"Rysiek, co ja mówiłam o siedzeniu na stole?!...""Rysiek, what did I say about sitting on the kitchen table?!..."
***
Kalino, zima na pewno będzie zimna, a ja bardzo marznę nawet już teraz, więc nie ma dla mnie zbyt ciepłego szala na zimę! ^^ A sposób na łączenie mam - albo zwykły węzeł tkacki albo tzw. Russian join, trochę pracochłonne przy tych kawałkach, ale wszystko jest ładnie pochowane bo robi się jedna ciągła nitka, tu masz link do instrukcji obrazkowej. Nić staje się w miejscu połączenia grubsza, ale przy filcowaniu to nie ma większego znaczenia.Yarn Ferret, też zaczęłam myśleć o pętelkach, jak się okazało, że ten szal jest wręcz stworzony do takiego zapięcia, bo górny fragment tworzy brzeg zahaczający o ramiona i dopiero później rozchodzi się na szerokość. Do czekania na lalkę podchodzę z filozoficznym spokojem, i tak nic nie przyspieszę. ~^^~Krissie, yes, it snowed once on 14th Oct and it melted right away. Since then we've only had rains most of the time.
Kruliczyco, jak już mój mąż w komentarzu napisał, nasza koleżanka mawiała, że gryzące swetry są dobre, bo drażnią komórki skóry i te dzięki temu są bardziej ukrwione i człowiekowi jest cieplej. Nie do końca się z tą teorią zgadzam... *^v^* Na razie planuję z tej wełny warkoczowe poncho z kapturem, zawsze mogę je podszyć materiałem. Szybkiego sposobu na naalbinding nie znam, ja robię w takim średnim tempie, ale wydaje mi się, że to generalnie nie jest technika, którą można szybko dziergać, bo tutaj nie zahaczasz kawałka nitki (jak szydełkiem czy na drutach), tylko przeciągasz przez supeł całą długość nici, więc to musi trwać.Inko, mnie ten Kashmir włoczka nie gryzie. ~^^~ A co do kota, to ja też nie wyobrażam sobie odchudzania, Rysiek je w ogóle niewiele (porównuję do poprzedniej koteczki, która była wielkości połowy Ryśka), kupiłam mu karmę Weight Control i dla niewychodzących kastratów, i co mam jeszcze robić? Ganiać go po mieszkaniu w te i we wte, żeby biegał?... *^v^****
Dzisiaj będzie poważnie i z morałem, a nastroiła mnie do poniższych przemyśleń piątkowa rozmowa z Robertem. Nie jestem najlepsza w utrzymywaniu kontaktów z ludźmi. Nie jest tak dlatego, że mi nie zależy, ale jestem nieśmiała, zakompleksiona, obawiam się ocen, czasami na jakiś czas bez wyraźnego powodu odsuwam się od całego świata, wycofuję, znikam.Today I'll talk seriously and with a moral, and I was inspired by the Friday conversation with Robert.
I'm not the best in keeping in contact with people. It's not that I don't care, but I'm shy, I have complexes, I'm scared of judgments, I sometimes disappear for a while without any obvious reason, I withdraw from the world.
Jednak kiedy się zaprzyjaźnię, jestem bardzo oddaną przyjaciółką.But when I'm friends with someone, I am a very devoted friend.
Miałam kiedyś bardzo bliską wieloletnią przyjaciółkę Ankę. Bywało tak, że układało nam się wspaniale, bywało gorzej, ale na początku zeszłego roku coś zaczęło się wyraźnie psuć. Nie chcę wnikać w szczegóły naszych stosunków, bo to zawsze skomplikowane sprawy, ale chcę zwrócić Waszą uwagę na jeden jej aspekt.I used to have a very close friend Anna. There were great times between us and some less perfect occasions, but at the beginning of last year something started to go wrong. I don't want to go into the details because these things are always complicated, but I want to draw your attention to one aspect of the case.
Spotykałyśmy się rzadziej niż kiedyś i co ważniejsze w tej całej historii - tylko z mojej inicjatywy. To znaczy, za każdym razem, kiedy proponowałam Ance spotkanie, ona była pełna entuzjazmu i spędzałyśmy czas w bardzo fajnej atmosferze. Kilka razy poszłyśmy na gorącą czekoladę i plotki, i zawsze to ja proponowałam, żeby w ogóle zrobić coś razem. Tak było przez trzy, cztery miesiące. Raz Anka odwołała spotkanie, bo coś jej wypadło, ale nie doczekałam się od niej nowego terminu, widziałyśmy się ponownie po kilku miesiącach, w sierpniu 2008, znowu dlatego, że ja się do niej odezwałam.We started to meet more rarely than before and, what's more important - only because it was my initiative. I mean, whenever I called Anna she was very enthusiastic to meet and we really had a good time, drinking hot chocolate and chatting. But it was always my proposal to do something together. It lasted three, four months. One time Anna couldn't meet me on the given date so we postponed the meeting, but I never got a new date from her. We saw each other after several months of my waiting, in August 2008, only because I called her and proposed hanging out together.
W końcu coś we mnie pękło i powiedziałam sobie, że teraz ja poczekam na telefon od Ani, bo chciałabym poczuć, że na naszej przyjaźni zależy obydwu stronom. Czekam tak już od tego sierpnia zeszłego roku...Finally something in me changed and I said to myself, that now I was going to wait for Anna's call to meet, because I wanted to feel that both sides care about this relationship. I've still been waiting since August last year...
Jaki z tego morał?What is the moral from that story?
Jeśli macie znajomych, których lubicie i na których Wam zależy, dajcie im to odczuć. Bo jeśli inicjatywa spotykania się, zrobienia czegoś razem będzie wychodziła zawsze tylko od jednej strony, to ta druga strona w końcu poczuje się "gorszym" partnerem tej znajomości. To nie muszą być wielkie gesty, nie trzeba się licytować, kto do kogo ile razy zadzwonił, ale czasami zadzwońcie i Wy.If you have friends whom you like and you care about this friendship, let them feel it. Because when the initiative to meet and do something together always comes only from one side, the other side may eventually feel a "worse" partner in this relationship. It doesn't have to be big gestures, you don't have to bid who called whom how many times, but sometimes you should also make the first call.
Bo kiedy po raz kolejny to ja proponuję spotkanie, a przyjaciółka zgadza się, nawet entuzjastycznie, ale ona nigdy tego nie odwzajemnia, to czuję się, że przyjęła moją propozycję, bo akurat nie miała nic lepszego do roboty, a ja jestem znajomą drugiej kategorii, taką zapasową koleżanką, z którą fajnie jest się spotkać, jeśli akurat nie ma innych lepszych propozycji. I w końcu przestanę proponować.Because when I am the only one who proposes to meet over and over again, and my friend agrees to that, even with great enthusiasm, but she never reciprocates, I feel like a second category friend, the backup friend who is convenient whenever there are no other better proposals. And I may stop calling.
***
A żeby nie było tak poważnie - zdjęcie włóczki. Zaczęłam wczoraj mój wełniany gryzący Stash Shawl (Nikol Lohr), a tak wygląda włóczka przygotowana do przerobienia, poszczególne kolory w torbach.And to cheer up the atmosphere a bit - yarn photo.
Last night I started my wool scratchy
Stash Shawl by Nikol Lohr, and here is the yarn prepared to be knitted into it, colours separated.
Owszem, część z niej leży w kocim posłaniu. Ale skoro kot kompletnie je zignorował, to poduszka z kojca poszła do kontenera, żeby nam się Rysiek po gołym plastiku nie ślizgał (za to teraz ślizga się razem z poduszką... ^^"), a sam kojec idealnie nadaje się jako pojemnik na motki. ~^^~Yes, part of it has been placed in the catbed. But you know, when a cat was totally ignoring it, the pillow from the catbed went into the carrier so Rysiek wouldn't slide on the bare plastic (now he slides together with the pillow... ^^"), and the outer part of the catbed works just perfect as a yarn container. ~^^~