I was asked to write about my balcony garden, to share my last year's experience and help other start their own gardens in pots. So here is my little piece of knowledge.
私は自分のバルコニーの庭を書きます。
***
Lejdi poprosiła mnie o wpis na temat zakładania ogródka na balkonie. Jestem w tym temacie laikiem i mam tylko jeden sezon doświadczenia, ale z przyjemnością podzielę się moją skromną wiedzą, bo może skusi to kogoś do eksperymentów na własnym balkonie? Bardzo by mnie to ucieszyło! *^o^*
Po pierwsze, czy trzeba mieć ogród, żeby uprawiać warzywa?
Nie. Można je uprawiać na tarasie, na balkonie a nawet na kuchennym parapecie, jeśli tylko takim dysponujemy. Od miejsca upraw będzie zależało to, co będziemy mogli hodować (o tym, co będziemy chcieli napiszę poniżej).
Jeśli mamy duży taras, to jest to sytuacja najlepsza, bo duży taras oznacza dużo miejsca na skrzynie i donice. Wraz ze zmniejszającą się powierzchnią balkonu nasze możliwości uprawowe maleją, ale nawet jeśli nie mamy balkonu w ogóle, to na parapetach możemy ustawić doniczki czy skrzynki z zieleniną.
Najważniejsze na tym etapie jest określenie, ile słońca/światła dostaje nasz balkon (taras lub parapet) - to będzie się zmieniało wraz z porami roku, ale im większe nasłonecznienie tym lepsze warunki dla rozwoju roślin. Inaczej będzie oświetlony balkon wysunięty poza obręb budynku a inaczej loggia, która jest wnęką w ścianie i dostaje światło tylko z jednej strony (mój balkon jest takim przykładem, zdjęcie oczywiście pochodzi z zeszłego sezonu, to mój najbardziej nasłoneczniony róg balkonu ^^*~~).

Jeśli tuż pod naszym balkonem rośnie wielkie rozłożyste drzewo, to może ono zasłaniać nam światło i to też trzeba wziąć pod uwagę. Z kolei wysunięty balkon jest otwarty na wiejące wichry i to może nam popsuć szyki uprawowe (mój poprzedni balkon był właśnie taki, umiejscowiony w "korytarzu powietrznym" między dwoma długimi budynkami, zimne wiatry kilka razy wiosną przeziębiły mi sałaty, które miały pomarszczone suche liście zewnętrzne właśnie od wiejących wichrów...). Ale na to też możemy zaradzić, zabudowując balkon szkłem lub stawiając doniczki w foliowych mini-szklarniach na stelażu metalowym, a zimą możemy przykryć rośliny agrowłókniną. Nieduży wiatr rozprasza np.: mata słomiana, przepleciona przez barierkę balkonu. (Dziękuję koleżance Zuzie za podpowiedź! ^^)
Ważna informacja dotycząca dużych skrzyń z ziemią na balkonie - każdy balkon ma swój udźwig, więc sprawdźmy najpierw w administracji, ile tego towaru wolno nam upchać na naszym balkonie!!!
Wybór roślin na nasz balkon - co możemy vs. co chcemy uprawiać
To, co znajdzie się na naszym balkonie po części zależy od naszego wyboru a po części od warunków na nim panujących. Zacznijmy od "co możemy uprawiać":
- na dużym tarasie możemy mieć wszystkie warzywa i krzaki owocowe a nawet nieduże drzewa, tutaj jest wystarczająco miejsca na głębokie i szerokie skrzynie czy donice, które zapewnią dobre warunki wzrostu
- na balkonie zmieści się większość warzyw (oczywiście nie wszystkie na raz *^v^*), z owocami już może być kłopot ze względu na rozmiary krzewów czy drzew owocowych
- jeśli mamy tylko parapety, na pewno pozostają nam zioła i sałaty, groch czy bób siany na pędy oraz niektóre miniaturowe odmiany warzyw (np.: pomidory)
Teraz zastanówmy się, co chcemy uprawiać na naszym balkonie:
Gdybym miała duży ogród, siałabym wszystko! Ale ponieważ jestem ograniczona powierzchnią balkonu (1,20 m x 4,5 m), wybieram warzywa, które:
- lubię jeść
- zazwyczaj są drogie a mogę je uprawiać na balkonie i w ten sposób zaoszczędzić
- są w Polsce niedostępne, a ja chcę je wprowadzić do mojego menu
Nie próbuję uprawiać buraków, bo chociaż je uwielbiam, są tanie i dostępne w sklepach przez cały rok (wiem, tylko jedna czerwona odmiana, więc może w przyszłym roku pokuszę się o wyhodowanie jakichś ciekawych odmian żółtych czy pasiastych?... *^-^*). Za to próbuję uprawiać pomidory, moją letnią miłość, zioła oraz azjatyckie sałaty i kapusty, bo nie mogę ich kupić w Polsce, a tak łatwo rosną na balkonie!
Najlepiej wypisać sobie swoje ulubione warzywa i zrewidować listę pod kątem dostępnego miejsca, wybierając te najciekawsze, bo dla nich będzie nam się chciało codziennie doglądać upraw. *^v^*
Powróćmy na chwilę do "co możemy uprawiać"
Rzućmy okiem na nasz balkon (lub parapet) i podejmijmy decyzję, jakie warzywa zagoszczą u nas w tym sezonie. Generalna zasada jest taka, że im większa doniczka tym większa roślina - większy przyrost i większe plony.
Zioła i sałaty, szczególnie te uprawiane metodą "cut-and-come-again" czyli skubania zewnętrznych liści do sałatek, podczas, gdy roślina cały czas przyrasta od środka, będą się dobrze czuły w standardowych skrzynkach balkonowych wysokości ok. 15 cm. Tak samo wysiany na pędy groszek czy bób - nie czekamy, aż urośnie nam wielka pnąca się roślina tylko ścinamy 15 centymetrowe młode pędy i zjadamy ze smakiem. *^o^*
Jeżeli chcemy uprawiać pomidory, paprykę, chilli, bakłażana, to potrzebujemy pojemników o wysokości co najmniej 30 cm i takiej średnicy - czyli najlepiej uprawiać je w standardowym wiadrze. Piszę "co najmniej", bo wiemy już, że im większy pojemnik tym lepsze warunki dla roślin i lepsze plony. Pamiętajmy, że to wiaderko ziemi to będzie wszystko, co dany krzak pomidora będzie miał do życia - musi tam mieć odpowiednią ilość wody i składników odżywczych w glebie, żeby zdrowo rosnąć.
I ważna rzecz: mimo, że sadzonka na początku wiosny będzie niewielka, do jednego wiadra sadzimy tylko jeden krzaczek. On urośnie i wypełni sobą całą dostępną powierzchnię, zarówno korzeniami pod ziemią, jak i nad ziemią w postaci rozłożystego krzaka z liśćmi i owocami, a jeśli tuż obok będzie miał konkurencję w postaci kolegów to wszyscy oni zaczną się wyciągać do słońca zamiast skupić na kwitnieniu i owocowaniu... (uczcie się na moich zeszłorocznych błędach przy uprawie pomidorów...)
Nie polecam prób uprawy balkonowej dużych odmian dyni czy cukinii, bo nie będziemy mieli wystarczająco dużo miejsca dla tych roślin. Możemy za to poszukać odmian miniaturowych, przeznaczonych właśnie na balkony i tarasy. Niektóre można uprawiać w koszach wiszących, co oszczędza nam miejsce na podłodze i wygląda atrakcyjnie! *^v^*
Jak i kiedy zacząć balkonową uprawę?
Kiedy już wiemy, co chcemy uprawiać na naszym balkonie i zaplanowaliśmy mniej więcej ilość i rozstawianie roślin, około lutego możemy zacząć siać nasiona. Możemy wybrać torfowe doniczki wypełnione specjalną ziemią do siewek albo torfowe kapselki, które namaczamy (zwiększają objętość w górę).
Poniższe zdjęcia z zeszłego sezonu.
Trzecią metodą jest wysypanie ziemi do plastikowej kuwety i wysianie (np.: ziół lub sałaty) sypiąc hojnie po całości. Minusem tej metody jest fakt, że kiedy siewki wyrosną na ok. 6 cm i będą miały po dwie pary liści, będziemy musieli je poprzesadzać, a takie młode roślinki są bardzo delikatne (łapiemy zawsze TYLKO za liścienie, nie za łodyżkę!) i łatwo je uszkodzić podczas wyciągania z ziemi i sadzenia w nowym miejscu. Zarówno doniczki jak i kapselki torfowe są materiałem rozkładalnym w glebie, więc kiedy nasze sadzonki staną się dostatecznie duże, wsadzamy do docelowej doniczki cały element (roślinka plus doniczka/kapsel) nie bawiąc się w wydłubywanie pojedynczych młodziutkich siewek z ziemi i upychanie ich w nowej ziemi.
(poniżej zdjęcie z zeszłego sezonu)
Torfowe doniczki umieszczamy w szklarenkach z pokrywką (dostępne w sklepach ogrodniczych, a niedługo zapewne będą do kupienia jak co roku w Lidlu *^v^*). Pokrywka zapewni naszym siewkom ciepło i wilgoć, a także ochronę przez skubiącym zieleninę kotem. ^^*~~ Szklarenki ustawiamy na parapecie, codziennie sprawdzając wilgotność torfowych doniczek. Szklarenki które kupiłam w Obi mają w pokrywach suwaki pozwalające w upalne dni przewietrzyć siewki, żeby się nie zaparzyły, ale w lutym to im raczej nie grozi, bo słońce jeszcze nie operuje tak mocno. ^^
Acha, i uprawy należy opisać wetkniętymi w ziemię plastikowymi znacznikami lub szpilką w torf z karteczką, bo przez długi czas nie będziemy wiedzieli, co posialiśmy. *^v^*
W ten sposób przygotowuję przed wiosną sadzonki większości roślin, które uprawiam - wprawdzie sałaty czy zioła można od razu siać do docelowych doniczek, ale musiałabym to robić w marcu, licząc na ciepłe słoneczne dni (a mam zamykany balkon, cieplejszy o kilka stopni niż temperatura na zewnątrz), a tak będę już miała podrośnięte sadzonki gotowe do przesadzenia do ziemi, a szklarenka zwolni się na kolejne wysiewy.
Po co siać ponownie?
Bo pierwsze sałaty zostaną zjedzone, i co wtedy? *^w^*
Pamiętajmy, że mamy do dyspozycji tylko nasz balkon, więc powierzchnia jest ograniczona i sałat zacznie nam ubywać szybciej niż nam się wydaje. Wyobraźcie sobie, że wyrosło Wam sześć krzaczków bazylii - bazylia to nie jest wielki krzew, toż to jedno porządne pesto i już po naszej bazylii!... Dlatego na początku marca, kiedy przeniosę podrośnięte sadzonki sałat do ich docelowych doniczek (i być może wystawię je już na mój zamknięty szybami balkon albo postawię na parapecie w sypialni), zrobię drugi wysiew do szklarenek, i tak będę robić przez cały sezon, obserwując co w jakim tempie nam się zjada, i czego może za miesiąc zabraknąć. Będę też siać późnym latem warzywa na jesień i zimę, ale o tym potem w trakcie sezonu ogrodniczego. *^o^*
Oczywiście nie będę dosiewać pomidorów czy papryk, nie mam miejsca na plantację tych roślin! *^v^*
Mówiliśmy już o rozmiarach pojemników, a teraz słów kilka o tym, w czym możemy uprawiać nasze warzywa.
Jest wiele możliwości. *^o^*~~~
W zależności od miejsca, jakim dysponujemy, mogą to być kupne skrzynki lub doniczki z różnorakich materiałów - plastikowe, ceramiczne, drewniane, metalowe. Możemy zrobić pojemniki własnoręcznie - zbić skrzynie z drewna i wyłożyć je grubą folią. Możemy zaadaptować pod uprawy wielkie puszki po produktach żywnościowych, skrzynki po winach, plastikowe wiaderka, pojemniki na wodę, stare kalosze (serio! ^^), naczynia ceramiczne, itd. Byle nie były to pojemniki po materiałach toksycznych/farbach/benzynie. No i oczywiście każdy z nich musi mieć odpowiednie otwory drenażowe, bo rośliny nie lubią stać po kolana w wodzie.
Przy okazji, od niedawna mamy w sklepach ogrodniczych specjalne doniczki i skrzynki samonawadniające, z systemem niedopuszczającym do przesuszania gleby. To nie jest tanie rozwiązanie, ale jeśli nas stać, a nie mamy dużo czasu na podlewanie naszej balkonowej grządki, można zainwestować w tego typu doniczki.
Ziemia
Nasze balkonowe warzywa będą rosły w pojemnikach, to oznacza, że będą miały mniej miejsca niż gdyby rosły w ogrodzie i nie będą mogły rozprostować korzeni na dowolną długość i szerokość, i sięgać po substancje odżywcze. Dlatego musimy dobrze przygotować ziemię - na przykład zioła nie mają dużych wymagań glebowych i nie lubią zbyt bogatej ziemi, czego nie można powiedzieć o innych roślinach. Do moich upraw przygotuję mieszankę zwyczajnej ziemi ogrodniczej, torfu, keramzytu dla utrzymania wilgotności, kulek styropianu dla lekkości i przepuszczalności podłoża (ziemia w doniczkach lubi zbijać się w grudy), oraz po garści kurzego nawozu w granulkach na pojemnik. Dodatkowo będę podlewać warzywa płynnym nawozem (ogólnym do warzyw lub specjalnym do pomidorów). Niestety nie mam miejsca i możliwości robienia własnego kompostu, czego bardzo żałuję.
Skąd wziąć nasiona?
Przyznam, że jest to temat, który wyjątkowo mnie frustruje, bo polscy producenci nasion mają moim zdaniem ograniczoną ofertę, często traktując ogrodników jak idiotów, sprzedając "paprykę ostrą", "paprykę ozdobną dzwonek" czy "mieszankę japońskich ziół", ignorując fakt, że te rośliny mają swoje nazwy gatunkowe. Polskie sklepy internetowe są słabo zaopatrzone i nieczytelne - ostatnio trafiłam do sklepu, w którym katalog z nasionami warzyw zajmował 67 stron jednym ciągiem! 67 stron nieposegregowanych warzyw, kto ma czas i ochotę robić zakupy w takim sklepie, który najwyraźniej nie ma szacunku dla kupujących...
Dlatego ja w nasiona zaopatruję się głównie wysyłkowo w sklepach w Wielkiej Brytanii i Irlandii, gdzie mam ogromny wybór nasion organicznych lub nie, w czytelnie zorganizowanym katalogu, porządnie opisanych pod kątem gatunku, nazw zwyczajowych, wymagań uprawowych, wielkości, owocowania, preferowanego miejsca uprawy. Wysyłka do Polski waha się od ok. 2 do 5 funtów, a ceny paczki nasion są ok. dwa razy wyższe niż w Polsce, ale wybór jest nieporównywalny! (szczególnie jeśli chodzi o moje ulubione chilli czy azjatyckie sałaty i kapusty)
Moje ulubione sklepy to:
Inne sklepy polecane przez Alys Fowler i Jamiego Olivera: (sama jeszcze w nich nie kupowałam, ale zamierzam)
Zamiast siania nasion można kupić na wiosnę gotowe sadzonki i ja tak zrobię z kilkoma odmianami ziół, które w zeszłym roku wcale mi nie chciały dobrze rosnąć albo nie miałam na nie już miejsca w szklarenkach, np.: oregano, estragon, różne bazylie, mięty i szałwie. Informacja dla Warszawiaków - sadzonki kupuję pod Halą Mirowską. *^o^*
I polecam pisanie notatnika ogrodniczego, bo dzięki temu w kolejnym roku będziemy wiedzieć, co sialiśmy, jak nam rosło, na jakim stanowisku co się udało a co nie. Bardzo przydatne!
***
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach a postaram się na nie odpowiedzieć w miarę moich możliwości i niewielkiej wiedzy ogrodniczej. I zakładajcie ogródki balkonowe, a stworzymy sobie balkonową społeczność, będziemy wymieniać się doświadczeniami, nasionami i zdrowo odżywiać! *^-^*~~~