Thursday, April 22, 2010

Pani Róża / Mrs. Rose

Kalino, bądź tak dobra i przypomnij mi mailem, jak trafić na Szarotkowo. W tę niedzielę się wybieram! *^v^* (tylko żeby nie zapeszyć!... ^^).

Inko, czy Filippo jest elegancki? Chyba nie tak bardzo, dla mnie to raczej taki sweterek do narzucenia na siebie, kiedy lecę po pietruszkę. ^^ Bardziej elegancki jest Tailored i jemu nie dodam żadnego nieprzewidzianego elementu. ~^^~ A taki kolor jak na zdjęciu ma Schachenmayr Nomotta Cotton Bamboo, z której jest zrobiony Filippo w gazetce, nie wiem, czy u nas dostępna.

MZJ, właściwie to czuję się z tego powodu dumna! *^v^* Przeze mnie już dwie i prawie trzecia osoba kupiły dollfie! Wszystko dzieje się za moją przyczyną, tralla la la! ~^^~

***

Nowy strój Lollipop skończony!
New Lollipop's outfit is finished!

Przyznam szczerze, że na pewnym etapie straciłam do niego serce... Wymyśliłam sobie bowiem krój, i nawet zrobiłam próbny egzemplarz z bawełenki, ale docelowa sukienka wyszła inaczej i sprawiła mi trochę problemów. Po pierwsze, okazało się, że tę tkaninę mam w kawałkach i muszę ją sztukować tu i tam. Po drugie, ten żakard okropnie się siepie. Po trzecie, dekolt wyszedł inaczej niż zamierzałam. Po czwarte, sukienka jest za wąska i za krótka z powodu braków materiałowych.
I must admit that at some stage I totally lost my interest in it... It's because I invented a new shape and I even made the tryout version out of some cotton, but the final dress came out differently and gave me some hard times. First, it turned out that I have this fabric in pieces so I had to patch it and adjust the pattern accordingly. Second, this jacquard was easy to loose threads at the edges so I had to carefully finish all the pieces. Third, the neckline turned out differently than I planned. Fourth, the dress is too narrow and too short, due to the lack of big fabric areas.

Ale po piąte, jestem kompletnie zauroczona kapeluszem, którym przypomina mi te cudowne wiktoriańskie mega konstrukcje kapeluszowe i już szyję następne dla innych moich lalek - szerokie ronda, niewysokie główki bogato ozdobione kwiatami i owocami, ach! *^v^*
But, fifth, I am abcolutely enchanted with a hat I made, which reminds me of those great Victorian hat constructions and I'm already making another one like that - wide brim, low crown lusciously decorated with flowers, fruit and whatnot! *^v^*

Tak więc, podsumowując, pierwsze koty za płoty z tym wykrojem, następna sukienka na podstawie tego modelu już będzie ładniejsza, obiecuję. A tymczasem pooglądajcie Panią Różę. ~^^~
So, to sum up, it was my first encounter with that pattern, next dress will look much better, I promise. In the meantime please meet Mrs. Rose. ~^^~


"Pani Róża w forsycjach"
Lalka:
Lollipop (Wilka, Dollzone)

Sukienka, kapelusz i peruka:
moje dzieła

Buty:
DollMansion


"Mrs. Rose among the Forsythia flowers"
Doll: Lollipop (Wilka, Dollzone)
Dress, hat & wig: by me
Shoes: DollMansion

[Widzicie muchę na koronce?... Nie zauważyłam, że sobie tam usiadła! ^^]
[Can you see the fly on the white lace?... I didn't notice it sit there! ^^]









W trakcie robienia zdjęć w parku przewiałam sobie uszy bo byłam bez czapki a ponieważ nie zdjęłam płaszcza, a skakałam z aparatem tu i tam, to się spociłam i potem zawiało mi mokre plecy... Ale postanowiłam się nie poddawać potencjalnej chorobie i po powrocie do domu wypiłam dwie rozpuszczone aspiryny i kubas herbaty z sokiem malinowym, na razie czuję się kwitnąco! *^v^*
During the photoshoot I wasn't wearing the hat and the wind blew right through my ears in and out, and because I stayed in a coat and jumped here and there with a camera I got all sweaty and then the wind swept along my wet back... But I decided not to give in to any illness and after I got home I drank two soluble aspirins and a mug full of tea with raspberry juice, so far no signs of any cold! *^v^*

***

I jeszcze chciałam dodać, że dzisiaj z głupia frant sprawdziłam status mojego zamówienia na stronie Leeke i od 16 kwietnia moja laleczka leży sobie na lotnisku w Korei i czeka na samolot do Polski!!! To jest kompletny ewenement, że lalkę wysłali mi już w tydzień po złożeniu zamówienia bo przeważnie czeka się conajmniej 1 miesiąc! *^v^*
Teraz sio, głupia chmuro pyłowa, leć sobie nad Kanadę, ja chcę moją nową lalkę! ~^^~
And I'd like to add that today, totally out of the blue, I checked the order status on Leeke's website and it seems that my doll has been waiting at the Korean airport since 16th April to catch a plane to Poland!!! It is absolutely unspoken of because the rule is that you wait at least one month for a dollfie, and they completed my order after just 7 days! *^v^*
Now, I want this ugly dust cloud to go away from above Europe because I need my doll to travel home to me! ~^^~

Wednesday, April 21, 2010

Włóczkowo / About knitting

Hi, hi, Inkowa potrawa to nie czernina (którą swoją drogą ja bardzo lubię, mój ojciec robi obłędnie smaczną! Dla niewtajemniczonych - to zupa z kaczej krwi, zjada się ją z makaronem. I znowu nie ma nic wegetariańskiego, hm... ^^ Nadrobię to pod koniec tygodnia pokazując partię Robertowych obento. ~^^~).

Zapomniałam napisać, że w poniedziałek i we wtorek wypróbowywaliśmy ręczny ekspres do kawy. Jednak te 16 barów robi swoje! ^^ Kawa wyszła znakomita (a ja raczej nie jestem koneserem kawy i pijam ją od przypadku do przypadku), obsługa ekspresu jest banalna - pompuje się ciśnienie pompką, nalewa gorącą wodę do pojemniczka, wkłada sitko z kawą, zamyka, obraca, naciska guzik i kawa się parzy do filiżanki. Nie ma żadnych zgrzytów, chrobotów i innych hałasów, które tak mnie przerażają w dużych ekspresach. Po zaparzeniu wystarczy opróżnić sitko, nasypać nową porcję kawy i napompować ciśnienie, i można za moment parzyć kolejną kawę, i następną, więc urządzenie przyda się nawet, kiedy mamy kilkoro gości-kawoszy (a zajmuje minimum miejsca, nie tak, jak te wielkie ekspresy, które i tak robią jedną lub dwie kawy na raz).
Oczywiście robi on malutkie espresso, 50 ml, ale my i tak zawsze pijamy kawę z mlekiem, więc po dolaniu owego jest akurat płynu na mała filiżankę.

I forgot to mention that on Monday and Tuesday we tried to make the first coffee with the Handpresso machine. Those 16 bars of the pressure works its miracles! ^^ Coffee turned out great (and I'm not a coffee drinker generally), and it's easy-peasy to operate the coffee maker - you pump the pressure, add hot water and the Domepod with ground coffee, close it, turn it upside down and press the button, and coffee goes down into the cup. There are no strange and scarry noises the big coffee makers do. After you made one coffee just empty the Domepod, fill it with ground coffee again, pump the pressure and you're ready to make another cup of coffee so it's perfect even for a big party (and it doesn't take up space like those big makers do, and they still make one or two cups at a time!).
Of course it is an espresso maker so it makes only 50 ml coffee portion, but we always drink our coffee with milk so it's just enough for a small cup.

Hannah, co do filmu Aviator i ról kobiecych - Stefani jako Jean Harlow jest na ekranie przez 5 minut i mówi jedną kwestię, więc nic nie można o niej powiedzieć, Beckinsale jako Ava Gardner jest być może niezła, ale niedawno oglądałam film o wampirach z jej udziałem i niestety cały czas miałam tamtą Beckinsale przed oczami... ^^ Za to Cate jako Hepburn jest bardzo dobra i nawet mówi ze specyficznym akcentem. Jeśli było tak, jak pokazali w filmie, to to nie był łatwy związek, z Howardem Hughesem. Di Caprio bardzo dobry w swojej roli, to w ogóle jest od kilku lat niezły aktor (zaczęłam go lubić od "Krwawego diamentu").

***

Dlaczego warto robić zakupy włóczkowe u Laury? Bo oprócz zamówionej włóczki można dostać gazetkę robótkową, a w niej - jak na zawołanie, wiosenne sweterki! (Zakupy robiłam już dawno temu, ale dopiero niedawno na spokojnie i dogłębnie przejrzałam ten magazyn. ~^^~)
Why is it good to buy yarn at Laura's shop? Because apart from the yarn I received the knitting magazine, and in that magazine - the Spring cardigans, just what I need now! (Okay, I bought the yarn some time ago but I've recently looked through the magazine thoroughly. ~^^~)

Bo na przykład, co powiecie na Elvirę? Są moje ukochane warkocze, są wiosenne ażury, i już nawet mam nią włóczkę! ~^^~
Because, for example, how about Elvira? There are my favourite cables, there is some lace, and I already have the yarn for it! ~^^~
A Eleonora? Z takiej kolorowej włóczki wcale mi się nie podoba, ale ma ciekawe zapięcie i kołnierzyk, mam ochotę na taki fason.
And Eleonora? I don't like the yarn used here but I like the interesting collar and the claps.
A Loretta z kiścią winogron? Bardzo podoba mi się dolna część sweterka, wyszczupla optycznie! *^v^*
And Loretta with a bunch of grapes? I really like the bottom part of the sweater, it optically takes off a lot of weight! *^v^*


Ale najpierw w kolejce czeka Filippo Jacket z wiosennej Vereny 2010, bo postanowiłam przerobić na niego ciemnoturkusową bawełnę Supreme (i chcę mu dodać kaptur ~^^~).
But first in the queue I have Filippo Jacket from Spring Verena 2010, because I decided to use the dark steel turquoise cotton (and I'm knitting it with a hood ~^^~).


A ponieważ nie udaje mi się kupić niebieskiej włóczki w odpowiadającym mi odcieniu, to Tailored Jacket z letniej Vereny 2008 zamierzam zrobić w kolorze białym! U Uli w Zamotane.pl kupiłam białą Medusę i to będzie mój pierwszy biały sweterek. ~^^~
And because I didn't manage to find the blue yarn that I liked for the Tailored Jacket from Summer Verena 2008, I bought the white cotton and I'm going to knit my first white cardigan. ~^^~



I niech mi się teraz nic nie wpycha do ustalonej kolejki! (Tak swoją drogą, to ki diabeł wymyślił Ravelry?!... ~^^~ Człowiek obejrzał kilka pomysłów na sweterki na zaprzyjaźnionych blogach, przerzucił kilka gazetek robótkowych, i coś tam sobie wybrał raz na jakiś czas. A tak, to ma dostęp do miliona najróżniejszych projektów w wielu wersjach i nagle chciałby zrobić je wszystkie! ^^) Inna sprawa, że lada moment będę kompletnie zasweterkowana na wiosnę i lato, wystarczy, że dokupię kilka jednolitych t-shirtów i jestem ubrana przez cały ciepły sezon, ha! *^v^*
Avalon rośnie, już mu brakuje tylko 1 rękawa, nawet Robert ostatnio powiedział "Wciąż robisz ten sam sweter? Ile można robić jeden sweter?...", ale nie wziął pod uwagę, że byłby już gotowy, tylko robiłam mu kaptur. ^^ Zastanawiam się też, czy nie dodać mu kieszeni, bo włóczki to mi raczej zostanie i mogłabym ją wykorzystać, zamiast powiększać paczkę z "włóczką która została z różnych projektów" a kieszenie zawsze się przydadzą.
And please, do not add anything new to my knitting queue! (Btw, who was so evil to invent Ravelry?!... ~^^~ Before that you just saw a couple of knitting projects on the friends's blogs or looked through one or two magazines and you chose a sweater from time to time. Now you have access to millions of ideas in different versions and you suddenly want to knit them all! ^^) A few more cardigans and I'll be completely Spring-sweaters-full, I'll only need a handful of t-shirts in solid colours and I'm done with Spring/Summer wardrobe! *^v^*
Avalon is still growing every day, it only needs 1 sleeve. Robert said to me lately "Are you still making the same sweater? How long can it take to knit one sweater?..." but he missed the fact that I had to make a hood and it takes time. ^^ I've been also thinking about adding the pockets since I'll have enough yarn left after knitting the sleeves and I really don't want to throw it into the "leftovers from different projects" bag. And you can always find use for a pocket. ^^

Tak przy okazji, razem z włóczką dostałam kilka próbek innych włóczek, zostawiłam je na sofie i poszłam na zakupy. Kiedy wróciłam, okazało się, że Rysiek zrzucił torebkę z próbkami na podłogę i wydłubał z niej, po czym rozsupłał i rozciągnąć po mieszkaniu Naturel Cotton. Od razu widać, że kot ma dobry gust robótkowy! *^v^*
Btw, together with yarn I received some yarn pieces and I left them on the sofa when I went out shopping. When I came back I realized that Rysiek took the bag with the yarn pieces, he digged out the Naturel Cotton piece and unraveled it along the floor. You can tell it's a knitter's cat! *^v^*

A tak Rysio pomaga mi robić na drutach. ~^^~
And here is Rysio helping me knit. ~^^~


Tuesday, April 20, 2010

Aviator

Inko, proszę natychmiast powiedzieć, co to za potrawę jadałaś u Dziadków! Ja już takie rzeczy jadłam, że nic mi nie straszne (no, chyba że dania wyjątkowo egzotyczne jak robaki czy węże, ale nie podejrzewam, że to o to chodzi... ~^^~). Możesz wysłać mi maila. ^^


Ale mi smaczków narobiłyście tymi wszystkimi potrawami, aż zaczęłam się zastanawiać, jakie jeszcze znam smaki z dzieciństwa i wychodzi na to, że najlepiej pamiętam: racuchy smażone przez babcię (gdzie tam do nich dzisiejszym kupnym pączkom!), kostki cukru, które dawał mi dziadek, gotowana i zmielona wołowina z marchewką na przedszkolne obiady, pucharek bitej śmietany z orzechami włoskimi, jakie jadałam co niedziela w kawiarni podczas spaceru z tatą. Coś w tym jest, że najlepiej zapadły nam w pamięć potrawy serwowane przez babcie/dziadków. *^v^*
Acha, jeśli ktoś chciałby kupić radełko, to jest dostępne tutaj.
You gave me so many delicious dish ideas, and I started to think about other tastes from my childhood, it seems I remember also: doughnuts made by my Grandma, sugar cubes my Grandpa used to give me, cooked and ground beef with carrots in the Kindergarten, whipped cream with walnuts I used to eat every Sunday in a caffeteria when me and my Dad went out for a walk.


Wegetarianie mogą pominąć poniższy kawałek wpisu, bo dzisiaj zachwyciłam się w sklepie mięsnym. ~^^~
Vegetarians can omit the following piece of my post because today I got amazed at the butcher's. ~^^~

Wiem, jak dziwnie to brzmi, ale zobaczyłam (i kupiłam, to się nazywają impulsywne zakupy!) przepiękny kawałek wołowiny na pieczeń, oto on, 2 kg cudowności!
I know how it sounds but I saw (and bought, that's what you call an impulse purchase!) the most beautiful piece of beef for a roast, here it is, 4 pounds of greatness!


Co w nim takiego wspaniałego? Kolor. Jeśli mięso jest różowe, to znaczy, że jest świeżutkie, czyli nieleżakowane. Czyli dobre, ale w smaku przeciętne. Mięso wołowe jest najsmaczniejsze, kiedy poleżakuje w chłodnym miejscu (nawet do 21 dni), wtedy nabiera pięknego bordowego koloru i smaku.
What is so special about it? The colour. If your meat is pink, it means it's super fresh so it didn't rest at all. It will be okay but not tasteful. Beef is the best when it's been left to have a rest in a cold place (up until 21 days), it get beautifully dark red and is then full of flavours.

Kochanie, w niedzielę będzie pieczeń! *^v^*
Darling, we're having a roast for Sunday lunch! *^v^*


[I od razu uprzedzę potencjalne nieprzyjazne komentarze dotyczące jedzenia mięsa, jeśli by takowe miały się pojawić - zachowajcie je dla siebie, bo mnie to nie interesuje. ^^]
[And if anyone wants to leave an unpleasant comment about eating meat or sth, please keep if for yourself because I couldn't care less for them. ^^]

***

A w niedzielny wieczór widziałam film, który zapewne wszyscy już widzieli, tylko ja jestem ta ostatnia, która nie miała do tej pory okazji... ^^
On Sunday evening I watched a movie everybody have already seen ages ago and I am the last one, I know... ^^

Cate Blanchett (Katherine Hepburn),


Gwen Stefani (Jean Harlow),


Kate Beckinsale (Ava Gardner).


Czyli / It was
"The Aviator".

Sam film w mojej opinii taki sobie, bo reżyser głównie skupił się na pokazaniu postępującej choroby psychicznej Howarda Hughesa, ale te scenerie, te samochody, te stroje!... ~^^~
The movie wasn't excellent in my opinion because the director concentrated mainly on the Howard Hughes's mental illness, but the sceneries, the cars, the outfits!... ~^^~


Monday, April 19, 2010

Smaki dzieciństwa / Childhood tastes

A dzisiaj kulinarnie - w niedzielę podałam na obiad danie, które robiła moja babcia Irena i ten smak zawsze będzie mi się kojarzył z beztroską szczęśliwego dzieciństwa. Składa się z dwóch elementów: pierwszy to zwyczajna zupa jarzynowa z przewagą ziemniaków, co nadaje jej specyficzny ziemniaczany smak. (pamiętam, jak wiosną i latem babcia przynosiła jarzyny na zupę z własnego ogródka, ach... ^^).
And today it's all about cooking - for dinner yesterday I served the dish my Grandma Irena used to make and the taste of it will always take me back to my happy childhood.
It consists of two elements: the first one is a simple vegetable soup with several potatoes which give it a special flavour. (I remember my Grandma picking up fresh vegetables from her garden while making this soup ^^).

Kartoflanka
Ugotować razem pokrojone: 2 marchewki, 1 pietruszkę, pora, 4 duże ziemniaki, pod koniec gotowania podsmażyć posiekaną cebulkę i połączyć z zupą, przed podaniem dodać posiekany koperek, sól pieprz do smaku.
Potato soup
Cook together chopped: 2 carrots, 1 parsley, 1 leek, 4 big potatoes, at the end of cooking add 1 chopped onion, fried, add some chopped dill just before serving, salt&pepeper.

Drugim elementem jest szeroki makaron wstążki, najlepiej domowego wyrobu, wymieszany z pokruszonym białym kwaśnym serem i skwarkami ze słoniny. Ser musi być kwaśny, bo np.: słodkawa granulkowa Piątnica nie da tego specyficznego smaku.
The second dish is a homemade pasta (it must be a wide ribbons variety), mixed with sour cottage cheese and chopped fried lard.

I teraz clou obiadu: należy przed sobą postawić talerz gorącej kartoflanki (była bez koperku, bo mi zdechł...) i drugi pełen gorącego makaronu z serem i okrasą, i pojadać łyżkę tego, łyżkę tego. *^v^*
And now the most important thing - you should place the plate with a soup and a plate with noodles in front of you and eat one spoonful of this and one of that simultaneously. *^v^*


Ciekawe, czy ktoś z Was zna taką obiadową konfigurację? A jakie są Wasze smaki dzieciństwa?
I wonder whether any of you ever ate dishes like that? And what are your tastes of childhood's?

***

W sobotę Robert obchodził imieniny, w związku z tym zaprosiliśmy kilkoro przyjaciół na kolację i mogłam się wyżyć kulinarnie w garmażerce. ~^^~ Przygotowałam m.in. pieczony schab w galarecie z brzoskwiniami,
On Saturday it was Robert's namesday and we invited some friends for dinner, so I prepared some cold buffet - baked pork in jelly with the apricots,

"nóżki" z kurczaka (w foremkach do muffinek, czyż to nie genialny pomysł?! *^v^*),
jellied chicken (in the muffin baking forms, isn't it a great idea or what?! *^v^*),

jajka faszerowane i domową napoleonkę (pożarte, zdjęć nie ma. ^^)
stuffed eggs and homemade cake called Napoleonka (no photos, all have been eaten up. ^^)

Na prezent kupiłam Robertowi kuchenny gadżet - ręczny ekspres do kawy!
As a gift I bought him a Handpresso, a hand coffee maker!


(Z tego miejsca chciałabym podziękować Yarn Ferret, która pokazała mi to cudo w sklepie Artisana! *^v^*)
(For which I'd like to thank Yarn Ferret, because she directed me to the shop and showed me the coffee maker! *^v^*)


A sobie kupiłam coś bardzo sprytnego - radełko do ciasta, które można ustawiać w różnych konfiguracjach - szerzej albo węziej, i dzięki temu można wycinać wąski makaron albo szerokie pasy, a z tych pasów kwadraty i przyrządzić np.: tortellini, zresztą sami zobaczcie (zdjęcia ze strony sklepu):
I also bought something for me - a dough cutter that can be adjusted in width so you can cut thinner or wider strips of dough, then cut them in squares and make tortellini, just look at the photos (from the shop's website):



Friday, April 16, 2010

Wybór / Choice

No to rozwiązanie konkursu pt.: którą laleczkę kupiłam.
Tak więc, wybrałam Lanę z Leeke! *^v^*
So let's reveal which MSD doll I bought - I chose Lana from Leeke! *^v^*


Wzięłam dla niej tę perukę z warkoczami z firmowego zdjęcia, ale malować i ubierać będę ją sama. Dodatkowo mam dla niej w planach stylizację na postać z jednego z moich ulubionych japońskich anime, ale muszę poczekać z szyciem stroju aż lalka trafi w moje ręce, bo niestety Leeke nie podaje na swojej stronie wymiarów ciałka i nie chcę szyć w ciemno.
Na drugim miejscu wybrałabym Xiao z Blue Fairy i być może kiedyś dołączy ona do mojej kolekcji.

I bought for her the wig from the company photo but I'm going to do the makeup and clothes myself. Additionally I decided on the special stylization according to one of my favourite Japanese anime, but I must wait with sewing the clothes till the doll gets here since there are no measurements of the body on Leeke's website.
Xiao from Blue Fairy was my second choice and one day she might join my resin crowd.

I dodatkowo właśnie sobie uświadomiłam, że obydwie lalki zakupione kilka dni temu - czyli zarówna Lana jak i Narvy, to z założenia lalki-dziewczynki! To dla mnie nietypowe, bo moje poprzednie trzy lalki to główki chłopców które nasadzałam na dziewczyńskie ciała. ~^^~
And I just realized that both dolls I recently bought, Lana and Narvy, are the girls! It's not typical for me since my three previous dolls were the boy's heads put on the girls bodies. ~^^~

***

Art-glass-ak, nie ma strachu, na pewno nie zacznę szaleć z uprawianiem sportów, jestem na to zbyt leniwa... ^^ Trzymam kciuki za Twoje wyniki!

***

Zapowiadają słoneczny weekend, spędźcie go kreatywnie! ~^^~
Have a great creative weekend! ~^^~

Thursday, April 15, 2010

MSD

Jakby się ktoś pytał, to EKG mam bardzo dobre, tak samo ciśnienie i tętno. Dostałam porcję leków na kolejne dwa miesiące i termin wizyty w czerwcu. Wolno mi powoli zacząć się wysilać. ~^^~
In case anyone's interested, my EKG results came out fine, I have a good pressure level and good heartbeat. The doctor gave me the next batch of pills for two months and told me to come in June for a checkup. I am finally allowed to slowly start some exercising. ~^^~

***

Miało być o tym, na co wydałam pieniądze za sprzedaną lalkę.
Na lalkę, oczywiście! *^v^*
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kupnem lalki w rozmiarze MSD. Co to znaczy? Moje dotychczasowe lalki to SD czyli mają ok.60 cm wysokości, a laleczki MSD mają około 40 do 45 cm. Kiedyś myślałam, że taki rozmiar lalki jest za mały na moje upodobania (mimo argumentu, że taką lalkę łatwiej zabrać ze sobą w torbie dokądkolwiek, ja nie mam potrzeby noszenia lalki ze sobą kiedy chodzę po mieście i robię zakupy... *^v^*), ale coraz bardziej przekonuję się do tych laleczek, tym bardziej, że mają czasami przesłodkie buzie (i mam zamówienie na ciuszek dla takiej lalki oraz byłam pytana o to, czy szyję dla tego rozmiaru, w sumie mogłabym szyć na zamówienie, czemu nie? ^^).

I promised to write what I bought with the money I earned selling the small dollfie.
I bought a doll, of course! *^v^*
For some time now I've been thinking about buying and MSD doll. What does it mean? All my dolls are in SD size, which means they are about 60 cm long, and MSD dolls are about 40-45 cm long. I used to think that such small dolls are not to my taste (despite the argument that it's easier to take that doll in a bag with you anywhere, I don't go with my dolls shopping or something... *^v^*), but these dolls are growing on me because they very often are soooo cute! (and I have a MSD dress commisioned by a friend, so I could widen my doll clothes offer by the smaller size dresses.)

Tak więc, obejrzałam dostępne modele lalek MSD w różnych firmach i oto co mi wpadło w oko (chciałam kupić lalkę, która wygląda jak mała dziewczynka ok. 10-letnia, a nie dorosłą dollfie, zmniejszoną w proporcjach do wysokości 43 cm, bo takie też są):
So, when I looked throught the available MSD models from different companies I narrowed my choice to those potential dolls (I wanted a doll that would look like a 10 year old girl, not a grown up woman scaled to 43 cm because you can find them too):

Lana (Leeke)

Sona (Dollmore)


Xiao (Blue Fairy)



Dana (NeoAngelRegion)


Która Wam się podoba?
I pytanie konkursowe - którą z nich kupiłam?! *^v^* (YarnFerret nie mówi, bo wie. ^^ Teraz miesiąc oczekiwania, arrrrrr.....)
So, which one do you like?
And the small contest - which one did I buy?! *^v^* (YarnFerret should stay silent since she already knows. ^^ Now I'll have a month of waiting for it, well....)

I to chwilowo jest koniec moich lalkowych zakupów, bo na ten moment czuję się usatysfakcjonowana moją kolekcją. Jeszcze zobaczę, jak zżyję się z dwiema nowymi lalkami, które przyjdą w maju, ale patrząc na moją listę lalek, które chciałabym mieć, obecnie mam dwa, trzy modele do kupienia kiedyś tam w przyszłości, jednak żadnej lalki "na już, natychmiast". Za to teraz skoncentruję się na dopracowaniu stylizacji moich lalek i uruchomię moją pracownię krawiecką, bo ma zamówienia na lalkowe stroje i mnóstwo własnych pomysłów. ~^^~
And for now this is the end of my dollfie purchases, because at the moment I am satisfied with my collection. I'm going to see whether I'll bond with the two new dolls I'm waiting for but looking at my doll wishlist there are two or three models that I'd like to buy some time in the future but no immediate desires. I'll concentrate on working on my doll's styles now and I'm going to start sewing dollfie's clothes because I started to get commissions for certain dresses plus I have millions of my own ideas. ~^^~

***

Zulko, z "Misty" Kim H. najbardziej podoba mi się Lucy, Blossom i Arielle, chociaż tak naprawdę wszystkie modele, które pokazałam, chętnie widziałabym w mojej szafie. ~^^~

I niech będzie, Inko, zgodze się, że Petal już był, ale pozostałe nie od razu mi się skojarzyły ze starymi projektami, a to dobry znak dla Kim. (nie to, żeby ją to w jakimkolwiek stopniu obeszło, co myślą korzystający z jej książek, tak uważam, inaczej nie robiłaby tylu powtórek modeli...)

Jadwigo
, "Ale jeszcze tylko rękawy. I wolność. " - jakbym siebie słyszała! *^v^*

Gutillo, to ta, właśnie ta! ~^^~ Bardzo dziękuję za zdjęcie.

Filum-Lanae, kibicuję i trzymam kciuki za wybór, który Was usatysfakcjonuje! ~^^~

A, i jeszcze mi się przypomniało,
Kalino z Zielonej Szpilki, dlaczego szkoda, że umiesz na drutach tylko w prawo i w lewo? Ja też tak umiem (no, umiem jeszcze dookoła, ale to nie filozofia ^^), więcej nie trzeba, przecież każda robótka składa się z oczek prawych i lewych (i czasami narzutów ~^^~).

Wednesday, April 14, 2010

Misty

Kim Hargreaves wydała nową książkę z projektami na wiosnę/lato 2010 i jestem kompletnie zaskoczona, bo w zasadzie nie powtarza starych pomysłów, tylko wreszcie daje nam kilka nowalijek, które bardzo mi się podobają. *^v^*
(książka "Misty" do kupienia tutaj)
Kim Hargreaves issued a new knitting book for Spring/Summer 2010 and I am completely surprised because she finally stopped repeating old ideas and gave us some really fresh projects that I really like. *^v^*
(all of them can be seen here)

Blossom

Carrie

Arielle

Lucy

Chalk

Sage

Anais

Peace

Petal

A ja tymczasem wracam do mojego Avalonu, jeszcze 5 cm i kaptur będzie gotowy, zostaną tylko rękawy, uffff.... ^^
And I'm going back to my Avalon, I still need to knit 2 inch of the hood, and then there will be only sleeves to make, pfew... ^^

***

Ogłaszam, że można już przestać trzymać kciuki!!! *^v^* Wczoraj dostałam maila od dziewczyny ze Stanów, która kupiła ode mnie laleczkę, że przesyłka dotarła do niej cała i zdrowa, tralla, la, la! Jutro pokażę Wam, jak spożytkowałam pieniądze, jakie zarobiłam na tej lalce. ^^
A dziś idę do kardiologa na wizytę kontrolną, może pozwoli mi już trochę się poruszać? Przydałoby mi się trochę schudnąć po zimie...
I hereby declare that you don't have to keep your fingers crossed anymore!!! *^v^* Yesterday I received an email from the girl in the US who bought a little doll from me that she got the parcel, in one piece, hurray! Tomorrow I'm going to show you what I bought with this money. ^^
And today I'm having a medical checkup at the cardiologist's, maybe I'll be finally allowed to do some sports, I really need some weight loss after Winter...


Dajdo, masz rację z tym podobieństwem do Minge, jak uszyję perukę z tego rudego futerka to będzie jeszcze bardziej podobna. ^^

Aklat, moich włosów nie ruszam od 1,5 roku, od feralnej wizyty u fryzjera i ścięciu ich prawie na zapałkę... Cierpliwie czekam, aż odrosną! ^^

Gutillo, taka pomysłowość Ci się bardzo chwali, ja zanim kupiłam pierwszą dollfie szyłam lalki szmacianki. ~^^~ Sukienkę dla Rori kończę (i kończę, i kończę... ^^), ale już zostało mi tylko nakrycie głowy, lada dzień zrobię jej zdjęcia, myślę, że na początku przyszłego tygodnia.


Tuesday, April 13, 2010

Nowe włosy / New hair

Pamiętacie, jak chciałam sprzedać Flo?
Kupiłam ją pod wpływem jakiegoś impulsu, kiedy przyszła, nie mogłam się do niej przekonać, wymyślałam jej różne stylizacje, głównie zmieniając peruki, ale to ciagle nie było "to".

Jednak na lalkowym spotkaniu w zeszłym miesiącu przymierzyłam Flo perukę, jaką szyła dla swojej lalki znajoma. Peruka była za mała, ale dowiedziałam się, skąd bierze się futerka na takie peruki, zamówiłam ten sam kolor, wczoraj dostałam przesyłkę i od razu zabrałam się za szycie! *^v^*
Do you remember when I wanted to sell Flo?
I bought her on an impulse, when she arrived I couldn't really bond with her, I changed her wigs and nothing suited her like a glove colour and stylewise.
But on some dollfie meeting last month I put on Flo the wig my friend brought. It was too small but I caught the general idea, I ordered a piece of fur and yesterday when I received the parcel I immediately sewn the wig! *^v^*

Oto Flo w docelowych włoskach, strój jeszcze niedopracowany, ale zamierzam utrzymywać ją w stylistyce biało czarnej oraz pastelowo-drapowano-zwiewnej. ~^^~
Here is Flo in her new wig, the clothes are still unfinished but I'm going to keep this doll in the black&white and pastel clothes, flowing, lots of lace and drapes. ~^^~


Futerko z owcy tybetańskiej kupuje się w kawałkach 12 x 15 cm, co akurat wystarcza na jedną lalkową perukę (i nawet trochę zostaje). Oprócz koloru Sandy Blond przyszły: Natural (bardziej biały) i Rust (piękny ciemnorudy), a także kolorki dla Yarn Ferret (sama pokaże na blogu za kilka dni) i koleżanki z forum lalkowego.
The fur comes from the Tibetan Lamb and you buy it in 5x7 inch pieces, just enough for a single wig (and there's even some left). Apart from the Sandy Blond colour I got Natural (a bit whiter) and Rust (a beautiful dark orange brown), and some colours for Yarn Ferret and another friend from dollfie forum.

***

Zulko, no i nie ma zdjęcia tej o którą mi chodzi. Mam na myśli tę sukieneczkę, którą Kapelusznik na szybko szyje Alicji, kiedy ta siedzi malutka w imbryku, i wychodzi mu taka opięta na biuście, z tasiemek, a od biustu puszczona luźno, na tiulowej halce.


Kochani, włóczki prawie wyprzedane, zostały mi jeszcze fiolety, jeśli ktoś reflektuje to proszę pisać maila, może za jakiś czas dorzucę coś do wyprzedaży, bo na pewno znajdą się jeszcze zachomikowane zapasy... *^v^*