Sunday, April 10, 2022

DOJ Tydzień VI


 

Tydzień pod znakiem wizyt na fizjoterapii, niestety poblokowały mi się mięśnie w lewej ręce i trzeba było je rozruszać masażami i zabiegami rehabilitacji. Dodatkowo fizjoterapeutka zwróciła mi uwagę, że dobrze by było opracować moją bliznę po operacji, bo mnie ściąga i się garbię a mój ból w lewej ręce wynika ze zrostów blizny po lewej stronie, i zaproponowała masaż i igłowanie, na co się niezwłocznie zapisałam. Także tak. Jakbyście mieli jakieś blizny pooperacyjne - nawet bardzo stare, to skonsultujcie ich fizjoterapię, bo mogą one wpływać na resztę ciała, postawę i potencjalne bóle. Nikt mi tego w szpitalu nie powiedział, a szkoda, bo mogłam się tym zająć wcześniej czyli zapobiegać zamiast teraz leczyć...





W związku z tym dobrze, że mieliśmy zapas gotowych obiadów z WegeMichy bo ryż wstawiałam przed wyjściem z domu na zabiegi i czekał ugotowany w ryżowarze a warzywa w sosie wystarczało na szybko odgrzać po moim powrocie.

 




 

Nasze wegańskie DOJadanie powoli dobiega końca i jak co roku mam poczucie, że minęło za szybko i nie zdążyłam wypróbować wszystkich nowych przepisów, powtórzyć ulubionych potraw. Niby nikt mi nie zabrania gotować wegańsko poza DOJadaniem, ale jakoś to się za często nie udaje... Może w tym roku? W każdym razie, przed nami ostatnie 5 dni diety wegańskiej! *^o^*

 


 

***

 

04 kwietnia, poniedziałek

Na śniadanie menemen ze szpinakiem i silken tofu w roli jajka.



Na lunch ryż basmati i danie z WegeMichy - czarna fasola po irańsku z grillowanym bakłażanem, suszoną cytryną i kuminem, pycha!



Na kolację kanapki - ze szpinakiem i falafelem z LoveVege na zimno (pyszny!), z rzodkiewkami, z dżemem truskawkowym.



 

05 kwietnia, wtorek

Na śniadanie congee/ryżanka - z suszonymi grzybami shitake, groszkiem cukrowym, yubą, szczypiorkiem i mikrolistkami słonecznika. Do tego kiszonki (w tym domowe wegańskie kimchi).


 

Na lunch makaron fusilli szpinakowy Italiamo z Lidla ze szparagami w kremowym sosie z przepisu Vegan Richa. Pojawia się co roku, bo to prawdziwy hit!!! *^0^*

 

A na poobiedni deser wegańska drożdżówka z piekarni Putka! *^0^*


Na kolację kanapki: pasta bezrybna, pomidor i u mnie dżem truskawkowy a dla Roberta masło orzechowe i miód (weganie zazwyczaj nie jadają miodu jako produktu odzwierzęcego ale my zdecydowaliśmy, że z niego nie rezygnujemy).




06 kwietnia, środa

Na śniadanie kanapka - grillowany chleb, awokado, pomidor, mikroliście słonecznica i kapusty czerwonej, majonez i placek z warzywami z mąką z ciecierzycy (przepis Vegan Richa).


 

Na lunch ryż basmati i danie z WegeMichy: subtelne namak curry z dynią hokkaido, szpinakiem, mlekiem kokosowym, soczewicą, fasolką szparagową i liśćmi limonki.



Na kolację mieliśmy gościa i podałam domowe precle i orientalną michę rozmaitości głównie kupnych: hummus (z delikatesów u Andreasa, stacja metro Natolin od strony Płaskowickiej), baba ganoush, muhammara z przepisu Ottolenghiego, dolma, makdous, oliwki. Robert zrobił obazdę z domowego twarożku sojowego.



07 kwietnia, czwartek

Na śniadanie kanapki na szybko z tego co w lodówce - obazda z ogórkiem małosolnym i pasta bezrybna z mikrolistkami.



Na lunch makaron szpinakowy Italiamo (Lidl) z muhammarą (z przepisu Ottolenghiego).


 

Na kolację zamówiliśmy jedzenie z VegeLove - burgera Classic Jalapeno i noodle teriyaki.


08 kwietnia, piątek

Na śniadanie inarizushi z grzybami mun, yubą, groszkiem, umeboshi, do tego hiyayakko i awokado z sosem sojowym i szczypiorkiem, zupa miso z korzeniem lotosu, daikonem, marchewką i groszkiem cukrowym i kiszonka.





Na lunch curry udon z chrupiącym tofu katsu - super przepisy tylko polecam zanurzyć plastry tofu na godzinę w mieszance sosu sojowego/mirinu/imbiru/czosnku/papryki przed panierowaniem i smażeniem. Inaczej smakuje jak gąbka w panierce... *^0^*



Na kolację kanapki - z obazdą  i prażoną cebulką, z muhammarą i mikrolistkami słonecznika, z hummusem i i oliwkami.


09 kwietnia, sobota

Na śniadanie fasolka w pomidorach Heinz z drobnicą sojową i mikrolistkami, do tego grzanki.



Na lunch kasza gryczana i danie z WegeMichy: burak po burgundzku - francuski przysmak w wersji wege: pieczony burak, warzywa korzeniowe, brunatna pieczarka, jałowiec, tymianek i czerwone wino. Do tego mizeria.



Na kolację grzanki - Robert z rzodkiewkami, ja z dżemem truskawkowym.


10 kwietnia, niedziela

Na śniadanie pojechaliśmy do Tel Avivu na Żoliborzu i zamówiliśmy: zestaw "hummus z czymś pysznym" (z sojowym "mięskiem" mielonym, chrupkami Ras El Hanout oraz świeżą kolendrą) oraz miskę kiszonek, chrupadełka z pity z zataarem i pierożki sambousek z zielonym groszkiem. Wszystko super, a kiszonki okazały się tak pyszne, że wzięliśmy drugą porcję na wynos do domu! *^V^*





Na lunch kasza bulgur i danie z WegeMichy: tagine (bakłażan, batat, papryka, morele, chili, ras el hanout) i pikle kupione w TelAvivie.



Na kolację kanapki, z serkiem sojowym i rzodkiewkami i z pastą bezrybną i musztardą, ale nie mam zdjęcia.

Sunday, April 03, 2022

DOJ Tydzień V


 

Zima nam się zrobiła w Warszawie! Już myślałam, że na dobre pożegnałam moją kołdro-kurtkę i ciepłe buty, a tu niespodzianka i w sobotę na śniadanie i na zakupy na bazarek trzeba się było porządnie okutać. O rowerze nie było mowy. O ile jeszcze w piątek Robert pojechał rowerem do biura i z powrotem (a już cały dzień walił śnieg), to w sobotę mało który chodnik był choćby odrobinę odśnieżony i brnęliśmy w zaspach. Ale co tam, wiosna w końcu kiedyś przyjdzie, co nie? *^0^*



 

 

Zamówiłam mikrolistki z Listnego Cudu - polecam Warszawiakom, dostarczają transportem własnym w piątki między 12:00 i 18:00 (mogą zostawić pod drzwiami, jeśli wyrazicie zgodę w trakcie składania zamówienia). Kiedy otworzyłam torbę to zostałam pozytywnie zaskoczona - te mikrolistki widywałam już w supermarketach i zawsze były naprawdę mikro, a tu dostałam całkiem spore roślinki! Mikrolistki są formą pomiędzy kiełkami a rośliną dorosłą, są napakowane witaminami a przede wszystkim są bardzo smaczne. *^O^*

 


 

Poza tym u mnie nic nowego. Maluję ryby, uszyłam sukienkę ale pokażę jak będzie aura bardziej sprzyjająca, na razie powiem tylko, że jest zielona. *^v^* Walczę też niestety z bólem ramienia (miałam już coś takiego w 2013 roku i skończyło się różnymi zabiegami przez dwa tygodnie...), trzymajcie kciuki za fizjoterapię, w poniedziałek idę do lekarza.









Tyle ode mnie dzisiaj, zostawiam Was z jadłospisem z mijającego tygodnia i byle do wiosny!!!... *^0^*~~~




***

 

28 marca, poniedziałek

Na śniadanie - kanapki z twarożkiem ze szczypiorkiem i rzodkiewką. *^V^*

Tak, zrobiłam twarożek  z organicznego mleka sojowego i soku z cytryn (przepis Olgi Smile). W skrócie: 3 litry mleka sojowego podgrzać do 82 stopni, wlać sok z 6 cytryn, zamieszać i zostawić w spokoju na 15 minut. Po tym czasie łyżką cedzakową wyjąć powstały skrzep do koszyczka serowego albo sitka wyłożonego ściereczką. Odcedzić ile uważamy (u mnie stało w zlewie kilka godzin, na noc wstawiłam ser do lodówki). Z 3 litrów mleka sojowego wyszło dużo więcej twarożku niż wychodzi z mleka krowiego, ok. 600 g.

W kolorze wyszedł beżowawy, bo mleko sojowe nie jest śnieżnobiałe. W konsystencji - smarowny, nie ma grudek jak twarożek z mleka krowiego. W smaku - bez dodatków wyczuwalna sojowość (kto pił mleko sojowe to będzie widział co mam na myśli), następnym razem dodam szczyptę soli i cukru na etapie podgrzewania mleka. Ale jak dodałam pokrojone rzodkiewki, szczypior, kilka łyżek śmietany owsianej, porządną ilość soli i pieprzu, to... nie różni się w smaku od miękkiego twarożku krowiego! *^o^*

 




 

Na lunch zupa a la lasagna - z poprzedniego dnia została nam kulka ciasta na makaron, za mała na danie oparte na kluskach ale wystarczająca na kluskowy dodatek, więc wybrałam tę zupę, bardzo smaczne danie! Użyłam granulatu sojowego. 

 

 

Na kolację sałatka - ogórek, pomidor, pół puszki kukurydzy, pół puszki czerwonej fasoli, pęczek natki pietruszki, pestki z 1/3 dużego granata. Do tego dressing: 1 czubata Łyżka tahini, reszta do smaku: sok z limonki, sól, pieprz, syrop z daktyli. Do tego zgrillowany chleb z Florą roślinną.



29 marca, wtorek

Na śniadanie tortille z wkładką z koreańskich placków z kimchi (zostało mi trochę z niedzielnego śniadania), z pastą bezjajeczną i majonezem, do tego ogórki z wegańskim sosem okonomi.



Na lunch kotlety z ziemniaków, cukinii i marchewki z wegańskim sosem Ranch i surówka z buraków i jabłka.


 

Na kolację sałatka inspirowana tym przepisem: kapusta pekińska, marchewka, edamame, orzechy ziemne uprażone na patelni, szczypior, sezam, smażony makaron zastąpiłam ugotowanym makaronem soba. 

Do tego dressing:    1 ł tartego imbiru, 2 Ł sosu sojowego, 2 Ł oleju sezamowego, 1 Ł czarnego octu, 1 1/2 Ł soku z pomarańczy, 1 ł syropu daktylowego, 1 ł mąki ziemniaczanej, 2 ł wody - wymieszać, zagotować, schłodzić przed dodaniem do sałatki.


 

30 marca, środa

Na śniadanie kanapki: z pastą bezjajeczną i z twarożkiem sojowym.



Na lunch WegeMicha - punjabi choley: ciecierzyca, pieczone bataty i papryka w pikantnym pomidorowym sosie z czarnuszką i natką, do tego ryż basmati z przyprawami.



Na kolację poszliśmy do Love Vege - Robert zjadł sojowego burgera z frytkami z batatów, ja: Orient Bowl (bulgur, hummus, falafele, dolma, makdous, oliwki, ogórek, pomidor, sałata), Wszystko pyszne, przypomnieliśmy sobie, jak dobrze tam karmią! *^V^* A ten sojowy burger byłby cudownym elementem obiadu jako kotlet mielony, obok ziemniaków i surówki!...



31 marca, czwartek

Na śniadanie wrap z pastą bezjajeczną, szpinakiem i rzodkiewkami, do tego sałatka ziemniaczana (WegeMicha).


 

Na lunch nalepiłam pierogów ruskich!!! *^V^*


 

Moje ukochane pierogi, i okazuje się, że z twarożkiem sojowym wychodzą jeszcze lepsze niż z krowim, bo ma on tę potrzebną kwaskowość. Do farszu oprócz soli i pieprzu dodałam 2 ł pieprzu ziołowego i 1 ł majeranku. Nie bójcie się porządnie doprawić farsz, jego smak nieco rozmywa się podczas gotowania pierogów, więc przed nadziewaniem mogą być trochę mocniej przyprawione. Korzystałam z tego przepisu.


 

Z tych proporcji wyszło mi bardzo dużo ciasta i nadzienia, zjedliśmy może 1/3  resztę spakowałam do zamrażarki, będzie na kolejne pierogowe ucztowanie, będę miała już gotowe składniki i tylko je połączę w formę pieroga. *^0^*


Na kolację improwizacja, ale jakże udana! *^V^* Ugotowałam makaron (Lidl) i wymieszałam z nim pastę bezjajeczną

A Robert miał imprezę firmową i jadł na mieście - wrap z falafelem, hummusem i ziemniakami.



 

1 kwietnia, piątek

Na śniadanie owsianka z mlekiem z nerkowców, z bananem, chia i kakaowym masłem orzechowym, do tego na wierzch konfitura mirabelkowa od Jagody.




Na lunch ryż basmati i pasanda z rozdrobnionymi migdałami, kardamonem, warzywami, liśćmi curry i mlekiem kokosowym (WegeMicha).


 

Na kolację klasyk - szare kluski z blendera!!! *^V^* Z okrasą z podsmażonej cebuli i tofu marynowanego z tymiankiem (gotowe tofu z Biedronki).



2 kwietnia, sobota

Na śniadanie poszliśmy do LoveVege, bo kiedy byliśmy tam ostatnio zobaczyliśmy w karcie ofertę śniadaniową w soboty i niedziele od 9:00. Niestety, okazało się, że karta jest nieaktualna, więc wzięliśmy zestaw LoveVege dla dwojga i dostaliśmy do niego karafkę wina gratis. Zestaw jest ogromny... Spokojnie najadłby by się nim trzy osoby




Na lunch danie od WegeMichy: tom yum - sos na bazie mleczka kokosowego z boczniakami, cukinią, kafirem, liśćmi curry i mikrolistkami kolendry (Listny Cud). Do niego Robert zrobił makaron wstążki.




Na kolację kanapki: z pastą bezrybną (Molomo.Vegan) i falafelami ze śniadania. Do tego mikrolistki z Listnego Cudu.

 

3 kwietnia, niedziela

Na śniadanie soczewica z pomidorami i silken tofu, z mikrolistkami.



Na lunch ziemniaki, kotlety fasolowe (Olga Smile) i surówka z buraczków i jabłka.



Na kolację kanapki: obydwoje mieliśmy po jednej z pastą bezrybną i mikrolistkami, do tego Robert chciał chleb z Florą i rzodkiewkami/ogórkiem małosolnym a ja - dżem truskawkowy. *^v^*