Saturday, January 17, 2009

Gazeta i ciepłe bułeczki / Newspaper and hot buns

Nie gazeta, ale magazyny robótkowe *^v^* (a bułeczki w dalszej części wpisu). Jest już nowy Rowan 45 - na szczęście taki sobie, nic mnie nie zaciekawiło.
Not the newspaper but the knitting magazines *^v^* (hot buns are in the later part of the post). The new Rowan 45 is available and lucky me nothing caught my eye.

Natomiast nowy Vogue Knitting całkiem do rzeczy, na Ravelry już od kilku dni króluje dodawany do wszelkich kolejek kusy zielony sweterek,
On the other hand, the new Vogue Knitting is also at the stores and it's quite interesting, on the Ravelry we could already see the green cropped cardigan,


ale są tam inne ciekawostki, jak np. to żółte bąblaste cudo (tylko dla mnie nie w żółtym):
but there are other interesting items, like this yellow bobbly wonder (not in yellow for me, of course):


albo taka biała ciekawostka fakturowana.
or this white pullover with various textures.



***

Dziękuję za życzenia zdrowotne i komplementy dla papryczek, zapomniałam napisać, że wzór pochodzi z gazetki Le idee di Susanna, luty 2003. To prawda, że do krzyżyków trzeba mieć cierpliwość, bo nie przybywają one w zastraszającym tempie, o nie (Anek może potwierdzić!), szczególnie, jak człowiek wybierze bardzo duży wzór - wczoraj zaczęłam Gałąź Śliwy, oj, potrwa to haftowanie, bo to wielki obraz...
Thank you very much for your wishes of health and the compliments on my peppers, I forgot to add that the pattern comes from the magazine Le idee di Susanna, Feb 2003. It's true that you really have to be patient for cross stitching, because the picture does not grow very fast (Anek can support me on that!), especially when you choose a big pattern - last night I started the Plum Branch, and it will take some time to finish it, I'm telling you, it's huge...

Wczoraj skończyłam Sylvi. Zdjęcia nie wiem, kiedy, bo wciąż jestem zaanginowana i na razie nie chcę wychodzić z domu. Sylvi pasuje na mnie idealnie, najgorsza (najnudniejsza) robota była przy płatkach kwiatów i mam do niej tylko jedną uwagę, ale o tym, jak już zrobię zdjęcia. Informacja dla Kaliny - zeszło mi 920 dkg włóczki.
I finished Sylvi last night. I don't know when I get to photos because I'm still sick and want to stay at home for a few more days. Sylvi fits me perfectly, the worst (the most boring) job was making the petals, and I have only one comment about that cardi, but more about it when I have the photos and all.

***

Sprężyna, podoba mi się Twój tok myślenia! *^v^*

Edi
, lekarz powiedział, że nie jest ze mną jeszcze tak źle, żeby mi pakować zastrzyki. Na razie się trzymam, to już trzeci dzień z pięciu, może dociągnę do końca kuracji. ^^

Kalina
, furaginę znam, leczę nią zapalenie pęcherza, które miewam niestety. Ale niczego sobie pędzlować nie będę, bo wymiotowałabym jeszcze szybciej, niż po antybiotyku... (po którym jak na razie zadziwiająco dzielnie się trzymam.)

Aniu, z jaką lalką Ci się śniłam?! Może to jakiś model, który mi jeszcze nie wpadł w oko, a jest piękny i powinnam go koniecznie mieć?... *^v^*


***


A teraz bułeczki - są takie sprytne, że po zagnieceniu ciasta wieczorem same sobie przez noc rosną w lodówce, a rano tuż po wstaniu z łóżka wystarczy rozgrzać piekarnik a potem, podczas robienia herbaty i smażenia jajek bułeczki pieką się przez 10 minut i volia - ciepłe bułeczki na śniadanie bez wychodzenia z domu! *^v^* Przepis pochodzi stąd.


And now the buns - they are so clever that they grow in the fridge all night (after making the dough in the evening), and in the morning just after getting out of bed you have to turn on the oven and when it's hot, while making tea and frying the eggs, the buns spend in the oven 10 minutes to accompany your breakfast - hot buns without even going out in the morning! *^v^*


The recipe comes from the Polish cooking blog, so let me translate it here:

- 2,5 dkg fresh yeast dissolve in a Tsp of warm milk
- add the yeast solution to 50 dkg flour, 1 glass of warm milk, 2,5 dkg of melted butter, 1 egg, a big pinch of salt, knead a soft dough
- flour the breadboard, form 12 buns and place them on this breadboard, put it in the fridge and leave it overnight to grow
- in the morning preheat the oven to 250 Celsjus, put the buns onto a baking tray, spray them with some milk (you may sprinkle some poppy seeds or sunflower seeds on them) and bake for 10 minutes

Thursday, January 15, 2009

Some Like It Hot

Wczoraj po 1,5 godziny w poczekalni u lekarza (razem z połową warszawiaków...), okazało się, że mam anginę. Dostałam antybiotyk, po pierwszej dawce z trudem udało mi się jednak utrzymać kolację (dlaczego lekarze na wieść o tym, że nie mogę brać antybiotyków w tabletkach, tylko patrzą z niedowierzaniem?... no dobrze, ten lekarz był miły, pokiwał głową ze zrozumieniem i powiedział "ale może spróbujemy?") i znowu jestem uziemiona w domu. A nie mogę sobie beztrosko leżeć, bo muszę dokończyć jedno zamówienie dla galerii rękodzieła i oddać przetrzymane książki do biblioteki, ech...
Yesterday after 1,5 hrs in the doctor's waiting room (together with half of Warsaw...) it turned out that I have a tonsillitis. I got an antibiotic, I barely managed to keep the supper in after the first dose (why do doctors look at me with astonishment when I say that I cannot take antibiotics in pastilles?... okay, that doctor was nice, he looked at me with compassion and said "maybe we give it a try?") and I'm grounded again. But I cannot sleep all day in bed because I promised to finish some decorative items for the art gallery soon and I have to give back the books to the library, sigh...

Na razie skończyłam moje krzyżyki (na niczym innym nie mogę się skupić), to będzie obrazek do kuchni pod tytułem "Some Like It Hot" (pamiętacie ten film? ^^), oprawiony za szybką w czerwonej ramie, wymiary haftu ok. 25 cm x 15 cm.. ^^ Zdjęcie nienajlepsze, bo dzisiaj szarówka i musiałam nad nim trochę popracować w Gimpie, ale obiecuję ładniejsze po oprawieniu.
For now I finished my second cross-stitch picture I called "Some Like It Hot" - do you remember that film? ^^, (I cannot concentrate on anything else), it will be framed in a red frame and hanged in my future kitchen, the size is about 25 cm x 15 cm.^^ The photo is not very good because it's grey outside today but I promise a nicer one after it's been framed.


Mój następny projekt - gałąź kwitnącej śliwy (ume). Mamy piękny japoński ornament z drewna, który Robert dostał kiedyś w prezencie od kolegi, a do kompletu dorobię ten obrazek i zaaranżuję taki japoński kącik w naszym przyszłym mieszkaniu.
My next cross-stitch project - a plum branch in bloom (ume). We have a beautiful Japanese wooden ornament that Robert got from a friend some time ago and I'm going to add to it this picture and arrange a Japanese corner in our future flat.



***

Cieszy mnie, że będziecie razem ze mną oczekiwać na przybycie mojej laleczki, człowiek czuje się od razu wsparty duchowo! *^v^*
I'm very happy that you will be waiting for my doll with me, I can feel supported in my impatience! *^v^*

No więc, pierwsza lalka zamówiona, emocje opadły i życie powróciło do normy. ^^ Jak zauważyła Jagienka, mam trochę czasu na rozważenie kolejnego modelu, jednak nie będzie to kilka miesięcy - a dwa, trzy tygodnie! Albowiem mam obiecany zakup lalki wraz z otrzymaniem kredytu na remont mieszkania (taka jestem sprytna, ale skoro Robert nalega na nowy większy telewizor, to ja chcę drugą lalkę!), i już nawet mam wybrany model, co nie zmienia faktu, że emocje ze składaniem zamówienia będą nawet większe, bo będę zamawiała bezpośrednio ze sklepu w Korei, co wiąże się z prawdopodobną odprawą celną, brrrr.... Poza tym w tym sklepie jest duuuuużo większy wybór peruk i oczu, i będzie trzeba dokonać wyborów jednego z wielu, a to trudne. ^^ Na razie nie zdradzę, który model wybrałam, powiem tylko, że będzie to stylizacja zupełnie przeciwna do romantycznej Wilki w różach - będzie mroczna, gotycka. *^v^*
So, my first doll has been ordered and the first emotions cooled down and life went back to normal again. ^^ As Jagienka pointed out, now I have some time to consider my second doll, but not a few months - just a couple of weeks! Because I have agreed to buy a new bigger TV when we move (Robert's idea, the old one is still quite new, big and working in my opinion), I also decided that I want something out of the renovation money, too, so I'm buying a second doll then. I already chose a model, but I think the emotions will be even bigger than now because first, I'll be buying directly from Korean shop (which will probably include the customs fees...) but also because there is much bigger choice of eyes and wigs in that shop! ^^
I won't tell you yet what I decided to buy, for now I'm going to tell you that contrary to the stylisation of the first doll Wilka - pink romantic girly frilly, the second one will be dark and Gothic. *^v^*

Co do makijażu - oczywiście nie jest on permanentny, wystarczy zmywacz do paznokci z acetonem i już go nie ma. ^^ Jeśli chodzi o to, czym się taki makijaż wykonuje, to są to proste środki - kredki akwarelowe, suche pastele, farby akrylowe. Makijaż utrwala się specjalnym lakierem matowym, a efekt pięknych błyszczących ust uzyskuje się nakładając jako ostatnią warstwę (już po lakierowaniu) bezbarwny lakier do paznokci. Natomiast nie wolno używać normalnych ludzkich kosmetyków, bo zawierają tłuszcze, które mogą wejść w reakcję z żywicą i narobić szkód.
As for the dollfie make up - of course it's not permanent and you can remove it with some acetone nail polish remover. ^^ To do the makeup you use watercolour crayons, dry pastels, acrylic paints and a special matte varnish. The effect of the beautifully shining lips can be achieved placing some colourless nail polish as the last layer (after the varnish). Under no circumstances you cannot use the normal human colour cosmetics, because they contain oils and can react with the resin, damaging it.

Tuesday, January 13, 2009

Koty za płoty / What's done it's done


I teraz czekamy do marca. *^v^*


Na szczęście okazało się, że mogę zamówić główkę z makijażem, więc wysłałam zdjęcie i wytyczne, i mam nadzieję, że będzie pięęęękna! ^^ Nie to, że nie chciałabym sama pobawić się w malowanie laleczki, ale cieszę się, że nie będę musiała uczyć się na pierwszej lalce.


And now we wait till March. *^v^*

Lucky me it turned out that I can order a doll's head with a custom makeup on, so I sent them the photo and some guidelines for it, and I hope she's going to be beeeeaaaauuutiful! ^^ Not that I don't want to create my own makeup one day on some doll, but I'm happy it won't be my first one.

***

Acha, u Jaszmurki jest rozdawajka. ^^
And there is a giveaway at Jaszmurka's.^^

Monday, January 12, 2009

Zima / Winter

Dziś w środku nocy, Robert mówi do mnie: "Pycha..."
Ja mu na to: "Co?"
A on znowu: "Pycha..."
No więc pytam: "Jadłeś coś we śnie?"
A on: "Tak, upiekłaś pyszny chlebek..."
*^v^*
Nawet w cudzych snach gotuję!

In the middle of the night Robert says: "Yummy..."
So I say: "What?"
And he repeats: "Yummy..."
So I ask: "Did you eat anything in your dream?"
And he says: "Yes, you baked a delicious bread..."
*^v^*
I cook even in someone else's dreams, go figure!

***

U mnie na blogu kolory wiosenne, bo ja tak jakoś mam zakodowane w podświadomości, że 1 stycznia, mimo, że może być śnieg i -20, to jednak to już "prawie wiosna". *^v^* Dobrze jest tak sobie wmawiać, ona wtedy naprawdę szybciej przychodzi!
A template do bloga jest znaleziony na sieci, tylko własny banerek podmieniłam (tak, to kawałek mojego obrazu, brawo, Edi! *^v^*). Chciałam czegoś czystego, przejrzystego, czytelnego, choć muszę przyznać, że miałam trochę zabawy z przenoszeniem wszystkich elementów z bocznego paska, bo cały czas miałam włączony stary układ szablonu - czysty html, a tu nagle Blogger chce wszystko sam za mnie zrobić, a ja mam tylko guziki naciskać. Też się muszę do niego przyzwyczaić, jakoś mnie dziwi za każdym razem, jak spojrzę na swój blog... ^^
I have some Spring colours on my blog because I have some strange idea about Winter being almost over from 1st of January, it may be freezing and snowing but I still think about it as it's "almost Springtime". *^v^* It's a good mechanism to think like that, Spring really comes faster this way!
And my new template is from some free online source, I only added my banner (yes, it's a piece of my own painting, bravo Edi for recognizing it! *^v^*). I wanted something clean, clear, easy to read. Although I must admit that it gave me quite a scare with moving all the sidebar elements, because before that I was working on the old pure html view and now the Blogger wanted me just to click the buttons. I still am surprised myself when I look at my blog and must get used to it... ^^

Informacje z frontu zdrowia (albo choroby, jak kto woli...) - Robert czuję się nieco lepiej, dziś wybył z domu na szkolenie, a ja jako-tako, a na razie poszłam dzisiaj do okulisty, bo oko cały czas mam czerwone i jakoś podrażnione, chociaż nie boli. Okazało się, że mam jakąś infekcję, dostałam kropelki i powinno mi się wkrótce polepszyć.
From the health (or illness) front - Robert is feeling a bit better and left home today for some training, and me - so so, for now I went to the eye doctor, because my eye has been red for the last three days, although it didn't hurt at all. It turned out I have some infection, I was given medication and it should get better soon.

Sylvi brakuje połowy kaptura i kwiatków, już nawet guziki kupiłam. ^^ Zdjęcia pewnie w weekend.
Sylvi still needs half a hood and the flowers, I even bought the buttons today. ^^ Photos probably on weekend.

***

Jeszcze o lalkach / About dolls once more

Sekutnico, jeśli o lalkach słyszysz pierwszy raz, to polecam Ci moje poprzednie wpisy na ten temat, np.: Lalki, Znowu o lalkach, Lalki - ale jakie?.
If anyone is lost in the dollfie subject, I can direct you to my first posts about them: Dolls, Dolls Again, Dolls - which ones?.


Jeszcze napiszę parę słów o cenach lalek, bo te rzeczywiście mogą zatchnąć na wstępie... Musimy tu pamiętać o kilku sprawach, po pierwsze, to są lalki ze specjalnej żywicy, a nie plastikowe, każdy element jest osobno odlewany w formie, a potem ręcznie szlifowany. Dzięki temu lalka jest trwała, ma swoją wagę, ładniejszy kolor i blask. Po drugie, to dużo żywicy, ^^ bo te lalki są duże. To znaczy, są też małe - wymiary liczą się od 90 cm wysokości, przez ok. 60 cm, ok. 40 cm, ok. 25 cm i ok. 10 cm. Odmierzcie sobie 60 cm na taśmie krawieckiej, a zobaczycie, jak duża jest taka lalka - ja nie mogłam sobie tego wyobrazić, aż do momentu, kiedy nie narysowałam sobie jej na sklejonych kartkach papieru! ^^ Po trzecie, i naważniejsze - to nie są zabawki dla dzieci. To przedmioty kolekcjonerskie, które się ładnie ubiera i stawia na półkę, żeby cieszyć nimi oko. Nie wspominając już o tym, że prawdziwi kolekcjonerzy potrafią zarabiać na tym hobby niezłe pieniądze, kupując i sprzedając lalki limitowane albo stare modele niedostępne już w sklepach, zupełnie jak na antykach czy starych samochodach. Wreszcie, po czwarte, ludzie wydają pieniądze na różne rzeczy. Ja bez problemu wydam 1500 zł na lalkę, dużo włóczki czy farby i płótna, ale zgroza mnie ogarnia, jakbym miała zapłacić tyle za zegarek na rękę!, sukienkę sylwestrową! czy parę butów!... Kwestia priorytetów. ^^ I tak bym patrzyła na ten fenomen dollfie - można kolekcjonować znaczki, można antyczne zegary, można porcelanowe laki z epoki wiktoriańskiej, można i azjatyckie dollfie. Wprawdzie są na rynku dopiero od ok. 10 lat, ale już zdobyły sobie wielu miłośników i stały się cenionym przedmiotem kolekcjonerskim.
I want to write a bit about the prices, because they really can be discouraging... We have to remember a few things, first, these dolls are made from cast resin, not plastic, each part separately, then they are sanded down by hand. In this way a doll is sturdy, heavy and has nicer colour and shine.
Second, it's a lot of resin, ^^ because those dolls are big. I mean, of course there are smaller dolls, too, they range from 90 cm, through about 60 cm, about 40 cm, about 25 cm to about 10 cm. Look at the 60 cm mark on the measuring tape and you'll see what I mean - I couldn't imagine this until I drawn a doll sketch on two pieces of paper glued together! ^^
Third, and most important - these are not children's toys. These are the collections items, which you dress nicely and place on a shelf to please your eye. Not to mention that some real collectors can get quite a lot of money from this hobby, buying and re-selling limited dolls or trade in the old molds unavailable in the shops, just as you do with antiques or old cars.
Finally, fourth, people spend money on different things. I would be happy to spend 500 dollars on a dollfie, lots of yarn or paints and canvases, but it makes me totally dizzy to spend it on a wristwatch!, a New Year's Eve dress!, a pair of shoes!... It's the question of the priorities. ^^
And that's how I would look on the dollfie phenomenon - you can collect stamps, antique clocks, porcelain Victorian dolls, so you may also collect modern Asian Ball Jointed dolls. Although they've been on the market for only 10 years now but they quickly gained millions of collectors all over the world.

Dlatego nad wyborem lalki należy się dobrze zastanowić - co ja czynię od kilku miesięcy. Kiedy pierwszy raz spotkałam się z tymi lalkami, a było to 4 lata temu, i miałam wtedy w ręku pierwszą lalkę mojej znajomej, podobało mi się to hobby, ale nie na tyle, żeby kupować własną lalkę. A teraz ta pasja odżyła i myślę, że dobrze, że poczekałam tyle czasu i dojrzałam do tej decyzji. Lalkę można kupować pod jednym albo dwoma kątami - pod kątem "ta mi się podoba", albo "ta mi się z zyskiem odsprzeda". Najgorzej wybierać na szybko, bo taką samą ma koleżanka, bo to limitka i będzie dostępna tylko przez dwa tygodnie, więc w panice ją zamówię, bo koniecznie chcę mieć lalkę, ale nie wiem którą, więc wybiorę losowo, bo chcę kolejną lalkę, bo koleżanki kupują, więc wybiorę losowo... Tak kupione lalki często leżą potem nieruszane w pudełku, aż przychodzi do ich sprzedaży, a pamiętajmy, że jednak nie na wszystkich modelach da się zarobić/sprzedać szybko. Oczywiście mówię o impulsywnych zakupach nastolatków, rozsądny kolekcjoner przemyśli sprawę dogłębnie. *^v^*
That is why you should really think it through before you buy a dollfie - that's what I've been doing for the past few months. When I first met with the dollfie phenomenon it was 4 years ago and I had in my hands my friend's doll. I liked it but not so much so I would like to spend money on my doll. But now this passion revived and I've grown into this decision.
You should buy a dollfie for one of two (or both) following reasons - because "I like this one", or "I can resell this one with profit". The worst thing to do is to choose a dollfie, because "a friend has got the same one", because "it's a limited doll so I should have it", "because I desperately want a doll but I'm not sure which one I like so I'll pick one at random", because "I want more dolls because my friends are buying them, so I'll pick one at random"... Dollfies bought for those reasons are left in their boxes, unloved, and then finally the owner decides to sell them and remember, that not all of the dolls are so popular that you can sell them quickly/make profit on them. Of course I'm talking about the impulsive purchases the teenagers do, a real collector thinks everything through. *^v^*

I rację ma Myszoptica pisząc o radości z oczekiwania na coś, co zostało wykonane specjalnie dla mnie gdzie tam, w dalekim świecie. ^^ I nawet tak długie czekanie nie zakłóca tej radości, bo w końcu czas płynie tak szybko, że lada moment będzie marzec (i wiosna! *^v^*), i będę miała lalkę w rękach. (I będę musiała zrobić jej sama makijaż, aaaaaa.....)
And Myszoptica is right when she talks about the happiness of waiting for something made specially for me, somewhere far away from me. ^^ And even such a long wait does not disturb that happiness because time flies so quickly, March will be here soon (and Spring! *^v^*), and I'll have my doll in my hands. (And I'll have to do her makeup myself, aaaaaa.......)

Dzisiejszy tekst o lalkach zilustrowałam zdjęciami laleczek i sukienek firmy SoulDoll, w takim kierunku chcę iść ze stylizacją moich lalek. ^^
Today I illustrated my text about dollfies with the photos of dolls and clothes by the SoulDoll company, I like them very much and that's how I want to stylize my dolls. ^^

***

Kath, dlaczego boisz się akwareli? To tylko woda! *^v^* Popróbuj, tak ja ja robię - najpierw paćkam akwarelami kartkę (różnymi kolorami), a jak wyschną (szybciutko), to biorę czarny cienkopis i zaczynam na tym kolorowym tle bazgrać różne kształty, tak przecież powstała seria "Na dnie morza".

Myszoptico, Angora Ram mnie nie gryzie, chociaż na tak zupełnie gołe ciało to bym jej nie założyła.
Co do akryli vs. oleje, mnie właśnie akryle dają to bezpieczeństwo, że jakby co, to zawsze mogę zamalować. ^^

Antosiu, linki wrócą, muszę je tylko zaktualizować. ^^


Ponieważ wciąż nie mam nic do pokazania, to pokażę Suwalszczyznę zimą.
Because I still have nothing finished to show you, I'll show you the Suwałki region in Winter.









A zimę w Szwecji możecie zobaczyć tutaj. *^v^*
And you can see Winter in Sweden here. *^v^*

Saturday, January 10, 2009

Nowe / News

Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? Poczułam, że chcę coś zmienić i podmieniłam dzisiaj template, na razie mi pasuje i zostanie przez jakiś czas. ^^
How do you like my blog? I felt I needed a change and I switched to a new template today, I like it and it stays for a while. ^^

***

Jak słusznie napisała Kath, jest już podgląd wszystkich modeli z najnowszego numeru Norah Gaughan Vol. 4 (chociażby tutaj, albo na Ravelry). Ciekawa jestem Waszych opinii.
As Kath pointed out in the comment, the preview of the new Norah Gaughan Vol. 4 is already available (here, or on Ravelry). I'm curious of your opinions.

Mnie podoba się Flower Child,
I like Flower Child, i pokazany w poprzednim wpisie sweterek zapinany asymetrycznie, reszta jakaś taka... niecopracowana, nienowatorska, modele z serii "zbieranego nadmiaru tkaniny" jakby kończone na ostatnią chwilę, niedbałe. Może modele wykonane przez kupujących ten magazyn mnie przekonają, zobaczymy.
and the asymetric cardigan I posted last time, the rest is somehow... without the finishing touches on them, not innovative at all. Projects from the "excess of the fabric" idea are as if invented at the last moment, careless. Maybe I get convinced by the knitters' versions of those designs, we'll see.


Nowy katalog Garnstudio też już dostępny (na razie same obrazki) - czyli kolekcja wiosna-lato 2009. Moje faworyty (czyżby znowu na wiosnę ogarnął mnie mohairowy szał?...^^):
The new Garnstudion's catalogue is also available (only photos for now) - the Spring-Summer 2009 collection. My favourites (is it a mohair season again this Spring for me?... ^^):


A na koniec coś, co mnie nęci i kusi od dawna - szal/pled szydełkowy. Może kiedyś zbiorę wystarczająco dużo resztek włoczek i wtedy go zrobię! *^v^*
And something that I've been wanting to make for a long time - a crocheted shawl/blanket. Maybe one day I'll collect enough left-overs to create this. *^v^*


O byciu artystą / About being an artist

Jak już kiedyś wspominałam, jestem totalnym samoukiem malarskim, poza plastyką w szkole podstawowej nie miałam żadnych zajęć plastycznych, szkół plastycznych czy kursów, a tego, co umiem, nauczyłam się na własnych próbach i błędach oraz z tego, co wyczytałam w sieci, z różnych artykułów lub tego, co pokazywali artyści, na których trafiałam. Dlatego stosuję tylko akryle i akwarele, oleje mnie przerażają, bo to są takie "dorosłe" farby, którymi należy umieć się posługiwać. ^^ Zresztą ja lubię babrać się w farbach palcami i mieć w miarę szybkie efekty = szybkie schnięcie, a o to z olejami trudno. I jeszcze ten upojny zapach terpentyny!... *^v^* Dlatego, Edi, z przyjemnością odpowiem Twojej córce na wszelkie pytania dotyczące malowania akrylami, bo to stosuję i na tym się jako tako znam, ale nie o farby olejne. Ale może o oleje zapytaj Myszopticę? Właśnie się przyznała, że zabrała się znowu za malowanie, ona na pewno ma większą wiedzę ode mnie. ^^
As I mentioned before, I am absolutely self-taught as a painter, apart from some art classes in my primary school I had no other art education, course or anything like that. All I know I learned from trial and error, from what I found on line and at the artists I observed. That is why I only use acrylics and watercolors, I'm scared by the oil paints, they are so "grown-up" media and you should learn how to use them properly. ^^ I also like to work with my bare hands and have quick effects = quick drying up, and it's not possible with the oils. Plus let's not forget the wonderful smell of turpentine's!... *^v^*

Co do burzliwości życia artystycznego, to rzeczywiście mamy dwa przeciwstawne bieguny do wyboru - z jednej strony przymierający głodem, upojony absyntem i odurzony oparami opium malarz bohemy paryskiej lat 20-tych XX wieku, siedzący całe dnie przy kawiarnianym stoliku nad jedną wspólną kawą z pięcioma innymi twórcami, a z drugiej Andy Warhol, ideał przedsiębiorcy, który stworzył fabrykę obrazów i z pomocą asystentów masowo drukował przekolorowane wizerunki ikon ówczesnej popkultury - Marylin Monroe i zupy Campbella. I jestem ja, gdzieś bardzo po środku, ale mi z tym dobrze. *^v^*
As far as the wild artistic life is concerned, we truly have two opposing attitudes to choose from - on one hand there is this hungry, drunk with the absinthe, dizzy with the opium smoke painter from the 1920-s Parisian Boheme, sitting all day at the cafe, together with five other poor artists over one cup of coffee, and on the other - Andy Warhol, the ideal entrepreneur who created a factory of paintings, where his assistants mass printed copies of the coloured pictures of the pop culture idols of his times - Marylin Monroe i Campbell's soup. And here I am, somewhere in the very middle, and I'm happy there. *^v^*

Nigdy nie ciągnęło mnie do ekcesów i szaleństw, do ideałów i barykad, do zanurzania się w niebyt i nirwanę, za to ceniłam porządną pracę cudzych rąk. Dlatego mam szacunek do Matejki, a nazwiska malarza, który wrzucił od niechcenia czarny kwadrat na białe tło nawet nie znam i mi nie wstyd. Być może być on prekursorem, ale zbytnio to on się nie napracował! ^^
I was never attracted to excess behaviour and wild at heart, to idealism and burning the barricades, to going down into the abbys and nirwana, but I always valued the good work of someone's hands. That's why I have a respect for Jan Matejko, and I don't even remember the name of the painter who first plopped down the black square onto a white canvas, and I'm not ashamed of that. He might have been the first one to do it but he didn't do much work, oh, no! ^^


O lalkach / About dolls

Dawno o nich nie wspominałam, a jest szansa, że w tym miesiącu zamówię moją pierwszą laleczkę! *^v^* Przy okazji wytłumaczę, na czym polega kupowanie lalek (bo pewnie nie wszyscy wiedzą).
I haven't written anything about dolls for a while and it seems I'll be ordering my first doll this month *^v^*, so I may explain how you buy a doll (in case you don't know it).

Lalkę zamawia się i opłaca w całości albo w dwóch/trzech ratach. Cena lalki 60 cm (ok. 500 dol.) zazwyczaj obejmuje gołą złożoną lalkę (ciałko i głowa), bez makijażu, oczu, peruki, ubranek, butów. Czasami firmy dorzucają w cenie lalki losowo wybrane oczy i perukę, ale jeśli chcemy jakiś konkretny model, to trzeba go zamówić i opłacić osobno. Dodatkowo możemy od razu za dopłatą domówić makijaż (taki, jaki proponuje sklep lub wybrany przez siebie, np.: na podstawie zdjęcia, jakie do sklepu wyślemy mailem, albo opisu - romantyczny, naturalny, wamp, itd). Istnieją lalki w zestawach, w których odpowiednio wyższa cena od razu obejmuje makijaż, perukę, oczy i ubrania takie, jakie widzimy na stronie sklepu.
You order a doll on a website and pay the whole price or take a two/three part layaway. The price for a 60 cm doll (around 500 dollars) usually covers naked assembled doll (body and head), without makeup, eyes, wig, clothes or shoes. Sometimes companies add a pair of random eyes or a wig, but if you want a specific type you must order it and pay for it separately. Additionally you may add a makeup (+50 USD), and it can be what the shop offers or you may send them the photo by email or describe the type of makeup you want - romantic, natural, vamp, ect. There are dolls sold in sets, where you get everything for a higher price (doll, makeup, eyes, wig, clothes and shoes) and you get all you see on shop's website for this set.

I teraz o samym zamówieniu: kiedy opłacimy lalkę, rusza jej produkcja, to znaczy każdy jej element jest osobno odlany z żywicy, wypolerowany, złożony w całość. To trwa około 30 dni. Jeśli zamówiliśmy lalkę z makijażem, to doliczamy dodatkowy tydzień lub dwa. Plus czas dotarcia przesyłki do Polski (oraz przebywania na cle, ale to inna historia). Tak więc, to nic dziwnego, jeśli zamówioną lalkę otrzyma się dopiero po 1,5 do dwóch miesięcy po złożeniu zamówienia.
Now the order itself: when you pay for the doll they start to make it, which means all the elements will be cast from resin, polished, assembled and it takes about 30 days. If you ordered makeup it takes additional one or two weeks. Plus the shipping time to Poland (and customs, but that's another story). So, it's normal that when you order a doll you will wait for her 1,5 to 2 months.

Ja będę zamawiać pierwszą lalkę przez polski sklep, przedstawiciela chińskiej firmy DollZone, i według ich procedur jeśli złożę zamówienie do 15 stycznia, to lalka powinna do mnie dotrzeć w pierwszej połowie marca. *^v^*
I'm going to place my first order through the Polish shop that sells the Chinese DollZone dolls and according to their procedures if I place my order till 15th January I should expect my doll to arrive to me around the first half of March. *^v^*


***

Opakowana, no właśnie już od roku nigdzie nie oglądam Eastendersów, a wcześniej oglądałam namiętnie na BBC Prime, które do mnie szło kablówką. Ale w styczniu 2008 BBC postanowiło odciąć nadawanie swoich kanałów do Polski i od tamtej pory nie oglądam (za czym bardzo tęsknię, jak również za wieloma innymi programami na BBC Prime, to był kiedyś mój ukochany kanał!).

PJ, yes, you have a good eye! *^v^* I still have some of the papers from you and they appear here and there in my works.

Friday, January 09, 2009

Kreativ


Zostałam wyróżniona przez Anię nagrodą Kreativ Blogger! *^v^* Bardzo mi miło, dziękuję bardzo za uznanie dla moich działań artystycznych. ^^
Nie będę wyliczać konkretnych osób, których obdarzę tym wyróżnieniem, bo uważam, że wszyscy moi Czytelnicy są niesamowicie kreatywni, tak więc - czujcie się wszyscy obdarowani tym odznaczeniem!
I've been given the Kreative Blogger award by Ania! *^v^* I am very happy my artistic endeavors have been honored in such a way. ^^
I'm not going to list more poeple for this award because I think all my Readers are very creative so if you read this - feel awarded!

Z innych wiadomości - od dwóch dni jestem kompletnie rozłożona przez chorobę, leżę w łóżku i dziś nawet coś mi się stało w oko, jest czerwone i strasznie łzawi (ale wcale nie boli, dziwne..., już przykładałam waciki z herbatą).
Sylvi za to przybyło 1,5 rękawa, jak dobrze pójdzie, to skończę ją w weekend. ^^
Other news - I've been completely ill for the last two days, I'm in bed and today something happened to my right eye, it's all red and watering (although it doesn't hurt, strange... I've already had some cotton wool soaked in tea put on the eye).
Sylvi has gained 1,5 sleeves and I'm hoping to finish it on weekend. ^^


A 16 stycznia Berocco oficjalnie pokaże nowe magazyny robótkowe na ten rok, m.in. Norah Gaughan vol. 4, z którego znamy już dwa modele:
On the 16th January Berocco is going to show the new knitting booklets, including the Norah Gaughan vol. 4, from which we've already seen two models:



***

Kath, bo ja nie jestem żadną artystką, tylko gospodynią domową, która maluje obrazy! *^v^*
Niestety, według wszelkich standardów bycia artystą nie pasuję tutaj kompletnie! Nie korzystam z używek (papierosów nie palę, alkohole z rzadka, narkotyków nie tykam), nie mam płomiennych romansów pozamałżeńskich, nie trwonię pieniędzy co do grosza, nie głoduję i nie cierpię na suchoty (co do tego ostatniego, to wcale nie wiem, jak się to moje przeziębienie rozwinie...). Umorusana farbą bywam zawsze, *^v^*, ale do Pollock'owego chlapania prosto z puszki na białe prześcieradło mi daleko. Nieprzystosowana? Owszem. Ale raczej generalnie szczęśliwa. =^v^=
Czyli nie wróżysz mi dużych sukcesów na tym polu? *^0^*
Natomiast co do "nie wychodzi mi" to nauczyłam samą siebie, że nie ma złych pociągnięć pędzlem, każde jest w jakimś stopniu wartościowe i jeśli już zupełnie mi nie odpowiada, to zawsze mogę je zamalować kolejną warstwą. Jednak wiem, że np.: przy dzierganiu sweterka taka filozofia nie do końca się sprawdza. ^^

Fiubździu, 30 km za Suwałkami mieszka mój Teść, musi być tam fajnie, tylko śnieg dookoła. I mróz. Kiedy byliśmy u nich na święta, nie było tak zimno. ^^

Myszoptico, właśnie dlatego tak się cieszę na tę osobną pracownię, bo tam nabałaganię, kiedy będę miała natchnienie, zostawię ten bałagan za sobą nawet w połowie pracy i wrócę do niego, kiedy znowu będę chciała. Na razie deprymuje mnie to rozkładanie/składanie całego skłądu malarskiego w pokoju dziennym, szczególnie, kiedy zaczęłam pracować na dużych formatach, przy blejtramie 100x80 cm trzeba porządnie zabezpieczyć stół, dywan i okoliczne meble/sprzęty przed fruwającą farbą. *^v^*

Sekutnico, no ja o tym wiem! Na szczeście są też alkohole "szybkie" (jak Toffii mojej teściowej ^^), które mogą wspomagać czas oczekiwania na dojrzewające nalewki. *^v^*

Jagienko, my właśnie mamy jakiś zapas whisky, bo koledzy myśleli, że mąz to lubi i dostał dużo na urodziny. ^^ Poprzerabiam na domowe Bayley'sy!

Kocurku, zawsze mnie zastanawiało, kiedy oglądałam Eastenders, jakim cudem te kobitki tam tak biegają ledwo co ubrane zimą...

CashmereCafe, you make me blush... Especially when I look at Sylvi which should have been finished a long time ago and still lacks one sleeve and a hood. I am a fast knitter when it comes to starting a project, later I often loose my interest in it and it lingers in the UFOs pile...

Sprężyno, jest szansa, że niebawem opłacę moją pierwszą lalkę! (Jeśli tak się stanie, będzie w moich łapkach na początku marca. ^^)

Myriam, first of all: how are you? You haven't written anything in a while, I hope everything is fine with your eyes now. As for the apartment, we still have to wait till Robert's Father takes all their stuff away, which will probably be the end of January. I cannot wait when it's already empty and ready for us to start working on its final shape and decoration. ^^

Edi, Robert mówi, że za każdym razem miał dokładnie osłuchane płuca i zarówno one, jak i oskrzela ma czyste. Zresztą on nie kaszle tak "z płuc", tylko tak trochę z gardła, bo mu katar z zatok spływa. (Wystarczy tych przyjemnych opisów, blech... *^v^*). Zamierza iść jeszcze raz na kontrolę za tydzień.

Kite Designer, dziękuję za przepis na galaretki, rozumiem, że melatyna to żelatyna? Co do Twojej propozycji - z przyjemnością reflektuję na Bloom i Pagan, jesli znajdziesz wolną chwilę. *^v^*

Wednesday, January 07, 2009

Na desce

Pomyślałam sobie, że moi Odwiedzający nie mają ze mną lekko...
Wchodzi sobie taki Ktoś na mojego bloga, widzi sweter na drutach, myśli "O, lubię dzierganie, poczytam sobie." W następnym wpisie jest o szydełkowaniu, a potem o hafcie krzyżykowym, a potem piekę chleb czy pakuję mięso do galarety, a potem maluję obrazy, albo tkam, czy rozważam kolejne lalki do zakupienia, ewentualnie wybieram się na średniowieczny wyjazd i szyję ręcznie ciuchy, albo na maszynie śmigam sobie kolejną spódnicę czy gorset, próbuję patchworku, itd, itd... Jestem strasznie niezdyscyplinowanym blogowiczem, ale cóż poradzić - łapię tyle srok za ogon, że potem o wszystkich tych srokach muszę napisać na blogu.
I nie zamierzam się w tej kwestii poprawić! *^v^*
I thought that the Readers of my blog don't have an easy life with me...
When Somebody reads a post, about let's say, knitting, he/she thinks "Oh, I like knitting, I'll read this blog in the future." But in the next post there is a lot about crocheting, then about cross-stitching, next I bake breads or place roasted meat in the jelly, I then paint pictures or weave or consider buying dolls, or I handsew clothes for my medieval events, or make a skirt or a corset, I try patchwork, ect, ect... I am a very undisciplined blogger, I have millions of interests and I write about all of them on my blog.
And I'm not going to change it, mind you! *^v^*

Dzisiaj obrazki na desce.
To zupełnie dla mnie nowa forma ekspresji, raczej nie zastąpi mojego "Tajemniczego Ogrodu" ale muszę przyznać, że w tworzeniu tych obrazków jest coś inspirującego i poruszającego nowe struny w mojej artystycznej duszy - może to kwestia nowego warsztatu, nowych technik i środków wyrazu, uporządkowania tego, co zazwyczaj w moich pracach jest rozbałaganione, przywołania siebie samej do twórczego porządku i praca na na prostych liniach zamiast poszarpanych niespokojnych powierzchni.
Today - paintings on wood.
This is a form of expression for me, it won't replace my "Mysterious Garden" but I must admit that there is something inspiring and intriguing in making such works of art. Maybe it's the idea of the new way of working, new techniques, some straightening up of what usually is very messy in my art, putting myself and my thinking in some order and working along the clean lines instead of the uneven surfaces.

W każdym razie - oto seria "Drzewa".
Deska sosnowa (wymiary 6 cm na ok.25 cm - wysokości nieco się różnią), papier, akryl, inne elementy, werniks matowy.
Anyway - here are "The Trees".
Pine wood (2,5" x about 10" - there are three heights), paper, acrylic paints, other objects, matte varnish.




Obrazki i półeczka na przyprawy już są na moim ETSY.
They are already available on my ETSY, together with the spice rack.

Tak przy okazji pomyślałam sobie, że ciekawe, jak wyobrażacie sobie mnie przy pracy nad obrazem. Piszę o tym, bo ja zawsze myśląc o znanych mi (z blogów) artystach malujących, mam przed oczami obraz osoby zdyscyplinowanej, zasiadającej do czystego blejtramu i tworzącej swoje dzieło od początku do końca, na raz, z góry zaplanowanymi technikami.
A ja?... Rozkładam stół, na nim folię, wyciągam buteleczki farb, pędzle, słoik z wodą, papiery, stempelki, itp, itd. To już nieco wyczerpuje mój zapał (tym bardziej, że mam świadomość, że po malowaniu będę musiała to wszystko ładnie poskładać i posprzątać, bo dzieje się to w naszym pokoju dziennym, czyli do wszystkiego...). Siadam nad pustym podobraziem i zaczynam kombinować, patrzę w okno, drapię się po głowie, wyciągam kilka papierów i naklejam je w różnych miejscach - mamy pierwszą warstwę! ^^ Teraz należy poczekać, aż klej wyschnie - ide do komputera, albo na zakupy, robię przepierkę czy zmywanie. Druga warstwa - biorę kilka kolorów, paćkam, mieszam, maluję pędzlami i paluchami, wycieram, przecieram, stempluję, ogólnie robię dużo bałaganu na płótnie. Wtedy często robi się już na tyle późno, że czas już wszystko sprzątnąć, bo zaraz Robert przyjdzie z pracy i stół będzie potrzebny do kolacji.
Niestety niektóre z moich obrazów na tym etapie zamierają na kilka tygodni, bo moją głowę zaprzątają inne rzemiosła...
I w takim tempie i takim sposobem powstają moje prace, czasami mam w głowie jeden kolor, czasami jakiś element, do którego dopasowuję resztę, albo reszta dopasowuje się sama podczas procesu tworzenia. ^^ Szczerze mówiąc wiążę duże nadzieje z pracownią w nowym mieszkaniu, bo będzie to pokój, w którym będę mogła zostawić rozłożone na stole malowanie i wrócić do niego w dowolnej chwili, po południu, w nocy, następnego ranka. To bardzo ułatwi mi bardziej zdyscyplinowanie podejście do mojej sztuki. *^v^*

By the way I wonder how you perceive my working on a painting. I'm writing about it because when I think about other artists (I know from their blogs), I have a picture of a disciplined person, sitting at an empty canvas, knowing from the start what to paint and how to do it.
And me?... I prepare the living room table, lay the foil, take out the paint bottles, brushes, water, papers, stamps, ect. That is already a bit tiring (what's more I know that I'll have to tidy it all later because it all happens in our living room, that is all-purpose room...). I sit down at the empty canvas and start to think, I look outside the window, I scratch my head, I take some papers and glue them down in different places - we have the first layer! ^^ Now I have to wait till it's dry so I wander off to the computer, go shopping, do some laundry or wash the dishes.
The second layer comes - I randomly choose come colours, I mix, paint with brushes and my fingers, I wipe it off, make stamps, and generally I make a lot of mess on the canvas. And it's usually already so late that it's time to clean up the table and use it to serve supper when Robert comes home from work. Unfortunately many paintings get frozen at this stage for weeks because I got distracted with other crafts...
So, that's how I create my paintings, sometimes I have one colour in my head and I add all other elements to it, sometimes there is one item on my mind and I build a picture around it during the process of painting. ^^ Frankly speaking I have high hopes for the craft room in our new flat, because it will be a place where I'll be able to leave the painting on the table for as long as I need and come back to it in the afternoon, in the middle of the night or the next morning. It will definitely make my art life much easier and more disciplined. *^v^*


***

Przepisy na nalewki zapisuję, zgromadzę je w jednym wpisie na koniec stycznia. (z wiadomych względów nie dam rady ich teraz na szybko wykonać do spróbowania i sfotografowania, ale co się odwlecze to nie uciecze! *^v^*).
Acha, tak jak mój mąż pisał w komentarzu, whisky się jak najbardziej nada do ajerkoniaku! =^v^= Rzeczywiście, z mlekiem jest pyszna, a ja się nie znam.

Anek, truskawkową nalewkę robił kiedyś nasz znajomy, ciekawe, że każda butelka (otwierana co jakiś czas, kiedy poprzednia już była pusta... ^^) smakowała nieco inaczej. Raz nawet na niej zrobiłam fondue, bo myślałam, że to resztka wiśniówki. ^^ Przepisy poproszę, na pigwówkę też. A co do za mocnej kawowej - dodaj puszkę mleka skondensowanego, będziesz miała domowego Bayley'sa.

Anno, ja też już nie mam ani grama wolnego czasu. Lecz cóż z tego? Nie powstrzymuj mnie to przed zabieraniem się za coraz to nowsze rzemiosła, taki ze mnie roztrzepaniec! *^v^*

Agnes, ale bez paniki! Tak od razu nie zrobi nam się epoka lodowcowa, jej szczyt naukowcy przewidują na rok 2200, a tyle żyć nie zamierzam, więc tym się wcale nie będę przejmować! *^v^* Jednak zapas zimowych swetrów zawsze może się przydać. ^^

Kath, u Roberta to już trzeci tydzień! To stanowczo za długo! U nas od trzech dni - 12 w dzień, kot z oburzeniem patrzy przez dziurę w obudowie balkonu i zaraz wraca na nasze kolana grzać łapki i nos!

Edi, Robert był już trzy razy u lekarza, za każdym razem dostawał nowe leki, ha!


Tuesday, January 06, 2009

Winter Coat

Dziękuję za skomplemetowanie jabłuszek, haft krzyżykowy to była kiedyś moja wielka miłość, potrafiłam godzinami siedzieć na kanapie, radio w tle, i dziubać obrazek za obrazkiem. Jak widać stara miłość nie rdzewieje. Przez chwilę poczułam się jakbym znowu miała 17 lat! *^v^*
Thank you for the compliments on the apples, cross-titching was my great love many years ago, I could sit on the coach for hours, listening to the radio and stitching cross after cross. Old love will not be forgotten. For a moment I felt like I was 17 again! *^v^*

***

Widziałyście ten sweterek?!...
Have you seen this sweater coat?!...


Przód podoba mi się nieco mniej, coś mi nie pasuje w tej szerokiej gładkiej listwie i skośnym zapięciu.
I like the front less than the back, something is not right about those wide flat lapels and slanting fastening.

To projekt Minimi, i mam nadzieję, że wkrótce opublikuje wzór (jest w zapowiedziach na Ravelry), bo bardzo mi się podoba i czuję potrzebę zrobienia grubaśnego ciepłego długiego swetra na zimę. Ten pewnie byłby na przyszłą zimę, ale w końcu idzie globalne ochłodzenie (wbrew zapowiedziom miłośników globalnego ocieplenia...), więc na pewno się przyda!
This is Minimi's design and I hope she publishes it soon (it's on her Ravelry account), because I like it a lot and I feel I need to knit a big long warm Winter coat. This one would probably be ready for the next Winter, but because we are slowly aproaching the global coldening era (contrary to the beliefs of the global warming supporters...) it will come handy sooner or later!

Ponieważ na razie skończyła mi się mulina a zamierzam wygrzać moją chorobę w domu pod kocem i nie pójdę do pasmanterii przez najbliższe kilka dni, odkładam kolejny zaczęty obrazek krzyżykowy i zabieram się znowu za druty. Chcę szybko skończyć Sylvi, bo mam na oku pewien sweterek powiedzmy wiosenny. *^v^*
Because I ran out of mouline threads and I intend to stay home under the blanket for a couple of days so no trips to yarn store for a while, I'm puting away my second cross-stitch picture and picking up knitting needles again. I want to quickly finish Sylvi and start a new idea - a Springish blouse. *^v^*

Obrazki na desce jutro, bo dzisiaj za szybko skończylo mi się światło do zdjęć...
Paintings on wood tomorrow because today I ran out of the good light for taking photos...

Monday, January 05, 2009

Jabłuszka pełne snu...

2 stycznia ludzie też potrzebują otwartych pasmanterii!
On the 2nd of Jan people need their LYS, too!

Skąd ten slogan? Bo 2 stycznia próbowałam kupić kilka brakujących motków muliny a wszędzie te głupie inwentaryzacje! Ale udało się i z dumą prezentuję jabłuszka! *^v^*
Why do I start with such exclamation? Because on the 2nd of Jan I tried to buy several skeins of thread for my cross-stitching picture and everybody carried out the end-of-the-year stocktaking! But I managed to find an open store and here are my apples! *^v^*


Wzór pochodzi ze starego numer "Le Idee di Susanna", a został zainspirowany haftami krzyżykowymi zrobionymi przez moją Teściową II na słoiczki z dżemami i butelki z nalewkami. Zrobiłam go muliną DMC na tkaninie do haftu liczonego, a rozmiar to 12 x 15 cm. Jeszcze nie wiem, na co je przeznaczę, czy na obrazek w ramce, czy na makatkę albo poduszkę, ale będzie ozdabiać moją nową kuchnię! ^^
The pattern comes from some old "Le Idee di Susanna" magazine, and I made it because I got inspired by the cross stitching made by my MiL II on her jams and homemade alcohols. I made it with DMC moulines on cotton fabric, the size is 12x15 cm. I haven't decided yet what to use it for - frame it or hang it like that, or make a pillowcase, all I know is that it's for my new kitchen! ^^


Przy okazji przypomniałam sobie, że mam niewykorzystaną powłoczkę na poduszkę, którą kiedyś wyhaftowałam i uszyłam oraz niewykorzystaną poduszkę bez powłoczki w odpowiednim rozmiarze. Po połączeniu obu taki mamy efekt:
Btw, I found the pillowcase I made ages ago and the naked pillow, so here is the effect when I merged the two:


Dziś okazało się, że 5 stycznia to też nie jest dobry dzień na kupowanie muliny, poszłam bowiem do pasmanterii obok mnie po kilka brakujących motków do kolejnego obrazka, a tu... inwentaryzacja do 7 stycznia!...
Today it turned out that 5th Jan isn't a good day for yarn shopping either because when I went to the nearest craft store for some mouline skeins for my new project I found the door closed and the note that they were stocktaking till 7th Jan!...


Poza haftami niewiele się u nas dzieje, jesteśmy wciąż chorzy (Robert trzeci tydzień...), na druty jakoś na razie spoglądam z daleka, za to jutro pokaże Wam wreszcie moje nowe obrazki (i wrzucę je na Etsy). Acha, półeczka na przyprawy też pojawi się na Etsy, jeśli ktoś z Polski byłby zainteresowany jej zakupem, wtedy koszty wysyłki będą niższe. Proszę dać mi znać mailem, to dogadamy szczegóły.
Apart from some cross-stitching there isn't much going on here, we are still ill (Robert's third week!...), I'm not too keen on knitting, but tomorrow I'll finally show you my latest small paintings on wood and put them on my Etsy, together with the spice rack I decorated.


A propos nalewek, chcecie Styczeń Miesiącem Procentowym? *^v^* To poproszę mi podsyłać przepisy na alkohole domowe, ja na pewno mam dwa własne sprawdzone nalewki, to się nimi podzielę.
And if we talk about the homemade alcoholic drinks, send me your recipes and I'll collect them here, I have two recipes I tried myself so I'll also share them. *^v^*

Thursday, January 01, 2009

Zacznijmy od... / Let's start with...

W nowym roku dziękuję za Wasze życzenia dla mnie i życzę Wam - wszystkiego najpiękniejszego! =^v^=
Zacznijmy nowy rok od czegoś przyjemnego, aksamitnego w smaku, prostego w wykonaniu.

Nalewka Toffi Beaty (czyli mojej Teściowej II)


- dwie zamknięte puszki mleka skondensowanego słodzonego gotować przez 3 godziny, pozostawić do całkowitego wystudzenia - NIE OTWIERAĆ GORĄCYCH PUSZEK! (grozi wybuchem karmelu i poparzeniem, o sprzątaniu kuchni nie wspomnę...)
- wystudzoną zawartość przełożyć do miksera, dodać 0,5 l czystej wódki (ja dodałam Metax'y, bo stała w domu i nikt nie pił, czyli brandy i whisky też się nadają)
- zmiksować porządnie do rozpuszczenia kawałków karmelu
- przelać do butelek - można pić od razu, przed nalaniem do kieliszków wstrząsnąć
- poeksperymentujcie z konsystencją - z gęstego karmelu wychodzi naprawdę gęsta nalewka, można gotować mleko krócej albo dodać niegotowanego mleka skondensowanego, dosypać kawy rozpuszczalnej albo dolać zaparzonej mocnej espresso lub rozpuszczonej czekolady, jest wiele możliwości! *^v^*

Prawda, że łatwizna? A ile radości! *^v^*



In the new year I'd like to thank you for all your wishes for me and I'd like to wish you - all the beautiful things in life! =^v^=
Let's start the new year with something pleasant, velvety in taste, easy to make.

Beata's Toffee Tincture (my MiL II)

- cook two closed cans of condensed sweet milk for three hours and leave them to fully cool down - DO NOT TRY TO OPEN THE HOT CANS! (it will result in the caramel outburst and burns, not to mention cleaning the kitchen...)
- put the caramel into the food processor and add 0,5 l of vodka (I added Metaxa, because nobody wanted to drink it and it worked so any brandy and whisky will do)
- mix it well until all the pieces of the caramel are dissolved
- pour it into the bottles
- you can drink it right away, always shake the bottle before filling up the glasses
- try to experiment a bit with the thickness, from the three hour caramel you get a really thick drink, so you may want to cook the milk shorter or add some uncooked condensed milk, or a teaspoon of instant coffee, or a cup of strong espresso or melted chocolate, possibilities are endless! *^v^*

Easy-peasy and so much fun! *^v^*

***

Kalina, ja mam nadzieję, że jeszcze wiele sałatek przede mną! *^v^* Poproszę o te wspomniane przez Ciebie w komentarzu przepisy - z zupki chińskiej i z tortellini.

Anek, Twoja sałatka wskakuje na listę do przetestowania. ^^ A co do kotów, to to szare to Psotka, a to rude to Rutka (bo znaleziona miesiąc temu obok takiej miejscowości ^^).

Opakowana, właśnie zauważyłam, jak mało obchodził mnie świat dookoła, kiedy tak siedziałam przy stole, na którym stało domowe ciasto, parowała aromatyczna herbata lub kawa, w kominku trzaskał sobie ogień, teściowa II podsuwała własnej roboty nalewki i dżemy (z etykietami haftowanymi haftem krzyżykowym!), koty kociły a pies piesał... A co rano za oknem w karmnikach tłoczyły się wróble i sikorki.

Krissie, don't be fooled by the angelic face, this cat is a pure devil in disguise! *^v^* She either sleeps like this or turns the whole house into her playground, and then nothing is saved! ^^

Fiubzdziu, nie wiem, czy nasza kota w ogóle zauważyła naszą nieobecność, czasami wydaje mi się, że to, czy wyjdę na dwie godziny czy na dwa tygodnie, nie robi na niej wielkiego wrażenia. Lepi się do nas tak samo, jak przed wyjazdem, teściowa I nie mogła być z nią cały czas, bo jednocześnie opiekowała się kotem swojej siostry, więc pewnie nasz kot był trochę zaniedbany głaskaniowo. ^^

Myszoptico, ta szara kocica jest rzeczywiście tłustaśna, od małego taka była a teraz jak siada z łapkami z przodu, to nie jest w stanie ich złączyć obok siebie... ^^ Za to ruda jest jeszcze maluchem, ale już zapowiada się na dużą kotę, a je za trzech - ze swojej miski, z miski drugiej kotki i z psiej... *^v^*

Sprężyno, z Sylvi ruszam dziarsko, mam nadzieję na szybkie rezultaty. ^^

Herbatko, ależ ja druty w ręku miałam! Jak szukałam w torbie chusteczek, na przykład, to przekładałam druty z zaczętym rękawem Sylvi, albo, jak pakowałam kosmetyczkę... *^v^* Ale już przywołałam się do porządku!

Agnieszko-Anno, bardzo bardzo podobają mi się Twoje prace, bo wychodzisz w górę ponad powierzchnię płaskiej kartki i tworzysz dużo interesujących powierzchni, co jest bardzo bliskie mojemu postrzeganiu świata (i mojemu malowaniu ^^). Ksiażki jeszcze nie kupiłam, chyba muszę poczekać do następnego miesiąca, na razie ciułam na lalkę (chociaż korci mnie ogromnie... może, jeśli wpadną mi jakieś nieplanowane dodatkowe fundusze? *^v^*).

Kath, właśnie w tym jest całe piękno tego kolekcjonerstwa, że można iść wieloma tropami i zbierać lalki z różnych rodzajów, według wzrostu, według firmy, według płci, według typu urody, stylizować na miliony sposobów. Albo kupić jedną laleczkę i na tym poprzestać (ja na razie planuję trzy, cztery lalki 60 cm wysokości, ale kuszą mnie te piękności z Rosette School of Dolls, mają 47,5 cm i wszystkie mi się podobają! ^^)
This is the beauty of doll collecting that you can follow many paths and get dolls according to different schemes - height, maker, sex, type of the face, stylize them in many ways. Or buy just one doll and stop at that (I'm planning three, four 60 cm dolls for now, but I'm really tempted by the Rosette School of Dolls beauties, although only 47,5 cm tall they are lovely! ^^)

Pamiętajmy też o możliwości różnorakiej stylizacji, bo np.: Kyrie może wyglądać tak:
Let's not forget the possibilities of various stylizations, Kyrie can look like that:


Albo tak:
Or like that:


Tak, to ta sama lalka, tylko z innym makijażem i włosami. Jak ktoś się uprze, to może nawet kupić kilka tych samych lalek i zrobić im kompletnie różne stylizacje, i będzie miał ciekawą kolekcję. ^^
Yes, this is the same doll, but different make-up and wig. If you want you can buy several dolls of the same mold and create totally different stylisations, and you collection will be interesting. ^^


A tak w ogóle co do lalek i mojego zapytania, Kyrie była kiedyś moim pierwszym wyborem, ale niedawno spodobała mi się Dillui. Chyba rzeczywiście stanie na obu, kiedyś tam, jak będę bogata... ^^
And as far as dolls and my question, Kyrie was my first choice some time ago and recently I started to like Dillui. I may buy both of them one day, when I'm rich... ^^

***

Wczorajszy wieczór upłynął nam na oglądaniu filmów i piciu szampana, a o północy razem z bardzo zainteresowaną kotą patrzyliśmy na fajerwerki za oknem. Potem kota się znudziła i przysnęła na kanapie. ^^
Macie jakieś noworoczne postanowienia? Ja jeszcze nie wybrałam żadnych, chyba postawię na coś prostego - np.: "cieszyć się życiem" albo "martwić się będę później" albo "tworzyć, tworzyć!" *^v^*

Last night we spent watching movies and drinking champagne, and at midnight together with our very interested cat we watched the fireworks outside. Then the cat got bored and dozed off on the couch. ^^
Do you have any new year's resolutions? I haven't decided yet on anything, maybe I should bet on something easy, like "just enjoy life" or "let's worry later" or "create!". *^v^*