Showing posts with label podsumowanie. Show all posts
Showing posts with label podsumowanie. Show all posts

Thursday, December 31, 2020

Podsumowanie

Tak sobie czytam moje podsumowanie roku 2019 i widzę, że w 2020 chciałam zwolnić, skupić się na małych przyjemnościach, cieszyć drobnostkami i koncentrować na pozytywach. Kiedy to pisałam na początku stycznia jeszcze nie miałam pojęcia, jak bardzo ten rok mi to ułatwi. 

When I read my resolutions for 2020 I see I wanted to slow down, concentrate on small pleasures, enjoy small things and positive sides of life. When I was writing it in January I didn't know how easy it would be in the following months.




Tak, piszę to bez ironii, bo co innego jak rok z pandemią szalejącą tuż za progiem naszego domu zwalnia tryby codziennego pędu i zwraca nas do wnętrza - zarówno naszego własnego domostwa i rodziny jak i w przenośni do środka nas samych, zmuszając do przemyśleń i przewartościowań. 

Yes, there's not a hint of irony in my words! When you have a pandemic going on on your doorstep, the easiest way to deal with it is to slow down the everyday rush and turn towards the inside - your own home and your heart, and re-evaluate your life.




Od marca Robert pracuje z domu. Okazało się, jak wydajnie i szczęśliwie może pracować nie tracąc czasu na dojazdy i powroty z biura. Owszem, musieliśmy zmienić organizację życia i nagle mój stół do szycia stał się na pięć dni w tygodniu jego biurkiem, na którym stanęły komputery, monitory. W weekendy wszystko to przesuwałam na bok i stawiałam maszynę do szycia. Ale np.: po pracy mogliśmy od razu iść razem na spacer, jedliśmy razem wszystkie posiłki. Pod tym względem nasze życie zmieniło się na lepsze! 

Robert has been working from home since March. And it turned out he can be so productive without wasting time for commuting! Yes, we had to make some arrangements to organise his home office and suddenly my sewing table became his office for five days a week, with computers, screens, ect. But we had all the meals together, we could go for a walk directly after he finished working, our lives turned for the better!




Żyjemy w kontakcie z małą grupą znajomych, nie dla nas spędzanie czasu w zatłoczonych klubach, nie mamy też dużych rodzin, z którymi ciągle byśmy się widywali ani dzieci które przyniosłyby covid ze szkoły. Nawyk mycia rąk po każdym powrocie zza progu mamy obydwoje od lat, nie trzeba było nas tego uczyć zaleceniami od rządu. Mieliśmy to szczęście, że covid nas ominął. Albo udało nam się go nie złapać, albo przeszliśmy go bezobjawowo, albo po prostu jesteśmy na niego odporni. Moja teoria jest taka, że w moim nosie jest tyle wirusów kataru, że już na żadne inne nie ma miejsca, bo moje własne zwalczają intruza!... >0<  Nasz styl życia uchronił nas jak dotąd przed załapaniem wirusa, za co jestem bardzo wdzięczna losowi.

We live in contact with a small group of close friends, going clubbing in crowded halls isn't our style, we don't have big families to meet all the time or children who would bring covid from school. The habit of washing our hands just after coming back from outside was with us all our lives, it wasn't neccesary to teach us that or be reminded by the government. We were lucky we didn't catch covid. Or maybe we did but didn't have any symptoms. Or maybe we are immune. My theory is I have so many common cold viruses in my nose that they don't allow any more new inhabitants!... >0< Our life style protected us to this point, for which I'm very greatful.

(Tak wiem, nie każdy ma pracę, którą może wykonywać zdalnie. I nie każdy nie ma dzieci, którymi trzeba się zająć albo uczyć zdalnie. Albo w ogóle ludzie mają straszne sytuacje życiowe z rodziną i najchętniej uciekaliby z domu a niestety byli w nim zamknięci. A niektórzy zarazili się covidem i umarli. I strasznie współczuję takim osobom/ich bliskim, ale tym wpisem na moim blogu podsumowuję naszą sytuację. To tak na wypadek, gdyby ktoś chciał mi zacząć tłumaczyć, że inni mają inaczej i dla nich to był parszywy rok. Zdaję sobie z tego sprawę.)

(Yes, I know not everybody can work from home. Some people have children who need taking care of of helping in online teaching. And in general some people have some shitty lives sometimes, stressful situations with family members and they would rather run away from home when they had to stay indoors with them. And some people even caught civid and died. I feel sorry for them and their loved ones but you know, I am summing up our situation. I am writing this to stop the ones who'd like to give me lectures in the comments. Other people have different situations in their lives, this is about mine, thank you.)

Pandemia zamknęła nam w 2020 roku możliwość wyjazdu do Japonii. Ale gdybyśmy pojechali do Japonii, to nigdy nie pojechalibyśmy do Szklarskiej Poręby i nie poznałabym Makunki,  *^v^*, nie odwiedziłabym Siruwii, nie spędzilibyśmy kilku dni w Kamiennej Górze i nie zakochałabym się w Adrspachu! Gdyby można było cały rok wychodzić do restauracji to pewnie chodzilibyśmy sobie od czasu do czasu na spacery zakończone obiadem na mieście lub kawą, a tak postawiony przed perspektywą braku ruchu (bo bez celu na spacery chodził nie będzie...) Robert zaczął jeździć na rowerze, kiedy z końcem listopada zniknęły z ulic rowery miejskie kupił własny rower a niedługo ja do niego dołączę! ^^*~~

Pandemics made our trip to Japan impossible in 2020 and we were angry but if we did go, we wouldn't have gone to Szklarska Poręba and met Makunka,  *^v^*, we wouldn't have visited Siruwia, I wouldn't have fallen in love with Adrspach! If the restaurants and cafes were open, we would go for walks ending in some place for lunch or a cup of coffee, but when the restaurants were forced to be closed (in March/April and then since November till now) Robert didn't want to go for walks "without a purpose". When he faced the situation of sitting all day, first behind the desk and then on the sofa, he started to go on bicycle trips every day. And when the city bicycles disappeared from the streets of Warsaw at the end of November, he bought his own bike and continued cycling, and now I'll be buying a bicycle too! ^^*~~



Z szyciem ruszyłam dopiero w marcu, ale udało mi się stworzyć całkiem przyjemną grupę uszytków, które dobrze mi służyły i posłużą w przyszłości! Tematem przewodnim roku 2020 były kwieciste sukienki!!! *^V^* (najmniej jestem zadowolona z jerseyowej błękitnej sukienki bo jest taka... bez wyrazu! I chyba ją przerobię na coś innego). Ale rok 2020 był także rokiem kwiecistych spodni dresowych (niezbędnych podczas górskich wycieczek ^^*~~), które pokochałam i jeszcze nie przestałam ich szyć, w mojej głowie wciąż powstają nowe modele! *^o^* Uszyłam też jedną parę kraciastych spodni dla Roberta.

I didn't sew anything until March, but I managed to create quite a nice collection of flower patterened dresses!!! *^V^* (I'm least happy with the blue jersey dress, it's so plain... I might change it into something else.) But 2020 was also a year of flower patterned sweatpants (indispensable during the trekking trips ^^*~~), I love them to bits and I keep sewing them! *^o^* I also made one pair of checkered trousers for Robert.




 

W tym roku wróciłam też do robienia na drutach, powstały cztery nowe swetry (Aco skończony, choć jeszcze nie zblokowany), cztery pary skarpet, dokończyłam pokrowiec na pudełko z ciastkami i pierwszy raz w życiu sięgnęłam po ręcznie farbowane włóczki w niejednolitych kolorach. 

This year I went back to knitting and created four new pullovers (Aco finished but not blocked yet), four pairs of socks and one cookie jar cover, and for the first time I used hand-dyed variegated yarns.




Rok 2020 był pełen kameralnych spotkań z osobami bliskimi naszemu sercu, w tym braliśmy udział w dwóch ślubach naszych przyjaciół, w czerwcu i we wrześniu! *^0^* Dużo gotowałam (wróciłam do pieczenia chleba i od marca ani razu nie kupiliśmy chleba), trochę malowałam, oczywiście było dużo dramy i nerwów, sporo niewiadomej i lęków o przyszłość i zdrowie nasze, rodziny i znajomych. (O polityce nawet nie będę zaczynać, bo mi się znowu drażliwe jelito odezwie....) Ale patrząc wstecz nie mogę powiedzieć, że to był rok stracony, fatalny, do zapomnienia i do wyrzucenia. Co nas nie złamie to nas wzmocni, jak mówi przysłowie. I myślę, że to prawda, rok 2020 pozwolił nam się przejrzeć w samych sobie jak w bardzo czystym zwierciadle i zobaczyć, co jest naprawdę ważne. Nie chcę powtarzać oczywistości i prawić morałów, ale na przykład pierwszy raz w życiu mamy jakieś oszczędności na czarną godzinę, bo raz, że wydawaliśmy pieniądze ostrożniej, a dwa, że rozsądniej - chyba razem z większością populacji kuli ziemskiej. Mam wrażenie, że 2020 rok pokazał nam wszystkim, że nie potrzebujemy tylu nowych ubrań, butów, akcesoriów i gadżetów co sezon, szczególnie, gdy siedzimy w domach i nie ma się gdzie z tym wszystkim pokazać... *^W^*~~~ (nie to, że my wcześniej wymienialiśmy garderobę co kilka miesięcy, bo nie, ale wiecie, co mam na myśli ^^) To był dobry rok. *^o^* 

2020 was a year full of cosy meetings with close friends, we joined two pairs on their wedding days in June and September! *^0^* I cooked a lot (I went back to bread baking and we didn't buy bread since March), I painted, of course there was a lot of drama and nerves, a lot of uncertainties and fears as far as health of us, our families and friends. (I won't even mention Polish political scene because I'd have to use the swearwords a lot....) But looking back at this year I cannot say it's a lost time to be forgotten. That what doesn't break you will make you stronger as they say. 2020 allowed us to slow down and think about different aspects of our lives, and to see what's really important for each of us. I am not going to preach the obvious but for example for the first time in our lives we have some savings because we were spending money cautiously (everybody did I guess) and more wisely. This year made us - people in general - realise we dont need so much new stuff every few months so populations stopped buying so many new pieces of clothing, shoes, gadgets, there was no point if we all stayed home most of the time... *^W^*~~~ It was a good year.




Idzie nowy rok, w który patrzymy ze spokojną nadzieją na dobre. Znowu planujemy wyjazd do Japonii a czy się uda - zobaczymy. Na pewno chcielibyśmy wrócić choć na chwilę do Czech i odwiedzić miejsca, które planowaliśmy na rok 2020 ale nie zmieściły się w planie wakacyjnym. To może być dla nas rok decyzji związanych z miejscem zamieszkania. Kupuję rower, więc być może będzie to rok pełen aktywności fizycznej, podniesienia odporności i zwalczenia moich chronicznych katarów i ataków nerwowych, bardzo bym tego chciała. Będzie malowanie, szycie, dzierganie, joga, oglądanie sumo, snookera i skoków narciarskich. Będzie gotowanie i jedzenie pyszności (17 lutego zaczynamy DOJadanie! Kto z nami? ^^*~~). Poza tym, zamierzamy żyć ciesząc się każdym danym nam dniem bez wielkich oczekiwań, czego i Wam życzymy! Zostawiam Was z naszym Sylwestrowym bannofee pie i do przeczytania na blogu! *^o^* 

New year is coming and we all want it to bring hope for the better times. We again plan to visit Japan if possible. We would like to go back to Czech Republic and visit places that didn't fit this year's schedule. It may be a year of decision time as far as place of living for us. I'm buying a bicycle, so maybe it will be a year full of sport activities, raising our immunity and fighting my chronic cold. There will be painting, sewing, knitting, yoga, watching sumo, snooker and ski jumping. There will be cooking and eating delicious food (we're going vegan again on 17th February for a while, who's joining this time? ^^*~~). We are going to enjoy each and every moment of each day without huge expectations, and I hope we'll do it together on my blog, so please have a slice of my banoffee pie and have a great year! *^o^*

Sunday, January 05, 2020

Nowy początek

Nie ma to jak pojechać na święta do rodziny będąc chorym na żołądek... Ale jak widać ja potrafię zrobić nawet taki numer! ^_^
Dobrą stroną tej sytuacji było to, że pierwszy raz w życiu się nie przejadłam, bo ledwo co skubałam pierogi i karpia... Wróciliśmy w drugi dzień świąt prosto do lekarza, dostałam leki i zlecenie na badania, i na szczęście z każdym dniem mi się poprawia. Co było źródłem moich dolegliwości jeszcze tak do końca nie wiadomo. Fuki cały uradowany, że mama w domu...
Is there a better way to spend holidays than to visit you family while having a stomach pains?... Apparently I managed to do just that! ^_^
What was good about the situation was the fact that I didn't overeat, I just kept nibbling on dumplings and a carp... We came home on Boxing Day and I went straight from the car to the doctor, I got some medicine and diagnostics ordered. Day by day I'm feeling a little better. We still don't know what was the source of my suffering. Fuki was all happy about mama coming home...




W każdym razie, koniec roku i początek stycznia to był dla mnie czas dochodzenia do siebie w domu, w związku z tym nie robiłam nic szczególnego - najpierw Robert robił zakupy i gotował dla nas, m.in. pyszny dietetyczny kleik ryżowy albo śniadania każdego dnia (miał urlop), potem kiedy poczułam się lepiej zabrałam się za testowanie kolejnych przepisów z książki Jamiego "Jamie Cooks Italy" oraz za czytanie książek o ramenie, bo chciałabym już wziąć się do gotowania ramenu! ^^*~~ Powoli odkurzam maszynę do szycia i szkicowniki, bo czuję, że już za długą miałam przerwę w szyciu i malowaniu!
Anyway, the end of the year and beginning of January was the time of recover for me at home, so I didn't do anything special - first Robert was doing shopping and cooking for us, for example a delicious diet rice porridge or breakfasts every day (he had some days off), then when I felt better I continued with testing recipes from "Jamie Cooks Italy" book and I started to read books about ramen because I want to try and cook my own bowl of ramen at home already! ^^*~~ I started to think about slowly going back to regular sewing and painting again, it's been too long!




Zrobiłam domowy makaron i przypomniałam sobie, jak łatwo się go robi i jaki jest smaczny!!! *^0^* 
(mam maszynkę na korbkę do wałkowania i wycinania pasków, ale ciasto zagniotłam własnymi ręcyma! *^o^*)
I made homemade pasta from scratch and I remembered how easy it is to make it and how delicious it it!!! *^0^*
(I have a hand machine to roll the dough and cut the noodles, but I made the dough with my own hands! *^o^*)
 




Robiłam na drutach - wciąż ozdoby świąteczne. Wydziergałam sporo bombek i zaczęłam coś innego, co pokażę pewnie niebawem, bo jestem już w połowie!
I kept knitting a bit - still holiday decorations. I made several decorative balls and worked on something new that I'll be able to share soon since I'm in the middle point of it.




A Sylwestra spędziliśmy u Roberta w biurze, bo miał nocną zmianę... Na tę okazję zaopatrzyliśmy się w bezalkoholowe wino musujące! (strasznie słodkie!) ^O^"~~
We spent New Year's Eve at Robert's office because he had a night shift... We bought a non-alcoholic sparkling wine for that occasion! (awfully sweet!) ^O^"~~




***

Robótkowe podsumowanie roku 2019 - o dzierganiu nawet nie ma co wspominać, bo udało mi się stworzyć trzy czapki i prawie jeden sweter, wciąż niedokończony...
Szyć zaczęłam późno, bo dopiero w kwietniu powstał pierwszy uszytek. To był dla mnie wyjątkowy rok, bo po raz pierwszy na większą skalę zabrałam się za szycie z jerseyu, sięgałam też po len, wiskozę i bawełnę, dodatkowo oprócz sukienek uszyłam kilka bluzek i spodni, czego wcześniej nie robiłam. No i zakończyłam rok mocnym akcentem - ciepłą zimową kurtką! *^V^* Pomalowałam też kilka koszulek i na pewno wrócę do tego tematu w tym roku.
Craft sum up of the past year - I won't even mention knitting because there's not much to talk about, I made three Winter hats and almost one sweater, it's still unfinished...
I started sewing in April, a bit late. It was an interesting sewing year, for the first time I made several items from jersey, I used linen, viscose and cotton. Apart from obvious dresses I made a few blouses and trousers, and I finished the year with a strong accent of warm Winter coat! *^V^* I painted several t-shirts and tops for us and I'll definitely go back to this idea this year.



***

Czekam na ten nowy rok i na wszystko co mi fajnego przyniesie - na zawody sumo, na kwiaty wiśni na drzewach w kwietniu, na wiosenne DOJ-adanie, na wyjazd do Japonii w maju, na upalne lato i deszczową jesień, na nowe sukienki, które uszyję, na nowe malowanie, na bezustanne tulenie kotów, na pyszne jedzenie, które będziemy gotować i zajadać. W tym roku zamierzam zwolnić i bardziej skupić się na małych przyjemnościach, cieszyć się drobnostkami, koncentrować na dobrych rzeczach i reagować na te złe z rozwagą i pomyślunkiem, nie będąc Panikarą jak do tej pory.

Macie jakieś postanowienia noworoczne? *^v^*
I am ready for this new year and what fun it'll bring - sumo tournaments, cherry blossoms in April, Spring Slimming Our Diet, planned trip to Japan in May, hot Summer and rainy Autumn, new dresses to sew, new pictures to paint, constant cat hugging, delicious food we'll be cooking and eating. This year I'm going to take it slow, to enjoy every moment more, to concentrate on good things and react wisely to bad things, not being the Drama Queen as I used to be. 
Do you have any new year's resolutions? *^v^*



Monday, December 31, 2018

Podsumowanie



Patrzę wstecz na rok 2018 i zastanawiam się, kiedy to minęło... To był bardzo trudny rok pod wieloma względami - choroba i umieranie mojej mamy, Roberta poważny upadek z konia, moja i jego dziwne choroby pod koniec roku (nie wdawałam się w szczegóły no bo ile można pisać o chorowaniu...)... Z drugiej strony, wydarzyło się wiele fajnych rzeczy, m.in. znowu udało nam się pojechać na wakacje do Japonii, pielęgnowaliśmy nasze relacje z przyjaciółmi i rodziną, zjedliśmy dużo pysznych rzeczy i było w naszym życiu wiele wspaniałych radości dnia codziennego. *^V^* Przeczytałam 55 książek, głównie kryminały, a kilka pozycji dało mi mocno do myślenia, pełną listę wraz z podkreślonymi tytułami znajdziecie TUTAJ.
I look back at 2018 and I keep thinking why it's already gone... It was a very difficult year for us - my mother's illness developed and she died, Robert fell off the horse and hurt his back, both me and him had strange illnesses at the end of the year (I didn't write about it in details because nobody really wants to hear about it...)... On the other hand a lot of great things happened, we went to Japan again, we cherished the relationships with friends and families, we ate a lot of delicious dishes and had a lot of everyday life's happy moments. *^V^* I read 55 books, mostly detective stories, some of them really got me thinking, you can find the whole list HERE, with the important titles underlined.




Robótkowo zeszły rok był umiarkowanie obfity, co spowodowane było dwoma czynnikami - raz, że trochę nie miałam głowy do szycia i dziergania, ale dwa - wybieram coraz bardziej świadomie co chcę widzieć w mojej szafie a raczej, co chcę mieć i nosić! Dominował kolor niebieski w różnych odmianach, pierwszy raz uszyłam sobie spodnie (i nie ostatni! ^^**~~), pierwszy raz zdecydowałam się wydziergać swetry oversize (i nie ostatni! *^v^*). Mam oczywiście plany na kolejne uszytki i udziergi, przede wszystkim chcę spróbować uszyć coś z elastycznych materiałów, popełniłam kiedyś jedną taką sukienkę i chcę więcej! Ale też marzą mi się sukienki z wzorzystej bawełny, chcę się pobawić wykrojem i uszyć coś kompletnie nowego (dla mnie), chcę więcej spodni. Z drutami gorzej - jestem na etapie, gdy wydaje mi się, że mam już wszystkie swetry jakie mogłabym potrzebować... Może to chwilowy zastój i mi przejdzie, zobaczymy.
Craft wise this year was moderately abundant which was caused by two factors - first, I was too nervous to sew or knit when my mother was dying, but second - I kept choosing things for my wardrobe more consciously, and made things that I really wanted to have and wear! Blue was a dominant colour, in different shades, for the first time I made a pair of trousers for myself (not the last time! ^^*~~), I made an oversized pullover for the first time (definitely not the last time! *^v^*). I have plans for new sewing and knitting, for example I want to try to make more items from the elastic fabric, I made this dress ages ago and I love it, and I want more! I dream about full cotton dresses, I want to play with patterns and make something completely new to me, I want more trousers. It's not that easy with knitting - I am at this moment in my life when I feel I have all the sweaters I need... Maybe it's just a temporary holdup, we'll see.






Plany na rok 2019? 
Więcej zdrowia, radości i szczęścia, więcej pyszności na stole, więcej malowania i szycia, więcej wszystkiego co najlepsze! Wiosenny i jesienny festiwal whisky, w marcu DOJadanie a w czerwcu japońszczyzna i koreańskie przysmaki na festiwalach, być może wiosną Budapeszt, wyjazd do Japonii w sierpniu. W tv sumo, snooker i skoki narciarskie, dużo dobrych lektur i powrót do regularnej nauki japońskiego.
Plans for 2019?
More health, joy and happiness, more delicious foods on the table, more painting and sewing, more of what's best! Spring and Autumn whisky festivals, Yearly Menu Slimming in March, Japanese and Korean food at the festivals in June. Maybe trip to Budapest in Spring, hoping for the trip to Japan in August. On TV sumo, snooker and ski jumping, lots of good books to read and going back to regular Japanese language classes.




Takie mam plany (i wiele więcej!) i zamierzam je konsekwentnie realizować, tak więc nie pozostaje mi nic innego jak zakasać rękawy i do roboty. *^o^*
Czego i Wam życzę!!! Serdecznie dziękuję Czytelnikom mojego bloga za odwiedziny i komentarze, i zapraszam nieustająco!
These are my plans for the next year and I want to consequently realize all of them (and more!), so there's nothing left for me but to get cracking and make it all happen. *^o^*
I wish you all happy plans to make and come true!!! I'd like to thank all my Readers for your visits to my blog, the discourse between us and constant support, please continue to do so in 2019!


Saturday, December 30, 2017

Podsumowanie z kawałkiem ciasta

Proszę się poczęstować kawałkiem pomarańczowego placka według przepisu Yotama Ottolenghi. ^^*~~
Have a piece of semolina orange cake from the recipe by Yotam Ottolenghi's. ^^*~~



I po świętach, ufff!... *^v^*
Nie było tak źle, szczerze mówiąc było całkiem miło. Prezenty się podobały, jedzenie udało się wyjątkowo smacznie, wszyscy wytoczyli się z mieszkania niczym śniegowe kule tak więc tradycji objedzenia się po kokardkę stało się zadość!
And the holidays are over, phew!.... *^v^*
It wasn't that bad after all, in fact it was quite nice. Gifts were spot on, food was really good this year, everybody rolled out from my mother's house like snowballs so we managed to keep the tradition of eating well beyond being full, as usual!

Chciałabym pokazać Wam co dostałam pod choinkę. To książki, które sama wybrałam i naprawdę trafiłam w dziesiątkę!
Najpierw kuchnia Bliskiego Wschodu - kto nie zna Yotama Ottolenghi? Ten słynny kucharz wydał już trzy książki z przepisami na dania wytrawne i niedawno czwartą z samymi wypiekami na słodko. Ja zaczynam przygodę z jego kuchnią od "Całej obfitości". Przerzuciłam na szybko strony z przepisami i bardzo się cieszę na ich testowanie! Na razie wybrałam jedną z zup - tylko dlatego, bo miałam składniki i chciałam je zużyć, przepis bez zdjęcia, więc nic mnie wizualnie nie mogło zaintrygować, a zupa wyszła... genialna! Robert chwalił z każdym kęsem. *^v^* (przepis na ciasto na początku wpisu pochodzi z książki Yotama "Jerusalem" i znam go od jakiegoś czasu, to ciasto już pojawiło się kiedyś na blogu a na przepis trafiłam w Sieci).
"Kaukasis" to podróż przez dania kuchni rodzinnej autorki Olii Hercules, przenosimy się do Gruzji i innych krajów Kaukazu, terenów targanych wojną ale jednoczących się przy wspólnym stole. Zapowiada się to świetnie, choć od razu mam jedną negatywną uwagę do polskiego wydawcy, bo nie lubię niedbalstwa - w wielu miejscach w książce trafiamy na odnośnik do strony 234, na której powinna się znaleźć lista sklepów oferujących gruzińskie przyprawy i nietypowe składniki. Jednak w polskim wydaniu ta strona jest... pusta! Rozumiem, że pewnie wymienione tam sklepy wysyłają zamówienia tylko do Wielkiej Brytanii, ale w tej sytuacji redaktor polskiego wydania powinien usunąć odnośniki ze wszystkich przepisów, a nie odsyłać czytelnika do białej strony...

I'd like to show you what I got for Christmas. These are the books I chose myself and I chose well!
First the Middle Easter cooking - who haven't heard of Yotam Ottolenghi? That famous chef published three cookbooks and recently the fourth one with cakes and desserts. I've started my Ottolenghi's adventure with the "Plenty More". I looked through the recipes briefly and I'm looking forward to testing them! I've made one soup because I had the ingredients and wanted to use them up, the recipe had no photo so there was nothing to inspire me visually and the soup turned out great! Robert was praising it with every spoonful. *^v^* (the semolina cake above comes from the book "Jerusalem" and I've already shown it on the blog before, I don't have this book, I found the recipe on some blog once).
Then, "Kaukasis" by Olia Hercules that transfers us to Georgia and other Caucasian countries, divided by the wars but united at the table. I have high hopes connected with this book but I hate the Polish editor for removing the page with all the online shops selling the unusual ingredients... The page is just blank but in the recipes every now and then we can read "go to page 234 for the list of shops"... What a negligence!




A dwie kolejne książki to powrót do kuchni polskiej końca XIX-go i pierwszej połowy XX wieku. Całkiem przypadkiem trafiłam niedawno na dwie pozycje napisane przez blogerki - Monikę Śmigielską z bloga Kuchenny Kredens i  Annę Włodarczyk ze Strawberries from Poland.  Obydwie panie pogrzebały w starych książkach kucharskich i zaprezentowały wiele interesujących przepisów, zarówno obydwie książki jak i blogi są warte poznania. No i popatrzcie na sukienkę pani Moniki na okładce, czyż nie chce się Wam od razu biec do maszyny do szycia? Mnie się chce! I już intensywnie poszukuję takiego materiału! *^V^*
The following two books are the way to return to the kitchen in the XIX and first half of the XX c in Poland. Looking for something else I stumbled upon those two books by the Polish bloggers - Monika Śmigielska from Kitchen Cupboard and Anna Włodarczyk from Strawberries from Poland. The ladies looked through the vintage cookbooks and chose a very interesting selection of recipes, both the books and their blogs are worth getting to know. And just take a look at Ms Śmigielska's dress on the cover, isn't it just wonderful? I feel I need such dress in my life and I keep looking for similar fabric! *^V^*




Ostatnią książką, jaką znalazłam pod choinką była podwójna kolekcja "Zielone koktajle" - bogaty zbiór przepisów, które na pewno mnie zainspirują do poświątecznego detoksu i robienia wiosennych napojów pełnych zdrowia. Mikołaj, który dla mnie wybrał tę pozycję chyba dobrze mnie zna! ^^*~~
The last book is the huge collection of "Green Cocktails" - a selection of shakes or smoothies in many colours and flavours that will definitely help me to detox after holiday gluttony and inspire me to make Spring drinks full of health. Santa Claus who got it for me must know me well! ^^*~~


***

Koniec grudnia to czas podsumowań, więc i u mnie szybkie posumowanie roku 2017. To był jeden z najtrudniejszych okresów w moim całym życiu, po pierwsze ze względu na chorobę i operację mojej mamy, a po drugie ze względu na przemiany, jakie zaszły we mnie. Doprowadzona do nagromadzonej przez lata ostateczności pierwszy raz w życiu powiedziałam komuś "nie" i nareszcie poczułam się dobrze w tej relacji, poczułam się jak dorosły który daje sobie prawo do decydowania o własnym życiu.
Z drugiej strony, to był rok przełamywania moich strachów, również tego związanego z nowym kotem - bardzo długo nie chciałam "pożegnać" Ryszarda i zrobić miejsca dla nowego zwierzaka, ale kiedy się zdecydowałam w naszym domu zamieszkały dwie puchate kulki pełne miłości! ^^*~~ Byliśmy w Japonii i jak zwykle przywieźliśmy garść wspaniałych wspomnień i planów na przyszły rok. Nawiązałam nowe znajomości, co w moim życiu introwertyka tak często i łatwo się nie zdarza... *^v^* Ogólnie rzecz biorąc, rok 2017 był na plusie!
The end of December is a time to look back at the passing year so let me make a quick summary too.
2017 was one of the most difficult times in my life. First, because of my mother's illness and a surgery she went through. Second, because of the changes that occurred in me. At some point I felt pushed over the edge and said "no" to somebody for the first time in my life, and it felt good, as if I was finally able to take my position as an adult and decide on my life.
On the other hand it was a year of fighting with my fears, also the fear of having new cat - I didn't want to say goodbye to the image of Ryszard's for a long time and make room in my heart for some new pet but when I did, two fluffy balls of love started to live with us! ^^*~~ We went to Japan and as always we brought back lots of great memories and new plans for the next trip. I made some new friends which is not that easy or happens too often in my introvert's life... *^v^* In general, year 2017 was a good one!

Robótkowo było tak - tylko sześć sukienek. Ale czy "tylko"? Na pewno to mniej niż w latach poprzednich ale prawie wszystkie (oprócz tej żółtej, której jeszcze nie polubiłam) okazały się dobrym wyborem. Zrobiłam też sześć projektów na drutach i znowu są to swetry kochane i noszone na okrągło.
Craft wise was like that - only six dresses sewn. But, is it really "only"? It's not as many as in the previous years but almost all of them were the good choice (I'm not sure about the yellow one...). I also made six knitted projects, all of them worn and loved.




Sporo malowałam rozwijając swój akwarelowy warsztat, dużo czytałam, za to zupełnie zaniedbałam lalki, co zamierzam nadrobić w przyszłym roku. Chciałabym też wyjść poza szycie sukienek i poszerzyć asortyment uszytych projektów o spodnie i nakrycia wierzchnie. A generalnie moje postanowienia na nowy rok to: więcej sukienek, więcej czerwonej szminki, więcej radości z rzeczy małych, podróż do Japonii (i jeśli się uda, do Edynburga. Canella, już nadrabiam zaległości czytelnicze! *^O^*), więcej smakowitości zjedzonych, ugotowanych i pokazanych na blogu, bo pysznymi rzeczami należy się dzielić. ^^*~~
I painted quite a bit working on my watercolour skills, read quite a lot  but I forsaken the dolls somehow which I'd like to make up for next year. I'd like to go beyond my dresses comfort zone and sew some trousers and coats too. My new years resolutions are: more dresses day by day, more red lipsticks, more little things that make me happy, trip to Japan (and maybe to Edinburgh as well), more tasty food eaten, cooked and shared on the blog because all the yummy things should be shared. ^^*~~



Życzę Wam wspaniałego nowego roku 2018! *^V^*~~~
Have a great new year 2018! *^V^*~~~

Saturday, December 31, 2016

Robótkowe podsumowanie roku 2016

Tak, to ten dzień w roku, kiedy patrzę wstecz na swoje rękodzieła wszelakie. *^v^*
Yes, that is the day when I look back at my craft activities from the passing year. *^v^*

Z maszyny do szycia zdjęłam dziewięć sukienek i dwie spódnice. W tym roku nie było nietrafionych projektów, ale jeśli musiałabym wskazać rzeczy, po które sięgałam najrzadziej to były to spódnice... Okazuje się, że w tym roku prawie wcale nie nosiłam spódnic! Albo wskakiwałam w sukienkę albo w spodnie/latem w szorty. Nieustannie wybierałam wzory kwiatowe albo kratę.
Późną jesienią uszyłam jeszcze jedną sukienkę, ale pokażę ją dopiero kiedy nadejdzie ciepła słoneczna wiosna. ^^*~~
I made nine dresses and two skirts this year. I had no misguided projects but if you ask me about the least worn items these were the skirts... It turned out in 2016 I just didn't feel like wearing skirts! I chose either a dress or a pair of trousers or shorts in the Summer. What stayed the same was the fact that I used floral or plaid fabrics.
In the late Autumn I sewn one more dress but I'll share it when the warm and sunny Spring comes. ^^*~~





Drutami też operowałam skromniej niż w zeszłym roku - to był rok czapek, wydziergałam ich aż pięć, oraz wielkiej akcji Cała Polska Dzierga Piórkowe Sweterki - tych również stworzyłam pięć sztuk. *^v^* Dodatkowo powstał jeden grubaśny golf zimowy i jeden szyjo-otulacz. A rzutem na taśmę pod koniec grudnia zdjęłam z drutów drugi ciepły zimowy golf.
As far as knitting was concerned, I wasn't as prolific as last year. It was the year of hats, I made five of them. It was also a year of Lightweight Pullovers and I also made five of them. Plus I knitted one thick Winter turtleneck and one shawl. At the end of December I finished another warm and soft turtleneck.





Mimo, iż najpierw odkurzyłam pudełko z kredkami, rok 2016 był u mnie rokiem akwareli, tworzyłam obrazki i prowadziłam dziennik.
Kupiłam też nową lalkę i uszyłam kilka nowych sukienek dla dollfie.
Zmienił się nasz jadłospis - wprowadziliśmy do menu dużo dań czysto warzywnych a przeglądanie wegetariańskich i wegańskich blogów kulinarnych przyniosło nam mnóstwo smakowitych inspiracji. Ta zmiana dała mi bezwiedną i nieokraszoną wyrzeczeniami utratę 8,5 kg, z których pod koniec roku wróciły tylko 2 kg (z nerwów rzucam się na jedzenie, a od jesieni mam bardzo nerwowy okres).
Dołączyłam do akcji "Przeczytam 52 książki w 2016 roku" ale niestety udało mi się przeczytać tylko 48 sztuk, bo były tygodnie, kiedy nie czytałam wcale (na wakacjach albo po prostu z nerwów).

Although I dug out the box of crayons first, 2016 was the watercolours year, I created pictures and kept the daily journal.
I bought a new doll and sewn some new dollfie dresses.
We changed the way we ate - I looked through vegetarian and vegan blogs and got tons of tasty inspirations.That change brought me a total loss of 8,5 kg without fuss and self denial. I only gained back 2 kilos at the end of the year because of overeating from stress (which I had a lot this Autumn and Winter...).
I joined the Facebook event "I will read 52 books in 2016" but unfortunately I only managed to read 48. There were whole weeks when I didn't read a single page, during the holidays or when I had a very stressful time.


Noworoczna kartka dla mojego nauczyciela japońskiego
New Year's card for my Japanese language teacher


Życzę Wam szampańskiej zabawy sylwestrowej i do zobaczenia w przyszłym roku! *^V^*~~~
Have a great party tonight and see you next year! *^V^*~~~

Thursday, December 31, 2015

Robótkowe podsumowanie 2015 roku

To ten dzień w roku, kiedy patrzę wstecz na to, co mi się udało w mijającym roku stworzyć. *^v^*
So, today is the day to look at the passing year and see what I managed to create. *^v^*


Z drutów zeszło mi osiem kardiganów i dwa pulowery oraz trzy projekty dla lalki. Przyłączyłam się do akcji Zwyklakowej i wbrew moim obawom bawełnianego pasiastego zwyklaka nosiłam latem i jesienią całkiem często, okazał się niezbędnikiem do szybkiego wyskoczenia do sklepu! ^^*~~ Przerobiłam nienoszony pulower na ulubiony kardigan (Elementary). Zaszalałam z nietypowym u mnie kolorem słoneczno-żółtym i jestem zadowolona z tego wyboru. Odważyłam się i nauczyłam technik steekingu i graftingu. 
I knitted eight cardigans, two pullovers and three doll projects. I joined the Average Sweater KAL and made a blue cotton pullover that to my surprise I wore very often. ^^*~~ I re knitted the unloved pullover into a favourite cardigan (Elementary). I was brave enough to make something bright yellow and I liked how it looked on me! I learnt how to do steeking and grafting.




Dużo lepiej poszło mi z szyciem, można powiedzieć, że w tym roku zaszalałam przy maszynie! *^v^* 
Uszyłam osiemnaście sukienek, jedną spódnicę i jedną parę spodni męskich. Nie wszystkie sukienki okazały się w ostatecznym rozrachunku strzałem w dziesiątkę, ale kilka z nich jest moimi absolutnymi faworytami. Odkryciem roku stały się dla mnie luźne w kroju wygodne batystowe sukienki letnie i na pewno będzie ich więcej! Zaliczyłam też jedną porażkę szyciową - to chabrowa sukienka z satyny azja. Model uważam za udany, ale niestety ten materiał to tragedia - elektryzuje się jak wszyscy diabli i mechaci od samego patrzenia na niego... Z tej samej tkaniny uszyłam w zeszłym roku czerwoną sukienkę zapinaną z przodu na guziki i tamta już nie nadaje się do noszenia... Szkoda pracy i pieniędzy na materiał, nigdy więcej poliestrów! Za to ulubionym materiałem okazała się mieszanka bawełny z lnem, którą kupowałam na Etsy z Chin.
I was much more productive as far as sewing was concerned. *^v^*
I made eighteen dresses, one skirt and a pair of man's trousers. Not all of the dresses turned out to be a winner but many turned into my favourites. My great discovery were not fitted thin cotton Summer dresses, super comfortable to wear and I want to make more for next Summer! I had one sewing fail - a blue dress made from satin asia, the pattern is great but the fabric is an abomination!... It picks up static like crazy and what's even worse it pills just from looking at it!...... Last year I made a red dress from the same type of fabric and it really cannot be worn anymore, waste of time and money unfortunately, no more polyester! On the other hand my favourite fabric turned out to be a linen/cotton mix I bought on Etsy from China.






W nowy rok wchodzę z długą listą planów szyciowych - na pewno powstaną dwie pary spodni męskich, będzie więcej sukienek jesienno-zimowych w kratę i wiosenno-letnich w kwiaty, na te projekty materiały już czekają na półce.  *^v^* Chciałabym wreszcie zabrać się za opracowanie wykroju na sukienkę z wygodnymi rękawami, uszyć coś z wykroju vintage i może spróbować się z płaszczem? Jeśli chodzi o druty, to nie mam planów... Dokończę gruby zimowy sweter jak tylko dostanę brakującą włóczkę, potrzebuję czapkę i chyba zabiorę się za nią na początku roku, ale poza tym doszłam do punktu, w którym zaczęłam uważać, że nic więcej dzierganego nie potrzebuję. Czas pokaże, co mi się zachce dziergać.
I'm going to enter new year with a long list of sewing plans - I want to make two pairs of man's pants, more plaid dresses for Autumn/Winter and more flower dresses for Spring/Summer, fabrics for all that is already in my stash. *^v^* I'd like to try to construct a comfortable sleeves, use a vintage pattern and maybe try to make a coat? As far as knitting is concerned, I don't have many plans... I'll finish the thick warm Winter sweater when the yarn comes from UK, I also need a new hat and I'll probably work on it at the beginning of January. But I think I came to a point where I started to think that I don't really need to have anymore knitted items because I have everything. We'll see about that later.


Ogólnie podsumowując, w tym roku prawie udało mi się uniknąć projektów bez sensu, nie do noszenia, niedopasowanych do mnie, mojego stylu życia i ubierania się, i z przyjemnością taki trend podtrzymam w nadchodzącym roku. *^o^* Życzę Wam szampańskiej zabawy sylwestrowej i do przeczytania w przyszlym roku!
To sum up, this year I almost managed to avoid projects not fitted to my figure and lifestyle, and that's the trend I want to sustain next year. *^o^* Have a great New Year's party and see you next year!

Wednesday, December 31, 2014

Robótkowe podsumowanie 2014 roku

Nadszedł czas na robótkowe podsumowanie 2014 roku.
It's time for a craft sum up of 2014. 

Wydziergałam tylko sześć sztuk odzieży... Jakoś mało... Nie wiem, dlaczego ten akurat rok był taki mało drutowy, dobrze się zaczęło pierwszego stycznia szalem dla męża, niedługo potem mogłam pokazać sweterek testowy i zrobiłam grafitowy Mały Sweterek w lutym i czerwony otulacz w marcu, a potem miałam dłuuugą przerwę do października! Nadrobiłam nieco braki kończąc fioletowy Mały Sweterek, drugą rękawiczkę do kompletu i czapkę dla męża (czarny orzeszek, nie mam zdjęcia), i końcówka roku znowu nie za piękna, ale tu przynajmniej mam powód - tygodniowy wyjazd i trzytygodniowa grypa zjadły mi cały grudzień!
I only knitted six items... Not too many... I don't know why last year wasn't a knitting year. I started nicely with the finished scarf on 1st January, then I could finally show the test knitted sweater, in February I finished the anthracite Tiny Cardi and the red bolero in March. And then there was a looong break till October! Then I finished a violet Tiny Cardi, a second glove and a simple black beanie hat, and the end of the year is ridiculously knittingless, but at least I have an excuse because the one week holidays and three weeks flu ate my December! 



Szyciowo wygląda to zdecydowanie lepiej. *^o^*
Do lipca trwał mój projekt "Sukienka na miesiąc" a w październiku po wakacjach zaczęłam realizować nowy pomysł, który niestety chwilowo został odłożony do nowego roku. Poza sukienkami uszyłam jedną bluzkę, jedną koszulę dla męża, męskie spodnie wełniane i rybaczki, torbę, letnią narzutkę oraz sukienkę dla przyjaciółki.
It's been much better as far as sewing. *^o^*
Till July I had my "Dress a Month" project and after holidays in October I started a new sewing challenge which is currently on hold till the new year. Apart from dresses I made one blouse, one shirt for my husband, man's suit trousers and Summer shorts, a bag, a Summer bolero and a dress for my friend.





Oczywiście moja głowa jest pełna planów na przyszły rok! W nowy rok wejdę z parą pleców do dwóch swetrów i początkiem przodów (wczoraj pan listonosz przyniósł mi zapas bordowej alpaki!) oraz wyciętą nową sukienką. *^o^* Zamierzam szyć, dziergać, haftować, gotować, wrócić wreszcie do moich pięknych lalek, pisać listy, podróżować, uprawiać zioła, dekorować mieszkanie, uczyć się języków, czytać, tulić Ryszarda i po prostu żyć szczęśliwie. Czego i Wam wszystkim życzę! *^O^*~~~
Of course my head is full of plans for the new year! I'll start 2015 with two finished backs of two knitting projects and beginnings of the fronts (yesterday I got additional skeins of the alpaca!), plus cut pieces of a new dress. *^o^* I'm going to sew, knit, embroider, cook, finally go back to my beautiful dolls, write letters, travel, grow herbs, decorate my apartment, learn languages, read books, hug Ryszard and jut live happily ever after. And I wish you all a happy new year! *^O^*~~~



A przy okazji, ponieważ jest środa, to w ramach Dziergania i Czytania pokazuję najnowszy stosik pobrany wczoraj z biblioteki - to ostatnie książki Marininy, których do tej pory nie przeczytałam, więc postanowiłam to nadrobić i mieć już z głowy! *^-^*~~~ Problem z książkami Marininy jest taki, że jak się zacznie ją czytać, to nie można książki odłożyć, bo chce się wiedzieć, co było dalej!... ^^
By the way, it's Wednesday so it's Knitting and Reading at Makneta's. So, here is my latest library haul, these are the last books by Marinina that I haven't read yet, so I decided to take them and just read them finally. *^-^*~~~ The problem with Marinina's book is that when you start reading you just cannot put it away, you want to know what's next and how's going to end!... ^^

***

Jak spędzacie Sylwestra? My w domu, bo Robert na dyżurze pod telefonem, w razie czego musi być gotowy do zasiądnięcia przed komputerem i ratowania świata serwerów... Dlatego postanowiłam przygotować jakieś fajne menu na wieczór. Zaczniemy może od przystawki z wędzonego łososia na zimowej grzance z sosem chrzanowym?
(robimy normalne grzanki z chleba tostowego i zaraz po wyjęciu ich z tostera wycinamy foremką kształt śniegowej gwiazdki, resztki chleba kruszymy drobno i dosypujemy do pojemnika z bułką tartą; na sos chrzanowy mieszamy kwaśną śmietanę z tartym chrzanem w proporcjach odpowiadających naszemu smakowi)
How do you spend New Year's Eve? We stay at home because Robert is on call duty and he'll have to be ready to save the server world if anything terrible happens to them... That's why I decided to feed us something delicious. We may start with a smoked salmon on a toast, with a horseradish/cream sauce.(prepare the toast is usual and then cut the snowflake shape with a metal cookie cutter - optional, of course; to make a sauce mix shredded horseradish with cream in the proportions to your taste, I like mine sharp)



A wieczór filmowy umili nam czerwony barszcz według rodzinnego przepisu podarowanego mi przez MaroccanMint (cudowny prezent!!!) z towarzyszeniem pieczonych pierogów z przepisu Sakurako z mięsno-grzybowym nadzieniem.
The movies in the evening will be accompanied by a beetroot soup, I got a wonderful present from MaroccanMint that is her family's recipe for that soup! I'll pair it with the baked dumplings with meat/mushroom filling. 



 ゚・:*:・。♪☆ Życzę Wam szampańskiej zabawy, gdziekolwiek spędzacie tę ostatnią noc w starym roku i pierwszą w nowym!!!  (´ー´*)  ゚・:*:・。♪☆
 ゚・:*:・。♪☆ Have a wonderful time wherever you spend the last night of the old year and the first one of the new year!!! (´ー´*)  ゚・:*:・。♪☆