Friday, March 23, 2018

Koty


"Twój ostatni wpis był do dupy!" - usłyszałam konstruktywną krytykę od kochającego męża...
"Your last post sucked!" - I heard some constructive comment from my loving husband...

Nie zawsze człowiek ma wenę na długie i interesujące wypowiedzi ale w sumie Robert miał trochę racji. No to dzisiaj będzie więcej słowa pisanego i więcej zdjęć, zacznijmy od mężowych śniadań, które jak może pamiętacie sam sobie przygotowuje rano przed wyjściem do pracy! *^v^* Czasami jest to ryż, czasami pieczywo, przeważnie jajko i dużo warzyw.
You aren't always in a mood for a long interesting story to write but he has a point. So today there will be more words and photos, let's start with some breakfasts my husband makes himself in the mornings before going to work! *^v^* Sometimes it's rice, sometimes bread, usually eggs and lots of veggies.








***

Obiecałam, że będzie o kotach.
Koty jakie są każdy widzi, ale ja nie miałam pojęcia, co to znaczy mieć małego kota. Kiedy wiele lat temu zamieszkałam z Robertem i jego dwoma kotami, Barbi i Fritti miały już kilka lat, a dodatkowo były to koty swobodnie wychodzące na zewnątrz, więc kiedy miały ochotę biegły wyszaleć się na podwórku. Potem kiedy odeszły wzięliśmy ze schroniska Ryszarda. I znowu, nie dość, że miał już 4 lata to był kotem specyficznym o naturze filozofa - nie bawił się małymi przedmiotami, nie grzebał w roślinach, nie wskakiwał na półki, prowadził sobie spokojne życie, które spędzał głównie na przytulaniu się do ludzi a ja mogłam zostawić na wierzchu czy to robótkę na drutach i kłębki, czy to farby i kredki, czy wreszcie materiały i koronki, niczego nie ruszał.
I promised post about our cats.
I had no idea what it meant to have small kittens. Many years ago when I moved in to Robert's house he had two adult cats. Barbi and Fritti were also let outside whenever they wanted so when they needed to run around like crazy they could do it outside. Then when they passed away, we took Ryszard from the shelter and not only was he 4 years old, he also was very philosophical in nature - he didn't play with small objects, didn't dig in plant pots, didn't jump on high shelves, he just led a calm life hugging to people. I could leave knitting or paints or sewing unattended and he didn't mess up anything.
 





Robert ostrzegał mnie, że z małymi kotami będzie inaczej i niestety jego przewidywania się sprawdziły. Koty się bawią. Wszystkim i wszędzie. Próbują zwiedzać każdy zakamarek więc trzeba uważać, gdy otwiera się szafę albo szuflady kuchenne - chwila nieuwagi i kot już jest w środku, a nie jest tak łatwo wyciągnąć kota zza szuflady. Tak samo z toaletą i łazienką (to dwa jedyne pomieszczenia w domu zamykane na drzwi) - uchylone drzwi i już koty są w środku. Interesują się każdym ruchem w domu, kiedy dokądś idę one natychmiast lecą za mną. Kiedy coś gotuję, Aki stoi obok, wspinając się na tylnych łapkach a przednimi skrobie moje spodnie i MUSZĘ mu dać do powąchania WSZYSTKO czym się zajmuję - cebulę, czosnek, ziemniaka, pomidora, chleb. Czasami po prostu biegają jak szalone przez całe mieszkanie, zrzucając po drodze różne rzeczy, więc już się nauczyliśmy, że wszystko, szczególnie drobiazgi, musi być pochowane w szafkach i szufladach, a to co zostanie na wierzchu może zostać zniszczone. Aki grzebie w ziemi i łapie za gałązki roślin doniczkowych (ale ich nie gryzie), więc wszystkie doniczki mam obklejone po wierzchu szeroką taśmą dwustronną (strasznie go dziwi, kiedy się oprze i przyklejają mu się łapki! *^V^*).
Robert warned me that it's going to be different with small cats and unfortunately he was right. Cats play hard. With everything and everywhere. They try to visit every place so we have to be careful when we open the wardrobe or kitchen drawers, a moment later the cat is inside. The same story is with a toilet and a bathroom, only two rooms in our flat with doors. Cats are interested in every movement around the house, when I go to the other room they keep following me. When I cook Aki stands next to me and scratches my trousers to let him smell EVERYTHING I prepare - whether it's a potato, an onion, garlic clove, tomato, bread. Sometimes they run around the flat like crazy, knocking down things so we learned to keep everything in the cupboards and drawers. Aki likes to dig in dirt in the plant pots so I had to put two-sided tape on all the pots and it's funny when the cats places his paw on the tape and gets stuck, very surprising for him every time! *^V^* It's good he doesn't chew on plants.







Około 9 miesiąca (czyli w lutym) zaczęły więcej spać w dzień. Zjadają śniadanie, trochę poszaleją i około 11:00 kładą się na godzinę. Potem jeszcze jedna drzemka około 14:00, a potem wieczorne długie spanie od 18:00, przerywane włażeniem ludziom na kolana. Kiedy idziemy wieczorem spać koty przeważnie nam towarzyszą i przesypiają całą noc. Widać odmienność ich charakterów - Fuki lubi pospać, Aki jest szybciej na nogach i budzi mnie na karmienie. W ogóle jest tak, że Fuki jest bardziej nieśmiały, więcej czasu spędza sam ze sobą, Aki to wariat a wszystko co robi robi na 200% - bawi się, śpi, słodzi, częściej przychodzi do mnie na tulenie.
Around the 9th month (in February) they started to sleep more during the day. They eat breakfast, run around till 11:00 and have a one hour nap, then they nap around 14:00, and then they go to sleep around 18:00 spending some time in people's laps. They go to bed with us and more or less sleep throughout the night. They have different characters - Fuki likes to sleep longer, Aki is up and running first, and he wakes me up to feed him. Fuki is more shy, spends more time on his own, Aki is the crazy one and all he does - he does 200% - plays, sleeps, is a sweetheart.





Za to od początku nie było żadnych problemów z drapaniem mebli - dosłownie trzy czy cztery razy koty zaczęły drapać kanapę, zostały przeniesione na drapak i błyskawicznie załapały o co chodzi. Regularnie obcinam im pazury a jedynym problemem jest to, że kiedy jeden jest w trakcie zabiegu drugi miauczy i wpycha się na kolana, żeby się nim zająć. ^^*~~ Po obcięciu idziemy wszyscy do kuchni po chrupacze w nagrodę! 
Aki przez pierwsze dwa tygodnie jeszcze w październiku miał problem z nowym miejscem i niestety sikał nam na łóżko, ale wystarczyło kilka razy dobitnie wytłumaczyć mu słownie że źle zrobił i problem minął jak ręką odjął. Mamy jedną kuwetę i koty zgodnie z niej korzystają (jak były mniejsze to świetną zabawą było wskoczyć na pokrywę kuwety, kiedy brat z niej korzystał i pacać go łapką po głowie w trakcie.... *^w^*). 
Nie są wybredne i zjadają w zasadzie wszystko co im daję (Animonda, Feringa, Wild Freedom), chociaż nie lubią smaków rybnych w karmie, świeże ryby uwielbiają. Z ciekawostek, kiedy nakładam do miski Aki skacze wokół mnie jak piłeczka a Fuki łazi po podłodze i drze paszczę jakby umierał z głodu... *^o^* Wsadzają mordy w nasze talerze a Aki nawet wyjada różne zupełnie niekocie rzeczy, jak natto, szpinak albo surówka z rzepy...
From the beginning we didn't have any problems with cats scratching furniture - three or four times we had to take the cat from the sofa and place his paws on the scratching post, and they understood what to do straight away. I regularly trim their claws, and the only problem is when I take care of one cat the other pushes himself into my lap because he wants to be the first one! ^^*~~ After the procedure we all go to the kitchen to give cats some crunchy treats!
For the first two weeks in October Aki had some problems with settling in and peed on our bed, but we explained it to him that it's bad in a higher voice and it all stopped, they both use one litter box without any disturbances. They used to have fun with it - when one cat used the toilet the other one stood on the litter box cover and hit brother with a paw on the head, oh well...*^w^*
They're not picky as far as food and eat everything I feed them (Animonda, Feringa, Wild Freedom), although they don't really care for fish flavours in cat food (they love fresh fish). When I prepare the food Aki jumps around me in silence while Fuki screams like there's no tomorrow!... *^o^* They look for food in our plates and Aki even tries to eat such non-cat foods like natto, spinach or turnip salad...





Czasami strasznie broją, zrzucą doniczkę albo coś innego, co się psuje, natomiast niektórymi rzeczami, o które się obawiałam, wcale się nie interesują, np.: kablami pod szafką telewizyjną. Ale za to nie mogę już wykorzystywać tablicy korkowej nad biurkiem do przypinania wykrojów czy wycinków z gazet, Aki zrywa je i gania po podłodze... Kradnie też pomidory, więc trzymamy je pod kloszem kuchennym. Obydwa koty, chociaż bardziej Fuki, lubią spać w nocy z nami całe schowane pod kołdrą, wtulone między nas dwoje albo gdzieś przy ludzkich udach, jeśli śpimy na boku. *^v^*
Sometimes they do some damage, knock off the plant pot or something else, something gets broken but I was afraid they'd play with things they totally ignore, like for example all the cables behind the tv cupboard. But I cannot use the cork board for hanging sewing patterns or cuttings over my desk, Aki tears them down and plays with them... He also steals tomatos so we have to keep them under the cover. Both cats, although Fuki a little more, like sleep at night with us hidden under the duvet, leaning against our legs or in between me and Robert. *^v^*





Gdybyśmy mieli tylko Fukiego, byłoby w domu dużo spokojniej (tak, czasami mam takie myśli), mniej byłoby zniszczeń bo Fuki jest bardziej w typie filozoficznego Ryszarda. Za to Aki nadrabia rozrabianie byciem wielkim słodem, nikt tak głośno i mocno nie mruczy jak on, nikt tak się nie rzuca na człowieka do przytulania, ocierania, wykręcania się na podłodze pod ludzkimi nogami. Nawet kiedy nabroi zachowuje się tak, że nie można się długo na niego gniewać... No bo krzyknie się na niego, to uszy po sobie i ucieka, przycupnie gdzieś na podłodze i patrzy wielkimi czarnymi oczami. Jak go gonić, to będzie zwiewał. Ale wystarczy się zatrzymać i go zawołać, a on natychmiast biegnie do ciebie ucieszony i się tuli! *^0^* I nie wyobrażam sobie, żeby go z nami nie było.
If we only had Fuki (yes, sometimes I have thoughts like that), the house would be much calmer because he is more of a philosophical type like Ryszard was. But Aki is a great sweetheart, no other cat purrs so loudly, hugs so strongly. Even when he's done something bad you cannot be cross for long... When you shout at him he runs away and stops somewhere with his ears laid back and big black eyes watching carefully. Following him results in cat running away but when you stop and call him he immediately starts to purr and comes to you all happy! *^0^* And I cannot imagine him not living with us.
 


***

Tyle o kotach, a na koniec jeszcze propozycja kulinarna - Jamie Oliver wymyślił kluski składające się tylko z 200 g świeżego szpinaku i 300 g mąki (u mnie razowa, stąd niejednorodny kolor i następnym razem dodam szczyptę soli). Mieszamy je w malakserze do uzyskania kuli ciasta, następnie urywamy kawałki i rolujemy cienki makaron albo jak poniżej z grubych wałków tniemy kopytka. Gotujemy we wrzątku ok. 5-10 minut od wypłynięcia na powierzchnię (w zależności od grubości klusek). Podajemy z sosem z pomidorów, czosnku i parmezanu albo z masełkiem i tartym chedarem. Smacznego!
That's all about cats for now and to sum up one more culinary proposal - Jamie Oliver made noodles from 200 g of fresh spinach and 300 g of flour (wholemeal flour in my case hence the grayish colour, next time I'll add some salt).  Place them in the food processor and mix till the dough forms, then tear small pieces of dough and roll out thin noodles or make thicker rolls and cut the dumplings. Cook them in boiling water for about 5-10 minutes (depending on the thickness). Serve them with tomato/garlic/Parmesan sauce or just melted butter and some shredded cheddar cheese. Enjoy!



Tuesday, March 20, 2018

Pierwszy dzień wiosny

Wiosna przyszła?
Spring came?



Eeeee, no chyba jeszcze nie...
Well, no, no really, not yet...

Sunday, February 25, 2018

おしゃれ服 - タック入りプロオーバー



Szyłam spodnie i sukienki, ale kiedy myślałam o pulowerach czy bluzach, to od razu przychodziło mi do głowy, że takie rzeczy robi się na drutach albo kupuje w sklepie, nie szyje samemu! *^v^*
I made trousers and dresses but when I thought about pullovers or sweatshirts I immediately thought about knitting or buying it in a shop, not sewing by myself! *^v^*





Ale kiedy pierwszy raz przeglądałam książkę "ソーイングナチュリラ シンプルナチュラルなおしゃれ服" czyli "Naturalne szycie. Proste i naturalne modne ubrania" ta bluzka od razu przyciągnęła moją uwagę. Może dlatego, że była uszyta z błękitnej bawełny? A może zaintrygował mnie luźny krój z zaszewkami, coś czego nie mam w mojej szafie, coś dla mnie totalnie nietypowego, bo ja zawsze wszystko mam dopasowane a zaszewkami przybliżam ubrania do ciała a nie robię bombki! ^^*~~
But when I looked through the book "ソーイングナチュリラ シンプルナチュラルなおしゃれ服" which means "Natural sewing. Simple and natural fashion clothes" this blouse caught my attention. Maybe because it was made from a blue cotton? Or maybe I was intrigued by the loose shape with pleats, something that you wouldn't find in my wardrobe, something not typical for me, all I have is fitted with pleats, yes, but not puffed to the shape with them! ^^*~~
 


Odłożyłam ten projekt na wczesne lato, żeby uszyć sobie takie bawełniane lub lniane narzutki, ale potem przypomniałam sobie, że mam kawałek błękitnej luźno tkanej angory i zdecydowałam zrobić próbę tego modelu w wersji zimowej.
I postponed this project till early Summer to make it from cotton or linen but then I remembered I had a piece of light blue angora loosely woven and I decided to make the trial Winter version.





Wybrałam największy rozmiar 3L, dodałam 5 cm długości korpusu i 10 cm do rękawów, i jest idealny, natomiast na lato chcę uszyć sobie większą luźniejszą wersję tej bluzy. A szyło mi się błyskawicznie! Kilka prostych ściegów, wszywanie rękawów bajecznie banalne, najwięcej czasu zabrało mi ręczne podkładanie odszyć wszystkich podkrojów... *^o^*
I chose the biggest size 3L, added 5 cm to the body and 10 cm to the sleeves, and it's perfect for me but I know that I'll enlarge the pattern to have the bigger looser Summer version. And the sewing was so quick! A few straight seams, no fuss setting-in sleeves, the longest took me to sew the bias tape facings on all openings by hand on the left side... *^o^*





Ale żeby nie była to taka bluza zupełnie zwyczajna wymyśliłam sobie ozdobę. Znalazłam gdzieś w Sieci rysunek chryzantemy pajęczej, wydrukowałam i namalowałam farbami do tkanin na już gotowej bluzie. Oczywiście najpierw zrobiłam próbę farby na kawałku materiału, bo nie wiedziałam, jak zachowa się na wełnie. Miałam zrobić szablon, ale okazało się, że jak podłożyłam wydruk pod materiał a z góry zaświeciłam lampką, to kształty widać było całkiem wyraźnie, więc tylko trzymałam obok drugi wydruk dla konsultacji i malowałam.
But I didn't want this pullover to be ordinary so I decided to embellish it. I found a drawing of a spider chrysanthemum on the Net, I printed it and painted it with fabric paint. Of course first I made a trial version on a piece of spare fabric because I didn't know how it reacts with wool. I wanted to make a stencil but it turned out when I placed the printout under the fabric and lit the lamp directly over it I could see the shape of the petals quite well, so I painted the flower looking at it and consulting with another printout that I kept next to the pullover.





Koty pomagały. ^^*~~
Cats helped a lot. ^^*~~
  




A potem się znudziły i poszły spać. *^W^*
And then they got bored and went to sleep on our bed. *^W^*



Od razu po skończeniu wersji zimowej przerysowałam wykrój na wersję letnią - obniżyłam dekolt o 1 cm, wydłużyłam korpus o następne 5 cm i poszerzyłam plecy na dolnej linii o 5 cm, żeby uzyskać efekt większego powiewania i luzu. Być może od razu zabiorę się za szycie, ale efekty pokażę, jak już będzie można założyć tę bluzę bez kurtki, na razie czeka nas tydzień siarczystych mrozów!
Wiedzieliście, że robią bezowe lizaki w kolorze mojego sweterka?!... *^V^*
Just when I finished the Winter version of this blouse's, I redrew the pattern for a Summer version - I lowered the neckline by 1 cm, added another 5 cm to the body and added 5 cm to the width of the lower line of the back piece's to make it more flowy. I might start sewing it already but I'll share the results when it's possible to wear it without the Winter coat, at the moment we will be having one week of serious freezing temperatures!
Did you know they make meringue lollipops matching my new pullover?!... *^V^*




Sunday, February 18, 2018

Yuttari



Chce mi się wiosny! Mam już dość niesmacznych pomidorów i szaroburych dni. Mąż robi grzanki z groszkiem i fetą, i to nieco ratuje sytuację, ale dopada nas ogólnożyciowa szaruga i wcale nam się to nie podoba.
A tak naprawdę chcę, żeby był już październik, bo wtedy wracamy do Japonii. ^^*~~ 
(no wiecie, mówiąc "wracamy" mam na myśli "wracamy na kilka tygodni" a potem znowu trzeba będzie wyjechać i to też mnie przygnębia, ech...)
I want Spring already! I'm fed up with tasteless tomatoes and gloomy days. Husband makes toasts with green peas and feta and it helps a little, but we've been taken over by the general life depression and we don't like it at all.
To be frank I want it to be October already because I'll go back to Japan then. ^^*~~ (okay, so if I say "go back" I mean "go there for a few weeks" and we'll have to leave Japan again, and it also brings me down...)

Poza tym, wydziergałam sweter.
I made a sweater.




A raczej kamizelkę, bo rękawów w nim tylko odrobina. Sama nigdy bym po tę włóczkę nie sięgnęła, bo Adriafil Soffio Plus składa się w 50% z akrylu (na który mam uczulenie). Pozostałe 50% to mohair i wełna. Ale włóczkę dostałam i pomyślałam, że wypróbuję, a ponieważ podczas dziergania nie zeszła mi skóra z rąk (tak jak kiedyś przy dłubaniu z akrylowej nitki...) to projekt dokończyłam.
Or rather a vest because the sleeves are almost non-existent. I'd never buy this yarn myself because Adriafil Soffio Plus is 50% acrylic (and I'm allergic to acrylic). The rest is mohair and wool. But this yarn was a gift and I thought I'd give it a try since my hands didn't shed the skin during knitting (like it was last time I worked with acrylic thread...).




Darmowy wzór nazywa się Yuttari ("Wygodny") i jest pullowerem/kamizelką w stylu oversize. Tył dziergamy na prosto a na przodzie równomiernie dodajemy oczka dzięki czemu tworzy się pływający dekolt. Ja robiłam całość na raz dzięki czemu ominęło mnie zszywanie boków (od pach robiłam osobno przód i tył, i spięłam je na ramionach przy pomocy 3-needle-bind-off ze szwem na wierzchu dla ozdoby). Na koniec nabieramy oczka na rękawki i dziergamy ściągacz.
The free pattern Yuttari is a pullover/vest oversize style. You knit the back straight and on the front there are stitches added forming the looser neckline. I decided to knit front and back at one go so I didn't have to seam the sides, when I reached the armpits I separately made front and back and then did a 3-needle-bind-off on the shoulders with a visible seams for decoration. As the last job you pick up the stitches for the sleeves and knit ribbing.




Zużyłam dokładnie tyle włóczki ile miałam czyli 4 motki, na drutach 5 mm. Sweterek wychodzi dokładnie taki jak w nazwie - bardzo wygodny. Wydaje mi się, że nawet lepszy byłby z cieńszej włóczki, taka powiewająca narzutka. Z Soffio wyszedł trochę masywny i nie do końca wiem, czy mi się taki podoba. 
I used all the yarn I had, namely 4 skeins, on 5 mm needles. The pullover is just as its name - comfortable. I think it'd be better from thinner yarn, it would have more flow. From Soffio it's a bit chunky and I'm not sure I like it much.




Włóczka grzeje, więc sweter na pewno świetnie nadaje się do zarzucenia na siebie, żeby się docieplić zimą, ale czy to w ogóle mój styl? Czy może marudzę, bo jestem w fazie marudzenia a dzisiejszy wiatr przewiał mnie nad Wisłą na lewą stronę, kiedy próbowałam pozować do zdjęć?... To może już przestanę pisać, bo wychodzi mi negatywny wpis pełen smutów.... 
Do następnego razu!
The yarn is warm and this pullover is okay to layer with other clothes in Winter, but is it really my style? Am I just grumbling because it's my whining phase and today's wind froze me to death when we were taking these photos at the river bank?... So, maybe I'll stop writing  because this post is full of negativity and fussiness...
Till next time!



Wednesday, February 14, 2018

Kochajmy się!

Niezależnie od daty, ale dzisiaj kochajmy się mocniej, bo czemu nie? *^V^*
Let's love each other! On all days of the year but today let's love even stronger, because why not? *^V^*

Oto lunch, jaki przygotowałam na dziś dla męża do pracy:
Here's lunch I made for my husband today:



I oczywiście dostał też domowej roboty czekoladki! ^^*~~

And of course he also got some homemade chocolates! ^^*~~




A od jutra znowu akcja DOJ-adamy, kto się przyłączy?
Jeśli nie wiecie, o co chodzi, to poprzednie wpisy na ten temat wszystko Wam wyjaśnią:

And starting tomorrow we are again on a once-a-year slimming-our-menu time. Who's with us?
If you don't know what it is, read the posts from 2016 and 2017 below.

DOJ 2016
DOJ czyli Doroczne Odchudzanie Jadłospisu / Yearly Menu Slimming
DOJ czyli "nie mam czasu na zdrowie jedzenie" / "I don't have time to eat healthy"
DOJ czyli "o czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" / "What I mean when I talk about running"
DOJ podsumowanie / Summing up

Saturday, February 03, 2018

おしゃれ服 - ひまわりワンピース



Kiedy w piątek pokazałam na Instagramie zdjęcie naszego śniadania Pimposhka zapytała o przepis. I tu jest mały problem, bo przepis zaczyna się od: "wieczorem poprzedniego dnia wsypać ryż i grzyby shitake do maszynki do gotowania ryżu, nalać wodę i nastawić timer, żeby ugotowało się rano o określonej godzinie, program "ryżowe congee'"...
When on Friday I published our breakfast's photo on my Instagram Pimposhka asked about the recipe. And here is a small problem because it starts with: "on the evening before put rice and shitake mushrooms into a rice cooker, add the correct amount of water for a "rice congee or porridge" and set the timer for a required time in the morning to be ready"...




Nigdy nie gotowałam ryżanki w garnku na kuchence, ale generalnie o to chodzi, żeby rozgotować ryż na mięciusieńko w dużej ilości wody. Do ryżu z grzybkami dokładamy onsen tamago (jajko na miękko - zagotowujemy 1 l wody, kiedy zawrze dolewamy 1 szkl. zimnej wody, gasimy gaz i przestawiamy garnek z gorącego palnika, wyjmujemy z lodówki 4 jajka i wkładamy ostrożnie do wody, przykrywamy garnek i nastawiamy minutnik na 17 minut. Po tym czasie wyjmujemy jajka i przechowujemy w lodówce kilka dni aż będą na potrzebne do congee.) Doprawiamy ryżankę siekanym szczypiorkiem, odrobiną chilli, sosem sojowym, olejem sezamowym, tartym sezamem - wedle smaku. Zjadamy z towarzyszeniem ulubionych kiszonek. Danie lekkostrawne, rozgrzewające.
I never cooked rice congee in a pot on a stove but it's not a rocket science, just some rice cooked for a longer time in a lot of water. When rice with mushrooms is ready add onsen tamago (soft boiled egg - boil 1 l of water, when it boils add 1 cup of cold water, turn off the gas and remove the pot from a hot stove, take out 4 eggs from the fridge and place into the water, put the lid on and set the timer to 17 minutes. After that time take out the eggs, you may keep them in a fridge for a few days until you want to eat them.) Also some other things like chopped Spring onions, some chilli, soy sauce, sesame oil, freshly ground sesame seeds, as you like. Eat with your favourite pickles. It's light, warming and easy to digest.



 ***

A teraz przejdźmy do głównego tematu tego wpisu.
And now let's talk about the main topic of this post's.


Od mojej koleżanki Eri dostałam paczkę. Zawierała słodkości, ale też coś fajniejszego co jest o wiele trwalsze (nie oszukujmy się, słodycze przetrwały tylko trzy dni... ^^*~~) - książkę z wykrojami! *^V^*
My friend Eri sent me a parcel. It contained sweets but also something much cooler (let's be honest, the sweets lasted only three days... ^^*~~), namely the sewing book! *^V^*




Tytuł to "ソーイングナチュリラ シンプルナチュラルなおしゃれ服" czyli "Naturalne szycie. Proste i naturalne modne ubrania" i takie są właśnie wszystkie wykroje - bez fikuśności, w większości gładkie tkaniny, taki styl który ja nazywam "typowo japońskim". Tak ubrane kobiety oglądałam na tokijskich ulicach - bluzki i sukienki z jednolitych tkanin w ograniczonej gamie kolorystycznej ale zaskakujące jakimś detalem - pliskami, wydłużonym tyłem, asymetrycznością, kokardą czy ciekawym kołnierzem. 
The title is "ソーイングナチュリラ シンプルナチュラルなおしゃれ服" which means "Natural sewing. Simple and natural fashion clothes" and that's exactly what's inside the book - simple patterns, no frills, plain fabrics, the style I call "typical Japanese" because that kind of clothes I kept seeing in the streets of Tokyo very often. One colour fabrics, straight lines, sometimes some interesting detail like a pleat, longer back, some asymmetry or an eye catching collar.




Nigdy nie brałam pod uwagę japońskich wykrojów bo z góry założyłam, że na pewno będą na mnie za małe, za krótkie, za wąskie, czekałoby mnie za dużo przeróbek i nie warte to zachodu. Poza tym uważałam, że ten styl nie jest dla mnie. Co dobrze wygląda na drobnych Japonkach niekoniecznie będzie pasować na wysoką Polkę, dodatkowo z takimi ciuchami kojarzy mi się japońska skośnooka twarz wieńcząca sylwetkę a taką nie dysponuję. *^v^* 
I never even considered buying Japanese sewing books because I assumed the patterns would be too small for me, too short, too narrow, too much hassle with adjustments. Also, I never thought this style might suit me. What looks good on small Japanese women may look funny on a tall Polish girl. And I always had an image of a Japanese face finishing the whole portrait and I have the typical European features unfortunately. *^v^*




No, ale kiedy zaczęłam przeglądać książkę, którą dostałam od Eri, zaczęłam się zachwycać! Co więcej, następnego dnia wrzuciłam do pralki jeden z kuponów materiału, który kupiłam w Japonii w sklepie Kimono Kuraya, bo już miałam dla niego przeznaczenie - sukienka model U. ^^*~~
Być może pamiętacie bo kiedyś o tym wspominałam, że tkaninę na kimono kupuje się w kawałku o szerokości ok. 30 cm i długości ok. 11 m, tak więc przed wycięciem z niego elementów wykroju sukienki postanowiłam zszyć po dwie szerokości, żeby mi się ten wykrój zmieścił. W dolnych częściach sukienki musiałam doszyć jeszcze po kawałku. 
But when I started to look through the book I got from Eri I started to gush over the contents! What's more, on the next day I threw one of the fabrics I bought in Japan in Kimono Kuraya into the washing machine because I already knew what I wanted to turn it into - namely dress pattern U. ^^*~~
You may remember when I mentioned that the kimono fabric can be bought in a piece around 30 cm wide and around 11 m long, so I had to sew together two or even more widths to accommodate the pattern pieces.




 
I tak naprawdę najwięcej czasu zabrało mi przygotowanie materiału (prasowanie, odmierzanie, zszywanie, spasowywanie wzorów), samo szycie poszło dość szybko bo sukienka poza kilkoma pliskami na przodzie ma tylko dwa szwy boczne, wszycie rękawów, podłożenie dołu i odszycie podkroju szyi. Specjalnie na pierwszy ogień wybrałam dość prosty model, żeby w razie co nie było wielu modyfikacji do zrobienia.
To be frank the longest it took me to prepare the fabric (washing, drying, measuring, sewing together, matching the prints), sewing was rather quick because the dress has only two long side seams, a few pleats on the front, neckline and hem. I chose such a simple pattern on purpose to see how to work with Japanese patterns and avoid too many adjustments. 



 
Przyznaję, że nie chciało mi się robić próbnika z jakiegoś materiału na straty więc zrobiłam duże zapasy na szwy żeby w razie czego było z czego nadrabiać, ale okazało się to niepotrzebne. Ten model występuje w trzech rozmiarach: S, M i L, ja wybrałam ten największy który miał mi dać obwód w biuście 106 cm i długość 95 cm. Oczywiście sukienkę wydłużyłam tak, żeby sięgała mi do kolan, ale ponieważ nie ma wyraźnie zaznaczonej talii to nie bawiłam się w przedłużanie korpusu, szlufki na pasek przyszyłam w wyznaczonym we wzorze miejscu. Sukienka jest luźna i nie wymaga wszywania suwaka czy innego zapięcia, a paskiem ładnie podkreślamy talię na tyle ile chcemy.
I admit I was too lazy to make a muslin so I cut generous seams just in case but it turned out I didn't need that. This pattern comes in three sizes: S, M and L, and I chose the biggest one which has the bust circumference 106 cm and the length of the dress 95 cm. Of course I added some cms to the length so the dress would reach my knees but because the dress is not very fitted to the figure I didn't lengthen the upper body part and I placed the belt loops just where they were in the pattern. The dress is loose enough to omit any zipper, ect and the belt makes it nicely fitted as much or as little as you want.



Kilka słów na temat pracy z japońskimi wykrojami: są bardzo podobne do wykrojów z Burdy - zapasy na szwy trzeba dodać samemu. Poza tym mają podobne oznaczenia, punkty styczne rękawów i korpusu są zaznaczone zarówno na przodach jak i tyłach (samo wszywanie rękawów to była poezja, żadnego skomplikowanego wdawania przy którym zawsze zostaje gdzieś nadmiar materiału i trzeba przepinać i przepinać szpilki w nieskończoność i przesuwać po milimetrze materiał... po prostu wpięłam rękawy, przyszyłam i są, wygodne i nieograniczające swobody ruchów, genialne! ^^*~~). Natomiast opis szycia każdego z modeli jest dodatkowo uzupełniony o bardzo czytelne rysunki trudniejszych elementów i to jest genialne i bardzo pomocne! W ogóle uważam, że z japońskich książek z wykrojami mogą spokojnie korzystać osoby, które trochę już szyją ale nie znają słowa ani znaku po japońsku, na pewno sobie poradzą! A ja przy okazji poznałam kilka nowych japońskich słów, np.: odszycie czy szlufka! *^V^*
A few words about working with Japanese patterns: they're very similar to Burda's, you have to add the seams yourself. All the markings are similar, the marks on the sleeves you have in Burda are only on the fronts, here there are on both fronts and backs (sewing in the sleeves was a piece of cake, no complicated setting in when there's always a bit of too much fabric somewhere and you have to repin and repin the pins and move the fabric per millimetre... here I just pined in the sleeves and sewed the seams, they're comfortable and not limiting any movements, wonderful! ^^*~~). The description of sewing steps is accompanied by the very clear and easy to understand drawings of the more tricky parts of sewing and that's really great! I generally think that even if you don't speak Japanese or know kanji but you know how to sew you will be able to make clothes from the Japanese patterns! Funny thing I got to know some new Japanese words, like facing or belt loop! *^V^*




Natomiast pierwszy raz w życiu szyłam w takich warunkach...
Koty "pomagały" na każdym etapie prac - odrysowywaniu wzoru na papier, przygotowaniu materiału, odrysowywaniu wykroju na tkaninie, spinaniu szpilkami, zszywaniu, przymierzaniu, kradły kredę i centymetr... Mówiłam już, że trafiły nam się koty towarzyszące i rzeczywiście towarzyszyły mi prawie cały czas, nawet przez dłuższą chwilę szyłam siedząc przy maszynie z Akim na kolanach, który spał, mył łapę, ściągał zębami materiał.... Łatwo nie było! *^w^*
For the first time in my life I worked in such sewing conditions...
Cats "helped" me on every stage - when I was drawing the pattern on paper, prepared the fabric, drew the pattern pieces onto the fabric, pinned the pieces, sewed, tried on, they kept steeling the chalk and measuring tape... I told you our cats are the "accompanying" types and they kept me company almost all the time, even for a longer while I was sitting at the sewing machine with Aki in my lap - sleeping, washing his paw, trying to catch the fabric with his teeth... It wasn't an easy job! *^w^*




W tej wersji sukienka jest oczywiście wiosenno-letnia, z cienkiej bawełny, nie jest przewidziana do noszenia z grubymi rajstopami (i swetrem, i szalikiem, i płaszczem...). Na razie wieszam ją zatem w szafie i tam cierpliwie poczeka na  nadejście wiosny i wyższych temperatur. ^^*~~
Of course this dress is made from thin cotton and is for Spring/Summer season, it's not designed to be worn with a pair of thick tights (and a sweater, and a scarf, and a coat...). It will stay in my wardrobe till the warmth of Spring comes again. ^^*~~




To był mój pierwszy ale na pewno nie ostatni model z tej książki, już ostrzę sobie zęby na drugą sukienkę, na dwie bluzki, na spodnie... *^o^* Moja garderoba na wiosnę wzbogaci się o kilka ciuchów "Japanese style"! 
It was my first time with Japanese sewing patterns but definitely not the last one! From that book I already want to make another dress, two blouses, a pair of trousers... *^o^* My wardrobe will definitely gain some "Japanese style" clothes!

Thursday, January 25, 2018

肉まんの日


Podobno tradycja świętowania Dnia Nikumana wzięła się stąd, że 25 stycznia 1902 roku w miejscowości Asahikawa na Hokkaido odnotowano najniższą w Japonii temperaturę minus 41 stopni C. Ludzie pomyśleli wtedy, że w tak zimny dzień miło by było zjeść coś rozgrzewającego jak bułeczka na parze wypełniona nadzieniem z mięsa i warzyw. *^o^*
I've read that the idea of a Nikuman Day was started after on 25th January 1902 in Asahikawa, Hokkaido, there was the lowest temperature ever noted in Japan, minus 41 degrees C. People thought it would be great to eat some steaming hot warming bun with meat filling on such a day. *^o^*




Nikuman ma chiński rodowód (baozi), w Japonii w zwyczajnych konbini spotykaliśmy cztery podstawowe odmiany: nikuman (z miesem), kareman (z japońskim curry), anman (z pastą ze słodkiej fasoli mun) i pizzaman (o smaku pizzy, jakoś nigdy tego nie spróbowaliśmy...). Za to na stoisku z bułeczkami na parze w dzielnicy Ebisu tych rodzajów było chyba z dziesięć, w tym nadzienie grzybowe, krewetkowe i specjalne wielkie buły z nadzieniem z wielu rzeczy, w tym z ugotowanym na twardo przepiórczym jajkiem! *^V^*
Nikuman has a Chinese origin (baozi), in normal konbini stores in Japan we found four types: nikuman (with meat filling), kareman (with Japanese curry), anman (with sweet bean paste) and pizzaman (never tried this one...). On the special nikuman stall in Ebisu there was around 10 types, including mushroom filling, prawn filling and such curiosity like a huge bun with many things inside, including a hard-boiled quail egg! *^V^*




Nikuman jest przeważnie wielkości dużego jabłka i ma charakterystyczne zakładki z ciasta na wierzchu. Robiąc bułeczki w domu możemy dostosować ich wielkość i nadzienie do naszych preferencji, wybierając między najróżniejszymi składnikami. Można nawet zamienić tradycyjne ciasto na szybkie i bezproblemowe ciasto z mleka kokosowego i mąki z przepisu Jamiego Olivera, sprawdzone! ^^*~~
Nikuman is usually big as an apple and has the characteristic pleats. Making them at home we can adjust the size and filling to our preferences, we may even omit the traditional dough and use the quick and easy Jamie Oliver's recipe for a coconut milk and flour dough, I made it and works very well! ^^*~~

 


Dziś w Warszawie nie było aż tak zimno jak wtedy w Asahikawa (na szczęście!), ale nikumanem nie pogardziliśmy. A ponieważ nie mogę kupić w sklepie gorących parujących bułeczek (czasami na półce obok pierogów znajdziemy w sklepie bułki do przygotowania na parze, ale bez nadzienia), to musiałam je sobie przygotować sama. Przepis jest bardzo prosty a efekty smakowite. Czy moje bułeczki są piękne i kształtne? Nie bardzo. Ale smak mają dokładnie taki jaki powinien być! Serdecznie polecam! ^^*~~
Today in Warsaw it's not that cold as it was in Asahikawa on that day (lucky us!), but I'd eat a nikuman anytime anywhere. But because I cannot buy a steaming hot bun from a shop here I had to make them myself (sometimes you can buy buns without the filling to warm up at home and serve with some meat sauce, they're popular in some regions of Poland). The recipe is easy and totally worth the effort! Are my buns pretty? Not really. But the taste is exactly how it should be.  ^^*~~



I w ogóle to ja to już kiedyś pisałam na blogu, więc się powtarzam, ale co tam! Jak tu nie przypomnieć o tych bułeczkach?... Są na to zbyt smaczne i będę to robić każdego stycznia! *^-^*~~~
I've already written about these buns on the blog so I repeat myself, but who cares, they're so tasty that I'll be recalling them every year in January! *^-^*~~~


PS.: Miałam już całkiem sporo nowego swetra na drutach, kiedy zmierzyłam go i zorientowałam się, że dziergam kapę na słonia... Pruję do początku, bo oczywiście nie chciało mi się zrobić próbki ani nie przyszło mi do głowy zmierzyć robótkę na wczesnym etapie. W związku z tym nie rozmawiam ze sobą, bo się na siebie obraziłam śmiertelnie!...
PS.: I had quite a lot of a new sweater done when I measured it and it turned out I was knitting a cover for an elephant... I'm going to frog it till the beginning because of course I was too lazy to swatch it or measure it at the start of a project. So, I decided I am angry with myself and I will never speak a word to myself ever again!...