Wednesday, January 13, 2010

Kobiety lat 50-tych / Women of the 50s

Widzę, że ołówkowa fikuśna spódnica przypadła Wam do gustu. *^v^* Chyba ją sobie uszyję, chociażby po to, żeby zobaczyć, jak bym wyglądała w czymś takim. Zamierzam niedługo uszyć sobie zwykłą spódnicę ołówkową do której mam wykrój, a uszycie takiej jak z Anthro wymagać będzie niewielkich modyfikacji wzoru, już to sobie rozpracowałam.
I can see that the fancy pencil skirt is very much to your liking. *^v^* I might sew it for myself just to see how I'd look in such shape. I'll be making the simple pencil skirt soon from the pattern and changing it to the Anthro model would require only minor alterations, I believe.


Effciu, a bo ja mam już dosyć zimy! ^^ No to masz fajnie z tymi paznokciami, bo ja ostatnio długie paznokcie miałam w liceum... Były wtedy zawsze długie, bo były ładne, białe i mocne. Z czasem jakoś się popsuły, więc żeby mi nie przeszkadzały w niczym, obcinam je na króciótko, a takie nie bardzo nadają się do malowania.
Robert też nie lubi szminek, ale w trakcie dnia wychodzę na miasto sama, bo on jest w pracy, więc mogę się malować do woli. *^v^*

Lauro, nie krępuj się tylko wal zawsze prosto z mostu! ~^^~

Smutki i robótki, ja właśnie w stonowanych szminkach wyglądam jakoś tak... Dlatego eksperymentuję z mocnymi barwami.

Drycho, chodziło mi o to, czy mamy w Polsce sklep Anthropologie... Poprawiłam wpis, bo jakoś tak wyszło, jakbym się dziwiła oczywistości. *^v^*

Myriam, lucky me we don't have Anthropologie in Poland, if we did my budget would be strongly endangered. ^^

MarrocanMint, proszę pokazać swoje "trzewiki szczęścia", chcę zobaczyć, jak coś takiego wygląda! ~^^~

***

Dzisiaj (ponieważ wciąż jeszcze nie skończyłam Irenki, ale naprawdę jestem na finiszu! ~^^~) chciałabym polecić Wam trzy filmy pokazujące lata 50-te w Ameryce. Wszystkie trzy są nakręcone współcześnie, z moimi ulubionymi aktorkami i poruszające problemy społeczne tamtych czasów (i oczywiście są ucztą dla oczu i źródłem inspiracji odzieżowych *^v^*).
Today (because I still haven't finished Irenka dress ~^^~), I'd like to recommend three movies about the 50's in America. They are all modern films, with my favourite actresses and talking about the important social issues of the times (and of course a great fashion inspirations sources *^v^*).


Chronologicznie pierwszy z nich to "My One and Only" z Renee Zellweger, bowiem akcja dzieje się w 1953 roku. Ann Deveraux, matka dwóch dostastających synów i żona dyrygenta zespołu swingowego trafia na męża z kochanką we własnym łóżku. Robi wtedy coś, co pewnie wtedy nie zdarzało się zbyt często (nawet dzisiaj się nie zdarza ^^) to znaczy odchodzi od niewiernego meża - pakuje walizkę, za oszczędności kupuje samochód i razem z synami rusza w podróż po Stanach Zjednoczonych (Nowy York, Boston, Pittsburgh, St. Louis, Los Angeles), w poszukiwaniu nowego męża, ojca dla swych synów i opiekuna dla nich wszystkich. Film kończy się happy endem, chociaż nie takim, jakiego spodziewała się Ann Deveraux. *^v^* Natomiast Ann jest pokazana jako osoba silna, zdecydowana, nieco roztrzepana ale odpowiedzialna i opiekuńcza matka, kobieta swoich czasów, która pod koniec wybiera własną drogę. Bardzo przyjemny, ciepły film.
The first movie is "My One and Only" with Renee Zellweger, where the story is placed in 1953. Ann Deveraux is a mother of two boys, wife of the swing band leader. When she comes home on day she finds her husband in their bed with another woman and her decision is immediate - she packs a suitcase, buys a car and together with their sons she starts her travel through the US ( (New York, Boston, Pittsburgh, St. Louis, Los Angeles) in search for a new husband, a new father for her sons and provider for the family. The movie has a happy ending although not exactly the one that Ann expected. *^v^* She herself is presented as a strong, decisive person, a bit light headed but focused on the task, caring mother, the woman of her times who in the end chooses her own path. A very warm, cozy film.


Drugi film to "Mona Lisa Smile" z Julią Roberts, Kirsten Dunst, Maggie Gyllenhall. Akcja toczy sie w roku 1954, a Julia Roberts gra nauczycielkę sztuki w elitarnym żeńskim college'u Wellesley. Katherin Ann Watson jest kobietą wyzwoloną, znacznie wyprzedzającą poglądy swojej epoki - czasów, które z kobiety czynią ozdobny dodatek do wyposażenia domu swego męża. Watson próbuje zmienić myślenie swoich podopiecznych, a czy jej się to udaje? Ten film pokazuje, że kobiety w latach 50-tych też swój rozum miały i nie były tylko ubezwłasnowolnionymi ofiarami społeczeństwa, zamkniętymi w czterech ścianach złotych klatek bogatych rezydencji. *^v^*
The second movie is "Mona Lisa Smile" with Julia Roberts, Kirsten Dunst, Maggie Gyllenhall. The story shows the elite girls college Wellesley and the art teacher Katherin Ann Watson (Roberts), who is a modern woman with radical views on woman's role in society, far ahead of her times. She tries to change the minds of her girl students, prepared to be in life just the embellishments of their husbands' mansions, and show them other choices. Did she succeed? This movie tells us that women in the 50's were more than just pretty faces, fully capable of deciding on their own and by no means they were victims of the society. *^v^*


Akcja trzeciego filmu rozgrywa się w Connecticut w roku 1958 i jest najmocniejszy w swojej wymowie, bo porusza dwa bardzo ważne problemy społeczne (niekoniecznie będące problemami tylko lat 50-tych, bo myślę, że i dzisiaj są miejsca, gdzie te sprawy wywołują duże kontrowersje). "Far From Heaven" to historia idealnej rodziny amerykańskiej z lat 50-tych, Frank to przedsiębiorca u steru firmy odnoszącej sukcesy, Cathy to ideał żony - zadbana, zorganizowana, społecznie aktywna, wspaniała matka dwójki dzieci. Whittaker'owie prowadzą szczęśliwe życie na szczycie drabiny społecznej do momentu, kiedy Cathy przypadkiem natrafia na męża całującego się z mężczyzną... (i kto jej kazał zanosić mu wieczorem kolację do biura?...). Homoseksualizm był wtedy traktowany jak choroba, i mąż obiecuje, że się z niej wyleczy (podejmuje terapię, ale z marnym skutkiem...), a Cathy, której idealny świat nagle się zawalił, znajduje pocieszenie w towarzystwie czarnoskórego ogrodnika Raymonda, który obdarza ją życzliwością i przyjaźnią. Nie przychodzi jej tylko do głowy, że przychylność w stosunku do czarnoskórego mężczyzny narazi ją na plotki i towarzyski ostracyzm, nawet ze strony jej najlepszej przyjaciółki, a Raymonda i jego córeczkę narazi na niebezpieczeństwo.
Third movie talks about the life of a family in Connecticut, in 1958, and it touches the strongest topics, not exclusive to the 1950's America because I believe they are still present in many parts and cultures of the world. "Far From Heaven" is a story of the ideal American family - Frank is a successful businessman, Cathy - a perfect housewife, beautiful, organized, socially active, mother of two. The Whittakers lead a great life on the top of the social ladder until Cathy finds her husband kissing another man... (who told her to unexpectedly bring him supper to the office lat in the evening?...). Homosexuality was regarded as a sickness at that time and Frank promised to take up therapy (with no result...). And Cathy, whose world just collapsed, found the consolation in a helping hand from her Afro-American gardener Raymond. But it didn't occur to her at first that her friendship with a black man might bring her gossips and social boycott, even from her best friend, and it might be dangerous for Raymond and his little daughter.


Oto trzy kobiety epoki sukienek na tiulowej halce i idealnie ułożonych loków. ~^^~ Życie Ann Deveraux jest pokazane w konwencji komediowej, aczkolwiek nie brak w nim gorzkich momentów, Katherin Ann Watson sama układa sobei swoje życie bez pytania kogokolwiek o zgodę. W najsmutniejszej sytuacji pozostawiamy Cathy Whittaker - jej przewidywalny poukładany idealny świat legł w kompletnych gruzach, choć nie watpię, że się pozbiera.
Here are three women of the epoch of tulle petticoat dresses and perfect curls. ~^^~ Ann Deveraux's life is shown as a comedy, although there are some bitter moments in it, Katherin Ann Watson takes care of her own life according to her own way, not asking anyone for permission. The saddest heroin is Cathy Whittaker - we leave her in the moment when her ideal life is in total ruins, though I don't doubt she will take care of herself.


W weekend obejrzałam też najnowszy film Quentina Tarantino "Inglourious Basterds" - nic rewelacyjnego, jeśli chcecie znać moje zdanie, typowy Tarantino - przerysowane komiksowe postaci, dużo krwi i bezsensownej przemocy, ale te kobiety lat 40-tych!... Zresztą popatrzcie sami:
Last weekend I also watched the latest movie by Quentina Tarantino's, namely "Inglourious Basterds" - nothing fancy, if you ask me, typical Tarantino - overdrawn comic like characters, lots of blood and unjustified violence, but them girls of the 40's!...
Just have a look yourself:


***

A wczoraj ja i Rori odwiedziłyśmy Yarn Ferret i jej lalkę.
Najpierw upiększyłam się na wizytę, to znaczy zakręciłam sobie piekne loczki, co pozostało mi w postaci dowodu na zdjęciu zrobionym tuż przed wyjściem z domu. Po założeniu czapki i przejściu się w zimowym wilgotnym powietrzu niewiele mi z nich zostało...
And yesterday me and Rori paid a visit to Yarn Ferret's and her doll.
First I beautified myself that is I curled my hair but after I put the hat on and spent some time in the Winter moist environment, not much was left... Lucky me I thought about taking a photo of myself before I left.


Lalki plotkowały, my jadłyśmy pyszne ciasto i piłyśmy wino! *^v^*
Dollfies had a chat, we ate great cake and drank wine! *^v^*


A tu ciekawostka: tak wygląda lalka, która w trakcie robienia zdjęcia leci ze stołu na łeb na szyję w dół... Na szczęście mam dobry refleks! ~^^~
And here is a bonus: that is how the doll looks like when it falls down from the table while the photo is being taken... Lucky me I have a good reflex! ~^^~


Monday, January 11, 2010

Wiosenne sukienki / Spring dresses

Dziękuję za komplementy!
Czy zauważyłyście na mnie szminkę?... Od kilku dni chodzę tak po ulicy, umalowana! Na razie stosuję wymiennie dwa kolory bardziej stonowane - ciemny brąz i ciemny brązowy fiolet (Sephora), ale najpiękniej wyglądam w głębokiej ciemnej czerwieni (Ives Roches), muszę sobie wreszcie zakręcić loczki i wyjść do ludzi właśnie w tym kolorze. ~^^~
Czyż to nie Dita powiedziała, że przecież nałożenie czerwonej szminki trwa dokładnie tyle czasu, ile nałożenie beżowej? *^v^* (a beżowej w ogóle nie mam zamiaru stosować, bo jasne szminki mi nie pasują).

Thank you for the compliments!
Have you noticed the lipstick on my lips?... For the past few days I've been wearing two darker shades - dark brown and brownish violet (both from Sephora), but I look best in the deep dark red I also have (Ives Roche), I really must curl my hair and dare to go out wearing that lipstick colour! ~^^~
Wasn't it Dita who said that putting on the red lipstick lasted the same amount of time that putting on the beige one? *^v^* (and I won't be using beige lipsticks because light colours don't suit my lips at all).

Effciu, w każdej chwili mogę z siebie zrobić sadystyczną belfrzycę, tylko ściągnę włosy w kok! *^v^*

Lauro, ja na razie też robię próby podomowe (oprócz szminek), jeszcze nie wiem, jak będę ubrana, kiedy odważę się wyjść na ulicę w stroju z lat 50-tych... ~^^~

OMGs, PJ, you are right! I found this picture of Adrian's *^v^*


***

Anthropologie na wiosnę zaproponowało wybór sukienek z lat 50-tych, z koła i ołówkowych, czy my mamy w Polsce sklep tej marki? Chyba nie, ale może lepiej, bo 300 zł albo nawet 800 zł za sukienkę z bawełenki to rozbój w biały dzień! Ale inspiracja pozostaje. *^v^*
Moje typy:
Anthropologie presented their Spring dresses inspired by the 50's fashion, both pencil and full circle ones, I'm not sure whether we have this brand in Poland. I don't think so and maybe it's a good thing because paying 100 up to 300 US dollars for a cotton dress is a full daylight crime! But we can always be inspired. *^v^*
My favourites:


I taka spódnica ołówkowa. ~^^~
And such pencil skirt. ~^^~


A jutro ja i Rori idziemy z wizytą. ^^
A przy okazji, dostałam wiadomość, że dziś mój Rudzielec opuścił Chiny i jedzie do Polski, więc jest szansa, że za kilka dni będzie w moich rękach! Szkoda, że na resztę zamówionych dodatków (oczy, buty, peruka) będę musiała poczekać dłużej...
And tomorrow me and Rori are going to pay a visit to someone. ^^
Btw, I got the message that my Redhead doll left China today and is traveling to Poland, so she will be here in a few days! It's a pity though that I'll have to still wait for some accessories for her (eyes, shoes, wig)...

Friday, January 08, 2010

Okulary / Glasses

Dzisiaj przyszły zamówione okulary w tylu lat 50-tych, które kupiłam w sklepie restyle.pl, teraz muszę je zanieść do optyka, żeby wymienił mi szkła zerówki na korekcyjne. I jak wyglądam? *^v^*
(proszę nie zwracać uwagi na brak fryzury... ^^)
Today I received the 50's type glasses I ordered from online shop restyle.pl, now I have to take them to the optician's to have the "0" glass replaced with the correctional glass good for my eyes. How do I look? *^v^*
(please disregard my lack of hairdo... ^^)


(Och, jakie ja mam wielkie czoło!...)
(Wow, my forehead is big!...)

Wednesday, January 06, 2010

Podsumowanie / Sum up

Zrobiłam sobie podsumowanie robótek dzierganych z zeszłego roku:
I decided to sum up my last year's knitting projects:


Co z tego wynika? W moich robótkach pojawiło się dużo projektów szydełkowych, zrobiłam też trzy czapki, za to żadnych rękawiczek czy skarpetek. Kolorystyka z przewagą zieleni i różu (spodziewane), ale też zdecydowałam się na nietypowe dla mnie kolory - musztardowy brąz i szarości.
What can we say from the above photos? There are several crocheted projects that wasn't there before, I made three hats but no gloves or socks. The main colours I used were greens and pinks (as expected), but I also tried some untypical for me mustard brown and greys.

A co z tego, co zrobiłam, naprawdę pojawiało się w mojej codziennej garderobie? Bardzo często nosiłam jesienią zieloną czapkę, Robert swoją czapkę też nosi. Najczęściej zakładałam Oliwkę, Szyszkę, Chilli, Musztardę (!), Buttercup.
What was really in the everyday use?
I often wore the green hat, Robert also wears his hat all the time. My favourite most often worn pieces turned out to be Olive, Pinecone, Chilli, Mustard (!) and Buttercup.

Niestety Sylvi okazała się największą porażką - pomysł jest świetny, ale chyba nie z tej włóczki - gruba ale luźna Alpina, z 20% zawartością wełny nie grzeje wcale, muszę do tego swetra doszyć podszewkę, jednak nie zebrałam się do tego przez cały zeszły rok...
Wiosenny też nie spisywał się najlepiej, zrobiłam go z Eliana Klasika i ta włóczka nie sprawdza się w wiosennym projekcie, mimo dobrej próbki sweterek robiony dokładnie według opisu wyszedł przykrótki a wzór, jakkolwiek interesujący, bardzo łatwo pozaciągać. Niektóre projekty (Lazy Daisy, Radochna) zrobiłam "poza sezonem" i doczekają się noszenia tej wiosny i lata.
Unfortunately Sylvi was the biggest knitting failure - the idea is great but not the yarn I chose - thick but loose Alpina with its 20% wool content isn't warm at all, I wanted to add a fabric lining to that coat but as you can see I didn't manage to do it throughout the whole year...
Wiosenny was also a disappointment, I knitted it from the Elian Klasik yarn (acrylic) and it's not a good yarn, although the swatch was perfect the cardigan turned out too small, and even if the surface of the cardi is very interesting, it's very easy to catch and pull out the threads with anything.
Some projects were finished "out of season" (Lazy Daisy, Radochna) so I'm going to wear them this Spring and Summer.

W nowy rok weszłam z dwoma rozpoczętymi projektami, w planach mam zrobienie kilku małych sweterków na wiosnę, na pewno jednej czy dwóch par rękawiczek w miejsce zgubionej w grudniu pary, może powrócę do skarpetek, bo mam trochę włóczki skarpetkowej. I na pewno będę kontynuować program Alchemik, czyli będę przerabiać nienoszone sweterki na nowe sweterki, które będą noszone. ~^^~
I greeted new year with two started projects, I have plans for some small blouses/cardis for Spring/Summer, one or two pairs of gloves (to fill in for the lost pair), I may go back to socks since I have some sock yarn. And I'm definitely going to continue my Alchemist program, that is I'm going to reknit the unloved sweaters into the loved and worn ones. ~^^~

***

A tymczasem, pokazuję nowy projekt w zalążku - mam kupon bawełnianego materiału w drobny wzorek i zamierzam uszyć sobie z niego sukienkę na wiosnę/lato, oczywiście retro! Jeszcze dokładnie nie wybrałam modelu, na pewno będzie rozkloszowana. I mam do niej paseczek! *^v^*
And today I want to show you my newest sewing project at its starting point - I have a piece of patterned cotton and I'm going to turn it into a Spring/Summer dress for myself, vintage style, of course! I haven't chosen the model yet but it will definitely be the full skirt dress. And I already have a cute belt to accompany this dress! *^v^*


Jak mi coś zostanie, to machnę jeszcze sukienkę dla lalki! ~^^~
And when I have some of it left, I'll make a dollfie dress! ~^^~

Monday, January 04, 2010

Uszate / Ears

Effciu, a może balerinki na obcasie? *^v^*

Fiubzdziu, o spodniach nie zapomniałam, ale... W moim przypadku wysoki stan odpada, bo zwraca uwagę na dużą pupę, a capri 3/4 lub 7/8 odsłaniają mi niekorzystne kostki. W zasadzie jedyne spodnie jakie noszę to dzwony biodrówki (lata 70-te! ~^^~), bardzo szerokie nogawki do samej ziemi i wojskowe "worki". A zeszłego lata kupiłam sobie pumpy.
Znam blog Vintage Girl, jest dużą inspiracją.

Herbatko, talię to akurat mam, chociaż gorsety również bardzo lubię w każdym wydaniu, za to moja dolna część klepsydry jest za duża w stosunku do górnej... ~^^~

Dajdo, wydłużające szyję były też suknie i bluzki z lat 40-tych, kopertowe, dekolty krojone w szpic, niestety cała reszta z tamtych sukienek mi nie pasuje. Obiecuję, że wypróbuję ołówkową spódnicę i zobaczymy, jak to będzie wyglądać.

MarrocanMint, zapomniałam o porysowaniach od kocich pazurów, no tak... ^^ Zamierzam kupić sobie niebawem szminki w różnych kolorach i popróbować, co mi pasuje! ~^^~

Yadis, dla mnie makijaż to w ogóle nowość, bo zawsze używałam tylko podkładu, tuszu do rzęs i różu, a cienie do powiek stanowiły dla mnie wielką zagadkę - jakie kolory są dla mnie dobre? jak je zestawiać? Powinnam mieć za sobą lata nastoletnich i młodzieńczych eksperymentów, a uczę się teraz od zera... *^v^*

A w ogóle, to co ja tak ciągle myślę o tych moich biodrach i udach?... Mania jakaś, wywołana oglądaniem nadmiernie wychudzonych modelek w czasopismach. Chcecie zobaczyć piękną kobietę? To proszę: Ms-T, ja jestem urzeczona!

***

Skończyłam wczoraj dwie uszate lalkowe opaski na zamówienie. Są przeznaczone dla lalek 43 cm, więc na Rori wyglądają na trochę za małe. To było niezłe wyzwanie ale świetnie się bawiłam i naprawdę zaczynam się rozkręcać przy robieniu tych uszatek. ~^^~
Last night I finished two commisioned bunny ears headdresses for a dollfie, they will be worn by a 43 cm dolls so they look a bit too small on Rori's. It was a great challenge and fun, I'm getting really good at these. ~^^~




A teraz najwyższy czas zabrać się za sukienki dla Rudzielca i Japoneczki, a nuż Azjaci mnie zaskoczą i przyślą je lada dzień?... *^v^*
And now it's high time to make dresses for the Redhead and the Japanese, the Asians might surprise me and send them sooner than expected! *^v^*

Sunday, January 03, 2010

Co mi się podoba / What I like

Co mi się podoba z mody lat 50-tych oczywiście. *^v^*
To oczywiste, że nie wszystkie elementy mody danej epoki, nawet naszej współczesnej, podobają się nam lub pasują do naszej figury/osobowości w takim samym stopniu. Dlatego w skrócie opiszę, co chciałabym wybrać dla siebie z mody połowy ubiegłego wieku, może Was też to w jakimś stopniu zainspiruje. Wszystkie zdjęcia znalazłam na Sieci, niektóre pochodzą z czasopism z lat 50-tych.
What I like from the 1950's fashion, of course. *^v^*
It's obvious that not all the elements of the given era's fashion's, even the contemporary one, we like best or suit our personality or figure. So I'd like to list some of the 50's clothes and accessories that I'd like to try for myself, and maybe I'll inspire you to your own fashion experiments. All the photos I found on the Web, some of them are from the era's magazines.

Po pierwsze, sukienki i spódnice z pełnego koła - idealne do już okrągłej figury o pełnych biodrach, pięknie ukrywają zbyt obfite pupy i uda. ~^^~ A jeśli dodatkowo są podkreślone w talii paskiem (wąskim lub szerokim), pokazują światu, że mamy piękną talię osy! (nawet, jeśli nie jest to taka najchudsza osa, chodzi o wizualny efekt oszukania wzroku - pasek "robi" nam talię ^^)
First, the full circle skirts and dresses - perfect for the fuller round hips, beautifully hide the bigger buttocks and thighs. ~^^~ And when they are additionally accented with a belt (narrow or wide) they show the world that we have the best wasp waist ever imagined! (even if we don't, but what counts is the visual effect, the belt "makes" the waist for us ^^)


Po drugie, małe sweterki, pelerynki i bolerka. Sięgające do talii, z rękawami 3/4, zapinane na guziczki, kwinesencja kobiecej delikatności.
Second, small sweaters, ponchos and shrugs. Reaching the waistline, with the 3/4 sleeves, buttoned up, the quintessence of woman softness.


Po trzecie, rękawiczki. Niedawno zgodziłyśmy się z Astarise, że jako osoby ciągle wytwarzające coś rękami mamy te dłonie poniszczone (od farb, od żywicy, od igieł i innych narzędzi), a rękawiczki to idealny sposób na schowanie pocharatanych rąk i nienajładniejszych paznokci (w moim przypadku). Mogą być bawełniane, koronkowe, skórzane, długie lub krótkie, z mankietami, guziczkami, dopasowane do tkaniny lub koloru stroju albo wręcz przeciwnie - mocno kontrastowe.
Third, the gloves. Recently we've talked with Astarise about how we destroy our hands while creating what we create - with paint, resin, needles and other tools, and gloves can hide it all, flawed skin and not so pretty nails (in my case). They can be cotton, lace or leather, long or short, with cuffs, buttons, matching the fabric or colour of the dress or quite contrary - strongly in contrast with it.


Po czwarte, czerwona szminka! *^v^* W ogóle nie używam szminek, a ostra czerwień jest dla mnie kompletną nowością, ale po przedsylwestrowych eksperymentach uważam, że ten kolor mi pasuje, i generalnie poczułam się zmotywowana do wypróbowania innych kolorów na codzień.
Fourth, the red lipstick! *^v^* I generally don't use lipstick at all and bright red is a complete novelty for me but after the pre-New Year's party experiments I believe this colour suits me fine and I'm even inspired to try out more colours on everyday basis.


Powyższe zdjęcie prostą drogą prowadzi nas do po piąte, czyli futra! Nie jestem fanką futra na wielkiej powierzchni, ale futrzane kołnierze, mufki, mankiety, czapeczki są jak najbardziej w sferze moich zainteresowań. *^v^*
The above photo leads us to the fifth point, namely furs! I'm not keen on fur coats but the smaller fur accessories are much to my liking, it may be a collar, a muff, fur cuffs, small hats, ect. *^v^*

Popatrzcie na ten piękny jedwabny płaszcz, nic tak się nie błyszczy jak jedwab... ~^^~
Just look at that silk coat, nothing glitters like a real silk... ~^^~


Po szóste, buty. Tu mam dylemat, bo na pewno bardzo podobają mi się peep-toes, czyli pantofle na obcasie z okienkiem na palce oraz balerinki na płaskiej podeszwie (nieprzychylne moim obfitym łydkom, ale co tam... ^^).
Natomiast nie jestem przekonana do ówczesnych obcasów - zwężających się ku dołowi, cienkich jak szpila, słynnych
stilettos, ponieważ pewniej czuję się na stabilnym klockowym obcasie, a w takich szpileczkach moje nogi wyglądają jak nóżki świnki Piggy... (tak mi się wydaje ^^). To pole pozostawiam sobie do eksperymentów.
Sixth, the shoes. Here I have a problem, because I surely like the high heeled peep-toes and flat "ballet" slippers (which are too flattering for my big calves, but what the heck... ^^).
On the other hand, I'm not too keen on 50's icon - the famous stilettos, on the needle-like heel thinning downwards. I've always felt better on a stable wide heel and I believe my legs placed on such thin heels look like Miss Piggy's feet... I'm going to further experiment on this subject.


Choć muszę przyznać, że znalazłam też takie zdjęcie butów - modelka Yvonne de Carlo.
Although I must admit I also found such photo of the shoes - model Yvonne de Carlo.


A czego raczej nie wykorzystam z mody lat 50-tych?
Nie widzę siebie w spódnicach ołówkowych - baaaardzo podkreślają okrągłe biodra wyraźnie pokazując, ile ich tam jest pod tą spódnicą, krępują nogi pozwalając jedynie na drobne eleganckie kroczki, są chyba zbyt "wyjściowe" jak na moje życie gospodyni domowej, może, gdybym chodziła do pracy do biura?...
Bardzo trudno by mi było mieć codziennie idealnie ułożoną fryzurę - obowiązkowy element pinezkowej dziewczyny, na pewno nie chciałobymi się kręcić na noc papilotów, a moje włosy zachowują się raczej jak figlarnie rozwiana na wietrze grzywka Marilyn Monroe niż perfekcyjne pukle Ditty von Teese. (zawsze mogę celować w stylizacje tej pierwszej damy ~^^~)
I od jakiegoś czasu próbuję odgadnąć, jak im się na głowach trzymały te niewielkie kapelusiki i berety, często płaskie jak naleśnik... Chyba były przypinane spinkami lub grzebieniami do fryzury, bo na zdjęciach czy filmach nie zauważyłam, żeby panie miały gumkę pod brodą. ^^
Oraz na pewno trudno by mi było rozstać się z wielką torbą na rzecz małej kobiecej torebeczki...*^v^*
And what is not going to reside in my wardrobe?
I cannot see myself in the pencil skirts, they are so tight that they show to the world exactly how round our hips are, they limit our leg movements to teeny tiny steps and they are a bit too posh for my housewife everyday life I believe, maybe if I went out to the office each morning I might wear them?...
I'd find it difficult to have the ideal hairdo everyday - such a must-have if we think about the pinup girl fashion, I'm not too fond of putting the foam rollers overnight and my hair is more similar to Marilyn Monroe's flirty fringe than Ditta von Teese's perfect stay-in-place curls. (although I can always aim my stylizations at the first mentioned lady ~^^~)
And for some time now I've been trying to figure out how did they keep those small hats and berets on? They are often as flat as a pancake so there must be some pins and combs system to it because I've never seen any elastic under the women's chins on any photos or in the movies. ^^
And I would find it very difficult to switch from my big tote to a small purse... *^v^*


A jakie są Wasze preferencje?
And how about you?

Friday, January 01, 2010

Nowy rok / New year

Witam was, Ziemianie! ~^^~
Welcome, Earth creatures! ~^^~


Która z Was wyglądała wczoraj podobnie? ^^

Which one of you looked similar yesterday? ^^

Kręgosłup najwyraźniej przestraszył się Waszych rad dotyczących maści i ćwiczeń, i wieczorem sprawował się już całkiem nieźle (na moje szczęście!), więc ubrałam się i pojechaliśmy do Kasi.
My spine apparently got scared from all the advice about ointments and exercises from the comments and in the evening it worked quite well, so I dressed up and we went to Kasia's for a party.

Oto Kasia:
Here is Kasia:


Kasia tańczy z bratem.
Kasia is dancing with her brother.


To Sylwia i Igor:
Here are Sylwia and Igor:


Tu dużo panów, ale od lewej mój Robert niczym Rock Hudson! *^v^*
Here is my Robert looking like Rock Hudson! *^v^*


A tak wyglądałam ja! *^v^*
And here is how I looked like! *^v^*


Bardzo dziękuję za kręgosłupowe porady i życzenia noworoczne! Postaram się na przyszłość pamiętać o zasadach BHP odnośnie dźwigania, bo zrobiłam sobie krzywdę na własne życzenie.
Najnowsza wiadomość z frontu drutowego (a jakże! *^v^*) - wczoraj sprułam cały dół sukienki Irenki. Po ponownym przymierzeniu doszłam do wniosku, że część środkowa jest za długa (powinna kończyć się tuż nad biodrami) a spódnica za mało i za wolno się rozszerza. Tak więc, żeby nie rzucić w kąt robótki ukończonej ale nie do noszenia postanowiłam dać jej szansę na stanie się piękną sukienką, którą będę nosić! ~^^~

Thank you very much for the spine healing advice and New Year's greetings! I promise to pay more attention to the safety rules while lifting things, I didn't do it and I hurt myself, how stupid of me.
The latest news from the knitting area (yes, I'm still doing it! *^v^*) - yesterday I frogged the bottom part of my Irenka dress. After trying it on I decided that the middle part was definitely too long (it should end just at the hip bones), and the skirt part was widening too slowly. I agreed that I'd rather reknit this and wear later than finish as it was and never wear it. ~^^~

Kalino, nie obiecuję, nie zaprzeczam, zobaczymy, jak wyjdzie w praniu, bo jak widać z tym moim przychodzeniem na Szarotkowo do tej pory było jakoś trudno... Ale być może Twoje słowa staną się samosprawdzającą się przepowiednią i do 10 stycznia będę miała lale w liczbie mnogiej? *^v^*

Thursday, December 31, 2009

Wczoraj wieczorem / Last night

Wróciliśmy z Suwalszczyzny. U teściów małe zmiany - chudy rudy kot zmężniał i spuchaciał na zimę, gruby szary kot od tego ciągłego biegania po podwórku schudł! *^v^* Tylko u piesa wszystko po staremu.
We came back from the PiL's. We met with some minor changes there - the thin red orange cat grew bigger and fluffier for Winter, the fat grey cat lost a lot of weight from constant running around the yard! *^v^* Only the dog stayed the same.


***

Wczoraj wieczorem podniosłam z podłogi ciężką skrzynkę z narzędziami.
Last night I picked up a heavy tool box from the floor.

***

Pokazuję dziś mój strój sylwestrowy w kawałkach. *^v^*
Let me show you my New Year's Party outfit in pieces. *^v^*

Partie dolne - bielizna z kultową Betty Boop (z Kaphala), pas do pończoch firmy Admirał (allegro, już testowany i bardzo wygodny), nylonowe pończochy, buty już znacie.
Bottom parts - Betty Boop underwear (from Kaphal), garter belt from Admirał (already tested, very comfortable), nylon stockings, the shoes you've already seen.



Partie średnie - aksamitna spódnica na tiulowej halce, gorset (jest kruczoczarny, zdjęcie wyszło zbytnio podświetlone).
Middle parts - velvet skirt on a tulle petticoat, a corset (it's truly black, the photo came put too lightened up).


Partie górne - rękawiczki balowe, lis (po babci! ^^), perły, kopertówka.
Top parts - opera gloves, a fox collar (my Grandma's! ^^), pearls, a purse.


I nakrycie głowy.
And a headpiece.


Istnieje jednak realna szansa, że nie dane mi będzie założyć tego wszystkiego dziś wieczorem, bo jak już wspominałam na początku, podniosłam wczoraj z podłogi ciężką skrzynkę z narzędziami...
I coś mnie bardzo zabolało w kręgosłupie. I bolało cały wieczór, pozwalając na jedną jedyną pozycję - wyprostowana jak struna. Jakikolwiek ruch, skręt, pochylenie w innej płaszczyźnie kończyło się mocnym bólem.
There is a real chance though that I won't be wearing all these tonight because, as I mentioned at the beginning, I picked up a heavy tool box from the floor...
And I felt a strong pain in my spine. It hurt all evening, allowing me to stay in one and only position - straight upright. Whatever other movement I tried to make, it ended it a bad pain.

Innym problemem jest, że gorset jest za duży.
Zrobiłam do niego wykrój 2 lata temu, leżał sobie w kawałkach i teraz nagle postanowiłam go na szybko skończyć, a wiadomo, jak kończy się takie szybkie kończenie... Gorset nie robi mi talii, a pod biustem musiałam wszyć sobie rulon wypełniony watą, żeby go podnieść i uformować. Niestety nie mam czasu, żeby uszyć/kupić nowy strój, więc założę ten. (bleeeeehhhh...)
Another problem is that the corset is way too big for me.
I prepared the pattern and cut all the pieces 2 years ago, and I suddenly decided to finish it just before this party, and you all know what's it like to hurry up with finishing something... The corset doesn't underline my waist and I had to sew a pillow to lift and form my bust. Unfortunately I don't have time now to make/buy another outfit so I'm going to wear this corset.

Jeśli oczywiście do wieczora mi się polepszy, bo, jak już pisałam, podniosłam wczoraj z podłogi ciężką skrzynkę z narzędziami... Życzę Wam szampańskiej zabawy, gdziekolwiek będziecie spędzać Sylwestra! *^v^*
Unless of course I feel any better in the evening because, as I wrote earlier, last night I picked up a heavy tool box from the floor... I wish you all the best party ever and happy New Year! *^v^*