Thursday, November 10, 2011

Herbaciana

Intensywnie Kreatywna, tylko powiedz, że nie musi robić ciasta francuskiego od zera, to było gotowe. *^v^*

Random Forest, to było Muzeum Browaru Yebisu. ~^^~ Odniesienia do Evangeliona były za to wszędzie indziej, najwięcej na Akihabarze,
Bardzo dziękuję za życzenia, nie czuję ograniczenia, że mogę je przyjmować tylko w dzień urodzin, w zasadzie chętnie wysłucham różnych miłych życzeń przez cały rok! *^v^*

***

Below I'm talking about different teas and coffees I got to test from the Polish online shop.

Jestem wielką miłośniczką herbaty, piję jej dużo i często. Kiedyś kupowałam bardzo dużo herbat smakowych, a od kilku lat rozsmakowałam się w czystych herbatach gatunkowych. Jeśli nie wiesz, co dać mi na prezent, może to być puszka dobrej czarnej lub zielonej herbaty, i na pewno będę zadowolona! *^v^*
Dlatego skorzystałam z okazji do przetestowania kilku herbat dostępnych w ofercie sklepu internetowego SzlachetnySmak.pl

Zanim przejdę do opisu herbat muszę wspomnieć o czymś, co bardzo mi się w tym sklepie podoba, a co niestety nie jest stałą praktyką w innych sklepach z kawą/herbatą. Kiedy przez lata kupowałam smakowe herbaty w sklepach stacjonarnych, ceny przy poszczególnych gatunkach oznaczały x zł za 100 g (oprócz białych herbat sprzedawanych na sztuki), tak było zawsze i do tego byłam przyzwyczajona. Niestety w kilku sklepach internetowych zauważyłam, że na pierwszy rzut oka kuszą one klienta bardzo niskimi cenami a potem, po kliknięciu w dany produkt okazuje się, że niska kwota to cena za 50 g, nie za 100. SzlachetnySmak.pl podaje swoje ceny za 100 g produktu i to mi się bardzo podoba.

- mieszanka herbat cejlońskich z dodatkiem owoców papaji, hibiskusa i malwy



Owocowe nuty są dobrze wyczuwalne zarówno w zapachu jak i w smaku herbaty, zaliczyłabym ją do herbat jesienno-zimowych, cięższych, rozgrzewających po spacerze w mokre lub mroźne przedpołudnie.


- cejlońska mieszanka z dodatkiem ananasa, hibiskusa i płatków słonecznika z akcentem tropików


Ta herbata jest tak atrakcyjna wizualnie, że mogłabym ją ustawiać w słoiczkach na półkach lub usypywać z niej obrazy. ~^^~


Napar jest jasny, przejrzysty, ma piękny owocowy zapach a dodatki smakowe nie tłumią charakterystycznej goryczki zielonej herbaty (co dla mnie jest zaletą). Pierwszy trzyminutowy napar jest łagodny, a drugi pięciominutowy mocniejszy, ale nie nadmiernie gorzki, z czym często spotykałam się w zielonych herbatach.


Dostałam też do przetestowania dwie kawy. Choć kawoszem nie jestem i w zasadzie kawa mogłaby dla mnie nie istnieć, od czasu do czasu lubię wypić filiżankę smakowej małej czarnej, preferencyjnie z mlekiem i koniecznie z pianką. *^v^*

Dlatego po obiedzie zaparzyłam sobie kawę Arabicę Irish Cream, która pachniała tak mocno, że czułam ją przez bąbelkową kopertę i foliową torebeczkę, w którą była zapakowana. *^v^*
(szkoda, że przysłano mi ją w wersji zmielonej, jeśli już pijam kawę, to wolę kupować ją w ziarnach i sama mielić tuż przed parzeniem).


Jak się spodziewałam, to łagodna bardzo aromatyczna kawa, dla mnie idealna z kostką brązowego cukru, do niedzielnego deseru po smakowitym obiedzie, podałabym do niej kieliszek likieru Irish Cream dla dopełnienia rozpusty. ~^^~


Następnego dnia do śniadania testowałam czarną herbatę Słodki Owoc - cejlońską mieszankę z bananem i kwiatem słonecznika.


Herbata ma ciemny napar i bardzo przyjemną delikatną słodycz, która jest obecna mimo braku cukru (nie słodzę herbat).


Przysłano mi też zieloną herbatę Słodka Tajemnica o nieznanym mi składzie, gdyż aktualnie nie ma takiego produktu na stronie sklepu (wydaje mi się, że w mieszance jest kwiat słonecznika, hibiskus i jakiś karmelowy dodatek) i kawę Arabica Brazylia Santos (niestety nie wiem, czy ciemną czy jasną, również zmieloną). Te dopiero wypróbuję.

Strona sklepu SzlachetnySmak.pl jest przyjemna dla oka i przejrzysta, oprócz herbat i kaw (naturalnych, smakowych, ziołowych) można się w nim zaopatrzyć w akcesoria do przyrządzania i picia tych napojów oraz prezenty (ozdobne pudełka, słodycze, itp).

[Przy okazji testowania herbat i kaw pokazałam część mojej kolekcji filiżanek i kubków. *^v^*]

Tuesday, November 08, 2011

Pieczątki / Stamps

Bardzo dziękuję za gratulacje! ~^0^~

YarnFerret, a Ty trafiłaś na jakieś schody? Ja żadnych schodów nie zauważyłam. Jest to dla mnie jak na razie najłatwiejszy, najbardziej logiczny ze wszystkich języków, jakich się kiedykolwiek uczyłam (a uczę się japońskiego już trochę czasu bo przecież przed kursem uczyłam się sama ponad rok), w porównaniu np.: do francuskiego czy rosyjskiego, z ich odmianą, tymi wszystkimi końcówkami, albo do angielskiego - kilometry czasowników nieregularnych do zapamiętania..., nie mówiąc o łacinie! ^^ Oczywiście jest dużo do zapamiętania, ale w końcu jest to kompletnie nowy słownik do opanowania. *^v^*

Acha, i dziękujemy Squirk za ukierunkowanie na blog niesamowitego kota Shironeko! *^v^*

***

Na początek - śniadanko, które zrobił mi dziś mąż - domowej roboty rogaliki francuskie nadziewane serem i ostry sos paprykowy, mniam! ~^0^~
First, breakfast made by my husband - homemade croissants with cheese filling and hot red pepper sauce, yummy! ~^0^~

Ostatnio znalazłam coś, o czym zapomniałam napisać na Fumach Turystycznych podczas wakacji, a co jest bardzo fajne, więc dzielę się tym tutaj (no bo nie będę przecież dodawała tam wpisu po kilku miesiącach od powrotu ^^).
Recently I found something that I didn't write about on my holiday blog during our stay in Japan, and which is fun so I decide to share it with you here (there's no point in writing about it there, several months after we came back home ^^).

Mianowicie, pieczątki.
Namely, the stamps.


W którymś momencie zorientowaliśmy się, że w Japonii istnieje zwyczaj przystawiania sobie ozdobnych pieczątek w różnych miejscach turystycznych (jak muzea), ale nie tylko, bo naszą pierwszą pieczątkę znaleźliśmy na stacji kolejki dzielnicy Tokyo i od tamtej pory uważnie wypatrywaliśmy kolejnych pieczątek.
At some point we realized that in many places in Japan you can get ornamental stamps - in tourist places like museums but not only, we found our first stamp at the Tokyo station and from that moment we kept on looking for the stamps in other places.


Czasami nawet na folderach danego muzeum jest specjalne puste miejsce do przystawienia pieczatki (a czasem szukaliśmy po kieszeniach pustych kartek). Zbieranie pieczątek to świetna sprawa, bo kusi, żeby specjalnie odwiedzać różne miejsca i dostawiać sobie kolejne pieczątki, z których może się stworzyć niezła kolekcja. *^v^* (a potem mamy co oglądać i wspominać ^^).
Sometimes on the museum's leaflets there were blank spaces for the stamps (and sometimes we looked for some blank pieces of paper). Collecting stamps is a great thing because it provoked us to visit some places and find more stamps, and we grew a collection. *^v^* (which turned out to be a good way to bring back memories of where we went ^^)








Monday, November 07, 2011

...

Cocomino, thank you! It is difficult because it was the first time I've ever tried it so I didn't know how soft or how hard I should have pressed the brush against the paper, how much ink I should have taken. Such things come with practice. *^v^*

Fiubzdziu, pomyślałam, że mogę cały czas żyć tylko wspomnieniami o Japonii, czytać blogi osób tam mieszkających i płakać w poduszkę (co pewnie jeszcze nie raz będę robić...), a mogę też spróbować wyjść z domu i spędzić czas zanurzając się w tę kulturę, którą tak bardzo chcę poznać. ~^^~

Co do japońskojęzycznej nauczycielki, to niestety zobaczę się z nią jeszcze na kaligrafii tylko dwa razy. Moja normalna nauczycielka od japońskiego, z którą mam zajęcia dwa razy w tygodniu jest Polką i używa bardzo dużo polskiego. Z jednej strony to dobrze, bo niektóre rzeczy trzeba wytłumaczyć na poziomie początkującym, ale z drugiej strony uważam, że mogłaby stosować więcej japońskiego np.: w poleceniach. Mam praktykę w uczeniu i w uczeniu się kilku języków i wiem, że bardzo dobre efekty przynosi powtarzanie i zapamiętywanie gotowych fraz z życia wziętych, niekoniecznie od razu znając wszystkie struktury gramatyczne czy znaczenie wszystkich wyrazów występujących w danym zdaniu. Bo do gramatyki w końcu kiedyś się dojdzie, a zapamiętane wyrażenie umiemy zastosować w życiu, w normalnej konwersacji a to jest najważniejsze.

Intensywnie Kreatywna, to na razie jeszcze nie jest sztuka, tylko nieporadne próby ręki nieoswojonej z pędzlem. ~^^~ Pisałam na papierze - papier do kaligrafii jest specyficzny: bardzo gładki po wierzchu a chropowaty od spodu, a przede wszystkim bardzo cienki, jak bibułka, dlatego tak się "zbiegł" w miejscach, gdzie dotknął go mokry atrament.

YarnFerret, na razie rzeczywiście jest to zabawa pędzlem i atramentem. ~^^~

***

A ponieważ napisałam test z hiragany na 100% to w nagrodę zjadłam 15 pierożków gyoza (własnej roboty ^^) i popiłam je winem śliwkowym umeshu. A teraz zamierzam relaksować się przez resztę wieczoru, czego i Wam życzę! *^v^*
And because I scored 100% at my hiragana test, as a reward I ate 15 gyoza dumplings (homemade by myself) and I drank some plum wine with it. Now I'm going to relax during the rest of the evening, have a nice Monday evening! *^v^*

Sunday, November 06, 2011

書道

YarnFerret, muszę pamiętać, żeby teraz zawsze mieć pod ręką jakieś zwierzę podczas sesji lalkowych. ~^^~

Intensywnie Kreatywna, poczaruję jeszcze pogodę, bo przydałby mi się słoneczny dzień tak za tydzień, na jeszcze jedną jesienną sesję lalkową. ^^

Violet, jak stoi takich sześć w gablocie, to już człowiek jest przyzwyczajony. *^v^* Bardziej się boję lalek wiktoriańskich, tych z pustym spojrzeniem, malutkimi ustami i straszną pyzatą twarzą, brrr...

***


Czy to starożytne zwoje, które wyszły spod ręki sławnego Mistrza Kaligrafii?...
Are these the ancient writings done by some famous Calligraphy Master?...

Nie!
To moje koślawe bazgroły, bo pierwszy raz w życiu trzymałam w ręku japoński pędzel do kaligrafii i stawiałam pierwsze nieśmiałe kreski i zawijasy. *^v^*
No!
These are my crooked scribbles, because I had a Japanese calligraphy pen in my hand for the first time in my life and I made the first shy lines and flourishes. *^v^*

Byłam dzisiaj na pierwszych zajęciach z kaligrafii, bo pomyślałam, że to może być ciekawe, rozrywkowe a z czasem pomoże mi ładnie pisać japońskie i chińskie znaki.
This morning I've been to the first calligraphy lesson, because I thought it might be interesting, fun, it may with time help me with beautiful kana and kanji writing.

Najbardziej niespodziewaną rzeczą okazał się fakt, że nasza nauczycielka Japonka nie mówi słowa po polsku! ~^^~ Jednak nie było to żadnym problemem - kiedy nie ma innych sposobów komunikacji, to z niewielką pomocą kilku angielskich słów i dużą dawką gestów, w kontekście da się zrozumieć bardzo dużo. Przekonałam się, ile słów już potrafię zrozumieć i osłuchałam się z japońską wymową (jeden z uczniów znał japoński bardzo dobrze i sporo sobie pogadali z nauczycielką). Będę wyczekiwać następnych zajęć a na razie idę się pouczyć, bo jutro mam klasówkę z alfabetu hiragana! ~^^~
The most unexpected things was the fact that our Japanese teacher didn't speak a word of Polish! ~^^~ But it turned out not to be the problem at all - when there is no other way to communicate, Japanese with a little help from a few English words and a lot of gestures, in the specific context was easily understood. I found out how much I can already understand and I also listened to a lot of good native Japanese (one of the students knew the language very well and he talked with our teacher a lot). I'll be looking forward to next lesson and now I'll go and practice some hiragana because I'm having a test tomorrow! ~^^~

Saturday, November 05, 2011

Słoneczny listopad / Sunny November

Inko, no, pantalony, bo mi zimno zimą (kiedy jestem w spódnicy) w ten kawałek gołej nogi między górą pończochy z dołem majtek. ~^^~

Susanno, zdania są podzielone, ja na razie jestem zadowolona zarówno z prania jak i mycia włosów w orzechach. (chociaż pewnie częściej będę je stosować w pralce)

Mago, spieszę się, żeby mnie mrozy z jedną nogawką nie zastały! *^v^*

Squirk, zawartość przesyłki umiliła mi swym widokiem wieczór, i na pewno umili mi swoim smakiem kolejne dni. *^v^*

Intensywnie Kreatywna, jak śpię, to marzną mi tylko dwie rzeczy: stopy (na które zakładam skarpetki) i buzia (na którą nic nie zakładam, bo bym się udusiła ^^), reszta jest szczelnie przykryta zimową kołdrą, więc do spania pantalony mi są zbędne. ~^^~

CU@5, no bo akurat miałam myć głowę tego wieczora, orzechy były pod ręką. ^^

Manketo, no więc szczuplutkie nóżki to nie u mnie niestety, ech... Masz rację piękne są te pończoszki.

Anju, nie wiem o żadnych innych, chyba tylko te, bo właśnie ich skorupki mają właściwości myjące.

MaroccanMint, nie, włóczka to Ice Cashwool z Yarn Paradise, wełna 100%, na 2,5 mm. Wstążki w nogawce nie przewidywałam, ale zawsze mogę rozważyć. ~^^~ Jeszcze nigdy nie byłam matką chrzestną żadnej chuście, ale obiecuję pomagać w jej wychowaniu, jak umiem! *^v^* (zbliżenia opaski Kokardki zrobię przy okazji następnych zdjęć)

Zulko, ruszyłam z kopyta! ^^

Izuss, no to druty w dłoń! *^v^* O tym kubeczku już kiedyś czytałam na blogach anglojęzycznych, a potem zobaczyłam, że są u nas dostępne. Ciekawe, chociaż wydaje mi się, że operowanie tym pojemnikiem może być problematyczne, ale to pewnie kwestia wprawy. I zastanawiałam się, jak skóra reaguje na kontakt z gumą/silikonem.

***

Dzisiaj Sinclair, buszująca w ogródku moich rodziców, w promieniach ciepłego listopadowego słońca. (Biedna Sinclair, naczekała się na tę sukienkę prawie rok... ^^ Ale chciałam dla niej klasycznej "lalkowej" koronkowej sukienki właśnie z tego materiału, i wreszcie się doczekała!).
Today Sinclair, spending time in my parents' garden, in the warm November sun.
(Poor dolly, she waited for this dress almost a year... ^^ But I wanted it to look like a classic "doll" lacy dress from that exact fabric and she finally got it!).

Sinclair (Volks LE Emma, SD13)

sukienka, halka, czepek, pończoszki, futrzane bolerko - Atelier Bizarre (czyli ja ^^)
buty - Dollmansion
peruka - Crobidoll
dress, petticoat, hat, stockings, rabbit fur shrug - Atelier Bizarre (meaning me ^^)
shoes - Dollmansion
wig - Crobidoll






















Bonus z cyklu "lalka i zwierzę" - Sinclair z mieszkańcem ogródka skalnego, uprzedzając pytania - tak, mieszkaniec jest gumowy i kompletnie niegroźny. ~^^~
Bonus from the "the doll and the animal" series - Sinclair and the resident of the stone garden's, anticipating the questions - yes, it's made of rubber and completely harmless. ~^^~

Thursday, November 03, 2011

Utknęłam w majtkach / Stuck in panties

Pinupcandy i Agato, dziękuję! *^v^*

***

Tytuł dedykowany Squirk, która jest specjalistką od wyszukiwania intrygujących tytułów blogów i artykułów prasowych. *^v^*
The title I dedicate to Squirk, who is a master at finding intriguing blog post titles and article's titles. *^v^*
Utknęłam w majtkach. Naprawdę. I nie chodzi mi o to, że tak mi się przytyło, że nie zmieściłam się we własną bieliznę... ~^^~ Utknęłam rękodzielniczo.
I am stuck in the panties. Really. And I don't want to say that I gained weight and couldn't fit in my underwear... ~^^~ I am stuck knittingwise.
Sweterek Lena ma plecy i tyle, jesienno-zimowy szal leży odłogiem, a ja dziergam retro pantalony. Pierwsza nogawka poszła mi błyskawicznie, a druga ciągnie się jak flaki z olejem, sama nie wiem, czemu...
Lena cardigan has only the back part, Autumn-Winter cabled shawl has been put away, and I've been knitting warm vintage panties. I made the first leg in the blink of an eye, and the second goes on and on, and takes forever, I don't know why...

To tak gwoli przypomnienia, że tu się także robi na drutach, nie tylko objada dyniami. ~^^~
I just wanted to remind you that I also knit, not only eat pumpkins like crazy. ~^^~

Poza tym, proszę trzymać kciuki za słoneczną bezwietrzną pogodę w sobotę, bo jeśli taka będzie, to zrobię zdjęcia nowej sukience lalkowej, którą wreszcie uszyłam dla Sinclair! (Jeśli taka nie będzie, będę improwizować. ^^)
Also, please keep your fingers crossed for the sunny windless weather on Saturday, because I want to take photos of the new dress I made for Sinclair. (If the weather's not taht nice, I'll improvise. ^^)

***

Acha, i jeszcze szybki raport włosowy - przez miesiąc przybyło mi następne 2 cm, ale nadchodzi niestety moment, kiedy przyjdzie mi zrobić radykalne cięcie. Jak by nie kombinować, jedynym sposobem na odnowienie całej powierzchni włosów jest ich podcinanie aż do odrośnięcia całej długości, jaką miały włosy w momencie zmiany pielęgnacji na zdrowszą (u mnie zajmie to około 2 lat).
Natomiast chciałabym się podzielić nową metodą pielęgnacji włosów - zdopingowana wpisem Izuss umyłam wreszcie wczoraj włosy orzechami indyjskimi.

Orzechy dostałam jakiś miesiąc temu od kogoś w prezencie i stosowałam je wyłącznie do prania w pralce - wkładałam do pralki 3-4 orzechy w osobnym woreczku (żeby ich potem nie ganiać wśród prania) i prałam bez żadnych dodatków proszku czy płynów zmiękczających. Ubrania po takim praniu są czyste (bez problemu doprały się ubłocone nogawki jasnych spodni), miękkie i pachnące świeżością, i pozostają świeże przez dłuższy czas. Tych samych łupin można używać do 3 razy, jeśli pierzemy w temperaturze niższej niż 60 stopni, a półkilowy worek jest niesamowicie wydajny, po miesiącu w ogóle nie widzę, żeby coś mi ubyło, a robię pranie kilka razy w tygodniu.

No, i wreszcie zebrałam się, żeby ugotować sobie z orzechów szampon, skoro i tak już mam je w domu. Wzięłam 8 łupinek i gotowałam przez 10 minut w 500 ml wody. Potem przecedziłam i trochę wystudziłam, do mycia zużyłam połowę płynu (resztę odstawiłam do lodówki, do zużycia za dwa dni).
Pierwszym zaskoczeniem po szamponach drogeryjnych jest brak piany, ale efekt mycia jest dobrze widoczny - miałam już nieźle przetłuszczone włosy a po wymasowaniu ich płynem z orzechów i spłukaniu czystą wodą miałam wyczuwalnie superczyste świeże włosy, które jakby nawet zwiększyły objętość (podobny efekt jak po farbowaniu henną). Zaryzykowałam nienałożenie odżywki ale i tak rozczesałam się bez problemu, a włosy nabrały ładnego skrętu, którego wcześniej nie potrafiłam wydobyć żadnymi kosmetykami.

Na pewno gotowanie orzechów i potem studzenie jest nieco problematyczne, ale efekt jest interesujący. Myślę, że następnym razem użyję połowę łupin/wody, żeby przygotować jedną porcję na jedno mycie, bo wolę robić to częściej i czekać, aż płyn nieco wystygnie niż wylewać sobie na głowę zimny płyn z lodówki (czytałam, że musi stać w lodówce, bo inaczej może się zepsuć). Na pewno nie zrezygnuję z gotowych szamponów (których mam zresztą zapas), ale poddaję pomysł jako inny naturalny ekologiczny sposób na mycie włosów.
(Chociaż właśnie sobie pomyślałam, że transport tych orzechów z Indii, te tysiące kilometrów, nie jest wcale aż taki zgodny z duchem ekologii i oszczędzania energii/korzystania z lokalnych zasobów, ale to zupełnie inny temat... Może by tak spróbować z naszym lokalnym tatarakiem?)

Wednesday, November 02, 2011

Po urodzinowo / After birthday

Bardzo dziękuję za wszystkie życzenia urodzinowe! ~*^O^*~
Thank you very much for the birthday greetings! ~*^O^*~

Dzień urodzin był rzeczywiście bardzo przyjemny, śniadanie zrobił mąż, a on jest specjalistą od śniadań (poszedł do sklepu po gorące bułeczki!), potem pozmywał i posprzątał mieszkanie, a ja sobie szyłam w pracowni! ~^^~
It was a really nice day, my husband made me breakfast and he's a pro in breakfasts (he went to buy hot bread rolls from the bakery!), then he washed the dishes and cleaned the apartment, and I was sewing in the craftroom! ~^^~
Śniadaniowa sałatka z bekonem, pysznym sosem według pomysłu mojego męża i jajkiem onsen tamago, które umiem zrobić sama!^^ (w Tokio kupowaliśmy je gotowe w sklepie)
Breakfast salad with bacon, great sauce according to my husband's recipe and onsen tamago egg that I can do myself! ^^ (in Tokyo we used to buy them readymade in the grocery shops)

Na obiad poszliśmy do naszej ulubionej japońskiej restauracji Inaba, skąd wracaliśmy spacerkiem do domu, poszukując cukierni z tortami, i spotkaliśmy dawno niewidzianego kolegę, z którym weszliśmy do pubu na pyszne piwo i kawę.
We had lunch at our favourite Japanese restaurant Inaba, and then we walked home looking for some cake and met an old friend, with whom we had a beer and coffee at a pub.

A potem wróciliśmy do domu na szampana, ciasto i oglądanie filmów japońskich i koreańskich, a na kolację mąż upiekł nam ziemniaki, które popijaliśmy winem śliwkowym umeshu. Szkoda, że urodziny są tylko raz w roku... *^v^*
And then we went back home to drink champagne, eat cake and watch Japanese and Korean movies, and for dinner my husband baked us some potatoes and served them with plum wine umeshu. I wish birthday was more often than just once a year... *^v^*

***

Zulko, dziękuję za przepis. A co do linku, który mi wysłałaś - podobnie jest po Gwiazdce z choinkami...

Lady Ago, zawsze mnie fascynowało, jak się człowiek przeprowadza, kiedy ma tak wiele rzeczy i tak wiele rzeczy do zabrania ze sobą! Widziałam to raz na własne oczy, kiedy mój szef Holender przeprowadził się do Polski z RPA, i pod jego wynajętą willę w Wilanowie podjechał TIR załadowany meblami, pudłami, itp, itd. No, ale prezes firmy może sobie na to pozwolić. Ja oczami duszy widziałam niedawno, jak na okoliczność potencjalnej przeprowadzki do Tokio pcham do walizki pięciokilowego Kitchen Aida... ~^^~
A z zawieraniem znajomości to u mnie raczej krucho, poznaję ludzi przez bloga, bo inaczej nie umiem i nie mam gdzie. A te odnowione to się same odnowiły, jakimś splotem wydarzeń, z czego okazało się, że jedna z przyjaciółek mieszka od trzech lat w Japonii, ma męża Japończyka i dwuletniego synka! *^v^*

Squirk, wyczekuję prezentu z niecierpliwością. ^^ "Uszki do góry" rozczuliły mnie maksymalnie!... *^v^*

Fanaberio, pięknie napisałaś! ^^

Rene, hi, hi, to muszę się już zacząć przygotowywać do tego życia po czterdziestce, żeby mi tylko sił i kondycji starczyło! ~^^~

Intensywnie Kreatywna, chichotanie zapewnia mi mój mąż codziennie, poczucie humoru było jego ważnym atutem kiedy go wybierałam na Mojego. ^^
Przesłuchałam sobie radio RMF Nippon, jest trochę moich ulubionych zespołów, a trochę wszystkiego innego, to tak, jakby twórcy tej stacji wrzucili do worka wszystkie gatunki muzyczne, jakie występuję w danym kraju. *^v^*

Sprężyno, strasznie lubię Twoje zdjęcie z awatara, jesteś na nim taka promiennie uśmiechnięta, że zawsze mi się buzia śmieje, kiedy wejdę na Twojego bloga! ~^^~

Monday, October 31, 2011

Urodziny / Birthday

Kalino, dla mnie każda potrawa to odkrycie, bo nigdy wcześniej dyni nie jadałam, nawet nie mam traumatycznych wspomnień z zupy dyniowej na mleku. ^^ Czasami dynia wymaga mocniejszego doprawienia, jest podatna na przyjmowanie smaków bo sama w sobie jest delikatna, wypróbuj różne ulubione przyprawy i dodatki.

Cocomino, yes, people mainly bought the huge orange pumpkins for Halloween carving, which is strange, because this is a very new holiday in Poland. I bought only pumpkins for eating and I even advised one lady who was selling the vegetables how to cook the pumpkin. *^v^*

Zulko, mnie też najbardziej urzekł ten liściasty plener. Przepis wypróbuję z chęcią, bo kurki uwielbiam, poproszę mailem i z góry dziękuję! ~^^~

Intensywnie Kreatywna, a, no chyba, że tak. ^^ Przekaż mężowi podziękowania, oczywiście, że słucham współczesnej japońskiej muzyki, mój najukochańszy zespół to L'arc en Ciel! W tym tygodniu zeksploruję to radio.

Lady Ago, to nie tak, że musiałabym w Japonii żyć bez warzyw i nabiału. *^v^*
Warzywa i owoce były drogie dla nas - turystów z Polski, gdybyśmy pracowali w japońskiej firmie i dostawali japońską pensję (inaczej nie wyobrażam sobie życia tam na stałe) to moglibyśmy je kupować podobnie, jak tutaj. Może niekoniecznie od razu melony z Hokkaido, ale spokojnie moglibyśmy sobie pozwolić na codzienne zakupy w warzywniaku. Co do nabiału - mleko i jogurty wszelakie występują w Japonii pod dostatkiem, ser biały umiem sama sobie zrobić w razie co. To nie są powody, dla których miałabym zrezygnować z zamieszkania w moim Raju na ziemi, dla mnie np.: kawa mogłaby nie istnieć, ja jestem uzależniona od ryżu, ryb i owoców morza, krakersów ryżowych, zupy miso, zielonej herbaty... *^v^*

***

Znowu mam urodziny, jakoś szybko zleciał ten rok. *^v^*
It's my birthday again, last year passed so quickly. *^v^*


Pamiętacie, jak bałam się tego roku? Czułam, że będzie interesujący, a poprzedni interesujący rok był bardzo intensywny ale niestety obfitujący w bolesne przeżycia. A jaki był trzydziesty siódmy rok mojego życia?
Do you remember how I was scared of that year? I felt it was supposed to be interesting, and the previous interesting year was very intensive but full of painful events. How was the 37th year of my life?

Po pierwsze, wzięłam się za siebie. Radykalnie schudłam, zmieniając dietę na zdrowszą i lżejszą. Porządnie zabrałam się za pielęgnację i regenerację włosów i skóry, zmieniając kosmetyki na zdrowe. Przestałam się wreszcie oszukiwać, że sama dam radę się zmobilizować do nauki japońskiego i zapisałam się do szkoły językowej na intensywny kurs.
First, I started to care for myself. I lost weight, changing my diet for healthier and lighter one. I changed my hair and skin treatments, choosing better natural cosmetics. I stopped lying to myself that I could learn a language by myself and went to Japanese intensive course.

Po drugie, doszła do skutku nasza planowana od lata 2010 miesięczna wyprawa do Japonii, która w pierwszej połowie roku doprowadzała mnie do ekstazy a po powrocie do kraju - do depresji z powodu powrotu (depresja trwa).
Second, we went to Japan for a month, which made me blissful at first and then, when I had to go back to Poland - left me in a lasting despair.

Po trzecie, odnowiłam dwie stare przyjaźnie, jedną zupełnie znienacka. ~^^~ Nawiązałam też nowe znajomości.
Third, I renewed two old friendships, one by accident. ~^^~ I also met new friends.

A po najważniejsze, odnalazłam moje miejsce na ziemi - Japonię. Jest to dla mnie o tyle trudne i bolesne, że moja bytność w tym miejscu ograniczyła się do jednego miesiąca, a potem musiałam wrócić do Polski. I okazało się, że już nie potrafię i nie chcę żyć tu.
And last but not least, I found my place on Earth - Japan. It's difficult and painful for me because I could only be there for one month, and then I had to go back to Poland. And it turned out that I cannot and don't want to live here anymore.

I co dalej?
What next?

Nie wiem.
Chwilami wydaje mi się, że źle pokierowałam moim życiem i na wiele rzeczy jest już za późno (już o tym wspominałam, prawda?). Na radykalne decyzje dotyczące miejsca zamieszkania, na naukę i działania, które pozwoliłby mi stać się innym człowiekiem - potrafiącym zadbać o swoje interesy, wyciskającym życie jak cytrynę, żeby dostać od niego to wszystko, czego chcę, wszystko najlepsze dla mnie.
I don't know.
Sometimes I feel that I took some wrong turn in my life and that it's too late for many things. For radical decisions concerning the place to live, for learning new things, for actions which would allow me to become a different person - the one who can take care of his own business, the one who can squeeze life like a lemon till the last drop and get everything he wants, the bets for himself.

Ale codzienność wciąż podsuwa mi pomocną dłoń, pojawiają się pomysły i sposoby ich realizacji, na naukę nie jest jeszcze za późno bo jak się okazuje np.: japoński wchodzi mi do głowy sam, z każdej lekcji wychodzę nasiąknięta wiedzą, która zagnieżdża się we mnie jakby to było jej środowisko naturalne (nigdy w takim tempie nie uczyłam się żadnego języka, a uczyłam się kilku). I pojawiają się we mnie zaczątki odwagi, żeby zrobić to czy tamto, a tego mi chyba najbardziej do tej pory brakowało.
But everyday life often offers me a helping hand, some ideas appear and means to achieve my goals, it turns out that it's not too late for learning things - I absorb Japanese like a sponge, after each lesson I'm full of it to the brim and that knowledge nestles in me like it was its natural habitat, I've never learned any other language that way. And I can observe some sprouts of bravery in me, to do this or that, the ability I lacked a lot before.

Co dalej? Czy mam jakieś przeczucia co do kolejnego roku? Jaki będzie?
Nie mam.
What next? Any feelings about the coming year? How is it going to be like?
I have no idea.

Czuję w sobie pustkę w tym temacie.
Ale jest to odczucie pozytywne i pełne nadziei. Bo skoro nadchodzący rok ma być dla mnie czystą kartą, to znaczy, że mogę go wypełnić dokładnie tak, jak chcę, nie oglądając się na los, przeczucie czy jak tam zwał. Ponieważ nic nie zostało jeszcze zapisane i założone z góry, to wydarzy się to, o czym ja zadecyduję.
I can feel an empty space thinking about it. But I feel it in a positive full of hope way. Because, if the coming year is supposed to be a clean sheet that means I can fill it exactly how I want, not waiting for fate or feelings, or whatever. Because nothing has been written there yet, assumed, I can decide on what will happen.

Trochę to przerażające, ale mocniej niż strach czuję motyle w żołądku - oczekiwanie na coś wspaniałego, a przede wszystkim poczucie, że wreszcie po raz pierwszy w życiu to ja zadecyduję o sobie samej.
It's a bit scarry but even more intriguing and I can feel the butterflies in my stomach - an anticipation of great things to come, and most of all, the sensation of me being able to decide about myself for the first time.
***

A teraz, po tych poważnych wynurzeniach, idę zjeść śniadanie zrobione przez męża, a w planach jest jeszcze prezent, szampan, tort, obiad w mojej ulubionej japońskiej restauracji i kto wie, co jeszcze?... ~^o^~
And after those serious thoughts I'm going to have breakfast made by my husband, and there are also plans for the gift, the champagne, the cake, lunch at my favourite Japanese restaurant and who knows what the day may bring?... ~^o^~

Sunday, October 30, 2011

Festiwal Dyni IV - dynia z nadzieniem

Kokardka do Was macha! ~^o^~
Yarn Ferret, to były poziomki, już niestety skończyły owocować.

Zulko, znowu podrzucam smakowity pomysł (poniżej). ~^^~ A serduszko tym razem nie z okruchów, ale z pestek papryczki chilli.

Inko, zapomniałam napisać w poprzednim komentarzu, że dynie można przechowywać przez wiele miesięcy, więc nawet jeśli teraz się kończą, to można kupić ich kilka na zapas i zjadać po jednej aż do wiosny! ~^^~

Intensywnie Kreatywna, smalec jeszcze rozumiem, nieczęsto się obecnie pojawia (chociaż nie ma to jak kanapka z domowym smalcem i kiszonym ogórkiem! ^^), ale śmietana?... U mnie jest zawsze w lodówce, bo przydaje się bardzo często. To mnie zaskoczyłaś!...

Cocomino, you must try this, it's delicious! ^^

***


Tak wczoraj wyglądały nasze stoiska z dyniami, ku mojemu rozczarowaniu dostępne były przede wszystkim dynie giganty do wycinania Halloweenowej mordy (i takie ludzie tam kupowali). A my, na przekór, kupowaliśmy wyłącznie wszystkie inne. *^v^*
UWAGA: Skąd wziąć różne dynie, mieszkając w Warszawie, pisałam tutaj.
Here are our pumpkin stalls, to my great disappointment there were mainly giant orange Halloween pumpkins (and people were buying only those). We, on the contrary, bought other types of squashes. *^v^*

Wczorajszy łup:
1 wielka zielona dynia piżmowa Argonauta (pycha! pycha!... kupiliśmy ostatnią na stoisku)
2 polska odmiana dyni podobno wyhodowana przez panią profesor z SGGW, odmiana Ambra
3 dynia biała Cotton Candy
4 dynia piżmowa
5 dynia makaronowa
6 dynia muszkatołowa
7 dwukolorowa dynia Gobblin's Egg
8 mała zielona nakrapiana, której gatunku jeszcze nie określiłam
9 tykwa

Yesterday's bounty:
1 huge green butternut Argonaut squash (soooo yummy!... we bought the last one on that stall)
2 Polish species called Ambra, supposedly created by the Agricultural University professor
3 white Cotton Candy pumpkin
4 classic butternut squash
5 spaghetti squash
6 muscat pumpkin
7 two-coloured Goblin's Egg pumpkin
8 small green pumpkin with yellow speckles, unindentified yet
9 calabash


Dynia z nadzieniem / Stuffed pumpkin

- kawałek dyni piżmowej (część kulista z pestkami)
- ulubione przyprawy

Dynię przeciąć na pół, wydrążyć pestki.

- a piece of butternut squash (the bottom part with seeds)
- favourite spices

Cut your pumpkin in half, remove the seeds.

Natrzeć ulubionymi przyprawami, u mnie: świeży posiekany czosnek, suszone płatki czerwonej słodkiej papryki, suszona bazylia, oregano, tymianek, szczypta suszonego lubczyku. Polać chlustem oliwy.
Upiec w piekarniku w temp. 180 C do miękkości (około 30-45 minut, do miękkości).
Rub your favourite spices all over it, I used: fresh garlic chopped, dried sweet red pepper flakes, dried basil, oregano and thyme, a pinch of dried lovage. Sprinkle it with some olive oil.
Bake the pumpkin in the oven in 180C (about 30-45 minutes or until tender).


Nadzienie:
- mięso mielone
- cebula
- czosnek
- cukinia
- papryka
- bakłażan
- chilli
- przyprawy: tymianek, oregano, bazylia, lubczyk
- łyżka koncentratu pomidorowego

Przesmażyć na oleju siekaną cebulę, dodać mięso, zrumienić, dodać pokrojone warzywa, przyprawy i koncentrat, dusić do miękkości. (około 30 minut)
Podawać na gorącej upieczonej dyni, posypane tartym parmezanem.
Stuffing:
- ground meat
- chopped onion
- chopped garlic
- some zucchini
- some red pepper
- some eggplant
- chilli
- spices: dried thyme, basil, oregano, lovage
- 1 Tsp of tomato paste
Fry the onion and garlic for a moment, add meat and fry until lightly browned, add the vegetables (chopped), spices and tomato paste, stew until tender (about 30 minutes).
Serve on a hot pumpkin, topped with grated parmesan.


Dyniowe szaleństwo zaczyna zataczać coraz szersze kręgi - jesteśmy umówieni ze znajomymi (tymi od ogrodu, w którym ostatnio robię lalkom zdjęcia), że na wiosnę siejemy u nich dynie! *^v^*
Pumpkin craziness has started to spread - we agreed with our friends (the ones with the garden where I've been taking photos of my dolls recently) that in Spring we are sowing pumpkin seeds in their garden! *^v^*