a sore throat in the morning. Time to get new medicine.

Trochę szyję (wycięłam i spięłam sukienkę), sporo dziergam, bo na to mam siłę - leżenie na kanapie z drutami, piję morze herbaty i tak sobie choruję... I snuję plany robótkowe na wiosnę, różnego rodzaju, ale na razie nic nie mówię, żeby się nie chwalić na zapas. ^^
I've been sewing a bit (I cut out and pinned the dress), I knit a lot because it's the only occupation I can do, lay on the sofa and knit, I drink seas of tea and spend my days like this... And I keep planning craft activities for Spring, different ideas come to my mind but I'm not telling you anything now, you'll see it all when time comes. ^^

***

Czy ja niedawno nie wspominałam, że jeśli czegoś szukam, to zazwyczaj to znajduję? *^v^*
Ale po kolei.
Have I told you lately, that whenever I look for something, I usually find it? *^v^*
But let's tell the whole story.

Uczę moją prawą stopę chodzić na szpilkach. Dlaczego tylko ją? Bo po wakacyjnym stłuczeniu ponad pół roku temu wciąż czuję w niej ćmiący ból, i podobno to się może tak odzywać jeszcze długo.
I've been teaching my right foot to walk in high-heels. Why only the right one? Because after my Summer accindent more than six months ago I can still feel some minute pain and I've heard it may go like this for while.

Ale kocham szpilki, zawsze w nich chodziłam i nie zamierzam przestać, tym bardziej, że tylko na wysokim obcasie moja kostka i łydka wyglądają jakoś przyzwoicie, a nie jak słoniowa nóżka. ^^ Nawet ostatnio przełamałam lęk związany z koturnami-sprawcami całego nieszczęścia, założyłam je pierwszy raz od czerwca i pochodziłam w nich po domu. Czyli strach odczarowany.
W związku z tym postanowiłam zaopatrzyć się w nowe wysokie obcasy! ^^
But I love high heels, I've always worn them and I'm not going to stop, and what's more, only in high-heeled shoes my ankle and calf don't look like an elephant's legs. ^^ I've even managed to fight the psychological fear and recently I put on the platforms-the makers of my misery for the first time since June, and walked around the flat in them. So, the fear is gone now and I'm ready to get some new high heels! ^^

Zaczęłam od połażenia po sklepach internetowych i posprawdzania wyprzedaży. Wyprzedaże mają dwie strony medalu - można na nich upolować coś bardzo fajnego za grosze, albo powściekać się, że jest tyle pięknych tanich butów, ale żadne już nie w naszym rozmiarze. Na szczęście ta pierwsza okoliczność zachodzi równie często jak ta druga, dlatego za kilka złotych stałam się właśnie posiadaczką pary pięknych białych szpilek! *^v^*
I started in online shops and their Winter sales. Sales can be great or frustrating - you can find something great for a penny or just cry over your size being already "sold out". Lucky me, the first circumstance occurred as often as the second one, and I was able to buy a pair of beautiful white pumps! *^v^*

Zakochałam się w takich butach, kiedy zobaczyłam podobne na zdjęciach reklamujących wiosenną kolekcję ubrań firmy Bialcon, ale w sklepie Bialconu powiedzieli mi, że niestety oni butów nie sprzedają, a te modelkom do zdjęć wybrała agencja reklamowa od jakiegoś producenta. Przebolałam stratę i zaczęłam szukać białych/jasnych pantofli w podobnym kształcie.
I fell in love with such shoes when I saw similar ones on the photos showing the Bialcon's Spring collection, but when I asked about them in their shop the lady said they they don't sell shoes, and the ones for the photoshoot were chosen by the advertising agency from some producer. I coped with the loss and I started to look for some white/light beige pumps in a similar shape.


Najpierw znalazłam takie firmy Qupid ale to nie było dokładnie to. A potem trafiłam na buty Marisha i cena mnie skusiła. A kiedy do mnie przyjechały (kurierem) i porządnie je obejrzałam, to... doszłam do wniosku, że to dokładnie te buty, które nosiły modelki Bialconu! ~^^~ Albo prawie identyczne. Czyż to nie było przeznaczenie, że znalazłam akurat ten sklep w sieci, a w nim ten model w moim rozmiarze, w bajecznej cenie. Jestem dzieckiem szczęścia. *^v^*
First, I found these by Qupid, but it wasn't exactly what I wanted. But then I spotted the ones by Marisha and I got interested but the low price. When I received them I had a very good look at them and... I realized that these are exactly the shoes Bialcon's models wore! ~^^~ Or very similar. Isn't it just destiny that I found this online shop and in it - those shoes in my size on sale. I am a child of fortune. *^v^*

Przy okazji, widziałyście wiosenną kolekcję Bialconu? Mnie nie zachwyca, podoba mi się jedna sukienką, ale i tak pewnie musiałabym ją zwężać w talii, co może być trudne przy tym fasonie, a nie uśmiecha mi się wydanie 200 zł i jeszcze zabawa z przeróbkami. Poprzednie kolekcje bardziej do mnie przemawiały.

Monday, February 21, 2011

Kaiso

Bardzo dziękuję za komplementy i porady dotyczące kurowania obtartego nosa, maść nagietkową i alantan nawet kiedyś stosowałam, majerankowej nie znałam, a tym razem sięgnęłam po coś, co miałam w domu, czyli krem z linii kosmetyków Sephory, który jest taki śmieszny, bo przeznaczony do wszystkiego (rąk, nóg, ciała, podobno można go nawet wcierać w końcówki włosów!), i jest super-nawilżający. Rzeczywiście, nieźle działa. ~^^~

Kalino, ależ nie zedrzesz ze mnie sweterka, bo będą mi go trzymać na ramionach klipsy na łańcuszku! *^v^* A taki styropianowy manekin, jak ja mam, to żaden wydatek, w sklepie z wyposażeniem sklepów kupiłam go za około 25 zł, jest w rozmiarze 36/38. Takiego na własne wymiary zamierzam sobie zrobić.

Izuss, papuguj pomysł, jest on bardzo łatwy do wykonania, a można osiągnąć piękne efekty! *^v^*

***

Tak więc, zima. Wróciła.
Nie ma co się oszukiwać i szykować lżejsze ubrania, zaklinanie bawełną nie działa, na razie trzeba się wciąż ciepło ubierać. I pić tran na wzmocnienie.
(Lubicie tran? Ja go uwielbiam! ^^ Wiem, jestem fanką dziwnych smaków, jako dziecko zawsze rozgryzałam kapsułki z tranem, a teraz ktoś o mnie pomyślał i sprzedaje tran w butelce! *^v^* Oczywiście wybrałam smak naturalny, nie te owocowe cuda, po pierwszym łyku na pytanie męża: "I jak to smakuje?" odparłam: "Jakbym polizała taką super świeżą tłustą rybę!" Pycha! ^^)
So, Winter. It's back.
There's no point in cheating and preparing lighter clothes, cotton magic doesn't work, we still need warm layers. And work on our immunity, drinking Cod Liver Oil.
(Do you like it? I love it! ^^ I know, I like strange tastes, as a child I always bit through the capsules to taste the flavour, and now somebody thought about me and sells Cod Liver Oil in a bottle! *^v^* Of course, I chose the natural taste, not some fruity inventions, and after the first teaspoon, when my husband asked: "How does it taste?", I said: "As if I licked the super fresh fat fish!" Delicious! ^^)

No więc, zima. Joan Eve i sukienka na razie powędrowały do szafy a ja, jak tylko znowu będę na chodzie, ruszam dzielnie do produkcji dwóch wciąż zimowych sukienek z tkaniny wełnianej. W zasadzie powinnam też uszyć sobie porządny ciepły płaszcz, ale nie wiem, czy zdążę w tym sezonie, więc nie obiecuję.
So, Winter. Joan Eve and the dress went to the closet, and as soon as I'm better I'm starting on the two new woolen dresses to sew. I also desperately need a warm coat, but I'm not sure I'll make it this season.

Z okazji choroby, która wpływała na moją koncentrację (w sobotę już nie miałam siły myśleć przy modelowaniu kształtu Abigail, a w ogóle dzisiaj sprułam gotowy kawałeczek, bo był o ponad 30 oczek za duży...), zabrałam się za wykończenie trzeciego motka pistacjowej Glorii (naprawdę jest pistacjowa, a nie błękitna, jak moje zdjęcia ~^^~) i zrobiłam z niej skarpetki. Dzierganie skarpetek z czystej bawełny to może nie najlepszy pomysł, ale jednak zadziałał i mam parę wygodnych wiosenno-letnich skarpet dopasownych kolorem do zestawu z poprzedniego wpisu. ~^^~ (które na razie wędrują do szafy razem ze sweterkiem i sukienką...)
Because of my illness influencing my concentration (on Saturday I couldn't focus on shaping Abigail, and I frogged the bottom part of it today because it was more than 30 sts too big...), I decided to finish the last Gloria's skein and turned it into a pair of socks. Knitting socks out of pure cotton may not be the best idea, but it worked in this case and I have a well fitting pair of Spring-Summer socks, matching my last post's outfit. ~^^~ (but they went to the closet together with the cardigan and the dress...)


Wzór/Pattern: Kaiso ("Knitted Socks East and West" Judy Sumner)
Włóczka/Yarn: Gloria Anilux, 100 g
Druty/Needles: 3 mm, Magic Loop


Wzór jest bardzo "bezmyślny" i pewnie dlatego mogłam go śledzić w trakcie zamroczenia chorobą. Prosty, ale jednocześnie daje bardzo ładny efekt, kaiso to po japońsku glony, a autorce książki te skarpetki skojarzyły się z glonami pływającymi na falach.
The pattern is very mindless and I could concentrate on it while being sick. Simple yet very nice, kaiso means seaweed in Japanese and the pattern reminded the book's author the seaweed in the water.


Nie byłam pewna, na ile wystarczy im włóczki, więc zastosowałam następującą kolejność dziergania: nabrałam oczka metodą provisional cast on (na łańcuszek szydełkowy) i zrobiłam stopy od pięty w dół. Potem po prostu wyciągnęłam dodatkową nitkę, nabrałam oczka z powrotem na drut i poszłam z robótką w górę, do wyczerpania włóczki. Gloria na drutach 3 mm dała mi idealnie mój rozmiar stopy.
I wasn't sure whether I have enough yarn so I did a provisional cast on just above the heel, knitted the foot downwards, and then I picked up the stitches and went upwards with the leg part. Gloria on 3 mm needles gave me exactly my foot size.


A teraz wracam do łoża boleści, bo wciąż mi jest tak sobie.

Acha, mam jeszcze prośbę do osób, które usilnie wysyłają mi linki do dodania ich sobie do znajomych na Facebooku i LinkedIn - przestańcie! Nie mam tam kont i nie planuję zakładać.